Dodaj do ulubionych

A propos penisa...

18.08.10, 03:36
spotkałam się z facetem. Spotkanie było ściśle o charakterze erotycznym-nawet nie randkowym. Gościu ma opinię (tworzy ją sam?)-babiarza, przechwala się swymi erotycznymi podbojami, ale gdy przyszło do weryfikacji jakości i sprawności jego genitalnego wyposażenia-szok. Micropenis albo coś w tym stylu. Jeszcze, żeby był zadziorny, ale gdzie tam...doprawdy zaczynam wierzyć, że niektórzy mężczyźni czynią sobie zasługę wyłacznie z faktu posiadania penisa. On się chce znowu spotkać, a mnie tak korci, żeby mu powiedzieć "człowieku. z czym do ludzi/do kobiet(-y)?".
Obserwuj wątek
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: A propos penisa... 18.08.10, 06:53
      Dałaś się skusić reklamie :P
    • qw994 Re: A propos penisa... 18.08.10, 07:14
      Krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje - to zdanie zawsze powtarzam
      erotomanom-gawędziarzom :)
      • sid.leniwiec Re: A propos penisa... 19.08.10, 19:31
        > Krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje - to zdanie zawsze powtarzam
        > erotomanom-gawędziarzom :)

        Standard.:)
    • triss_merigold6 Re: A propos penisa... 18.08.10, 09:03
      O, może trafiłaś na tego samego co moja koleżanka? Przystojny,
      dobrze ubrany, wygadany facet, na imprezie się poznali. I właśnie
      gdy przyszło do weryfikacji to okazało się, że ma takie coś tyci
      mini. Oczywiście drugi raz się z nim nie umówiła.
    • deczko Re: A propos penisa... 18.08.10, 10:00

      evenjo napisała:

      > spotkałam się z facetem. Spotkanie było ściśle o charakterze
      erotycznym-nawet n
      > ie randkowym. Gościu ma opinię (tworzy ją sam?)

      A znasz osobiscie jego byle partnerki do seksu?


      On się chce znowu s
      > potkać, a mnie tak korci, żeby mu powiedzieć "człowieku. z czym do
      ludzi/do kob
      > iet(-y)?".

      Moze bylo ciemno i nie widzial wyrazu Twojej twarzy. Pewnie gdybys
      dostala ataku smiechu, juz by do Ciebie nie zadzwonil.
    • armos Re: A propos penisa... 18.08.10, 10:30
      powidz mu to! i nawet się nie wahaj!
      • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 18.08.10, 10:36
        ochujalas? faceta chcesz zniszczyc?
    • figgin1 Re: A propos penisa... 18.08.10, 10:36
      To już wiesz, dlaczego ma opinię babiarza. Żadna z nim nie chciała więcej niż raz.
    • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 18.08.10, 11:37
      > On się chce znowu spotkać, a mnie tak korci, żeby mu powiedzieć "człowieku. z
      czym do ludzi/do kobiet(-y)?".

      Brak Ci klasy.
      • femme-fatale1 Re: A propos penisa... 18.08.10, 11:45
        "człowieku. z
        czym do ludzi/do kobiet(-y)?".

        Tobie nie odpowiada, ale innej może
        a po drugie nie liczy się wielkość, tylko technika ;)
        Po kiego kogoś gnębić..po prostu nie spotykaj się więcej.
        • triss_merigold6 Re: A propos penisa... 18.08.10, 12:10
          Nie powiesz mi, że technika przy mikropenisie ma jakiekolwiek
          znaczenie.
          • figgin1 Re: A propos penisa... 18.08.10, 12:15
            Ma. Jeśli facet samym językiem potrafi wysłać w kosmos to penisa może nie mieć
            wcale. Dawno dawno temu miałam przyjemność z facetem, ktory miał problem z
            erekcją, ale orator był z niego niesamowity :)
            • grassant Re: A propos penisa... 18.08.10, 12:27
              figgin1 napisała:

              > Ma. Jeśli facet samym językiem potrafi wysłać w kosmos to penisa
              może nie mieć wcale. Dawno dawno temu miałam przyjemność z facetem,
              ktory miał problem z erekcją, ale orator był z niego niesamowity :)

              Demostenes?
              "ożenił się stary z młodą i wycierał p..dę brodą"
            • triss_merigold6 Re: A propos penisa... 18.08.10, 12:29
              Rozumiem jednorazowo czy kilkukrotnie niedostatki penisa można
              zastąpić innymi technikami, ale tak na stałe? To równie dobrze można
              się bzykać z kobietą - język i palce w końcu też ma.
              • skarpetka_szara Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:41
                znaczna wiekszosc kobiecego orgazmu tworzy sie w glowie, czyli
                podnieca nas cos w partnerze, jego oddech, meskosc, silne rece...

                Jezeli nie mamy preferencji homoseksualnej to niestety druga
                kobieta nie bedzie na nas tak wplywac. Tzn nie tak w codziennym
                zyciu, bo raz na pewnien czas, w pewnej atmosferze - moze.
            • takajatysia Re: A propos penisa... 19.08.10, 15:08
              No ja nie wiem... jednak co pała, to pała! :D
          • lilyrush Re: A propos penisa... 18.08.10, 12:19
            jak paluszki i język normalnej wielkości to ma .. w sumie ten penis nawet
            niepotrzebny
            • grassant Re: A propos penisa... 18.08.10, 12:28
              lilyrush napisała:

              > jak paluszki i język normalnej wielkości to ma .. w sumie ten
              penis nawet niepotrzebny

              przynajmniej przy nim kobieta może czuć się bezpiecznie.
            • menk.a Re: A propos penisa... 18.08.10, 13:04
              lilyrush napisała:

              > jak paluszki i język normalnej wielkości to ma .. w sumie ten penis nawet
              > niepotrzebny

              Potrzebny, potrzebny.:>
      • funny_game Re: A propos penisa... 18.08.10, 12:35
        mumia_ramzesa napisała:

        > Brak Ci klasy.

        Bo korci Ją, żeby palnąć/zrobić coś głupiego, złośliwego i małego?
        Ciebie nigdy nie korciło i idziesz przez życie cała na biało?
        Przecież jeszcze nic się nie stało, na Trygława!
        • grassant Re: A propos penisa... 18.08.10, 12:36
          funny_game napisała:

          > Bo korci Ją, żeby palnąć/zrobić coś głupiego, złośliwego i małego?
          > Ciebie nigdy nie korciło i idziesz przez życie cała na biało?
          > Przecież jeszcze nic się nie stało, na Trygława!
          >
          Trygław, a tryzub. To samo?
          • menk.a Re: A propos penisa... 18.08.10, 13:03
            Jeden czort.:D
        • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 18.08.10, 13:09
          funny_game napisała:

          > Bo korci Ją, żeby palnąć/zrobić coś głupiego, złośliwego i małego?
          > Ciebie nigdy nie korciło i idziesz przez życie cała na biało?

          Tak bezinteresownie i na zimno? Raczej nie. Nie "ide przez życie cała na biało",
          bo chyba nikt nie idzie. Nawet papiez sie spowiada.

          > Przecież jeszcze nic się nie stało, na Trygława!

          Jeszcze nic sie nie stalo.
          • triss_merigold6 Re: A propos penisa... 18.08.10, 13:19
            A co się ma stać?
            Przypuszczam, że autorka wymyśli jakiś uprzejmy pretekst i po prostu
            się więcej z panem nie spotka.
            • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 18.08.10, 13:37
              Mam nadzieje, ze nas poinformuje co zrobila.
              • funny_game Re: A propos penisa... 18.08.10, 13:40
                :DDD
                Koniecznie!

                Możecie we mnie rzucać mikrokamieniami, ale mam napad śmiechu jak sobie
                wyobrażam mikropenisa.
                Przeprószam :D
                • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 18.08.10, 14:54
                  Nie musisz sobie wyobrazac. Znajdziesz w sieci zdjecie.
                  Jako lekarz powinnas chyba widziec na zdjeciu?
                  • funny_game Re: A propos penisa... 18.08.10, 14:58
                    mumia_ramzesa napisała:

                    > Jako lekarz powinnas chyba widziec na zdjeciu?

                    Eeeee?
                    • menk.a Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:08
                      funny_game napisała:

                      > mumia_ramzesa napisała:
                      >
                      > > Jako lekarz powinnas chyba widziec na zdjeciu?
                      >
                      > Eeeee?
                      >

                      Pewnie wzięli cię za Kaszpirowskiego.:P
                    • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:14
                      funny_game napisała:

                      > Eeeee?

                      W sieci nie jestes anonimowa.
                      • funny_game Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:19
                        :DDDD
                        Coś Ty jadła lub wdychała? :DDD
        • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 18.08.10, 14:19
          To teraz spojrzmy na to z drugiej strony. Wyobraz sobie, ze jestes wrazliwa, empatyczna kobieta. Skup sie, moze Ci sie uda. Niestety masz wielkie kompleksy zwiazane z malymi piersiami/rozstepami/cellulitem czy jak to sie tam nazywa/ nadmiernym owslosieniem. Spotykasz sie z facetem, a po wszystkich chcesz kontynuowac znajomosc. Odzywasz sie do niego, a on Ci wprost odpowiada, ze z taka deska/orka na dupie/owlosiona klata? Z czym do ludzi, a szczegolnie do mezczyzn?
          Jak sie czujesz?

          Hipokryzja kobiet poraza. Domagacie, by nie dostrzegac w Was tylko ciala. Punktujecie facetow za to, ze sa niekulturalni, a same nie widzicie nic zlego w tym, by komus dosrac. Rozumiem, ze pozniej spotykacie sie z kochanymi przyjaciolkami-krejzolkami i smiejecie sie z ludzkich defektow. Proponuje zmienic target. Proponuje karzelkow lub ludzi bez konczyn. Bawcie sie dobrze.
          • triss_merigold6 Re: A propos penisa... 18.08.10, 14:42
            No ale panna z ogromnymi kompleksami raczej nie startuje do
            najlepszego samca w stadzie, prawda?
            Nie unoś się tak, autorka jeszcze nic niemiłego nie powiedziała panu
            z defektem i raczej nie powie tylko spławi go uprzejmiej. Tak myślę.
            Taki defekt to DUŻY defekt i pan powinien sobie zdawać sprawę z
            tego, że ryzykuje spławienie po zaprezentowaniu walorów.
            • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:03
              > No ale panna z ogromnymi kompleksami raczej nie startuje do
              > najlepszego samca w stadzie, prawda?

              Niby zalozycielka watku jest najlepsza samica?

              > Taki defekt to DUŻY defekt i pan powinien sobie zdawać sprawę z
              > tego, że ryzykuje spławienie po zaprezentowaniu walorów

              Ja to widze w ten sposob, ze on czegos szuka. Moze czegos glebszego, a nie prostego stukania tak wielbionego przez kobiety.

              Zreszta o czym my mowimy. Jak widzisz niewidomego to masz ochote podejsc i powiedziec mu, ze jego oczy smiesznie wygladaja, zeby nie bladzil tak wzrokiem, bo nie wypada wsrod ludzi tak sie zachowywac?
              • triss_merigold6 Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:11
                A skąd ja mam wiedzieć?! Nie znam autorki, nie wiem czy jest the
                best czy przeciętnie urodziwa. Spotkali się rekreacyjnie, ślubu mu
                nie obiecywała ani dozgonnej miłości.
                Eeee? Miał być seks dla przyjemności, przyjemny nie był ergo autora
                rezygnuje z dalszej znajomości - tak zrozumiałam jej post.

                Co ma do tego niewidomy? Nie komentuję kalectwa nieznajomych ludzi
                publicznie, nie śmieszy mnie. Za to gawędziarstwo erotyczne i
                autoreklama w zestawieniu z niewielkim walorem - owszem.
                • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:19
                  > A skąd ja mam wiedzieć?! Nie znam autorki, nie wiem czy jest the
                  > best czy przeciętnie urodziwa. Spotkali się rekreacyjnie, ślubu mu
                  > nie obiecywała ani dozgonnej miłości.

                  Skad wiec taki argument z Twojej strony?

                  > Co ma do tego niewidomy? Nie komentuję kalectwa nieznajomych ludzi
                  > publicznie, nie śmieszy mnie

                  Ona natomiast ma ochote skomentowac.

                  >Za to gawędziarstwo erotyczne i

                  To gawedziarstwo wyglada tak:
                  "Gościu ma opinię (tworzy ją sam?)-babiarza"
                  czyli panna sama nie ma pewnosci, jedynie sie domysla. Podejrzewam, ze przez to, iz trafila na mikropenisa. Mozliwe, ze inne nie mialy z tym problemu.
          • menk.a Re: A propos penisa... 18.08.10, 14:48
            Kombinerki, ale

            evenjo napisała:

            > spotkałam się z facetem. Spotkanie było ściśle o > charakterze
            erotycznym-nawet nie randkowym.

            a to chyba oznacza, że panna może sobie dobierać faceta do łóżka nawet pod
            względem liczby pieprzyków na plecach czy co do milimetra jego przyrodzenia.
            Może marudzić i grymasić, aż się jej znudzi.
            • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:05
              Pamietam kiedys watek zalozony przez dziewczyne, ktora martwila sie ze facet ja wysmieje, bo miala duze sutki.
              Rozumiem, ze jakby mi sie trafila to moglbym jej powiedziec, ze jej sutek wyglada jak przycisk od windy i ma zjezdzac, bo zaraz bede jadl? W koncu moge grymasic i dobierac sobie kobiete odpowieednia dla mnie.
              • menk.a Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:12
                Jeśli szukasz lalki do bzykania to zupełnie nie rozumiem czemu miałbyś nie brać
                tej, która ci się podoba.;)
                • triss_merigold6 Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:14
                  A na resztę życia wybrać taką, która się absolutnie nie podoba. Taką
                  brrr. I wtedy będzie pięknie i szlachetnie.
                  • menk.a Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:18
                    triss_merigold6 napisała:

                    > A na resztę życia wybrać taką, która się absolutnie nie podoba. Taką
                    > brrr. I wtedy będzie pięknie i szlachetnie.

                    Tak. Wtedy wybierze sobie jej duszę, a na ciało za ChRL nie spojrzy.:P
                    • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:34
                      Tutaj widzimy klasyczne odbieganie od tematu i zarciki pomiedzy wesolymi forumowiczkami, by obnizyc wartosc rozmowcy, ktory ma inne zdanie.
                      • menk.a Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:36
                        kombinerki_pinocheta napisał:

                        > Tutaj widzimy klasyczne odbieganie od tematu i zarciki pomiedzy wesolymi forumo
                        > wiczkami, by obnizyc wartosc rozmowcy, ktory ma inne zdanie.
                        >

                        Brawo. Nareszcie prawidłowa interpretacja.:)
                • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:14
                  Aha, czyli automatycznie moglbym zrezygnowac z tych, ktore mi sie nie podobaja obrazajac je przy tym?
                  • menk.a Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:16
                    Koniecznie. Koniecznie musisz wtedy powiedzieć coś nieprzyjemnego. Inaczej się
                    nie liczy.;)
                    • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:21
                      W tkaim razie nalezy podazac droga, ktora obieraja kobiety.
                      • triss_merigold6 Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:23
                        Czy na Ciebie trzeba krzyknąć żebyś zrozumiał?
                        Ona mu nic takiego NIE POWIEDZIAŁA. To, że ją korci, nie oznacza, że
                        powie.
                        Mnie korci, żeby rzucić butem w telewizor tak średnio ze 3-4x
                        podczas każdego oglądania wiadomości, a jakoś sie powstrzymuję.
                        • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:41
                          > Ona mu nic takiego NIE POWIEDZIAŁA. To, że ją korci, nie oznacza, że
                          > powie.

                          Blondi?

                          Ostatni raz. Nie powiedziala, ale nie widzi w tym nic zlego.

                          Faceci sa wrazliwi na tym punkcie i chyba kobiety sa tego swiadome, przynajmniej powinny.
                          Mozesz sobie darowac i zerwac znajomosc w kulturalny sposob lub tez powiedziec facetowi wprost, a on moze sie zalamac. Tylko idiotka majac do wyboru te dwie opcje wybierze druga. Sama juz mysl o tym, by powiedziec wiele mowi o takiej kobiecie.

                          > Mnie korci, żeby rzucić butem w telewizor tak średnio ze 3-4x
                          > podczas każdego oglądania wiadomości, a jakoś sie powstrzymuję

                          Naprawde nie rozumiem po raz kolejny Twojego argumentu. Co to ma do rzeczy? Czy tv mozna urazic?
                          • menk.a Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:45
                            Tris ma bardzo wrażliwy telewizor najnowszej generacji. I już sama jej myśl o
                            tym, jak go wyłącza albo wizualizacja, jak łapie laczka i wali go po ekranie
                            sprawia, że telewizor odczuwa ból.;)
                    • funny_game Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:23
                      Wystarczy, że pomyśli (jak autorka wątku), a to i tak już będzie grzech, zło i
                      zbrodnia i całe forum na Niego wsiądzie :D
                      • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:35
                        Mogla sobie pomyslec cokolwiek, tylko po co dzieli sie tym na publicznym forum?
                        • menk.a Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:37
                          mumia_ramzesa napisała:

                          > Mogla sobie pomyslec cokolwiek, tylko po co dzieli sie tym na publicznym forum?

                          Bo to forum publiczne i lepiej że napisze tutaj niż chlapnie w realu?
                        • funny_game Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:46
                          mumia_ramzesa napisała:

                          > Mogla sobie pomyslec cokolwiek, tylko po co dzieli sie tym na publicznym forum?

                          A Ty co robisz na publicznym forum, jak nie dzielisz się swoimi myślami (w
                          pewnym sensie)? A może jednak udajesz ideał, nieskalaną leliję?

                          Nie atakuję Cię, wszyscy robimy tu to samo.
                          • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 18.08.10, 16:07
                            funny_game napisała:

                            > A Ty co robisz na publicznym forum, jak nie dzielisz się swoimi myślami (w
                            > pewnym sensie)? A może jednak udajesz ideał, nieskalaną leliję?

                            Jaki zwiazek ma pierwsze zdanie z drugim? Skad domniemanie ze cos udaje?
                            Nie odpowiedzialas na moje pytanie.

                            > wszyscy robimy tu to samo.

                            Mylisz sie, rozne osoby sa tutaj w roznych celach i nietrudno to zauwazyc.
          • funny_game Re: A propos penisa... 18.08.10, 14:48
            To teraz przeczytajmy mój post ze zrozumieniem.

            Nie namawiam nikogo do dosrywania, piszę tylko, że dopóki taka głupia myśl nie
            wychodzi z głowy, to nic się nie stało.
            To normalne, że czasem przyjdzie nam do zakutych łbów coś masakrycznie głupiego
            lub wrednego.
            Nienormalne byłoby zdawać sobie z tego sprawę sprawę i jednocześnie to artykułować.

            Zrozumiano?
            • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:08
              > Zrozumiano?

              nie

              Czy o braku mojej klasy bedzie swiadczylo wypunktowanie kobiecie wszystkich wad w budowie jej narzadow intymnych?
              • triss_merigold6 Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:12
                Tak. Można ją spławić uprzejmie pod jakimkolwiek pretekstem. I to
                autorce zalecamu, a nie zbędne okrucieństwo.
                • funny_game Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:16
                  O właśnie.

                  Ale jednocześnie, qva mać, no!, bądźmy świadomi tego, że często nas napada jakaś
                  myśl, do której wstyd się przyznać. I co? Jesteśmy od razu źli i bez klasy?
                  • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:31
                    funny_game napisała:

                    > bądźmy świadomi tego, że często nas napada jakaś
                    > myśl, do której wstyd się przyznać. I co? Jesteśmy od razu źli i bez klasy?

                    Tak, juz sama taka mysl jest zlem.
                    • funny_game Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:43
                      Myśl jest zła nie równa się ja jestem zła.
                      Jeśli pomyślałam coś złego, zdaję sobie z tego sprawę, nie pielęgnuję w sobie
                      tej myśli, nie karmię jej i czynię inaczej, nie w myśl tej myśli ;))), to jestem
                      zła?

                      Poza tym można coś "bezwiednie" pomyśleć, można nad czymś świadomie rozmyślać.
                      Nie jestem pewna z czym tu mamy do czynienia.
                      • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 18.08.10, 16:13
                        > Myśl jest zła nie równa się ja jestem zła.

                        Mysl jest zla -> powinnam sie jej wstydzic. Tymczasem twierdzisz, ze wypisywanie
                        o tym na forum jest OK.

                        Autorka watku chyba jednak pielegnuje te mysl, skoro dzieli sie nia na forum?
                • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:45
                  Dzizas, w koncu, po tylu postach sukces.
                  Tylko Fani nie widzi braku klasy u tej panny, ja natomiast nie mam watpliwosci.
                  • funny_game Re: A propos penisa... 18.08.10, 16:01
                    Nie przeczytałeś mojej odpowiedzi skierowanej do Triss, ale wiesz lepiej...
              • funny_game Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:14
                Spróbuję jeszcze prościej...
                Choć już me wadliwe cycki mi opadają.

                Autorka wątku "spowiada" nam się z tego, że taka myśl zagościła w jej
                głowie. Nawet nie wiesz, czy proszona, czy nie. Nie mówi o czynie,
                którego dokonała.

                Od myśli do realizacji długa droga. Zazwyczaj spełza na niczym,
                gdy włącza nam się empatia i jasne myślenie.

                Oho, odezwał się ten, co nigdy, ale to nigdy nie pomyślał, że np. pańcia
                z takimi to a takimi defektami powinna siedzieć w domu i hodować znaczki czy
                zbierać rybki.
                • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:27
                  > Od myśli do realizacji długa droga. Zazwyczaj spełza na niczym,
                  > gdy włącza nam się empatia i jasne myślenie

                  No nie moge. Widzisz kulawego i od razu rodzi Ci sie w glowie mysl "powiem mu, ze dziwnie chodzi i smiesznie to wyglada"?

                  Ona nosi sie z zamiarem przekazania mu tej informacji. Moze i tego nie zrobi, ale nie widzi w tym nic zlego na dzien dzisiejszy.

                  Jeszcze raz, bo widocznie nie zauwazylas.

                  Czy o braku mojej klasy bedzie swiadczylo wypunktowanie kobiecie wszystkich wad w budowie jej narzadow intymnych?

                  Co innego, gdy mowisz facetowi, ze jest gruby i ma schudnac, a co innego, gdy obrazasz jego meskosc, na ktora nie ma wplywu.
                  • funny_game Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:34
                    kombinerki_pinocheta napisał:

                    > No nie moge. Widzisz kulawego i od razu rodzi Ci sie w glowie mysl "powiem mu,
                    > ze dziwnie chodzi i smiesznie to wyglada"?

                    To pytanie retoryczne?
                    Bo zamierzam odpowiedzieć pytaniem retorycznym.
                    Jak ktoś napisze, że czasem przyjdzie mu do głowy coś, czego się wstydzi sam
                    przed sobą, to zadajesz mu takie pytania?

                    >
                    > Ona nosi sie z zamiarem przekazania mu tej informacji. Moze i tego nie zrobi, a
                    > le nie widzi w tym nic zlego na dzien dzisiejszy.

                    "On się chce znowu spotkać, a mnie tak korci, żeby mu powiedzieć "człowieku. z
                    czym do ludzi/do kobiet(-y)?". "
                    Ty to korcenie odczytałeś, jako noszenie się ze świadomym zamiarem. Ja jako
                    zrzucenie z siebie wstydliwej myśli nie w twarz komuś, kogo ona zaboli.

                    >
                    > Jeszcze raz, bo widocznie nie zauwazylas.
                    >
                    > Czy o braku mojej klasy bedzie swiadczylo wypunktowanie kobiecie wszystkich wad
                    > w budowie jej narzadow intymnych?

                    Ale wciąż mówimy o myśleniu, a nie czynności punktowania, więc złośliwie na
                    twoje pytanie nie odpowiem, bo nie dotyczy tematu.

                    >
                    > Co innego, gdy mowisz facetowi, ze jest gruby i ma schudnac, a co innego, gdy o
                    > brazasz jego meskosc, na ktora nie ma wplywu.

                    Oczywiście, ale mówimy o myśleniu, a nie czynieniu.

                    Mogę tak jeszcze długo :)
                    >
                    • funny_game Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:34
                      P. S. Nawet nie o myśleniu mówimy, a o nagłej spontanicznej myśli z dupy.
                    • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:48
                      > Jak ktoś napisze, że czasem przyjdzie mu do głowy coś, czego się wstydzi sam
                      > przed sobą, to zadajesz mu takie pytania?

                      Gdzie napisala, ze sie tego wstydzi? Przeciez ona chciala mu to powiedziec.

                      > Ty to korcenie odczytałeś, jako noszenie się ze świadomym zamiarem. Ja jako
                      > zrzucenie z siebie wstydliwej myśli nie w twarz komuś, kogo ona zaboli.

                      Bo Ty jestes inteligentniejsza i lepiej rozumiesz ludzka psychike, dzieki czemu Twoje analizy sa glebsze.
                      Ja natomiast widze trzy slowa "korci, by powiedziec" i mysle sobie, ze ja korci, by mu powiedziec.
                      • funny_game Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:58
                        kombinerki_pinocheta napisał:

                        > > Jak ktoś napisze, że czasem przyjdzie mu do głowy coś, czego się wstydzi
                        > sam
                        > > przed sobą, to zadajesz mu takie pytania?
                        >
                        > Gdzie napisala, ze sie tego wstydzi? Przeciez ona chciala mu to powiedziec.
                        >
                        > > Ty to korcenie odczytałeś, jako noszenie się ze świadomym zamiarem. Ja ja
                        > ko
                        > > zrzucenie z siebie wstydliwej myśli nie w twarz komuś, kogo ona zaboli.
                        >
                        > Bo Ty jestes inteligentniejsza i lepiej rozumiesz ludzka psychike, dzieki czemu
                        > Twoje analizy sa glebsze.
                        > Ja natomiast widze trzy slowa "korci, by powiedziec" i mysle sobie, ze ja korci
                        > , by mu powiedziec.
                        >


                        No to może zdefiniujmy "korcenie", zamiast robić sobie żarciki z mojej
                        inteligencji. One mnie bardzo bolą :D

                        Kombinerki, może masz rację, może ma ją Mumia, może mam ją ja, ale żadne z nas
                        we łbie wątkodawczyni nie siedzi i brniemy w jakiś akademicko-dyskusyjny absurd
                        z demagogicznymi argumentami.

                        I przyjrzyj się tym wszystkim wątkom w stylu "Ależ ta X ma grubą dupę, a chodzi
                        w legginsach, powinno się ją za to powiesić za jajca".
                  • menk.a Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:35
                    kombinerki_pinocheta napisał:

                    > Co innego, gdy mowisz facetowi, ze jest gruby i ma schudnac, a co innego, gdy o
                    > brazasz jego meskosc, na ktora nie ma wplywu.
                    >

                    Taa głupota też jest nieuleczalna, a jednak nikt z niej zalety nie robi. No
                    niektórzy przynajmniej.

                    A gdyby kulawy i głuchy chwalił się na lewo i prawo, że jest drugim Astaire i po
                    pierwszej wizycie na parkiecie wyszłoby szydło z worka to co? Umawiać się z nim
                    na kolejne pląsy? Kulawemu czy głuchemu nikt nie mówi, ze jest kulawy czy
                    głuchy, ale i oni nie chwalą się tym, czego im brak.
                  • princess_yo_yo Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:58
                    >
                    > No nie moge. Widzisz kulawego i od razu rodzi Ci sie w glowie
                    mysl "powiem mu,
                    > ze dziwnie chodzi i smiesznie to wyglada"?
                    >

                    bardzo nie adekwatne porownanie. pan z ktorym autorka watku miala
                    nieprzyjemnosc zdaje sie uwazal ze jego mikrosprzet i umiejetnosci
                    sa ponadprzecietne i dlatego urodzila sie chec zeby go troche
                    popchnac w strone przykrej rzeczywistosci ktora najwyrazniej mu
                    umyka. to tak jakby twoj teoretyczny smiesznie chodzacy kulawy
                    opowiadal wszem i wobec ze biega maratony z czasem ponizej 3h.

                    > Czy o braku mojej klasy bedzie swiadczylo wypunktowanie kobiecie
                    wszystkich wad
                    > w budowie jej narzadow intymnych?
                    >
                    > Co innego, gdy mowisz facetowi, ze jest gruby i ma schudnac, a co
                    innego, gdy o
                    > brazasz jego meskosc, na ktora nie ma wplywu.
                    >
                    ale ma wplyw na to co o swoje meskosci plecie a z konsekwencjami
                    wlasnego gawedziarstwa juz trzeba sie liczyc.

                    jestem pewna ze autorka watku nie powie mu co mysli o jego sprzecie
                    w twarz bo to dosc okrutne wiec nie ma sie co martwic ale sa tacy
                    delikwenci ktorym az sie chce czasem przylozyc prawda miedzy oczy.
                    cos takiego sie kiedys przydarzylo jednemu z moich bylych, biedaczek
                    nie rozumial dlaczego 30 sekund ruchow frykcyjnych nie mozna nazwac
                    seksem a ze drazyl co mi nie pasuje to sie w koncu dowiedzial. nie
                    byla to mila rozmowa ale w tym wypadku nalezalo mu sie, wlasnie za
                    fantazjowanie na temat swoich nieistniejacych umiejetnosci.
              • menk.a Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:23
                Kombinerki, no ja pierdzielę. Nie raz, nie dwa w niewybredny sposób komentowałeś
                tu różne forumowiczki, a przy okazji i mnie się oberwało. I wtedy jakoś nie
                pokazywałeś swoich wątpliwości, co do swojego zachowania wobec nas. Aż tu nagle,
                jak autorka napisała o mikropenisie jegomościa od bzykania, podniosłeś larum o
                hipokryzji kobiet i zarzucając jej okrucieństwo, którego de facto nie było, bo
                jej myśli na razie nie zostały zwerbalizowane.
                • triss_merigold6 Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:24
                  Cosik osobiście pan odebrał ten wątek...
                  • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:30
                    Zalozmy, ze mam mikropenisa i odebralem ten watek osobiscie. Masz racje, Stalin zyje.

                    I co w zwiazku z tym?

                    Ty idziesz droga jakze popularna dla kobiet, ze faceci nie powinni reagowac na takie zaczepki, bo to tylko zarty, a ci ktorzy reaguja widocznie maja kompleksy na tym tle i to sygnal,by trzymac sie od nich z daleka.
                    Rozumiem, ze to dla Was polfacet i fajnie sie posmiac w towarzystwie kolezanek z meskiej ulomnosci, ale to swiadczy tylko o Was.
                    • femme-fatale1 Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:40
                      Jeśli nawet facet przedstawia się jako macho, to być może pompuje w
                      ten sposób własne ego..
                      to tak, jak z łysym, robi zaczeskę z tyłu do przodu, byle łysinę
                      jakoś zatuszować..
                      a my? nie pudrujemy noska, bo paskudny pryszcz obwieszcza wszystkim,
                      że będzie/mamy okres? ;)
                • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:32
                  Ja zazwyczaj pyunktowalem grubasow, jak i kobiety, tak i mezczyzn.
                  Tylko, ze otyli moga z tym walczyc.

                  > jak autorka napisała o mikropenisie jegomościa od bzykania, podniosłeś larum o
                  > hipokryzji kobiet i zarzucając jej okrucieństwo, którego de facto nie było, bo
                  > jej myśli na razie nie zostały zwerbalizowane.

                  Tak wlasnie bylo i nie widze w tym nic zlego.
                  • menk.a Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:38
                    Punktowałeś dużo więcej niż same obwody.;)
          • skarpetka_szara Re: A propos penisa...Kombinerki 18.08.10, 15:47
            Zgadzam sie z Toba, ale Twoja wypowiedz nie pasuje do tego watku.

            Autorka jak i ten facet spotkali sie TYLKO i TYLKO na seks. On nie
            chcial zwiazku, i ona nie chciala zwiazku. To tak jakbys poszedl do
            krawcowej ktora o sobie mowi ze jest najlepsza na swiecie - a ona
            nie umiala szyc. Bylbys zawiedziony, co? Powiedzialbys jej co o tym
            myslisz?

            Rowniez to tak, jakby autorka sie spotkala z tym facetem na seks a
            potem lerzala jak kloda wpatrujac sie w sufit. Troche dziwne i
            zniechecajace, co?
            • mumia_ramzesa Re: A propos penisa...Kombinerki 18.08.10, 16:18
              > Rowniez to tak, jakby autorka sie spotkala z tym facetem na seks a
              > potem lerzala jak kloda wpatrujac sie w sufit.

              To nie jest to samo. Autorka skomentowala "wyposazenie" kolegi, a to jest
              niezalezne od niego.
              Poza tym nie wiesz co on chcial.
              Autorka nastepnym razem niech wypyta o wymiary, albo sama je zdejmie (jak
              krawcowa ;-)), wtedy nie bedzie zawiedziona.
              • skarpetka_szara Re: A propos penisa...Kombinerki 18.08.10, 17:19
                mysle jednak ze gdyby "dobrze jej zrobil" to by nie narzekala na
                jego rozmiar.
                • menk.a Re: A propos penisa...Kombinerki 18.08.10, 17:22
                  skarpetka_szara napisała:

                  > mysle jednak ze gdyby "dobrze jej zrobil" to by nie narzekala na
                  > jego rozmiar.

                  Wyjęłaś mi to z ust.:D
                • mumia_ramzesa Re: A propos penisa...Kombinerki 18.08.10, 17:27
                  Moze jej "zrobic dobrze" mozna tylko duzym penisem?
                  O innych mankamentach nieudanego kochanka ani slowa.
                  • menk.a Re: A propos penisa...Kombinerki 18.08.10, 17:30
                    Nie zrobił jej widocznie dobrze. Ani swoim penisem, ani ustami, ani paluchami,
                    ani jej nie rozkochał w swoim jestestwie, bo wtedy przynajmniej klapki miałaby
                    na oczach i mikrusa by nie zauważyła. A tu ni dudu.
                    • mumia_ramzesa Re: A propos penisa...Kombinerki 18.08.10, 17:48
                      Trudno rozkochac w swoim jestestwie jak spotyka sie w celach erotycznych.
                      • menk.a Re: A propos penisa...Kombinerki 18.08.10, 21:14
                        I w tym erotycznym sensie pan też się nie sprawdził.;)
                      • skarpetka_szara Re: A propos penisa...Kombinerki 18.08.10, 23:41
                        1) czy ktos tu cos mowil o rozkowchiwaniu? Zrozumialam ze obydwoje
                        spotkali sie w celach erotycznych. Ja nawet rozumiem autorke,
                        gdybym sie z kims spotkala w takim tylko celu - to tez bym miala
                        zale do pana jakby sie nie spisal.
          • lizzy1 Re: A propos penisa... 19.08.10, 12:00
            kombinerki_pinocheta napisał:

            > To teraz spojrzmy na to z drugiej strony. Wyobraz sobie, ze jestes wrazliwa, em
            > patyczna kobieta. Skup sie, moze Ci sie uda. Niestety masz wielkie kompleksy zw
            > iazane z malymi piersiami/rozstepami/cellulitem czy jak to sie tam nazywa/ nadm
            > iernym owslosieniem.

            Wymienione przez Ciebie defekty to tylko, że tak powiem, dekoracja mogąca
            spowodować, że facet nie będzie w ogóle zainteresowany odbyciem stosunku z taką
            kobietą. Niemniej, jeśli zdecyduje się na zbliżenie, wyżej wymienione wady nie
            będą miały najmniejszego wpływu na efekt finalny. No, chyba że rzeczona pani ma
            rozepchaną licznymi porodami pochwę, wtedy może być problem, mimo iż facet
            będzie standardowo obdarzony przez naturę. I to, widzisz, działa w obie strony.
            Jak facet ma fistaszka zamiast ptaszka, to i babce o dupce gazeli nie dogodzi.
            Finezyjne techniki wystarczają na krótką metę, z czasem nawet najbardziej
            zakochanej kobiecie zacznie brakować ,,mocnego uderzenia" ;-)

            Po prostu trzeba mierzyć siły na zamiary i o to chodziło wątkodawczyni. Ale jak
            widać po opisanym przez nią doświadczeniu, niektórzy faceci mają problemy z
            trzeźwą oceną swoich możliwości.
            • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 19.08.10, 12:17
              > Po prostu trzeba mierzyć siły na zamiary i o to chodziło wątkodawczyni. Ale jak
              > widać po opisanym przez nią doświadczeniu, niektórzy faceci mają problemy z
              > trzeźwą oceną swoich możliwości.

              I nalezalo to tu jasno napisac, bo moze jakis tego typu facet to przeczyta i
              zrozumie, ze seks to nie dla niego.
              • lizzy1 Re: A propos penisa... 19.08.10, 12:27
                mumia_ramzesa napisała:

                >
                > I nalezalo to tu jasno napisac, bo moze jakis tego typu facet to przeczyta i
                > zrozumie, ze seks to nie dla niego.

                Nadinterpretujesz Mościapani. Dla niego jak najbardziej, tylko że ja na miejscu
                gościa gdybym zauważyła, ze partnerka pode mną nie wije się z rozkoszy, to bym
                se już odpuściła drugi raz. Jeżeli faktycznie nie pasują do siebie gabarytami,
                to na Swaroga! też to musiał czuć.
                • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 19.08.10, 12:48
                  Slyszalas o tym jak kobiety swietnie potrafia udawac wszystko, lacznie z orgazmem?
                • haldeman79 Rodzi się pytanie. 19.08.10, 13:47
                  lizzy1 napisała:


                  (...) tylko że ja na miejscu gościa gdybym zauważyła, ze partnerka pode mną
                  nie wije się z rozkoszy, to bym se już odpuściła drugi raz. Jeżeli faktycznie
                  nie pasują do siebie gabarytami,
                  to na Swaroga! też to musiał czuć.


                  Jak podczas tej legendarnej już penetracji mając tak mały narząd penetrujący w
                  stosunku do penetrowanego, facet osiągnął satysfakcję skłaniającą go do chęci
                  powtórzenia czynności?
                  • triss_merigold6 Re: Rodzi się pytanie. 19.08.10, 14:01
                    Ocierał się?
                    • haldeman79 Re: Rodzi się pytanie. 19.08.10, 14:11
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Ocierał się?

                      Wrażenia autorki nawet na to nie wskazują.Swoją drogą to musiał być boski seks:)
              • takajatysia Re: A propos penisa... 19.08.10, 15:20
                I kobiety po porodach! W końcu dla nich tylko kupa i zupa.
            • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 19.08.10, 12:32
              > Jak facet ma fistaszka zamiast ptaszka, to i babce o dupce gazeli nie dogodzi.
              > Finezyjne techniki wystarczają na krótką metę, z czasem nawet najbardziej
              > zakochanej kobiecie zacznie brakować ,,mocnego uderzenia" ;-

              > Po prostu trzeba mierzyć siły na zamiary

              W takim razie przy malym penisie nie ma szans na zatrzymanie przy sobie kobiety, bo bedzie jej brakowalo mocnego uderzenia. Czyli tak jak pisalem w innym watku, milosci przy malym penisie nie bedzie.
              I jak tutaj lubic kobiety.
              • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 19.08.10, 12:50
                Kombinerki, poczytaj o tym jak wiele kobiet nie potrzebuje penetracji do
                osiagniecia orgazmu.
                • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:00
                  Jak juz wielokrotnie pisalem w moim przypadku nie ma mowy nawet o skutecznym podrywie, wiec penetracja mnie nie dotyczy.
                  Zawsze idealizowalem kobiety, a wy potraficie sprowadzic faceta do postaci fiuta lub polczlowieka, jezeli ten fiut jest maly.
                  A jak widze te posty o milosci, o tesknocie to rzygac mi sie chce. Niby to takie wszystko wrazliwe, a pod ta nieszczera powloka kryje sie perfidnosc.
                  • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:10
                    Nie przyszlo Ci do glowy, ze facetow to moze dotyczyc w rownym stopniu?
                    Ludzie sa rozni i tyle!
                    Skup sie na relacjach kolezenskich z kobietami a nie na pieprzeniu glupot, ktore
                    nazywasz podrywem.
                    • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:21
                      > Nie przyszlo Ci do glowy, ze facetow to moze dotyczyc w rownym stopniu?

                      Znajdz mi faceta, ktory uwaza, ze milosc zaczyna sie od okreslonej wielkosci biustu (nie znam oznaczec), powiedzmy sredniego rozmiaru.
                      • triss_merigold6 Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:33
                        A są tacy, są. Preferencje osobnicze dotyczące wielkości mają i ich
                        dobre prawo szukać pań bezbiuściastych lub tych hojnie obdarzonych.
                        Z drugiej strony brak biustu może przeszkadzać wizualnie, a mikry
                        penis uniemożliwia lub znacznie utrudnia satysfakcję ze stosunku,
                        odczuwa sie toto jak placówkę mniej więcej. Palcówka miła rzecz ale
                        to jednak nie to samo co konkretny sprzęt.
                        • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:42
                          > A są tacy, są. Preferencje osobnicze dotyczące wielkości mają i ich
                          > dobre prawo szukać pań bezbiuściastych lub tych hojnie obdarzonych.

                          Pierwsze slysze. Zaden z moich kolegow nie klasyfikuje kobiet ze wzlegdu na wielkosc biustu.


                          Po co w tkaim razie teksty o milosci?
                          Nie lepiej zakladac watki w stylu "chcialabys poznac faceta z duzym penisem, wtedy milosc gwarantowana"?

                          Dawniej kobiety nie byly tak wyrachowanie, przynajmniej na forum tego nie bylo widac.
                          Niestety dla wiekoszsci tych duzych fiutow nie wystarczy, mam nadzieje, ze beda gnily w samotnosci.
                          • triss_merigold6 Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:46
                            Rozumiem, że Twoi koledzy podrywają każdą bez względu na wiek,
                            urodę, wagę?
                            Nie chodzi o klasyfikacje tylko o preferencje.
                            A co ma miłość do seksu?
                            Oczywiście, że dla większości tych super wyposażonych nie wystarczy,
                            krzywa Gaussa. Ale wystarczy tych ze średnimi rozmiarami. POzostałe
                            mogą wciskać panom kit "ach nieważny rozmiar, ważna technika". Cóż,
                            żeby się bzykać trzeba mieć czym, a mikropenis - taki 2-5 cm, to nie
                            jest "coś zauważalnego".
                            • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:53
                              > A co ma miłość do seksu?

                              Lizzy napisala co jak to sie ma co siebie tzw brak mocnego pchniecia.
                              Naprawde ciekawych rzeczy sie dowiaduje ostatnio, a szacunku dla kobiet coraz mniej.
                              • triss_merigold6 Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:59
                                A co ma do tego szacunek?!
                                Dobry seks jest więziotwóczy, wpływa na jakość związku.
                            • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 19.08.10, 14:08
                              > a mikropenis - taki 2-5 cm, to nie jest "coś zauważalnego".

                              Ale to sie koryguje operacyjnie. Nawet u transseksualistow tworzy sie penis, a
                              jest to trudniejsze.
                          • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:48
                            Dawniej to znaczy kiedy? Ile Ty masz lat i od kiedy jestes na forum?
                            Autorka watku ni napisala slowa o milosci tylko oerotycznymcelu spotkania, wiec
                            milosci w to nie mieszaj!
                            Przypuszczasz, ze kobieta sie zakochuje jak zobaczy penis? Litosci!
                          • martishia7 Re: A propos penisa... 19.08.10, 14:03
                            > Nie lepiej zakladac watki w stylu "chcialabys poznac faceta z duzym penisem, wt
                            > edy milosc gwarantowana"?

                            Wcale nie gwarantowana.

                            Rozróżniasz takie rzeczy jak warunek konieczny i wystarczający? Osobiście uważam
                            satysfakcjonujący (obie strony, żeby nie było) seks za warunek konieczny udanego
                            związku, ale bynajmniej nie jest to warunek wystarczający. Z pewnością są
                            kobiety dla których satysfakcjonujący seks nie jest warunkiem koniecznym dla
                            udanego związku.
                      • haldeman79 Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:35
                        kombinerki_pinocheta napisał:

                        > > Nie przyszlo Ci do glowy, ze facetow to moze dotyczyc w rownym stopniu?
                        >
                        > Znajdz mi faceta, ktory uwaza, ze milosc zaczyna sie od okreslonej wielkosci bi
                        > ustu (nie znam oznaczec), powiedzmy sredniego rozmiaru.
                        >

                        Tu Ci się nasze forumowe doświadczone życiowo kobiety wykręcą,że wielkość biustu
                        nie wpływa na jakość seksu a penis tak, przynajmniej dla nich:)

                        Z drugiej strony miłość bez seksu to tylko w bajkach....
                        • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:38
                          > Tu Ci się nasze forumowe doświadczone życiowo kobiety wykręcą,że wielkość biust
                          > u
                          > nie wpływa na jakość seksu a penis tak, przynajmniej dla nich:)

                          Miales racje, pierwsza juz sie zjawila. :)
                  • triss_merigold6 Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:35
                    To źle, że idealizowałaś. Idealizacja rodzi frustracje i po co Ci to
                    było?
                    Biologia stary, biologia. Ci bardziej atrakcyjni, sprawniejsi,
                    lepiej zbudowani etc. mają większe szanse na powielenie swojego DNA.
                    • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:37
                      Dlatego chwytac sie najwiekszego pena w okolicy. Powodzenia, tylko sie spiesz bo Sid juz czeka w kolejce.
                      • triss_merigold6 Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:42
                        Ja mam stałego chłopa, ale zdaje się na forum sporo wolnych
                        panienek.
                      • sid.leniwiec Re: A propos penisa... 19.08.10, 20:09
                        Ni wiem co ci odwaliło, ale łaskawie się odstosunkuj i przestań mnie obrażać.
                    • haldeman79 Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:40
                      triss_merigold6 napisała:

                      > To źle, że idealizowałaś. Idealizacja rodzi frustracje i po co Ci to
                      > było?
                      > Biologia stary, biologia. Ci bardziej atrakcyjni, sprawniejsi,
                      > lepiej zbudowani etc. mają większe szanse na powielenie swojego DNA.

                      Czy wszystkie kobiety są tego świadome, również?
                      • triss_merigold6 Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:48
                        Myslę, że tak, i to w większym stopniu niż faceci. Ostatecznie to
                        kobiety DUUUŻO bardziej dbają o urodę, młody wygląd, zgrabne ciało.
                        • haldeman79 Re: A propos penisa... 19.08.10, 14:16
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Myslę, że tak, i to w większym stopniu niż faceci. Ostatecznie to
                          > kobiety DUUUŻO bardziej dbają o urodę, młody wygląd, zgrabne ciało.

                          Czyżbyś my wracali do biologii? Czyli każdy dba o te cechy które mają największe
                          znaczenie na giełdzie życia, że tak powiem.
                          • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 19.08.10, 14:56
                            > Czyżbyś my wracali do biologii? Czyli każdy dba o te cechy które mają największe
                            > znaczenie na giełdzie życia

                            A odeszlismy od niej? Gdyby nasi przodkowie przy wyborze partnerow patrzyli
                            tylko na cechy zewn. to nie bylibysmy Homo sapiens.
                            Podobno pierwszym czlowiekiem byla kobieta ;-) i ona plodzila dzieci ze swoimi
                            synami, bo nie chciala juz zadawac sie z bezmozgimi malpoludami.
                            • haldeman79 Re: A propos penisa... 19.08.10, 15:30
                              mumia_ramzesa napisała:

                              > Podobno pierwszym czlowiekiem byla kobieta ;-) i ona plodzila dzieci ze swoimi
                              > synami, bo nie chciala juz zadawac sie z bezmozgimi malpoludami.

                              Fatalnie z punktu widzenia biologii -> nagromadzenie ewentualnych wad
                              genetycznych bardzo prawdopodobne.
                              • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 19.08.10, 15:53
                                W historii tak sie zdarzalo. Jesli to nie jest powszechne w populacji to nie
                                jest b. szkodliwe, a osobniki chore sa eliminowane. W hodowli zwierzat i roslin
                                tez sie stosuje chow wsobny (bo tak to sie nazywa).
                    • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:48
                      > Biologia stary, biologia. Ci bardziej atrakcyjni, sprawniejsi,
                      > lepiej zbudowani etc. mają większe szanse na powielenie swojego DNA.

                      Tzn co? Chyba zatrzymalas sie w czasie i powielasz nbzdury jak to ma miejsce w przypadku tepych panienek. Najlepiej zbudowani i najsprawniejsi gwarantuja zdrowego potomka? Kiedys moze to bylo wazne jak polowalo sie na dziki lub trzeba bylo piramide zbudowac, ale teraz? Zawsze wydawalo mi sie, ze chodzi o zdrowie. Atrakcyjnosc, tutaj moze i bym sie zgodzil, takie juz czasy, ze miche ladna trzeba miec zeby zablyszczec przed panienkami.
                      Co ma do tego wielkosc penisa?
                      • triss_merigold6 Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:55
                        Atrakcyjni (nie tylko fizycznie, też intelektualnie), ZDROWI,
                        sprawni, proporcjonalnie zbudowani - to świadczy o braku wad
                        rozwojowych etc. Mikropenis (,ed. niedorozwój prącia) jest wadą
                        rozwojową i kwalifikuje się do interwencji chirurgicznych, jeśli nie
                        wierzysz to sprawdź na stronach medyczych.

                        Taaa, pan z małym, z którym się autorka spotkała rekreacyjnie jak
                        widać odnosi mega sukcesy - jedno łóżkowe spotkanie i jest
                        zczyszczany.
                        • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 19.08.10, 14:00
                          > Taaa, pan z małym, z którym się autorka spotkała rekreacyjnie jak
                          > widać odnosi mega sukcesy - jedno łóżkowe spotkanie i jest
                          > zczyszczany.

                          A ma szanse na cos wiecej? Widocznie nie ma.

                          Skad wiesz jak bardzo maly byl jego penis?
                          • triss_merigold6 Re: A propos penisa... 19.08.10, 14:02
                            Wiem dokłądnie tyle co Ty. Z opisu autorki wynika, że był bardzo
                            mały i zatkało ją jak to coś zobaczyła.
                            • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 19.08.10, 15:04
                              No nie, ja zrozumialam, ze jakis seks jednak byl, ale moze poprosimy o
                              szczegoly. ;-)
                        • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 19.08.10, 15:00
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Atrakcyjni (nie tylko fizycznie, też intelektualnie), ZDROWI

                          Co to znaczy zdrowy? Wiesz ile chorob ujawnia sie w wieku > 20 lat?
                • haldeman79 Jednakże, jeśli mowa o autorce... 19.08.10, 13:06
                  mumia_ramzesa napisała:

                  > Kombinerki, poczytaj o tym jak wiele kobiet nie potrzebuje penetracji do
                  > osiagniecia orgazmu.

                  ...to nie tylko penetracja wchodziła w grę ale również odpowiedni wyposażony
                  penetrator.
              • lizzy1 Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:52
                > W takim razie przy malym penisie nie ma szans na zatrzymanie przy sobie kobiety
                > , bo bedzie jej brakowalo mocnego uderzenia. Czyli tak jak pisalem w innym watk
                > u, milosci przy malym penisie nie bedzie.


                Eeeee tam! Zawsze jeszcze zostaje chirurgia plastyczna. Może się drastycznie nie
                wydłuży, ale średnicę można poprawić ;-)Facet zbyt hojnie obdarzony przez naturę
                może mieć za to nie lada problem.

                Widzisz, kobiety poddają się torturom wszczepiając sobie implanty do piersi,
                odsysajac tłuszcz, poddają się zabiegowi zwężania pochwy, obcinają tzw. motylki.
                Jak myślisz, w imię czego narażają się na wszystkie związane z tym cierpienia i
                ewentualne powikłania?

                A do meritum, taki mężczyzna może zatrzymać przy sobie kobietę, pod warunkiem,
                że nie będzie postrzegany li tylko przez pryzmat jakości ich pożycia
                seksualnego. Są takie kobiety, dla których istnieją inne priorytety. Ale ktoś
                dla kogo seks jest jedną z
                najistotniejszych spraw w związku będzie zawsze dązył do tego, żeby się idealnie
                dobrać, zarówno temperamentem jak i gabarytami i nie ma się tu co czarować. To
                zresztą działa w obie strony. Nie słyszałeś o przypadkach, gdy mężczyźni
                wymieniają swoje żonki na młodszy model, bo stara już się wyeksploatowała?


                > I jak tutaj lubic kobiety.

                Nie przesadzaj ;-)
                >
                • kombinerki_pinocheta Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:58
                  > Eeeee tam! Zawsze jeszcze zostaje chirurgia plastyczna. Może się drastycznie ni
                  > e
                  > wydłuży, ale średnicę można poprawić ;-)

                  Kiepski zart.

                  > Widzisz, kobiety poddają się torturom wszczepiając sobie implanty do piersi,
                  > odsysajac tłuszcz, poddają się zabiegowi zwężania pochwy, obcinają tzw. motylki
                  > .

                  implanty, motylki, plastyka pochwy to robicie chyba tylko dla siebie
                  co do tluszczu - nie trzeba bylo tyle jesc

                  > Jak myślisz, w imię czego narażają się na wszystkie związane z tym cierpienia i
                  > ewentualne powikłania?

                  dla swojego lepszego samopoczucia


                  > A do meritum, taki mężczyzna może zatrzymać przy sobie kobietę, pod warunkiem,
                  > że nie będzie postrzegany li tylko przez pryzmat jakości ich pożycia
                  > seksualnego. Są takie kobiety, dla których istnieją inne priorytety. Ale ktoś
                  > dla kogo seks jest jedną z
                  > najistotniejszych spraw w związku będzie zawsze dązył do tego, żeby się idealni
                  > e
                  > dobrać, zarówno temperamentem jak i gabarytami i nie ma się tu co czarować. To
                  > zresztą działa w obie strony. Nie słyszałeś o przypadkach, gdy mężczyźni
                  > wymieniają swoje żonki na młodszy model, bo stara już się wyeksploatowała?
                  >
                  >
                  > > I jak tutaj lubic kobiety.
                  >
                  > Nie przesadzaj ;-)

                  Dobra dla mnie jeden ch... i tak glupie jestescie.
                  • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 19.08.10, 15:07
                    A Ty jestes madry i z kazdym ptrzeczytanym raportem z podrywu madrzejszy.
                  • lizzy1 Re: A propos penisa... 19.08.10, 15:41
                    kombinerki_pinocheta napisał:

                    >
                    > Kiepski zart.

                    Bynajmniej.


                    >
                    > implanty, motylki, plastyka pochwy to robicie chyba tylko dla siebie

                    To tylko częściowa prawda.


                    > co do tluszczu - nie trzeba bylo tyle jesc

                    Yhy xD

                    >
                    > Dobra dla mnie jeden ch... i tak glupie jestescie.

                    No widzisz, a dla nas nie jeden ;-)
    • menk.a Re: A propos penisa... 18.08.10, 12:18
      evenjo napisała:

      >doprawdy zaczynam wierzyć, że niektórzy mężczyźn
      > i czynią sobie zasługę wyłacznie z faktu posiadania penisa.

      Każda pliszka swój ogonek chwali, przy czym niektórzy doszli w tym do perfekcji.:D

      On się chce znowu s
      > potkać, a mnie tak korci, żeby mu powiedzieć "człowieku. z czym do ludzi/do
      kobiet(-y)?".

      No i zawsze powtarzam, że nie kupuje się kota w worku, baby w makijażu i faceta
      w spodniach. Trzeba nawet koty sprawdzać.:P
    • szalenstwo.mam.we.krwi Re: A propos penisa... 18.08.10, 12:19
      ja tez sie kiedys spotykalam z takim podrywczem-uwodzicielem ale on
      to mial konkret miedzy nogami :) hehe robił wrażenie :)
    • asqe Re: A propos penisa... 18.08.10, 14:54
      Moja przyjaciolka sie kiedys z takim mikropenisem spotkala. Facet
      wypytywal czemu nie miala orgazmu. Po drugim albo trzecim rozmowa jakos
      tak zeszla na wielkosc penisa i wtedy ona wyznala, ze jej byly z ktorym
      byla 7 lat byl wiekszy i jakos tak sie przyzwyczaila (to byl jej
      pierwszy seks po rozstaniu z tamtym). Ha, i na to pan odpowiedzial, ze
      przeciez on wcale nie jest maly i to ten jej byly musial byc jakos
      nienaturalnie duzy :D
    • haldeman79 Re: A propos waginy... 18.08.10, 14:57
      Micropenis albo coś w tym stylu.

      Nie, żebym był złośliwy ale dopasowanie jest wypadkową dwóch rozmiarów.
      • triss_merigold6 Re: A propos waginy... 18.08.10, 15:06
        To niech autorka doprecyzuje czy chodziło o mikropenisa, który jest
        traktowany jako wada wymagająca leczenia (niedorozwój prącia),
        ponieważ we wzwodzie ma 2-5 cm, czy po prostu o małego ptaszka typu
        8-10 cm. W pierwszym przypadku nie za za bardzo do czego się
        dopasowywać.:(
        • mumia_ramzesa Re: A propos waginy... 18.08.10, 15:38
          Ale jak panienka sobie tak uzywa zycia to na rozne juz musiala trafic.
          • martishia7 Re: A propos waginy... 18.08.10, 16:11
            Taaaaa.... Zdyskredytować wątkodawczynię niemoralnym (tfu!) prowadzeniem się,
            wtedy dysonans pomiędzy realiami a opowieściami erotomana gawędziarza będzie
            mniejszy.
            Bardzo z klasą. Bardzo.
            • mumia_ramzesa Re: A propos waginy... 18.08.10, 16:21
              Watkodawczyni nie zasluguje na szacunek, a niemoralne prowadzenie samo w sobie
              dyskredytuje.
              • martishia7 Re: A propos waginy... 18.08.10, 16:23
                Nie masz klasy.
                • mumia_ramzesa Re: A propos waginy... 18.08.10, 17:17
                  Przyjelam do wiadomosci. Moze dzieki temu do autorki watku cos dotrze.
              • justysialek Re: A propos waginy... 18.08.10, 17:10
                mumia_ramzesa napisała:

                > a niemoralne prowadzenie samo w sobie
                > dyskredytuje.

                Ja tam w seksie nic niemoralnego nie widzę!

                Niemoralna to jest kradzież, oszustwo itp.
                • mumia_ramzesa Re: A propos waginy... 18.08.10, 17:16
                  Przygodny seks jest moralny?
                  • justysialek Re: A propos waginy... 18.08.10, 17:27
                    Przygodny seks jest wtedy, gdy się ktoś bzyka z obcym człowiekiem i
                    z zamierzenia tylko raz. IMO ta sytuacja bardziej wygląda na
                    szukanie sobie fucking frienda.
                    Odpowiadając na Twoje pytanie: uważam, że ani przygodny seks ani
                    utrzymywanie relacji dla czystego seksu niemoralne nie jest,
                    bo nikogo nie krzywdzi! No chyba, że masz na myśli przedwojenną
                    definicję moralności, która zakłada chowanie wianka do ślubu...
                    Jeśli chodzi o seks to niemoralne jest zdradzanie, zmuszanie kogoś
                    do czegoś, czego nie chce albo wykorzystywanie dzieci/osób
                    niepełnosprawnych umysłowo.

                    Natomiast "złe prowadzenie się" to mi się kojarzy bardziej z panną,
                    która co tydzień obrabia kulku facetów (czasem na raz) w klubowej
                    ubikacji. Jednak staram się unikać tego sformułowania, bo... trąci
                    myszką ;)
                    • mumia_ramzesa Re: A propos waginy... 18.08.10, 17:50
                      > Natomiast "złe prowadzenie się" to mi się kojarzy bardziej z panną,
                      > która co tydzień obrabia kulku facetów (czasem na raz) w klubowej
                      > ubikacji. Jednak staram się unikać tego sformułowania, bo... trąci
                      > myszką ;)

                      Zanim cos napiszesz to sprawdz kto pierwszy uzyl danego okreslenia.
            • haldeman79 Powolutku.... 18.08.10, 17:34
              martishia7 napisała:

              > Taaaaa.... Zdyskredytować wątkodawczynię niemoralnym (tfu!) prowadzeniem się,
              > wtedy dysonans pomiędzy realiami a opowieściami erotomana gawędziarza będzie
              > mniejszy.
              > Bardzo z klasą. Bardzo.

              Skoro można uznać, że trafiła na faceta z micropenisem, równie dobrze zmieniając
              na chwilę punkt widzenia, można założyć, że autorka ma macrowaginę i dlatego
              była niezadowolona z seksu.
              Right?
              • princess_yo_yo Re: Powolutku.... 18.08.10, 17:37
                zalozyc mozna wszystko ale wnioskowac o makrowaginie na podstawie
                domniemanej ilosci partnerow seksualnych to juz troche bez sensu
                • haldeman79 Re: Powolutku.... 18.08.10, 17:46
                  princess_yo_yo napisała:

                  > zalozyc mozna wszystko ale wnioskowac o makrowaginie na podstawie
                  > domniemanej ilosci partnerow seksualnych to juz troche bez sensu

                  Nie o ilość partnerów tu się rozchodzi.
                  Skoro jednak istnieją małe penisy to dlaczego nie miały by istnieć duże
                  waginy?Gdybam więc sobie, że niekoniecznie absztyfikant był za mały tylko...bo
                  dlaczego niby nie? W końcu jak już wcześniej napisałem rozmiar penisa jest jedną
                  z 2 zmiennych w kwestii dopasowania.
                  • princess_yo_yo Re: Powolutku.... 18.08.10, 17:53
                    ale twoj watek o maksiwaginie ktos inny rozwinal w kierunku
                    niemoralnego prowadzenia sie i stad nieporozumienie. co do meritum
                    rozmiarowego zgadzam sie, jestem pewna ze skoro istnieja
                    nieproporcjonalnie male penisy to istnieja tez nieproporcjonalnie
                    duze waginy i na odwrot.
                    natomiast, jako ze jestes facetem pewnie nie zdajesz sobie sprawy
                    jak mikry sprzet zdarza sie nam czasem zobaczyc... i uwierz mi w
                    takich sytuacjach kazda wagina wydawalaby sie wielgasna.
                    • haldeman79 Mikry czyli ile? 18.08.10, 18:05
                      princess_yo_yo napisała:

                      > natomiast, jako ze jestes facetem pewnie nie zdajesz sobie sprawy
                      > jak mikry sprzet zdarza sie nam czasem zobaczyc... i uwierz mi w
                      > takich sytuacjach kazda wagina wydawalaby sie wielgasna.
                      • triss_merigold6 Niedorozwój prącia 18.08.10, 18:27
                        Termin medyczny to niedorozwój prącia, kiedy penis w stanie wzwodu
                        ma 2-5 cm, koryguje się chirurgicznie. Stosowne zdjęcia do
                        obejrzenia na stronach medycznych. Jest to wada rozwojowa.
                        A penis taki 6-10 cm to po prostu mały penis ale mieszczący się w
                        normie.
                • mumia_ramzesa Re: Powolutku.... 18.08.10, 17:54
                  > wnioskowac o makrowaginie na podstawie
                  > domniemanej ilosci partnerow seksualnych to juz troche bez sensu

                  Po pierwsze: ja nie wnioskowalam.
                  Po drugie: przy duzej liczbie partnerow jest wieksze prawdopodobienstwo
                  trafienia na takiego z makropenisem niz przy mniejszej, prawda?
              • martishia7 Re: Powolutku.... 18.08.10, 19:07
                Można. Chociaż zdaje się napisała, że taką konstatację miała na sam widok...
                Anyway, chyba od wyspowiadania się przez autorkę o centymetrach nie uciekniemy,
                aby rozwikłać tę zagadkę.
    • berta-live Re: A propos penisa... 18.08.10, 15:13
      A nie zastanowiło Cię to wcześniej, dlaczego ani jedna z panien, które tak
      licznie przeleciał nie chciała zostać przeleciana ponownie? ;D
      • misiakasiakonfacela tak tez nie wolno? 18.08.10, 16:00
        spotykalam sie z mezczyzna /zakochana bylam;)/-byl cudowny, tzn tak chcialam to
        widziec i nawet ewidentne braki w sztuce lozkowej mu wybaczalam, chociaz mnie
        troche dziwilo, ze mezczyzna w powaznym wieku 'odbebnia temat', a dazy tylko do
        'zrob mi lodzika' ;) Nie zdazylismy o tym pogadac, bo z jego strony jakos
        uczucia opadly i nie zachowywal sie milo. Wiec tak na koniec mu grzecznie 1
        zdaniem powiedzialam, ze nawet na fucking frienda sie nie nadaje, wbrew temu, co
        o osobie mysli.
        Czy to bylo fair? moze nie, ale mam to gdzies. I nigdy wiecej poswiecania sie w
        lozku dla kogos:D
    • 7kobieta Re: A propos penisa... 18.08.10, 17:20
      Rozumiem Twoje rozczarowanie, ale nie możesz mu tak powiedzieć, że z
      czym do ludzi, bo go bardzo zranisz. Faceci są strasznie drażliwi na
      tym punkcie..Jeszcze stanie się impotentem.Ja bym jakos delikatnie
      ucięła tą znajomość..........
    • evenjo Re: A propos penisa... 18.08.10, 19:48
      ależ się wątek rozwinął. Uśmiałam się serdecznie i chociaż dzień miałam męczący to od razu mi lepiej. Merci.
    • martishia7 Re: A propos penisa... 18.08.10, 20:24
      Pan zaproponował małżonce, że dla urozmaicenia życia erotycznego, może obejrzą
      sobie jakiegoś pornosika i będą robić to, co artyści na ekranie. Pani że była
      też lekko znudzona pożyciem, przystała na propozycję.
      Mąż nabył film, odpalił. Na ekranie ponętna laska i murzyn. Laska przymila się
      do murzyna, chwyta jego penisa lewą ręką, powyżej kładzie prawą, a resztę
      radośnie bierze do ust. Żona naśladując to co dzieje się na ekranie również
      schwyciła penisa męża ręką, ale już specjalnie nie wystawało z jej garści nic,
      co mogłaby wziąć do ust. Skonsternowała się nieco. Pan i władca spojrzał się
      zniesmaczony i skomentował:
      – Ależ ty masz te łapska... Jak niedźwiedzica.
    • rzeka.chaosu Re: A propos penisa... 18.08.10, 22:53
      No to byliście siebie warci - grunt to się charakterem dopasować. ;/
    • wypedzonyzziemodzyskanych dlatego 18.08.10, 23:12
      dlatego najlepiej nic nie mówic przed spotkaniem...




      ...i poczekac na chwile kiedy kobieta nagle uświadamia sobie że partner
      przecież nie kończy, można wtedy poczuć zawahanie jej ciała a potem lekką
      wesołość w głosie :

      - "dojdziesz ?"
      i odpowiedzieć
      -że za np. godzine dwie albo w wieczór
      lekki okrzyk niedowierzania z jej strony
      BEZCENNY
    • stephanie.plum Re: A propos penisa... 19.08.10, 13:10
      czytam sobie ten jakże ciekawy wątek i myślę tak

      facet jest sam sobie winien, skoro "przechwala się erotycznymi podbojami", bo to chyba zachowanie płytkie i niezbyt mądre, które może wskazywać na to, że traktuje kobiety instrumentalnie. więc zasłużył na to, by i jego podobnie potraktować, poddając chłodnej ocenie jego umiejętności tudzież instrument

      bohaterka jest sama sobie winna także, bo ryzykuje rozczarowanie, umawiając się na anonimowy, niezobowiązujący seks. seks wszak może okazać się marny, a żadnej dodatkowej rozrywki, lub ubogacenia, takie spotkanie nie gwarantuje.

      a ja gratuluję sobie, że od piętnastu lat mam jednego i tego samego partnera,i nie muszę zawracać sobie głowy mierzeniem i porównywaniem męskich penisów, ani zastanawianiem się, ile, co do milimetra, wynosi mój ideał. czas zaoszczędzony w ten sposób przeznaczam na seks.
    • mumia_ramzesa Re: A propos penisa... 19.08.10, 15:29
      Mnie nurtuje jeszcze pytanie co to znaczy zadiorny penis? ;-D
    • evenjo krotochwile.. 19.08.10, 18:11
      myślę sobie, że niektórzy uczestnicy tego forum nie maja kontaktu z realną, żywą raną życia i stąd to zacietrzewienie i wściekłość w reakcji na wątek, który założyłam dla krotochwili swojej i-liczyłam na to-innych.
      • evenjo Re: krotochwile.. 19.08.10, 18:24
        ...ale czytając większość postów śmiałam się do łez...wyjaśniając niedopowiedzenia co do anatomii-nie był to micropenis w medycznym sensie. Ale kontrast pomiędzy posturą właściciela a samym narządem sprawił, że właśnie taki-mikry-wydał mi się ów narząd. A w całej tej historii chodzi raczej o kwestie "trzeźwego oglądu", dystansu i jakiejś dozy samokryrycyzmu, którego owemu panu zasadniczo brakuje.
        • mumia_ramzesa Re: krotochwile.. 19.08.10, 18:40
          To znaczy, ze nie powinien nawet myslec o seksie?
          A Ty jestes taka sliczniutka?
          • jeza_bell Re: krotochwile.. 19.08.10, 18:46
            Może penis był ok, tylko pochwa autorki trochę... jakby to ująć... luźnawa!
            • haldeman79 Uwaga trafna! 20.08.10, 01:30
              jeza_bell napisała:

              > Może penis był ok, tylko pochwa autorki trochę... jakby to ująć... luźnawa!

              Ciekawe czy autorka wykazuje się równym krytycyzmem co do własnej anatomii:)
      • rzeka.chaosu Re: krotochwile.. 19.08.10, 19:11
        OJP
        • asocial Re: krotochwile.. 19.08.10, 20:43
          mialam takie DWA przypadki.

          Pierwszy byl tragiczny w skutkach, bowiem bylam mlodziutka i zal mi
          bylo faceta, zdecydowalam sie na stosunek. nie wiem nawet do czego
          mialabym to porownac, a moze sobie ten stosunek wymyslilam? bo byl,
          a jakby go nie bylo... z drugim facetem nie kombinowalam, sprawe
          ucielam w zarodku.

          mysle, ze nie ma co porownywac penisa do wielkosci biustu, bo o ile
          biust ´´przydaje sie´´ do erotycznej stymulacji wzrokowej, itp, to
          penis w normalnych rozmiarach jest po prostu POTRZEBNY, bo bez
          fizycznej stymulacji seks sie do niczego nie nadaje.

          • haldeman79 Re: krotochwile.. 20.08.10, 01:36
            asocial napisała:

            > mysle, ze nie ma co porownywac penisa do wielkosci biustu, bo o ile
            > biust ´´przydaje sie´´ do erotycznej stymulacji wzrokowej, itp, to
            > penis w normalnych rozmiarach jest po prostu POTRZEBNY, bo bez
            > fizycznej stymulacji seks sie do niczego nie nadaje.

            Cóż Tobie oceniać penisy, piersi pozostawmy jednak facetom.
            Cóż bowiem kobiecie po wielkim przyrodzeniu u faceta, skoro pewne braki u niej
            samej czynią stymulację wzrokową wielce utrudnioną.

            Dobranoc.
    • pijany.kierowca Re: A propos penisa... 19.08.10, 18:42
      > spotkałam się z facetem. Spotkanie było ściśle o charakterze erotycznym-nawet n
      > ie randkowym.

      czyli puściłaś się z mikropenisem?
      • lonely.stoner Re: A propos penisa... 19.08.10, 23:54
        mnie smiesza osoby ktore pisza ze nawet jak penis mikroskopijny to mozna
        nadrobic palcami i jezykiem, chyba dziewice to pisaly, serio :))

        nie mozna, nie mozna, nie mozna, maly fiut to maly fiut, najlepiej jakby taki
        facet odnalazl sobie babke ktora wlasnie ma jakis wstret do penisow i woli palce
        albo jezyk. Straszne swoja droga.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka