krwawa_orlica
22.05.11, 13:14
A jako naczelna hipochondryczka tego forum, muszę z Wami się tym strasznym faktem podzielić. Żeby wyprzedzić, do lekarza idę w środę. :P
A więc tak, śpię sobie śpię spokojnie, aż tu nagle nie mogę się obudzić, coś mnie wgniotło w podusię i "siedzi" na mnie uniemożliwiając mi poruszanie. Wiem, że muszę się obudzić, bo to coś nie pozwala mi oddychać, ani się poruszać, ale nie mogę otworzyć patrzałek, powiedzieć też nic nie mogę, choć chłop twierdzi, że krzyczałam coś w nocy.
A ja we śnie nie mogąc wydobyć z siebie słowa usiłowałam powiedzieć, żeby mnie obudzono, bo sama nie dam rady.
Co za diabeł? Ciotka mówi, że zmora, ale ja dobra dusza i nikomu źle nie robię. :D
A tak poważnie co się dzieje w mógownicy (pytanie do zaznajomionych z medycyną), że się takie cuda niemiłe dzieją?
I też tak macie?
I jeszcze jedno, mam powiedzieć lekarzowi, że mnie zmora dopadła w nocy? To może od razu pójdę do psychiatry?