Dodaj do ulubionych

Mam ochote na romans...

01.07.10, 16:24
Pewnie zostane zbesztana, za to, ze sama nie wiem, czego chce...ale
od pewnego czasu kwestionuje pobudki dla ktorych wyszlam za maz i
mam dziecko. A to dlatego, ze czuje, ze mam ochote na romans...na
romans bez ograniczen, bez zobowiazan, na goracy zwiazek...na taki
romans, na ktory decyduje sie pod wplywem impulsu...z minuty na
minute...

Nie zrozumcie mnie zle - kocham mojego meza i dziecko, ale chyba sie
znudzilam rutyna zycia rodzinnego (choc mamy swoje atrakcje,
podroze, itp...).
A to wszystko zaczelo sie odkad wrocilam do pracy po urlopie
maciezynskim - odzyly we mnie wszystkie uczucia bycia wsrod
ludzi...lacznie z checia flirtowania i romansowania z mezczyznami
(najlepiej mi nie znanymi...).

Ktoras z Was miala takie odczucia po tym jak zostala mama?
Jak sobie z tym radzic? Powiedziec mezowi jak sie czuje? A moze
pozwolic sobie na romans...?

Obserwuj wątek
    • kadfael Re: Mam ochote na romans... 01.07.10, 16:28
      No to rozpieprz to wszystko co masz. Broni Ci ktoś?
    • dzieweczka-truskaweczka No, co ty? 01.07.10, 16:31
      bored_mummy napisała:

      > A moze pozwolic sobie na romans...?

      No, co ty? Męża chcesz zdradzać? A fee... :(
      To tak można zakochać się i odkochać?
      Co później opowiesz dziecku? Że byłaś porządną żoną?
      Ale masz pomysły - tfu...
      Może zacznij się leczyć?
    • jan_hus_na_stosie Re: Mam ochote na romans... 01.07.10, 16:34
      zaryzykuj, w najlepszym wypadku pobzykasz sobie na boku, dowartościujesz się,
      odżyjesz jako kobieta, w najgorszym rozpie...sz małżeństwo, zranisz mężczyznę
      który pewnie ciebie kocha, swojemu dziecku zafundujesz życie w rozbitej
      rodzinie, wybór należy do ciebie :)
    • maly.jasio i slusznie 01.07.10, 16:37
      i nie zostaniesz zbesztana
      na F.R. i F.T masz wiele ofert

      nie lepiej z nich skorzystac, a nie smecic na forum?
    • salma75 Re: Mam ochote na romans... 01.07.10, 16:49
      Czegoś się spodziewasz?
      Błogosławieństwa?

      Czasami warto spojrzeć dalej niż na czubek własnego nosa, pomyślec o
      najbliższych, nie jeno o dupie własnej.
      Już chyba czas najwyższy by dojrzeć do bycia żoną i matką, nie sądzisz? :/
    • bambzgrozja Re: Mam ochote na romans... 01.07.10, 16:59
      Flirtuj sobie do woli, ale jezeli zdecydujesz się na romans, to
      musisz wziać pod uwagę ryzyko, że wcześniej czy później wszystko
      się wyda i co wtedy...zastanów się juz teraz czy warto, bo potem
      może być za późno...
      Wiele kobiet ma podobne odczucia i chęci , ale często (na szczęscie)
      rozsądek zwycięża.
      • sanna.i Re: Mam ochote na romans... 02.07.10, 20:48
        U kobiet zwycięża rozsądek. A u facetów?
    • hermina1984 Re: Mam ochote na romans... 01.07.10, 17:15
      wiesz,co jakbyś była w nieformalnym związku i nie miała byś
      dziecka,napisałabym-spoko raz się żyje...
      już pal licho z chłopem,ale pomyśl jaką krzywdę możesz zrobić dziecku.
    • lukas1492 Jak czytam coś takiego... 01.07.10, 17:46
      " a to dlatego, ze czuje, ze mam ochote na romans...na
      > romans bez ograniczen, bez zobowiazan, na goracy zwiazek...na taki
      > romans, na ktory decyduje sie pod wplywem impulsu...z minuty na
      > minute... "

      ... to zastanawiam się dlaczego tak wiele osób uważa kobietę za coś
      piękniejszego i wspanialszego od mężczyzny.

      I tak nie chodzi Ci ani o tego kochanka, tylko Ciebie. Więc nie mów,
      że kochasz rodzinę.

      W gruncie rzeczy problem tkwi w tym, że nigdy nie dostałaś. Ani od
      życia po dupie, ani od męża w mordę. A jak ja bym był tym mężem, to
      zapewniam, że za takie coś dałbym w mordę.

      "Idziesz do kobiet? Nie zapomnij pejcza". Nietzsche
      • hermina1984 Re: Jak czytam coś takiego... 01.07.10, 17:48
        Idziesz do kobiet? Nie zapomnij pejcza

        no a to akurat całkiem dobry pomysł na seks :D
        • salma75 Re: Jak czytam coś takiego... 01.07.10, 17:57
          hermina1984 napisała:

          > Idziesz do kobiet? Nie zapomnij pejcza
          >
          > no a to akurat całkiem dobry pomysł na seks :D

          Co nie? :D
          Takie małe lanie na gołą pupke jeszcze nikomu nie zaszkodziło ;).
          • hermina1984 Re: Jak czytam coś takiego... 01.07.10, 18:09
            "...lubisz to suko..." :D
            dla niewtajemniczonych (Salmy o to nie podejrzewam)-to cytat z Joba ;)
            • pompeja Re: Jak czytam coś takiego... 01.07.10, 23:13
              Hahaha JOB :D

              "Grozisz mi?" :D
      • simply_z Re: Jak czytam coś takiego... 01.07.10, 17:53
        > W gruncie rzeczy problem tkwi w tym, że nigdy nie dostałaś. Ani od
        > życia po dupie, ani od męża w mordę. A jak ja bym był tym mężem, to
        > zapewniam, że za takie coś dałbym w mordę.
        >
        > "Idziesz do kobiet? Nie zapomnij pejcza". Nietzsche
        damski bokser? może lałeś swoja byłą i dlatego zwiała ,a teraz się
        afiszujesz z nienawiścią do wszystkich kobiet?
        • lukas1492 Re: Jak czytam coś takiego... 01.07.10, 18:26
          Damskim bokserem nie jestem, a oni raczej nie mają problemów z
          niewiernością żon. Z tego co słyszałem, to przy patologicznych
          mężach kobiety potrafią tkwić latami. Bo się boją, bo muszą, bo
          dziecko, bo tamto, sramto. Jeśli jakaś się wyrwie to jest bohaterką.
          Za to o wiele częściej i bez konsekwencji urywają się dobrym mężom.
          Tak jak autorka tego wątku, który pierwszy romans rozpocznie, co
          przewiduję, właśnie z damskim bokserem. Tylko, że mentalnym.
          A że z perspektywy roku, dwóch, okaże się potem, że to nie dobry mąż-
          jeleń, a ona, jest frajerem, to już nie ma dla niej żadnego
          znaczenia.
      • kombinerki_pinocheta Re: Jak czytam coś takiego... 01.07.10, 18:33
        Piekniejszego, wspanialszego? Przesadzasz, ktos Ci bajek naopowiadal. Klasyk mial watpliwosci czy kobieta to tez zwierze i doszedl do wniosku, ze najblizej jej do corki psa. :)
    • wicehrabia.julian Re: Mam ochote na romans... 01.07.10, 17:56
      bored_mummy napisała:

      > A to wszystko zaczelo sie odkad wrocilam do pracy po urlopie
      > maciezynskim - odzyly we mnie wszystkie uczucia bycia wsrod
      > ludzi...lacznie z checia flirtowania i romansowania z mezczyznami
      > (najlepiej mi nie znanymi...).

      jakie to szczęście, że są takie kobity, dzięki temu my, faceci mamy co pukać :)
    • d.o.s.i.a Re: Mam ochote na romans... 01.07.10, 18:01
      Jeny, no normalna kobieta jestes, po prostu. Czlowiek to nie jest
      typ monogamiczny niestety i trudno zebys miala pretensje do natury,
      ze tak nas urzadzila, a nie inaczej.

      To co czujesz to normalne. Ale to co z tym zrobisz to juz od Ciebie
      zalezy. Marzyc i fantazjowac zawsze mozna i nikomu to krzywdy nie
      wyrzadza. Ale rozwalic sobie rodzine szkoda by bylo, prawda?
    • kombinerki_pinocheta Re: Mam ochote na romans... 01.07.10, 18:09
      To by sie zgadzalo z teoria domowego zywiciela i zapladniacza na boku. Taki juz kobiecy charakter. Tak trzymaj. :)
    • alpepe Re: Mam ochote na romans... 01.07.10, 18:10
      sprawa jest prosta, masz za dobrze i ci się w dupi.e przewraca.
    • nie_poskromiona Re: Mam ochote na romans... 01.07.10, 18:13
      Ja to mam dość celibatu w małżeństwie ale żeby od razu romans?? :) Fujjj to
      niemoralne, nielojalne ! a mimo to też mam fantazje:P
      • facettt bzdury nierealne 01.07.10, 18:20
        nie_poskromiona napisała:

        > Ja to mam dość celibatu w małżeństwie ale żeby od razu romans?? :) Fujjj to niemoralne, nielojalne !

        byc moze, jednak realne.

        a mimo to też mam fantazje:P

        jaka, ze przez skromnosc nie spytam?
        - lekarze dla Afryki?
        • nie_poskromiona Re: bzdury nierealne 01.07.10, 19:40
          No idzie, idzie........... i dojść nie może:/
          • facettt bzdury, alle realne 02.07.10, 12:23
            nie_poskromiona napisała:

            > No idzie, idzie........... i dojść nie może:/

            To popros kogo, zeby popchnal.
            Moze w koncu dojdzie.
            • nie_poskromiona Re: bzdury, alle realne 03.07.10, 19:50
              Dla mnie NIE REALNE, jakoś ślubowanie wzięłam zbyt poważnie:)! Ale pójdzie na
              badania poziomów bo mu grożę skokiem w bok;)
    • karmmi Re: Mam ochote na romans... 01.07.10, 18:33
      Przejdzie Ci. Ja po 2,5 roku w domu z młodym czułam się podobnie. Dookoła nowi mężczyźni, uśmiechają się zagadują, a człowiek jak z lasu wypuszczony:)))) Po dwóch/trzech m-cach fascynacja życiem w grupie minęła a panowie spowszednieli, nie ma jak swój osobisty mąż;)
    • oposka Re: Mam ochote na romans... 01.07.10, 18:54
      też mam taką ochotę ... eh ... ale
      mój rozsądek zabija całkowity spontan ;/
    • izabellaz1 Re: Mam ochote na romans... 01.07.10, 20:06
      Zapytaj męża czy możesz sobie znaleźć kochanka...może pomysł mu się spodoba :P
    • a_nonima Re: Mam ochote na romans... 01.07.10, 23:05
      Ja miałam za dobrze i na własne życzenie zrobiłam to co Ty planujesz zrobić.
      Szczerze odradzam.
    • zdradapomocy Re: Mam ochote na romans... 02.07.10, 11:30
      Jeśli na własne zyczenie chcesz rozwalić swoje małżeństwo to czysta
      głupota. Jeśli masz watpliwości w moją ocenę zajrzyj na mój
      wątek "Mąż poszedł do prostytutki" Uwierz mi, świat mi sie zawalił.
      Dziecko, rodzina na razie się nie zorientowali, że nasz związek legł
      w gruzach, ale już niedużo brakuje. Dla mnie nastąpił koniec świata
      jaki układałam przez 15 lat. Dzisiaj właśnie mamy pierwszą wizytę
      terapii małżeńskiej. W poniedziałek ide do psychiatry, bo sobie z
      tym absolutnie nie radzę i nie mogę normalnie funkcjonować. Boję się
      jak cholera, że to wszystko nic nie pomoże....
    • s.p.7 Re: Mam ochote na romans... 02.07.10, 11:47
      odezwała sie w tobei kobieca natura która kształciła sie jeszcze przed epoką
      neolitu, gdy w jaskiniach kobiety po urodzeniu dziecka, mialy ochote na wiecej z
      obcej puli genowej, poniewaz łatwo było wmowic "męzowi" opiekujacemu sie rodziną
      ze to jest jego dziecko, a pozatym kobieta ma dosc mleka by w dobrych warunkach
      wychowac 2 potomków na raz lub wiecej, wiec... jesli juz poswiecac sie dla
      jednego dziacka to mozna to robic dla 2-ch lub trzech a nawet wiecej.

      Kobieta uzyskuje dywersyfikacje genów. Tzn rodzi potomkow roznym mezynom, a
      poniewaz jeden mogł byc niudacznikiem to jest szansa ze polaczenie z innymi
      genami da pozytywny rezultat.
      Jednoczesnie geny takiej kobiety dalej są powielane i mamy okazje o niej
      pcozytac w roku 2010 i erze postmodernizmu która pisze o tym w internecie ;)

      ama nie wiem, czego chce
      papcio s.p.7 ci wytlumaczy czego chesz.
      Kazda kobieta che miec męza-frajera który bedzie ja utrzymywał, chce plodzic
      dzieci z męczynami majacymi dobre geny, oraz chce meic przyjaciela który zapewni
      jej poczucie bezpiecznenstwo.
      Jednoczesnie jesli zeszla na ciemna stronęmocy to po prostu che sie zabawic a
      nałatwiej i najtaniej jest to robic przez łózko, bo na wczasy na majorce nie
      kazdy moze juz liczyc a nie ma takich skutkó ubocznych jak alkohol.

      Wracajac do przesżłsoci, wychowujac dziecko obecmu męczynie moze liczyc na jego
      wzgledy, przynajmniej czesciowe i za mozliwosc jej pokrycia w tajemnicy zawsze
      mzoe ccos zyskac pozatym ze bedzie to dla niej przyjemne.
      Dzisiaj jest o tyle dobrze ze mamy antykoncepcje i tego typu zachowania mogą byc
      powielane wlasciwie caly czas dajac iluzoryczne pcozucie spelnienia
      biologiczno-naturalistycznej powinnosci.

      kocham mojego meza i dziecko
      no wybacz alety musisz miec jakas bardzo speyfczna definicje milosci.
      Kobieta która kocha nie zdradza swojego meza z przypadkowymi facecikami, jesli
      kocha dziecko nie ryzykuje rozpadem zwiazku poniewaz to moze bcy bardzo
      destrukcyjne dla rozwoju dziecka. Kobieta która kocha swojego meza jest wobec
      niego szczera i otwarta, lojalna, nie ukrywa historyjek. Nie wyobraza sobei ze
      moze byc kopulowna przez kogokolwiek inengo niz ta osoba z któa kocha i wobec
      któej powinny funkcjonowac wiezy lojalnosci.

      nei widze w tym ani troche milsoci ani do meza ani do dziecka.
      i zastanawiaja mnei wlasnie powody dla których to zrobiłas? spoleczenswo
      nalegało by by o tobie mowili stara panna? brak stabilnosci finasowej?

      Czy powiedziec mezowi jak sie czujesz...
      Mysle ze mozesz, jesli bedzie wystarczjaco madry zrozumie ze taka jes po prostu
      natura. Jednak mimo wszystko jest ona stymulowana przez emocje i kulture bardzo
      silnie. Kochajacej bardzo kobiecie takie mysli nawet przez glowe by nie
      przeszly, a kultura wysoka pzowalala by sie smiac z tego typu porzadan
      realizujac je w lepszej formei np w rodzinie.
      jednoczesnie nie wychodziłą by za mą "Z pobudek które mozna kwestionowac" oraz
      swoej aspiracje zyciowe znudzonego zycia kierowałą by raczej w cos
      konstruktywnego jak rozwoj wlasny czy wspieranei rodziny, ewentualnie rozbudowa
      jej.
      • s.p.7 Re: Mam ochote na romans... 02.07.10, 11:48
        ps. nie nie zostaniesz zbesztana to norma ;)
    • mrsnice Re: Mam ochote na romans... 02.07.10, 13:10
      z perspektywy kobiety w wieku srednim mogę powiedzieć, że nie żałuję kilku
      romansów w moim zyciu, a wręcz przeciwnie. Dlatego uważam, że skoro masz
      ochotę, to to zrób. Bądź tylko na tyle mądra, żeby mąż się nigdy nie
      dowiedział i nie miej potem skrupułów czy wyrzutów sumienia. I nie słuchaj
      moherów tu, na forum. Życie masz jedno, więc korzystaj. Dlaczego ma to być
      tylko przywilej męski?
      • kam-ka Re: Mam ochote na romans... 02.07.10, 20:52
        W końcu mądra wypowiedź.
    • dorotammc Zaprzeczam 02.07.10, 13:17
      Cytuję: Nie zrozumcie mnie zle - kocham mojego meza

      Hmm... Nie, nie kochasz.
    • sanna.i Re: Mam ochote na romans... 02.07.10, 20:55
      Jacy się nagle wszyscy święci znaleźli! Wydaje się wam,że po ślubie to już nie
      można nawet pomarzyć o czymś szalonym? Tak jakby facetom się to nie zdarzało :P
      Normalna rzecz, po pewnym czasie w związku przychodzi rutyna, brakuje
      adrenaliny, silnych wrażeń. Sama ochota na romans nie jest taka straszna (jak tu
      niektórzy histerycznie próbują ci wmówić). Ale to nie znaczy, że ten romans
      trzeba mieć ;) Poflirtuj sobie czasem, pomarz. I (brzmi już jak banał) spróbuj
      może jakos urozmaicić wasze małżeństwo?
      • bored_mummy Re: Mam ochote na romans... 03.07.10, 01:27
        Dzieki za te slowa - po niektorych wypowiedziach poczulam sie jakbym zdradzila meza i wlasnie byla za to sadzona...

        Fakt - mam dobrze w zyciu - nie dostalam nigdy po dupie - bo na to pracowalam (i pracuje nadal). Ale 'dobrze w zyciu' nie gwarantuje szczescia na cale zycie...kazdy czasem potrzebuje zmian.

        @mrsnice: no wlasnie...nigdy w zyciu niczego nie zalowalam i wolalabym, zeby to sie nie zmienilo...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka