Dodaj do ulubionych

Coś mnie w nocy dopadło.

22.05.11, 13:14
A jako naczelna hipochondryczka tego forum, muszę z Wami się tym strasznym faktem podzielić. Żeby wyprzedzić, do lekarza idę w środę. :P

A więc tak, śpię sobie śpię spokojnie, aż tu nagle nie mogę się obudzić, coś mnie wgniotło w podusię i "siedzi" na mnie uniemożliwiając mi poruszanie. Wiem, że muszę się obudzić, bo to coś nie pozwala mi oddychać, ani się poruszać, ale nie mogę otworzyć patrzałek, powiedzieć też nic nie mogę, choć chłop twierdzi, że krzyczałam coś w nocy.
A ja we śnie nie mogąc wydobyć z siebie słowa usiłowałam powiedzieć, żeby mnie obudzono, bo sama nie dam rady.

Co za diabeł? Ciotka mówi, że zmora, ale ja dobra dusza i nikomu źle nie robię. :D

A tak poważnie co się dzieje w mógownicy (pytanie do zaznajomionych z medycyną), że się takie cuda niemiłe dzieją?
I też tak macie?
I jeszcze jedno, mam powiedzieć lekarzowi, że mnie zmora dopadła w nocy? To może od razu pójdę do psychiatry?
Obserwuj wątek
    • raohszana Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 13:17
      Zmora, ani chybi.
      A naukowo - niedobory albo potasu albo magnezu albo fosforu albo coś tam, nie pamiętam, ale chcesz to matki zapytam, niech no mię pamięć odświeży :)
    • triismegistos Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 13:19
      Paraliż śródsenny. Nic grożnego, żaden lekarz nic z tym nie zrobi. Dość przerażające, ale nic ci nie będzie.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Błąd w systemie: Mózg nie śpi, mięśnie śpią 24.05.11, 22:21
        Gdy się śpi, to jest się naturalnie sparaliżowanym - organizm odłącza mózg od mięśni po to, żeby, gdy śni się np. chodzenie, rzeczywiście nie zacząć chodzić. Zrobiono kiedyś takie doświadczenie na kocie: podano mu jakiś środek, który wyłączał ten naturalny paraliż. Okazało się, że kot przez sen macha łapami, coś chwyta, gryzie - śniło mu się polowanie.

        To odłączenie mózgu od mięśni powinno iść równolegle z zasypianiem i kończyć się równolegle z budzeniem.

        Ale zdarzają się błędy w systemie.

        Ludziom zdarza się przypadkowe wyłączenie tego paraliżu podczas snu i wtedy lunatykują. Mózg śpi, ale mięśnie nie śpią.

        Opisana "zmora" to odwrotność lunatykowania. Mózg już nie śpi i jest świadomy, ale mięśnie jeszcze śpią.

        Oczywiście mięśnie niezależne od woli, odpowiadające za oddychanie i inne ważne funkcje - działają swoją drogą. Ale zaobserwowałam u siebie, że uczucie duszenia i paniki pojawia się, bo oddychanie idzie zupełnie mimowolnym rytmem, podczas gdy ja usiłuję świadomie zmienić ten rytm i mam z tym trudności. Nie przypuszczam, żeby dało się od tego umrzeć. Raczej myślę, że podobne uczucie mogą mieć ludzie w płytkiej śpiączce.
    • triismegistos Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 13:20
      Oo, widzę że naczelny forumowy sabat zwarty i gotowy :D
    • gr.eenka moją babcię też zmora dusiła 22.05.11, 13:27
      a mnie się wydaje, że tak co najmniej trzy godziny przed snem nie należy nic jeść
      :(
      • gr.eenka Re: moją babcię też zmora dusiła 22.05.11, 13:28
        ja też wówczas słyszałam krzyki i pędziłam ratować,budąc pozostałych domowników
      • masher Re: moją babcię też zmora dusiła 24.05.11, 13:22
        tez mi cos, wlasnie ze jak sie zje druga kolacje to sie ma najprzyjemniesze sny :D
    • tanebo Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 13:33
      Ani chybi to zmora. Zamiast iść do lekarza sprawdź czy któryś twój były któremu złamałaś serce nie żyje!
      • krwawa_orlica Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 15:45
        Ja tam nikomu serduszka nie złamałam. :D

        Co najwyżej podjęłam słuszną dla obojga decyzję, o. :)
    • notoja11 Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 13:37
      li tylko strzyga, sukkuba. musisz się wtedy seksić, to odejdzie:]

      ewentualnie, może jakieś nerwicowe sprawy? ja tak miałam, dostalam jakieś pastylki na serduszko, plus jakieś mikro i makro elementa
      • raohszana Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 13:39
        Sukkub u baby? Inkub raczej by przylazł, ale taki seksi i nie pyta o zdanie :P
        • notoja11 Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 13:45
          tej, a skon wisz? może koleżanka ma skrytepragnieniaodziewczętach, ha! :)
          • raohszana Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 14:03
            Bo ja różne rzeczy wim - jestem naczelnym magiem forumowym, nie wiesz o tem?! :P
            • notoja11 Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 14:13
              skoro tak - co mam dziś na obiad, magu? hę?!
              • raohszana Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 14:17
                To samo, co będziesz mieć za dwa lata, siedem tygodni i trzy dni.
                • aqua48 Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 14:23
                  Aj tam, aj tam, dusiołek to był przecie...

                  Nie jedz nic po 18.00,a zgłodnieje i pójdzie precz!
                  • m-kow Re: Coś mnie w nocy dopadło. 23.05.11, 19:12
                    Absolutnie dusiołek! Fakt potwierdzony literacko.
                  • lizzy1 Re: Coś mnie w nocy dopadło. 24.05.11, 14:44

                    > Nie jedz nic po 18.00,a zgłodnieje i pójdzie precz!

                    Ja nie wiem co niektórzy mają z tą 18- tą? Że to niby jakaś magiczna granica nie do przekroczenia jeśli chodzi o porę ostatniego posiłku? Zasada jest taka, ze najzdrowiej jest ostatni posiłek spożyć nie później niż na dwie godziny przed snem, jednak trzeba mieć też na uwadze, że zbyt długi odstęp pomiędzy kolacją a pójściem do łóżka też jest nie dobry. Z pustym żoładkiem też się kiepsko śpi i można mieć koszmary. Jeśli ktoś ma w zwyczaju kończyć dzień o powiedzmy północy, to o 22 spokojnie może jadać kolację i ani go dusiołki nie dopadną, ani tym bardziej nie przytyje.

                    Do autorki wątku: zwróć się do lekarza pierwszego kontaktu o skierowanie na specjalistyczne badania, bo niewykluczone, ze cierpisz na bezdech senny.
        • krwawa_orlica Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 15:32
          Niestety żaden Inkub do mnie nie przylazł, pewnie leżący obok chłop go odstraszył. :(

          A dziewczęta mnie JESZCZE nie kręcą. O.
          • raohszana Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 15:36
            krwawa_orlica napisała:

            > Niestety żaden Inkub do mnie nie przylazł, pewnie leżący obok chłop go odstrasz
            > ył. :(
            *
            Znaczy co? Nasłać?
            • krwawa_orlica Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 15:42
              A co? Taka zdrada, to nie zdrada, zawsze jakieś urozmaicenie, a i "czystość" zachowana budiet. :D
              • raohszana Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 15:45
                Inkuba, oczywiście. Takie demonie cosik, w formie pięknego a jurnego młodzieńca :D
                • krwawa_orlica Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 15:53
                  No przecie, że nie Subkuba . :D

                  To naślij, naślij, to może będę jęczeć zgoła innych powodów niż paraliż senny. :P
                  • raohszana Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 15:56
                    krwawa_orlica napisała:

                    > To naślij, naślij, to może będę jęczeć zgoła innych powodów niż paraliż senny.
                    > :P
                    *
                    Tylko żeby potem pretensji nie było, że ludzki nie wygodzi jak demoni :P
                    • krwawa_orlica Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 16:04
                      Kiedy mój ludzki, jak demoni <chwali się>.

                      Oj, tam od przybytku głowa nie boli. :D
                      • raohszana Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 16:05
                        krwawa_orlica napisała:

                        > Kiedy mój ludzki, jak demoni <chwali się>.
                        *
                        Porównania nie masz to nie mądruj :P

                        > Oj, tam od przybytku głowa nie boli. :D
                        *
                        Ale brzuch czasem rośnie :P
                        • krwawa_orlica Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 16:10
                          Będę się mondrzyć, bo tak!

                          A jak brzuch urośnie to będzie małe demoniątko, generalnie brzuch miał już rosnąć, bo tak pokazał test, a tu pikuś, test felerny był, jeszcze nie będziesz cioteczką, no chyba, że mnie demon dorwie. :P
                          • raohszana Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 16:18
                            krwawa_orlica napisała:

                            > A jak brzuch urośnie to będzie małe demoniątko, generalnie brzuch miał już rosn
                            > ąć, bo tak pokazał test, a tu pikuś, test felerny był, jeszcze nie będziesz cio
                            > teczką, no chyba, że mnie demon dorwie. :P
                            *
                            Takie demoniątko to wielce uciesznym mogło by być, trza poinstruować wysyłanego demoniego co ma robić i jak :>
                            • krwawa_orlica Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 16:22
                              Jestem za, w życiu nigdy za wiele przyjemności. :D
      • gr.eenka Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 15:42
        notoja11 napisała:

        > li tylko strzyga, sukkuba. musisz się wtedy seksić, to odejdzie:]
        niby jak ma się seksić jak nawet okiem łypnąć nie może :)
        kiedyś czytałam o kłubokach hm i po zastanowieniu to może to to?
        ale tto to czarcie nasienie
    • krwawa_orlica Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 15:25
      O dziękować dobre istoty. :)

      W ramach odstresowania wżeram właśnie ogromną porcję lodów.

      A, więc powiedzcie mi teraz, dlaczego jutro już poniedziałek? ;( ;( ;(
      • raohszana Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 15:35
        krwawa_orlica napisała:

        > A, więc powiedzcie mi teraz, dlaczego jutro już poniedziałek? ;( ;( ;(
        *
        Kara za grzechy!<grzmi sugestywnie z wyżyn krzesła>
        • krwawa_orlica Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 15:41
          To ja chyba cierpię za miliony. :(

          Ty tam nie grzmij tak, bo jeszcze spadniesz z tego krzesła. :D
          • raohszana Re: Coś mnie w nocy dopadło. 22.05.11, 15:46
            krwawa_orlica napisała:

            > To ja chyba cierpię za miliony. :(
            *
            Oto ta, która cierpi za milijony, za nasze grzechy wydana na pastwę poniedziałka!

            > Ty tam nie grzmij tak, bo jeszcze spadniesz z tego krzesła. :D
            *
            A nje spadnem, bo nie mam jak, haaa! :D
    • maitresse.d.un.francais Inkub, ani chybi ;-) 22.05.11, 15:57
      pl.wikipedia.org/wiki/Inkub
      A poważnie - opisać odczucia. Od samego użycia słowa "zmora" nikt jeszcze nikogo do psychiatry nie wysłał.
      • krwawa_orlica Re: Inkub, ani chybi ;-) 22.05.11, 16:02
        Ino, ja wiem, że zmora to ie była, ale poczytałam sobie o tym co Triska napisała, generalnie powodów do nie pokoju nie powinno być, ale, że idę w środę do neurologa na powtarzające się bóle głowy poskarżyć siem, to już spytam i o to cudo, cóż mi szkodzi.
        • maitresse.d.un.francais Re: Inkub, ani chybi ;-) 22.05.11, 16:10
          krwawa_orlica napisała:

          > Ino, ja wiem, że zmora to ie była

          No i lekarz raczej wie, że ty wiesz. ;-) Zawiodłam się, że mnie Raohszana z inkubem ubiegła. ;-)
          • krwawa_orlica Re: Inkub, ani chybi ;-) 22.05.11, 16:12
            A trza było tyle siedzieć z dala od neta? To i ubiegła taka Raosia. :D
        • princessjobaggy Re: Inkub, ani chybi ;-) 23.05.11, 18:56
          > , że idę w środę do neurologa na powtarzające się bóle głowy poskarżyć siem, to już spytam i o to cudo
          > , cóż mi szkodzi.

          Slyszalam, ze takie porazenie przysenne moze byc symptomem migrenowych bolow glowy, wiec chocby dlatego warto wspomniec o tym neurologowi.
          • krwawa_orlica Re: Inkub, ani chybi ;-) 23.05.11, 23:31
            > Slyszalam, ze takie porazenie przysenne moze byc symptomem migrenowych bolow gl
            > owy, wiec chocby dlatego warto wspomniec o tym neurologowi.


            No migreny miewam niestety, ale zwykle ich objawem były jakieś mroczki w oczach i błyszczące gwiazdki. Więc pierw widziałam takie błyski, a potem o matko i córko, koniec świata, chodzenie po ścianach i ketanol, dlatego neurologa odwiedzam ostatnio często.
    • zemsta.blondynki Re: Coś mnie w nocy dopadło. 23.05.11, 18:24
      Takie ło? :)
    • berta-death Re: Coś mnie w nocy dopadło. 23.05.11, 19:52
      Tak jak wyżej pisali, porażenie przysenne. Podobno zupełnie nieszkodliwe, tylko że w trakcie ciężko to sobie przypomnieć i wytłumaczyć, że trzeba olać i iść spać dalej.
      Podobno nikt od tego nie umarł, ale ludzie we śnie umierają czasem. ;P
      Nie wiadomo co jest przyczyną, ale np zbyt duże przemęczenie spowodowane brakiem snu, może coś takiego wyzwolić. Znaczy trzeba się wysypiać i nie przesiadywać nocami przed komputerem.

      A co do inkubów i tym podobnych to zdecydowanie nie. One tylko chłopców atakują. I to jeszcze takich, którzy nie dość, że się nie modlą przed snem, to jeszcze rąk na kołdrze nie trzymają. I wtedy przychodzi pani inkubowa i kradnie im nasienie, żeby z niego spłodzić małego inkuba.
      • raohszana Re: Coś mnie w nocy dopadło. 23.05.11, 20:13
        Ale inkub to facet jest - znaczy, facety w ciąży? :D
        • berta-death Re: Coś mnie w nocy dopadło. 23.05.11, 20:23
          Może gej? W końcu nie bez powodu gadają, że to nie po bożemu jak chłop z chłopem.
          • raohszana Re: Coś mnie w nocy dopadło. 23.05.11, 20:30
            Czy po bożemu czy nie - trza by bogów zapytać, ale za to jak przyjemnie!
            • doral2 Re: Coś mnie w nocy dopadło. 23.05.11, 20:52
              ale jaka zmora?? co wy za gupoty gadacie??
              nie zmora to była, jeno ZMOR!
              to był ON!
              ten zmor.

              a po tym onym, to różnie bywa, zależy coście przez sen robili...
              • raohszana Re: Coś mnie w nocy dopadło. 23.05.11, 20:59
                Zara. Zmora to ja jej dopiero nasłać mom, coby przyjemności w nocy byli, a nie jakieś zazdrosne zmory przyduszali!
            • grassant Re: Coś mnie w nocy dopadło. 24.05.11, 11:36
              znaczy sie od tylca?
      • grassant Re: Coś mnie w nocy dopadło. 24.05.11, 11:34
        I wtedy przychodzi pani inkubowa i kradnie im nasienie

        ??? przecież nasienie zostaje wchłoniete przez prześcieradło lub gatki.
        • krwawa_orlica Re: Coś mnie w nocy dopadło. 24.05.11, 19:33
          Marnotrawisz synu!
          • grassant Re: Coś mnie w nocy dopadło. 24.05.11, 21:59
            to co powinnem Twoim zdaniem zrobić z tą nadprodukcją?
    • wartosc.energetyczna dusiołek! 23.05.11, 20:16

    • sabrilla Skąd ja to znam? 23.05.11, 23:52
      Miałam kiedyś podobny koszmar; byłam wtedy w zaawansowanej ciąży (tu akurat ma znaczenie). Niby nocny koszmar, ale realny aż do bólu. Do dziś pamiętam :-( I też się zastanawiałam ki diabeł-czy kompletnie mi odbija czy jak i podrążyłam temat. I okazało się, ze rzecz ma uzasadnienie, związane w uciskiem na naczynia krwionośne, problemami z oddychaniem i takie sprawy. Ale ja miałam mojego już dość sporego syna w brzuchu, jednak pewnie i bez ciąży taka akcja może mieć miejsce . Więc na spokojnie opowiedz rzecz lekarzowi, zwłaszcza o problemach z oddychaniem.
      • grassant Re: Skąd ja to znam? 24.05.11, 11:32
        eee tam gadanie. to była strzyga.
    • nglka Re: Coś mnie w nocy dopadło. 24.05.11, 10:29
      Jedyna rada - nie spać na plecach :))) Paraliż przysenny o którym piszesz - w ten sposób się objawia; a mózg dorabia sobie obrazek duszącej nas mary :) I zdarza się tylko w pozycji na wznak.
      • krwawa_orlica Re: Coś mnie w nocy dopadło. 24.05.11, 19:32
        Pudło, śpię zawsze na brzuchu i jak mi stało, tak właśnie poczywałam.
        • nglka Re: Coś mnie w nocy dopadło. 24.05.11, 22:26
          W takim razie nie był to paraliż przysenny a pewnie koszmar :)))
    • grassant Re: Coś mnie w nocy dopadło. 24.05.11, 11:30
      nie coś tylko STRZYGA. dopada najczęściej osoby przebywające w zamknieciu.
    • wez_sie lecz sie 24.05.11, 12:36
      ale nie na dusznosci a na glowe
      • krwawa_orlica Re: lecz sie 24.05.11, 19:34
        A Ty co lekarz? :D
    • pomerencza Re: Coś mnie w nocy dopadło. 24.05.11, 13:00
      zdarza mi sie, boje sie tego
      mam wtedy wrazenie ze cos mnie opetac probuje
      z całych sił nie mogę słowa wypowiedziec, a czuję ze cos mnie po łóżku ciagnie np
    • masher Re: Coś mnie w nocy dopadło. 24.05.11, 13:21
      diabel albo kostucha, ot co! cie na egzorcyzmy wezma i sie skonczy grzesznico :P

      jak mnie cos sie przysni to najwyzej zdziele przez sen i po problemie, no chyba ze ktos spi obok to moze zostac zdzielonym lol
    • borru Widzę że żarty sobie aśćki robicie ze spraw 24.05.11, 23:08
      poważnych- ale na inkuba jest tylko jedna dobra rada- wziąć kropel krwi trzynaście z czarnego koguta na brzucho gole , a jego głowę odrąbaną pod poduszkę włożyć teściowej ( bo to za jej to mocą inkub adresny i łasy na wdzięki )
      Z resztek koguta ugotować chłopu rosola ze swojskim makaronem- niech i on ma coś z tej czarnej magii.
    • lolenna Re: Coś mnie w nocy dopadło. 24.05.11, 23:20
      pl.wikipedia.org/wiki/Pora%C5%BCenie_przysenne
      • bojkot79 Re: Coś mnie w nocy dopadło. 25.05.11, 08:13
        Zmora albo strzyga – wbrew powszechnym opiniom ;) to nie to samo.
        Bywało drzewiej, że i mnie odwiedzała ta maszkara piekielna. Gdy zegar czas trójcy świętej wybijał na piersiach mi siadała dusząc mnie, a przy tym plwała mi w twarz. Po walce dłuższej zmorę zrzucałem lecz za każdym razem umknąć zdołała zanim nogami ziemi sięgnąłem. Medyk kontaktu pierwszego nic nie stwierdził, więc wysłał mnie do medyka neurologiem zwanego. Ten po wysłuchaniu moich wynurzeń przepisał mi lek, nazwy tego medykamentu już nie pamiętam, ale nie ma to znaczenia bo nic nie zdziałał.
        Poszedłem tedy po mądrość do głowy i rady zasięgnąłem u szeptuchy starej. Otóż zmora przychodzi gdy człowieka kłopota trapi lub sumienie gryzie. W takim przypadku jest kilka sposobów. Mnie pomógł jeden.
        Przed snem nim głowę na poduszce złożyłem, cichcem przed domownikami do szafki z trunkami zajrzałem. Tam wybrałem trunek przedni koniakiem przez niektórych zwany. Do naczynia szklanego trunku tego przelałem porcyję. Przed księżyca licem stanąłem i toast na pogodzenie ze zmorą wychyliłem, lecz nie do dna. To co w szklanicy ostało dla zmory przeznaczone było. Po odczynieniu tego rytuału udałem się na nocny spoczynek, zażywszy wcześniej gorącej kąpieli.
        Przez trzy wieczory toast do łysego wznosiłem i przez trzy noce zmora nie przychodziła. Czwartej nocy bez toastu spać poszedłem i noc całą przespałem spokojnie.
        Takoż właśnie ze zmorą sobie poradziłem.

        Z tego co słyszałem i dowiedziałem się w necie, jest to proces odwrotny do lunatykowania. Budzi się część świadomości, jednak śpiący nie ma pełni władzy nad ciałem. Często dochodzi do tego błędne obieranie sygnałów zewnętrznych, np. śpiący czuje pot na twarzy a odbiera to jak wodę/ślinę która kapie mu na twarz, brak możliwości uniesienia rąk odbiera jako trzymanie tych rak przez intruza. W wielu przypadkach dochodzi do próby zmiany rytmu oddechu, co w takim przypadku jest niemożliwe i kończy się atakiem paniki, a w efekcie subiektywną dusznością. Człowiek budzi się niewyspany i umęczony. Najczęściej bywa tak gdy „ofiara” ma jakieś problemy. Mózg podczas snu przetwarza dane zebrane w ciągu dnia, jeżeli coś trapi śpiącego może dochodzić do sytuacji gdy mózg podczas analizy problemu wyłączy podświadomość i próbuje się wybudzić, wtedy przełącza się na „biag jałowy” jednak nie załapuje „jedynki” czyli jest świadomy ale nie ma pełnego połączenia z ciałem.
        Mnie pomógł alkohol – może się mylę ale wg. moich przypuszczeń, mięśnie wiotczały pod wpływem gorącej kąpieli do tego alkohol rozchodził się szybciej po organizmie. Do tego alkohol otumania – czyli po prostu osłabia procesy zachodzące w mózgu – stąd nie budziłem się w nocy i spałem spokojnie.

        To wszystko oczywiście tylko i wyłącznie moje prywatne domniemania więc nie należy tego traktować jako pewnik, raczej z przymruzeniem oka patrzeć nalezy.
    • labandera tzw "zmora senna" zdarza się części ludzi 25.05.11, 08:12
      też miałem coś takiego kilka, kilkanaście razy w ciągu życia, co parę miesięcy mnie to dopadało. Budziłem się w środku nocy, w uszach słyszałem szum krwi podwyższonego ciśnienia, ogarniał mnie przy tym strach tak wielki, że bałem się otworzyć oczy. Nie można było się przy tym poruszać. Po kilku razach, gdy zrozumiałem że mi nic nie grozi, przyzwyczaiłem się i nawet miło wspominałem te zdarzenia (traktowałem to jako ekstremalne doświadczenie, ale bezpieczne). Przeszło to, jak zmieniłem pokój w którym spałem (choć nie wiem, czy to ma jakiś związek.

      Po jakimś czasie oglądałem program na Planete o tym zjawisku, jest na tyle powszechne że ma swoje odzwierciedlenie w kulturze:
      www.lucidcrossroads.co.uk/hag3.jpg
      www.lucid.fora.pl/praktyka,7/syndrom-zmory-old-hag-syndrome-paraliz-przysenny,2351.html
      www.gwiazdy.com.pl/component/content/article/4819-bogosawiestwo-nocnych-zmor
    • wyobraznia86 Paraliż senny 25.05.11, 09:51
      Witam,

      Też miałam coś zbliżonego kiedyś. A to o czym piszesz ta najpewniej paraliż senny: www.eioba.pl/a/1ip1/paraliz-senny
    • 888p Re: Coś mnie w nocy dopadło. 25.05.11, 10:18
      a mnie zmora dusi tylko po kilkudniowym chlaniu
    • t.yy.r Re: Coś mnie w nocy dopadło. 25.05.11, 10:53
      Kiedyś uważano, że to Inkub(albo sukub, w zależności od płci) zły duch/diabeł itd. Jest teoria, że to zjawisko odpowiada też za opowieści o porwaniach przez UFO :).

      Tak naprawdę zjawisko nazywa się paraliżem sennym. Po prostu obudziłaś się, a twój organizm nie przywrócił Ci panowania nad ciałem:). Jeżeli będzie się to zdarzać częściej pewnie lekarz przepisze Ci jakieś leki nasenne, które wyregulują rytm snu.

      Ale generalnie jak nie jesteś przesądna to nie ma się czym martwić :)
    • lateksowyludzik Re: Coś mnie w nocy dopadło. 28.05.11, 00:40
      Wygonić kota z łóżka, a najlepiej z sypialni. Futerkowe rozkładają się często na klatce piersiowej.
      A, i oczywiście odchudzić kota.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka