Dodaj do ulubionych

czemu wciąż o tym myslę???

24.09.10, 15:38
Proszę doradźcie coś: jak pozbyć się myśli dotyczących tego, że mój facet o mało mnie nie zdradził? Że doprowadził do sytuacji do ktorej mogło do zdady dojść? A właściwie doszło, bo pocałunki, bynajmniej nie przyjacielskie to juz wg mnie zdrada....
Minął juz rok jak się dowiedziałam o "występku", a wciąż nie mogę zrocumieć dlaczego to zrobił i boli mnie strasznie....
Obserwuj wątek
    • krolowa_karo Re: czemu wciąż o tym myslę??? 24.09.10, 15:44
      pozbędziesz się faceta, pozbędziesz się myśli.
      • marta_marta111 Re: czemu wciąż o tym myslę??? 24.09.10, 15:49
        nie pozbedę się...ja go kocham, mamy dziecko, nie warto kończyć czegoś dobrego, bo przeciez właściwie "nic sie nie stało"...prawda? to jego słowa, Fakt że się opanował, że od roku pokazuje jak mnie mocno kocha i nie było już "niejasnych" sytuacji, jestem szczęśliwa z nim, tylko TAMTO nie daje mi spokoju - to mój problem
        • raohszana Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 13:15
          A, to od roku pokazuje jak bardzo kocha? Nie no, dobry chłop... A powiedz, jak się pokazuje, że się bardzo kocha, żebym wiedziała na co uwagę zwrócić?
          Zdajesz sobie sprawę z toksyczności relacji, prawda?
          • sid.leniwiec Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 18:19
            Nie, ona niestety nie zdaje sobie z tego sprawy.
            • raohszana Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 18:37
              Ślepota ludzka granic nie zna - naopowiada taki bajek, a ona wierzy bo "go kocha". Łojesu, to tak częste, że niedługo ktoś stwierdzi, że normalne.
              • sid.leniwiec Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 18:41
                Przypomniało mi się, także odnośnie tego drugiego wątku o zdradach i monogamii. Znajoma (też z tych naiwnych) zapytała swojego faceta, czy gdyby ją zdradził, to by jej o tym powiedział. On jej na to, że tak. I ona dzięki temu wie, że jej nie zdradza. Bo nic o tym nie mówi.:D
                • raohszana Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 18:43
                  Nie no, to jest szczyt naiwności i głupoty, żeby liczyć aż tak na uczciwość :D Ale wiesz, to na zasadzie - czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal ;)
                  • sid.leniwiec Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 19:11
                    W sumie z taką postawą łatwiej się żyje, o ile nie nastąpi zderzenie z rzeczywistością.
                    • raohszana Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 19:25
                      Niby łatwiej, ale z drugiej strony rzeczywistość lubi przyjść i rąbnąć w łeb, tak z całej pary. I wtedy sypie się cały, misternie zbudowany, światek.
                      • sid.leniwiec Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 19:27
                        A taki szok jest bardzo bolesny.
                        • raohszana Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 19:33
                          Czasem wręcz "łamie" życie nieuświadomionej wcześniej pani.
                          Wiesz, wydaje mi się, że zwyczajnie łatwiej jest nie myśleć, bo nie trzeba wtedy podejmować decyzji, wywalać misia i w ogóle.
                          • sid.leniwiec Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 19:40
                            I udawać, że się nie widzi.
                            • raohszana Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 19:46
                              Trochę to tak, że jak w twarz plują, to mówić, że deszcz pada. Smutne i głupie.
    • belli_sima Re: czemu wciąż o tym myslę??? 24.09.10, 15:47
      a kim była ta kobieta i jakie okoliczności?
      • marta_marta111 Re: czemu wciąż o tym myslę??? 24.09.10, 15:51
        to była czyjaś tam koleżanka zapoznana na imprezce - dziewczę z 15 lat mlodsze...
        • grassant Re: czemu wciąż o tym myslę??? 24.09.10, 16:24
          marta_marta111 napisała:

          > to była czyjaś tam koleżanka zapoznana na imprezce - dziewczę z 15 lat mlodsze.
          > ..

          od kogo młodsze? a od kogo dowiedziałaś się?
      • lonely.stoner Re: czemu wciąż o tym myslę??? 24.09.10, 15:54
        zameczysz sie na smierc.
        'Prawie nic sie nie stalo', no skoro prawie nic sie nie stalo to dlaczego sie tak zameczasz tymi myslami?? ja uwazam ze zdrade mozna wybaczyc, zapomniec- nigdy, i niestety kazdy zwiazek w kotrym dojdzie do czegos takiego mozna wlasciwie uznac za zakonczony, nawet jesli jestescie razem to ta 3 osoba zawsze gdzies tam bedzie miedzy wami.
        Rok minal a Ty nadal nie mozesz zapomniec, no to wlasciwie, po cholere sie masz tak jeszcze meczyc moze jeszcze kolejnych pare lat az twoj facet znowu nie postanowi zrobic czegos podobnego??
        • belli_sima Re: czemu wciąż o tym myslę??? 24.09.10, 15:59
          generalnie o zdradach myślę tak samo: można wybaczyć, ale nie da się zapomnieć...
          pytanie, dlaczego do tej zdrady jednak nie doszło, facet pewnie się opamiętał a na imprezie za dużo wypił; niewiele go to co prawda tłumaczy...
          • lonely.stoner Re: czemu wciąż o tym myslę??? 24.09.10, 16:01
            belli_sima napisała:

            > generalnie o zdradach myślę tak samo: można wybaczyć, ale nie da się zapomnieć.
            > ..
            > pytanie, dlaczego do tej zdrady jednak nie doszło, facet pewnie się opamiętał a
            > na imprezie za dużo wypił; niewiele go to co prawda tłumaczy...

            ja mysel raczej ze on z tych co to trafila sie okazja to mozna pouzywac, a dlaczego nie poszedl na calosc?? bo pewnie tej dziewczynie sie odwidzialo i powiedziala nie.
        • marta_marta111 Re: czemu wciąż o tym myslę??? 24.09.10, 16:02
          Masz rację że wybaczyć wybaczyłam, ale zapomnieć nie moge, tylko zastanawiam się czy dlatego że całował sie z jakąś lafiryndą, mam przekreślić te kilkanaście lat razem i jeszcze przyszłość? Wolałabym usłyszeć jak pozbyc sie natrętnych mysli, jak to sobie wytłumaczyć (on twierdzi że coś go podkusiło, że to nie miało nic wspólnego ze mną... że jestem piekna, wspaniała i mnie kocha....), no to jak mam sobie wytłumaczyć to co zrobił???
          • marta_marta111 Re: czemu wciąż o tym myslę??? 24.09.10, 16:05
            PS> przerazające jest to że był trzeźwy, był wtedy kierowcą...
            • niebieski_lisek Re: czemu wciąż o tym myslę??? 24.09.10, 16:16
              Nie radzisz sobie z tym, on zawalił, a teraz to się odbija na was. Jeśli nie chcesz się rozstawać to nie widzę innego wyjścia niż terapia małżeńska.
          • figgin1 Re: czemu wciąż o tym myslę??? 24.09.10, 17:34
            Tia, jemu wybaczyłaś a ona lafirynda... Już mi ciebie nie żal.
            • kokidga Re: czemu wciąż o tym myslę??? 24.09.10, 18:15
              figgin1 napisała:

              > Tia, jemu wybaczyłaś a ona lafirynda... Już mi ciebie nie żal.


              TO CHCIAŁAM POWIEDZIEĆ:)))
            • raohszana Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 13:17
              Zwyczajnie zazdrościsz, bo on jej teraz pokazuje, jak bardzo ją kocha, o!

              A lafirynda na pewno biednego misia osaczyła i on nie chciał!

              ;)
              • piekna.i.wyrafinowana lafirynda:) 28.09.10, 09:05
                taaa...
                upiła go, związała ręce, ewentualnie dorzuciła do piwa pigułkę gwałtu,po której to Misio stracił świadomość... następnie jezyk do mordy jemu wsadziła,biedny misio krzyczał: NIE ja kocham tylko marte!,ale w gwarze i przy dzwiękach głośnej muzyki nikt go nie słyszał...
                biedny Misio po dziś dzień ledwo z dnia na dzień ciągnie bo wyrzuty sumienia go przytłaczają... a ta wstrętna wyrachowana lafirynda- nadal go dręczy wiadomościami na naszej klasie... na szczęscie Misio mają w dupie bo on tak mocno kocha swoją martę...
                na pewno żadnej innej by języka do gęby nie wsadził... na pewno nie celowo:)
                na pewno dziś też tego nie robi...
                • raohszana Re: lafirynda:) 28.09.10, 13:11
                  Jaki ten misio bidny! Ah jej, cały komitet pocieszycielek w nagrodę mu trzeba załatwić! :D
            • sid.leniwiec Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 18:21
              Też się podpiszę.:)
    • figgin1 Re: czemu wciąż o tym myslę??? 24.09.10, 16:17
      Widać dla ciebie nie było to takie "nic"
    • kookardka Re: czemu wciąż o tym myslę??? 24.09.10, 16:47
      Jak sama zauwazyłaś to wszystko siedzi w głowie, w sposobie myślenia ... nawykowym i wyuczonym przez lata sposobie myślenia ... trzeba zmienić nawyki w myśleniu ... zacząć żyć tu i teraz, cieszyć się tym co jest a nie rozpamiętywać co było czy lękać się tego co będzie ...
      na to co było nie masz już wpływu, jutra już może nie być ... szkoda czasu na zadręczanie się, czymś co minęło ... szkoda czasu na wymyślanie przyszłych nieszczęść ... jest tu i teraz
      i tylko to się liczy ;) korzystaj z tego a złym myślom, gdy nadejdą powiedz grzecznie " do zobaczenia jak będzie problem" ...
      • kokidga Re: czemu wciąż o tym myslę??? 24.09.10, 18:18
        Dobrze wiesz-i ja wiem ze to byl, a w tej chwili jest to problem. Pomijanie tego, nie uwzględnianie w bieżących relacjach, marginalizowanie, to ułuda. Wkręcasz sama siebie.

        Ciekawi mnie również fakt jak się o tym dowiedziałaś? Powiedział ci, czy się wywiedziałaś..?
        • kookardka Re: czemu wciąż o tym myslę??? 24.09.10, 19:41
          w takiej sytuacji, po to by się nie wkręcać i nie zadręczać wyjścia są dwa ... zaufać, zapomnieć i żyć tym co jest teraz, albo odejść ... jeśli brak sił na pierwsze wyjście to znaczy, że brak zaufania ... a jak brak zaufania to po co tkwić w chorej relacji ?
    • no_ale_o_co_chodzi Re: czemu wciąż o tym myslę??? 24.09.10, 20:33
      Eeee... jak nie włożył to się nie liczy! :)
      • marta_marta111 Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 08:15
        racja, wszystkim dziękuję za odpowiedzi, wiem że sie sama wkręcam, ale nie mogę znaleźć "metody" żeby zamknąć ten rodział, cholera mnie bierza na sama siebie, boję sie że zniszczę NAS
        • figgin1 Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 09:26
          Boisz się, ze zniszczysz "WAS" a nie przyszło ci do głowy, że to twój men was zniszczył dobierając się do jakiejś laski? Nie masz krzty szacunku do samej siebie?
          • wiarusik Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 13:28
            nie podburzaj;) jeszcze dziewczynie krzywdę zrobisz;)
        • miedzy_innymi Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 20:12
          Pierwsza moja myśl była taka, że niewielu facetów porafiłoby przerwać na pocałunkach. Ciągle jesteśmy poddawani różnym testom, które lepiej bądź gorzej zdajemy. Ten pan całkiem nieźle sobie poradził:) Mógł zdradzić tak na 100%, ale tego nie zrobił. Ciekawe, jakby taki wątek rozpocząć, z pytaniem do panów: czy umiałbyś powiedzieć stop?
          Myślę, że powody do nakręcania się mają raczej kobiety, których partnerzy zaczepiają kobiety w necie, fascynują się innymi.
          Wg mnie jest różnica wtedy, gdy ktoś prowokuje pewne sytuacje/chciałby, żeby się wydarzyły i gdy ktoś znalazł się w pewnych sprzyjających okolicznościach, na chwilę uległ emocjom, ale się opamiętał.
          Podsumowując, metodą nr 1 jest praca, brak czasu na myślenie, a jak już się ma skłonności do nadmiernego analizowania, to metoda nr 2- zauważać pozytywne aspekty każdej sytuacji (zawsze jakieś są).
          Powodzenia:) I ciesz się, doceniaj to, co masz, skup się na wzbogacaniu wspólnego życia, a nie pielęgnuj w sobie urazy do kogoś, bo pamiętaj, że zasada jest prosta: ładnie rośnie i rozwija się to, co jest pielęgnowane;)
          • marta_marta111 Re: czemu wciąż o tym myslę??? 28.09.10, 08:38
            bardzo pomocne, dzieki!
    • nothing.at.all Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 09:20
      Dlaczego zakładasz wątki na dwoch forach?
      • marta_marta111 Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 12:06
        zabronione jest???
        tam nikt sie nie odezwał...
        • 83kimi Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 12:52
          Dla mnie całowanie się to zdrada. Ja bym zdrady nie wybaczyła, jest ona dla mnie równoznaczna z końcem związku. Nie wiem, może idź po pomoc do psychologa...?
          • marguyu Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 12:57
            Czemu wciaz o tym myslisz?
            Bo lubisz zatruwac sobie zycie i robic za cierpietnice. Masz watpliwosci to go zostaw, nie masz to badz z nim i przestan zatruwac zycie sobie i innym.
            Ile jeszcze lat bedziesz trwala w tym stanie? Do smierci?
            Jesli tak, to nie zazdroszcze.
    • facettt padne ze smiechu :) 27.09.10, 12:57
      marta_marta111 napisała: zdady dojść?
      > A właściwie doszło, bo pocałunki, bynajmniej nie przyjacielskie to juz wg mnie zdrada....

      - padne ze smiechu :)
      zdrada, to jest wtedy, gdyby Cie tlukl, na rodzine nie lozyl itd...
      gdyz wtedy zdradzal by swoje zobowiazania wobec Ciebie i rodziny.

      Od samych pocalunkow jeszcze nikomu niczego nie ubylo :)


      > Minął juz rok jak się dowiedziałam o "występku", a wciąż nie mogę zrocumieć dlaczego to zrobił i boli mnie strasznie....

      mecz sie dalej.
    • wiarusik Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 13:21
      bo sprawia ci to przyjemność;)
      onanizując się,w głowie masz jedną myśl-niech któraś zerżnie mojego męża! :P
    • wiarusik Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 13:31
      polecam fragment wikipedii o życiu osobistym bismarcka:

      "Tuż po rozpoczęciu działalności politycznej, poznał Bismarck Joannę von Puttkamer (ur.1824-zm.1894), z którą już w lipcu 1847 r. doszło do zaręczyn. Mimo, iż Joanna nie posiadała ani nadzwyczajnej urody, ani wykształcenia, to małżeństwo z Bismarckiem okazało się wyjątkowo udane (trwało czterdzieści siedem lat aż do śmierci Joanny). Bismarck był szczególnie pod wrażeniem charakteru Joanny, którą określił w rozmowie z bratem jako: wyjątkowego ducha i nadzwyczaj szlachetnego charakteru[5] Silne uczucie jakie żywił kanclerz do swojej żony potwierdzają liczne zachowane listy. Joanna nie mieszała się do działalności politycznej męża, mimo to zawsze stawała przeciwko jego wrogom, w stosunku do których była bardziej zawzięta niż sam Bismarck. Bismarck i Joanna mieli troje dzieci: córkę Marię (ur.1848 r.) oraz synów Herberta (ur.1849 r.) i Wilhelma (ur.1852 r.). Bismarck był czułym i opiekuńczym ojcem, swojej rodzinie starał się poświęcać jak najwięcej czasu, oczywiście na ile pozwalały obowiązki polityka. Żelazny Kanclerz miewał zauroczenia w stosunku do innych kobiet, jak ten z 1862 r. w stosunku do młodziutkiej Rosjanki Marii Orłowej. Jednak owe sytuacje nie wpłynęły na stabilność małżeństwa kanclerza. "
    • 7kobieta Re: czemu wciąż o tym myslę??? 27.09.10, 17:22
      Czemu o tym myślisz ?bo nie masz innych problemów.
      Jestem w identycznej sytuacji, też mój mąż całował się z inną jakieś 2 lata temu, ale mam mnóstwo innych problemów np. jak dożyć do pierwszego,jak znaleźć inną pracę , że nie mam czasu myśleć o pierdołach i życie toczy się dalej...
      Czego i Tobie życzę :DDD
      • marta_marta111 Re: czemu wciąż o tym myslę??? 28.09.10, 08:37
        Osobliwe życzenia żebym martwiła się jak przeżyc do pierwszego.... no, ale dziekuję chyba miałaś dobre zamiary
    • megi1973 Re: czemu wciąż o tym myslę??? 28.09.10, 08:48
      rok rozmyślasz o tym że facet pocałował jakąś laskę??? szok!!! nie masz innych zmartwień? może bardziej zajmij się dzieckiem? przeciez jak nie macie ślubu-facet jest WOLNY i może robić co chce!!! A poza tym-faceci to nie łabędzie-nie wytrzymają z 1 partnerką przez całe życie;)
    • zenon5678 Re: czemu wciąż o tym myslę??? 28.09.10, 13:51
      zostaw go, znajdziesz takiego przy ktorym w ogole takie mysli Ci nie przyjda do glowy :)
      pozdrawiam,bezgustu.blogspot.com/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka