fiumka
21.03.04, 11:29
On pracuje , ona zajmuje się domem i wychowaniem dzieci. Pomijam już fakt że
praca w domu jest najbardziej niedocenianą pracą a raczej wolontariatem, bo
przecież pensji za nią nie otrzymujemy. Nie neguję takiego modelu rodzinny ,
który przy 20 % bezrobociu będzie niedługo koniecznością a nie świadomym
wyborem. Chodzi mi o coś innego , co będzie za 10 , 20 lat kiedy nagle
kobieta usłyszy do swojego męża "chcę rozwodu". Niezależna finansowo kobieta
poradzi sobie w tej sytuacji a kobieta, która była na utrzymaniu mężczyzny?
Co z emeryturą? Czy można wymagać od kobiety życia w takiej niepewności?
Życia w takiej zależności? Nie można nie zauważyć że kobieta w "tradycyjnym
modelu rodziny" staje się swego rodzaju niewolnikiem, który jest na zawsze
przypisany swemu panu i musi przymykać oko na wszystkie jego wybryki [czyt.
zdrady, rękoczyny itd.] Nie ma dokąd pójść, nie ma za co żyć więc nie opuści
swego pana.
Oczywiście nie każdy "tradycyjny model rodziny" ma taki finał bo na szczęście
istnieje jeszcze prawdziwa miłość która po 20 latach małżeństwa nadal trwa...
Ale i tak nasuwa się jedna refleksja ..ciężkie jest życie kobiety.