Dodaj do ulubionych

Kochanka męża

05.04.10, 13:21
Jak nazwać "przyjaciółkę domu", która wspierała mnie w trakcie leczenia niepłodności, a potem już w ciąży. Bywała na moich urodzinach, dzwoniła żeby pogadać, rozpieszczała moje dzieci, a w międzyczasie perfidnie sypiała z moim mężem? Na koniec sama zaszła w ciążę nim zakończyła się sprawa rozwodowa, a raczej nim się zaczęła.
Temat wątku dotyczy JEJ, bo zachowanie mojego męża to inna bajka...
Jak kobieta kobiecie może coś takiego? Eeeech...
Obserwuj wątek
    • izabella9.0 Re: Kochanka męża 05.04.10, 13:24
      1. Jak nazwac ?
      Zdradziecka zdz..ra hipokrytka.

      2"Jak kobieta kobiecie może coś takiego?"

      Kobiety zazwyczaj sobie robią cos takiego. Normalka.
    • szpilka_du Re: Kochanka męża 05.04.10, 13:24
      jesteś pewna, że perfidnie z nim sypiała? może po bożemu to robili. zachowanie
      twojego męża to podstawowa bajka, a to, w kogo włożył, to wątek poboczny. i tej
      wersji się trzymaj, łatwiej przebrniesz przez rozwód.
      • la-bast Re: Kochanka męża 05.04.10, 13:28
        eee znam ja:-D i jest jeszcze w bynajmniej 2 osobach.Znam dwie
        takie "przyjaciolki domu" lepiej nazwac "przyjaciolki pana domu",
        bywa:-( od szmat nalezy trzymac sie z daleka.
    • iwona334 Re: Kochanka męża 05.04.10, 13:27
      makarona1 napisała:

      > Jak nazwać "przyjaciółkę domu",

      - a nazwanie cos tu zmieni?

      > Jak kobieta kobiecie może coś takiego? Eeeech...

      - jak widac, moze.

      masz jakies RZECZYWISTE pytania, oprocz wylewania zalow?
      • makarona1 Re: Kochanka męża 05.04.10, 14:13
        > masz jakies RZECZYWISTE pytania, oprocz wylewania zalow?

        Masz jakiekolwiek KONSTRUKTYWNE pomysły oprócz głupich komentarzy?
        • z_malej_litery Re: Kochanka męża 05.04.10, 14:16
          przykra sytuacja, ale ty po prostu masz / miałaś męża idiotę. nie
          szukaj winy w kobiecie, tylko w nim.
          • real_mayer Re: Kochanka męża 05.04.10, 22:15
            jak to nie w niej? skoro traktowała ją<tą niby przyjaciółkę> jako osobę bliską
            to chyba ma prawo czuć się zdradzona nie tylko przez męża, ale i przez nią.
            • rikol Re: Kochanka męża 06.04.10, 15:36
              No ale to maz jej slubowal, z mezem sie rozwodzi. Z mezen dzielila lozko i
              majatek. Z mezem ma dzieci. Oczywiste, ze od niego mozna wymagac wiecej niz od
              kolezanki. Z kolezanka slubu nie brala, nie planowala z nia spedzic reszty zycia.
              • pompeja Re: Kochanka męża 06.04.10, 17:12
                Ja planuję z nimi przeżyć resztę życia. Jesteśmy wkońcu na dobre i na złe.
                Nie ma słów na pseudo-przyjaciółkę..
        • iwona334 Re: Kochanka męża 05.04.10, 14:16
          makarona1 napisała:

          > > masz jakies RZECZYWISTE pytania, oprocz wylewania zalow?
          >
          > Masz jakiekolwiek KONSTRUKTYWNE pomysły oprócz głupich komentarzy?


          nawet nie probuje ich miec, gdyz nie bylo tu rzeczowych pytan,
          na ktore moznaby rzeczowo odpowiedziec.
          A nie lubie durnego pocieszania, ze np. jakos to bedzie.
          • makarona1 Re: Kochanka męża 05.04.10, 14:21
            Skoro nie widziałaś pytania- po co odpowiadasz?
            • iwona334 Re: Kochanka męża 06.04.10, 00:41
              makarona1 napisała:

              > Skoro nie widziałaś pytania - po co odpowiadasz?

              nie odpowiadam. zwracam jedynie uwage, ze DURNE zale, bez rzeczowego stawiania problemu do niczego nie prowadza.
              • kunegunda123 Re: Kochanka męża 06.04.10, 09:45
                czepiasz sie zupelnie bez sensu... zdrada przyjaciolki bolalaby mnie chyba
                prawie tak samo jak zdrada meza.
                • iwona334 Re: Kochanka męża 06.04.10, 19:44
                  kunegunda123 napisała:
                  zdrada przyjaciolki bolalaby mnie chyba
                  > prawie tak samo jak zdrada meza.

                  moge to sobie wyobrazic, jednak czy to forum BOLU, czy Forum Kobieta?
    • rzeka.chaosu "kobieta, która "tylko" realizuje SWOJE marzenia" 05.04.10, 13:33
      Bu... No hipokrytka...
      Ale po co ją nazywać?
    • venettina Re: Kochanka męża 05.04.10, 13:47
      Historia stara jak swiat.
      Tobie szczerze wspolczuje.
      • baba67 Re: Kochanka męża 08.04.10, 14:42
        Ciesz sie ze nie zyjesz juz z palantem a nie "przyjaznisz sie" z bezwglednym
        doopiszonem.Warci sa jedno drugiego. Teraz ciesz sie dzieckiem i wyrwij w sadzie
        jak najwiecej/ I na Twoim miejscu nigdy nie wyrazalabym sie o nich inaczej jak
        "zalosny kootas" i "rozciekana suka"jesli w ogole musialabym sie o nich wyrazac.
        Do konca zycia. Znajdziesz sobie prawdziwego fajnego faceta, zobaczysz.
    • wicehrabia.julian jak nazwać 05.04.10, 14:25
      makarona1 napisała:

      > Jak nazwać "przyjaciółkę domu", która wspierała mnie w trakcie leczenia niepłod
      > ności, a potem już w ciąży. Bywała na moich urodzinach, dzwoniła żeby pogadać,
      > rozpieszczała moje dzieci, a w międzyczasie perfidnie sypiała z moim mężem?

      osobę, która się nie zorientowała o co chodzi w tym układzie? nic cenzuralnego
      nie przychodzi mi do głowy
      • ziereal Re: jak nazwać 05.04.10, 14:30
        jeżeli była pochłonięta sprawami związanymi z leczeniem niepłodności, kwestią
        zajścia w ciąży..a oni się ukrywali bardzo dobrze, to - to jest możliwe, bez
        nazywania ją kretynką.

        chociaż "chciałabym" to "zobaczyć".
        • wicehrabia.julian Re: jak nazwać 05.04.10, 14:37
          ziereal napisała:

          > jeżeli była pochłonięta sprawami związanymi z leczeniem niepłodności, kwestią
          > zajścia w ciąży..a oni się ukrywali bardzo dobrze, to - to jest możliwe, bez
          > nazywania ją kretynką.

          nie sądzisz, że głupota i brak wyobraźni oszukiwanych sprzyja oszustom i
          przynosi większe efekty ich "pracy"?
          • ziereal Re: jak nazwać 05.04.10, 14:43
            sądze.

            ale wiem też jak pochłonięci, zafiksowani na jakimś punkcie potrafią być ludzie,
            którymi zawładnął jakiś cel.
            tutaj - pewnie dziecko.
            być może oni/ona, ta przyjaciółka, bardziej wykorzystała sytuację niż konkretnie
            głupotę zainteresowanej.

            staram się po prostu tak surowo nie osądzać. Chociaż zastanawia mnie to, jak TAK
            długo udawało im się to ukrywać. :)
            • wicehrabia.julian Re: jak nazwać 05.04.10, 14:49
              ziereal napisała:

              > staram się po prostu tak surowo nie osądzać. Chociaż zastanawia mnie to, jak TA
              > K
              > długo udawało im się to ukrywać. :)

              podobno dysponujecie legendarną intuicją, która jest paranormalnym narzędziem
              pozwalającym wyczuć, że coś nie gra w państwie duńskim, też się dziwię, choć
              jestem zdania, ze facet też jakiś powód musiał mieć
              • ziereal Re: jak nazwać 05.04.10, 14:56
                wicehrabia.julian napisał:


                > podobno dysponujecie legendarną intuicją, która jest paranormalnym narzędziem
                > pozwalającym wyczuć, że coś nie gra w państwie duńskim, też się dziwię, choć
                > jestem zdania, ze facet też jakiś powód musiał mieć

                tak. TA INTUICJA wokół której narosło tyle mitów ;).

                czasami faktycznie działa. Zresztą intuicja została przez naukowców ubrana w
                całkiem logiczne wyjaśnienia : nasz mózg analizuje szereg sygnałów dotyczących
                danej sytuacji i wypluwa swój "wniosek". Tak wiec, nie ma w tym niczego
                magicznego :). Zwykłe, racjonalne analizowanie sytuacji,sygnałów, której to
                analizy najwyraźniej autorce zabrakło, owładniętej innymi działaniami.


                a teraz płacz nad rozlanym mlekiem.
                • wicehrabia.julian Re: jak nazwać 05.04.10, 15:03
                  ziereal napisała:

                  > Zwykłe, racjonalne analizowanie sytuacji,sygnałów, której to
                  > analizy najwyraźniej autorce zabrakło, owładniętej innymi działaniami.

                  nie rozśmieszaj mnie racjonalna analiza i logika są obce kobietom, zwłaszcza w
                  sferze uczuć
                  • ziereal Re: jak nazwać 05.04.10, 15:11
                    wicehrabia.julian napisał:

                    > ziereal napisała:
                    >
                    > > Zwykłe, racjonalne analizowanie sytuacji,sygnałów, której to
                    > > analizy najwyraźniej autorce zabrakło, owładniętej innymi działaniami.
                    >
                    > nie rozśmieszaj mnie racjonalna analiza i logika są obce kobietom, zwłaszcza w
                    > sferze uczuć

                    proszę Cięęęę...
                    nei generalizuj, gros z nas - pewnie obce jest postępowanie racjonalne, ale ta
                    reszta doszła jednak do wniosków,że trzeba używać rozsądku przy ocenie
                    większości sytuacji.
                    nawet tych leżących w sferze uczuć.
                    • wicehrabia.julian Re: jak nazwać 05.04.10, 15:14
                      ziereal napisała:

                      > reszta doszła jednak do wniosków,że trzeba używać rozsądku przy ocenie
                      > większości sytuacji.

                      dobrze, że istniejecie pani reszto
                      • ziereal Re: jak nazwać 05.04.10, 15:19
                        wicehrabia.julian napisał:

                        > ziereal napisała:
                        >
                        > > reszta doszła jednak do wniosków,że trzeba używać rozsądku przy ocenie
                        > > większości sytuacji.
                        >
                        > dobrze, że istniejecie pani reszto


                        gdzie tam, pochlebco.

                        ja jestem pani gros.
                  • kochanic.a.francuza Re: jak nazwać 05.04.10, 16:09
                    "nie rozśmieszaj mnie racjonalna analiza i logika są obce kobietom,
                    zwłaszcza w
                    sferze uczuć"

                    Nie rosmieszaj mnie, Julianie, tak sie nie znac na kobietach i
                    jeszcze to okazywac!
            • madame_charmante to proste: wcale pewnie nie musiała. 08.04.10, 12:31
              prawowita małżonka zapewne zajmowała się wyłącznie swoimi jajnikami
              i macicą, a nie małżeństwem. niestety - to bardzo powszechny błąd w
              takiej sytuacji.
              nota bene- autorka postu tak skonstruowała wypowiedź, ze odnosimy
              wrażenie, ze ta zdradziecka przyjaciółka się narzucala ze
              wspieraniem. a nie bylo przypadkiem odwrotnie? .. ze małżonka
              zawracala glowę swoim brzuchem każdemu, kto mial odrobinę
              cierpliwosci?
              • makarona1 Re: to proste: wcale pewnie nie musiała. 08.04.10, 14:40
                > prawowita małżonka zapewne zajmowała się wyłącznie swoimi jajnikami
                > i macicą, a nie małżeństwem

                Przy zagrożonej i wywalczonej ciąży trudno CZASOWO nie zajmować się macicą.

                zdradziecka przyjaciółka się narzucala ze
                > wspieraniem. a nie bylo przypadkiem odwrotnie? .. ze małżonka
                > zawracala glowę swoim brzuchem każdemu, kto mial odrobinę
                > cierpliwosci?

                Nie, nie było odwrotnie. Brzuch leżał razem ze mną w szpitalu, gdzie mogłam zawracać głowę jedynie mężowi- innych odwiedzin sobie nie życzyłam.
                • madame_charmante witam w klubie 08.04.10, 20:52
                  też leżalam z zagrożoną ciązą i wiem jak sie czlowiek wtedy czuje.
                  stąd też wiem doskonale, czym się zajmowałaś, a czym nie. I ze
                  niestety - to nie robi dobrze małżeństwu.

                  Nie, nie było odwrotnie. Brzuch leżał razem ze mną w szpitalu,
                  gdzie mogłam zawracać głowę jedynie mężowi- innych odwiedzin sobie
                  nie życzyłam.


                  no to jakim cudem ci się narzucała ? .. na silę się wpychala na
                  patologię ciązy ?
                  • makarona1 Re: witam w klubie 09.04.10, 08:45
                    madame_charmante napisała:

                    > no to jakim cudem ci się narzucała ? .. na silę się wpychala na
                    > patologię ciązy ?

                    Ale ja nigdzie nie pisałam, że mi się narzucała. Ona JEDYNIE mnie wspierała podczas leczenia. Jak widać potem wspierała mojego męża.
          • kirkunia Re: jak nazwać 05.04.10, 23:21
            Taka "głupota" nazywa się niestety zaufanie :(
          • kunegunda123 Re: jak nazwać 06.04.10, 09:50
            nie badz smieszny, zaraz dojdziesz do komentarzy ze to krzywdzony jest winny,
            okradziony winny nie zlodziej. 'uwielbiam' ten sposob myslenia...
      • makarona1 Re: jak nazwać 05.04.10, 14:36
        wicehrabia.julian
        Niecenzuralnie to można nazwać tego, kto myśli, że jesteś facetem.
        • wicehrabia.julian Re: jak nazwać 05.04.10, 14:39
          makarona1 napisała:

          > Niecenzuralnie to można nazwać tego, kto myśli, że jesteś facetem.

          makarona obrażanie mnie nie sprawi, że będziesz mieć rację

          jak to możliwe, że się nie zorientowałaś? a może wcale cię mąż nie interesował i
          dlatego to się stało

          każdy medal ma DWIE strony
          • stinefraexeter Re: jak nazwać 05.04.10, 15:00
            Po co rozkładać na czynniki pierwsze sprawę oczywistą? Głupota czy nie autorki,
            ta druga kobieta zachowywała się perfidnie, dwulicowo i wstrętnie. Gardzę
            ludźmi, którzy z uśmiechem na twarzy wspierają, wysłuchują, pocieszają, by za
            drzwiami robić ze swoich przyjaciół idiotów. To jest po prostu obrzydliwe.
            • wicehrabia.julian Re: jak nazwać 05.04.10, 15:15
              stinefraexeter napisała:

              > ta druga kobieta zachowywała się perfidnie, dwulicowo i wstrętnie.

              jestem tego samego zdania, ale...
            • madame_charmante historia z życia wzięta: 08.04.10, 12:44
              miałam kiedyś "przyjaciółkę" (ktorej mąż na szczescie wydawał sie mi
              palantem, wiec choc ten wątek mi odpadł),a w sumie koleżankę i to
              wcale nie bliską, która upodobała mnie sobie jako spowiednika do
              tego stopnia, ze nie było dla niej istotne, czy ja mam na to ochotę,
              czy nie. wylewała mi wszystkie swoje zale i pretensje do całego
              świata i proby zatamowania tego slowotoku były skazane z góry na
              porażkę. doszlo do tego, ze jej po prostu nie sluchałam,
              mechanicznie tylko potakując. skończylo się tak, ze uznała mnie za
              zdrajczynię, gdyż nie odmówiłam przyjęcia wyższej niz jej premii
              motywacyjnej, choc przecież ona tlumaczyła mi, ze to jej się
              należały te pieniądze.
              wniosek: należaloby najpierw ocenić,czy koleżanka makarony w ogóle
              uważała się za jej przyjaciólkę i czy były naprawdę zżyte.
              a co do faceta zdobytego takim sposobem - zadna kobieta nie będzie
              nigdy pewna faceta, który puścil w trąbę swoją zonę w takim
              momencie.. tak wiec jest to pyrrusowe zwycięstwo tej "torby w
              kratkę"
    • ramka2 Re: Kochanka męża 05.04.10, 15:36
      zwykła szmata
    • figgin1 Re: Kochanka męża 05.04.10, 15:41
      Jakkolwiek normalnie bym napisała, żebyś odczepiła się od dziewczyny bo ona
      niewinna, tylko chłop to ciebie rozumiem. Gdyby obca baba mi coś takiego zrobiła
      to rozumiem, ale przyjaciółka? Szok...
      • la-bast Re: Kochanka męża 05.04.10, 16:33
        no wlasnie, tylko facet winny, a dobra przyjaciolka to swieta:-/ Nie
        chcialby to by nie poszedl, moze by i poszedl, ale zeby z
        przyjaciolka to zwyczajne swinstwo.W tym przypadku ta kobieta jest
        zwykla szmata i tyle.Jak ja nie lubie falszywych ludzi:-/
    • sabriel Re: Kochanka męża 05.04.10, 16:45
      Dwulicowa szmata.To nie jakaś obca pani, tylko przyjaciółka, która udawała że
      cię wspiera, a naprawdę perfidnie cię oszukała i zdradziła.
      • makarona1 Re: Kochanka męża 05.04.10, 17:22
        Takim sposobem można bezpowrotnie stracić wiarę w przyjaźń, miłość... Nic mi się
        nie chce. Wiem, że nie powinnam w ten sposób, ale wcale im dobrze nie życzę.
        Niech sp..lają z mojego życia!
        • lonely.stoner Re: Kochanka męża 05.04.10, 22:02
          makarona1 napisała:

          > Takim sposobem można bezpowrotnie stracić wiarę w przyjaźń, miłość... Nic mi si
          > ę
          > nie chce. Wiem, że nie powinnam w ten sposób, ale wcale im dobrze nie życzę.
          > Niech sp..lają z mojego życia!

          to zdrowe jest zeby im nie zyczyc dobrze!!! nie powinno sie zyc w obludzie i
          udawac ze wszystkim sie zyczy szczescia. Wazne zeby nie przerodzilo sie to w
          jakas obsesje. Ale normalne i zdrowe jest ze sie swoich wrogow nienawidzi i juz.
          Trafisz na dobrych, normalnych ludzi i odzyskasz wiare w milosc i przyjazn, na
          pewno!!
    • joladon Re: Kochanka męża 05.04.10, 17:40
      To żadna przyjaciółka, to obłudna ,podła kobieta.
      Mężowi może jesteś w stanie wybaczyć , nie wiem jak on się zachowuje po
      ujawnieniu tego romansu, czy czuje skruchę ,i obiecuje zakończyć te romans .
    • pijawka_lekarska Re: Kochanka męża 05.04.10, 21:50
      Powinna wytatuować sobie na czole: "przyjaźni szukaj w słowniku pod literą P, u
      mnie jej nie znajdziesz"
    • real_mayer czytając to forum 05.04.10, 22:12
      i inne wątki dochodzę do wniosku, że można ją nazwać:
      Kobieta walcząca o swoje szczęście
      taka mała ironia
    • panna_prosto_od_kmicica Re: Kochanka męża 05.04.10, 22:29
      o matko........brak slow. wspolczuje, na taka szmate na nie i bedzie
      odpowiedniego slowa


      makarona1 napisała:

      > Jak nazwać "przyjaciółkę domu", która wspierała mnie w trakcie leczenia niepłod
      > ności, a potem już w ciąży. Bywała na moich urodzinach, dzwoniła żeby pogadać,
      > rozpieszczała moje dzieci, a w międzyczasie perfidnie sypiała z moim mężem? Na
      > koniec sama zaszła w ciążę nim zakończyła się sprawa rozwodowa, a raczej nim si
      > ę zaczęła.
      > Temat wątku dotyczy JEJ, bo zachowanie mojego męża to inna bajka...
      > Jak kobieta kobiecie może coś takiego? Eeeech...
      • makarona1 Re: Kochanka męża 05.04.10, 22:54
        Dziwka to zawód, kur.wa to charakter.
        • burana45 Re: Kochanka męża 06.04.10, 00:34
          kur..y nie zajmuja sie przyjażniami, pielegnowaniem w chorobie,
          pocieszaniem, wysluchwianiem żalów, wspieranem w niedoli i
          rozpieszcaaniem cudzych dzieci

          nie zajmuja sie takze robieniem sobie dzieci

          nie jest ich zajeciem takze perfidnie sypianie z kimkolwiek, one
          sypaiją zawodowo i za okreslona cene a nie perfidnie

          po prawdzie - dziwki take powyzszym sie nie zjamują

          wysil sie bardziej aby wybielic i uniewinnic męza !
          • la-bast Re: Kochanka męża 06.04.10, 00:41
            poprawka to PROSTYTUTKI sie tym nie zajmuja, i PROSTYTUTKA to
            zawod.nie widzialam, zeby ktos mial wpisane w rubryce zawod
            kur.a,dziwka,ja widzialam tylko wpisane:prostytutka, w kraju gdzie
            to jest normalny zawod.
            Kur.a i dziwka to obrzydliwe slowa uwlaczajace prostytutce.I
            przyznam racje autorce kurw.a i dziwka to charakter.

            I nie trzeba nikogo wybielac, kazdy normalny wie, ze tak sie nie
            robi,nie zgrywa sie przyjaciolki gdy sie nia nie jest.i maz ta nie
            ma nic do rzeczy, ze ta szmata jest dwulicowa.
          • gocha033 braki w znajomosci jezyka polskiego 06.04.10, 00:45
            burana45 napisała:

            > kur..y nie zajmuja sie przyjażniami, pielegnowaniem w chorobie,
            > pocieszaniem, wysluchwianiem żalów, wspieranem w niedoli i
            > rozpieszcaaniem cudzych dzieci
            > nie zajmuja sie takze robieniem sobie dzieci
            > nie jest ich zajeciem takze perfidnie sypianie z kimkolwiek

            - przeciwnie, wlasnie to wszystko moga robic. k.. . bo to charakter, a dziwka to zawod. Twoja interlokutorka miala racje.

            one sypaiją zawodowo i za okreslona cene a nie perfidnie
            po prawdzie - dziwki take powyzszym sie nie zjamują

            przeciwnie. dziwka - to synonim prostytutki.

            popracuj nad prawidlowym jezykiem polskim.
            • zawszezabulinka Re: Kochanka męża 06.04.10, 08:16
              pomagala rodzinie, dzieciom itp - no to chyba dobrze?
              sypiala z mezem - zaspokajala jego podstawowe potrzeby- to chyba tez dobrze prawda?

              helooooł? pora sie obudzic ze snu zimowego.

              ja juz wyszlam dawno z zalozenia ze facet zdradzi i trzeba sie z tym pogodzic.
              ja otwarcie swojemu powiedzialam ze jak ma ochote to sie moze zabawic z jakas (z
              gumka), i mnie to rybka. nie dlatego ze obojetny jest dla mnie facet. nie, nie,
              kocham go, nie jest moja wlasnoscia.

              kazdy ma swoje potrzeby prawda? i dazy do ich zaspokojenia. jesli przez pol roku
              biadole ze mam migrene i nie mam ochoty, potem przez 4 miesiace gin leczy moja
              pi..de z grzybicy, potem mam wymrazana czy wypalana nadzerke, przypaletalo sie
              cos i lecze glbulkami itp. rodze dzieci.wiadomo ze facet psychicznie nie wytrzymuje

              a po co mam sie mezczyc z rozwodem i podzialem majatku? skoro nie odchodzi ode
              mnie to chyba powinnam sie cieszyc - bo jest ze mna, kochamy sie i mam partnera
              seksualnego.
              gorzej jak odejdzie do innej- tego juz nie pochwalam
              • marguyu Re: Kochanka męża 06.04.10, 08:23
                Przyjaciolka domu? Raczej szmata i nie ma dla niej zadnego
                wytlumaczenia, bo - jak mawiaja starsi - jesli suka nie da, to pies
                nie wezmie. Nawet gdy seksualnie wyglodzony maz sie do niej
                przystawial powinna byla powiedziec nie. Nie powiedziala i dlatego
                jest gorsza od suki.
              • ursyda Re: Kochanka męża 06.04.10, 08:51
                co to za bełkot?
                • gazeta_mi_placi Re: Kochanka męża 06.04.10, 16:58
                  Marguyu to Pani w trakcie ciężkiej menopauzy -należy jej wybaczyć pewne
                  określenia kobiet (zwłaszcza tych młodszych i atrakcyjnych dla mężczyzn).
                  Podobno od poniedziałku ma zacząć HTZ-może jej to pomoże.
                  • cus27 Re: Kochanka męża 09.04.10, 06:30
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > Marguyu to Pani w trakcie ciężkiej menopauzy -należy jej wybaczyć
                    pewne
                    > określenia kobiet (zwłaszcza tych młodszych i atrakcyjnych dla
                    mężczyzn).
                    > Podobno od poniedziałku ma zacząć HTZ-może jej to pomoże.
                    Marguyu jest osoba z zasadami i to sie ceni,a Ty gazeta... malutka i
                    zlosliwa Jestes!
    • anwad Re: Kochanka męża 06.04.10, 09:38
      Ale kto Ci kazał zadawać się ze zdzirą? Znając czyjś charakter, mniej więcej
      możesz się zorientować, czego się po takiej osobie możesz spodziewać...
      • makarona1 Re: Kochanka męża 06.04.10, 10:01

        > Ale kto Ci kazał zadawać się ze zdzirą?

        Ha ha... dobre. A widziałaś takie coś wypisane na czyimś czole? Ona jest z "dobrej rodziny", nigdy nie miałam do niej żadnych zastrzeżeń, więc co- mam na wszelki wypadek omijać 3/4 ludzi na tym globie?
        A ze zdzirą to zadaje się mój mąż. Porażka po prostu.
        • anwad Re: Kochanka męża 06.04.10, 10:15
          Skoro - jak twierdzisz - była Twoją przyjaciółką, to chyba znałaś jej poglądy na
          różne kwestie, czy jest porządna, czy raczej luźna itp.?
        • gazeta_mi_placi Re: Kochanka męża 06.04.10, 16:59
          >Ona jest z "dobrej rodziny"...

          Niepotrzebnie wartościujesz ludzi na tych z jakich rodzin pochodzą,a to często
          nie wina ani zasługa tych osób,że pochodzą z takich czy innych rodzin.
          Przekonałaś się (niestety na własnej skórze) że taki podział bywa niesprawiedliwy.
    • 0ffka Re: Kochanka męża 06.04.10, 11:12
      Szambo i ona i on. Szkoda że Ty tkwiłaś w tym i jeszcze wpakowali Cię w
      dzieciaka. Dno moralne. Uciekaj! Niech sami się taplają w tym gównie. Pewnie
      wróci zło do nich które Ci wyrządzili.
    • skarpetka_szara Re: Kochanka męża 06.04.10, 17:11
      A mnie dziwi... czy ty celowo nie chcialas widziec afery ktora sie
      dziala na Twoich oczach? Moj maz spojrzy na inna kobiete a ja juz
      wiem co mu w glowie siedzi. Nie wierze ze mozna byc wsrod dwoch
      bliskich osob i tego nie czuc.

      Jezeli chcesz rozmawiac o niej, to prosze, moim zdaniem jest dnem,
      nie powinno sie ruszac mezow w ogole, ale juz szczegolnie mezow
      przyjaciolki. Moze ci zazdoscila, moze byla zdesperowana, kto wie.

      Tez zastanawiam sie jaki ty udzial wzielas w tym wszystkim. Nie
      wiem jak Twoje malzenstwo wygladalo. Nie umniejsza to jej ani jego
      winy.

      Smiej sie z tego bo teraz z wszystkimi jego negatywnymi cechami ona
      bedzie musiala sie uzerac.
      • makarona1 Re: Kochanka męża 06.04.10, 17:25
        > A mnie dziwi... czy ty celowo nie chcialas widziec afery ktora sie
        > dziala na Twoich oczach?

        Gdybym nie musiała prawie całej ciąży spędzić w szpitalu, to kto wie... A i potem opieka nad bliźniakami nieco przysłania widoki.

        Suma summarum- niech spierd.alają.
        • kseniainc Re: Kochanka męża 06.04.10, 19:32
          trafił swój na swego-2 ździry.Ona i łon.
        • ola.42 Re: Kochanka męża 07.04.10, 18:09
          makarona1 napisała:

          > > A mnie dziwi... czy ty celowo nie chcialas widziec afery ktora sie
          > > dziala na Twoich oczach?
          >
          > Gdybym nie musiała prawie całej ciąży spędzić w szpitalu, to kto wie... A i pot
          > em opieka nad bliźniakami nieco przysłania widoki.
          >
          > Suma summarum- niech spierd.alają.
          Dzielna kobieta ,tak trzymaj!!!!
          • skarpetka_szara Re: Kochanka męża 07.04.10, 20:11
            Moze i dzielna, ale wulgarna. W kobietach (w mezczyznach tez
            zreszta) mnie to bardzo razi.
            • makarona1 Re: Kochanka męża 07.04.10, 22:40
              > Moze i dzielna, ale wulgarna. W kobietach (w mezczyznach tez
              > zreszta) mnie to bardzo razi.

              Wybacz, że uraziłam Twój zmysł estetyki. Zazwyczaj daleko mi do wulgarności, ale w moim obecnym położeniu nic nie jest normalne.
    • sid.leniwiec Re: Kochanka męża 06.04.10, 17:21
      Rozumiem, że mamy Cie podbudować wypisując epitety na kochankę? Kilka osób to
      zrobiło, mam nadzieję, że pomogło.
    • ind-ja Re: Kochanka męża 06.04.10, 17:22
      psiapsiolka mezusia,cichodajka rodzinna,mezolep,pierdolona sukabicz
    • virtual_woman Re: Kochanka męża 06.04.10, 18:41
      Współczuję Ci bardzo.
      Zobaczysz, kiedyś pojawi się ktoś, kto sprawi, że uwierzysz w
      prawdziwą przyjaźń i miłość. Życzę Ci tego.
    • enith Re: Kochanka męża 06.04.10, 18:51
      Ja się chyba jednak starzeję... Im dłużej żyję i im dłużej oglądam tę podłość, jaką sobie ludzie nawzajem wyrządzają, tym mniej mnie to rusza. Kiedyś krzyknęłabym "a to szmata!", teraz wzruszam ramionami i myślę "co z tego, takie zachowania są na porządku dziennym, każdy o własnej tylko dupie i wygodzie myśli".
      Eech... starzeję się niechybnie ;)
    • izabellaz1 Re: Kochanka męża 06.04.10, 19:49
      A jak można nie domyślać się tego przez tyle czasu?
      Wygodniej było, czy jak?
      • hispanola80 Re: Kochanka męża 07.04.10, 17:02
        > A jak można nie domyślać się tego przez tyle czasu?
        > Wygodniej było, czy jak?
        >

        Gdyby tak wszyscy się świetnie domyślali, to by nie było tylu
        małżeństw i tylu ludzi święcie przekonanych o wierności swoich
        parnterów skoro 60% mężczyzn i 40% kobiet ma za sobą zdradę lub
        romans. Czy mamy więc społeczeństwo kretynów, czy po prostu ludzie
        wierzą w dobre intencje osoby, z którą mieszkają pod jednym dachem i
        dzielą radości i troski dnia codziennego a nie tylko wspólne grzanie
        wyra? Ja bym optowała za tym drugim.
        • izabellaz1 Re: Kochanka męża 08.04.10, 09:03
          hispanola80 napisała:

          > Gdyby tak wszyscy się świetnie domyślali, to by nie było tylu
          > małżeństw i tylu ludzi święcie przekonanych o wierności swoich
          > parnterów

          Widzisz, dość często problem polega na tym, że partner nawet jak dostrzega coś
          podejrzanego, to lubi to wypierać ze świadomości.
          Niestety dość często robią tak panie, które nie pracują tylko siedzą w domu i
          wychowują dzieci (bo odkrycie romansu partnera staje się podstawą do wymuszenia
          konfrontacji, a za tym czasem idzie rozwód i pozbawienie kobiety środków do
          życia). Bywa, że kobiety nie dostrzegają romansów z wygodnictwa.
          Bo "mistrzów" utajanych romansów wcale tak dużo nie ma.

          > Czy mamy więc społeczeństwo kretynów, czy po prostu ludzie
          > wierzą w dobre intencje osoby,

          A może trochę jest między jednym a drugim znak równości?
    • samentu Ale w czym problem? 06.04.10, 19:53
      > Jak nazwać "przyjaciółkę domu", która wspierała mnie w trakcie leczenia niepłod
      > ności, a potem już w ciąży. Bywała na moich urodzinach, dzwoniła żeby pogadać,
      > rozpieszczała moje dzieci, a w międzyczasie perfidnie sypiała z moim mężem?


      taktyka typowo kobieca
    • one_berenika Re: Kochanka męża 06.04.10, 21:44
      współczuje serdecznie

      dość podobne story mam za sobą - choć jednak mniej drastyczne

      taka baba to wstretna, paskudna świnia i nie wierze, ze na dłużzsą
      metę będzie jej dobrze w tym związku

    • a1ma Re: Kochanka męża 08.04.10, 10:09
      Nie wiem, jak nazwać, na pewno nie parlamentarnie.
      Ludzie to jednak bywają podli, aż trudno uwierzyć.

      Współczuję, trzymaj się jakoś.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka