Dodaj do ulubionych

Co robić?

28.03.11, 10:55
Witam wszyskich serdecznie.Zacznę od początku jestem mężatką od 15 lat.Nie mamy dzieci, 3 razy podchodzilismy do zabiegów in vitro. Za drugim razem była ciąża, ale tylko do 8 tygodnia- obumarła.Pózniej 2 razy podchodzilismy do inseminacji z banku nasienia- niestety bezskutecznie.
Główna wina, jeśli tak mozna powiedzieć jest po stronie męża- brak plemników w nasieniu.
Niestety nasze relacje nie są za dobre, nie wiem czy to z tego powodu.Czasami mam wszystkiego dosyć.Mąż nie chce na ten temat rozmawiać i przyznam że już moze ze 2 lata nie poruszam tego tematu.
Nie wiem czy w tym tkwi główna przyczyna, nie mówię że ja mam łatwy charakter, ale wydaje mi się że mój mąż to już w ogóle odmienność.Nie pije nie pali. ale jak ja to mówię czasami jego zachowanie wykańcza mnie psychicznie.W domu za dużo sie ie odzywa, ogólnie małomówny, jedynie jak idziemy gdzieś i jest alkochol to wtedy gada az za dużo- widocznie ten typ tak ma.Dodam moze jeszze że mąż choruje od urodzenia na zespoł nandnerczy- utraty soli- choroba endokrynologiczna- przyjmuje od urodzenia małe dawki, ale zawsze sterydów.Naczytałam się też o tym, że przy tym schorzeniu psychika może wysiadać, więc od paru lat leczy się -tzn. bierze małe dawki leków antydepresyjnych, ale tak ogólnie pracuje zawodowo.Czasami mi się wydaje ze że wszystkiego jest niezadowolony i to sie przenosi na mnie, chyba się dobraliśmy pod tym względem.Często się kłócimy- ostra wymiana zdań mi przechodzi i wracam do normalności, a on to zapamietuje i póżniej mi wypomina.W tamtym roku mieliśmy malowanie- mały remont.Oczywiście on nie robił tylko fachowiec - gładż i malowanie.Ogólnie mało rzeczy robi w domu. Jak był ten remont to mi kazał wszystko uzgadniać a ja musiałam gpo tam na siłe wysyłać, bo stwierdził ze to jet mój temat.Czasami mi się wydaje że wszystko spoczywa na mnie- no moze tylko odnosnie samochodu to nie.Coraz częściej przychodzą chwile że my nie mamy o czym ze sobą rozmawiać.Do sklepów nie lubi chodzić, na wyjścia do kawiarni, kina- też nas za bardzo nie stać.Zastanawiam się czy po tylu latach małżeństwa to normalność, a moze brak dzieci to powoduje.Każdy z nas chodzi swoimi ścieżkami.Czsami sobie myślę że może powinno to się zakończyć, ja już naprawdę sama nie wiem.Chciałabym mieć dziecko, mam 36 lat i boję się żebym kiedyś nie powiedziała że czegoś nie zrobiłam - może nawet wbrew sobie. Może inny mężczyzna umiałby mnie bardziej docenić, a nie tylko zdawkowe odpowiedzi i mówienie że to ja jestem niezadowolona.
Czy w Waszych związkach też dzieją się takie rzeczy, macie na to jakieś lekarstwo.Chciałabym zeby było tak normalnie, brakuje mi ciepła, czułości, przytulenia, powiedzenia miłego słowa, mój mąż tego nie robi.

Obserwuj wątek
    • dzikus0099 Re: Co robić? 28.03.11, 20:37
      a co z adopcja?jest tyle slodkich bzdacow ze az sie serce kraje;to jedyne dobre rozwiazanie. nie ma sie co zastanawiac!
      • joanna9629 Re: Co robić? 28.03.11, 23:35
        Mój mąż w ogóle unika tego tematu, a ja żeby był spokój też nie poruszam, tylko zastanawiam się coraz częściej czy to ma sens.Mój mąż twierdzi że ja mam trudny charakter i czasami może dał mi do zrozumienia że dziecko nic nie zmienia.Twierdzi, ze tyle jest przecież małżeństw które mają dzieci a jednak się rozchodzą i niby to jest logiczne.Jeśli zacznę nawet temat adopcji to znowu to wyjdzie ode mnie.Boję się znowu brać na siebie takiej odpowiedzialności i co póżniej sama o wszystkim decydować bo ja tego chciałam.Myślałam że on dojrzeje do takiej decyzji o podejmiemy jakieś rozmowy, to co znowu ja mam o coś prosić.Czasami mam tego wszystkiego dosyć.Mam moze trudny charakter, ale ja w przeciwieństwie do męża umiem dostosować się do różnych sytuacji.
        Teraz to już się nawet zastanawiam, czy nas stać na dziecko.Mąż zarobi z 1500 ja drugie tyle - opłaty około 700,00 zł na miesiąc.Wiem tylko jedno jak sie ma dziecko swoje biologiczne nie bierze się tyle rzeczy pod uwagę a na taką decyzję nigdy nie ma dobrego momentu, tym bardziej że jestem tak jakby z tym sam.Teraz to już nawet nie wiem jak ten temat zacząć.Wydaje mi że to musi być decyzja obojga a ja obawiam się że nigdy się na takową nie doczekam.Mój mąż należy do osób, teraz może z innj beczki- któremu nic nie jest potrzebne.Remont- po co, gładzie- poprzednio były tapety- więc położyc tapety i koniec.Jakbym mogła to nazwać brak ambicji.Wszystko jest dobre nic nie trzeba wymieniać, kupować, a jak ja już coś wymyślę oczywiście w miarę posiadanych środków to mi mówi żebym to dalej prowadziła.Łazienkę mamy nie remontowaną przeszło nie przesadzam 40 lat - mieszkamy w mieszkaniu po rodziacach- i nie wiem czy kiedykolwiek się doczekam- mówię żeby moze samemu coś zrobić - wymusiłam tylko nową szafkę pod umywalkę z blatem.Przeraża mnie to że na nic sam nie wpadnie.Więszość moich koleżanek ma mężow, którzy ciągle coś nowego robią.Chodzą razem po sklepach, oglądają - u nas tego nie ma.Mój maż twierzi ze nie lubi i mam najwyżej iść sama.Czasami to się zastanawiam czy dziecko w obecnym czasie by rzeczywiście coś zmieniło.Chyba my już się zmieniliśmy i relacje między nami.On jest jedynakiem - rodzice to dla niego świętość - często tam jeżdzi- ja też ale nie tak często.Czasami mi go szkoda, że jest chory że nie może mieć dzieci, ale przecież na tym się świat nie kończy. Ja mu powiedziałam ze mimo wszystko nasze relacje powinny być inne.No tak ale moze to przez że nie mieliśmy tych dzieci od początku naszego małżeństwa, teraz może te relacje już na to nie pozwalają.Sama nie wiem.W każdym bądż razie ostatnio mam duzego doła - a najbardziej po zimie wiosną - wszystkie pary małżeńskie ruszą na spacery z dzieciakami - a Ci ze starszymi też mają inne problemy, a my zupełna beztroska a jednak taki bezsens, przynajmniej ja tak to odczuwam i jest mi z tym coraz gorzej.
        • raohszana Re: Co robić? 29.03.11, 19:26
          A Ciebie coś w ogóle łączy jeszcze z mężem? Bo tak jak czytam - to chyba tylko przyzwyczajenie.
        • zamysleniee Re: Co robić? 29.03.11, 19:47
          Zmienił się z upływem lat? Samo obciążenie psychiczne (nie możecie mieć dzieci z jego powodu) może powodować takie zachowania.
          • doral2 Re: Co robić? 29.03.11, 20:07
            dziecko to nie plaster na zwichrowany związek.
            dziecko nie zmieni waszego związku na lepszy, a wręcz odwrotnie.
            sami ze sobą nie możecie sobie poradzić, dziecko tego nie naprawi.
          • mahadeva Re: Co robić? 31.03.11, 17:08
            jak to nie moga? moga adoptowac
    • rach.ell Re: Co robić? 29.03.11, 20:19
      No tak, ale jesli 'podchodziliscie do inseminacji z banku spermy' to chyba nie z winy...'braku plemmnikow w nasieniu meza' nie udalo sie? Dla kogo brak dziecka to problem, dla Ciebie czy dla Twojego meza? Zastanow sie czy sie kochacie bo tak trwac i zestarzec sie w samotnosci to chyba...nieszczescie..nie uwazasz?
      • joanna9629 Re: Co robić? 31.03.11, 10:05
        [i]Jeszcze jedno do inseminacji z banku nasienia podchodziliśmy po nieudanych in vitro.Oczywiście to było nasienie obcego dawcy.
        • mahadeva Re: Co robić? 31.03.11, 17:09
          musisz sama ocenic, co czujesz do tego faceta, co Was łaczy?
          jesli jest napawde zle, to moze z innym bedzie lepiej?
          tak czy siak - zawsze trzeba sie starac, nic nie spada z nieba - nic wartosciowego..
    • tygrysio_misio Re: Co robić? 29.03.11, 20:21
      tak sie rozpisalas, ze nie latwo to przeczytac.. aale chyba nawet i nie trzeba zbytnio do konca

      piszesz o problemach jakie sa miedzy Toba a mezem w sposob bardzo opanowany i wylewczy... mam wrazenie, ze do wszyrtskiego juz przywyklas, nawet zaczynasz go troche rozumiec (a przynajmniej szukasz wytlumaczenia)... wszytsko jakies takie bez uczuciowe.. nie mowie o cieplych uczuciach, ale tez wkur.wienia nie wyczuwam

      w tej beznamietnosci jest beznadzieja... i wydaje mi sie, ze bez wyraznego skoku zyciowego (cos musialby sie stac moze strasznego, moze pospolicie tragicznego, moze wspanialego, choc nie wiem czy na wspanialosc was jeszcze stac)

      nie wydaje mi sie,zeby to bylo dziecko...chyba, ze cudowne naturalne poczecie
    • karmmi Re: Co robić? 29.03.11, 20:35
      Zbudowaliście idealną pustkę i nie mam tu na myśli brak potomstwa. Pewnie też te wiele lat starań, straconych nadziei, wyrzeczeń, w końcu in vitro sporo kosztuje, wypaliło jakieś pokłady uczuć. Poza tym chyba jestes kobietą, która dominuje w związku To często po latach wyniszcza faceta, staje się takim wycofanym typem. Może czas pomyśleć, żeby zwrócić sobie wolność i szansę na szczęście? Bo chyba razem wam nie po drodze.
      • joanna9629 Re: Co robić? 31.03.11, 10:03
        Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.Może rzeczywiście ja mam taki charakter że przyzwyczajam się do pewnych rzeczy, ale nie wiem czy to dobrze.Nie umiem powiedzieć stanowczo że nie pasuje mi ta sytuacja a jednocześnie boję się zmian i chyba mój mąż też tak ma.Oboje nie umiem podejmować zdecydowanych, odważnych decyzjii to jest wkurzające.Jestem zła nie tylko na niego , ale również na siebie- bo on chyba jeszcze bardziej podchodzi do wszystkiego luzacko.To że ja decyduję często w domu to chyba też z tego wynikło, jeśli mój mąż daje mi niby we wszystkim wolną rekę- bo jemu dużo rzeczy jest niepotrzebnuych - no to ja nie wiem czy dobrze, ale staram się decydowac sama, chocią naprawdę wolałabym zeby to była wspólna decyzja.Rzeczywiście momentami można powiedzieć, ze nie wiemy co dalej zrobić i to oboje, nie tylko ja.Niby jesteśmy za sobą, ale coś do kńca nie gra.Dziecko rozumiem że nie moze być lekarstwem na te problemy, bo to już za duzo lat upłynęło.Tak jak ktoś pisze czasami sobie myślę że powinno stać się coś nadzwyczajnego ( ale nie tragicznego), coś co zadecydowałoby za nas za nasze dalsze życie, bo my sami najwyrażniej nie potrafimy.
        • joanna9629 Re: Co robić? 31.03.11, 10:09
          Jeszcze jedno do inseminacji podchodziliśmy po nieudanych zabiegach in vitro.
          Była to inseminacja nasieniem obcego dawcy.
        • 83kimi Re: Co robić? 31.03.11, 10:09
          Z Twojej wypowiedzi wynika, ze nie kochasz meza. A jesli tak jest, to po co z nim jestes? Porozmawiaj z nim szczerze, moze pomyslicie o separacji na jakis czas? Niech kazdy w samotnosci przemysli swoje uczucia. Zycie masz jedno, nie warto go marnowac.
          • jael53 Re: Co robić? 31.03.11, 10:25
            Zastanawiam się, Joanno, czemu pewnych rzeczy, które wadzą Tobie (ale nie mężowi - np. ta łazienka), nie załatwisz zwyczajnie sama? Tym bardziej, że 15 lat to sporo, żeby taki podział kompetencji się ustalił.
            Mój mąż też ma nieco inną skalę priorytetów - więc po prostu każde robi to (lub zajmuje się tym), na czym mu zależy. Bez przerzucania na siebie "winy" za to, że nie jesteśmy identyczni.
            Zresztą, niespecjalnie rozumiem postawę w rodzaju: niby widzę, że coś trzeba zrobić, więc czekam, aż zrobi to kto inny i zła jestem, że tego nie robi.
    • sweet_pink Re: Co robić? 31.03.11, 10:22
      Nie znam się za bardzo, ale jak dla mnie stan psychiczny wasz i waszego związku to dokładnie to czego bym się spodziewała po parze po 3 in vitro. Czy wam w tej dramatycznej sytuacji starczyło jeszcze czasu i kasy na psychologa? Jeśli nie rozbiliście tego wtedy to zróbcie teraz, bo to co się dzieje jest dla mnie ewidentnie echem uporczywej terapii bezpłodności i chyba trzeba tą sprawę dokończyć i zamknąć, a dopiero zając się odbudowa tego co ta sytuacja zniszczyła między wami.
      • joanna9629 Re: Co robić? 31.03.11, 13:08
        Dokładnie tak jak napisałaś sweet_pink te przejścia przez to wszystko chyba zamiast nas łączyć to podzieliły, ale jak ktoś przez to nie przeszedł to nie wie, ile to nerw a o pieniądzach nie wspomnę.Na pewno przez to bardzo się zmienilismy i relacje między nami, niektórych rzecz nie da się zapomnieć.Na pewno w tej złości, frustracji powiedziałam coś też co mogło obniżać uczucie miedzy nami.
        • mahadeva Re: Co robić? 31.03.11, 17:15
          popatrzcie na Wasze zycie - jak mozna w ogole zyc przy takich zarobkach? co robicie z czasem? nie warto by poszukac jakiejs pracy, jakiegos zajecia?
    • a_nonima Re: Co robić? 31.03.11, 13:39
      Walka o dziecko na pewno nie ejst bez wpływu na relacje między partnerami. Do tego dochodzi fakt, że problem leży po stronie męża i może go to szczególnie uwrażliwiać. Choć to nie jego wina...
      Zabrnęliście w ślepy zaułek i obawiam się, że trudno będzie wyjść z tego i na nowo stworzyć fajne relacje z mężem. Ktoś w jednym z wątków ładnie napisał, że miłość jednej tylko osoby nie wystarczy zeby stworzyć udany związek. tej miłości nie wystarczy.
      Adopcja nie byłaby dobrym rozwiązaniem. Po pierwsze dlatego, że dziecko nie jest lekarstwem na problemy, a po drugie to ważna decyzja, która zmienia zycie małego, odrzuconego czlowieka.
      Pozdrawiam K.
      • mahadeva Re: Co robić? 31.03.11, 17:18
        moze w tej sytuacji adopcja nie jest rozwiazaniem
        ale naprawde nie rozumiem, jak mozna siedziec i rozpaczac latami, ze chce sie dziecka, ale nie ma jak - wystarczy pomyslec - adopcja jest rozwiazaniem
    • gosia05 Re: Co robić? 31.03.11, 16:19
      Na kino i spędzanie jakoś fajnie czasu razem poza domem Was nie stać a na dziecko - tak?
      Proszę, wytłumacz.
      • gosia05 Re: Co robić? 31.03.11, 16:34
        A. I też uważam, że psychoterapia może pomóc, bo strasznie się oddaliliście od siebie.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Co robić? 31.03.11, 16:55
        gosia05 napisała:

        > Na kino i spędzanie jakoś fajnie czasu razem poza domem Was nie stać a na dziec
        > ko - tak?
        > Proszę, wytłumacz.

        Oj co to jest, te 3 głupie invitro. Drobniaki w porównianiu z wizytą w kinie.
        • mahadeva Re: Co robić? 31.03.11, 17:20
          oni mysleli, ze tylko urodzenie dziecka moze zmienic ich zycie na lepsze :) poszukanie sobie pracy i ciekawych zajec przeciez nic nie pomoga...
    • mahadeva Re: Co robić? 31.03.11, 17:04
      a probowalas sama go przytulic? czy tylko czekasz, az on to zrobi?
      dziecko mozna przeciez adoptowac!
      w kazdym zwiazku sa jakies problemy, o kazdy trzeba walczyc, tworzyc go - to sa podstawowe rzeczy - wiara w ksiecia nie ma sensu - z kazdym facetem sa jakies problemy
      wyglada zreszta na to, ze sama nie wiesz, czego chcesz - ten facet Ci pasuje, czy nie?
      • joanna9629 Re: Co robić? 31.03.11, 23:03
        Może dobrze to określiliscie, że sama nie wiem co chcę.Wiem ze nie ma facetów z bajki i nie mówię że dziecko to jest nasze jedyne marzenie- może kiedyś tak było- teraz ja już chyba nie mam na to siły, maż nie chce rozmawiac na ten temat w w ogóle- uważa że co mogliśmy to zrobiliśmy.
        Może trochę zle mnie zrozumieliście, też uważam że dziecko nie jest lekarstwem na wszystko- na udany związek.Obawiam się że to przez co przeszliśmy jakoś żle na nas wpłynęło, chociaż minęło tyle czasu.Te 3 zabiegi in vitro kosztowały grubo ponad 30 000.00 zł nie wspominajac o lekach i dojazdach.Nie chodzi o to że ja tylko chcę dziecka i koniec.Ja pragnę trochę innych relacji ( mój maż ma trudny charakter- ja zresztą też, ale to ja zaczynam wszystkie rozmowy- jest bardzo skryty i muszę wszystko z niego wyciągac.Mielismy nawet ze 2-3 lata temu powiedziane ze ma się zastanowić co dalej z naszym zyciem- dzieckiem ale do dnia dzisiejszego nie ma odpowiedzi.żyjemy więc sobie, raz jest lepiej raz gorzej, moze ja za dużo chcę, wymagam, albo po prostu dopasowywuję się do sytuacji.Wiem jedno odsunęliśmy się od siebie i ciężko to teraz odbudowac, czy się w ogóle to uda.Dzisiaj na przykład byłam w sklepie - takim duzym samoobsługowym, czy np. Galerii pytam moze pojedziesz, pochodzimy, poogladamy - on twierdzi ze nie lubi i jak nie ma kasy t co ma oglądać, tłumaczę nie musisz nic kupować- tak naprawdę chodziło mi żeby razem spedzić czas poogladać, ale niestety nie pojechał.Rozumiem, ze faceci niektórzy nienawidzą takich rozrywek- chodzenie p sklepach, ale ja wymyślam coś żeby być razem- spedzić czas a nie tylko w domu, praca i nieraz wyjście do znajomych.podobno przeciwnosci sie przyciągają, ale czy to prawda to nie wiem, my się już znamy jak "2 łyse konie" i każdy wie czego moze się spodzierwać od tej drugiej osoby - moze brakuje takiej nutki niewiadomej.
        • mumia_ramzesa Re: Co robić? 01.04.11, 11:58
          Ale mu rozrywke wymyslilas! :-D
          Bez przesady, mozna porobic cos fajnego nie majac grosza, a bilety do kina tez nie sa strasznie drogie (sa bilety rodzinne, dni tanszych biletow, karty stalego widza).
          Zapytaj jego co by porobil w wolnym czasie, bo ptrzy takim marazmie to nic dziwnego, ze Wam sie nie uklada.
    • wiolka-0 Re: Co robić? 01.04.11, 10:22
      Nie co kogoś potępiać i ganić za to że jest jak jest,skupmy się raczej na problemie męża.Więc z tego co piszesz wydaje mi się że on po prostu czuje się zagubiony , gorszy od innych z wiadomego powodu,żal mi go szczerze bo w psychice takiego faceta pojawiają się myśli-"nie jestem prawdziwym mężczyzną "co nie oznacza wcale że tak !!! Wydaje mi się że możecie poprawić relacje spędzając więcej czasu na rozmowach,wspólnych wypadach we dwoje itd.I Tobie poprawi to również nastrój.Nie ma czegoś takiego ze to "normalność" po tylu latach małżeństwa- mówię o zachowaniu/też jestem po ślubie już długo/ wciąż jest to coś między wami co spowodowało że zafascynowaliście się sobą,musicie to tylko odnaleźć na nowo i rutyna zniknie.Życzę WAM powodzenia i wierzę w Was bardzo.Pozdrawiam.
      • wiolka-0 Re: Co robić? 01.04.11, 10:28
        Aaaa....i jeszcze coś....powalczcie najpierw o siebie,zbudujcie na nowo a potem starajcie się o dzidziusia/adopcja/,na prawdę.Wtedy stworzycie super rodzinę i dziecko będzie szczęśliwe.
        • monique31 Re: Co robić? 01.04.11, 10:56
          wiolka-0 napisz mi w jaki sposób walczyć o siebie, budowac coś na nowo...
          ja powiem jak jest u mnie: 2 wspaniałe córeczki, ja mam 33 lata, 10 lat po ślubie , 15 lat razem. Mam wrażenie że już nigdy nie wróci to co było. To co nas tak bardzo łączyo, że nie umieliśmy żyć bez siebie ani minuty... To jest przykre, ale niestety prawdziwe. ja czuje się wypalona; jestem przepracowna, mamy kłopoty różnego rodzaju; które doprowadzaja nas do kłótni. Są wyzwiska ze strony męża pod moim adresem.Przykre. ja siedzę cicho; nie chcę go nakręcać. Nie podoba mu się, że jak położę dzieci spać to sama leżę na kanapie pod kocem i patrze na TV. Wścieka się że jestem zmęczona. A czy ja przepraszam nie mam prawa byż zmęczona. czy ja mieszkam w jakimś więzieniu?różne są sprawy; a przede wszystkim brak SZACUNKU. Dużo by pisać na ten temat. Ja widzę trochę siebie w autorce wątku. raczej nie widze dla Was przyszłości.
          • joanna9629 Re: Co robić? 01.04.11, 11:40
            Dziękuję wiolka -0 za słowa wsparcia.Też mam takie wrażenie, że nie wszystko jeszcze zgasło.Najczęściej wychodzi na to ze mamy bardzo różne charaktery i to na wielu płaszczyznach- wiem że małżenstwo to kompromisy, ale mój mąż ma taki charakter ze albo coś jest białe albo czarne, nie ma nic pośrodku.Zawsze pewnie taki był, tylko kiedyś bardziej umiał iść na kompromis a teraz nie.Nie wiem czy to przeze mnie, co zrobić żeby to zmienić.Zeby było jak dawniej, on jest bardzo pamiętliwy, dusi wszytko w sobie.Ja się wygadam, wypaplę może on ma tego dosyć, ale co ja zrobie ze dużo gadam, moze sytuacja mnie zmusiła, bo mąż do rozmownych nie należy.Jednym słowem czuję że na pewno nam chociaż trochę na sobie zależy, tylko nie umiemy tego okazywać.Ja chciałabym żeby mój maż mnie czasami przytulił, powiedział miłe słowo, a moze przedtem mi to nie przeszkadzało ze nie mówił, moze twraz się czepiam bo po 15 latach człowiek chciałby zmian, nbardziej zauwaza to czego na początku drogi małżeńsakiej się nie widzi, bo siła uczucia na pewno jest duża większa.Póżniej przychodzą problemy, rutyna dnia codziennego i wtedy dopiero widać zaangazowanie w związek.
            • kobieta_z_polnocy Re: Co robić? 01.04.11, 15:37
              Nie bagatelizuj swoich wątpliwości, bo one nie biorą się znikąd. Z tego co opisujesz, nie dziwi mnie wcale, że wasze życie wygląda tak a nie inaczej.

              Wygląda to trochę tak, jakby on zmuszał cię do przyjęcia roli osoby decydującej i jednocześnie się oburzał na twoją kontrolę. Ty wszystko "musisz" załatwiać i nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że on potem wykorzystuje to przeciwko tobie.

              Ty też grasz podwójną rolę. Z jednej strony masz być silną kobietą co i remont załatwi i rozrywkę dla męża zapewni, z drugiej zaś strony zachowujesz się w sposób bardzo uległy, bo pozwalasz mu na tę całą zabawę, od dwóch lat czekasz na jakieś decyzje z jego strony i boisz się poruszać jakże ważne kwestie (!) tylko dlatego by go nie drażnić...
              Jesteś niby silna, a jednak to on u was rozdaje karty.

              Czy zdajesz sobie sprawę, że on tobą manipuluje?

              Twoim błędem jest to, że na zbyt wiele pozwalasz. Pozwalasz na to by twoje życie ot tak przeciekało ci przez palce. Chcesz walczyć o małżeństwo? To walcz! Choćby miał być znowu rozdrażniony, choćby miały być awantury... Proponowanie facetowi spaceru po galerii handlowej to przykład twojej krótkowzroczności, a może złośliwości, bo niewykluczone że chciałaś w ten sposób upewnić się w swojej ocenie męża ("nudny leń oczywiście nic nie będzie chciał robić"). Zdecydowanie nie tędy droga.

              Nie chcesz już walczyć? Rozejdzie się zatem. Twój mąż z pewnością nie jest łatwym człowiekiem, ale nie możesz obarczać go winą za własne zmarnowane życie.

              Oboje jesteście bardzo pasywni i chyba nie do końca siebie lubicie. Naprawdę chcesz tak dociągnąć do wieku emerytalnego?
            • wiolka-0 Re: Co robić? 02.04.11, 08:05
              joanna9629 To że dobraliście się tak a nie inaczej ma ogromne znaczenie.Macie różne charaktery i dobrze,dwoje ludzi z tymi samymi charakterami to sorry-PORAŻKA! Naucz męża okazywać lub mówić o uczuciach.Ja nie wiem czemu, ale mam wrażenie że się Wam uda.Na prawdę wierzę w to i widzę że jesteś dobrą i ciepłą kobietą i bardzo wrażliwą.
          • wiolka-0 Re: Co robić? 02.04.11, 07:57
            Wyzwiska ze strony męża....
            A nie jest to przypadkiem tak że mąż jest o Ciebie zazdrosny?Rozumie Ciebie trochę bo utarło się tak ,że my kobiety musimy dawać to ciepło i łagodzić wszystko choć większość kobiet nie ma zwyczajnie ochoty.A to, że on się wścieka że leżysz wydaje mi się że chodzi o to, że np. nie położysz się koło niego,spróbuj a zobaczysz że już Ci tego nie wygarnie.Właśnie....według mnie to najgorsze co może być...rutyna,mnie się wydaje że problemy dnia codziennego przyćmiewają to co piękne,ja wiem że się dobrze mówi ,spróbujcie wyciągnąć dłoń jako pierwsze a na pewno mąż doceni,na pewno.....No ja np. jestem14 lat po ślubie i mam 32 lata i na prawdę wierzcie mi że są różne sposoby, pytanie tylko-czy wy tego chcecie? bo może faktycznie się już coś wypaliło a jeśli nie, to próbujcie,próbujcie....Pomyślcie również że było coś co kiedyś spowodowało że zaiskrzyło,może czasem poważna rozmowa we dwoje może pomóc. Porozmawiajcie,pamiętajcie że dobre rzeczy wracają do was z powrotem ze zdwojoną siłą,to samo dzieje się ze złymi rzeczami..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka