bijatyka
11.11.10, 17:36
Oczywiście nie mogłam zbyt długo spać. Pobuda o 7:00 (btw córka mojej kuzynki drze jej się co rano do ucha: „kogutka” ! – co za zwierzę !). Dobrze, że Romeo zaczął pracę na zewnątrz, bo już by chłop był zeżarty. Sprzątanie ze szczególnym uwzględnieniem kuchni, gotowanie. Jakaż musiała być moja desperacja, skoro zaraz potem zaczęłam segregować wyciągi bankowe z ostatnich 5 lat (!!!). Potem pranie. No ale co dalej ? Chyba zaproszę siebie na rozmowę wyjaśniającą do kibla. Tak nie może być ! Wzięłam łyk koniaku.
Niech świadectwem mojego świra będzie, że myślę o pójściu jutro do pracy mimo, że nie muszę.
A jak Wy sobie radzicie bez pożarcia najbliższych oraz wszystkiego, co się rusza ? I czy też tak miałyście, że hiper-pms pojawił się dopiero po urodzeniu dziecka ?