Dodaj do ulubionych

pogubiłam się...

27.04.10, 12:46
muszę to z siebie wyrzucić, a przerasta to chyba możliwości moich
najserdeczniejszych przyjaciółek. pewnie mi się dostanie, pewnie zasłużyłam.
ale jeśli ktoś poza krytyką potrafi napisać kilka mądrych słów- będę ogromnie
wdzięczna.

od początku.
1. nigdy nie układało mi się z facetami. mam prawie ćwiartkę na karku i żadnej
dłuższej relacji na koncie. zwykle wszystko kończyło się zanim na dobre
zdążyło się zacząć. nie ukrywam, że miałam idealistyczne podejście do sprawy,
poza tym natłok różnych obowiązków, fantastyczna grupa znajomych (również w
dużej części niesparowanych) sprawiły, że nie odczuwałam jakiejś wielkiej
potrzeby bycia w związku- tym bardziej jeśli był to związek nie spełniający
moich oczekiwań.

2. podobno sprawiam wrażenie osoby bardzo pewnej siebie- w gruncie rzeczy
jestem nieśmiała, mam sporo kompleksów (choć nie umartwiam się zanadto bo
wiem, że i tak nic z tym nie zrobię:)), i wydaje mi się, że mężczyźni w ogóle
nie zwracają na mnie uwagi, choć chyba na ulicy nie straszę. dbam o siebie,
dobrze się ubieram...
ale do czego zmierzam....:

ostatnio pojawił się w moim życiu facet, no i odjęło mi rozum. wszystko byłoby
pięknie gdyby nie obrączka na palcu. ale niestety- nie potrafię sobie odmówić
tych chwil przyjemności, choć wiem, że na koniec wyjdę na tym jak zabłocki na
mydle- bo on nigdy niczego mi nie obiecywał, i to nie jest ta historia, kiedy
on zostawi dla mnie żonę.
zdaję sobie sprawę z tego, że cała sytuacja jest CHORA, ale tak jak napisałam
wyżej- nie umiem z tego zrezygnować, a i on mi tego nie ułatwia- dba o
podtrzymanie kontaktu, a kiedy się widzimy jest po prostu cudownie. muszę to
skończyć, ale nie potrafię, biologia bierze górę nad rozumem. pogubiłam się
kompletnie w swoim życiu.przestaję sobie radzić z emocjami, tracę do siebie
szacunek, a i tak wiem, że jeśli zadzwoni i będzie chciał przyjechać- zgodzę się.
Co ja robię ze swoim życiem?
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: pogubiłam się... 27.04.10, 12:52
      zacznij brać od niego pieniądze, kiedy pomyślisz o sobie, że jesteś zwykłą
      dupo.dajką, otrzeźwiejesz.
      • nick.na.1 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 12:58
        to by zakładało, że nie mam z tego żadnych korzyści. a mam, i to większe niż
        materialne.
        • alpepe Re: pogubiłam się... 27.04.10, 13:29
          to niczego nie zmienia, zacznij brać od niego kasę, kiedy stracisz do samej
          siebie szacunek, przejdzie ci.
    • soulshunter Re: pogubiłam się... 27.04.10, 13:01
      nie bardzo rozumiem w jakim celu obciazasz serwer wypisujac tego posta. Wystarczylo to samo napisac na kartce papieru, powiesic ja nad drzwiami wejsciowymi w domu i przeczytac 1000 razy.
    • bijatyka Re: pogubiłam się... 27.04.10, 13:01
      Piszesz, że się pogubiłaś. Słusznie. Może pora się "odnaleźć" ?
      • nick.na.1 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 13:15
        tylko jak? uwierz, że to nie jest łatwe.
        tak jak napisałam- mam prawie ćwiartkę na karku. w zasadzie nie wiem co to
        znaczy być adorowaną przez faceta, kwiaty dostałam może raz. brakuje mi
        czułości, męskiego ramienia, ciepła, troski, seksu. Wracam ciągle do pustego
        domu i coraz częściej odechciewa mi się żyć. jestem cholernie nieszczęśliwa,
        choć prawdopodobnie sprawiam zupełnie odwrotne wrażenie. pewnie niektórzy
        potrafią żyć w pojedynkę, ale ja do tej grupy nie należę. nie mówię, że to
        usprawiedliwia moje zachowanie, ale może jakoś łatwiej będzie je zrozumieć.
        • bijatyka Re: pogubiłam się... 27.04.10, 13:25
          nie potrafię sobie odmówić tych chwil przyjemności, choć wiem, że na koniec
          wyjdę na tym jak zabłocki na mydle- bo on nigdy niczego mi nie obiecywał, i to
          nie jest ta historia, kiedy on zostawi dla mnie żonę.


          dla mnie byłoby łatwe rzucenie wszystkiego, co mnie ciągnie w "czarną dziurę".
        • sadaga Re: pogubiłam się... 27.04.10, 13:25
          wiesz co - jeśli jest tak jak piszesz to lecisz po równi pochyłej. zamiast coś zmienić na plus, Ty idziesz w dół. po co Ci adoracja kogoś, kto uczciwość, wierność, zaufanie ma w d..., a poza tym jest mocno niedojrzały? naprawdę taka adoracja jest dla Ciebie interesująca?
          zacznij budować w sobie poczucie wartości. to punkt wyjścia.
          wybacz ale to co piszesz nie jest żadnym usprawiedliwieniem. czujesz się samotna? rozumiem. ale to nie zmienia faktu, iż wiesz co robisz.
          • nick.na.1 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 13:30
            a jak konkretnie mogę coś zmienić na plus?
            • nick.na.1 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 13:33
              poza tym- pewnie miałaś w życiu więcej szczęścia niż ja, ale uwierz, że jeśli
              dobiegasz do 25, i nie znasz smaku miłości, nie wiesz jak to jest być kochaną,
              nie znasz uczucia kiedy czujesz się potrzebna, kiedy ktoś Cię adoruje, i nagle
              pojawia się ktoś, kto w jakimś stopniu te potrzeby zaspokaja i zabiega o Ciebie
              (bo podejrzewam, że sama bym tego nie zaczęła- może w to trudno uwierzyć, ale
              każdy kolejny krok podejmował on)- to naprawdę trudno powiedzieć nie.
              • sadaga Re: pogubiłam się... 27.04.10, 13:50
                To nie kwestia szczęścia a podejścia do życia.
                Życie nie zawsze mnie "rozpieszczało", ale wiem co dla mnie ważne. No i wybacz, ale mózgu używam. Miałam propozycje od żonatych - jeden chciał romansu, drugi przekonywał mnie że to ja jestem jego love. Nigdy nie wchodziłam w takie układy, nie warto. Poza tym ja mężczyzn szukających przygód nie szanuję, są dla mnie zupełnie nieciekawi osobowościowo. Żonaci flirciarze powodują u mnie odruch wymiotny. Nie wiem jak można widzieć w tym cokolwiek atrakcyjnego.
                Rozumiem że można zbłądzić, ale jest czas na otrzeźwienie.
                Poza tym powiedz co jest trudnego w powiedzeniu - nie interesuje mnie romans?
                Wydaje mi się że szukasz usprawiedliwienia, tłumacząc się brakiem tzw. szczęścia w miłości. Do mnie to nie przemawia.
                Tak jak pisałam zacznij budować swoje poczucie wartości. I cóż - dorosła jesteś, wiesz co robisz. Na pytanie czy warto odpowiedz sobie sama.
                • nick.na.1 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 14:05
                  wiesz, może to wynika z tego, że jeśli przez prawie 25 lat swojego życia nie
                  spotkałam faceta, który chciałby ze mną stworzyć związek, to jaką mam gwarancję,
                  że spotkam go teraz?
                  jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. smutne, ale tak to właśnie
                  wygląda.
                  • alajna85 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 14:14
                    To, że masz 25 lat (niecałe) to chyba nie to samo, że od 25 lat nie znalazłaś
                    faceta? Na dobrą sprawę to kwestia około 10 lat więc to chyba jeszcze nie
                    tragedia. Nie wszyscy w wieku 25 lat mają już żony/mężów, partnerów na stałe.
                    Może zamiast pchać się w romans, zmień trochę otoczenie, popracuj nad samooceną,
                    nad tym, jak postrzegają Cię inni (piszesz, że jako pewną siebie podczas gdy
                    jest odwrotnie). Może w tym tkwi problem, otwórz się na ludzi i nie szukaj
                    szczęścia na siłę.
                    • nick.na.1 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 14:25
                      wiem, ale obserwując jednak ludzi wśród których się obracam, widzę, że
                      ewidentnie mi się nie układa. życie nie dało mi podstaw, by twierdzić, że to się
                      zmieni. a potrzeby emocjonalne i seksualne mam ogromne. A ja nie istnieję dla
                      facetów! I zdałam sobie sprawę z tego, że cholernie mi z tym ciężko.
                  • sadaga Re: pogubiłam się... 27.04.10, 14:25
                    25 lat to przecież nie starość. litości. masz wiele czasu by kogoś poznać. poza
                    tym czy to jest dla Ciebie jedyny wyznacznik w życiu? i jeśli już teraz nie masz
                    partnera to lepiej iść na łatwiznę i brać na zasadzie: "byle co, byle było"??
                    męskie gacie to dla Ciebie odpowiednik bycia wartościową? jeśli tak to znaczy,
                    że masz problemy z sobą samą. i nie piszę tego złośliwie.
                    Jeszcze jedno - nie masz żadnej gwarancji że będziesz w związku. tak jak nikt z
                    nas. od Ciebie zależy jak kształtujesz swoje życie. nie rób z siebie ofiary i
                    nie usprawiedliwiaj w tak durny sposób.
                    • nick.na.1 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 14:42
                      wyobrażam sobie, że nie mając takich doświadczeń jak ja, nie potrafisz pojąć ile
                      miłość znaczy w życiu każdego człowieka. wiem, że jest jeszcze praca, nauka,
                      przyjaciele, rodzina. ja to wszystko wiem, ale zorientowałam się jak to wszystko
                      nie ma znaczenia, kiedy jest się w gruncie rzeczy samotnym.
                      • best_fionka Re: pogubiłam się... 27.04.10, 15:00
                        Wyobraź też sobie, że jego żona dowie się o tym wszystkim, myślę, że
                        to tylko kwestia czasu. Facet wróci do niej na kolanach, a TY
                        zostaniesz sama bez tej wielkiej miłości.
                        • nick.na.1 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 15:04
                          myślę, że się nie dowie. a że zostanę sama to wiem od początku.
                          • best_fionka Re: pogubiłam się... 27.04.10, 15:18
                            Kłamstwo ma krótkie nogi,jeśli nie jutro, to za kilka lat wszystko
                            się wyda. Widzę, że żadne argumenty do Ciebie nie trafiają.
                            Odpowiedz sobie na pytanie kim jesteś? i czego tak naprawdę chcesz?
                            Facet się Tobą bawi i ma komfortową sytuację, jeśli nie żona to Ty.
                            Czy on coś Ci obiecuję? mówi że kocha? że zostawi żonę dla Ciebie?
                            Osobiście nie poszłabym nawet na kawę z żonatym facetem!
                      • 0riana Re: pogubiłam się... 27.04.10, 17:36
                        > wyobrażam sobie, że nie mając takich doświadczeń jak ja, nie potrafisz pojąć il
                        > e
                        > miłość znaczy w życiu każdego człowieka.

                        Na wewnetrzna sprzecznosc tej wypowiedzi spuscmy zaslone milczenia. Skupmy sie
                        na tonie: naprawde myslisz, ze jestes jakos szczegolnie przez los doswiadczona w
                        zwiazku ze swoje sytuacja uczuciowa? Chyba troche Ci sie w dupce naprzewracalo...
              • stwojtek77 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 17:04
                napisz na priv to Ci wyjaśnię
        • onso55 Re: pogubiłam się... 28.04.10, 12:56
          Samotność oraz jak to ujęłaś brak męskiego ramienia, ciepła ,
          czułości nie jest okolicznością łagodzącą. Czy masz świadomość jaką
          krzywdę wyrządzasz tamtej kobiecie, której zresztą mąż okazuje się
          ch...m tysiąclecia? Zupełnie tego nie rozumiem, jak można na własną
          prośbę paprać swoje życie? Wyłacz te emocje i postaw na rozsądek,
          świat nie kończy się na mężczyznach.
    • sadaga Re: pogubiłam się... 27.04.10, 13:14
      zastanów się co robisz. i nie tłumacz się słabością, bo to żadne wytłumaczenie.
      1. facet ma żonę. jest nieuczciwy nie tylko wobec żony, ale Ciebie i siebie - a
      to znaczy że dupa z niego, a nie facet. dla mnie taki facet to dno.
      piszesz że kochanek Ciebie dba? wybacz ale co to za dbałość? chyba o siebie bo
      ma darmowy seks.
      2. pomyśl co by było, gdyby Ciebie zdradzano - fajnie?
      3. masz "chcice" - świetnie. a rozum masz?
      4. o moralności pisała nie będę, zastanów się tylko po co Ci to? pobzykasz się
      miesiąc, dwa, trzy i co potem? chcesz się "dowartościować" tym, że używasz
      zaobrączkowanego? moim zdaniem masz zaniżone poczucie wartości, zatem nie
      szanujesz siebie.
      poza tym chciałabyś mieć takiego faceta - z opcją ufam Ci kochanie?
      • nick.na.1 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 13:16
        najgorsze że ja to wszystko wiem. ale przeczytaj posta, którego napisałam przed
        chwilą, może łatwiej Ci będzie zrozumieć.
    • varia1 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 13:15
      jeśli korzyści przewyższają straty to żyj chwilą.. to facet ma problem co zrobić, jak sie sprawa rypnie...
    • sweet_pink Re: pogubiłam się... 27.04.10, 13:25
      Zadzwoń do jego zony i jej to wszystko powiedz. Będziesz miała dylematy z głowy.
    • menk.a Re: pogubiłam się... 27.04.10, 13:37
      nick.na.1 napisała:
      > Co ja robię ze swoim życiem?

      Oględnie mówiąc komplikujesz i usilnie pracujesz, by mieć niezłe kłopoty.
      • maly.jasio Re: pogubiłam się... 27.04.10, 15:16
        menk.a napisała:

        > Oględnie mówiąc komplikujesz i usilnie pracujesz, by mieć niezłe kłopoty.


        nie rozumiem , dlaczego taki romans - to dla Ciebie synonim klopotow.
        tak byc nie musi.
    • facettt wcale nie :) 27.04.10, 13:42
      nick.na.1 napisała:

      choć wiem, że na koniec wyjdę na tym jak zabłocki na
      > mydle

      - niekoniecznie

      - że cała sytuacja jest CHORA,

      - kto tak powiedzial ?

      wypuscilas sie na zyciowa przygode, ktora byc moze
      bedziesz wspominac cale zycie. nie widze w tym nic zlego,
      pod warunkiem, ze nie bedziesz oczekiwac niemozliwego.
      • nick.na.1 Re: wcale nie :) 27.04.10, 13:51
        gdyby tak było, ten post pewnie nigdy nie pojawiłby się na forum. korzystałabym
        z życia i nie przejmowała się co dalej. Ale najwyraźniej tak nie potrafię- nie
        oczekuję, że odejdzie od żony, ale takie podwójne życie mnie chyba przerasta.
        • best_fionka Re: wcale nie :) 27.04.10, 13:58
          Obudzisz się jak facet kopnie Cię w ....
        • facettt Re: wcale nie :) 27.04.10, 14:04
          nick.na.1 napisała:

          Ale najwyraźniej tak nie potrafię - nie
          > oczekuję, że odejdzie od żony, ale takie podwójne życie mnie chyba przerasta.

          Tekst logicznie sprzeczny.
          To ow pan prowadzi (ew.) podwojne zycie - a nie Ty.

          Jezeli chcesz liznac troche uczuc, takich, jakich pragniesz,
          to probuj.

          Ale to nie nam decydowac, czy taka sytuacja Cie przerasta,
          czy nie.
          Decydujesz Ty.

          • nick.na.1 Re: wcale nie :) 27.04.10, 14:07
            ja też prowadzę poniekąd podwójne życie- znajomi nie znają mnie od tej strony,
            sama siebie do niedawna nie znałam od tej strony.
            więcej- nikt by mnie o takie coś nie podejrzewał. to miałam na myśli.
            • facettt Re: wcale nie :) 27.04.10, 14:11
              jeszcze raz doprecyzuje (bez obrazy - ale jestem logikiem).

              podwojne zycie - jest wtedy - gdy kogos wpowadza sie swiadomie
              w blad.
              Ty nikogo nie wprowadzasz swiadomie w blad
              (mam na mysli rodzine i znajomych)

              po prostu masz swoje tajemnice.
              A te (takie, czy inne) ma kazdy z nas.
        • panna.w.paski Re: wcale nie :) 27.04.10, 14:09
          Nie będę się podejmować moralnej oceny Twojego postępowania - bo z tą
          będziesz musiała zmierzyć się sama.
          Pomyśl nieco bardziej egoistycznie o sobie: czy ten związek-
          niezwiązek nie wyniszcza Cię? Nie czujesz, że się spalasz, że
          sytuacja Cię przerasta a szans na happy end nie było i nie ma?
          Przecież kiedy emocjonalnie i fizycznie angażujesz się w ten związek
          to automatycznie tracisz okazję poznania normalnego, wolnego, fajnego
          faceta i rozpoczęcia z nim czegoś nowego.
          Sama odbierasz sobie szansę na szczęście: przecież nikt nie
          przywiązuje Cię do niego sznurkiem?
          Ja rozumiem motyle w brzuchu, apetyt na seks i fruwanie 30 cm nad
          ziemią. Pochwalam, ale tylko wtedy kiedy nie jest to okupione
          wyrzutami sumienia, chandrą po każdym spotkaniu i brakiem szacunku do
          samej siebie.
          Polecam wspaniałą piosenkę R. Przemyk - w sam raz dla kobiet, które
          angażują się "za bardzo": www.youtube.com/watch?
          v=GdeKElHtF2E&feature=related
          oraz ostatnie wpisy z bloga obecnego tu na forum czterdziescicztery,
          np. ten 40cztery.blox.pl/2010/04/Oczywiscie-deklaracja-
          takiego-ponizajacego.html
          czy chcesz na własne życzenie skończyć jak raniona i poniżana
          kobieta.
          • gocha033 Re: wcale nie :) 27.04.10, 14:13
            panna.w.paski napisała:
            > czy chcesz na własne życzenie skończyć jak raniona i poniżana
            > kobieta.

            z opisu autorki nie wynika, by ktos tu ja ranil i ponizal.
            raczej wrecz przeciwnie :)

    • alajna85 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 13:59
      Piszesz, że nie jesteś z tych, które tkwią w związkach, które nie spełniają ich
      oczekiwań, a właśnie w taki się pchasz. Teraz jest Ci fajnie, ale za chwile
      zapragniesz więcej i w tym momencie zrozumiesz, że masz obok siebie faceta,
      który ma w dupie szczerość, lojalność, odpowiedzialność, jest zakłamanym
      egoistą, chociaż teraz jesteś na to ślepa. Bo taki właśnie on jest, mając żonę,
      którą perfidnie oszukuje i Ciebie na boku. Na prawdę chcesz być z takim
      człowiekiem? Pomyśl o sobie i zerwij z nim kontakt. Tylko Ci się wydaje, że "nie
      potrafisz".
      • alpepe Re: pogubiłam się... 27.04.10, 14:01
        ale dobrze ją puka, a na chcicę nie ma innej rady.
      • nick.na.1 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 14:11
        oczywiście taka relacja na dłuższą metę by mi nie odpowiadała.
        zastanawiałam się co by się stało gdyby jakimś cudem odszedł od żony i
        stwierdził, że chce być ze mną- do niedawna byłam pewna, że na pewno bym się na
        to nie zgodziła, bo po co mi taki facet.
        ale teraz nie wiem- może łudziłabym że się zmieni?

        ja sobie zdaję z tego wszystkiego sprawę, ale jak jesteśmy razem to jest
        cudownie. no i chcica o której ktoś wcześniej wspomniał- tu jestem bezradna.
    • esteraj Re: pogubiłam się... 27.04.10, 14:01
      Pomyśl jaki ból zadasz jego żonie, jeśli się dowie.

      Czy naprawdę chciałabyś być w jej sytuacji?
      Owszem, możesz się tłumaczyć, że przecież to nie Twoja wina, bo to on nalegał,
      to może Twoja w tym rola, żeby uświadomić mu jakie wartości w życiu są ważne.

      Chcesz zaspokoić swoje egoistyczne potrzeby, dowartościowania i poczucia bycia
      kobietą. Pamiętaj, że jest to tylko Twoja życiowa próba, egzamin, czy jesteś
      porządnym człowiekiem.
      Wszystko ma swoją cenę, więc lepiej żeby rozum wygrał z Twoimi pragnieniami.

      "Za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić..." jak śpiewała Anna Jantar
      • facettt Ty Pogubiłas się... 27.04.10, 14:07
        esteraj napisała:
        > Wszystko ma swoją cenę, więc lepiej żeby rozum wygrał z Twoimi pragnieniami.

        - to zalezy, co jest w danym momencie zycia wazniejsze.
        bywaja sytuacje, ze wazniejsze sa pragnienia.
        >
        > "Za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić..." jak śpiewała Anna Jantar

        - za jej brak czasami tez.
    • gobi05 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 14:12
      > jestem nieśmiała, mam sporo kompleksów (choć nie umartwiam się zanadto bo
      > wiem, że i tak nic z tym nie zrobię:)), i wydaje mi się, że mężczyźni w ogóle
      > nie zwracają na mnie uwagi, choć chyba na ulicy nie straszę. dbam o siebie,
      > dobrze się ubieram...

      Ubieranie się jest w naszym klimacie jakimś minimum,
      to nie znaczy nic więcej, niż zdolność do przetrwania.

      > ostatnio pojawił się w moim życiu facet, no i odjęło mi rozum. wszystko byłoby
      > pięknie gdyby nie obrączka na palcu. ale niestety- nie potrafię sobie odmówić
      > tych chwil przyjemności

      Jest w książce Diuna taki moment, kiedy do młodego
      Atrydy przyjeżdża czarownica B.G. żeby zrobić mu
      test na człowieczeństwo. Chłopiec musi włożyć rękę
      do mikrofalówki, czy jakoś tak - a jeśli ulegnie
      odruchowi, jeśli jego ciało okaże się silniejsze
      niż umysł, to straci życie. Okazuje się, że tobą
      rządzi twoje ciało.
      Powiedz sobie tak: po co mi jakiś głupi szacunek?
      Przecież i tak wszyscy muszą do mnie mówić per pani,
      nikt mi nie odbiera praw obywatelskich, a jego żona
      w ogóle nie liczy się dla mnie.
      Tak wielu jest ludzi, którzy ulegają: sterowani
      politycy, lekarze łapówkarze, drogie (i tanie)
      prostytutki, wielu artystów wręcz szczyci się
      niemoralnością i dewiacjami - i są podziwiani.

      Nie będziesz pierwszą, która udaje człowieka.
      • puszysta_gimnazjalistka Re: pogubiłam się... 27.04.10, 15:19
        Przecież uleganie emocjom i pokusom to właśnie kwintesencja
        człowieczeństwa. Wolę takich ludzi niż nieomylne roboty kierujące się
        tylko i wyłącznie wielkimi pryncypiami.
        • gobi05 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 17:17
          > Przecież uleganie emocjom i pokusom to właśnie kwintesencja
          > człowieczeństwa.

          Kiedy kieruje tobą fizjologia, to raczej nie jest
          kwintesencja człowieczeństwa. Pokusa i jej uleganie,
          to może być tu i teraz, pod wpływem chwili.

          Działanie z premedytacją to nie jest ulegnięcie pokusie
          tylko świadome oddanie władzy biologii. Kiedy chłopak
          (albo dziewczyna) idzie do klubu by poznać nowe osoby,
          i zabiera prezerwatywy, to niech nie mówi, że miał
          niewinne intencje.

          Czyń czego pragniesz i patrz końca.
          • puszysta_gimnazjalistka Re: pogubiłam się... 27.04.10, 17:20
            Co złego w fizjologii ? Boisz się jej ?
            • gobi05 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 17:27
              Kto tu rządzi? Mój żołądek, czy ja?
              • juz_niedlugo_wiosna Re: pogubiłam się... 29.04.10, 20:29
                gobi05 napisał:

                > Kto tu rządzi? Mój żołądek, czy ja?

                hehe, to powiedz żołądkowi, żeby mniej kwasu solnego wydzielił
    • tarantinka Re: pogubiłam się... 27.04.10, 14:34
      Teraz to już za póżno - dałaś się poderwać żonatemu, już się
      zakochałaś. Nic innego ci nie pozostaje jak przeżyć osobiście tę
      historię. Żadne racjonalne argumenty nie pomogą, zresztą znasz je
      dobrze. Uświadom sobie, że bedziesz cierpieć i najzwyczajniej w
      świecie się do tego przygotuj. Nie jesteś pierwsza, kiedy brakuje
      miłości, człowiek robi sie bezbronny, gdy nagle jej doświadcza. To
      nie przypadek, że jest tyle popapranych związków.
    • puszysta_gimnazjalistka Re: pogubiłam się... 27.04.10, 15:20
      Masz wyrzuty sumienia bo dobrze się bawisz i boisz się konsekwencji ?
      To normalne, przywykniesz :)
      • burana45 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 15:27
        Autorko wątku - nie sluchaj tych pozal sie boze ocen msfrustrowanych
        kobietonów odsądazjacych cie od czci i wairy

        Autorko - mozna do ciebei napisac na priv?
        • best_fionka Re: pogubiłam się... 27.04.10, 15:58
          Nie osądzam tylko radzę. "Tracę do siebie szacunek, a i tak wiem, że
          jeśli zadzwoni i będzie chciał przyjechać- zgodzę się.
          Co ja robię ze swoim życiem ? " Autorka wie, że robi coś czego nie
          powinna i ma wyrzuty sumienia. Kobietki dlaczego Wy jesteście takie
          naiwne?
        • nick.na.1 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 16:03
          można- jak klikniesz w mój nick pojawia się opcja- wyślij wiadomość.
          pozdrawiam
          • burana45 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 17:58
            wysłałam :)
            • nick.na.1 Re: pogubiłam się... 28.04.10, 22:08
              no i teraz pytanie za 100 punktów.
              gdzie ja to mogę odebrać????
              Myślałam, że pojawi się po prostu jak kliknę w swój nick, ale wiadomości
              niestety nie ma:(
              • mozambique Re: pogubiłam się... 28.04.10, 23:44

                powinno po prostu w twoejj-"gazetowej"poczice

                na samej gosze strony an waskim pasku masz polceniea POCZTA,
                kliknij w to i normalnie zaloguj sie swoim nickiem
                -
                Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
                • nick.na.1 Re: pogubiłam się... 29.04.10, 10:19
                  tylko to było konto bez poczty. dopiero teraz ją założyłam, i wiadomości brak.
                  • mozambique Re: pogubiłam się... 29.04.10, 15:25
                    no wiesz - skoro podalas mozliwosc pzreslanaie ci poczty taką ze
                    tam ..mozliwosci odbierania poczty nie bylo .. to dziwne to troche ,
                    nie ?
                    • nick.na.1 Re: pogubiłam się... 29.04.10, 15:54
                      nie ogarniam poczty gazetowej.
                      jak się klika w mój nick, to wyskakuje informacja "ten użytkownik nie ma
                      wizyttówki, ale możesz wysłać do niego wiadomość".
                      myślałam, że to co innego niż poczta, bo skoro założyłam konto bez poczty to
                      taka informacja byłaby bez sensu...
                      • burana45 Re: pogubiłam się... 29.04.10, 16:09
                        sprawdz jesce raz :)
            • nick.na.1 Re: pogubiłam się... 05.05.10, 09:45
              hej burana,
              odnalazłam twojego 1 maila :)!
              sprawdź @. mam nadzieję, że się jeszcze odezwiesz :)
    • yvette.1 Re: pogubiłam się... 27.04.10, 16:27
      Nie ważne ,ze facet krzywdzi być może rodzinę , ważne dla ciebie byś ty sama nie
      była?
      A nie przychodzi ci do głowy ,ze ciebie tez zostawi dla innej naiwnej?
    • 0riana Re: pogubiłam się... 27.04.10, 16:50
      Coz tu mozna napisac? Wiem, ze oczekujesz, ze ktos napisze, ze wszystko bedzie
      dobrze, jakos to sie ulozy i bedziesz z kims tam zyc dlugo i szczesliwie. Ale
      przecie nikt nie moze wiedziec co Ci przyszlosc przyniesie.

      Wpakowalas sie w zwiazek bez przyszlosci - wiesz doskonale, ze powinnas sie z
      niego wyplatac bo wcale nie czujesz sie dobrze w roli kochanki. Wiesz, ze lepiej
      nie bedzie.

      Dramatyzujesz z ta "cwiartka" na karku, wszak sa kobiety ktore pierwsza milosc
      poznaly duzo pozniej niz w wieku lat 25. Wiadomo, ze wiekszosc z nas szuka kogos
      bliskiego, kogos kto pokocha, doceni, poadoruje i komu zechcemy sie poswiecic.
      Ale tego od swojego kochanka nie uswiadczysz, nie na dluzsza mete, bo jak sadze
      o milosci z jego strony nie ma mowy.

      Jedyne co moge doradzic, to nie zakladaj, ze ten mezczyzna z ktorym sie w tej
      chwili spotykasz to Twoja ostatnia szansa na bliskosc. Byc moze spotykajac sie z
      nim wlasnie w tej chwil przepuszczasz okazje na spotkanie kogos z kim moglabys
      przejsc przez zycie. A moze nie, ale moze ktos taki pojawi sie za rok, za dwa...
      Warto zaczekac nie zapychajac pustki desperackimi skokami w przepasc.

      Trzymaj sie!
      • nick.na.1 Re: pogubiłam się... 28.04.10, 22:03
        Dzięki.
        Oczywiście, że z jego strony to nie miłość.
        Ale to nie ja zabiegałam o tę relację, wbrew pozorom. Prawda jest taka, że
        wszelkie "decyzje" i podtrzymywanie takiej relacji wychodzą z jego inicjatywy.
        Dlatego chyba zgłupiałam.
        Potrafił się zjawić w najmniej oczekiwanym momencie- ja wiem, że to pewnie tanie
        sztuczki i podsycanie ognia. Ale mieszkamy na 2 krańcach Polski- więc nie jest
        to takie proste, a jednak dzieje się.
        • alajna85 Re: pogubiłam się... 28.04.10, 22:35
          Z jego inicjatywy dlatego, że widzi, że chyba łatwiej już mieć nie może. Lecisz
          na niego bez jakiegokolwiek zastanowienia, to co - miałby tego nie wykorzystać?
          Wielokrotnie piszesz, że wiesz, że głupio robisz, więc chyba jesteś w pełni
          świadoma swojego postępowania i tego, jak musisz wyglądać w jego oczach. I mimo
          to nadal to robisz. Dla mnie wniosek jest jeden.
    • bo_gna Re: pogubiłam się... 27.04.10, 18:04
      Spotykając się z nim po prostu tracisz czas... Po co Ci to? Nie lepiej
      spożytkować energię i czas na szukanie właściwego faceta? Nie przesadzaj z tym
      wiekiem, w tym wieku właśnie poznaje się partnerów na całe życie. Przestań
      myśleć doopą tylko mózgiem.
    • lolcia-olcia Re: pogubiłam się... 27.04.10, 18:16
      Bzyknij się z nim, zaliczony, odfajkowany i nara..następny proszę;D
    • wicehrabia.julian Re: pogubiłam się... 27.04.10, 18:56
      nick.na.1 napisała:

      > ostatnio pojawił się w moim życiu facet, no i odjęło mi rozum. wszystko byłoby
      > pięknie gdyby nie obrączka na palcu.

      hehe dobre, do kogo masz pretensje?
    • skarpetka_szara Re: pogubiłam się... 27.04.10, 19:15
      Mialam podobna sytuacjie wsrod znajomych. Dziewczyna po "zlamanym
      sercu" w wieku wlasnie tak prawie 25 lat poznala zonatego. I tak
      juz 5 lat sa ze soba. On sie nie rozwiedzie.

      A dziewczyna? piec lat zmarnowane - gdyz przez te lata nie dala
      szansy normalnemu mezczyznie, wkoncu byla zauroczona. Teraz ona
      chce dzieci - wkoncu ma juz 30 lat na karku, i wie ze w przeciagu
      nastepnych paru lat definitywnie musi zmienic zycie, sie
      ustabilizowac.

      Ten facet zostawi ja gdy ona bedzie za duzo napierac. On nie
      starcil nic, a zyskal mloda laske na figlaszki i aby umilic kryzys
      wieku sredniego. A ona? spedzila w zwiazku 5 lat nie dajacym
      przyszlosci. A ze sie przyzwyczaila - to bedzie z nim az ja rzuci.

      Wiesz... milosc, zauroczenie moze byc wielkie, ale glowe na karku
      trzeba miec.
    • ind-ja Re: pogubiłam się... 27.04.10, 19:45
      no pokurwilas sie chyba troche,a o jego zonie czasem myslisz?jak alpepe napisala
      zacznij brac kase,upodlij sie do konca,moze zaczniesz kierowac swoim zyciem.
    • julinekk Re: pogubiłam się... 27.04.10, 21:56
      Nie bede cie osadzac bo prawdopodobnie jestem jedna z nielicznych
      osob tutaj, ktora doskonale rozumie twoja sytuacje i twoje uczucia.
      Wiem, ze zadne teksty w stylu "opamietaj sie, krzywdzisz jego zone
      itp. nie dotra do ciebie. Co ci moge poradzic- przemysl wszystkie za
      i przeciw, od tych materialnych po emocjonalne; od tych tu i terez
      do przyszlosci. Rozwaz rozne scenariusze i ocen, ktory jst
      najbardziej prawdpodobny i jak sie z nim czujesz. I wtedy sprobuj
      podjac decyzje co dalej. Moze byc tak ze na jakis czas bedzie ci to
      pasowac, zaspokoisz choc czesc swoich potrzeb emocjonalnych i
      poczujesz sie pewniejsza siebie. Moze dopiero za jakis czas
      dojrzejesz do mysli ze to co on ci proponuje to za malo i bedziesz
      gotowa poszukac wiecej. A moze utkniesz w tym ukladzie na dluzej.
      Pamietaj ze im pozniej tym trudniej sie rozstac. Ale tez rozumiem ze
      skoro na teraz to ci odpowiada to nie widzisz potrzeby zrywania.
      Zerwij ten uklad w momencie kiedy poczujesz ze jestes nieszczesliwa
      lub chcesz czegos wiecej. Dopoki czujesz sie spelniona- go for it.
    • kobieta_z_polnocy Re: pogubiłam się... 27.04.10, 22:11
      Hmm, co by powiedzieć, byś znalazła w sobie siłę do podjęcia właściwej decyzji?
      Racjonalne argumenty znasz. Nic tu po nich.

      Może wyobraź sobie siebie z boku i tego, jak jesteś odbierana. W oczach tego
      faceta jesteś najpewniej naiwną ofiarą, którą umiejętnie wypatrzył. Piszesz, że
      nie widać po tobie smutku z powodu samotności, itd. Mylisz się. Są mężczyźni,
      którzy czytają ciebie jak na dłoni. Widzą w tobie "nieprzytulaną" (by nie użyć
      brzydszego słowa) dziewczynę, która za byle męski dotyk jest w stanie wiele oddać.
      On ciebie traktuje jak zabawkę. Umiejętnie podsyca czar chwili, wykorzystuje na
      każdym kroku. Chcesz być wykorzystywana? Chcesz żyć ze świadomością, że
      wystarczył byle gest, byś oddała się cała? (nie piszę tylko o seksie, raczej o
      całej sferze emocjonalnej). Naprawdę chcesz żyć ze świadomością, jak bardzo
      okazałaś się łatwa do zdobycia?
      • nick.na.1 Re: pogubiłam się... 28.04.10, 22:06
        Ogromnie dziękuję za tego posta...
        Choć polemizowałabym z jego pewnymi elementami- otóż tak się składa, że
        kilkukrotnie słyszałam od facetów, że jestem- o ironio- niedostępna.
        Nawet niedawno, gdy rozmawialiśmy, powiedział mi, że jakoś się tak złożyło, że
        rozmawiali o mnie z kumplem, i ów kumpel powiedział, że ze mną to się "chyba nie
        da", bo nie jestem z tych łatwych. Heh.
        • mozambique Re: pogubiłam się... 29.04.10, 00:04

          nicka , slusznie polemizujesz

          latwie do zdobycia sa dzieczyny "na raz"
          - szybko oczarowac albo oglupicalbo upic, posunac raz =dwa ,
          otzrepac sie i zapomniec!

          dlugotrwaly romans to na ogol wyzwanie dla faceta : organizacja,
          logistyka, utrzymanie sekretu, uloznie grafiku randek z toba tak
          zeby nikt w domu sie nie domyslil, zacieranie sladow, prezenty dla
          ciebie, te wszytki wyjscia i kolacje, do tego dbanie o wlasna samcza
          aktrakcyjnosc dla ciebei, ( gwlonym sympotem romansu faceta jest
          fakt ze zaczyna mocno o siebei dbac) , do tego kreatywnosc i
          pomyslowosc w seksei ( a co myslisz? - czesto facet w kochanką
          odwaza sie na zreczy które w domu sa dla niego tabu,dla kochanki
          obmysla nowe formy seksu ,dla niej wertuje kamasutre albo uczy sie
          co to jest ta tantra, to w jej oczach stara sie byc BOSSSKI !) , a
          jesli do tego facet sie zadurzy uczuciowo u to dochodzi cala
          szamotanina uczuciowa ktra czasami wykancza go bo jego emocjonalnsoc
          jest na to za slaba .
          Dluzszy , ukrywany starannie romans to dla faceta niezle wyzwanie i
          wymaga nakladów pracy i wyisłku, o stronie finansowej juz nie
          wpsominając.

          Łatwa zdobycz to upita lub zacpana laska w pubie, dziwka z agencji (
          choc ta juz kosztuje) , zerwana z lancucha mezatka na wyjezdzie
          integracyjnym z pracy lub swieza rozwodka.TYm facei sie chwalą po
          dwóch wódkach bez krępacji.

          Stala , atrakacyjna , mlodsza kochanka , do tego zakochana , to
          zupelnei inna liga.

    • brms Re: pogubiłam się... 27.04.10, 23:17
      W pasji wybaczysz mu wiele, ale potem już coraz częściej będzie bolało, że nie
      jesteś jedyna. Ty się nie przejmuj jego życiem rodzinnym, tylko swoimi uczuciami.
      A dlaczego nie odejdzie od żony? Jaki ma ku temu powód?
    • kaatrin Re: pogubiłam się... 28.04.10, 06:49
      Marnujesz swoj czas. Poza tym, nie brzydzisz sie ze facet innej
      babie, za przeproszeniem, na codzien rowniez wklada? Zapewne
      opowiada Ci bajki, ze z zona to nie. Facet zonaty to zadna partia,
      rownie dobrze mozesz pobierac od niego oplaty, to zabawa na takim
      wlasnie poziomie. O poziomie tego goscia nawet mi sie nie chce
      pisac. Zerwij ten uklad poki jeszcze mloda jestes.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka