Dodaj do ulubionych

bluzgi szefowej

23.05.11, 20:56
Wrrr, jaka jestem zła!

Dziś w pracy moja szefowa (dyrektor SP, ja jestem n-lem) na moją niepewność w pewnej sprawie komputerowej (zaręczam, że nie chodziło o rzecz na poziomie: jak włączyć komputer?) użyła dwóch przemiłych komentarzy:
1. że żyjemy w XXI wieku, a takie średniowiecze dokoła;
2. że zastanawia się, skąd bierze się ten ciemnogród

Nie ma co, dyskusja merytoryczna jak 108. Dla ścisłości dodam, że nie uczę w tej szkole żadnej informatyki etc,. jestem humanistą. Wściekła jestem. Mam dość duży dystans do siebie i mogę się z samej siebie pośmiać, ale na pewno nie z nią i na pewno nie w takich okolicznościach. W zasadzie moją sprawą jest, czy cokolwiek znam się na dziedzinach niezwiązanych z przedmiotem, którego uczę. Teksty, które dziś usłyszałam są poniżej krytyki i nie pasują do pewnego poziomu kultury i inteligencji.

Planuję jutro do niej iść i powiedzieć jej już na spokojnie, że czuję się przez nią obrażona. Nie wiem, po co. Chyba dla własnego spokoju. Może poczuję się lepiej.

Myślicie, że jest sens ciągnąć z nią temat?? (Na bank nie będzie poczuwać się do winy i nie zobaczy swojej niestosowności.)

Obserwuj wątek
    • maitresse.d.un.francais Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 21:04
      Z pomocą osoby trzeciej-mediatora, która uświadomi jej, jak jest odbierana?
    • ursyda Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 21:04
      zostaw.
      • storczykowna Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 21:09
        Pokorna jesteś. Cierpliwa. Mądra:)

        Szlag mnie trafia, więc nie wiem, czy umiem być taka jak Ty.
        • ursyda Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 21:16
          Nie. Jestem szefową.
    • lacido Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 21:08
      to o napisałaś na bluzgi nie wygląda

      Trzeba było reagować podczas rozmowy
      • storczykowna Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 21:11
        lacido napisała:

        > to o napisałaś na bluzgi nie wygląda
        >


        Może ja jednak jakiś delikates jestem... W moim otoczeniu (także pracy) zazwyczaj jest bardzo kulturalnie:D



        > Trzeba było reagować podczas rozmowy

        Masz rację. Ale byłam tak zszokowana jej tekstami, że tylko coraz szerzej otwierałam oczy...


        • lacido Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 21:15
          jako humanistka powinnaś wiedzieć, że bluzgi to potocznie wyzwiska i wulgarne słownictwo z tego co piszesz dyrektorka takich słów nie użyła.
    • triismegistos Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 21:08
      Ee, za moich czasów to dopiero były bluzgi...
    • piotr_57 Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 21:09
      storczykowna napisała:
      Teksty
      > , które dziś usłyszałam są poniżej krytyki i nie pasują do pewnego poziomu kult
      > ury i inteligencji.

      Do jakiego poziomu, lub do czyjego?
      Według mnie są nawet powyżej poziomu przynależnego omawianej profesji. :D
      >
      > Planuję jutro do niej iść i powiedzieć jej już na spokojnie, że czuję się przez
      > nią obrażona.

      Jej uwagi nie zawierają niczego co by się dało podciągnąć pod obelgę czy obrazę, nie mówiąc już o bluzgach. Chyba nie rozumiesz pojęć których używasz(co u n-la niespecjalnie dziwi:D)

      > Myślicie, że jest sens ciągnąć z nią temat??

      Nie należy wdawać się w dyskusje z durniami.
      Poczytaj Arystotelesa(w temacie).
      • storczykowna Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 21:16
        piotr_57 napisał:

        > Jej uwagi nie zawierają niczego co by się dało podciągnąć pod obelgę czy obrazę
        > , nie mówiąc już o bluzgach. Chyba nie rozumiesz pojęć których używasz(co u n-l
        > a niespecjalnie dziwi:D)


        Uważam, że pomysł definiowania np. obrazy jest chybiony. To, co może obrażać mnie, nie musi Ciebie. Jeśli ja czuję się obrażona, to dla mnie była to obraza. Kwestia chyba dość subiektywna, nie sądzisz? Nie pytam Was, czy powinnam czuć się obrażona, tylko jestem ciekawa, co Wy zrobilibyście na moim miejscu.



        • lacido Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 21:18
          łał ze słownikiem języka polskiego tez podyskutujesz? Sprawdź co znaczy słowo bluzgi
        • piotr_57 Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 21:19
          storczykowna napisała:

          Jeśli ja czuję się obrażona, to dla mnie była to obraza.

          Dla Ciebie!

          K
          > westia chyba dość subiektywna, nie sądzisz?

          Nie. To nie jest kwestia na poziomie kodeksu Boziewicza.
          • maitresse.d.un.francais Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 22:06
            Piotruś, czemu kobicie machasz kodeksem Boziewicza, hę???
            • piotr_57 Re: bluzgi szefowej 24.05.11, 07:35
              maitresse.d.un.francais napisała:

              > Piotruś, czemu kobicie machasz kodeksem Boziewicza, hę???

              Bo takie rozumienie obrazy uznaje tylko kodeks B.
              W aktualnym prawie mamy opisany czyn zniewagi, ale to sąd o zaistnieniu zniewagi stanowi a nie domniemanie potencjalnego poszkodowanego.
              • nglka Re: bluzgi szefowej 24.05.11, 07:49
                piotr_57 napisał:

                > Bo takie rozumienie obrazy uznaje tylko kodeks B.
                > W aktualnym prawie mamy opisany czyn zniewagi, ale to sąd o zaistnieniu zniewag
                > i stanowi a nie domniemanie potencjalnego poszkodowanego.

                Dopasowujesz do dyskusji co Ci gra. Gdy w temacie o bezprawnym ubezpłodnieniu powołałam się na instancję wyższą Ty z pełnym poparciem stanąłeś za tym co się lekarzom i innym zdawało.
                Bądź konsekwentny.
                • piotr_57 Re: bluzgi szefowej 24.05.11, 08:44
                  nglka napisała:

                  > Dopasowujesz do dyskusji co Ci gra. Gdy w temacie o bezprawnym ubezpłodnieniu p
                  > owołałam się na instancję wyższą

                  Jak dla mnie to możesz się powoływać nawet na instancję najwyższą :D:D to Twoje autorytety, co mnie do tego??

                  Ty z pełnym poparciem stanąłeś za tym co się l
                  > ekarzom i innym zdawało.

                  Bzdura!! Tamtym lekarzom nic się nie zdawało!! Oni, jak najbardziej świadomie(!!!!) zajęli bardzo wyraźne stanowisko społeczne. Można się było tylko zastanawiać czy było to zgodne z prawem czy nie.


                  > Bądź konsekwentny.

                  Nie pouczaj mnie, skup się na problemie.


                  >
                  >
                  • nglka Re: bluzgi szefowej 24.05.11, 09:49
                    Skupiam się na problemie: wykazuję Twój brak logiki oraz konsekwencji - to jest główny problem w tym temacie ;))))
                    Jeśli tego nie widzisz - to już Twój kłopot. Nie spodziewałam się z resztą, że zrozumiesz, do tego potrzeba myślenia wielotorowego.
                    • piotr_57 Re: bluzgi szefowej 24.05.11, 09:54
                      nglka napisała:

                      > Skupiam się na problemie: wykazuję Twój brak logiki oraz konsekwencji - to jest
                      > główny problem w tym temacie ;))))

                      Nie :) To jest problem "w tym temacie" :
                      forum.gazeta.pl/forum/w,16,125470366,125470366,bluzgi_szefowej.html
                      > Jeśli tego nie widzisz - to już Twój kłopot.

                      Nie! To kłopot autorki startera. Po prostu zaśmiecasz jej watek.

                      Nie spodziewałam się z resztą, że
                      > zrozumiesz, do tego potrzeba myślenia wielotorowego.

                      I co Ci z tego, że tę umiejetność posiadłaś, skoro nawet ze starym dziadem nie umiesz się porozumieć? :D:D:D
                      >
                      • nglka Re: bluzgi szefowej 24.05.11, 09:58
                        Błąd logiczny - to Ty nie umiesz się porozumieć z ludźmi, którzy myślą inaczej niż Ty. Im szybciej przyjmiesz to do wiadomości - tym szybciej przestaniesz zaśmiecać forum :)))
      • madame_charmante zostan nauczycielem :) 24.05.11, 16:08
        od razu poziom wzrośnie o niebo .. :))))))))

        takiej pokazówy zwykłych uprzedzeń, niesprawiedliwości oraz szufladkowania dawno nie widziałam. mały chłopczyk - z właściwym dla tego wieku sposobem myślenia wyłazi z szan pana...
        dalej, zgnój dziewczynę jeszcze bardziej :).. dokop jej jeszcze trochę, wyzwij .. potrafisz!! ...........tylko dlatego, że jest nauczycielką .. :)
    • amused.to.death Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 21:14
      a jaki to był problem komputerowy?
      tak z ciekawości...
      • storczykowna Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 21:21
        Kwestia rodzajów promieniowania elektromagnetycznego... To, co niby było moim "ciemnogrodem", okazało się sprawą, o którą kłócą się nawet niektórzy badacze tematu.
        • maitresse.d.un.francais Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 22:09
          storczykowna napisała:

          > Kwestia rodzajów promieniowania elektromagnetycznego...

          O, a sama szefowa się na tym zna?

          Bo może w ten miły sposób chciała ukryć własną niewiedzę.
        • wszedlem Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 22:19
          przelknij, odpusc i wroc do tematu gdyby sie sytuacja powtorzyla. zakoczona bedzie, ale wezmie to pod uwage, a takie tam "Pani wczorajsza wypowiedz gleboko mnie urazila" to zacheta do dalszych szykan.

        • to.niemozliwe Re: bluzgi szefowej 24.05.11, 01:38
          Ja bym tylko napomknął nastepnego dnia, ze zaciekawila mnie ta sprawa, sprawdzilem stan wiedzy na ten temat i kwestia nie jest oczywista, bo naukowcy z uniwersytetu X twierdza to, a Y cos przeciwnego.
          I ze gdyby byla oczywista, to nie stawialbym tej kwestii.
    • six_a Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 22:14
      >Mam dość duży dystans do siebie
      no, po tym wątku widać, jak ogromy.
      • storczykowna Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 22:40
        Dystans do siebie nie równa się w mojej opinii temu, że ktoś może mi zupełnie bezpodstawnie rzucać takimi teksami, a ja to przyjmę, uśmiechnę się i pójdę dalej. Bo przecież mam dystans do siebie...

        Okropnie nie lubię tonu "nie życzę sobie", ale w zasadzie chyba o to mi chodzi. Nie ona, a przede wszystkim - nie w tej sytuacji.
        • six_a Re: bluzgi szefowej 23.05.11, 22:42
          tera to już jest tulejt.
          refleks poćwicz;)
      • wez_sie hahaha odezwala sie mistrzyni zdystansowania 24.05.11, 09:36
        idz zglos jeszcze pare moich postow, ty zakompleksiona wiejska babo :)
    • gr.eenka wierz mi, że to to nic 23.05.11, 22:30
    • sabrilla Bluzgi, albo i nie :-) 23.05.11, 23:35
      Formalnie to nie były bluzgi :-) ale dość jasna w przekazie wycieczka osobista jednak tak. Nie znam kobiety, może zwyczajnie ją poniosło. Mnie się tez czasem (acz rzadko) zdarza, gdy mam wk...cy dzień a pracownik ma problem i liczy, że ja strzelę palcami i go rozwiążę-a sam nie ma nawet cienia sugestii, co z danym fantem zrobić. Cóż, homo sum i te sprawy. Ale gdyby pracownik do mnie przyszedł i powiedział, że zrobiło mu się przykro po moim tekście i właściwie to liczył na moją pomoc-zrobiłoby mi się głupio i chyba byłby to znak, że ze mną i moim podejściem coś nie halo. Więc może warto pogadać? Tyle, że obawiam się nie z każdym. Są szefowie, którzy próbę takiej rozmowy odbiorą jako personalny atak. Więc jeśli znasz swoją szefową i wiesz, że możesz pogadać o sprawie to tak. Ale jeśli nie, to odpuść i obśmiej się z ciemnogrodu, pamietając o zasadzie Petera: "W organizacji hierarchicznej każdy awansuje aż do osiągnięcia własnego progu niekompetencji."
    • storczykowna Epilog 24.05.11, 13:50
      Przychodzę dziś do pracy z postanowieniem, że nie wracam do tematu. Szefowa prosi mnie do siebie. Przeprasza; mówi, że powiedziała, co nie myśli; nie wie, dlaczego wczoraj padły takie słowa.

      Cieszę się, że temat tak się skończył.
      • lolcia-olcia Re: Epilog 24.05.11, 14:33
        Może jest starą panną, ma pms albo mąż w nocy chciał się bzykać, a ona znowu migrenę miała ;-P
      • madame_charmante rzecz nie w tym... 24.05.11, 16:14
        by nie popełniać błędów, ale żeby umieć je porzucić. Cieszę się i ze względu na ciebie, i na nią że tak się skończyło.. :)
    • kochanic.a.francuza Re: bluzgi szefowej 24.05.11, 14:21
      Za POZNO JUZ NA RADY ALE CHCIALAM DODAC SWOJA OPINIE. Teksty, ze trzeba miec do siebie dystans, czasem moze i maja sens, ale zawsze kryje sie w nich niebezpiczenstwo, ze przestaniemy szanowac samych siebie, a w konsekwencji nie beda nas szanowac inni. No bo "robisz z igly widly". Nie ten robi widly, kto sie poczul urazony, tylko ten kto kogos urazil. I to ten drugi powinien czuc dyskomfort i potrzebe przeprosin. A u nas tak sie jakos utarlo, ze milkniemy, by nie posadzono nas o brak dystansu do siebie. Potem sie ludzie zamykaja w sobie, unikaja kontaktow, nie wiadomo o co chodzi, Nie lepiej szczerze, bez swiadkow, zyczliwie przekazac informacje, ze nam przykro? Przykrosc to uczucie, ktore wszyscy znaja, dlaczego sie wstydzimy?
      I tak jak autorka watku, uwazam, ze teksty szefowej byly godne rynsztoka (bez znaczenia, czy nazwiemy to bluzgi czy nie), a nie wyksztalconej kobiety na stanowisku, w dodatku w edukacji. Wstyd. Na pewno, kiedys lepsza szefowa bedzie autorka watku. Wladza to sila, ale sila spokoju, sila szlachetnosci, sila do wspierania pracownikow, do kierowania ich rozwojem. Wieli szefow ma tylko sile w gebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka