kasi-a789
16.11.10, 18:54
rozmawiam z mężem w kuchni na temat tego kiedy jechać z psem do weterynarza, moja mama siedzi w swoim pokoju (ok15- 20 m od kuchni), nie szepczemy ale też nie krzyczymy głośno. mama zaczyna krzyczeć z kuchni że zgłupiałam, że tak późno chce do weterynarza jechać i takie tam..
nie wytrzymałam, powiedziałam żeby się wreszcie przestała wtrącać w nasze życie, obraziła się i jeszcze awanturę zrobiła. już nie mam siły, wysiadam nerwowo