wolf69
20.03.08, 09:58
POLITYKA I OBYCZAJE
Lepszy mąż niż siostra
Już czas, byśmy przestały wojować z mężczyznami. Inaczej nie
będziemy prawdziwymi kobietami i matkami. Szczęście to nie sukces
zawodowy, szczęście można znaleźć tylko w rodzinie. Coraz więcej
kobiet w liberalnych Niemczech odrzuca zdobycze feminizmu.
Miłość lepsza od pornografii
W zdawałoby się liberalnym niemieckim społeczeństwie ujawnił się
nagle konserwatyzm i przywiązanie do tradycji. Oskarżono rząd, że
rozbudowując państwowe żłobki, ingeruje w życie rodzinne i odbiera
dzieci rodzicom po to, aby mogli poświęcić się zarabianiu pieniędzy
na kupno nowego samochodu, wakacje na Majorce i powiększanie
bankowego konta. „To nie są wartości, które warto wspierać.
Szczęście można znaleźć jedynie w rodzinie. Szczęście to nie sukces
zawodowy i praca. To rodzina, to mój mąż i dwie córki” – napisała do
Evy Herman jedna z czytelniczek jej książki. Eva jest dziennikarką,
znaną z informacyjnych programów telewizyjnych. Trzy lata temu
porzuciła pracę i poświęciła się rodzinie. A teraz wydała
książkę „Das Eva prinzip” (Zasady Ewy), która została odebrana jako
manifest antyfeminizmu. „Najwyższy już czas, abyśmy wyrzucili z
naszych serc i umysłów jad wojowniczego spojrzenia na mężczyzn.
Inaczej nie staniemy się prawdziwymi kobietami i matkami” –
przekonuje Eva Herman. Podobne przesłanie ma książka „Der Tanz um
die Lust” (Taniec wokół namiętności) Ariadne von Schirach. Koniec z
dyskotekami, hedonizmem, narcyzmem. Jesteśmy otoczeni gołymi
piersiami, pośladkami i brzuchami. Żyjemy w pornograficznym
społeczeństwie, bez ustanku gonimy za seksem i nie wiemy, co to
prawdziwe uniesienia. Tak, jak Julian, przyjaciel Ariadne, który
siada wieczorami przed ekranem komputera zaopatrzony w paczkę
papierowych chusteczek i wydaje mu się, że poznaje tajniki
seksu. „Jedynym wyjściem z pułapki estetycznej alienacji,
wyobcowania i erotycznego przeciążenia jest i pozosta-nie miłość” –
obwieszcza 28-letnia Ariadne. „Oversexed and underfucked” – tak
charakteryzuje pokolenie swoich rówieśniczek. Za dużo seksu w
mediach, na ulicznych reklamach i na każdym kroku, za mało uczucia i
prawdziwej bliskości. Żyjemy w społeczeństwie opętanym pornografią,
która zabija wszelkie wzniosłe uczucia, niszczy związki, a z zasad
moralnych czyni puste dźwięki. Tymczasem to wykształcone przez wiele
pokoleń poczucie moralności chroniło skutecznie rodzinę przed
pokusami hedonizmu i libertynizmu. „Instytucja rodziny ulega
degeneracji i zanika. Pozostaje pustka samotności. Już 14 milionów
Niemców żyje samotnie. A liczba ta ciągle rośnie” – ostrzega
Ariadne. Rośnie też na księgarskich półkach liczba książek, których
autorzy głoszą podobne tezy.
Wszystkiemu winna Alice Schwarzer
Uczuciowemu chaosowi, w jakim pogrążyły się Niemcy, winna jest Alice
Schwarzer, głoszą konserwatywne gazety. Ta intelektualistka, ikona
niemieckich feministek i wydawczyni magazynu „Emma” przez całe
dziesięciolecia uchodziła za wyrocznię w sprawach emancypacji
kobiet, wyzwalania ich spod tyranii mężczyzn, aby mogły zająć się
własną karierą. To ona przeniosła na niemiecki grunt francuską
kampanię aborcyjną. Z hasłem „j’ai avorté” (usunęłam ciążę) trafiła
przed laty na okładkę „Sterna”. „Mój brzuch należy do mnie” –
wypisały później na swych sztandarach Niemki pokolenia 68 i zmieniły
zapyziałą Republikę Federalną Niemiec nie do poznania. Uchwalono
liberalną ustawę aborcyjną, z prawa rodzinnego zniknęło
pojęcie „spełnianie obowiązków małżeńskich”, a w prawie karnym
pojawił się paragraf o gwałcie w małżeństwie. Z roku na rok przybywa
kobiet w polityce, biznesie i armii. „Po raz pierwszy w historii
mamy dzisiaj do czynienia z formalnym równouprawnieniem niemieckich
kobiet” – pisze Alice Schwarzer w książce „Die Antwort” (Odpowiedź).
I zadaje pytania: Dlaczego kobiety nie są z tego zadowolone? Czy
boją się wolności, utraty „kobiecości” i miłości mężczyzn? Jak
wytłumaczyć, że dwóch na trzech mężczyzn korzysta dzisiaj w
Niemczech regularnie z usług prostytutek? Czy może proces
równouprawnienia przebiegał szybciej niż emancypacja wewnętrzna? Na
żadne nie znajduje przekonującej odpowiedzi. Ale się nie
poddaje. „Mamy dzisiaj do czynienia z konserwatywnym feminizmem” –
głosi Alice Schwarzer. Ma to być kolejny etap kobiecego
ruchu. „Siostry, nie zaczynajcie wszystkiego od nowa. Nie musicie
się wstydzić swych poprzedniczek. Mądra kobieta w XXI w. powinna
głosić: Jestem dumna z tego, że jestem feministką” – przekonuje
Schwarzer. Ale czy siostry będą chciały jej jeszcze słuchać?
Żyjemy w społeczeństwie opętanym pornografią, która zabija uczucia i
niszczy związki, ostrzega Ariadne von Schirach
Feministki przekonywały całe pokolenia kobiet, że do szczęścia i
sukcesu nie jest potrzebna rodzina i dzieci. Kobiety w końcu
zrozumiały, że to nieprawda. Ale teraz tak zaczęli myśleć mężczyźni
FELIX KRAMMER, KORESPONDENCJA Z BERLINA
Oficjalne wydanie internetowe www.sukcesmagazyn.pl
media.wp.pl/kat,75274,wid,9171038,wiadomosc.html?ticaid=158f0