Dodaj do ulubionych

Boje sie przyjaciolek

03.10.10, 09:56
Nie mam i nie mialam rzyjaciolki.
Jako dziewczynka 14-letnie, ladnie rysowalam. Moja, starsza o 2 lata, przyjaciolka, ktora uwielbialam wyrzucala moje prace do smieci. Bala sie, ze to ja nie ona zostane "Malarzem roku". Ani razu nawet nie pomyslalam o tym tytule a ona tak sie bala konkurencji. Dlatego do dzis boje si nawiazywac i utrzymywac bliskich przyjaznych relacji z kobietami. Nie mam psiapsiolki, ktora wie wszystko o moim zyci uczuciowym. Boje sie zazdrosci i zdrady.
Wychowalam sie z kilkoma starszymi facetami: kuzynami, bracmi. Gadka szmatka i zarty z nimi to dla mnie chleb powszedni. Do glowy mi nie przyjdzie, ze facet kolezanki moze byc atrakcyjny, ale ona juz jest czujna. Bierze go pod pache i ucieka, afiszuje sie calusami i przytulankami co 5 minut, zaslania mu niby zartobliwie oczy: "nie patrz na nia". Myslalam, ze jesten kokieteryjna, wiec sie powsciagam, ale wtedy spotkanie jest "bez zyci". "Z zyciem" z kolei przyjaciolki sie niepokoja. Ktos ma podobne doswiadczenia?
Obserwuj wątek
    • bijatyka Re: Boje sie przyjaciolek 03.10.10, 10:21
      Niebo jestem brzydka i wszyscy mnie lubią.
    • agata_abbott Re: Boje sie przyjaciolek 03.10.10, 10:32
      Rozumiem Cię w 100% :)

      Moja licealna "przyjaciółka" w momencie największego kryzysu pomiędzy mną a chłopakiem, z którym się jakiś czas wcześniej rozstałam (robił mi różne numery), wolała pocieszać jego, niż mnie. Po tym już nigdy nie było tak samo.

      Dzisiaj nie mam żadnej przyjaciółki, ba, koleżanek nawet nie mam. Sami koledzy. Minus jest jednak taki, że koledzy, którzy ewoluują do przyjaciół, mają tendencję do zakochiwania się we mnie. No i tutaj też jest problem;)

      Wieczoru panieńskiego sobie nie urządzę:)
    • kokoryczko Re: Boje sie przyjaciolek 03.10.10, 11:13
      Miałam jedna przyjaciólkę od początku podstawówki do końca gimnazjum. (7-16 rok życia).
      Była radość,ale smutek dominował w tym układzie. Ona dominowała, ja uległa.
      Mimo, że byłyśmy dzieciakami, pamiętam przykrość jaką mi robiła;
      tj żądanie bym nie odzywała się do innych moich koleżanek/kolegów;
      wyładowywanie swojej złości na mnie,bo chłopak ,który jej się podobał nie zwracał na nią uwagi;
      znajdowała sobie fajniejszą ode mnie koleżankę i szłam w odstawkę, wtedy obgadywała mnie;
      buntowała przeciwko mnie moich znajomych (nie udawało jej się na szczęście);
      w zasadzie obrażała się za najmniejsze moje przewinienie;
      gdy dostawałam lepszą od niej ocenę, nie odzywała się do mnie, z kolei ja jej często dawałam ściągać ode mnie i parę razy ja przez to miałam obniżony stopień, mimo to ani razu nie obraziłam się na nią za to;
      kpiła z mojego chłopaka i ze mnie oraz zachęcała do tego naszych znajomych;
      nigdy nie zachowywała powierzonej jej tajemnicy;
      miałam kilku kolegów, po prostu fajnych kumpli z którymi się miło rozmawiało, żartowało -
      ona nazywała mnie dziwką (?!),zupełnie nie wiem czemu!!! A ona lubiła siadać na kolanach i kokietować kumpli, nie rozumiem tego, czy traktowała to jak rywalizację czy co?
      Wspomniani moi koledzy jej nie znosili i dziwili się, czemu ją lubię.

      Na pewno nie byłam idealna,za to wybitnie głupia,że pozwałam na takie traktowanie. Było mi źle,ale uwielbienie do przyjaciółki było dużo silniejsze.Po długim czasie do doszło do mnie,że to nie jest przyjaźń, dziś wiem, że tak naprawde mało o niej wiedziałam; ja jej mówiłam wszystko (z niefajnym dla mnie skutkiem), a ona innym się zwierzała, a nie mi:(
      Chyba naprawdę miała mnie za nic.
      W każdym razie nadszedł koniec gimnazjum, wybór liceum - poszłam do szkoły w innym mieście i przyjaźń się rozpadła, przyjaciółka znalazła sobie inną psiapsiółę ,czasem odzywała się z prośbą o przysługę, w końcu spytałam ją, czemu tylko wtedy jak coś chce do mnie pisze. I koniec. Tylko przez jakieś 4 lata jeszcze popłakiwałam, bo żal mi było tej przyjaźni (?). Dziś mam 22 lata i do tej pory żadnej innej przyjaciółki. Nie chcę więcej, absolutnie nie pozwalam żadnej koleżance zbyt się do mnie zbliżyć. Jestem w związku od paru lat, mój partner jest moim najwspanialszym przyjacielem, mam dobrych kolegów, ale nie chcę żadnej przyjaciółki.
      • papapapa.poker.face Re: Boje sie przyjaciolek 03.10.10, 12:08
        rozpamietujesz chory uklad z podstawowki i gimnazjum? po co? to przeszlosc, szczeniackie lata, cos niewartego wspomnienia
        • kokoryczko Re: Boje sie przyjaciolek 03.10.10, 12:15
          wiem wiem, było i już nie ma, ale kurde niesmak pozostał.
    • papapapa.poker.face Re: Boje sie przyjaciolek 03.10.10, 12:10
      takie typowe przyjacioleczki sa gorsze od plag egipskich

      co sie tyczy izolowania mnie, kiedy kolezaneczka znajdzie chlopaka, tak, niestety
    • kobieta_z_polnocy Re: Boje sie przyjaciolek 03.10.10, 14:56
      Nie za bardzo rozumiem, czemu ty i jedna z forumek tak się koncentrujecie na koleżankach z dzieciństwa. Przecież okres szkolny i nawet jeszcze licealny to nie jest moment, kiedy można mówić o prawdziwych relacjach międzyludzkich. To były relacje między dziećmi - pełne zmieniających się stronnictw, wykorzystywania innych i bycia wykorzystywanym, itd. Tłumaczenie swojej niechęci do przyjaźni z kobietami wspomnieniem jakiejś złośliwej dziewczynki sprzed 15-20 lat brzmi jak wymówka.

      A jeżeli dziewczyny tak obłapiają swoich facetów przy tobie, to może coś z twoim zachowaniem jednak nie jest do końca w porządku? Wiesz, nic się nie bierze z powietrza oraz z samego faktu, że ktoś jest kobietą.
      • qw994 Re: Boje sie przyjaciolek 03.10.10, 14:59
        > A jeżeli dziewczyny tak obłapiają swoich facetów przy tobie, to może coś z twoi
        > m zachowaniem jednak nie jest do końca w porządku? Wiesz, nic się nie bierze z
        > powietrza oraz z samego faktu, że ktoś jest kobietą.

        Bierze się. Niektórym kobietom włącza się red alert od samej obecności wolnej, w miarę atrakcyjnej kobiety.
        • 10iwonka10 Re: Boje sie przyjaciolek 03.10.10, 17:00
          Niektorym sie wlacza red alert ale autorka napisala:

          >>>> Myslalam, ze jesten kokieteryjna, wiec sie powsciagam, ale wtedy spotkanie jest "bez zyci". "Z zyciem" z kolei przyjaciolki sie niepokoja...>>>>

          Mialam taka kolezanka na studiach ona caly czas musiala kokietowac kazdego chlopaka w swoim zasiegu nie wazne czy mial dziewczyne czy nie.... I ona tez nie miala wielu przyjaciolek:-(
    • amandaas Re: Boje sie przyjaciolek 03.10.10, 15:03
      Ja też się boję mimo tego, że własnie mam przyjaciółkę i 2 bardzo bliskie i oddane koleżanki. I ja jako jedyna związałam się z facetem i wciąż nieźle się gimnastykuję, żeby mieć wciąż czas dla nich, na babskie wypady i wieczory, żeby się nie poczuły odrzucone. Do tego stopnia mi odbija, że czasem jak wybiore że spędzam czas ze swoim facetem to mam wyrzuty sumienia:P Ale ja chyba bardziej niż samej przyjaźni boję się jej rozpadu. Niby takam silna baba, a jak co do czego przyjdzie to miękka dupa ze mnie.
    • maitresse.d.un.francais bez życi? czyli bez życia czy bez rzyci? 03.10.10, 16:51
      • lonely.stoner Re: bez życi? czyli bez życia czy bez rzyci? 03.10.10, 17:09
        sa rozni ludzie na swiecie, ja jak bylam mlodsza i starsza tez to mialam rozne takie przyjaciolki, niektore okazywaly sie zawistne i falszywe inne znowu fajne i lojalne.
        Dzis juz mam taki auto alarm ktory mi sie zalacza od razu- jak jakas 'przyjaciolka' odstawi dziwny numer albo powie zlosliwa uwage na temat mojego wyglad, zachowania, to ucinam kontakt bez zalu, potem moze byc tylko gorzej. Sama takich rzeczy nie robie, i takiego zachowania oczekuje od innych.
    • rzeka.chaosu Re: Boje sie przyjaciolek 03.10.10, 17:54
      Ktos ma podobne doswiadczenia?

      Ja jestem dosyć powściągliwa jeśli chodzi o zawieranie bliższych znajomości. Mam dwie bliskie kumpele (słowa psiapsióła nie lubię). ;) Raz zdarzyło mi się, że inna kumpela z liceum olała mnie kompletnie po tym jak poznała faceta, traktowała mnie dosyć nieprzyjemnie, lekceważąco, a jak im nie wyszło to wróciła, ale już nie było tak samo między nami. Ona też kpiła sobie z mojego ówczesnego faceta, jak nie miała własnego. Tzw. traumę po tym miałam, bo winy mojej w tym nie było.

      A moje obecne kumpele takich rzeczy nie robią - staranna selekcja była, choć swoje wady znamy. :D:DD::D
    • mechantloup Re: Boje sie przyjaciolek 04.10.10, 13:20
      Do glowy mi nie przyjdzie, ze facet kolezanki moze byc atrakcyjny, ale ona juz jest czujna. Bierze go pod pache i ucieka, afiszuje sie calusami i przytulankami co 5 minut, zaslania mu niby zartobliwie oczy: "nie patrz na nia"

      Znany problem. Zostałam raz sam na sam z facetem koleżanki w pubie (koleżanka poszła na siku), i co by nie siedzieć jak ten tłuk i matoł, wgapiający się smętnie w piwo, zagadnęłam kulturalnie człowieka o jego fotografie (bo to jego konik jest, a i mój brat się interesuje, więc tam coś podłapałam fachowego) i to był mój błąd, bo ja na pewno tam wzrokowo Zygmusia zgwałciłam. Widział go potem tylko raz, na jego ślubie.
      W sumie jest to śmieszne, bo jak mnie koleżanka, idąca z Zygmusiem, zoczy na ulicy, to go ciągnie na drugą stronę, bylebym tylko nich nie wpadła, na imprezy, na które przychodzę i ja, nigdy nie ma Zygmusia, bo wiadomo,że ja tego Zygmusia to ten-tego. Nie wiem, co Zygmuś przeskrobał, że mam tak niskie notowanie u jego małżonki.
      Mój Prawie, Że Mąż ma ubaw niezły z tego wszystkiego. Poza tym bardzo udziela się towarzysko. I jakoś nie myślę mu wolności ograniczać.
    • berta-live Re: Boje sie przyjaciolek 04.10.10, 13:37
      Ja też nie mam i nigdy nie miałam. Miałam jedynie jakieś bliższe koleżanki, to wszystko. Ale to przez to że jestem jaka jestem a nie przez jakieś traumatyczne doświadczenia. Szczerze mówiąc nie wierzę w te wszystkie teorie mówiące, że wcześniejsze doświadczenia kształtują osobowość i wpływają na późniejsze postępowanie człowieka. Podejrzewam, że po prostu jesteś bardziej powściągliwa niż inni, może nie odczuwasz potrzeby zbytniego spoufalania się z ludźmi. I myślę, że większość osób tak ma. Prawdziwych przyjaźni nie ma zbyt wiele. Większość to tylko kumple i kumpele od kielicha. Ewentualnie jakieś wspólne interesy ich łączą, ale to dopiero w późniejszych latach życia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka