zawsze_o_co_kaman
03.05.11, 00:25
Dla mojego męża kobiety to ku*wy i dzi*ki. A wszystko zaczęło się od kolegów których żony doprawiły im poroże. Mąż się nasłuchał, naoglądał i teraz ja mam przesrane - ciągle wysłuchuję jakie są baby i powoli zaczynam wierzyć, że to MY kobiety jesteśmy winne wszystkim nieudanym związkom i zdradom. Częsty cytat: "Jak suka nie da, pies nie ruszy" już doprowadza mnie do szału.
Przez ten "światopogląd" mam non stop fochy i obrażanie się nawet o "cześć" do znajomych (potem Mu przechodzi jak tą osobę pozna ale zanim to nastąpi mam non toper suszenie głowy).
Ja nie daję żadnych pretekstów do zazdrości, nie chodzę już w spódnicach, nie maluję się, nie wychodzę nigdzie ze znajomymi (bo już przez Niego ich zasoby mi się skurczyły), ciągle czas spędzam z dziećmi ale za każdym razem jest to samo. Czuję się zmęczona, stara (mimo młodego wieku), zaczynam zauważać że tracę wiarę w siłę miłości a męża zaczynam przyrównywać do toksycznej trucizny w związku. Zazwyczaj jest on wspaniałym człowiekiem i w takim się zakochałam i takiego nadal kocham ale jak tylko coś mu się nie spodoba to od razu ma focha a ja się głowię, co się stało, jak go udobruchać (nienawidzę kłótni i cichych dni) i jak wyciągnąć od niego w czym problem.
Mały przykład: Raz jeden poszedł z kolegami na fuchę i po robocie poszli na piwo. Miał wtedy okazję podsłuchać jak jedna młoda mamusia umawiała się z trzema chłopakami na wyjazd na weekend (a mąż jej za granicą). Przyszedł do domu wkur***ny, nie odzywał się do mnie prawie wcale, rzucał rzeczami zamiast je kłaść, jak już miał coś powiedzieć to odszczekiwał zamiast odpowiadać a potem wybuchnął że kobiety to ch*je. Ja nie wiem o co kaman, głowiłam się 2 dni o co mu chodziło i dopiero cudem udało mi się wyciągnąć czego był świadkiem... Ale co ja miałam z tym wspólnego??? Chyba tylko to, że też jestem kobietą...
I teraz moje pytanie:
Czy Wasi Panowie też tacy są? Czy trafił mi się "dziwny" egzemplarz?
Jak znacie jakąkolwiek metodę na te fochy (już nazwę je szczeniackimi bo tak mi się kojarzą) to proszę o kilka wskazówek bo ja mam już powoli dosyć tego jednoosobowego cyrku... Czasem mam ochotę go w nocy związać, obić gębę pałką albo wałkiem i jeszcze od nowa poprawić...