liloom
30.03.04, 13:19
Przepraszam za brutalny tytul, ale zalezy mi zebyscie tu zajrzeli.
Mamy w pracy kolezanke od ktorej mowiac delikatnie "brzydko pachnie". Ja
osobiscie nie mam z tym az takiego problemu, bo po pierwsze siedze od niej
daleko, a po drugie mam trwale chore zatoki i nie wszystko czuje (ale to nie
ten temat wiec prosze nie komentowac). W kazdym razie od dluzszego czasu
ludzie maja klopot czy i jak jej to powiedziec. Kolega siedzacy kolo niej
cierpi straszliwe katusze. Aluzje nie pomagaja, kobieta po prostu nie kuma
(*o tym nizej). Podlozono wiec do jej poczty kartke z kulturalnie napisana
informacja i prosba, problem byl zazegnany na slownie 3 dni, teraz jest znow
jak bylo.
Co byscie zrobili z takim problemem? Powiedziec czy "cierpiec w milczeniu"?
Jesli to JAK?
Byla jeszcze taka sytuacja na wspolnym wyjezdzie, ze kolezanka pojawila sie
rano "niemozliwie smierdzaca" i ktos powiedzial "ja jeszcze musze wziac
prysznic", a ona na to "ja juz jestem po".
Moze ktos wpadnie na jakis prosty, sensowny (!) pomysl co z tym zrobic?