Dodaj do ulubionych

prezenty dla nauczycieli

25.06.10, 09:59
dziś zakończenie roku szkolnego, czy składacie się na prezenty dla
nauczycieli? mnie wydaje się to absurdem, w końcu dlaczego mamy
dawac komuś prezent, czy dowód wdzięcznosci za to, ze wykonuje swoją
pracę? Skąd wziął się ten zwyczaj? Podobnie jest z "dowodami
wdzięczności" dla lekarzy.
Obserwuj wątek
    • martishia7 Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 10:01
      Nie bez znaczenia jest zapewne społeczne przeświadczenie, że przecież
      nauczyciele tak słabo zarabiają.
      • yulkayulka Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 10:13
        Zdaje się, że niskie zarobki nauczycieli to mit. Może w wawce
        zarobki ok 2 tyś to mało, ale w innych rejonach to bardzo dobra
        pensja
      • lacido Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 10:24
        w sensie żę wazon, kiczowaty obraz, bukiet kwiatów czy co tam
        jeszcze poprawią ich sytuację materialną?
        • martishia7 Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 10:42
          Hehe.
          W mojej podstawówce na przykład bywały takie panie, które bez ceregieli składały
          u rodziców konkretne zamówienia - porcelanowy serwis, sprzęt agd, biżuteria.
          • lacido Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 10:48
            Przez całą swoją edukację nie spotkałam sie z takim życzeniem :)
            raczej słyszałam teksty: od Was nie chce absolutnie nic, bo nic nie
            wynagrodzi mi tego co przez was przeszłam itp.

            Myślisz że kto to nakręca? Teraz syn jest w "trzylatkach" i jedna
            mama pytała czy kupujemy dla pań "coś z AGD" ;))) wyszłoby na to że
            po maturze dziecka to trzeba by sie na samochód składać ;/
            • martishia7 Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 10:52
              Ano pewnie, że porąbane mamuśki w dużej mierze. W podstawówce takich miałam
              kilka w klasie - Boże uchowaj. Ale była też taka nauczycielka, mająca opinię
              bardzo ostrej i surowej, która właśnie wyraźnie określała swoje życzenia. A
              rodzice na to szli bez mrugnięcia okiem, chyba ze strachu, że ... no właśnie nie
              wiem. Że podła dla dziecka będzie chyba? Ale to patologia, oczywiście..
              • yulkayulka Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 11:00
                Zdaje się, że niektórzy źle zrozumieli moje pytanie. Ja zapytałam
                tylko czy dajecie takowe prezenty i wyraziłam swą opinię, że wg mnie
                to dziwny zwyczaj. Absolutnie nie osądzam tu nauczycieli, którzy
                najczęściej nie mają wpływu na to, że mamuśki obdarowują ją
                mniejszymi lub większymi prezencikami. Częśc z odpowiadających
                wzięła to za bardzo do siebie. Wkurza mnie tylko wieczne narzekanie
                na głodową pensję nauczycieli.
                • lacido Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 11:03
                  Motywem przewodnim wręcznia prezentów wg mnie nie są dochody
                  nauczycieli bo w wiekszosci przypadków te prezenty jakoś tego
                  statusu i tak nie polepszają
                • realjaponka Re: prezenty dla nauczycieli 26.06.10, 10:07
                  Odchodzac od prezentow zupelnie, pensja jest glodowa, zarabiam 1400 zl, pracuje
                  5 lat w oswiacie, stopien nauczyciela kontraktowego. Co z tego, ze mam prawie
                  cale wakacje wolne, jak nie stac mnie teoretycznie na wyjazd, bo lipiec i
                  sierpien to najdrozsze miesiace...
                  Prezenty nie uratuja tego stanu, ale sa wyrazem podziekowania, to chyba raczej
                  tradycja i musu nie ma, kto chce, przyniesie kwiatka, a jak nie chce to nie da i
                  tyle.
                  • dziabdzik Re: prezenty dla nauczycieli 28.06.10, 14:05
                    Nieprawda.
                    Gołe wynagrodzenie zasadnicze bez dodatków to 1962 zł brutto.
                    Podstawa prawna tutaj.
                    • realjaponka Re: prezenty dla nauczycieli 28.06.10, 22:22
                      Bedzie mi wmawial ile zarabiam, co miesiac na konto dostaje 1400 zl z dodatkami
                      i nie chce byc inaczej
                      • dziabdzik Re: prezenty dla nauczycieli 29.06.10, 13:08
                        Spójrz na swoją umowę o pracę.
                        Zarobki podaje się w kwotach brutto, aby były porównywalne.
                        To co dostajesz na konto guano nam mówi, bo mogą ci odliczać ratę pożyczki mieszkaniowej, ratę z kasy zapomogowo-pożyczkowej, składki na ubezpieczenie, związki i 100 innych rzeczy.
                        Znam takiego co się żali, że dostaje 200 zł, choć zarabia średnią.
    • marguyu Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 10:03
      To jest czysto postkomunistyczna paranoja, ktora gdzie indziej nie
      istnieje.
      Dzieci maluja pani laurki i na tym koniec.
      • annajustyna Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 21:25
        We Wloszech tez istnieje.
    • teletoobis Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 10:03
      Zalozcie sobie forum dla gimnazjalistek, co?
      Co ten temat ma wspolnego z Forum Kobieta?
      Kosz!
      • ursyda Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 10:10
        np to, że moja corka jest Kobietka:PP:)))
      • missy-queen Re: prezenty dla nauczycieli 28.06.10, 20:34
        Waćpan coś łańcuch za długi ma, dziś przytniemy.
    • dziwnakacha Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 10:07
      Moja córka uczy się w liceum i jeszcze nigdy nie składałam sie na prezent dla nauczyciela. Nigdy nie było takich zbiórek w klasie - są symboliczne kwiatki lub bombonierki - może takie akcje są tylko tam, gdzie aktywność rady rodziców graniczy z lizusostwem.
    • iminlove Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 10:24
      Jeśli tylko uczy pisać i czytać - jasne, to jego praca. Jeśli
      wychowuje - no cóż, za to najczęściej dostaje kilkadziesiąt złotych
      dodatku miesięcznie - uważasz, że to dobra cena za wychowywanie
      kogokolwiek?
    • lacido Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 10:28
      Moje dziecko chodziło do żłobka, paniom na koniec roku kupiła drobne
      upominki, byłam im ogromnie wdziczna za opiekę nad dzieckiem, nikt
      im nie płaci za przytulanie dziecka, generalnie wystarczy że dożyją
      do momentu gdy rodzice odbiorą - wystarczajacy powód?
      • anihania 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 25.06.10, 10:33
        jeśli jest to jedyny dochód dla rodziny chociażby 3 osobowej, to twierdzisz, że
        oprócz Warszawy jest to dobry zarobek??? Chyba, że chce się żyć skromnie i ubogo
        i drżeć, co to będzie do ostatniego.
        • martishia7 Re: 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 25.06.10, 10:44
          Całkiem niezła za pół etatu. Do tego jak masz renomę to dochodzą korepetycje.
          Zum przykład pani od chemii z mojego LO już po odejściu na emeryturę założyła
          sobie działalność - 8h dziennie, dwoje uczniów na godzinę, od każdego 100 pln/h.
          Idzie wyżyć, nie?
          • lacido Re: 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 25.06.10, 10:51
            wejdź sobie na stornę MENiS-u i sprawdź ile zarabia nauczyciel na
            starcie :))) i nie rozsiewaj durnych plotek

          • lacido Re: 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 25.06.10, 10:52
            aaa i to ta pani każe sobie prezenty na koniec roku kupować??
            • martishia7 Re: 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 25.06.10, 10:55
              Nie, zupełnie inna bajka. Wiem ile zarabia nauczyciel, widziałam rozporządzenie.
              Co nie zmienia faktu, że za pół etatu to zupełnie znośne wynagrodzenie. A poza
              tym daje czas na przyjęcie przynajmniej po jednym uczniu po południu, przez pięć
              dni roboczych. U mnie w mieście rodzinnym (wcale nie wielkim) przygotowanie do
              matury to 80-120 pln/h. Całkiem nieźle.
              • lacido Re: 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 25.06.10, 10:59
                u mnie jest zupełnie inaczej, wziecie ma nauczyciel uczący w dobrej
                szkole raptem 1-2 w mieście a co z resztą? 80zł to moze nauczyciel
                jezyka obcego bierze. Na podstawie jednego przypadku wyciagasz
                wniosek o całosci, poza tym nie każdy przedmiot jest taki "chodliwy"
                • martishia7 Re: 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 25.06.10, 11:07
                  Nie, nie jednego. Dobrze orientuję się w departamencie okołomedycznym, że tak
                  powiem- chemia, fizyka, biologia. Tu rzeczywiście było dosłownie kilka uznanych
                  nazwisk z renomą. Ale już na przykład w dziedzinie matmy i języków obcych -
                  mnóstwo ludzi.
                  A kto może sobie swobodnie dorabiać korepetycjami? Odpowiedź jest prosta. Ten
                  kto jest naprawdę dobry.
                  • very_merry Re: 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 25.06.10, 13:28
                    Nie wiesz o czym mówisz. Niech zgadnę znalazłaś kilku najdroższych
                    korepetytorów, pewnie wykładowców akademickich i wyciągasz wnioski. Godzina
                    korków na poziomie podstawówki do liceum w małej miejscowości to nie więcej
                    20-50 zł i zwykle bliżej tej dolnej granicy.

                    Czy jest "dobry" nie ma nic do rzeczy, bo nawet jakbym była profesorem i w
                    związku z tym zażyczyła sobie 200 zł za godzinę korków to nikt mi tyle poza
                    największymi miastami nie zapłaci.
                  • lacido Re: 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 25.06.10, 13:40
                    To skup się kobieto i zastanów o czym Ty dyskutujesz, o pensji jaka przysługuje
                    nauczycielowi czy jego operatywności.


                    ucz się języków to i Ty dorobisz chyba proste :)
              • realjaponka Re: 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 26.06.10, 10:15
                Pol etatu to tylko teoria, mnostwo czasu zajmuja rady pedagogiczne, szkolenia
                obowiazkowe, rady szkoleniowe, praca w powolanych roznych zespolach (np.
                wychowawczy, zespol ds. promocji zdrowia itd. itp.), do tego przygotowanie sie
                do zajec, przygotowywanie dzieci do konkursow, organizacja wycieczek i wyjsc
                itp. To jeszcze zalezy od placowki, ale duzo czasu pozeraja dodatkowe
                obowiazki... Nie mowie, ze jest zle, kazdy sam sobie wybiera co robi, ale nie
                jest to pol etatu
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 26.06.10, 10:07
            Jakie pół etatu?
            Jo, stare nauczycielki to rekiny biznesu.
        • yulkayulka Re: 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 25.06.10, 10:48
          gdybyś zarabiała 1200 zł pracując w sklepie świątek, piątek i
          niedziela to 2 tyś byłoby dobrym wynagrodzeniem (i uprzedzając Twoje
          zarzuty w sklepach pracują również ludzie po studiach, bo
          najzwyczajniej w świecie nie ma innej pracy)
          • lacido Re: 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 25.06.10, 10:53
            jasne sa gdybyś była bezrobotna i bezdomna nocleg w schronisku byłby
            rajem dla Ciebie i co? znaczy żę sklepowa w sklepie też ma dobrze ;/
            • anihania Re: 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 25.06.10, 11:11
              piszecie ze to dobra pensja, a dodatkowo korepetycje. Ja biorę pod uwagę tylko
              pensję np. nauczyciela kontraktowego, która netto wynosi 1600 zł z hakiem. Jeśli
              nie dorabia korepetycjami i nie jedzie 12 godzin dziennie nie wyżywi rodziny.
              • alpepe Re: 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 25.06.10, 11:22
                oczywiście, że nie.
              • yulkayulka Re: 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 25.06.10, 11:34
                zaraz, zaraz skoro już tak się rozliczamy to ja czegoś nie kumam
                12h - 4h etatu= 8h na korkix 50zł (skromnie)=400zł dzienniex 20 dni
                roboczych w miesiącu= 8000zł + 1600 zł pensja= 9600zł to faktycznie
                bieda
                • justysialek Re: 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 25.06.10, 12:35
                  No to na studia, panienko, i zostań nauczycielem, skoro to taka
                  extra praca.
                • very_merry Re: 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 25.06.10, 13:35
                  > pensja= 9600zł to faktycznie
                  > bieda


                  Popieram osobę powyżej, skoro nauczyciele zarabiają 9600 zł miesięcznie to już
                  na studia, przecież nie jesteś za głupia? Z taką umiejętnością logicznego
                  myślenia zrobisz furorę jako matematyczka i będziesz kasowała 200 zł za godzinę
                  korków.
                • kitek_maly Re: 2000 to dobra pensja??? buahahahahaha 25.06.10, 19:10
                  Taa jasne. :D Tylko ZNAJDŹ jeszcze uczniów na te 8h DZIENNIE. :D Nawet jak
                  jesteś alfą i omegą, to rynek jest konkurencyjny a chętni są pewnie głównie w
                  okolicach końca roku.
    • justysialek Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 12:52
      Myślę, że prezenty rzeczowe to przesada. Jednak dowody wdzięczności
      się należą. W końcu ten nauczyciel spędził z Wami cały rok i widywał
      Was/użerał się z Wami codziennie. Zapewne nie raz czegoś od niego
      chcieliście np protekcji u innego nauczyciela, przełożenia terminu
      klasówki, wycieczki klasowej - a to już wykracza poza jego
      obowiązki. Pewnie nie raz w ciągu tego roku przyprawiliście go o
      mikrozawał i musiał się potem tłumaczyć za was przed przełożonymi
      itd.
      To prawda, że to jest ich praca ale w dorosłym świecie tak już jest,
      że jeśli spędzasz z kimś dużo czasu zawodowo i jesteś z jego pracy
      zadowolona, to na pożegnanie wypada jakoś to zaznaczyć. Przykład:
      zatrudniałaś nianię do dziecka przez rok. Teraz odchodzi, więc w
      ramach pożegania i podziękowania, że wykonywała swoją pracę dobrze -
      dajesz jej np kwiaty albo kosz z owocami. Pan Zenek przepięknie
      położył Ci płytki w łazience, chociaż ściany są bardzo krzywe i
      musiał dużo przycinać - po ciężkim dniu pracy zapraszasz go do stołu
      na obiad itp.
      Jak już napisałam kosztowny prezent rzeczowy nie jest potrzebny ale
      piękny bukiet kwiatów, bombonierka albo jakaś inna pierdółka nie
      kosztują wiiele a nauczycielowi sprawią dużo radości. Można wymyśleć
      coś niekosztownego a zabawnego np znajoma dostała od dzieciaków
      dyplom za szczególne osiągnięcia w dziedzinie nauczania i wychowania
      klasy 6b ;) Rok wcześniej otrzymała zdjęcie klasowe z wycieczki -
      oprawione i podpisane przez wszystkie dzieci.
      • hal3 prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 13:07
        Że niby co ? Ze dowody wdzięczności się należą ? hahahaah ,
        wybacz ,ale to już jest bezczelność . Jeśli już, to kwiatek ,ale i
        tak tylko dobrowolnie ...Wszyscy wykonują jakąś pracę ,ale niektórzy
        w naszym kraju nadal uważają ,że specjalnie im ,należy sie jakś
        wdzięczność i specjalne traktowanie np. z racji tego ,że
        muszą "użerać " się przez cały rok z obcymi dziećmi. To trzeba
        zmienić zawód .Śmieszne i co za profesjonalne podejście do
        wykonywanej profesji ... Gdyby wszyscy w tym kraju zmienili myślnie
        z roszczeniowego na zadaniowe , to może szybciej dogonilibyśmy
        rozwinetą Europę .
        • justysialek Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 13:13
          Nie pracuję w szkole i nie dostaję żadnych prezentów w pracy.
          Pomyliłaś się, Kotku.
        • jolie Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 18:40
          Popieram, dziwaczna jest ta mania odwdzięczania się, tworzy niezdrową atmosferę.
          Ale z moich obserwacji wynika, że niektórzy nauczyciele wręcz oczekują nawet
          tych dobrowolnych kwiatów. Chore!
          • realjaponka Re: prezenty dla nauczycieli 26.06.10, 10:22
            A jakie to dokladnie obserwacje? Po czym poznalas, ze nauczyciel oczekuje
            kwiatow? Po jego usmiechu podczas rozdawania swiadectw? A moze ktos powiedzial
            wprost, ze lubi roze i tylko takie bukiety bedzie przyjmowal... bez zartow
            • jolie Re: prezenty dla nauczycieli 26.06.10, 15:48
              Po tym, co wygaduje moja ciotka - nauczycielka. Zawsze po końcu roku peroruje
              ile i jakich kwiatów dostała, od kogo były bombonierki. A jeśli kwiatów jest
              mało, jest zła i zawiedziona.
    • soulshunter Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 13:00
      moim skromnym zdaniem jako dowod wdziecznosci mozna smialo kupic co poniektorym panią nauczycielką przyzwoity wibrator.
      • annjen Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 13:12
        > co poniektorym
        > panią nauczycielką

        Jeśli masz na myśli te, które nauczyły Cię tak pięknie pisać, to nawet wibrator
        im się nie należy...
      • heca7 Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 13:12
        U nas na początku roku była zbiórka na fundusz klasowy. I z niego
        zostały kupione wspólne kwiaty dla wychowawczyni na Dzień
        Nauczyciela i koniec roku. Za I razem był to storczyk w doniczce-
        duży. Teraz białe hortensje też w donicy. I tyle. Żadnych prezentów.
        Reszta kasy z funduszu poszła na jakieś dodatkowe wydatki podczas
        wycieczek szkolnych.
      • mruff Re: prezenty dla nauczycieli 26.06.10, 12:36
        soulshunter napisał:

        > moim skromnym zdaniem jako dowod wdziecznosci mozna smialo kupic
        co poniektorym
        > panią nauczycielką przyzwoity wibrator.

        Myślę,że lepiej te pieniądze przeznaczyć na środki antykoncepcyjne
        dla dzieci bo ciąż w szkołach jest coraz więcej lub zabrać dziecko
        chociaż raz w życiu do teatru.
        • mruff Re: prezenty dla nauczycieli 26.06.10, 12:47
          Jeszcze nie tak dawno zrobiłam pyszne ciasto, które zaniosłam dla
          przedszkolanek mojego chrześniaka w Dniu Matki.
          Panie przedszkolanki tego dnia pracowały od 7 do 18. Na 16 był
          występ dzieciaczków-bardzo barwny i bogaty, który trwał 1h, potem
          kawa i ciasto.
          Oczywiście dzieci mogły zaśpiewać 1 piosenkę i po sprawie...Ale tak
          nie było.
          Z 50 rodziców obecnych na sali 1 mama pomyślała o kwiatkach dla
          przedszkolanki.
          • conena Re: prezenty dla nauczycieli 26.06.10, 15:21
            > Panie przedszkolanki tego dnia pracowały od 7 do 18.
            to musiało dla nich być druzgoczące.
            nie mogę się otrząsnąć z szoku. nie wiedziałam, że ludzie tyle godzin pracy
            wytrzymują.
            • realjaponka Re: prezenty dla nauczycieli 27.06.10, 09:33
              Co innego za biurkiem, w ciszy lub czesciowej ciszy, a co innego z malymi
              dziecmi, ktore jednoczesnie cos chca od pani, placza, marudza, trzeba je
              opanowac, zeby jako taki porzadek byl, na pewno mieli w ciagu dnia wiele prob,
              dzieci byly zmeczone, rozkojarzone, panie ganialy. Zapros do siebie dzieci
              sasiadow, chocby 5-7 osob i baw sie z nimi caly dzien. Zobaczysz, ze zmeczenie
              bedzie wieksze niz w narwany poniedzialek w biurze. Kazda praca ma swoje plusy i
              minusy, ale nie umniejszaj czyjejs pracy, jesli jej nie wykonywales. Wszedzie
              jest dobrze gdzie nas nie ma...
    • vandikia Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 13:06
      co do zarobków - praktycznie wszyscy moi nauczyciele z lo dorabiali
      korkami i nie bylo to specjalną tajemnicą, stawki tez nie byly tajemnicą,
      stawki mniej wiecej równe między 50-80 zł za godzinę, to bylo parę lat temu

      2 lata temu studentka ostatniego roku polonistyki brala 5 dych za godzinę
      za przygotowanie do matury i generalnie takie stawki byly w moim
      powiatowym miescie.. gdy zajrzalam z ciekawosci do kajetu jak owa pani
      przygotowuje, to mi wlosy dęba stanely
      tak wiec mozna
      co nie oznacza, ze jest to praca łatwa i wdzięczna ale głodowa też nie jest
      • justysialek Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 13:20
        Vandikia - sama użyłaś słowa "dorabiali". Zarobki a dorabianie to są
        2 różne sprawy. Nie każdy może dorabiać - jak na kogoś czeka w domu
        2 małych dzieci to nie będzie do 20-tej latać po ludziach i udzielać
        korepetycji. Dużo też zależy od placówki. W ramach mojej pracy mam
        możliwość przyglądania się pracy różnych przedszkoli i szkół i nie
        wszędzie ludzie mają czas na dodatkowe zajęcia, więc muszą wyżyć z
        gołej pensji. Zresztą o czym tu gadać: np taka nauczycielka z
        przedszkola to niby z czego miałaby udzielać korepetycji? A
        wychowawczyni ze żłobka czy domu dziecka, a pedagog szkolny albo z
        ośrodka dla dzieci niepełnosprawnych umysłowo? Nauczyciel to nie
        tylko matematyczka i polonista!
      • lacido Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 13:36
        ciekawe ile korepetycji ma taki nauczyciel wuefu albo nauczania początkowego :)
        pensja jak dla mnie marna, mówię o etacie w szkole a nie dorabianiu, stawki
        które podałaś w moim mieście powiatowym są znacznie niższe 50zł aktualnie bierze
        anglistka z najlepszego gimnazjum w mieście

        Najśmieszniejsze jest to przygotowanie do matury a co do tej matury y polskiego
        trzeba przygotować_
    • happy_end Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 14:47
      Nie no, nie zartujcie sobie. Ja rozumiem - nauczyciel tez czlowiek, ale ludzi to
      jest cala gromada. I pensje maja rozne. Taki pan Mietek z MPK, co wstaje o 4
      rano i smieci wybiera z pojemnikow, albo pan Wladek co szambiarka jezdzi. Albo
      pani Hania co biuro sprzata do 22, a potem idzie do domu i jeszcze pranie musi
      nastawic. Kazdemu sie prezent nalezy, a co najmniej dowod wdziecznosci. Dlatego
      ja, zawsze przed Bozym Narodzeniem, na szambie klade czekolade z liscikiem ("Dla
      pana Mietka, za to ze z takim poswieceniem w gownie robi."), a na biurku
      zostawiam mikser z Biedronki ("Pani Haniu, dziekuje za slicznie wytarty kurz i
      poukladane dlugopisy").



      Czy nauczyciel to nie jest zawod z powolaniem? Teoretycznie przynajmniej? Wkurza
      mnie to niemilosiernie - jak ktos nie ma pomyslu na zycie to nauczycielem
      zostaje, a potem narzeka. Bo odkrycie, qrna, ze pensja niska, a dzieciaki
      niegrzeczne i jeszcze do tego na wycieczki trzeba jezdzic. A idzcie w pizdu.
      • po_etry Re: prezenty dla nauczycieli 25.06.10, 15:50
        Nigdy,w czasie całej swej edukacji, nie spotkałam się z sytuacją,
        aby nauczyciel życzył sobie prezentu.Jestem nauczycielką i zawsze
        powtarzam uczniom, że uśmiech, dziękuję, kultura -najpiękniejsze
        prezenty. A że inni nie lubią nauczycieli, bo mają wolne, duuuużo
        zarabiają, cóż, trudno , jakoś trzeba sobie z tym radzić. Ja sobie
        radzę świetnie, gorzej z tymi, którzy nienawidzą:)
    • iminlove Z moich obserwacji... 25.06.10, 16:04
      Moja Mama pracuje w tym zawodzie już od 25 lat.

      Prezenty dostaje, owszem, ale tylko jak oddaje jakąś klasę (jako
      wychowawczyni). I bardzo z nich się cieszy, ma do nich sentyment, bo
      w wychowanie każdej klasy wkłada dużo wysiłku i energii.

      I to nie jest do końca tak, że ma pół etatu. Bo oprócz tego "pół
      etatu" ma dodatkowe godziny. Kółka przedmiotowe, często robione
      społecznie. Wyjazdy z uzdolnionymi na konkursy (w soboty, które
      mogłaby poświęcić na wyjazdy z własnymi dziećmi:)). Do tego od
      dobrych dziesięciu lat stara się wyciągnąć kasę od wszystkich,
      którzy tę kasę dają w postaci różnych grantów – coby zorganizować
      zajęcia pozalekcyjne, wyjazdy na zielone szkoły, żeby kupić trochę
      sprzętu do szkoły czy papieru do ksero. Pisze projekty hurtowo i na
      dużo dostaje kasę. Oczywiście, teoretycznie w każdym projekcie jest
      przewidziane wynagrodzenie dla prowadzącego, ale są to zazwyczaj
      pieniądze niewspółmierne do włożonej w to energii.

      Do tego dochodzi rozwiązywanie problemów wszelakich. Ostatnio na
      przykład dzieciak z biednej, niezaradnej rodziny – który ma kłopoty
      ze wzrokiem. Nie uczy się, bo nie widzi, co jest napisane w książce.
      W szkole, w której pracuje Mama nie ma ani psychologa ani pedagoga –
      z resztą, czy taka osoba miałaby w obowiązku pojechać z dzieckiem do
      okulisty? Do tego dochodzi kwestia dojrzewających dzieciaków, które
      w ilościach hurtowych nie są już takie łatwe do ogarnięcia.
      Dzieciaków, które do szkoły chodzić nie chcą. Dzieciaków, które
      pochodzą z rodzin, w których na przykład nie ma nawyku kupowania
      książek albo rozmawiania z dzieckiem. Albo nawet z rodzin, w których
      nie ma nawyku kupowania dzieciom butów na zimę. Tak, są takie
      rodziny.

      Prezenty wręczają uczniowie, ale z reguły są kupowane przez
      rodziców. Taka forma podziękowania za to, że syn, zamiast wagarować
      przez całe gimnazjum jednak chodził do szkoły i teraz pójdzie do
      jakiegoś technikum. Albo za to, że córka już tak nie pyskuje. Albo
      za to, że zdolny matematycznie chłopak zamiast się obijać
      został „zmuszony” do chodzenia na kółko matematyczne i teraz jako
      laureat olimpiady został przyjęty do liceum bez egzaminów...
      • happy_end Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 16:12
        I to jest Nauczyciel przez duze N. Szkoda ze ich tak malo, a zamiast rozpleniaja
        sie ci, ktorym ciagle zle.

        Chcialabym, zeby moja corka miala szczescie spotkac choc jednego takiego pedagoga.
        • iminlove Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 16:19
          Tak, ale być może gdyby zarabiali więcej, to ludzie zdolni,
          kreatywni, energiczni jednak decydowaliby się na taki rodzaj
          kariery. A w dzisiejszych czasach nauczycielami zostają osoby z
          przypadku, taka jest prawda.
        • po_etry Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 16:21
          happy_end nApisała:
          Wkurza
          mnie to niemilosiernie - jak ktos nie ma pomyslu na zycie to
          nauczycielem
          zostaje, a potem narzeka. Bo odkrycie, qrna, ze pensja niska, a
          dzieciaki
          niegrzeczne i jeszcze do tego na wycieczki trzeba jezdzic. A idzcie
          w pizdu.


          A ja nie chciałabym mieć z Panią do czynienia.
        • justysialek Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 16:50
          Łatwo jest niedostrzegać czyjejś pracy i poświęcenia, szczególnie
          jeśli jest się z góry uprzedzonym.
          • sundry Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 17:19
            Nie pierwszy raz dochodzę do wniosku,że chyba mało który zawód ma tak złą prasę
            jak nauczyciele:/
          • happy_end Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 19:31
            justysialek napisała:

            > Łatwo jest niedostrzegać czyjejś pracy i poświęcenia, szczególnie
            > jeśli jest się z góry uprzedzonym.


            Nie jestem z gory uprzedzona, jesli to uwaga do mnie. Pracowalam prawie 10 lat
            spolecznie z dziecmi i mlodzieza i potrafie sobie wyobrazic na czym ten zawod
            polega. Mialam tez kontakt z wieloma nauczycielami, naprawde roznymi. Jednym
            latwiej bylo usiasc i narzekac, inni po prostu brali sie do roboty i starali sie
            wypelniac swoje obowiazki najlepiej jak umieli. I tych doceniam i szanuje.

            A o poswieceniu to mozemy mowic w przypadku Powstania Warszawskiego, a nie pracy
            nauczycieli. Chyba kazdy z nich SWIADOMIE wybral taki a nie inny zawod, prawda?
            • she8 Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 20:40
              happy_end napisała:Mialam tez kontakt z wieloma nauczycielami,
              naprawde roznymi. Jednym
              latwiej bylo usiasc i narzekac, inni po prostu brali sie do roboty i
              starali sie
              wypelniac swoje obowiazki najlepiej jak umieli.

              Happy, twoja uwaga dotyczy dokładnie przedstawicieli wszystkich
              zawodów: po prostu jedni ludzie siedzą i narzekają (np. na
              nauczycieli, zamiast w tym czasie sprawdzić, co robi ich dziecko), a
              inni robią, co trzeba. Najczęściej to ci narzekający mają problemy
              wielkie z dziećmi swoimi, bo skutecznie nadają na nauczycieli w ich,
              dzieci, obecności, a potem się dziwią, że dziecko ich, rodziców ,
              najbardziej ma w d..
              • happy_end Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:00
                No ale oczywiscie ze wszystkich! Wcale nie twierdze inaczej. I co? Teraz mam
                wszystkim fundowac dowody wdziecznosci i doceniac 'poswiecenie'? No plis. Niech
                kazdy robi, to co robi, dobrze. I juz, swiat bedzie piekniejszy ;)
                • she8 Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:02

                  Kto ci każe fundować? Tylko nie rób nagonki,wierz mi,obróci się to w
                  końcu przeciw tobie.
                  • happy_end Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:05
                    Jakiej nagonki? Ze nie powinno sie uzalac nad nauczycielami i wreczac im lapowek
                    pod postacia 'dowodow wdziecznosci'? OK, EOT, nie mam potrzeby zbawiania swiata ;)
                    • she8 Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:07
                      Wręczasz łapówki,ooo to już przestępstwo.
                      Nie użalaj się, nie wręczaj, bo nie sądzę,że nie potrzebujanawet
                      kwiatka od takich jak ty. Kompleksy lecz.
                      • vandikia Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:13
                        a ja własnie walczę z taką postawą, bo upominek i dowód wdzięczności to
                        coś drobnego
                        a te listy życzeń, kpina

                        niektórzy myślą, że łapówka to jak ktoś komuś da milion, nie.. to jest też
                        danie telewizora za dobry kontrakt, umożliwienie wyjechania na wczasy, kasa

                        sami psujemy społeczeństwo, sami przyzwalamy na takie zachowania, nie
                        potępiamy, a potem zdziwienie że jak trzeba gdzieś coś załatwić, trzeba
                        dac w łapę
                        • iminlove Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:34
                          Prezent wręczony PO zakończeniu nauki w danej szkole, PO wystawieniu
                          ocen, nie jest wg mnie łapówką...

                          Jakby nie chcieli, to by nie dali. Takie jest moje zdanie.

                          (BTW: jeden z ulubionych prezentów Mamy to ręcznie rzeźbiony w
                          drewnie obraz Matki Boskiej. Piękny. Nie wyobrażam sobie łapówki w
                          postaci takiego obrazu.)
                          • vandikia Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:48
                            Po zakończeniu edukacji w danej szkole - też jestem zdania, że nie jest :)
                            W przejściu z klasy do klasy, coś więcej niż ten symboliczny kwiat - moim
                            zdaniem jest.

                            A łapówki moga być w różnej formie, chociaż danie świętego obrazka byłoby
                            przesadą :)
                            • iminlove Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:54
                              No to super, że się rozumiemy. Bo ja nie spotkałam się, żeby dawać
                              jakiś prezent oprócz kwiatków w trakcie nauki w danej szkole.
                              W moim środowisku również dawanie korepetycji własnym uczniom jest
                              uważane za niefajne...
                              • vandikia Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 22:10
                                do tego trzeba dodać, że każdy ocenia przez pryzmat własnych doświadczeń
                                szczerze mówiąc tez nie do końca fair wydaje mi się dawanie korepetycji
                                własnym uczniom ale to jest raczej częsta praktyka
                                jakie ma to przełożenie na ocenianie, nie wiem, w sumie taki nauczyciel
                                będzie oceniał swoją pracę a i tak sporo zalezy od sympatii i antypatii,
                                więc to akurat nie wzbudza jakiegoś wielkiego sprzeciwu z mojej strony
                                • mruff Re: Z moich obserwacji... 26.06.10, 12:30
                                  Najbardziej bawi mnie tekst pracy na pół etatu. Dobre :) Świadczy on
                                  tylko o niewiedzy autora tego tekstu :)

                                  A jak już jedziecie po olbrzymim czasie wolnym to ja jako
                                  nauczycielka rozpocznę urlop 9 lipca (nabory do szkoły, zakupy
                                  środków dydaktycznych itp.)a zakończę 20 sierpnia kiedy to będę w
                                  komisjach egzaminów poprawkowych.

                                  Jest to 30 dni urlopu, a Wy macie 26 dni. O co taka zazdrość?
                                  • mania333 Re: Z moich obserwacji... 27.06.10, 00:50
                                    zapomniałaś jedynie o feriach świątecznych i zimowych. Ot, taka
                                    drobnostka.
                                    Nauczyciele, to święte krowy i tyle.
                                    • realjaponka Re: Z moich obserwacji... 27.06.10, 09:34
                                      Jak dobrze, ze taka osoba jak Ty nie zostala nauczycielem
                                    • sundry Re: Z moich obserwacji... 28.06.10, 09:26
                                      Czemu w takim razie nie zostałaś nauczycielem? Droga do tego lukru
                                      stoi otworem:)
                                  • vandikia Re: Z moich obserwacji... 28.06.10, 22:41
                                    Ejże wpisujesz się pode mną, a ja zaznaczałam że wcale nie uważam pracy
                                    nauczyciela za najwdzięczniejszą profesję na świecie.
                                    O zazdrości nie ma mowy ale o umęczeniu moim zdaniem też nie. Dla upartego
                                    w celu licytacji dobrze wykorzystane 4 dni urlopu, to dodatkowy tydzień
                                    wolnego, jak nie więcej - w zależności od układu dno wolnych w roku.

                                    Pracowałam co prawda z nauczycielami akademickimi ale i oni się skarzą, a
                                    ja słuchając ich skarg mogłam i mogę się tylko ironicznie usmiechnąć.
                                    W szkołąch podstawowych, średnich może jest inaczej, zalezy też pewnie z
                                    jaką młodziezą się pracuje, czy jest to dobre, prestiżowe liceum czy
                                    zawodówka w podłej dzielnicy.
                                    Nabory do szkoły nie trwają chyba 8 godzin dziennie?

                                    Każdy zawód ma obciążenia, wątek jest o tym czy powinno się dawać dowody
                                    wdzięczności czy łapówki. Ja cały czas jestem za tym że kwiatki i
                                    czekoladki to dowód wdzięczności i miły gest, a jedwabna pościel czy
                                    biżuteria, to już przesada i nauczyciel nie powinien czegoś takiego
                                    przyjąć - a żadąć takich giftów, to już w ogóle.
            • lacido Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:05
              to czego jeszcze zabronisz oprócz narzekania? Ty rozumiem nie robisz tego nigdy
              :) narzekanie nie wyklucza dobrego wypełniania swoich obowiązków :)
      • vandikia Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:08
        To fajnie, że się mama udziela. Ale właśnie taki powinien być nauczyciel.
        Bo ja znam nauczycieli, którzy chłopaka z zepsutym wzrokiem by dobili, a
        nie mu pomogli.
        W każdej pracy masz problemy i albo chcesz się czymś zając, albo masz
        wszystko gdzieś. W większości zawodów masz nadgodziny, które mogłabyś
        spędzić z mężem, dziećmi, chłopakiem. Takie jest życie, nie widze powodu
        dodatkowego wynagradzania jednej grupy zawodowej za dobre wykonywanie
        obowiązków. Owszem taka nagroda się nalezy ale od przełożonego.
        • vandikia Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:09
          dodam, że kwiatek czy czekoladki są bardzo OK
          serwis, biżuteria czy zmywarka nie są OK, to zwyczajne łapówkarstwo, czemu
          nikt nie patrzy na to w ten sposób?? po tylu akcjach społecznych?

          dochodzimy do paranoi, w której należy wynagrodzić łapówką osobę dobrze
          wykonującą swój zawód.
          • mruff Re: Z moich obserwacji... 26.06.10, 12:14
            O sprzęcie AGD pierwszy raz słyszę :)

            Róża za 3,5 zł jest to faktycznie przegięcie dla wychowawcy który:
            -jeździł do domu uczennicy na wieś i dostarczał ubrania żeby klasa
            nie widziała i nabijała się z biedoty uczennicy;
            -siedział na studniówce do 5 rano;
            -jeździł do domu uczennicy która zaciążyła i rozmawiał z załamaną
            matką uczennicy;
            -przygotowywał PO lekcjach ucznia do olimpiady.

            Oczywiście za studniówkę dostał nadgodziny, na wieś pojechał autem
            firmowym a wiele telefonów wykonywał z komóry służbowej :D A za
            przygotowania do olimpiady dostawał od dyrektora 50 zł/h :D

            Szkoda, że nikt nie zauważył, że kwiatek za 3,5 może być wyrazem
            sympatii
            ucznia do nauczyciela a koniec roku szkolnego to dobry
            moment na taki gest.

            Ja nosiłam kwiatki lub czekoladki tym nauczycielom, których
            zwyczajnie lubiłam,o!
            • mruff Re: Z moich obserwacji... 26.06.10, 12:18
              W tamtym roku miałam zastępowałam wychowawcę przez 2 semestry. Na
              koniec roku dla każdego wychowanka wydrukowałam (własnym tuszem) na
              ładnym papierze(zakupionym za własne pieniądze-30zł) cytaty i
              wiersze wraz z miłymi słowami dla wychowanków. To dopiero był numer
              jak oprócz świadectwa dostali ode mnie jeszcze "coś". Najbardziej
              zaskoczeni byli ci, którzy nie przynieśli kwiatka.
            • iminlove Re: Z moich obserwacji... 26.06.10, 14:37
              mruff napisała:

              > Ja nosiłam kwiatki lub czekoladki tym nauczycielom, których
              > zwyczajnie lubiłam,o!
              >

              Ja w podstawówce nosiłam kwiatki nie tylko nauczycielom:))
              Na koniec roku szłam do szkoły zazwyczaj z 3 kwiatkami - dla
              wychowawczyni, dla p. dyrektor i dla p. od matematyki (bo mnie
              przygotowywała do olimpiady). Któregoś razu Mama przeżyła szok, bo
              kwiatka kupionego dla p. dyrektor zaniosłam paniom kucharkom - no bo
              takie dobre obiady gotowały i w ogóle:))
              • realjaponka Re: Z moich obserwacji... 27.06.10, 09:36
                Na pewno sprawilas ogromna radosc paniom w kuchni, ktore nie spodziewaly sie
                kwiatkow :) Pani dyrektor dostaje ich wiecej ;) Swoja droga, czesto widzialam,
                jak nauczyciele dziela sie swoimi kwiatami i czekoladkami z paniami
                sprzatajacymi, gotujacymi w kuchni i innym pracownikom szkoly czy przedszkola,
                ktorzy nie dostaja prezentow.
        • lacido Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:12
          za nadgodziny typu zostawanie po lekcjach kilkudniowe wycieczki nikt nie dostaje
          dodatkowej kasy ;/
          • vandikia Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:15
            wśród moich bliższych i dalszych znajomych też nikt nie dostaje kasy za
            nadgodziny, ja też nie dostaję kasy za nadgodziny
            takie realia, albo się buntujesz i zmieniasz zawód - niewazne jaki, albo
            się na to godzisz
            a decydując się na pracę nauczyciela chociaż wiesz, że te wycieczki będą,
            w innych zawodach nadgodziny mogą nieźle zaskoczyć
            • vandikia Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:17
              i umówmy się, skoro dyskusja to w większości lecenie na stereotypach, że
              te kilka sobót w roku - ile 5? 6? bo przecież nie każda.. to pikuś przy
              2miesięcznych wakacjach i innych dniach wolnych w ciągu roku
              • lacido Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:20
                vandikia napisała:

                > i umówmy się, skoro dyskusja to w większości lecenie na stereotypach, że
                > te kilka sobót w roku - ile 5? 6?

                nie wiem o czym ty mówisz i Ty sama chyba też nie :)
                • vandikia Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:24
                  akurat wiem, o nauczycielach akademickich też mogę popisać
                  generalnie wszyscy narzekają, bo każdemu ciężko i małe, a życie jak w
                  madrycie i w normalnej pracy, w której mają 26 dni urlopu i też różne
                  delegacje, nadgodziny, zebrania i nie zawsze mogą wziąć urlop kiedy chcą,
                  to by zginęli
                  no, tyle ode mnie, bo nie widze sensu, żeby się przepychać słownie czy
                  kogoś nawracać, jak mówiłam praca nauczyciela nie jest moim zdaniem
                  najwdzięczniejsza ale nie lubię jak się bezpodstawnie robi z kogoś
                  męczennika i uważa za stosowne fundowanie mu mega giftów.. jak ktoś ma
                  kasę, nie moja sprawa na co wydaje, dorabianie ideologii - bez sensu.
                  • lacido Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:28
                    wiesz, sama sobie stworzyłaś problem, bo jakoś nie widzę żeby ktoś robił z nich
                    męczenników :) nie wiem czy masz dzieci, ja w każdym razie jestem bardzo
                    wdzięczna tym którzy dobrze się moim opiekują i nie żydzę im na upominek :)
            • lacido Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:18
              w innych zawodach masz podstawę prawna żeby się ubiegać o zapłacenie za
              nadgodziny, a w szkole na wycieczki jeździć się nie musi bo niby po co skoro
              potem i tak d.e obrobią na takim czy innym forum ;/ robić swoje minimum i tyle
              • vandikia Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:21
                wycieczki są na ogół w tygodniu, czyli w dalszym ciągu to praca
                wycieczka jednodniowa jest w większości bez nadgodzin, wycieczka
                kilkudniowa zdarza się raz w roku
                urlop minimum 2 miesiące
                • lacido Re: Z moich obserwacji... 25.06.10, 21:25
                  nie rozmieszaj mnie 18 godzin na 5 dni ile Ci wyjdzie na tę wycieczkę godzin?

                  urlop minimum 2 miesiące??
                  sprawiasz wrażenie rozgarniętej babki, poszukaj sobie co KN mówi o wakacjach,
                  istnieje coś takiego jak świetlica wakacyjna i dyżury nauczycieli, obozy
                  językowe bądź muzyczne organizowane przez nauczycieli, wyjazdy np do Częstochowy
                  dzieci pierwszokomunijnych, podczas powodzi nauczyciele byli wzywani do prac
                  przy wałach itp itd. Za to nie mogą sobie wziąć urlopu w dogodnym terminie w
                  środku roku, coś kosztem czegoś.
                  Nie rozumiem dlaczego wszystkich tak bolą te wakacje i sami nie zostali
                  nauczycielami :)
                  • justysialek Re: Z moich obserwacji... 26.06.10, 11:20
                    Wycieczka szkolna to najgorsze, co może być. Bratowa jest polonistką
                    i niedawno była na takiej wycieczce z 6 klasą podstawówki. Umęczyła
                    się niesamowicie, przez 3 noce pod rząd nie spała, bo jej numery
                    wykręcali (np próbowali wyjść z ośrodka w środku nocy albo
                    przechodzić do pokoju obok przez okno). Rodzice, którzy z nią
                    pojechali, pilnowali tylko swoich dzieci i spali sobie spokojnie, a
                    ona miała 3 doby do tyłu.
                    Moja wychowawczyni z liceum przez 4 lata nie zabrała nas na żadną
                    wycieczkę! I miała spokój...
    • postponed Re: prezenty dla nauczycieli 26.06.10, 12:05
      za moich czasów to się klasa składała na bukiet kwiatów dla wychowawcy, a
      reszcie nauczycieli każdy dawał wg uznania, ale nigdy więcej niż kwiatek czy
      bombonierka.
    • angazetka Re: prezenty dla nauczycieli 26.06.10, 15:28
      Z czasów licealnych pamiętam nauczycielkę, która oczekiwała od uczniów: lodówki,
      telewizora, zmywarki etc. Sama radość. I owszem, ludzie kupowali jej to, co
      chciała.
      Z drugiej strony pamiętam też, że grono lizusów zawsze chciało dawać kadrze cos
      więcej kwiaty i czekoladki, najchętniej prezenty za kilka stów. Paranoja.
      • realjaponka Re: prezenty dla nauczycieli 27.06.10, 09:38
        No to juz gruba przesada -mowiac delikatnie- z takimi prezentami, ale w jakich
        to czasach bylo (zmywarka?)?
        • angazetka Re: prezenty dla nauczycieli 27.06.10, 23:58
          Na przełomie wieków ;)
    • bo_gna Re: prezenty dla nauczycieli 27.06.10, 23:40
      Moja znajoma z rodziny dostała od uczniów kwiaty i album ze zdjęciami z nimi i
      jakimiś fajnymi komentarzami :) naprawdę było jej miło, szczególnie w związku z
      tym albumem :) sama dawałam albo składałam się z klasą na jakieś kwiatki, miałam
      praktyki dawałam opiekunom kwiatki, broniłam się dawałam kwiatki, w
      podziękowaniu komuś za coś właściwie zawsze z tym kwiatkiem... I zawsze jest
      wtedy miło. Uważam, że właśnie tak kulturalny człowiek się żegna i dziękuje. Nie
      jest to jakaś zawrotna kwota. Oczywiście jak ktoś nie czuje to nie musi. Jakieś
      dawanie mega prezentów tez uważam za niestosowne.
    • rzeka.chaosu Re: prezenty dla nauczycieli 28.06.10, 09:37
      Lol - nic nie musisz!!!
      Ja w podstawówce z czystej sympatii robiłam dla wychowawczyni rysunki na koniec
      roku.

      Swoją drogą - porąbane skąpstwo i brak zrozumienia relacji międzyludzkich i
      wyczucia sprawy.
      Nie wiem czy wiesz, ale także w ten sposób wychowujesz swoje dziecko.

      Acha i żeby cię zawiść w stosunku do nauczycieli nie zeżarła to powiem - ja na
      koniec pracy dostałam prezent od szefa wart równowartość mojej pensji. Nikt
      pretensji nie miał.

      Słoma z butów zawsze wyjdzie.
      • elf1977 Re: prezenty dla nauczycieli 28.06.10, 12:21
        Nikt nic nie musi, ale nie każdy to rozumie. Łatwiej wylać gar żółci
        na nauczyciela.
        Zgrzeszę, jesli na koniec szkoły pozwalam uczniom wyciągać oceny, a
        części zawyżam je, gdy brakuje im punktów do liceum, liczę chociaż
        na miłe słowo "dziękuję". Większość raczej nie dziękuje wcalem
        uważając, że nie musi. Kulturę wynosi się z domu. A prezenty, które
        rodzice mają później mi wypominać w tego typu wątkach, mam w
        głębokim poważaniu, poproszę męża, który dla idei nie pracuje, to mi
        kupi:-)
        W zasadzie powiedziałam "moim rodzicom", że dziękuję za prezenty i
        kwiaty, jakoś sobie bez nich poradzę. Co nie zmienia faktu, że wielu
        z moich wychowanków ma za co dziękować: za oceny, za poprawne
        zachowania, za trudne rozmowy z innymi nauczycielami, za ratowanie
        ich przed dyrekcją, a nawet przed wywaleniem ze szkoły. Ale kto nie
        był wychowawcą - nie zrozumie. W tym układzie nie dziwię się jadnak
        tym wychowawcom, którzy nają wszystko gdzieś, ostatecznie i tak
        dowiedzą się, że są do kitu.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: prezenty dla nauczycieli 28.06.10, 09:45
      Nie wiem czy co roku, ale na zakończenie danego etapu edukacji jakieś bardziej
      znaczące prezenty mnie nie szokują(dla wychowawcy).
      Z tym że muszą to być rzeczy które są w stanie przenieść ładunek
      emocjonalny(pralka, lodówka czy inne agd nieszczególnie się nadaje :))

      W końcu jeśli wychowawca był dobry to dzielił się z uczniami nie tylko wiedzą
      ale wkładał w ich wychowanie sporo energii i emocji(no i jakby nie patrzeć
      spędził z nimi kilka dobrych lat).
      • milen-a7770 Re: prezenty dla nauczycieli 28.06.10, 10:41
        Mam jakieś tam doświadczenie, bo do szkół różnych też chodziłam. I
        nigdy nie spotkałam się z prezentami typu ADG czy RTV :) Zawsze na
        koniec był kwiatek, ewntualnie czekolada lub bombonierka. Mój syn
        skończył teraz 3 klasę podstawówki i na koniec składaliśmy się po
        jakiejś niewielkiej kwocie i jakiś miły upominek na zakończenie
        kupiliśmy wychowawczyni wspólny i bukiet kwiatów - należało jej
        się, strała się 3 lata. Ale jak piszę był to upominek, nie jakiś
        mega wypasiony prezent. A jakże było miło, gdy każde dziecko dostało
        od tejże pani książeczkę z bardzo fajnymi złotymi myślami z
        dedykacją przy rozdawaniu świadectw - przypuszczam, że zakupiła je
        za swoje pieniądze. Miło było. Dziś moja córka kończy przedszkole i
        każda z 3 pań łącznie z panią, która jest w kuchni i często tam
        pomaga w grupie dostanie po pięknej długiej róży i słodkim upominku
        i nie dlatego, że tak wypada, tylko dlatego że naprawdę chcę im to
        im dać, bo zawsze były miłe i starały się bardzo cały rok. I jak
        widziałam jak moja córka z uśmiechem co rano biegnie do przedszkola
        bo tam dają najlepszą na świecie kaszę :) to sama przyjemność
        podziękować :)
        • elf1977 Re: prezenty dla nauczycieli 28.06.10, 12:04
          Głos rozsądku.Rok szkolny się skończył, emocje nie opadły. Pracuję w
          prywatnej szkole, dostałam z 5 kwiatów, ze cztery czekolady. Pensja
          po dziesięciu latach z wychowawstwem, niecałe 1800.
          Nie oczekuję żadnej super wdzięczności, choć w przypadku niektórych -
          nelażałoby podziękować. Szczególnie dla mnie dotkliwe jest, gdy
          laureaci i finaliści konkursów, którym poświęciłam swój wolny czas i
          swoją ciężką pracę po godzinach, nawet nie zdobędą się na dziękuję
          pod koniec roku szkolnego.
          Po zakończeniu roku zawsze nie mogę dojść do siebie przez 2
          tygodnie, przez kolejne 2 myślę, czy warto do tego wracać po
          wakacjach. Takie wątki tylko pokazują, że jeśli warto, to dla
          siebie, nie dla innych, a w szczególności nie dla rodziców.
      • skara Re: prezenty dla nauczycieli 28.06.10, 11:02
        Ja co roku nosiłam kwiaty nauczycielom, których lubiłam i
        szanowałam. I wiele osób z mojej klasy również. Po maturze
        złożyliśmy się na większy prezent dla wychowawcy, w podziękowaniu za
        te kilka lat spędzonych z nami. Dużo nam pomagał, wstawiał się za
        nami u nauczycieli, pomagał przekładać terminy sprawdzianów i robił
        mnóstwo rzeczy, które nie należały do jego obowiązków.

        W ogóle robię ludziom prezenty na zakończenie jakiegoś etapu - np.
        odchodząc z pracy lub szykując pożegnanie koleżanki, kończąc studia.
        To takie symboliczne pożegnianie i podziękowanie za spędzony razem
        czas.
    • monia19722 co prawda po fakcie , ale... 29.06.10, 11:14
      w tym roku moja córa konczyła 6 klasę czyli szkołę podstawową; wszyscy nauczyciele dostali kwiaty a wychowawca książke -album o górach bo jest ich milośnikiem; do ksiązki była dołączona dedykacja z podpisami wszystkich uczniów, myślę że będzie to wspaniałą pamiatka tym bardziej że kilka wyjazdów klasowych było właśnie w góry; moim zdaniem ze wszystkich pomysłow prezentowych ksiązka wydaje się najbardziej bezpretensjonalna; sama mogłabym na każda okazje być obdarowywana ksiązkami :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka