Dodaj do ulubionych

faceci są beznadziejni :)

05.05.04, 03:13
chcecie bajkę? oto bajka.

po 5 pełnych ognia, temperamentu, burzy i miłości latach mój kochany
barbarzyńca zaproponował (suwerennie i dobrowolnie), zaproponował mi wspólne
mieszkanie, pojawił się topic pierścionka, obrączki, dziecka. sielanka,
której ze wzruszeniem i zazdrością przypatrywali się znajomi i znajome.

aż pewnego dnia poinformował swoich rodziców: mieszkamy razem. ale oni dali
veto. bo najpierw musi być ślub.

ale najpierw była awantura, potem cofnęli mu pieniądze, w końcu - kiedy
okazało się, że test pokazał 2 kreseczki, rodzice kazali natychmiast się
pobierać i ratować sytuację. barbarzyńca nie poszedł ze mną do lekarza,
pojechał schować się pod spódnicę mamy. wtedy się wściekłam, kazałam mu iść
do diabła i powiedziałam, że dziecko wychowam bez jego pomocy, skoro jest
takim nieodpowiedzialnym tchórzem. wyrzuciłam z mieszkania (sam chciał się
wyprowadzać na początku tej afery)i walczyłam o własną godność przeciw
kochającym rodzicom.

zabrali go do domu, odcięli od świata, pomogli zerwać kontakt ze wszystkimi.
wiem, że robili to teoretycznie dla jego dobra, bo nie kontaktując się ze mną
ma szansę odzyskać równowagę - wtedy był strzępem człowieka, a z czułego
barbarzyńcy nie zostało nic. nie wrócił, rzucił za to studia i zerwał
kontakty ze wszystkimi znajomymi, oddał telefon, numeru nie ma.

to trwa 2 miesiąc, ciąża odeszła w niebyt, on o tym wie z moich mejli i
telefonów do jego rodziców - rodzice zanim rzucili słuchawką poinformowali
mnie, że teraz to jest wyłącznie mój problem.
wcześniej zmuszali do małżeństwa, dziś - skoro nie noszę pod sercem ich
wnuka - każą mi zejść z oczu. czuły barbarzyńca zapowiedział kilku naszym
wspólnym znajomym, że nie chce mnie więcej widzieć i jeśli się kiedyś
przypadkiem spotkamy, odwróci sie na pięcie i nie pozna. mówi to człowiek,
który kochał, lubił, szanował, kochał do szaleństwa i dał mi okazję bycia
matką.

stanęłam na nogi, trzymam się dobrze i dzielnie - zastanawiam się tylko, co
dzieje się w głowie człowieka, który zrywa z całym światem? czy może nie
myśleć,nie pamiętać? czy może spać spokojnie po tym wszystkim? czy kiedyś to
dotrze? czy nie chce kontaktu, bo mu wstyd? bo przypominam mu jego hańbę?
czy znalazł wyjście po angielsku? ileż można czekać, aż facet dorośnie?

tym, którzy dotrwali do końca serdecznie dziękuję :)))
Obserwuj wątek
    • Gość: aaa Re: faceci są beznadziejni :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 08:16
      Najgorsze w tym wszystkim jest, ze myslimy iz to jest ten czlowiek. Moja siostra
      ma 2 dzieci i nie wiem czy kocha meza, czy jest z nim tylko dla dzieci. Dla
      pieniedzy z nim nie jest bo jak do tej pory wszelkie koszty mieszkania, slubu
      ponosili moi rodzice. Chyba jednak to jest prawda, ze jak jest zbyt pieknie to
      znaczy ze tak nie jest. Niedawno zostawila mnie dziewczyna, oczywiscie dla
      innego goscia. Nie wiem, czy moze nie widziala ze mna przyszlosci, czy to juz
      taki charakter kobiety. Pracuje, koncze stdudia, staram sie aby moje zycie
      wygladalo lepiej , chce cos osiagnac, moze bylem za dobry, nigdy kobiety nie
      skrzywdzilem, i to nie tylko tej. Czy w zyciu tak musi byc, ze najbardziej
      krzywdzeni sa Ci ktorzy na krzywde nie zasluguja? Cos w tym jest. Nie wiem jak
      ty sobie poradzisz z dzieckiem, ale nie przejmuj sie, lepiej zyc samemu, niz sie
      nieszesliwie meczyc z druga osoba. I najwazniejsze to wierzyc w siebie i nie
      poddawac sie, bo gdy sie poddasz jestes na straconej pozycji. Moze gosc sie
      przestraszyl, moze udawal kogos kim nie jest, a zaistniala sytuacja pokazala
      prawdziwe oblicze faceta ktory udaje silnego, a tak na prawde jest miekki. I
      nie mowcie,ze tylko mezczyzni sa nie fair i sa beznadziejni, niesteyt kobiety
      takze sa okrutne. ( wszystko dziala w obie strony)
    • blanchet dzięki Bogu- nie jesteście razem 05.05.04, 08:21
      nie powiem, ze dobrze bo dziecka nie będzie- ale przecież miałabyś dwoje na
      swoim karku.
    • sztr Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 08:50
      Wszystkie rady zdadzą się pewnie psu na budę ale może uda się Tobie
      nabraćdystansu i zobaczyć to co z dystansu na chodno wydaja się oczywiste .
      twój chopak nie dorós jeszcze do ojcostwa . I nie mam na mysli tego że przez
      to byl nic nie wartym czlowiekiem , którego nie należlo kochac .
      Ale gdybyście byli nadal razem sytuacja , jestem przekonany , bylaby tylko co
      raz gorsza .
      Przeczekaj chwilkę , przemyśl i rusz w życie bo trwa
    • Gość: heh Re: faceci są beznadziejni :) IP: *.provider.pl 05.05.04, 09:33
      Po 5 latach nie zorienotwałaś się co to za człowiek?
      Nigdy, ale to nigdy i nic nie wzbudziło Twojej czujności?


      Nie wierzę. To co piszesz, jeszcze zaczynasz "kochany barbrzyńca" to wygląda na
      zwirzenia kolejnej NAIWNEJ kobiety.


      KOBIETY MYŚLCIE. Głowa nie sluży tylko do nakładnaia makijażu i układnia fryzur.
      Ile razy można te same historie czytać
    • sklonowana40 Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 09:51
      W sumie chyba dobrze sie stalo? On nie dorosnie, bo tak jest wygodniej. Olac i
      zpaomniec, gorsze rzeczy czlowiek musi przezyc i wymazac jakos z pamieci. Da sie
      • wojtek_blankietowy faceci? chyba ludzie generalnie 05.05.04, 10:03
        JA bym nie sprowadzal calej winy tylko do facetow. W tych czasach duzo jest
        podlych i pustych ludzi przekladajacych swoja wygode nad wszytsko inne.
        Wiesz jak trudno normalnemu porzadnemu facetowi ktory pragnie zalozyc rodzine
        znalezc porzadna kobiete dla ktorej nie bedzie najwazniejsze ile facet ma kasy
        i to by ona mogla sie "realizowac" zawodowo. Wiekszosc kobiet to cholerne
        materialistki myslace tylko o sobie.
        Jest tez wiele podlych facetow. Po prostu malo jest wartoscowych ludzi.

        Wiesz mysle ze troche jestes sama winna bo napewno juz wczesniej widzialas lub
        moglas widziec jaki on jest.
        • triss_merigold6 Re: faceci? chyba ludzie generalnie 05.05.04, 10:07
          Jeśli konserwatywny facet oczekuje od kobiety, że zamiast realizować się
          zawodowo poświęci się wychowywaniu dzieci i prowadzeniu domu to musi zapewnić
          rodzinie byt a więc mieć kasę. Trudno, żeby marzeniem kobiety było
          zastanawianie się czy kupić buty czy może iść z dzieckiem do dentysty a może
          jednak podręcznik jest ważniejszy. Sorry life is brutal - chcesz mieć kobietę w
          domu to zarabiaj godziwie.
    • triss_merigold6 Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 09:59
      Olej i zapomnij. Swoją drogą gentelman, który planuje ślub i dziecko cały czas
      wisząć finansowo na rodzicach jest niepoważny. O niego się nie martw, przeżyje
      i to lekkim twistem. Jestem na 100% pewna, że już sobie wytłumaczył jak złą
      kobietą dla niego byłaś.
      • Gość: heh Re: faceci są beznadziejni :) IP: *.provider.pl 05.05.04, 10:05
        Poza tym, jak można myśleć powaznie o kimś, kto jest finansowo zależny od ....
        rodziców. To tak, jakby dziwić się, że kuchenka gazowa bez gazu nie grzeje, albo
        telewizor bez prądu nei działa.

        Jeśli wiązać się to tylko z facetem który:
        - samodzielnie mieszka
        - ma własne dochody
        - nie ma długów

        Jeśli się takiego nie spotkało?
        To zadowalać się utrzymankiem.
        • triss_merigold6 Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 10:08
          To wtedy nie można mieć pretensji, że rodzice zakręcają złoty kranik jeśli
          narzeczona syna przestaje im odpowiadać.
          • blanchet Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 10:11
            znałam taką jedną co mimo wszystko weszła w taki związek (utrzymankowie
            rodziców) teściowie decydują o wszystkim-dosłownie- w końcu to oni płacą i
            dopuszczają się nawet aktów przemocy.
        • wojtek_blankietowy Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 10:11
          Gość portalu: heh napisał(a):
          > Jeśli wiązać się to tylko z facetem który:
          > - samodzielnie mieszka
          > - ma własne dochody
          > - nie ma długów

          jasne zeby mial walsne dochody i chate by utrzymywac swoja pania podczas gdy
          ona bedzie sie realizowac i to co zarobi wyda na swoje przyjemnosci. To jest
          sposob!
          • triss_merigold6 Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 10:15
            A może to po prostu związek dorosłych ludzi na tym samym poziomie: oboje są
            niezależni finansowo, pracują, są w stanie samodzielnie się utrzymać i wydawać
            na własne przyjemności, nikt na nikim nie pasożytuje. Dla mnie - doskonały
            układ.
          • Gość: heh ech IP: *.provider.pl 05.05.04, 10:17
            Ile razy można o tym słuchać? Że faceci lecą na młode, atrakcyjne a kobiety na
            pieniądze?

            Nie ma związku niezależnego bez NIEZALEŻNOŚCI FINANSOWEJ. Tak jak nie ma kraju
            suwerennego bez niezależności od wiekszego mocarstwa. Ot, co.

            Jeśli ktos nie umie się utrzymać sam, to jest utrzymankiem innych.
            Żeby żyć w społecznośći trzeba płacić.
            • wojtek_blankietowy to co bezrobotni nie moga byc w zwiazkach??? 05.05.04, 10:24
              Gość portalu: heh napisał(a):
              > Ile razy można o tym słuchać? Że faceci lecą na młode, atrakcyjne a kobiety na
              > pieniądze?

              a co moze tak czesto nie jest?????? prawda boli?



              > Nie ma związku niezależnego bez NIEZALEŻNOŚCI FINANSOWEJ. Tak jak nie ma kraju
              > suwerennego bez niezależności od wiekszego mocarstwa. Ot, co.

              to co proponujesz zeby np studeci ktorzy sa na utrzymaniu rodzicow nie
              wchodzili w zwiazki bo sa zalezni i nie moga byc z kims bo sie sami nie
              utrzymuja
              • Gość: heh Re: to co bezrobotni nie moga byc w zwiazkach??? IP: *.provider.pl 05.05.04, 10:34
                "a co moze tak czesto nie jest?????? prawda boli?"

                Tak często jest, ale NIE ZAWSZE.

                A od kiedy to studenci są niezalezni? Robią do czego są zobowiązani, jesli chcą
                studiować to muszą zdawać egzaminy na egzaminy, uczęszczać na ćwiczenia,
                oddawać prace itd.

                No i sorki, ale kiedy pieniadze się kończą to większość zwiazków studenckich się
                rozpada. I już. Ktos musi za mieszkanie zapłacić, za jedzenie, za rachunki itd.
                Jedni mają bardziej toleranycjnych inni mniej rodziców. Ale nie są NIEZALEŻNI.


                • Gość: heh Re: to co bezrobotni nie moga byc w zwiazkach??? IP: *.provider.pl 05.05.04, 10:39
                  Bezrobotni, biedni to samo - jest praca za oceanem - zostawia się "połowkę" i
                  moze się uda, może nie. Ale czy to związek? Dobrze że sa telefony, internet,
                  listy. Ile ktos tak przetrwa? rok, 2, 10? Czy po takich 10 latach rozłąki to
                  jeszcze związek?

                  Chesz sie rano "kochąć" - nic z tego, na 8 do pracy. To nie jest niezależność.
                  Wybierająć sex/praca wybierasz pracę. Wygrywają pieniadze. Cudze.



                  Zwiazki damsko - męskie to takie związki jak wiele innych sojuszy, zależą od
                  sytuacji bardzo, jedne są silniejsze, inne słabsze.
                • j_u Re: to co bezrobotni nie moga byc w zwiazkach??? 05.05.04, 10:40
                  > A od kiedy to studenci są niezalezni? Robią do czego są zobowiązani, jesli
                  chcą
                  > studiować to muszą zdawać egzaminy na egzaminy, uczęszczać na ćwiczenia,
                  > oddawać prace itd.
                  >

                  Ten rodzaj zaleznosci wystepuje do emerytury...
          • wojtek_blankietowy Dochody nie sa miernikiem wartosci czlowieka 05.05.04, 10:19
            Dochody nie sa miernikiem wartosci czlowieka mile Panie a podkreslajac jak
            wazne sa one dla was u mezczyzny pokazujecie jakie interesowne i puste
            jestescie.
            • Gość: heh Re: Dochody nie sa miernikiem wartosci czlowieka IP: *.provider.pl 05.05.04, 10:23
              Nikt tutaj nie mierzy facetów.

              Zresztą cokolwiek jest miernikiem człowieka? Może wzrost, może masa, może ilość
              krwinek biłaych, moze data urodzenia?


              Wypowiadam się tu o warunkach, jakie MUSZĄ SPEŁNIĆ ludzie tworzący parę, żeby
              mogli w stworzyć ODRĘBNY ZWIĄZEK. Zwyczajnie muszą się za coś utrzymać. I już.

              A to, czy zrobią to za 500 zł miesięcznie czy 5.000 to już ich sprwa.
            • Gość: mila Re: Dochody nie sa miernikiem wartosci czlowieka IP: *.icpnet.pl 05.05.04, 10:39
              Wiesz, masz racje. Jednak genezy pewnych ludzkich zachowań należy upatrywać w
              doborze naturalnym i najpierwotniejszych instynktach. Samica wybiera na ojca
              swoich młodych samca zdrowego, silnego, takiego który zapewni utrzymanie i
              ochronę.Tak, wiem - wieki ewolucji społecznej i kulturalnej, ale jednak...
              • Gość: to było do wojtka Re: Dochody nie sa miernikiem wartosci czlowieka IP: *.icpnet.pl 05.05.04, 10:40
            • triss_merigold6 Re: Dochody nie sa miernikiem wartosci czlowieka 05.05.04, 10:46
              Dochody nie są JEDYNYM czy NAJWAŻNIEJSZYM miernikiem wartości człowieka. Jednak
              umiejętność zapewnienie sobie czy rodzinie sensownego poziomu życia jest dość
              istotna, nie sądzisz? Po diabła kobieta planująca założenie rodziny i wspólny
              wysiłek ma wiązać się z bezrobotnym niewykształconym leniem o dwóch lewych
              łapach do roboty?
              • wojtek_blankietowy Re: Dochody nie sa miernikiem wartosci czlowieka 05.05.04, 11:10
                triss_merigold6 napisała:
                > Po diabła kobieta planująca założenie rodziny i wspólny
                > wysiłek ma wiązać się z bezrobotnym niewykształconym leniem o dwóch lewych
                > łapach do roboty?

                moze po to ze go kocha a jak ludzie sie kochaja to potrafia sie zmienic
                no tak zapomnialem ze wedlug ciebie kochac mozna tylko bogatego zaradnego z
                wlasnym mieszkaniem
                przeczytaj sobie swoja wypowiedz i sprobuj sobie wyobrazic jaki obraz siebie
                przedstwaiasz
                a co bedzie jesli twoje dziecko urodzi sie niedorozwiniete tez go kochac nie
                bedziesz bo nie bedzie zaradne w przyszlosci?
                • triss_merigold6 Re: Dochody nie sa miernikiem wartosci czlowieka 05.05.04, 12:33
                  Taa jak kocha to się zmieni. Zwłaszcza zmieni. Na gorsze. Potem takie
                  idealistki wypłakują się na forum albo do telefonu zaufania.
                  Mój obraz mnie odpowiada, innym nie musi.
                  A propos dziecka czy wiesz Wojtku, że są badania, które umożliwiają z dużym
                  prawdopodobieństwem określenie zdrowia płodu? W przypadku stwierdzenia wad
                  rozwojowych czy genetycznych podejmę rozsądną decyzję.
                  • wojtek_blankietowy Re: Dochody nie sa miernikiem wartosci czlowieka 05.05.04, 13:00
                    triss_merigold6 napisała:
                    > Taa jak kocha to się zmieni. Zwłaszcza zmieni. Na gorsze. Potem takie
                    > idealistki wypłakują się na forum albo do telefonu zaufania.

                    faktem jest ze ludzie generalnie zmieniaja sie na gorsze ale nie uwazam zeby
                    lenistwo bylo najgorsza przywara gatunku ludzkiego. Co wiecej ile razy pochnelo
                    ono swiat do przodu przeciez kolo wymyslono po to bo sie niesc nie chcialo :)

                    > Mój obraz mnie odpowiada, innym nie musi.

                    slusznie, mnie nie odpowiada na szczescie nie musze cie widziec :)
                    powiedz mi prosze czy jak rano stajesz przed lustrem widzisz jakies wady u
                    siebie?

                    > A propos dziecka czy wiesz Wojtku, że są badania, które umożliwiają z dużym
                    > prawdopodobieństwem określenie zdrowia płodu? W przypadku stwierdzenia wad
                    > rozwojowych czy genetycznych podejmę rozsądną decyzję.

                    kiedys tez tak myslalem jak dziecko chore ciaze trzeba usunac (jestem
                    zdecydowanym zwolennikiem aborcji) ale gdy poczulem moje dziecko w brzuchu
                    mojej malzonki nie wiem czy by sie zdecydowal gdybybylo chore. Latwo sie mowi
                    gdy sie nie czuje tego.

                    ps co do twojego obrazu jestem pewien ze po porodzie sie zmienisz w moim
                    mniemaniu na lepsze, macierzynstwo zmienia prawie kazda kobiete. twoja
                    absolutna wrecz zimna racjonalnosc i praktycznosc zmieni cos szalenie cieplego
                    i nieracjonalnego. mam nadzieje
              • Gość: Randall Re: Dochody nie sa miernikiem wartosci czlowieka IP: 195.245.217.* 05.05.04, 16:13
                > Po diabła kobieta planująca założenie rodziny i wspólny
                > wysiłek ma wiązać się z bezrobotnym niewykształconym leniem o dwóch lewych
                > łapach do roboty?

                I w drugą stronę analogicznie.

                Poza tym podajesz przykład ekstremalny. Nie znam wielu "bezrobotnych
                niewykształconych leni o dwóch lewych łapach do roboty", za to więcej takich
                zwyczajnych bezrobotnych, obojga płci zresztą, wysyłających po 20 aplikacji
                tygodniowo. Normalne zjawisko.

                W 9 przypadkach na 10 nawet pracujący dwudziestopięciolatek nie jest w stanie
                utrzymać rodziny, co najwyżej siebie samego. Nie brnijmy w utopię i kosmiczne
                wymagania.
            • Gość: Lena Re: Dochody nie sa miernikiem wartosci czlowieka IP: 80.48.96.* 05.05.04, 10:47
              Wiesz kolego, czytam sobie Twoje wpisy i mam wrażenie, że nie umiesz sobie
              poukładać priorytetów. Raz masz pretensje do dziewczyn, że "lecą na bogatych" a
              drugim razem, że "chcą się realizować". Jak to przekłada się u Ciebie na realne
              życie? I czego oczekujesz ? Czy dziewczyna ma uważać by facet przypadkiem nie
              miał własnych pieniędzy a jak ma to nie za dużo? I do tego okazywała
              umiarkowane ambicje zawodowe /pracować na pewno by on nie myślał, że na nim
              żeruje/ ale broń Boże nie za wiele i nie zarabiać więcej od niego ? Masz chyba
              jakiś problem.
              • wojtek_blankietowy Re: Dochody nie sa miernikiem wartosci czlowieka 05.05.04, 11:04
                Gość portalu: Lena napisał(a):
                > Wiesz kolego, czytam sobie Twoje wpisy i mam wrażenie, że nie umiesz sobie
                > poukładać priorytetów Raz masz pretensje do dziewczyn, że "lecą na bogatych a
                > drugim razem, że "chcą się realizować".

                co tu sprzecznego? a jak bede mial pretensje ze mnie okradli a potem ze jest
                brzydka pogoda to czy to tez sie wyklucza?. Po prostu wkurza mnie prymitywny
                materializm


                > Jak to przekłada się u Ciebie na realne
                > życie? I czego oczekujesz ? Czy dziewczyna ma uważać by facet przypadkiem nie
                > miał własnych pieniędzy a jak ma to nie za dużo? I do tego okazywała
                > umiarkowane ambicje zawodowe /pracować na pewno by on nie myślał, że na nim
                > żeruje/ ale broń Boże nie za wiele i nie zarabiać więcej od niego? Masz chyba
                > jakiś problem.

                czego oczekuje? ze bedzie sie wlasciwie stawaic priorytety. Nie zyje sie po to
                by pracowac lecz pracuje po to by zyc. normalnym jest ze rodzina milosc zdrowie
                to najwazniejsze rzeczy w zyciu. Tak powinno byc. Rozumiem ze sa rozni ludzie
                maja prawo miec inne zdanie ale nikt mi nie udowodni ze stawianie dochodow
                przed miloscia jest czyms aprobowanym moralnie
                chodzi rowniez o wewnetrzny stosunek psychiczny. Ludzie kochajacy sie nie
                rozwazaja kto wiecej zarabai nie czuja sie wykorzystani jesli jedno z nich
                zarabia wiecej.
                • j_u Re: Dochody nie sa miernikiem wartosci czlowieka 05.05.04, 11:08
                  > czego oczekuje? ze bedzie sie wlasciwie stawaic priorytety. Nie zyje sie po
                  to
                  > by pracowac lecz pracuje po to by zyc. normalnym jest ze rodzina milosc
                  zdrowie
                  >
                  > to najwazniejsze rzeczy w zyciu. Tak powinno byc. Rozumiem ze sa rozni ludzie
                  > maja prawo miec inne zdanie ale nikt mi nie udowodni ze stawianie dochodow
                  > przed miloscia jest czyms aprobowanym moralnie
                  > chodzi rowniez o wewnetrzny stosunek psychiczny. Ludzie kochajacy sie nie
                  > rozwazaja kto wiecej zarabai nie czuja sie wykorzystani jesli jedno z nich
                  > zarabia wiecej

                  Jestes beznadziejnym idealista :)))
                  Sama miloscia mezczyzny kobieta dziecka nie wykarmi. To bardzo naturalne dla
                  naszego gatunku, ze samica bierze to pod uwage. Milosc jest uluda, ktora
                  zaplanowala natura/Bog/czy co tam jeszcze, zebysmy sie reprodukowali...
                  • wojtek_blankietowy Re: Dochody nie sa miernikiem wartosci czlowieka 05.05.04, 11:12
                    j_u napisała:
                    > Jestes beznadziejnym idealista :)))

                    lepiej byc beznadziejnym idealista niz pusta materialistka nieuwazasz?
                  • triss_merigold6 Wersja dla historyka 05.05.04, 11:13
                    Miłość romantyczna, wbrew przeciwnościom losu jest wymysłem trubadurów
                    prowansalskich.:)
                    • wojtek_blankietowy Re: Wersja dla historyka 05.05.04, 11:16
                      triss_merigold6 napisała:
                      > Miłość romantyczna, wbrew przeciwnościom losu jest wymysłem trubadurów
                      > prowansalskich.:)

                      eee moze byc i romantycznie i bez klopotow
                      tylko trzeba chciec
                      i miec odpowiedni charakter
                      • j_u Re: Wersja dla historyka 05.05.04, 11:35
                        A nie mozesz wyobrazic sobie, ze milosc ze strony kobiety moze byc prawdziwa,
                        tyle ze kobieta po prostu nie ma okazji zakochac sie w bezrobotnym grzebaczu w
                        smieciach, poniewaz z takimi nie przestaje???
                • Gość: Lena Re: Dochody nie sa miernikiem wartosci czlowieka IP: 80.48.96.* 05.05.04, 11:26
                  Ja Cię nie chcę atakować. To Ty sam tak sie tu pokazałeś. Gdy ktoś pisze, że
                  mężczyzna powinien być samodzielny osakrżasz go o to, że ona "leci na jego
                  kasę". Z drugiej strony zarzucasz kobietom, że chcą się realizować zawodowo.
                  Oceniasz od razu negatywnie cudze intencje. Obawiasz się, ze Twoja wybranka
                  będzie zainteresowana Twoim pieniędzmi /któych pewnie nie masz/ ale gdyby ona
                  je chciała zarabiać to miałbyś jej za złe. Dlaczego ona ma ich nie zarabiać?
                  Dlaczego siłę jej uczuć mierzysz z góry jej zaangażowaniem w pracę. A jesli
                  kochałaby i Ciebie i pracę /interesującą i dającą pieniądze/ to kazałbyś jej
                  wybrać? Z góry nastawiasz się na to, że ona ma realizować Twoje wyobrażenie o
                  Waszym zawiązku. Wprawdzie zastrzegasz sobie, zę kochający się ludzie nie
                  patrzą kto zarabia wiecej ale obawiam się, musiałbyś byc pewnien, że ona ani
                  Cię nie wykorzystuje ani nie zaniedbuje. Chciałbyś tak nią starować a
                  miernikiem będzie Twoje samopoczucie w związku.
                  • wojtek_blankietowy Re: Dochody nie sa miernikiem wartosci czlowieka 05.05.04, 12:53
                    Gość portalu: Lena napisał(a):
                    > Ja Cię nie chcę atakować. To Ty sam tak sie tu pokazałeś. Gdy ktoś pisze, że
                    > mężczyzna powinien być samodzielny osakrżasz go o to, że ona "leci na jego
                    > kasę".

                    owszem ale nie oskarzam lecz zauwazam ze wymienianie ze jedna z najwazniejszych
                    cech dobrego zwiazku jest samodzielnosc finansowa faceta za puste i nietyczne


                    > Z drugiej strony zarzucasz kobietom, że chcą się realizować zawodowo.

                    dla mnie slowo realizacja zawodowa nacechowane jest pejoratywnie wiem ze moze
                    blednie ale oznacza dla mnie ludzi (nie tylko kobiety) ktorzy nie maja zadnych
                    zainteresowan poza praca

                    > Oceniasz od razu negatywnie cudze intencje. Obawiasz się, ze Twoja wybranka
                    > będzie zainteresowana Twoim pieniędzmi /któych pewnie nie masz/

                    znam moja zone i wiem ze nie chodzi jej o pieniadze. Co do pieniedzy moze mam
                    moze nie mam ale nie zamierzam o tym mowic.


                    > ale gdyby ona
                    > je chciała zarabiać to miałbyś jej za złe. Dlaczego ona ma ich nie zarabiać?

                    moze zarabiac i zarabia i pracuje dla przyjemnosci lecz nie jest to cel jej
                    zycia

                    > Dlaczego siłę jej uczuć mierzysz z góry jej zaangażowaniem w pracę. A jesli
                    > kochałaby i Ciebie i pracę /interesującą i dającą pieniądze/ to kazałbyś jej
                    > wybrać? Z góry nastawiasz się na to, że ona ma realizować Twoje wyobrażenie o
                    > Waszym zawiązku.

                    nasze wyobrazenie o naszym zwiazku nie tylko moje


                    > Wprawdzie zastrzegasz sobie, zę kochający się ludzie nie
                    > patrzą kto zarabia wiecej ale obawiam się, musiałbyś byc pewnien, że ona ani
                    > Cię nie wykorzystuje ani nie zaniedbuje.

                    czy jest cos w tym zlego ze czlowiek w zwiazku nie chce sie czuc zaniedbywany?
                  • wojtek_blankietowy Re: Dochody nie sa miernikiem wartosci czlowieka 05.05.04, 12:53
                    Gość portalu: Lena napisał(a):
                    > Ja Cię nie chcę atakować. To Ty sam tak sie tu pokazałeś. Gdy ktoś pisze, że
                    > mężczyzna powinien być samodzielny osakrżasz go o to, że ona "leci na jego
                    > kasę".

                    owszem ale nie oskarzam lecz zauwazam ze wymienianie ze jedna z najwazniejszych
                    cech dobrego zwiazku jest samodzielnosc finansowa faceta za puste i nietyczne


                    > Z drugiej strony zarzucasz kobietom, że chcą się realizować zawodowo.

                    dla mnie slowo realizacja zawodowa nacechowane jest pejoratywnie wiem ze moze
                    blednie ale oznacza dla mnie ludzi (nie tylko kobiety) ktorzy nie maja zadnych
                    zainteresowan poza praca

                    > Oceniasz od razu negatywnie cudze intencje. Obawiasz się, ze Twoja wybranka
                    > będzie zainteresowana Twoim pieniędzmi /któych pewnie nie masz/

                    znam moja zone i wiem ze nie chodzi jej o pieniadze. Co do pieniedzy moze mam
                    moze nie mam ale nie zamierzam o tym mowic.


                    > ale gdyby ona
                    > je chciała zarabiać to miałbyś jej za złe. Dlaczego ona ma ich nie zarabiać?

                    moze zarabiac i zarabia i pracuje dla przyjemnosci lecz nie jest to cel jej
                    zycia

                    > Dlaczego siłę jej uczuć mierzysz z góry jej zaangażowaniem w pracę. A jesli
                    > kochałaby i Ciebie i pracę /interesującą i dającą pieniądze/ to kazałbyś jej
                    > wybrać? Z góry nastawiasz się na to, że ona ma realizować Twoje wyobrażenie o
                    > Waszym zawiązku.

                    nasze wyobrazenie o naszym zwiazku nie tylko moje


                    > Wprawdzie zastrzegasz sobie, zę kochający się ludzie nie
                    > patrzą kto zarabia wiecej ale obawiam się, musiałbyś byc pewnien, że ona ani
                    > Cię nie wykorzystuje ani nie zaniedbuje.

                    czy jest cos w tym zlego ze czlowiek w zwiazku nie chce sie czuc zaniedbywany?
                    • Gość: Lena Re: Dochody nie sa miernikiem wartosci czlowieka IP: 80.48.96.* 05.05.04, 13:32
                      Jeśli uważasz, ze samodzielność finansowa ludzi nie jest podstawą dobrego
                      związku a taki wymóg co do mężczyzny jest pusty i nieetyczny to na pewno się
                      nie zgodzimy. Somodzielność finansowa jest podstawą poczucia własnej wartości i
                      godności człowieka /dorosłego/. Nie piszę o bogactwie ale o narmalnej
                      samodzielności. Jakie poczucie wartości może mieć dorosły mężczyzna który nie
                      jest w stanie utrzymać rodziny nawet na poziomie minimum? Jakie poczucie
                      wartości ma rodzina na garnuszakch u mamusi lub mamuś? W życiu ludzi mogą być
                      problemy przejściowe ale niesamodzilniść rodziny jest zjawiskiem złym bo rodzi
                      frustrację. Ona rodzi złe rzeczy między małżonkami. I nie jest to wymysł żadnej
                      z kobiet. Obawiam się, że takie problemy rodzą właśnie negatywne ocenianie
                      innych by oni Ciebie nie ocenili. Problem w tym, że żadna miość, nawet wielka
                      tego nie przetrwa. Nie, nie problemów finansowych, nie przetrwa frustracji,
                      żalów, oskarżeń i negatywnego oceniania. Dlatego ludzie tworzący związek muszą
                      się czuć samodzilni, odpowiedzialni nawzajem za siebie.
                      Realizacja zawodowa nie jest wyłącznie życiem pracą. Życie wyłącznie pracą bez
                      innych zainteresowań jest pracoholizmem. Człowiek powinien mieć czas na pracę,
                      dom i jeszcze zainteresowania. W dzieisjszych czasach czasem wymaga się od nas
                      wiekszej dyspozycyjności niż byśmy sami chcieli ale jeśli praca daje
                      satysfakcję to i tak jest super.
                      POzdrawiam.
        • lena_zienkiewicz Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 10:44
          Gość portalu: heh napisał(a):

          > Poza tym, jak można myśleć powaznie o kimś, kto jest finansowo zależny od ....
          > rodziców. To tak, jakby dziwić się, że kuchenka gazowa bez gazu nie grzeje,
          alb
          > o
          > telewizor bez prądu nei działa.
          >
          > Jeśli wiązać się to tylko z facetem który:
          > - samodzielnie mieszka
          > - ma własne dochody
          > - nie ma długów


          No wiecie co!Związałam się z facetem, który zamieszkał u mnie, ponieważ nie
          miał swojego mieszkania.Teraz niestety życie nam się toczy tak, że od dłuższego
          czasu to ja zarabiałam na rodzinę, on natomiast był w domu i tyle.I nie
          wyobrażam sobie robić z tego powodu jakieś problemy, myśleć o zmianie
          faceta.Nie wiem, ale mam pieprzone wrażenie, że coraz więcej ludzi patrzy na
          swój własny związek z perspektywy dochodów drugiej połowy.Współczuję...
          • Gość: heh Re: faceci są beznadziejni :) IP: *.provider.pl 05.05.04, 10:47
            Zobaczymy co będzie jak bedziesz chciała dziecko, i jak to sie dalej potoczy.

            Powodzenai życzę. Zapamietam sobie Twój nick, a nuż za rok coś ciekawego się na
            forum pojawi. :)
            • lena_zienkiewicz Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 10:48
              Haha, nasza córka ma już sześć lat
              • Gość: heh o... IP: *.provider.pl 05.05.04, 10:52
                W takim razie nie wiem. Moze musze odświeżyc związkopogląd.
          • triss_merigold6 Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 10:49
            To nie tak. W rodzinie może pracować jedna osoba i wszyscy mogą być szczęśliwi.
            Problem pojawia się jeśli ta jedna pracująca czuje się wykorzystywana, czuje,
            że ktoś na niej ordynarnie pasożytuje (nie pracuje, nie zajmuje się domem ani
            dziećmi, nie uczy, nie szuka pracy, baluje itd.).
            • Gość: Lena Re: faceci są beznadziejni :) IP: 80.48.96.* 05.05.04, 10:54
              Najgorszy problem jest wtedy, gdy człowiek jeszcze nie założył własnej rodziny,
              nie ułożył sobie życia a już dokładnie wie, że czego by druga strona nie
              zrobiła to na pewno ma złe intencje. To jest tragedia.
          • wojtek_blankietowy Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 10:51
            lena_zienkiewicz napisała:
            > No wiecie co!Związałam się z facetem, który zamieszkał u mnie, ponieważ nie
            > miał swojego mieszkania.Teraz niestety życie nam się toczy tak że od dłuższego
            > czasu to ja zarabiałam na rodzinę, on natomiast był w domu i tyle.I nie
            > wyobrażam sobie robić z tego powodu jakieś problemy, myśleć o zmianie
            > faceta.Nie wiem, ale mam pieprzone wrażenie, że coraz więcej ludzi patrzy na
            > swój własny związek z perspektywy dochodów drugiej połowy.Współczuję...

            zgadzam sie i popieram
            finanse nie sa miernikiem szczesliwosci zwiazku dwojga ludzi
            to wiez jaka jest miedzy nimi powinna sie liczyc
            coz czasem ta wiez jest nie miedzy ludzmi lecz miedzy ja a jego dochodami
    • gibki Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 10:52
      nie generalizuj nie wszyscy sa tacy inni
    • virtual_witch Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 11:16
      Taa, też kiedyś byłam dobra, współczująca, rozumiejąca... Do czasu, kiedy
      okazało się, że mój niepracujący facet był ze mną tylko dlatego, że przynosiłam
      kasę do domu, za którą on mógł sobie jeździć do kochanek.

      Teraz każda kobieta, która toleruje bezrobotność swego faceta (bo sytuacja na
      rynku ciężka, bo nie ma pracy w zawodzie i milion inych powodów) jest dla mnie
      skończoną idiotką. Nie obchodzi mnie, że 100% facetów nazwie mnie
      materialistką. Byłam kretynką wierząc, że niepragmatyczne podejście do życia
      zapewni mi szczęście i szacunek mężczyzny.

      Nigdy nie ufajcie facetom, którzy nie są w stanie na siebie zarobić.

      Pozdrawiam
      • lena_zienkiewicz Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 11:26

        > Teraz każda kobieta, która toleruje bezrobotność swego faceta (bo sytuacja na
        > rynku ciężka, bo nie ma pracy w zawodzie i milion inych powodów) jest dla
        mnie
        > skończoną idiotką.

        Dzięki za cudowny komplement, ale to gówno prawda.Taka jest niestety
        rzeczywistość w tym zasranym kraju, z którego trzeba jak najszybciej
        wypieprzać.Takie właśnie są powody niemożliwości znalezienia pracy dla naszych
        facetów jak i dla nas.
        Tak jak pisałam wcześniej to ja byłam odpowiedzialna za sprawy finansowe naszej
        rodziny i nigdy ani przez myśl by mi nie przeszło, żeby go zostawić.Takie jest
        życie, raz na wozie, raz pod wozem, niestety.Od miesiąca jestem sama, bo mój
        ukochany wyjechał do Włoch za pracą, gdzie jak wiadomo jest o nią łatwiej.Nie
        wiem kiedy wróci, ale pewnie tutaj jak zwykle nie będzie nigdzie pracy.I co
        mamy na to poradzić?Rozejść się?
        • virtual_witch Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 11:42
          Wiesz, życzę Ci, abyś do końca życia miała komfort bycia idealistką. Mnie to
          już nigdy nie będzie dane. Chciałabym, aby ktoś taki jak ja mnie wcześniej
          przestrzegł, może łatwiej byłoby mi pogodzić się z własną głupotą. Teraz do
          końca życia będę zbierać żniwo własnej naiwności.

          Nie chcę Cię straszyć i złorzeczyć, może Ty masz akurat świadomość brutalności
          życia i jednocześnie szczęście trafienia na odpowiedniego mężczyznę. Moim
          zdaniem jednak nigdy nie można być pewnym jakiegokolwiek człowieka, a
          bezrobotność własnego faceta powinna być dla kobiety poważnym ostrzeżeniem.
          Nikt mi nie wmówi, że usprawiedliwieniem braku pracy dla zdrowego mężczyzny
          jest kiepska sytuacja na rynku. Teraz bardziej zaimponowałby mi facet po 2
          fakultetach z konieczności sprzątający kible niż siedzący w domu i wysyłający
          miesiącami CV do wielkich korporacji.

          A Twój facet chyba nie jest tym, o których mówimy. Był w końcu w stanie
          pojechać do innego kraju, aby pracować.
          Powinnaś raczej martwić się teraz czymś zupełnie innym - Włoszki to kobiety o
          ognistym temperamencie;-)

          Pozdrawiam
          • lena_zienkiewicz Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 11:47
            Włoszki to kobiety o
            > ognistym temperamencie;-)

            Haha, już kiedyś poruszałam ten temat :-)
            Tzn zawsze ufałam, ale dopiero po "zaprzyjaźnieniu" się z tym forum zaczęłam
            powoli tracić swoją wiarę.Nic.Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że kocha mnie i
            będzie i wierny tak samo jak ja jemu :-)

            Obym była nieomylna.
      • anahella Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 21:30
        virtual_witch napisała:

        > Teraz każda kobieta, która toleruje bezrobotność swego faceta (bo sytuacja na
        > rynku ciężka, bo nie ma pracy w zawodzie i milion inych powodów) jest dla
        mnie
        > skończoną idiotką.

        Moze tak ostro bym nie powiedziala, ale na pewno jest idealistka, ktora w
        pewnym momencie zacznie jesc swoj wlasny ogon. Wiem co mowie:(
    • niuniek6 Ciekawe jak bylo naprawde? 05.05.04, 11:16
      Kobiety zawsze tak umieja swoja sprawe z jednej strony tylko opisac pomijajac
      co niewygodne i swiecei same w to wierza. Na pewno z drugiej strony opowiesc
      bylaby calkiem inna wiec sie ludziska tak nie podniecajcie.
      • wojtek_blankietowy Zaloze sie ze bylo tak 05.05.04, 11:20
        niuniek6 napisał:
        > Kobiety zawsze tak umieja swoja sprawe z jednej strony tylko opisac pomijajac
        > co niewygodne i swiecei same w to wierza. Na pewno z drugiej strony opowiesc
        > bylaby calkiem inna wiec sie ludziska tak nie podniecajcie.

        zaloze sie ze bylo tak ze facet stracil prace nie ze swej winy moze jakas
        redukacja w zakladzie, a siedzaca ciagle w domu baba ciagle mu ciosala kolki na
        glowie "jaki ty nieudolny jaki fajtulapa" pewno byl romans ale z jej strony z
        facetem co ma kase a biedny bezrobotny dostal kosza
        poza tym wszytsko sie zgadza :)

        • czula_barbarzynka Re: Zaloze sie ze bylo tak 05.05.04, 16:17
          oczywiscie, ze problemy finansowe mozna uznac za przejsciowe - ja studiuje
          dziennnie i utrzymuje sie sama juz kilka lat, on ciagle na garnuszku rodzicow,
          w czerwcu, po dyplomie, mial isc do pracy. kiedy rodzice zawetowali nasza
          decyzje o mieszkaniu, zaproponowalam, ze do czerwca ja nas bede utrzymywac,
          byleby sie to nie rozlecialo. ale wkroczyli rodzice i spacyfikowali syna. to
          nie jest kwestia pieniedzy, tylko moralnosci. gleboko wierzacy katolicy maja
          czasem niesamowite podejscie do zycia swoich doroslych dzieci!
    • Gość: koleżanka po fachu Re: faceci są beznadziejni :) IP: *.man.polbox.pl 05.05.04, 20:57
      no dobra, ale nie wydaje sie wam, ze takiego kolesia to jednak trzeba by jakos
      dopasc i spuscim mu porzadne manto? albo cokolwiek z nim zrobic? bo taki koles,
      ten od barbarzynki i wszyscy mu podobni, jest nadal bezkarny. czy nie warto
      obmyslic jakis sprytny plan i mu dopiec? bo dziewczyny zamartwiaja sie i
      rozpaczaja nad skrwielami, a oni nic. dalej sobie zyja. nietykalni.
      • anahella Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 21:32
        Gość portalu: koleżanka po fachu napisał(a):

        > no dobra, ale nie wydaje sie wam, ze takiego kolesia to jednak trzeba by
        jakos
        > dopasc i spuscim mu porzadne manto?

        Nie boj sie - wroci to do niego. Za pare lat mamusia znajdzie mu odpowiednia
        zone, ktora bedzie go z pomoca tesciow utrzymywac, urodzi mu stadko dzieci a
        on... On bedzie tesknil za czula_barbarzynka.
        • czula_barbarzynka Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 21:47
          anahella napisała:
          > Nie boj sie - wroci to do niego. Za pare lat mamusia znajdzie mu odpowiednia
          > zone, ktora bedzie go z pomoca tesciow utrzymywac, urodzi mu stadko dzieci a
          > on... On bedzie tesknil za czula_barbarzynka.

          anahella, gdybym miała drukarkę, od razu bym to wydrukowała i przykleiła w
          najbardziej eksponowanym miejscu! jesteś strasznie kochana, aż żem się kurde
          wzruszyła normalnie :)))
    • Gość: Rocco mysle ze to dziecko a nie facet,i nie kochal ciebi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 22:43
      nie kochal ciebie........ jak dla mnie to palant......
    • Gość: facet Re: faceci są beznadziejni :) IP: *.lodz.mm.pl 05.05.04, 22:54
      trzeba było się z gościem dogadać a nie od razu z gębą że poszedł do mamusi.
      • czula_barbarzynka Re: faceci są beznadziejni :) 05.05.04, 23:34
        ależ ja starałam się dogadać, widocznie presja rodziców była dla niego zbyt
        duża,
        wspólne mieszkanie wbrew nim i jego katolickiemu wychowaniu, zawalone po drodze
        studia, kłopoty z nienapisaną pracą - koleś się wycofał. strasznie tylko
        szkoda, że uciekł w takim momencie, mógł się wycofać, zanim zaproponował mi
        mieszkanie u siebie.
    • Gość: femina Re: faceci są beznadziejni :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.04, 00:14
      faceci sa beznadziejni!!!
      kochasz takiego, wielka milosc na pol swiata, a on ci potem przysyla pisma
      urzedowe w spr. podzialu majatku. a na ulicy udaje, ze nie zna.
      dobrze, ze nie ma dzieci, inaczej dopiero bylaby katastrofa.
      zemsta z zaświatów - tylko na to mozna liczyc!!!
      piekło dla takich facetów!!
      • Gość: femina Re: faceci są beznadziejni :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.04, 01:32
        no wlasnie,
        zahaczywszy o ołtarz postanowil jednak sie wycofac - ok, zyje sie dalej,
        wypr sie, ale zostawil dlugi - dzis przyszlo oficjalne pismo,w ktorym sie od
        nich odzegnuje (powoluje sie na paragrafy,hehe), polecony, pewnie ma
        pokwitowanie na wszelki wypadek dla sadu, ze sie wycofal, reszte dlugow
        przekazal mi dzis przez znajomą - nawet nie wiem,czy to tylko rata (jakies
        10% należności), czy wszystko, co uznal za stosowne oddac.
        smiac sie mozna, bo plakac nie ma nad czym - kabaret po prostu :))
        z wielkiej milosci wielka szmira i wielki niesmak.
        co robic,kiedy facet okazuje sie szują?
    • Gość: bubulinka Re: faceci są beznadziejni :) IP: *.man.polbox.pl 07.05.04, 18:39
      faceci sa beznadziejni i nigdy nie dorastaja. czy ktos widzial kiedys doroslego
      faceta?
      • lena_zienkiewicz Re: faceci są beznadziejni :) 08.05.04, 10:15
        > faceci sa beznadziejni

        Nie zgadzam się.

        >nigdy nie dorastaja.

        Zgadzam się.

        >czy ktos widzial kiedys doroslego faceta?

        Nie, nie ma czegoś takiego jak "dorosły facet".Ale właśnie w tym całe piękno
        facetów.Bez nich kobiece życie nie miałoby zupełnie żadnego sensu...
        • klara-klara Re: faceci są beznadziejni :) 08.05.04, 10:29
          > Nie, nie ma czegoś takiego jak "dorosły facet".Ale właśnie w tym całe piękno
          > facetów.Bez nich kobiece życie nie miałoby zupełnie żadnego sensu...


          Całe piekno jest w tym, że facet powinien być facetem, a dziecko dzieckiem...Dorosły facet=facet, jak dla mnie, inni odpadają.
          • lena_zienkiewicz Re: faceci są beznadziejni :) 08.05.04, 10:37
            No to powodzenia w szukaniu faceta, który jest dorosły....
            • willow_girl Re: faceci są beznadziejni :) 08.05.04, 11:20
              Im wiecej czytam Waszych postow, tym silniejsze jest moje wrazenie, ze wszyscy
              (no,prawie) szukacie przepisu na zycie - jakiegos wspolnego mianownika dla
              pewnych sytuacji, jakichs zasad, do ktorych mozna by dopasowac to, co Was
              spotyka, mowiac 'bo zazwyczaj jest tak, ze...', 'bo faceci sa tacy, a kobiety
              takie'. A przeciez tak naprawde w kwestii zwiazkow NIEMOZLIWE jest stosowanie
              jakichkolwiek uogolnien. Kazda zwiazek rozwija sie w takim kierunku, jaki
              nadaja mu dwie jednostki, z ktorych kazda jest indywidualnoscia i posiada
              zestaw cech charakterystycznych wylacznie dla niej. Mowic 'faceci nigdy nie sa
              dorosli' to jak mowic 'wszystkie kobiety chca slubu'. A przykladow na tym forum
              bez liku, ze tak nie jest:) To, ze sie kiedys sparzylysmy na nieudanym
              egzemplarzu nie znaczy, ze wszystkie sa wybrakowane.
              Nie ma przepisu na udany zwiazek - pomijajac podstawowe skladniki, jak milosc i
              zaufanie. Cala reszte dodajemy sami, w zaleznosci od naszych potrzeb. I te
              wszystkie stwierdzenia typu 'zawsze', 'nigdy', 'kazdy facet', 'kazda kobieta' -
              sa zupelnie absurdalne i nie maja nic wspolnego z prawda.
              pozdrawiam wszystkich nie szukajacych przepisu na zycie:)) I wszystkich innych
              tez:) I czula_barbarzynke - bo zdaje sie, ze masz zdrowe podejscie i dystans:)
            • klara-klara Re: faceci są beznadziejni :) 08.05.04, 11:36
              Nie ma to jak myślenie stereotypami...
              • willow_girl Re: faceci są beznadziejni :) 08.05.04, 11:45
                To do mnie? Bo w takim razie chyba sie nie zrozumialysmy - protestuje przeciwko
                stereotypom:) I nikogo nie zamierzalam urazic...
                • klara-klara Re: faceci są beznadziejni :) 08.05.04, 11:46
                  Nie, nie..post jest pod listem Leny.
                  Z Tobą sie zgadzam.:)
                  • willow_girl Re: faceci są beznadziejni :) 08.05.04, 11:53
                    Ufff...:))
                  • lena_zienkiewicz Re: A co jest nie tak? 08.05.04, 11:58
                    Dlaczego moje posty?Proszę o uzasadnienie
                    • klara-klara Re: A co jest nie tak? 08.05.04, 12:01
                      Przecież napisałam odp. na Twój post...Myślenie stereotypami, bezkrytyczne jest niebezpieczne, ubogie.
                      • lena_zienkiewicz Re: A co jest nie tak? 08.05.04, 12:06
                        Dalej nie wiem o co ci chodzi, bo daleko jest mi od myślenia stereotypowego....
                        • klara-klara Re: A co jest nie tak? 08.05.04, 12:07
                          Stereotyp: wszyscy faceci nie są dorośli, facet nie może być dorosły.
                          • lena_zienkiewicz Re: A co jest nie tak? 08.05.04, 12:18
                            Wedłu mnie stereotypem jest pisanie, że faceci muszą być dorośli.
                            • klara-klara Re: A co jest nie tak? 08.05.04, 12:19
                              To nie jest stereotyp, to jest coś oczywistego.
                              • lena_zienkiewicz Re: A co jest nie tak? 08.05.04, 12:22
                                A w tobie nie ma nic "z dziecka"?
                                • klara-klara Re: A co jest nie tak? 08.05.04, 12:25
                                  Jest wg mnie ogromna różnica między posiadaniem czegoś z dziecka, a byciem niedorosłym.
                                  • czula_barbarzynka Re: A co jest nie tak? 08.05.04, 15:40
                                    oj dziewczyny, wiadomo, ze nie mozna generalizowac, ale jednak mnostwo jest
                                    przykladow - takze na tym forum - ze faceci jednak do pewnych rol nie dorastaja
                                    i zwyczajnie tchorza.
                                    • willow_girl Re: A co jest nie tak? 08.05.04, 23:00
                                      Mnostwo jest tez przykladow odwrotnych. I o czym to swiadczy? Wlasnie tylko o
                                      tym, ze generalizacja nie ma sensu... Bo przeciez z kobietami jest dokladnie
                                      tak samo. O wiekszosci z nas mozesz powiedziec, ze 'do pewnej roli nie dorosl i
                                      stchorzyl'. Tylko czy to bedzie prawda? A nawet jesli - czy bedzie swiadczyc o
                                      czyms? Poza tym, ze generalizacja jest krzywdzaca?
                                      pozdrawiam
    • Gość: FRODO JA mam wladze a TY IP: *.icpnet.pl 08.05.04, 20:55
      • Gość: niunieczek Re: JA mam wladze a TY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 01:11
        no co FRODO, ty masz władzę, a my co? a my problemy z kolesiami, którzy myślą
        tak jak ty, że coś znaczą, choć - zapewne w odróżnieniu od ciebie - nie znaczą
        zbyt wiele? wy macie władzę, a my jesteśmy wieczny gabinet cieni, wieczna
        opozycja!
    • Gość: Johny Re: faceci są beznadziejni :) IP: *.acn.waw.pl 11.05.04, 23:56
      Nie wszyscy faceci są źli!!
    • Gość: Chris Faceci są OK. IP: *.acn.waw.pl 13.05.04, 19:11
      Faceci są dobrzy, to większość kobiet, to zimne i wyrachowane jędze.
      • Gość: bobulinka Re: Faceci są OK. IP: *.man.polbox.pl 13.05.04, 20:01
        Faceci są ok? chyba tylko ci z artykulow w cosmopolitan. rzeczywistosc jest
        zupelnie inna! reality bites!!
    • Gość: Johny Pytanie IP: *.acn.waw.pl 16.05.04, 21:16
      Ja jestem dobrym, wykszatłaconym, wrażliwym facetem z poczuciem humoru... Mam
      24 lata i jestem z Warszawy. Która mnie chce?
      • czula_barbarzynka Re: Pytanie 16.05.04, 21:25
        skoro jest tak jak piszesz, to czemu jeszcze szukasz? cos tu nie do konca gra,
        skoro pytasz, kto cie zechce. :) pozdr.

        Gość portalu: Johny napisał(a):

        > Ja jestem dobrym, wykszatłaconym, wrażliwym facetem z poczuciem humoru... Mam
        > 24 lata i jestem z Warszawy. Która mnie chce?
        >
    • czula_barbarzynka Re: faceci są beznadziejni :) 18.05.04, 06:20
      >>>>stanęłam na nogi, trzymam się dobrze i dzielnie - zastanawiam się tylko, co
      dzieje się w głowie człowieka, który zrywa z całym światem? czy może nie
      myśleć,nie pamiętać? czy może spać spokojnie po tym wszystkim? czy kiedyś to
      dotrze? czy nie chce kontaktu, bo mu wstyd? bo przypominam mu jego hańbę?

      CHOLERA! WROCIL NA STUDIA, NIE WIEM, GDZIE MIESZKA (NIKT NIE CHCE MI
      POWIEDZIEC?) ISC DO NIEGO DO SZKOLY, ZLAPAC GO TAM? MAM JUZ DOSC CZEKANIA. A Z
      DRUGIEJ STRONY BOJE SIE, ZE MI ZROBI SWINSTWO I UCIEKNIE. SZLAG MNIE JUZ TRAFIA.
    • izabelki Re: faceci są beznadziejni :) 18.05.04, 07:23
      a czy nie było tak ze chciałąs go złapac na dziecko zmusic do czegos na co nie
      był widocznie przygotowany zastanów sie
      • czula_barbarzynka Re: faceci są beznadziejni :) 18.05.04, 07:30
        CO?????
        chyba nie czytalas dokladnie calej reszty.
        łapanie faceta na dziecko to najglupsza rzecz na swiecie !!
        a poza tym nie musialam, i tak mielismy swoje plany.
    • Gość: Franek Kimono Re: faceci są beznadziejni :) IP: *.acn.waw.pl 19.05.04, 11:43
      Czuła_barbarzynka, a umówiłabyś się z 25-latkiem na kawę, byś zmieniła swoje
      zdanie co do facetów? Zaznaczam , że jestem z Wawy.

      • czula_barbarzynka Re: do Franka Kimono 19.05.04, 20:25
        drogi Franku,
        powinnam byla zatytulowac post "niektorzy faceci sa beznadziejni",
        bo tak w ogóle to zdanie o facetach mam bardzo dobre. zaznaczam, ze ciesze sie,
        ze jestes z warszawy.
    • Gość: iwona Re: faceci są beznadziejni :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 20:36
      Faceci są beznadziejni tylko dlatego że kobiety im na to pozwalają.
      Nigdy już nie zaufam facetowi bo w końcu i tak okaże się że jest beznadziejny
      albo jak ja to mówię szują
      pozdrawiam i jak możesz do dokop mu , tak żeby mocno poczuł :))))
    • Gość: Antek Re: faceci są beznadziejni :) IP: *.acn.waw.pl 26.05.04, 20:52
      Są dobrzy faceci
    • Gość: Mendez Jeśli faceci są beznadziejni, to kobiety też! IP: *.acn.waw.pl 31.05.04, 19:03
      Taka jest smutna prawda.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka