Dodaj do ulubionych

kulinarni analfabeci

IP: *.pekao.com.pl 20.02.02, 16:20
Czy dużo jest takich facetów? Czy raczej to się obecnie równo rozkłada między
płcie? (bo mam koleżanki, ktore potrafią spytać czy odgrzewając gotowane
kartofle trzeba je zalać znowu wodą) Mój facet niestety jest takim analfabetą
(jajecznica+herbata), ale ponieważ ja lubię gotować, to mu tu jakoś darowuję.
Chociaż czasem miłoby było mieć zastępstwo w kuchni. A jak u Was? I czy można
takiego jeszcze wyedukować ?
Obserwuj wątek
    • agick Re: kulinarni analfabeci - nie wszyscy 20.02.02, 16:30
      balbina... mój gotuje jak mało kto... robi świetne pasty włoskie, mięska z
      grilla (marynaty mięs to jego pasja)... śniadania (ale tylko te sobota,
      niedziela) zawsze robimy razem - ja robię np twarożek a on jaja po francusku,
      wiedeńsku...grzaneczki etc...
      i wiesz co..? on to lubi robić...
      wyobraź sobie - 2 metrowe chłopisko przy garach... uwielbiam go za wszystkie
      sprzeczności które w sobie ma..!
      nie stresuj swojego - po mału... ale razem... strasznie dużo frajdy....
      • ydorius Re: kulinarni analfabeci - nie wszyscy 20.02.02, 16:41

        Ja też lubię działac w kuchni. Nie lubię tylko robić dla siebie. Jak mam coś
        przygotować tylko dla siebie, to mi się nie chce.
        Wynalazłem z sześć wariacji na temat potrawki z kurczaka, potrafię robić zrazy
        zawijane i bitki, pierogi ruskie, naleśniki i mnóstwo innych rzeczy. Jak tylko
        mam czas, to uwielbiam eksperymentować w kuchni. Czasem (rzadko) wyjdzie coś,
        co nie jest najlepsze (ale da się zjeść), gdyż zaszwankowała wyobraźnia w
        zakresie łączenia smaków. :-))

        Spróbuj swojemu facetowi zaproponować, że razem coś zrobicie. Niech zaczyna od
        sałatek, czy ogólnie czegoś, co trudno jest spieprzyć :-)), a Ty go chwal.
        Później (nie na 100%, oczywiście), sam zacznie coś robić, by Ci smakowało :-)))

        pozdrawiam,
        .y.
    • roseanne facet w kuchni 20.02.02, 16:39
      z czasow przedslubnych moj luby umial zagrzac parowki, ugotowac jajka i upiec
      kurczaka.
      a teraz ?
      szaleje po kuchni az milo.
      i to wcele nie dlatego, ze Go glodze! ;)
    • Gość: qocur Re: kulinarni analfabeci IP: *.pl 20.02.02, 17:03
      Jeśli jest w stanie (tzn. i chce, i potrafi) zrobić jadalną jajecznicę, to
      nadaje się do edukacji i będą z niego ludzie ;-) Tylko nie daj mu się zbyt
      szybko zniechęcić. Tym bardziej nie zniechęć go sama tekstami typu "ja to robię
      szybciej i lepiej" albo pochopnym wyręczaniem pod pozorem pomocy.
    • Gość: qocur Re: kulinarni analfabeci IP: *.pl 20.02.02, 17:08
      Jeśli jest w stanie (tzn. i chce, i potrafi) zrobić jadalną jajecznicę, to
      nadaje się do edukacji i będą z niego ludzie ;-) Tylko nie daj mu się zbyt
      szybko zniechęcić. Tym bardziej nie zniechęć go sama tekstami typu "ja to robię
      szybciej i lepiej" albo pochopnym wyręczaniem pod pozorem pomocy.
    • optymistka Re: kulinarni analfabeci 20.02.02, 19:10

      Nie każdy facet lubi "pchać" się do kuchni.
      Gotowanie musi sprawiać im przyjemność, tak mi się wydaje,
      wówczas ma sens ich edukacja w tym kierunku.

      Mój ślubny i owszem, smacznie ugotuje, ale tylko w niedzielę,
      powiedzmy raz/dwa na miesiąc. Pierwszy raz jego kulinarnych
      eksperymentów nastąpił w czasie mojej niemocy zdrowotnej, czyli
      sytuacja go do tego zmusiła.
      Dziś sprawia mu to niebywałą frajdę, pogotować od czasu do czasu,
      tymbardziej że wszyscy bardzo chwalimy te smakowitości.
      Pozdr.










      • Gość: BELA Re: kulinarni analfabeci IP: *.astercity.net / 10.129.136.* 20.02.02, 23:34
        U mnie sytuacja jest dokładnie odwrotna. To moj maz stosowal te wszystkie
        chwyty z chwaleniem itp., ale niestety mam totalny antytalent kucharski, czy
        raczej poprostu nie znosze tego robic. Maz w zwiazku z tym uznal, ze nie ma
        sensu dalej probowac i obecnie gotuje tylko on. Dodam, ze robi to swietnie i co
        do zasady sprawia mu to przyjemnosc. Uwazam, ze nie mozna robic nic na sile.
        Chodzi jedynie o rowny podzial obowiazkow domowych i tyle.
        • tatarka Re: kulinarni analfabeci 21.02.02, 17:54
          U mnie tak samo - mój chłop gotuje bardzo dobrze i podrywał mnie m.in. na
          kolacyjki:)Wspólne gotowanie wygląda u nas tak, że on gotuje, a ja w tym czasie
          czytam gazetkę, przytaczając mu ciekawsze fragmenty i obojgu nam ten podział
          ról pasuje:)Niesamowite jest to, że nie będąc do niczego zmuszana, coraz
          częściej sama mam ochotę coś upichcić.
    • Gość: optymistka Re: kulinarni analfabeci IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 20.02.02, 19:14

      Nie każdy facet lubi "pchać" się do kuchni.
      Gotowanie musi sprawiać im przyjemność, tak mi się wydaje,
      wówczas ma sens ich edukacja w tym kierunku.

      Mój ślubny i owszem, smacznie ugotuje, ale tylko w niedzielę,
      powiedzmy raz/dwa na miesiąc. Pierwszy raz jego kulinarnych
      eksperymentów nastąpił w czasie mojej niemocy zdrowotnej, czyli
      sytuacja go do tego zmusiła.
      Dziś sprawia mu to niebywałą frajdę, pogotować od czasu do czasu,
      tymbardziej że wszyscy bardzo chwalimy te smakowitości.
      Pozdr.










      • Gość: dar Jestem analfabetą kulinarnym... IP: 157.158.163.* 20.02.02, 20:56
        Niestety... Nie potrafię zrobić nawet jajecznicy ( już słyszę te śmiechy :-) Za
        to mam masę innych zalet, za co jestem kochany i doceniany ( lubię na przykład
        zmywać naczynia). To że nie potrafię gotować czasem mnie męczy, ale przecież na
        siłę nie będę się zmieniał ( a tym bardziej nie pozwolę, aby druga osoba mnie
        zmieniała )

        Pzdr
    • Gość: KASIA28 Re: kulinarni analfabeci IP: *.atol.com.pl 20.02.02, 22:39
      Mój mąż nieźle sobie radzi w kuchni (i nie tylko:)). I robi najwspanialszą
      jajecznice na świecie(mnie nie pozwala, bo ja takiej nie potrfaię:))A jak ze
      soba chodziliśmy jego popisowym daniem był murzynek(ciasto jak ktoś nie
      wie).Gorzej mu wychodzi pranie. Pozwoliłam mu zrobić dwa. Efekt:jedno całe
      niebieskie, drugie całe czerwone. Zabroniłam mu dotykac pralki:)), za to w
      kuchni jest mile widziany:).
    • kasiulek Re: kulinarni analfabeci 20.02.02, 23:18
      Moj tata na przyklad byl kulinarnym analfabeta przez wiele lat. Poza jajecznica
      z cebulka, jakims mieskiem, papryka itp., owsianka (ktora zawsze przypala:)),
      wspaniala herbata (naprawde!) i pysznymi kanapkami ze wszystkim co sie dalo,
      nie za bardzo umial ugotowac cokolwiek. Az do zeszlego roku, kiedy zapodal
      sobie diete owocowo-warzywna, w ktorej przyrzadza sie mnostwo roznych potraw -
      wiekszosc to surowki, ale wystepuja tez rozne inne rzeczy, np. bigos
      wegetarianski, nadziewane warzywa itp. No i okazalo sie, ze tata radzi sobie
      doskonale ze wszystkim! (Notabene przez 6 tygodni na tej specjalnej diecie
      schudl 15 kg... i uregulowalo mu sie cisnienie. Ale dieta jest bardzo
      czasochlonna, w sensie przygotowanie potraw).
      Natomiast my darling nie jest analfabeta w kuchni at all. Ostatnio robilismy
      razem golabki! Podkreslam: razem, a nie ja robilam, a on patrzyl.
      I mysle, ze dziewczyny maja racje: faceta trzeba jakos tak lagodnie zaprosic do
      pomocy w kuchni i moze sie przekona?
      • yak-ona Re: kulinarni analfabeci 21.02.02, 00:00
        przyznam szczerze , ze przy moim bylym to ja jestem kulinarna analfabetka-nic w
        kuchni nie robie , bo nie umiem i nie lubie!!!

        a moj byly-z niego to byl dopiero kuchta!
        • kasia28 Re: kulinarni analfabeci 21.02.02, 00:04
          Toś czemu go pogoniła:))))
        • kasia28 Re: kulinarni analfabeci 21.02.02, 00:04
          Toś czemu go pogoniła:)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka