pompeja
08.07.10, 20:48
MPiW zmiażdżył sobie przed 18tą dużego palca u stopy. Efekt taki, że prysła
krew, cały paznokieć się pierw wbił, a potem "odskoczył", wyszła jakaś tkanka
(potocznie mięcho). Rodzice zabrali go do szpitala, do izby przyjęć i... dalej
tam czeka. Nosz w pisde jego mać! Już nie mówię o bólu, ale to zasycha ;/
Dowiedzieli się tyle, że mają czekać, bo przyjęty jest jeden pacjent. Ja wiem,
może być coś poważniejszego, z wypadku, ale żeby nikt inny nawet nie zobaczył?
Jakakolwiek reakcja, chociażby opatrunek położony na stopę, coś
przeciwbólowego.. Ręce opadają.
Gdyby była prywatna placówka z ewentualną refundacją z funduszu (jak prv
kliniki położnicze - w takiej rodziłam i nie płaciłam za porody), konkurencja
dla państwówki, człowiek skierowałby się tam. A tak to czekaj chłopie, aż
padniesz.