self-inflicted
22.11.10, 22:46
Rzadko piszę, ale mi się zebrało ;-)
Pod wpływem różnych wydarzeń ostatnich i nie ostatnich zaczynam się mocno zastanawiać i chciałabym wiedzieć, co Wy myślicie.
Otóż: czy to rzeczywiście tak jest, że jeśli relacja/związek (zwał jak zwał) zaczyna się od ekscesów łóżkowych, to z góry skazany jest na niepowodzenie? Że już nie można się w takiej osobie zakochać? Może inaczej, jasne, że można, ale raczej jest to wyjątek?
Ciągle słyszę, że faceci to mają tak, że jeśli myślą poważnie o kobiecie, spodoba im się jako osoba, to lepiej trochę poczekać z seksem? Jeśli tak, to dlaczego?
Ja do tej pory tak myślałam, że jeśli ktoś się nie zakocha i liczy tylko na łóżko, to magicznym sposobem nie zmieni się to po 10 randkach i 5 mejlach. Najwyżej obudzę się z ręką w większym nocniku - bo przecież "tyle czekał", więc to niby coś znaczy....
Trochę się zgubiłam. Wiem, że każdy jest inny i żadna relacja nie jest taka sama. Nie mam już 20 lat i zastnawiam się, że może ja przez większość życia źle postępowałam.
Jak myślicie, jak to jest, jak było w Waszym przypadku?