Dodaj do ulubionych

Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh...

09.06.11, 03:49
W tym miesiacu rozpoczelam stala prace w malej firmie w stolicy.
Chce kupic mieszkanko w bloku, w innym miescie. Ceny w Wawie macie wciaz zaporowe!
Mam 30 lat, karte kredytowa, ktora regularnie splacam i kredyt gotowkowy na 10 tys obecnie, tez regularnie splacany.
Chcialabym wziac kredyt mieszkaniowy na kwote 40-50 tys pln.
Jest wklad wlasny, 50-60 % (zalezy, czy uda mi sie sprzedac auto)

No i teraz schody...
Banki sa raczej niechetne do udzielenia kredytu! Mimo duzego wkladu wlasnego, i malej kwoty! A moze dlatego, ze dopiero zaczelam prace?

Mam tez wrazenie, ze potrzeba cale mnostwo zaswiadczen i papierow.
Mnie to okropnie demotywuje.

W jakim banku bralyscie kredyt? Jak Wam poszlo? Czy mozliwe, ze jesli jeden bank odmowi, inni moze udzielic kredyt?
Ile czasu zajmuje caly proces, od zlozenia papierow do wplaty gotowki na konto?

Moje samopoczucie jakos zeszlo na dno...
Czuje sie taka biedna w tej stolicy. Mam w dodatku wrazenie, ze wokol sami majetni ludzie, robiacy kariery, majacy wypasione mieszkania, domy, samochody. Mnie na "apartament" w stolicy chyba nigdy nie bedzie stac. A nie wiem, jak zalatwic kredyt na w sumie mala kwote.
Nie wiem od czego zaczac. :(
Obserwuj wątek
    • fuks0 Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 06:24
      Na podstawie informacji, które przedstawiłaś w tym wątku sądzę, że jest to główny powód.
    • sumire Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 07:15
      zaczęłaś pracę w tym miesiącu? to może poczekaj jeszcze kilka. i owszem, jeśli jeden bank odmówi, można się udać do innego. "mnóstwo zaświadczeń i papierów" to gruba przesada, owszem, parę urzędów trzeba odwiedzić, ale mieszkanie to nie butelka mleka, nie kupuje się go codziennie.
      • biedrona999 Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 07:51
        Mysle, ze powinnas przede wszystkim najpierw splacic pierwszy kredyt. Poczekac rok (bedac oczywiscie dalej zatrudniona w Wawie).
        • tora83 Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 07:58
          Jest za wczesnie - ZDECYDOWANIE.
          Poczekaj pol roku, albo jeszcze lepiej - zglos sie do jakiegos doradcy hipotecznego i pogadaj o mozliwosciach. Jesli zalezy Ci na czasie, mozesz zglosic sie do getin banku, oni sa dosc elastyczni, przynajmniej kiedys byli.
          Moim zdaniem na 100% dostaniesz kredyt na takich warunkach, tylko musisz chwile poczekac.
          Pamietaj, ze banki chetnie udzielaja kredytow, bo to dla nich przeciez zarobek. Wiec jesli zarabiasz w miare sensownie, nie masz sie czym martwic zdecydowanie.
          • ultimate.strike Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 27.10.11, 14:04
            > Poczekaj pol roku,

            Pół roku się dla banku nie liczy, przeważnie wymagają rocznego okresu zatrudnienia.
            • mariuszdd Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 27.10.11, 15:12
              Może przez rok czasu podszkol się z języka i poszukaj pracy za granicą ?
    • lampka_nocna5 Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 07:58
      Spróbuj w banku, w którym masz ROR albo kartę kredytową; mają tam Twoją historię, że spłacasz w terminie, że masz środki na koncie regularnie.
      Albo udaj się do doradcy (jakiś Open Finance albo Expander) - coś Ci doradzą. Z papierami to było tak, że dwa razy odwiedziłam doradcę, a potem umówiłam się u notariusza, i potem jeszcze tylko księgi wieczyste. Wcale nie było dużo papierologii i latania.
      • maklakiewicz Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 27.10.11, 19:04
        teraz mozna historię przesłać do dowolnego banku, w swoim możesz miec akurat najgorsze warunki lub skorzystać z zawodowych pośredników, najlepiej jak popracujesz 1 rok i potem powiążesz kredyt z nowymi rachunkami/kredytówką (taki szantaż emocjonalny, nowy bank lubi sobie statystyki poprawiac, czasmi sie nie opłaca przenosić, ale akurat tobie może sie opłacić, a dla ciebie to w sumie może być korzystne).

        jeśli ci nie dadzą na twoich warunkach, zaryzykuj, zamieszkaj z koleżanką, powiesz że to twoja partnerka chcecie sobie razem ułożyć życie, jak lesbijce nie dadzą kredytu to wiesz gdzie masz iść?
    • wez_sie a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 09:02
      moze lepiej by bylo jakbys sie wyprowadzila ze stolicy i zamieszkala juz w tym malym miescie.

      nie rozumiem mentalnosci przyjezdnych.
      przyjezdzaja tu, zabieraja innym prace zanizajac stawki, wciaz narzekaja jak tu drogi i zle i na kazdym kroku sie panosza. no ale nie wroca na gospodarke, bo to wstyd.
      udaja umeczonych a tak naprawde to wszystko z ZAZDROSCI.

      za wysokie progi dla ciebie ta stolica.
      kup jeszcze dzisiaj bilet i do domu i fru!
      • nube Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 12:12
        Załóżmy, że wszyscy przyjezdni wracają do siebie na prowincję. W stolicy zostają sami "rodowici warszawiacy". Ciekawa jestem, kto wtedy obsługiwałby was w sklepach, bankach, pocztach, biurach obsługi klienta, bibliotekach i tym podobnych przybytkach? Kto budowałby i remontował drogi, budował nowe mieszkania? Kto byłby siłą nabywczą? Odpowiedz proszę, jeśli potrafisz oczywiście.

        Jak świat światem, zawsze i wszędzie każda stolica to konglomerat autochtonów i przyjezdnych. Taka jest specyfika dużych metropolii. Amen.

        PS: Tak, jestem spoza Warszawy.
        • your_stary Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 13:21
          taa, bo, ludzie spoza Warszawy przyjezdzaja tu drogi budowac i w sklepie uslugiwac jasniepanstwu z Czerniakowskiej ;)
        • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 13:25
          no to jak jestes przyjezdna, to poza szczekaniem na mnie i szarpaniem za nogawke ponarzekaj jeszcze na warszawe, jaka jest brudna, zatloczona, droga, brzydka i jacy ludzie sa niemili.

          pewnie ty tez na pewno placisz podatki na ojcowiznie, bo tak latwiej i wygodniej.

          uwierz, ze bez polowy przyjezdnych spokojnie bysmy sobie poradzili, jak nie bez wiekszosci.

          w to, ze przyjezdni napedzaja gospodarke, nie uwierze, bo oni wydaja tylko pieniadze w tesco, a wiekszosc jedzenia i tak przywoza w kazdy weekend w sloikach od ojcow.

          • nube Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 13:39
            Możesz wierzyć lub nie - podatki płacę w stolicy. Szczekać to możesz ty, ja nie jestem psem. I nie będę narzekać na Warszawę. Lubię to miasto, choć dostrzegam też jego wady, między innymi ludzi takich jak ty - narzekających, że tłoczno, że korki, że kolejki, że sklepy za tanie, albo za drogie. Staram się cieszyć życiem, jeśli ciebie ono przygnębia - twoja strata.

            A co do słoików. Polecam stronę sloiki. Dystans do siebie to podstawa dobrego samopoczucia.
            • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 14:22
              jedyna wada tego miasta sa naplywowi.
              dziekuje za uwage.

              ciesz sie zyciem u siebie na ojcowiznie.
              bedzie lepiej kazdemu.
              • tabeletka Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 16:49
                nie dziwie sie, ze w polsce nie osiadaja cudoziemcy, jesli nawet rodacy sa szykanowani za pochodzenie.
                ja mam tylko nadzieje, ze zaden z was "warszawiakow" dzialki na mazurach nie zamierza kupic. a jak sie odwazy, to wywieziemy na kupie gnoju!

                • monoekann Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 27.10.11, 10:54
                  Prosze, nie oceniaj nas pod katem tego pana. Jest wielu frustratow, ale wiekszosc z nas to normalni ludzie.
                  Pozdrawiam
                  • turysta_amator 10/10 nt. 27.10.11, 12:17
              • black_ops Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 18:32
                Jeśli starasz się reprezentować rdzennych warszawiaków, to bądź tak miły, przestań, spakuj się i pojedź do dalszej rodziny za miasto. Psujesz nam wizerunek, bucu.
              • marcin_kkkk Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 19:40
                Jak ja lubię tę polską zaściankowość, buractwo i kołtuństwo. Niemcy czy Anglicy zapraszają Polaków do pracy, a Polak Polakowi mówi won z Warsiawy. Panie, jak tęsknisz za Gierkiem i nie mozesz przebolec ze juz nie ma zadnych granic to zapraszam na Bialorus.
                • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 07:57
                  i kolejny sloik
                  ilu jeszcze...
              • maklakiewicz [...] 27.10.11, 18:58
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • merlin75 Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 27.10.11, 20:43
                ciekawe, wg twoich kryteriów jestem "słoikem"

                A prawda wygląda tak - przyjechałem pracować w korporacji na kieowniczym stanowisku. W tej firmie 80% kadry zarządzającej i kierowniczej to osoby przyjezdne. Wsród pracowników szeregowych tylko 20% to przyjezdni a zdecydowana większość to autochtoni. Jak to wytłumaczysz?

                Pozdrawiam wszystkich noramlnych warszawiaków, których uważam za wyjątkowo otwartych i sympatycznych (bo takich spotykałem). Współczuję kompleksów wez_sie.
              • sloncetoskanii79 Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 28.10.11, 00:09
                :-)
                Popieram.

                Na szczęście zbliża się długi weekend i nasze Kochane Miasto się wyludni.



                • aqwertz Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 28.10.11, 11:21
                  > Na szczęście zbliża się długi weekend i nasze Kochane Miasto się wyludni.

                  Wyludni się, oj wyludni. Jak zwykle Zakopane i Sopot przeżyją najazd Warszawiaków.

                  Najgłośniej swoją "tutejszość" podkreślają ci, których łojciec lub dziadek przyjechał w PRL odbudowywać stolicę. Zwykle Warszawiak z dziada pradziada nie się wywyższa się publiczne, bo nie musi się tym dowartościowywać. Więc nie ma co brać na serio tych zakompleksionych leszczy.

                  A tak na marginesie, dla wielu tutejszych prawdziwym awansem możliwość wyprowadzki ze stolicy. Dlatego co roku wymeldowuje się stąd kilka tysięcy Warszawiaków i mimo wielu przyjezdnych bilans migracji jest bliski zera.

                  Witamy w Warszawie!
        • one.krymka Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 13:42
          nube napisała:

          > Załóżmy, że wszyscy przyjezdni wracają do siebie na prowincję. W stolicy zostaj
          > ą sami "rodowici warszawiacy". Ciekawa jestem, kto wtedy obsługiwałby was w skl
          > epach, bankach, pocztach, biurach obsługi klienta, bibliotekach i tym podobnych
          > przybytkach? Kto budowałby i remontował drogi, budował nowe mieszkania? Kto by
          > łby siłą nabywczą? Odpowiedz proszę, jeśli potrafisz oczywiście.
          >
          > Jak świat światem, zawsze i wszędzie każda stolica to konglomerat autochtonów i
          > przyjezdnych. Taka jest specyfika dużych metropolii. Amen.
          >
          > PS: Tak, jestem spoza Warszawy.


          Warszawiacy to nie tylkol udzie wykszptalceni i na stanowiskach dyrektorow, to tez biedni, prosci ludzi, ktorzy z checi samo sobie wybuduja mosty, drogi i obsluza knajpy. Gorzje kiedy ktos z Warszaway, chce normalni wspinac sie po szczeblach, a przyjedzie taki lolek i po prostu taniej sie psrzeda 9na dobry poczatek) i go przyjma. Nie rozimesz pewnie tego, ze przez naplywowych, to co keidys bylo norma staje sie MINIMUM, wciaz trzeba piąc sie w gore, bo przeciez tyle osob jest na twoje miesjce 9tylu npalyowywch, ktorzy to co ty zrobia taniej, albo za free).
          To co mam teraz w innym meiscie jest wszystkim, ale tutaj nie-tutaj to nic. Bo przeicez kazdy tu chce być..
          • nube Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 14:00
            Nie generalizujmy. Jest wiele osób, które nie chcą mieszkać w Warszawie, z różnych względów.

            Z tych wszystkich wywodów rozgoryczonych rodowitych warszawiaków wnika jedno: to nasze miasto, reszcie Polski wara od niego, my jesteśmy najlepsi, więc my będziemy to miasto tworzyć, bo tylko my to potrafimy.

            Przykre jest takie gotowanie się we własnym sosie.
            • one.krymka Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 14:10
              Nie rozumiesz o co chodzi, bo nie żyjesz tutaj inie wiesz, jak to jest dostać prace, gdy wszyscy obok ciebie sa spoza Warszawy
              Nawet głupio się robi, gdy rozmawiają w grupie, ze oni nie musza wyjeżdżać w wakacje, bo w swoich domach mają już wakacje... Sa z Mazur, są z Krasnegostawu, z Nysy.. Nawet nie z podwarszawskich miejscowości, ale odległych o tysiące km...
              • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 14:19
                zgadzam sie z toba.
                u mnie w pracy na 20 pare osob rodowitymi warszawiakami jest UWAGA kilka osob (w tym ja).

                w jednej korporacji to samo. 75% przyjezdnych, a w ksiegowosci to chyba wszystkie baby sa z wiochy.

                pytanie: gdzie sa ci wszyscy warszawiacy?
                • nube Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 14:21
                  Może wyjechali na prowincję?
                  • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 14:25
                    przez takich jak ty musieli wyemigrowac np do UK.
                    wielu moich znajomych bylo zmuszonych do tego, bo nikomu nie oplacalo sie tyrac za 1000 zl (sloik bral te robote az milo)
                • one.krymka Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 14:25
                  wez_sie napisał:

                  > zgadzam sie z toba.
                  > u mnie w pracy na 20 pare osob rodowitymi warszawiakami jest UWAGA kilka
                  > osob (w tym ja).
                  >
                  > w jednej korporacji to samo. 75% przyjezdnych, a w ksiegowosci to chyba wszystk
                  > ie baby sa z wiochy.
                  >
                  > pytanie: gdzie sa ci wszyscy warszawiacy?

                  jak to gdzie?
                  Nie wytrzymali konkurencji: sprzątają, zamiatają, albo są trochę wyżej, ale tez nie najwyżej..
                  Tu nie chodzi o brak dostępu do miasta Warszawy, ale o to, że stosunkowo dostępne stanowiska są tka mocno poobsadzane ludzi mi z innych miast, ze warszawiakom zostało gołe nic.

                  Moim zdaniem powinny byc punkty za pochodzenie. To nie jest lgupi pomysł, szczególnie w Warszawie, gdzie premierem jest człowie z Gdańska..? A warszawiaka Kaczynskiego pochowali na Wawelu, chociaż założył muzeum powstania warszawskiego, byl profesorem UW i ur. sie w Warszawie!
                  • wez_sie nie kumpluje sie z zadnym przyjezdnym 09.06.11, 14:32
                    i nigdy nawet nie mialem okazji na taka znaojmosc.
                    taka znajomosc jest z gory skazana na porazke.

                    mentalnosc sloikow jest straszna.
                  • polaoznaczonegwiazdka Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 28.10.11, 06:19
                    > Moim zdaniem powinny byc punkty za pochodzenie. To nie jest lgupi pomysł, szcze
                    > gólnie w Warszawie, gdzie premierem jest człowie z Gdańska..? A warszawiaka Kac
                    > zynskiego pochowali na Wawelu, chociaż założył muzeum powstania warszawskiego,
                    > byl profesorem UW i ur. sie w Warszawie!

                    warsiawiak kaczor pół życia mieszkał w sopocie
                    a tusk nie jest premierem warszawy, tylko Polski, jak wam sie nie podoba ze macie u siebie stolice, to zawsze mozna ja przeniesc, nikt nie bedzie plakal za buclandia
                • wersja_robocza Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 15:07
                  wez_sie napisał:

                  > zgadzam sie z toba.
                  > u mnie w pracy na 20 pare osob rodowitymi warszawiakami jest UWAGA kilka
                  > osob (w tym ja).
                  >
                  > w jednej korporacji to samo. 75% przyjezdnych, a w ksiegowosci to chyba wszystk
                  > ie baby sa z wiochy.
                  >
                  > pytanie: gdzie sa ci wszyscy warszawiacy?

                  I nie ma z kim ponarzekać na przyjezdnych.:D
                • polaoznaczonegwiazdka Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 28.10.11, 06:17
                  wez_sie napisał:
                  > pytanie: gdzie sa ci wszyscy warszawiacy?

                  ostatni prawdziwi warszawiacy to w powstaniu poginęli
                  jeśli twoi dziadkowie przezyli, to znaczy zes potomkiem faszystowskich kolaborantwo cfaniaku
              • lady.papryczka Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 21:51
                A co za różnica skąd pochodzi kandydat do pracy? Jak to, ktoś ma w papierach: miejsce urodzenia: Kozy Małe i od razu ma fory? A weź się wykaż, pokaż co potrafisz to przestaniesz płakać. Normalnym ludziom nie przeszkadza miejsce urodzenia kolegów z pracy.
                • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 08:58
                  zdziwilabys sie.
                  widac nie masz pojecia o niczym...
                  • lady.papryczka Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 09:03
                    No tak, nie pomyślałam, że wez_sie starał się o pracę magazyniera czy tam pracownika ochrony i woleli robotnego chłopaka ze wsi, co ma trochę krzepy po pracy w polu. Na stanowiskach, na jakich ja pracuję nikogo nie interesuje miejsce urodzenia kandydata. W dodatku - ale to taka informacja tylko dla ciebie, ciii! - w CV nie wpisuje się informacji o miejscu urodzenia. Nie należy tam tez wpisywać podstawówki (wszystko jedno: w Koziej Wólce czy w Warszawie). Usuń też z działu "zainteresowania" uprawę roli i będzie ok, nikt nie zauważy, skąd jesteś.
                    • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 09:13
                      u ciebie sie to sprawdzilo?
                      • lady.papryczka Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 09:15
                        Tak, umiejętność dobrego pisania CV i wiedza o tym, że nie zamieszcza się tam informacji o ścieżce edukacyjnej od żłobka, stanie cywilnym, miejscu urodzenia, liczbie dzieci itp. bardzo się przydaje. Polecam, może i Tobie się uda.
                        • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 09:26
                          naprawde nie wiem jak ci dziekowac za te cenne rady.
                          musisz byc dyrektorem personalnym, jak nie lepiej...
                          • lady.papryczka Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 09:34
                            Nie, ale mam na koncie sporo przeprowadzonych szkoleń i różnych akcji edukacyjnych, przez co umiem trafić do ludzi o bardzo różnym poziomie. Mam nadzieję, że Twoja sytuacja się poprawi i poczujesz się nieco lepiej.
                            • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 09:38
                              juz sie poprawila.
                              "dyskusja" z toba niesamowicie poprawia mi humor i upewnia jeszcze bardziej, ze coraz wiecej imbecyli jest wokol mnie :)
                              • lady.papryczka Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 13:30
                                Nawet rozumiem, dlaczego czujesz się szczęśliwy, gdy wokół jest dużo imbecyli. Ja wolę towarzystwo ludzi kulturalnych i inteligentnych.
                                • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 13:35
                                  taaaaaa
                                  i mowi to osoba ktora stawia znak rownosci miedzy dobrym humorem i szczesciem

                                  gratki!
                                  • lady.papryczka Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 13:38
                                    Proponuję zerknąć do kilku słowników języka polskiego to dowiesz się, jakie są znaczenia słowa "szczęśliwy".
                                    • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 13:43
                                      ja ci proponowalem zebys wjechala z baranka z w sciane i jak?
                                      boazeria nie odpadla?
                                      • lady.papryczka Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 13:47
                                        Nie rozumiem tej propozycji, możesz to napisać po polsku, w języku literackim, a nie gwarą? A boazerii nie mam, więc nic nie odpadnie.
                                        • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 13:49
                                          no jesli nie rozumiesz po polsku to moze zrozumiesz jak ci napisze zebys juz nie ujadala bo staje sie to po prostu zalosne.
                                          • lady.papryczka Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 13:51
                                            Po polsku rozumiem, ale nie wszystkich Polaków rozumiem. Czasem mam problem z gwarą czy jakimś wyjątkowo sprymitywizowanym językiem slangowym. Zrozumienie plebsu bywa trudne.
                                            • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 13:59
                                              to jak sie dogadujesz z rodzina?
                                              • lady.papryczka Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 14:02
                                                Bezproblemowo. To wykształceni i kulturalni ludzie. A dziadkowie, choć mniej wykształceni także mówią znacznie ładniejszą i bogatszą polszczyzną niż wielu dzisiejszych magistrów. No, może czasem jakaś typowo warszawska wstawka się trafi, ale akurat ta gwara jest mi znana:)
                                                • wez_sie poopowiadaj jeszcze o swoim hobby i juz bede 10.06.11, 14:20
                                                  ukontentowany
                                                  • lady.papryczka Re: poopowiadaj jeszcze o swoim hobby i juz bede 10.06.11, 14:38
                                                    Żebym tylko wiedziała czy ty rozumiesz znaczenie słowa hobby, czy tak powtarzasz, bo gdzieś usłyszałeś...
                                                  • wez_sie i napisz czy masz faceta 10.06.11, 14:49
                                                    to tez jest dla mnie wazne
                                                  • lady.papryczka Re: i napisz czy masz faceta 10.06.11, 14:58
                                                    Nie wątpię, że jest ważne. Ludzie poniżej pewnego poziomu lubią znać szczegóły z życia obcych osób.
            • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 14:21
              np. ja
              wolalbym mieszkac w sopocie, ale nie moge sobie na to pozwolic (jeszcze).

              warszawa to moje miasto a nie twoje.
              mam prawo sie w nim panoszyc, a ty nie.

              fajnie by bylo jakby tego wsiorstwa bylo mniej.

              dziwisz sie, ze nikt was nie lubi i czasami nawet chamsko sie do was odnosi?
              bo mnie to w ogole nie dziwi.
              • mol_chemiczny Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 15:53
                > warszawa to moje miasto a nie twoje.
                > mam prawo sie w nim panoszyc, a ty nie.

                Każdy ma prawo robić co chce, gdzie chce, dopóki nie zabiera tej wolności innym. Prawda jest taka, że przyjezdni pracę zabierają bufonom po tych wszystkich wyższych szkołach płacenia czesnego, pedagogikach, zarządzaniach, geografiach itd. Trzeba było albo kształcić się w poszukiwanym kierunku, albo zająć się pracą fizyczną - robotników i rzemieślników brakuje tak samo jak specjalistów w technicznych dziedzinach.

                Ale wy chcielibyście zarabiać nie wiadomo ile za wstukiwanie danych, tylko dlatego, że jesteście po "studiach" i jest drogo, ale to wy nakręcacie drożyznę niepohamowaną konsumpcją, bo przecież w Warszawie trzeba mieć.
                • mol_chemiczny Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 16:08
                  Zresztą mimo tych wszystkich przyjezdnych "zaniżających" zarobki jakoś są one proporcjonalne do cen, nawet mediana. Problem mają głównie ci, którym się wydaje, że jakiś świstek bez większej wartości do czegoś ich uprawnia, bo różnice w zarobkach między stolicą a mniejszymi miastami są tym mniejsze, im niższe stanowisko.
                • mecenas_misiura Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 27.10.11, 15:24
                  > Ale wy chcielibyście zarabiać nie wiadomo ile za wstukiwanie danych, tylko dlat
                  > ego, że jesteście po "studiach" i jest drogo, ale to wy nakręcacie drożyznę nie
                  > pohamowaną konsumpcją, bo przecież w Warszawie trzeba mieć.

                  A potem płacz na forach, że w PL średnia płaca to 400eur a nie 1400 jak na zachodzie UE....
              • samo_dobro Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 16:09
                wez_sie napisał:
                > np. ja
                > wolalbym mieszkac w sopocie, ale nie moge sobie na to pozwolic (jeszcze).


                A dlaczegoz to jasnie panicz nie moze sobie na to pozwolic?


                > warszawa to moje miasto a nie twoje.
                > mam prawo sie w nim panoszyc, a ty nie.


                :-DDD


                > fajnie by bylo jakby tego wsiorstwa bylo mniej.


                Na razie najwiekszym wiesniakiem w tym watku jestes Ty :-D


                > dziwisz sie, ze nikt was nie lubi i czasami nawet chamsko sie do was odnosi?
                > bo mnie to w ogole nie dziwi.


                Sloma z butow wystaje - naprawde jestes taki glupi czy tylko udajesz? Napisz cos jeszcze buraku, posmiejemy sie z tych wynurzen Jasnie Panicza :-D
              • sinsi Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 16:43
                wez_sie napisał:

                > np. ja
                > wolalbym mieszkac w sopocie, ale nie moge sobie na to pozwolic (jeszcze).
                > warszawa to moje miasto a nie twoje.
                > mam prawo sie w nim panoszyc, a ty nie.
                > fajnie by bylo jakby tego wsiorstwa bylo mniej.
                > dziwisz sie, ze nikt was nie lubi i czasami nawet chamsko sie do was odnosi?
                > bo mnie to w ogole nie dziwi.



                aaa..... to frustracja bezrobotnego nieudacznika? to może na zmywak do Irlandii terzeba ruszyć budżet podreperować.... potem będziesz nie dośc że warszawiak to jeszcze światowiec :)))))))))))))
                • lukas_log Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 17:33
                  Ja bylem przez jakis czas bezrobotny. Przez sloiki wlasnie.
                  Wszystko rozchodzilo sie o stawki.
                  Jesli masz 100 (dla przykladu) kandydatow na jedno miejsce pracy, a rekrutacja nie polega na sprawdzaniu umiejetnosci ,to wygra ten, kto sprzeda sie taniej.

                  Nie mam pretensji ani nie jestem sfrustrowany tym, ze szukalem pracy. Trwalo to na tyle krotko, ze nie odbilo sie na moim zyciu specjalnie. Po prostu musialem "zakombinowac", bo normalnie czlowiek by wegetowal za takie stawki. Ale jak sie ma sloiki i kielbache z domu na wsi, to da rade:)
                  • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 18:42
                    niech sie tylko nie udlawi ta kieblasa, a pozniej nie zapomni wytrzec geby jakas serwetka (albo rekawem jak prawilny sloik)
                    • marcin_kkkk Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 19:50
                      Ludzie nie karmcie trolli, dyskusja z tymi pseudo "Warsiawiakami" nie ma sensu . Jakim zakompleksionym, ograniczonym i tępym człowiekiem trzeba być, zeby w dobie globalizacji, kiedy Polacy pracuja na calym swiecie od Nowego Jorku po Dubaj, dąsać sie na przyjezdnych z innego miasta. Pogodz sie czlowieku, ze Warszawa jest tyle samo Twoja co mieszkanca Pcimia Gornego czy Koziej Wolki. Czasy Gierka i reglamentowania pobytu juz nie wroca.
                      • evita_duarte Re: Dobrze gada wodki mu :) 27.10.11, 17:06
                        marcin_kkkk napisała:

                        > Ludzie nie karmcie trolli, dyskusja z tymi pseudo "Warsiawiakami" nie ma sensu
                        > . Jakim zakompleksionym, ograniczonym i tępym człowiekiem trzeba być, zeby w do
                        > bie globalizacji, kiedy Polacy pracuja na calym swiecie od Nowego Jorku po Duba
                        > j, dąsać sie na przyjezdnych z innego miasta. Pogodz sie czlowieku, ze Warszaw
                        > a jest tyle samo Twoja co mieszkanca Pcimia Gornego czy Koziej Wolki. Czasy Gie
                        > rka i reglamentowania pobytu juz nie wroca.

                        Ja powiedzialabym wiecej. Do pracy w Warszawie ma takie samo prawo Polak z Pcimia jak i Niemiec czy Szkot. Tak samo do pracy w Londynie czy innym York. to czy dostanie te prace to juz zalezy od konkurencyjnosci. Z doswiadczenia wiem, ze na przyjezdnych narzekaja glownie nieudacznicy, co to dostaja prace tylko jak nie ma innych chetnych. To samo jest w Nowym Jorku. Jak nie moga Ci nic innego zarzucic to zawsze jest "argument", ze zabierasz prace tym tu urodzonym. Otoz nie moge zabrac komus czegos co do niego nie nalezy. Poza tym jest OK kiedy kawe podaje pani z ciezkim hiszpanskim akcentem. Zgorzknienie pojawia sie kiedy pani z takim samym akcentem jest szefowa :)

                        Za to NIGDY nie slyszalam narzekania na przyjezdnych z innych miejsc w Stanach.
                • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 18:43
                  bynajmniej

                  po prostu nie lubie ich za to, ze kalecza polski jezyk i zachowuja sie jakby wyszli z obory.
              • lady.papryczka Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 21:53
                Ja się zastanawiam czy Ciebie ktokolwiek lubi. Bo takie chamidła i ograniczone buce to doprawdy rzadko się spotyka. Normalni, kulturalni ludzie z jakimś obyciem wyniesionym z domu nie odnoszą się chamsko do nikogo, nie mają też problemów z cudzym miejscem urodzenia.
                • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 07:57
                  to sie nie zastanawiaj :)
              • lidkaaa Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 27.10.11, 13:43
                Mam nadzieję,że ludzi wysławiających się podobnie do ciebie, jak najdłużej nie będzie stać na Sopot. Chyba że chcesz pojawić się jako kuracjusz w uzdrowisku, może solanki pomogą na zwoje.
              • ap785 Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 28.10.11, 00:11
                Drogi wez_sie wez sie za siebie a przestan obwiniac za swoje problemy innych. Twoje posty są obraźliwe, chamskie i nietolerancyjne.
                Moze Ci się to podobać albo nie, ale niewolnictwo się skończyło i teraz każdy ma prawo się kształcić i szukać lepszego życia nie tylko w innym mieście ale i innym kraju. Uważasz, że koleś z Koziej Wólki jest gorszy od Ciebie ze względu na to gdzie się urodził i ma do końca życia zbierać dla Ciebie na polu ziemniaki? Czy może chciałbyś urządzić jakiś pogrom, bo twoim zdaniem Warszawa jest tylko dla warszawiaków??
                Dla mnie nie ma znaczenia skąd człowiek jest, ważne żeby był kumaty. I jestem z Warszawy.
              • aqwertz Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 28.10.11, 11:33
                Takim leszczom jak weź_sie należało by czasem spuścić porządny wpierd... bo tylko psują opinie rodowitym Warszawiakom.

                Szmaciarzu ze Szmulkowizny, weź się i spier.. stąd. Jeśli urodziłeś się w Warszawie to nie przyznawaj się do tego, bo przynosisz wstyd temu miastu.
                Idź po zasiłek jak twój stary i kup sobie tanie wino a nie lecz swych kompleksów na forum.
        • wkkr murzyni n/t 09.06.11, 16:53
      • lady.papryczka Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 09.06.11, 21:42
        Zdecydowanie lepiej będzie jak to ty opuścisz Warszawę. Ta ambitna dziewczyna bardziej tu się przyda niż kolejny nieudacznik narzekający, że ktoś mu pracę zabiera. Jakoś ci naprawdę dobrzy na przyjezdnych nie narzekają, ale nieudacznictwo trzeba jakoś wytłumaczyć.
        • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 07:58
          pomylilas watki.
          nie narzekam, a do nieudacznika na pewno jest mi dalej niz tobie.

          ja po prostu was nie lubie i nie szanuje.
          • lady.papryczka Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 08:36
            Was towarzyszko czy Ci się w oczach mieni? Bo ja jestem pojedyncza.
            • wez_sie Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 10.06.11, 08:51
              was-wiesniakow.
              nie wazne, czy urodzonych na wsi, czy mentalnych.
              ty pewnie jestes i 1 i 2.
              • aqwertz Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 28.10.11, 11:43
                Mały zakompleksiony człowieczku, na co dzień jesteś potulnym i grzecznym gimnazjalistą, a a tu zgrywasz warszawskiego cwaniaka. Zamiast zazdrościć innym skończ szkołę, wyjedź z ze swojej zapyziałej dzielnicy a zobaczysz że są ładniejsze miasta niż Warszawa.
      • eric_theodore_cartman Re: a podatki placisz na ojcowiznie, co? 29.10.11, 21:37
        Klasyczny słoik bezrolny, zaprzaniec. Tata przyjechał z kieleckiego do pracy w UB. W rodzinie od pokoleń cierpia na niedorozwój, teraz bez pracy.
    • six_a Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 09:03
      primo, drugi kredyt i karta kredytowa obniżają zdolność kredytową. obniż limity kart, bo na to patrzą i spłać ten pierwszy kredyt, sytuacja wyjściowa będzie lepsza.

      poszukaj banku, który w ogóle jest skłonny dać kredyt singlowi, bo podejrzewam, że to może być większy problem niż zdolność. kredyt możesz wziąć też z kimś z rodziny, np. którymś z rodziców?

      ostatnio jeden bank reklamuje się minimalną ilością formalności, może tam spróbuj. nazwę szybko sobie znajdziesz, nie będę robić reklamy;)
    • lilyrush Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 09:45
      mieszkanie ma kosztować te 40-50 tys czy tyle chcesz kredytu? Bo jeśli to cena mieszkania to kredyt na 20-25 tys.
      Problemem jest przede wszystkim to,ze masz stała prace bardzo krótko
      Idz do expandera
    • kiira_korpi Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 09:46
      Ja brałam kredyt w październiku 2008 r., wtedy kiedy akurat zaczynał się już kryzys bankowy.
      Mimo wszystko, z tego co pamiętam, banki były raczej chętne do udzielenia mi kredytu. Kwota: 220 tys.
      Całe formalności (od momentu złożenia papiórów do odebrania kluczy od mieszkania trwały 3 tygodnie - krótko, ale dla mnie i tak to była cała wieczność).
      Ale, nie miałam wtedy żadnych kart kredytowych ani innych kredytów. Tego musisz się pozbyć jako pierwszego. Po drugie - u mnie chcieli zobaczyć ciągłość zatrudnienia - co najmniej rok, ale zaakceptowali, że w nowej firmie byłam od 4 miesięcy, bo gładko przeszłam z poprzedniej
      .
      Nie poddawaj się, to tylko na początku się wydaje, że jest mnóstwo papierów i że to jest nie do przejścia.
      I choć ja sama miałam chwile zwątpienia (pamiętam jak dziś, jak szlochałam MMŻetowi w słuchawkę w sklepie przy półce z chipsami), to późniejsza radość z posiadania własnego kąta - bezcenne.
      Aha, u mnie chętne były dwa banki - Kredyt Bank i Polbank.
    • babcia.stefa Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 09:54
      Po pierwsze, pozbądź się kredytu, po drugie, pozbądź się karty kredytowej, albo poważnie obniż limit (wiele banków traktuje karty kredytowe przy liczeniu zdolności kredytowej w arcyidiotyczny sposób: zakłada, że co miesiąc spłacasz 1/12 limitu, czyli karta kredytowa z limitem 10 000 zł obniża Ci miesięczną zdolność spłaty o 833,33 zł), po trzecie, nie gadaj z bankami, tylko idź do doradcy - on Ci powie, w jakich bankach masz szansę.
    • amj6 50tys kredytu to nie dużo... 09.06.11, 10:01
      radzę poczekać - aż tak Ci się chyba nie śpieszy?
      banki raczej chcą aby umowa o pracę była raczej na czas nieokreślony (czyli jeśli dopiero zaczęłaś to musisz dokończyć 3 miesiące okresu próbnego a potem prawdopodobnie 1 rok umowy na czas określony a potem duża szansa że dostaniesz na nieokreślony), oczywiście wcześniej też się da ale zapewne nie wszędzie (czasem wystarczy jakieś głupie zaświadczenie z pracy typu że pracodawca nie widzi przeciwności abyś po okresie na który masz umowę nadal tam pracowała - pracodawce to nie wiążę, i tak może Ci nie przedłużyć umowy ale Ty masz wymagany papierek dla banku)
      Polecam umówienie się z doradcą Open-Finance lub jakiejś podobnej firmy - doradca znając Twoją sytuację i potrzeby powie Ci w którym banku, na jakich warunkach i ile kasy dostaniesz - nic Cię to nie będzie kosztowało bo te konsultacje są darmowe - później doradca oczywiście może Ci pomóc w załatwieniu kredytu z wybranym bankiem (na tym zapewne zarabiają właśnie), ale równie dobrze możesz iść - zebrać informację a potem już sama wybrać się do konkretnego banku.
      • one.krymka Re: 50tys kredytu to nie dużo... 09.06.11, 13:45
        ona nie mzoe czekac, bo wynajmuje.......
      • pieniadzezrobsam Nie idź do doradcy, to się nie opłaca 09.06.11, 17:09
        Lepiej sama pochodź po bankach - będzie taniej i szybciej

        ..................
        pieniadzezrobsam.blogspot.com/
    • harrison_bergeron Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 11:12
      Skocz sobie na forum-kredytowe.pl, albo jakieś inne losowe. Ostatnio trochę podczytuję.
      Z ciekawostek: PKO nie przepada za singlami, tym bardziej za młodymi. Czas pracy ma spore znaczenie.

      Siedzą tam głównie 'doradcy' i są w stanie zaproponować kilka różnych wariantów w różnych bankach. Cudów nie ma, ale jak poczytasz to zawsze troche informacji zostanie. Będą pewnie proponowali przystąpienie któregoś z rodziców do kredytu.
    • mumia_ramzesa Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 11:18
      1. Zbyt krotko pracujesz. Masz juz umowe na czas nieokreslony?
      2. Karta kredytowa i kredyt zmniejszaja zdolnosc kredytowa.
      3. Potrzeba duzo zaswiadczen.
      4. Sprawdza czy nie jestes notowana w KRD, wiec nie tylko musisz splacac zobowiazania do bankow ale nie zalegac z czynszem i in. oplatami.
      • mariela1987 Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 11:23
        Ja też jestem sama i za ok 2-3lat będę chciała kupić mieszkanie. Też sie zastanawiam jak to będzie bo z tego co widzę banki są niechetne...
        • lilyrush Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 13:34
          nie dorabiaj ideologii po jednym poście.
          jak kupowałam swoje pierwsze mieszkanie to byłam totalna singielka- kredyt dostałam
          jak kupowałam w czasie rozwodu drugie to kredyt dostałam, a byłam singielka finansowa (rozdzielność majątkowa) z dzieckiem
          teraz przechodzę tą procedurę po raz 3 jako rozwódka z dzieckiem i kredyt tez dostane

          zdecydowanie sugeruje expandera- maja ciut inna zasadę działania od open finance, która akurat dla klienta robi pewna różnice
      • maiasa Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 14:19
        mumia_ramzesa napisała:

        > 1. Zbyt krotko pracujesz. Masz juz umowe na czas nieokreslony?
        > 2. Karta kredytowa i kredyt zmniejszaja zdolnosc kredytowa.
        > 3. Potrzeba duzo zaswiadczen.
        > 4. Sprawdza czy nie jestes notowana w KRD, wiec nie tylko musisz splacac zobowi
        > azania do bankow ale nie zalegac z czynszem i in. oplatami


        Hej mumia :) (nick pierwsza klasa!)

        No wiec umowa jest na czas nieokreslony. Rozumiem, ze to duzy plus?
        Kredyt gotowkowy moge splacic od razu, ale wtedy wklad wlasny mi sie zmniejszy i musialabym brac wiekszy kredyt. Ale moze to taka logika bankow, sama juz nie wiem..
        Z oplatami nie zalegam.
        Coz, chyba jakos przez to przejde.
        Najpierw musze sie odwazyc pojsc do placowki i rozmawiac, pytac, dowiadywac sie wiecej.
        • mumia_ramzesa Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 14:55
          > No wiec umowa jest na czas nieokreslony. Rozumiem, ze to duzy plus?

          Tak, ale jesli do pierwszy mies. pracy to mozesz miec problem. Poza tym patrza na przerwy w zatrudnieniu - nie powinny byc zbyt duze.

          > Kredyt gotowkowy moge splacic od razu, ale wtedy wklad wlasny mi sie zmniejszy
          > i musialabym brac wiekszy kredyt. Ale moze to taka logika bankow

          Idz do placowki jednego, drugiego banku i porozmawiaj, popros o symulacje, porade czy lepiej splacic tamten kredyt itd. Jesli nie masz szansy w tej chwili na przyznanie kredytu to od razu Ci powiedza.
          Teraz program "Rodzina na swoim" obejmuje tez singli. Dowiedz sie o taki kredyt, bo jest na duzo lepszych warunkach (ale nie wszystkie banki go oferuja).
          Warto sie popytac w kilku bankach, bo rozne sa oplaty zwiaz. z przyznaniem kredytu i roznice w oprocentowaniu. Niektorzy wyst. o kredyt rownoloegle w kilku bankach i potem wybieraja najkorzystniejszy (za rozpatrzenie wniosku kredytowego sie nie placi).
    • pepsikola Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 11:50
      to tez zalezy ile zarabiacie. jak kilka tysiecy to no problem:))
    • galasretka.pluskawkowa Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 12:15
      Zacznij od zorientowania się, jakie mieszkanie byś chciała i w jakiej cenie, a potem udaj się do doradcy. Po pierwsze nic mu nie płacisz (doradcom płacą banki). Po drugie - nie tracisz czasu i nerwów na rozmowy w poszczególnych bankach, gromadzenie formularzy itp., robi to za Ciebie doradca, a ma przeważnie dość spory wachlarz możliwości. Od razu powie Ci, czy w ogóle masz szansę na kredyt i gdzie. Co do papierów, to potrzebne jest:
      - Zaświadczenie z pracy o zarobkach. Każdy bank ma swój formularz, który powinna wypełnić księgowa w Twojej firmie (najlepiej niech od razu wypełni kilka do różnych banków). Zwykle banki wymagają ciągłości przychodów z 6-12 miesięcy, więc 1 miesiąc pracy to zdecydowanie za krótko, no chyba że wcześniej miałaś inne udokumentowane źródło dochodów. Liczy się również zapewnienie, że będziesz miała pracę w przeciągu lat kolejnych (albo umowa na czas nieokreślony albo zaświadczenie od pracodawcy, że taka umowa będzie). Duże znaczenie też ma wykonywany zawód.
      - Historia twojego gospodarowania pieniędzmi, a więc po prostu wydruki wszystkich operacji na Twoim koncie bankowym z ostatnich 6-12 miesięcy (nie tylko wpływy, ale również wydatki - nic się nie ukryje).
      - Dokumentacja dotycząca wszelkich zaciągniętych wcześniej kredytów. Na tej podstawie bank określi, ile potrzebujesz miesięcznie na życie itp. Wszelkie spłacone już kredyty mile widziane, jeśli były opłacane na czas, bo wtedy podnosi to Twoją wiarygodność. Natomiast te niespłacone lub karty kredytowe, a także posiadanie dzieci - obniżają zdolność kredytową.
      - Jeśli mieszkanie jest z rynku wtórnego, to potrzebny jest akt notarialny poprzedniego właściciela i wycena nieruchomości od rzeczoznawcy.
      - Umowa przedwstępna kupna-sprzedaży (to spisujesz z właścicielem mieszkania lub developerem).
      - Kserokopie umów o pracę, dowodu osobistego i drugiego dokumentu ze zdjęciem itp.
      - Zaświadczenie z urzędu skarbowego o rozliczeniu się z podatku.
      Jak sama widzisz - jakiegoś wielkiego zatrzęsienia papierów nie ma. Trochę kserowania, trochę drukowania, wycieczka do księgowej w pracy i do urzędu skarbowego, podpisanie umowy z developerem. Załatwienie tych wszystkich dokumentów może trwać tydzień, ale jak się dobrze zakręcisz, to może zająć zaledwie 1 dzień. Niesiesz to wszystko do doradcy, a on to niesie do poszczególnych banków, które wcześniej razem wybraliście. Potem czekasz już tylko na decyzje, czasami nawet miesiąc. Gdy już ktoś zdecyduje się udzielić Ci kredytu, to podpisujesz akt notarialny, a następnie umowę z bankiem i czekasz aż przeleją pieniążki (zwykle nie trwa to długo, u mnie to były 3 dni). Na koniec, jak już jesteś szczęśliwą właścicielką własnych czterech kątów, to jeszcze tylko załatwiasz parę formalności związanych z wypisem księgi wieczystej (w sądzie), meldujesz się itp.
      Ja kredyt brałam sama i to w dobie tzw. kryzysu, gdy banki generalnie nie chciały udzielać kredytów, z niewielkimi zarobkami, bez wkładu własnego, w banku który nie ma nawet siedziby w moim mieście. Nie miałam o temacie zielonego pojęcia. Cały proces trwał 1,5 miesiąca od pierwszej wizyty u doradcy po wpłatę gotówki. Wszelkie opłaty typu notariusz, opłaty bankowe, ubezpieczenie i rzeczoznawca to był dodatkowy koszt około 10% wartości mieszkania. Powodzenia:)
      • maiasa Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 15:30
        Dzieki serdecznie :)

        Nick tez przyznam, ze ciekawy. :))) Kreatywne jestescie!
    • tonik777 Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 13:05
      Powinnaś się raczej zdecydować na większy kredyt. Do 80 tyś zł podchodzi pod kredyt konsumencki, a banki tego nie lubią.
    • brak.slow Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 13:12
      masz umowe na czas okreslony, a to zaniża zdolnośc. poczekaj az bedziesz miec na czas nieokreslony. zdolnosc zaniżają wszystkie umowy oprócz umowy na czas nieokreslony, dzieci, inne kredyty, zdolnosc podnosi mąż (nawet niepracujący-bank traktuje go jak kogos kto w razie czego splacac bedzie gdy Ty sie wysypiesz)-w takim razie moze weź kredyt na niby z rodzicami-jako z wspolkredytobiorcami?
    • niceflower454 Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 13:16
      A powinna liczyć sie tylko zdolność kredytowa ,czyli wysokość zarobków i ewentualne wydatki,koszty wszelakie etc.Nie ma zadnej gwarancji ,że małżeństwo zarobi tyle by spłacić duży kredyt.
    • phi28 Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 13:37
      Czy ja dobrze rozumiem: kredyt mieszkaniowy na kwote 40-50 tys pln, a wklad wlasny, 50-60 %, czyli cena mieszkania ok 100 000 zł?

      Gdzie Ty w Warszawie chcesz kupić takie mieszkanie? Chyba, ze coś ściemniasz - kupujesz mieszkanie sama czy z kimś? Bo dla banku to jest duża różnica.
      No i jak masz kredyt konsumpcyjny i obciążoną kartę to na prawie 100% nie masz zdolności kredytowej.
      Bo wbrew pozorom to zdolność kredytowa się liczy - ja jestem singielką i mam 2 kredyty mieszkaniowe - mój stan cywilny w żadnym przypadku nie był problemem
      • e.i.t.h.e.l Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 13:41
        Ona nie chce mieszkania w Warszawie.
        • niceflower454 Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 15:40
          do eithel-a na jakiej podstawie tak wnioskujesz?

          Jeśli chodzi o mnie, to ja nigdy nie lubiłam siedzieć w jednym miejscu.
          • black_ops Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 18:38
            ...a przeczytać treść postu ze zrozumieniem nie łaska?
          • e.i.t.h.e.l Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 23:32
            A na takiej:


            "Chce kupic mieszkanko w bloku, w innym miescie. Ceny w Wawie macie wciaz zaporowe!"
    • one.krymka przede wszystkim.. 09.06.11, 13:38
      wracaj do swojej wiochy
      Warszawa (tylko wieśniaki i napływowi mówią stolica-potrafią tez napisac tak "stolyca") nie jest miastem dla wszystkich. I nie chodzi tu o bogactwo, ale o mentalność. Przez takie jak ty i tobie podobne, jest tak duuuza konkurencja nawet na najbardziej podstawowych stanowiskach, ze zwykły, rodowity warszawiak nie jest w stanie. powiedzmy bez problemow znaleźć pracę.

      Dlaczego, tam, u was, bylo ci zle? Przecież miałaś bardziej swojsko, byli ci wszędzie lbizej. I ludzie lepsi? Bardziej pogodni i taniej.
      Jeszcze raz; organizuj powrót do swoje wiochy!!!

      P.S. Nie wiem dlaczego nie stać cie na Warszawę, skoro zazwyczaj to własnie napływowi podbijają rynek nieruchomości i przez nich ceny windują w góre!
      • e.i.t.h.e.l Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 13:43
        Pamiętam, że zawsze czułam jakąś niechęć do ewentualnej przeprowadzki do Warszawy (stolycy). Po przeczytaniu kilku wpisów rodowitych Warszawiaków upewniłam się w tym poglądzie.
        • malepiffko Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 13:47
          >kilku wpisów rodowitych Warszawiaków

          im krocej mieszka tym bardziej rodowity. w warszawie tzw rodowitych warszawiakow (czyli przynajmniej od 4-5 pokolen) nie ma prawie wcale.
          • e.i.t.h.e.l Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 14:03
            No tak, ale odniosłam wrażenie, że ze 2 czy 3 osoby, które tu się wypowiedziały są właśnie takimi Warszawiakami z dziada pradziada, bo jak niby można najeżdżać na kogoś, że zechciał przyjechać do Warszawy za pracą, gdy jego rodzice zrobili to samo?
            • one.krymka Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 14:06
              warszawiakami - piszemy małą litera, bo to nazwa mieszkańca miasta
              • e.i.t.h.e.l Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 14:09
                A to przepraszam.
            • swiete.jeze Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 14:14
              e.i.t.h.e.l napisała:

              > No tak, ale odniosłam wrażenie, że ze 2 czy 3 osoby, które tu się wypowiedziały
              > są właśnie takimi Warszawiakami z dziada pradziada,

              Ja odniosłam inne, że chamstwa w internecie jest sporo.
          • one.krymka Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 14:05
            Uwierz mi, zeby byc rodowitym nie trzeba zaliczyć 10 pokoleń. Tak jak u ciebie nie trzeba zlaiczac 15. Wazne, ze tu żyje codzienne, ze skończyłam tu podstawówkę, ze trzepałam sie na trzepaku i że ktos w tej chwili zajmuje mi meisjce pracy, a ja zeby zostać asystentka dyrektora musze biegle wladac 3 językami, miec 2 fakultety i inne takie, kiedy w prostym urzedzie gminy w zachodnio-pomorskim moge miec wyższe niepełne by dyrektorować...

            Zastanawia, prawda..
            • e.i.t.h.e.l Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 14:09
              To dlaczego się tam nie przeprowadzisz? Pytam serio. A skoro ktoś w warszawie zajmuje Twoje miejsce tzn, że też włada tymi językami itp?
              • one.krymka Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 14:16
                e.i.t.h.e.l napisała:

                > To dlaczego się tam nie przeprowadzisz? Pytam serio. A skoro ktoś w warszawie z
                > ajmuje Twoje miejsce tzn, że też włada tymi językami itp?

                myślałam o tym:)
                Ale ja tu mieszkam od początku. Tu mam swoje korzenie. DO tego przywykłam. Moze byc mi tu gorzej, ale widocznie tak byc musi i nie jest to pretekstem do tego, zeby ktoś obcy mi tą moją sytuację miał pogarszać.
                W ostateczności to ja jestem dyskryminowana, ze się tu urodziłam!

                Oczywiście, ze pracodawca wybierze kogoś kto włada 5 językami w pierwszej kolejności, niz tego kto włada 1. Ale jezlei w jednym- nawet duzym mieście, taką umiejętność posiada co 2 mieskzaniec, to jakie ja mam szanse na to, by dostać cokolwiek?
                A co drugi własnie dlatego, ze jest nie stad i w pewnym sensie 'wystarał sie' by tu być.
                • e.i.t.h.e.l Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 14:40
                  Ci przyjeżdżający też mają gdzieś swoje miejsce gdzie się urodzili, znajomych itd. i tak samo - trudno wyjechać im do Ciebie, jak Tobie do nich :) Ale stety-niestety, pewnie będzie wśród ludzi coraz większa mobilność, częstsza zmiana miejsca życia.
            • sumire Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 14:14
              zajmuje miejsce pracy, bo widocznie okazał się lepszy. niekoniecznie dlatego, że chciał mniej pieniędzy, a pracodawca ulitował się nad biednym kmiotkiem z prowincji.
              • one.krymka Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 14:18
                sumire napisała:

                > zajmuje miejsce pracy, bo widocznie okazał się lepszy. niekoniecznie dlatego, ż
                > e chciał mniej pieniędzy, a pracodawca ulitował się nad biednym kmiotkiem z pro
                > wincji.

                Przecież to oczywiste, ze tutaj przyjeżdżają najlepsi z najlepszych, dlatego ci norm-w tym kontekście gorsi nie mają z nimi szans. Nawet jezeli statystycznie stanowią tą górną warstwę tego kraju.
              • wez_sie oho! kolejny przedstawiciel sloikow 09.06.11, 14:36
                z wynajmowanej kawalerki
                • sumire Re: oho! kolejny przedstawiciel sloikow 09.06.11, 14:38
                  pudło - nie dość, że mieszkanie własne, to jeszcze ani mi w głowie przeprowadzać się do Warszawy :)
                  • wez_sie Re: oho! kolejny przedstawiciel sloikow 10.06.11, 08:59
                    amen
            • ka-mi-la789 Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 15:14

              > Wazne, ze tu żyje codzienne, ze skończyłam tu podstawówkę, ze trzepałam sie na trzepaku

              A gdzie kończyłabyś podstawówkę i gdzie byś się trzepała, gdyby tatulo nie przyjechali za robotą przy taśmie na Żeraniu albo w Ursusie?

              > ktos w tej chwili zajmuje mi miejsce pracy,

              A to bezczelny ktoś! Zamknąć Warsiawkę na cztery spusty i zabronić wjazdu nawet szkolnym wycieczkom, bo jeszcze zostaną i zajmą krymce kolejne sekretarskie stołki.

              > kiedy w prostym urzedzie gminy w zachodnio-pomorskim moge miec wyższe niepełne by dyrektorować...

              To dlaczego się nie wyprowadzisz do zachodniopomorskiego (tak się to pisze)?

              > Zastanawia, prawda..

              Oj, zastanawia. Głównie to, jaki poziom trzeba reprezentować, żeby uważać, że z racji miejsca zamieszkania jestem lepsza od reszty kosmosu. I że z racji moich fochów mają zostać odwrócone najnormalniejsze w świecie procesy gospodarcze i społeczne.
              • swiete.jeze Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 16:06
                W końcu sensowny głos w tej głupiej dyskusji.
              • best.yjka Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 17:28
                Też się zgadzam. Dodam jeszcze, że znam warszawiaków z dziada pradziada. Kilka pokoleń wstecz mieszkający w stolicy. I zawsze się śmiali z TAKICH "WARSIAWIAKÓW".
              • one.krymka Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 20:53
                Nie jestem lepsza. Jeżeli już to najlepsza i nie o tym tu mowa.
                Mowa o ludziach, którzy tu napływają tj. napływowych i zawalają wszystko swoją chęcią zostania tu na stałe - po trupach.
          • wez_sie Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 14:34
            od 4 pokolen sa, wiec spokojnie mozesz wrocic do pielenia grzadek.
            • e.i.t.h.e.l Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 14:43
              A nie wydaje Ci się dziwne to, że wielu warszawiaków jak się dorobi to właśnie ucieka z tego miasta, kupuje dom i właśnie zajmuje się tymi grządkami?
              • wez_sie Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 14:51
                tak, najczesciej sie wyprowadzaja 20-50km od warszawy, a nie 350 ROZUMIESZ?
                zreszta sam tak zrobie, jak sie dorobie.

                • e.i.t.h.e.l Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 14:59
                  To nie czepiaj się pielenia grządek. Naprawdę uważasz, że samo miejsce zamieszkania czyni Cię lepszym człowiekiem od innych?
                  • wez_sie Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 15:05
                    szczerze? tak wlasnie uwazam.
                    mam zupelnie inny swiatopoglad, inna mentalnosc i potrafie sie poslugiwac jezykiem ojczystym.
                    to odroznia mnie od polski b (pewnie z 3/4 spoleczenstwa).
                    sorry, ale jak sie gada z jakims bialostocczaninem albo innym sloikiem, to czasami nie wiadomo w jakim on jezyku mowi.

                    a to ze jestem wg ciebie chamski, to juz twoj problem :)
                    • ka-mi-la789 Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 15:19
                      > mam zupelnie inny swiatopoglad, inna mentalnosc

                      Bzdura. Zachwyconych sobą kretynów wszędzie jest pełno.

                      > i potrafie sie poslugiwac jezykiem ojczystym.

                      Wydaje ci się. Chyba że ojczystym językiem nie jest dla ciebie polski.
                      • wez_sie Re: przede wszystkim.. 10.06.11, 08:00
                        w internecie panuja zupelnie inne zasady, ale ty sloiku nie masz o tym bladego pojecia.
                        kiedy ja zaczynalem przygode z netem, ty podbieralas jajka kurom.
                    • swiete.jeze Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 16:08
                      wez_sie napisał:

                      > potrafie sie poslugiwac jezyk
                      > iem ojczystym.

                      Na pewno nie w piśmie.
                    • samo_dobro Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 16:18
                      wez_sie napisał:
                      > szczerze? tak wlasnie uwazam.


                      jak to mowia: chlop ze wsi wyjdzie, ale wies z chlopa nigdy ;-)


                      > mam zupelnie inny swiatopoglad, inna mentalnosc


                      tak, identyczna jak Kargul i Pawlak :-D


                      > a to ze jestem wg ciebie chamski, to juz twoj problem :)


                      okreslilbym raczej, ze jestes zwyklym trollem albo po prostu burakiem

                      jesli to drugie to az niemozliwe, ze ktos tak potrafi poslugiwac sie komputerem, widac internet trafil pod strzechy ;-)
                      • wez_sie Re: przede wszystkim.. 10.06.11, 08:01
                        rozumiem, ze pisales teraz o swoich bliskich z mlawy?
                    • best.yjka Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 17:42
                      Tak jesteś chamski. Ale to akurat twój problem. Jedynie dresy spod bloku może ci zrozumieją, a może nie.
                    • lady.papryczka Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 22:05
                      Umiesz posługiwać się językiem ojczystym? A jaki to jest, że się w nim nie stosuje wielkich liter? Polski raczej nie:) Popatrz, ja jestem dobrze wykształconą warszawianką i nie mam najmniejszego problemu ze zrozumieniem ludzi z Białegostoku czy innych regionów.
                      • wez_sie Re: przede wszystkim.. 10.06.11, 08:02
                        jak brakuje ci argumentow to szukaj zaczepki w pisowni.
                        TO JEST INTERNET niedouczona paniusiu spod ilawy.
                        tu panuja inne zasady.
                        wracaj do krow.
                        • lady.papryczka Re: przede wszystkim.. 10.06.11, 08:35
                          Ojoj, poniosło paniczyka, poniosło. A paniusia douczona bardzo i w dodatku rodowita warszawianka. Całego swojego drzewa genealogicznego nie znam, ale pod koniec XVIII wieku to moi przodkowie już byli w Warszawie.
                          • wez_sie Re: przede wszystkim.. 10.06.11, 08:44
                            nie wierze w zadne twoje wyszczekane slowo.
                            pa
                            • lady.papryczka Re: przede wszystkim.. 10.06.11, 08:48
                              Jasne, jak paniczykowi fakty nie pasują do wyobrażeń to lepiej się na fakty obrazić. Ja wiem, że rozmowa z kimś, kto stoi wyżej pod względem kultury i wykształcenia może być przykra, ale potraktuj to jako impuls do rozwoju.
                              • wez_sie Re: przede wszystkim.. 10.06.11, 08:53
                                internet cie przerasta.
                                zastanow sie, czy na pewno odpowiadasz na tego posta co chcialas...
                    • e.i.t.h.e.l Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 23:38
                      Toż właśnie jakieś 3/4 ludzi myśli o sobie, że są wyjątkowi, mają inny światopogląd itp. Czyli jesteś po prostu jednym z wielu, którym wydaje się, że są taaaacy wyjątkowi. To, że nie potrafisz porozumieć się z innymi, to akurat Twój problem :) A twoje chamstwo moim na szczęście nie jest, gdyż raczej się nie spotkamy.
                  • best.yjka Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 17:38
                    Jak "jedynym sukcesem" w życiu jest miejsce urodzenia. To tak. Ludzie którzy dokonali czegoś w swoim życiu nie mają takich problemów. Są dumni ze swoich dokonań. Jak się nic w swoim życiu nie zrobiło, oprócz opluwania innych. To trzeba dowartościować EGO np. miejscem urodzenia (może być miasto lub kraj - ksenofobia), kolor skóry (rasizm) itp. Ruszenie (_._) i zrobienie coś we własnym interesie nie wchodzi w rachubę. Siedzi się, pierdzi w stołek i narzeka na innych.
                    • wez_sie Re: przede wszystkim.. 10.06.11, 08:04
                      twoim jest przezycie za 200/mc + sloiki od matuli i koczowanie w 8 osob w m2.
                      gratuluje osiagniec!
                      • lady.papryczka Re: przede wszystkim.. 10.06.11, 08:46
                        Oj, zabolało chyba. Wiadomo, że im niższą warstwę społeczną człowiek reprezentuje, tym więcej w nim jadu, złości, frustracji i pospolitego chamstwa. Reprezentant inteligencji nie będzie się wywyższał tylko dlatego, że urodził się w tym, a nie innym miejscu. Ale plebsowi osiągnięć brak to musi. i nagle najważniejszy w życiu staje się podział na "nas" tych lepszych, z danego kraju, osiedla czy nawet dzielnicy i "ich", którzy sa gorsi, bo obcy i nam zagrażają. Weź ty idź na ustawkę, ponaparzaj się z burakami z osiedla obok, bo weszli na twój teren to ci się lepiej zrobi. Niestety, masz mentalność blokersa z NRD, który czuje się lepszy od Polaka wykładającego na uniwersytecie i znającego biegle kilka języków, bo to przecież tylko głupi polaczek, a on jest wielki Niemiec.
                        • wez_sie Re: przede wszystkim.. 10.06.11, 08:55
                          odlecialas w sina dal z tymi wynuzeniami.
                          juz sama nie wiesz o czym piszesz.

                          zachowujesz sie jak typowa naplywowa wiejska przekupa, co gada tylko po to by gadac.
                          z sensem, czy nie, to bez znaczenia. im glosniej tym lepiej.

                          ochlon...
                          • lady.papryczka Re: przede wszystkim.. 10.06.11, 08:58
                            Twoja dogłębna znajomość realiów życia wiejskiego rzuca nowe światło na Twoje wypowiedzi:) Wybacz, ja znam tylko przekupki z praskich bazarów, chociaż tam teraz się prawdziwie europejsko zrobiło i coraz trudniej o pyzy i inne zakazane przysmaki mojego dzieciństwa.
                            • wez_sie Re: przede wszystkim.. 10.06.11, 09:01
                              nigdy nie bylas na wsi?
                              no to jestes bardziej ograniczona niz myslalem.
                              • lady.papryczka Re: przede wszystkim.. 10.06.11, 09:06
                                Na polskiej nigdy, nie biorąc pod uwagę przejazdu w wakacje przez różne wsie. Po prostu nie miałam okazji. Jak byłam mała to moich rodziców niespecjalnie było stać na wakacje, więc odpadały wypoczynki w jakiś agroturystykach czy jak tam to się nazywało na początku lat dziewięćdziesiątych. Później jak sama organizowałam sobie wyjazdy to nie kręciło mnie wylegiwanie się na sianie, więc tylko przez różne wsie przejeżdżałam lub przechodziłam. Trochę za mało, żeby poznać realia wiejskiego życia.
                                • wez_sie opowiedz jeszcze cos o sobie 10.06.11, 09:11
                                  tak pieknie to robisz
                                  • lady.papryczka Re: opowiedz jeszcze cos o sobie 10.06.11, 09:13
                                    A co chcesz wiedzieć? Cenię sobie anonimowość, ale nie muszę ukrywać wszystkiego.
                                    • wez_sie Re: opowiedz jeszcze cos o sobie 10.06.11, 09:28
                                      chcialbym wiedziec, czy leczylas sie psychiatrycznie, czy jeszcze wszystko przed toba.
                                      • lady.papryczka Re: opowiedz jeszcze cos o sobie 10.06.11, 09:31
                                        Jeszcze wszystko przede mną. Możesz mi polecić jakiegoś, może się kiedyś przyda, jak nerwowo nie wytrzymam konieczności obcowania z ludźmi twojego pokroju.
                                        • wez_sie Re: opowiedz jeszcze cos o sobie 10.06.11, 09:41
                                          moge ci polecic strzelenie baranka w sciane.
                                          sam nie probowalem, ale tobie jestem pewien, ze pomoze, a na pewno nie zaszkodzi.
          • amarga Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 15:20
            Nie ma, bo musieli wyjechać zmuszeni do tego m.in. sytuacją na rynku pracy. Gdy przyjezdni, wynajmujący w pięciu jeden dziesięciometrowy pokój gotowi byli pracować 24/h za połowę albo i 1/3 normalnej stawki ośmiogodzinej, byleby tylko "zaczepić się" w stolicy. Za wszelką cenę.
            Ci, którzy chcieli żyć normalnie tak jak ich rodzice i dziadkowie, nie byli w stanie sprostać takiej konkurencji. Bo z jednej strony pensje poszły tak w dół, że z trudem można było się z tego utrzymać, a z drugiej - presja na pracę w nadgodzinach wywierana przez przyjezdnych gotowych do wyrzeczeń i poświęceń (w końcu nikt na nich po pracy w domu nie czekał - tylko puste cztery ściany) powodowała, że rodowici warszawiacy, chcąc zachować pracę, musieli praktycznie rezygnować z życia osobistego. Inaczej słychać było nieśmiertelną formułkę: "Na twoje miejsce czeka dziesięciu chętnych".

            Ilu rodowitych Warszawiaków zostało w Warszawie widać najlepiej 1 listopada.
            • maiasa Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 15:45
              To takie troche nazistowsko-niemieckie poglady...
              Przyjechali cudzoziemcy, gorszej kategorii ludzie i zabrali nam prace..

              Podczytywalam swojego czasu prase i fora zagraniczne. Rodowici Anglicy brzydza sie Polakiem, Niemcy nierzadko tez i wiele jest osob, ktorzy mowia podobnie jak wy tutaj...

              Mnie takie rozumowanie bardzo dziwi. Ale ja nie nosze w sobie ani frustracji, ani zawisci.

              Teraz jestem w Warszawie i bardzo sie ciesze. Mam wspaniale szefostwo i milych ludzi wokol siebie. Na pewno zaprzyjaznie sie tez z rodowitymi warszawiakami. Szczegolnie, ze lubie sluchac historii ludzi starszych.
              O, bede sobie po parku lazila, ptaszki karmila i z babulenkami porozmawiam. :))) Przynajmniej sa zyczliwsze, niz te forumowe tu kolezanki.

              Ah, i nie przeszkadza mi, ze jestem biedna. Bo to sie zmieni. Juz wkrotce. :)

              Z kolei dziwi mnie ten przepych i sie zastanawiam - czy tez Polska taka bogata, czy kurcze, ludzie jakas tajemna wiedze na zdobycie duzych pieniedzy posiedli? Bo ceny domow i mieszkan w Wawie baaardzo wysokie, jakos nieadekwatne do zarobkow. Restauracje i dobre knajpy tez drogie. A jednak widac pewien przepych, intensywna konsumpcje, nowe drogie samochody i pelne koszyki w sklepach. Wiec albo wiadomosci w prasie o kryzysie to bujda, albo ja jeszcze musze sie wielu rzeczy nauczyc. Pewnie to drugie jest prawda, ale nie wiem czy Polska tak kwitnie, czy to chwilowe pompowanie pieniedzy i zycie na kredyt... Ja czuje sie jakos wyrwana z kontekstu.

              • thelma.3333 Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 19:32
                a mnie ten przepych nie dziwi;
                sprawdz sobie te watki;

                forum.gazeta.pl/forum/w,30422,119955758,119955758,Pensja_asystentki_z_aktualizacja_na_grudzien_2010.html
                forum.gazeta.pl/forum/w,140,67630809,67630809,Zarobki_ile_zarabiacie_netto_.html
              • one.krymka Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 20:58
                Napisałam ci, ze te ceny popodbijali napływowi. Jak ci 10 biznesmenów z rodzinami poprzyjeżdża z całej Polski, to jak ma m2 nie skoczyć.
                Napływowi bardzo dbają o ...pozory. TO sa ludzie z małych miast, o barrdzo specyficznej mentalności tzw. małomiasteczkowość, którzy ściągają się w Warszawie ( w tej chwili już) z... samymi sobą.
            • belle.du.jour Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 15:54
              >
              > Ilu rodowitych Warszawiaków zostało w Warszawie widać najlepiej 1 listopada.
              to prawda.. pamiętam jazdę taksówką przez puste ulice 1go i mój (niezbyt inteligentny) komentarz "oj.. co tak pusto?" a na to taksówkarz: "bo 'warszawiacy' do ojców wyjechali" ;).
              Nie mam nic przeciwko przyjezdnym z wyjątkiem tych osób, które ciągle na miasto narzekają (bo drogo, bo głośno, bo za dużo samochodów, bo 'warszawka" etc.) bo przecież sami się tu pchali, więc niech docenią, że mają pracę, której u siebie najwyraźniej nie mogli dostać.
              Jedno mnie boli.. po wielu latach wróciłam do Polski i W-wy i stwierdziłam, że kobiety ubierają się kiepsko, wiele jest takiej taniej, bazarowej mody, butów dobrych nie uświadczysz, króluje tandeta i tanie złote/wszystko co się świeci. Kiedyś Warszawa była biedna ale kobiety miały dobry styl. Teraz niestety wieje prowincją.
            • best.yjka Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 17:46
              Wszędzie ta polska plaga. Tak samo jęczeli Brytyjczycy i Irlandczycy 6 lat temu. Ale im przeszło.
      • tangerka przede wszystkim... nie kompromituj warszawiaków 09.06.11, 16:48
        tych rodowitych i tych przyjezdnych, zasiedziałych i napływowych - bo się czytając twoją żenuę wstydzą, że tacy właśnie kształtują wizerunek Warszawy jako miasta pełnego ćwoków, matołków i karierowiczów. to raz. zaraz potem wstydź się ofiaro losu, że tobie w twoim własnym mieście, w którym mieszkasz i masz pod bokiem najważniejszych pracodawców w kraju, w którym masz stosunki, rodzinę, przyjaciół i znajomych, w którym zapewne kończyłeś świetne szkoły i uczelnie, do których daleko tym "prowincjonalnym" nie dajesz sobie rady na rynku pracy i utyskujesz że ci pracę zabierają przyjezdni! wniosek jest jeden - musisz być ofermą i publicznie się do tego przyznałeś, że nie jesteś w stanie rywalizować z napływowymi, bo są od ciebie lepsi, bardziej przebojowi i zmotywowani, lepiej wykształceni i bardziej przekonujący - to dwa. a trzy - stolica w każdym kraju to zazwyczaj takie miasto, do którego każdy kiedyś przyjechał, podobnie jak w USA każdy jest emigrantem, zależy tylko w którym pokoleniu i dlatego tam z szacunkiem odnosi się do różnorodnego dziedzictwa narodowego i mieszanki kultur. najwyraźniej w Warszawie też trzeba będzie odrobić tę lekcję tolerancji i otwartości - ot, tyle.
        • pppopularny otóż to 09.06.11, 18:09
          warszawiak z Tłuszcza czy innego Grójca się znalazł i wypowiada się w imieniu półtora miliona ludzi mieszkających w tym mieście i wszystkich kompromituje - podobnie jak samochody rozmaitych ciołków z Zielonki na warszawskich blachach w 15-letnich bmw na grubych oponkach kształtują opinię o warszawskich kierowcach! nie przelewaj swoich frustracji na ogół warszawiaków, jak ci nie idzie to nie doszukuj się winy w innych tylko w sobie, po prostu mimo świetnego urodzenia w centrum kraju nie jesteś lepszy niż ci z Podlasia czy Podkarpacia i im szybciej to sobie uświadomisz tym lepiej dla ciebie. warszawiak od 5 pokoleń, pradziadek w legionach, dziadek w powstaniu, ojciec w solidarności, ja - oczywiście nie w PIS!
        • one.krymka Re: przede wszystkim... nie kompromituj warszawia 09.06.11, 20:44
          Pleciesz bzdury. Tak wielkie, ze nawet nie chce mi się tego sprostować.

          I ostatnie; nie każ mi rywalizować o pracę z cala Polską.

          A Warszawa jest pełna ćwoków, bo jej obraz tworzą nie warszawiacy, ale te matoły, które tu przyjeżdżają i wczuwają się w kogoś kim nie są. Przyjedzie taki z Elbląga, zasiedzi się z rok, jedzie na wakacje, pytają go ''skąd jest'' i mówi, ze z Warszawy. I tak się rodzi warszawski mit.
      • lady.papryczka Re: przede wszystkim.. 09.06.11, 21:47
        Dziewczyno, jak Ty naprawdę jesteś od pokoleń z Warszawy (choć sądzę, ze dziadek się po wielkich budowach socjalizmu tułał i babcię gdzieś w hotelu robotniczym poznał:P) to bądź łaskawa głośno o tym nie mówić, bo nam wstyd przynosisz. Rany, jakie "wracaj na wiochę". Powiało kompleksami... Wyobraź sobie, że wartości człowieka nie określa miejsce urodzenia. Jakoś Ci ludzie, którzy naprawdę coś sobą reprezentują i coś potrafią nie mają problemów z pracą. No ale jak jesteś osoba która ukończyła pedagogikę, politologię czy inne zarządzanie, bo brakowało Ci pomysłu na życie to teraz nie wiń za swoje niepowodzenia ludzi ambitniejszych, zdolniejszych i bardziej pracowitych. Trzeba było iść do zawodówki, zdobyć fach to i z pracą nie byłoby problemów.
    • aardwolf_ge Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 15:02
      Jej dziewczyno, przeciez znalezienie chłopaka dla którego 40 tys pln to stanowią jakieś 3 pensje to chyba nie powinien być żaden problem.
    • maiasa od zera do milionera :))) 09.06.11, 15:11
      Dziekuje za wpisy. Zmotywowalyscie mnie i pocieszylyscie.
      Odnajduje w sobie wlasnie sile, by zaczac zyc od nowa, w nowym miejscu, wsrod nowych ludzi.
      To jest przyjemne wyzwanie.
      O finanse sie jednak martwie. Nie bez powodu.

      Do osob, ktore wyganiaja mnie do mojej "wiochy". Ja z duzo wiekszej metropolii niz Wawa klikam. I wstydu Warszawie nie przyniose. Wrecz przeciwnie - to Wy przynosicie wstyd i wystawiacie swiadectwo samym sobie, i ja od takich malych ludzi trzymam sie na duuuzy dystans. :)
      Madrych i fajnych ludzi mozna spotkac i w wielkim miescie, i w malej prymitywnej wiosce.

      No i mam takie zalozenie. Tzn plan finansowy. Nie chce byc biedna i tyle. Chce byc zadowolona i bogata! Finansowo i duchowo! To moj plan :)

      No to moje plany i zalozenia:
      1. Sprzedac samochod.
      2. Sprzedac czesc bizuterii i ubrania, ktorych nie nosze, i pare innych drobiazgow - jakas sumka na zycie sie uzbiera
      3. W Wawie wynajelam wlasnie pokoik za 450 pln. Malutki, ale czysty. To nic, ze cofnelam sie do standardow studenckich.
      4. Miesieczne wydatki na siebie to 1000 zl. 150 tygodniowo na jedzenie. Da sie wyzyc w Wawie? :) Jem malo, ale lubie jadac na miescie. Chyba sie tego bede musiala oduczyc na troche..
      5. Pensja miesieczna na chwile obecna to 3800 netto. Tak wiec odkladam, ile moge.
      6. Na wakacje w tym roku jade w polskie gory. 5 dni z ksiazka i dlugie wedrowki - wystarczy by sie zrelaksowac. Medytacja i rozmyslanie o zyciu tez nie kosztuja. :)
      7. Kupuje mieszkanie w tym roku, ktore wynajmuje. Mam dochod pasywny.
      8. Biore dodatkowe prace, jeszcze nie wiem co. Ale weekendy mam wolne, na pewno sie cos znajdzie. Za roznoszenie ulotek duzo w Wawie placa? :) Moglabym po pracy jeszcze tak ze 3-4 h dziennie te ulotki poroznosic. W weekend jeden dzien tez chetnie popracuje.

      Bede pisac na biezaco, jak mi sie uklada. Na razie widze przepych i roznorodnosc stolicy.

      A wlasnie - coz jest zlego w nazwie "stolica"? Serio pytam
      • lilyrush Re: od zera do milionera :))) 09.06.11, 15:21

        4. Miesieczne wydatki na siebie to 1000 zl. 150 tygodniowo na jedzenie. Da sie wyzyc w Wawie? :) Jem malo, ale lubie jadac na miescie. Chyba sie tego bede musiala oduczyc na troche..
        150 tygodniowo na jedzenie na mieście? raczej zapomnij, chyb ze bedziesz jadła "dollar menu" z MCdonalda ;-)


        8. Biore dodatkowe prace, jeszcze nie wiem co. Ale weekendy mam wolne, na pewno sie cos znajdzie. Za roznoszenie ulotek duzo w Wawie placa? :) Moglabym po pracy jeszcze tak ze 3-4 h dziennie te ulotki poroznosic. W weekend jeden dzien tez chetnie popracuje.

        jeśli masz 3800 netto to znaczy, ze jakieś umiejętności i wykształcenie podsiadasz, wiec na pewno nie roznoszenie ulotek, które jest z tego co kojarzę, makabrycznie słabo płatne

        Powodzenia :-)
        • oldboy42wawa Re: od zera do milionera :))) 09.06.11, 15:50
          mogę zaproponować ci małżeństwo jeśli ci to poprawi zdolność kredytową
          :)
        • maiasa Re: od zera do milionera :))) 09.06.11, 16:04
          No wlasnie szkoda, do restauracji sie nie wybiore, a taaaaka szkoda! Bo lubie kulinarne przyjemnoci.

          Mc donalds? Fuu... To ja juz wole sucha bulke zjesc. :)

          Na pewno poszukam jakiejs dodatkowej pracy. No, moze nie ulotki, na razie planu brak.

          Moim problemem z pewnoscia jest brak zaufania to tzw doradcow kredytowych.
          Widze, jak niekorzystnie wyszli na tym moi znajomi. Uziemieni na cale mlode zycie. Nie chce byc niewolnikiem kredytu, a reguly i przepisy bankowe sa na tyle zagmatwane, ze im wiecej czytam, tym trudniej sie polapac. Wychodzi jedna prawda: bank moze niemal wszystko, zmieniac reguly gry w dowolnej sytuacji - a kredytobiorca/klient i tak za to zaplaci, tudziez straci, dostosuje sie, bezwiednie zaakceptuje, lub nie bedzie mial wyjscia, by nie akceptowac.
          To nieuczciwa i ryzykowna gra. Stad chce malego kredytu, ktory szybko chce splacic. Niech bankowa lichwa nie potrwa dlugo.


          • phi28 Re: od zera do milionera :))) 09.06.11, 16:48
            Oj tam oj tam, zaraz wina doradcy kredytowego i banku, że nieuczciwi i uziemili znajomych.

            Przede wszystkim umowy się czyta, a jak się czegoś nie rozumie, to się pyta kogo się da aż się zrozumie. Nie wierzy się doradcom na słowo tylko się czyta i się sprawdza, a nie "bezwiednie akceptuje". Do tego samemu się kalkuluje ile musi zostać na życie i inne wydatki, a nie zdaje na bank czy doradcę.
            Do tego bierze się pod uwagę czy ma się bufor finansowy na wypadek jakby w kredycie walutowym kurs się wahnął na niekorzyść spłacającego.
            Wystarczy zdrowy rozsądek i zdrowe dbanie o własne interesy, a nie poddawanie się, bo "reguły są zagmatwane". Reguły są proste - co jest w umowie istnieje, czego nie ma - nie.

            I nie jest tak, ze bank może wszystko - sorry, nie bierz tego osobiście, nie znam Cię, ale to jest podejście rozhisteryzowanego dziecka, które nie chce włożyć pracy w rozpoznanie sprawy a potem biadoli jak to wszyscy się sprzysięgli przeciw niemu i wykorzystują.
            Sorry, ale kredyt to grube pieniądze - postaw się w roli banku - jakbyś komuś pożyczała pieniądze to chyba chciałabyś się zabezpieczyć prawda? Chciałabyś za swoją pożyczkę dostać odpowiednie wynagrodzenie?
            Wiele osób narzekających na lichwę itp. zapomina o tej prostej zasadzie, taka mentalność Kalego - jak mi bank zabiera (czyt. muszę płacić odsetki) to źle, ale jak ja nie płacę (no bo jestem biedny żuczek, który nie pomyślał, ze nie będę miał z czego spłacać) to jest ok.
      • jaqbek2 Re: od zera do milionera :))) 09.06.11, 16:40
        Troszkę wiem o kredytach, nie tylko mieszkaniowych, więc postaram Ci się pomóc.
        Piszesz że zarabiasz 3800 netto. Ja 3 lata temu przy takich zarobkach bez problemu dostałem kredyt na 200 tys. zł., więc na te 40 - 50 tys zł bez problemu dostaniesz. To, czy dostaniesz kredyt, zależy nie tylko od Twoich dochodów i kosztów, ale od masy czynników wchodzących w skład scoringu zdolności kredytowych. W twoim przypadku:
        1) Poczekaj aż będziesz mieć umowę na stałe, to dla banku ważne
        2) Spłać najszybciej jak się da kredyt gotówkowy. Wszelkie kredyty, które spłacasz, bardzo obniżają Twoją zdolność kredytową. Również obniżają ją wszelkie negatywne wpisy odnośnie kredytów - spóźnienia z ratą, problemy ze spłatą itp. Ale z kolei spłacony w terminie kredyt polepsza ocenę. Ktoś, kto brał kredyt i spłacił go terminowo jest dużo lepszym klientem dla banku, niż ktoś, kto nigdy kredytów nie brał.
        3) Czy spłacasz kartę kredytową w terminie? Jeśli tak, weź wyciąg i pokaż to w banku, wówczas dług na karcie nie będzie Ci obniżał zdolności. Jeśli jednak zdarzało Ci się spóźniać ze spłatą karty, będzie się to ciągnąć.
        4) Sprzedaj samochód! I nie chodzi tu o uzyskanie pieniędzy, ale to, że bank licząc Twoją zdolność kredytową bierze pod uwagę koszty utrzymania samochodu. Kupisz nowy jak dostaniesz kredyt.

        Pozdrawiam i nie słuchaj gadania o miejscowych i przyjezdnych ;)
        • sinsi Re: od zera do milionera :))) 09.06.11, 17:02
          przy takich dochodach nie powinno być żadnego problemu z kredytem
          pod warunkiem że
          -praca jest na czas nieokreślony
          -pracuje od przynajmniej 3 miesięcy
          -terminowo spłacała dotychczasowe kredyty
          -karty kredytowe są na niewielkie kwoty limitu

          wystarczy podejść do kilku banków- na jednej ulicy na ogół jest ich kilka więc w 1-2 godziny ma się pełny przegląd kryteriów i warunków dostępnych na rynku
          zapytać o ich kryteria przy przyznawaniu kredytu, przedstawić swoje realia, podrążyć temat jeśli odmawiają co jest tego przyczyną
          lub rozpisac kalkulację spłat kredytu na dłuższy okres.



        • maiasa Re: od zera do milionera :))) 10.06.11, 07:10
          Dzieki jaqbek za rady. :)

          Nie spodziewalam sie, ze banki biora pod uwage utrzymanie samochodu. No ale racja, auto tez kosztuje. :)

          Karte splacam w terminie. Chyba..
          Limit mam na 6 tys.
          Czy te wplaty w terminie dotycza splaty calej kwoty czy wplaty minimalnej?
          Bo jesli calej kwoty, to z 2-3 razy w ciagu ostatnich miesiecy sie spoznilam ze splata calosci, w terminie jeszcze bezodsetkowym.

          Moze faktycznie poczekam jeszcze, splace gotowkowy od od razu i moze na listopad bede ubiegac sie o kredyt.

          Sama nie wiem juz, ciezko mi czekac, gdy upatrzylam sobie juz fajne M.
      • turbo-liberal Re: od zera do milionera :))) 09.06.11, 20:40
        Można wiedzieć, co to za zawód oferuje 3800 / rąsia na okresie próbnym?
      • one.krymka Re: od zera do milionera :))) 09.06.11, 20:50
        Oczywiście żeś z jeszcze większej metropolii. Myślisz, ze jak najpierw z wiochy wyjechałaś do stanów, a potem do Londynu, a później do Warszawy to żeś przyjechała z wielkiej metropolii. A wakacje urodzenia: Wielbłądy Wielkie.
        Świata się nie zmieni. Pewne fakty trzeba zaakceptowac

        P.S. nie jestem z Warszawy, ale lubie to miasto i nadal uwazam, ze napływowi je niszczą:(
    • rychu_taxi_drajwer Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 15:49
      Singielka, kredyt mieszkaniowy, przyjechałaś ze wsi, oglądasz Taniec z gwiazdami.
      Kurwa, ale ci wyborcy PO są schematyczni.
      • maiasa Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 16:10
        Oj nie, taxi drajwerze :D

        Nie jestem tak bogata, by miec telewizje kablowa czy satelitarna, oraz by miec czas na ogladanie "Tanca z gwiazdami".

        Za to uwielbiam Kuba Wojewodzkiego. Gdybym mnie zaprosil na randke, ojj jemu bym nie odmowila! :)))
        • wkkr Po 30dziestce.... 09.06.11, 17:00
          to stara panna jesteś a nie żadna singielka!
          TV kablowa oraz satelitarna nie świadczą o statusie majątkowym.
          Kuba W. jest durniem.
          Naprawdę byś się z nim puściła na pierwszej randce???
    • piotr_57 Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 16:30
      Moim zdaniem 40-50 tysięcy to jest za mała kwota na kredyt mieszkaniowy.
      To się bankowi nie opłaca.
      40-50 tysięcy to bank woli udzielić pożyczki gotówkowej, która jest prawie trzykrotnie wyżej oprocentowana niż kredyt hipoteczny.
      Gdybym to ja o tym decydował, tez nie dąłbym Ci kredytu hipotecznego.
      • pieniadzezrobsam Mylisz się, bankowi się opłaca 09.06.11, 17:13
        Bankowi to się opłaca, tylko pracownikowi banku (doradcy kredytowemu) się nie opłaca. Bank woli udzielić dziesięć krdytów po 50 tys. niż jeden na 500 tys. - mniejsze ryzyko, a zysk ten sam. Jednak pracownik często powie, że nie ma opcji kredytowych, bo nie chce mu się pracować ciężko przez miesiąc na maleńką premię. On woli za taką samą ilość pracy dostać premię kilkukrotnie wyższą

        ...........
        pieniadzezrobsam.blogspot.com/
        • piotr_57 Re: Mylisz się, bankowi się opłaca 09.06.11, 17:35
          pieniadzezrobsam napisała:

          > Bankowi to się opłaca, tylko pracownikowi banku (doradcy kredytowemu) się nie o
          > płaca. Bank woli udzielić dziesięć krdytów po 50 tys. niż jeden na 500 tys. - m
          > niejsze ryzyko, a zysk ten sam. Jednak pracownik często powie, że nie ma opcji
          > kredytowych, bo nie chce mu się pracować ciężko przez miesiąc na maleńką premię
          > . On woli za taką samą ilość pracy dostać premię kilkukrotnie wyższą
          >
          Powiedziałem "bankowi" jako skrót myślowy. Mnie, jako klientowi jest zupełnie obojętne komu w banku, czy bankowi jako instytucji się nie opłaca. Skutek jest ten sam. Poczekają aż "skruszeje" i weźmie pożyczkę gotówkową oprocentowaną("ze wsiem") około 20%.
          > ...........
          > pieniadzezrobsam.blogspot.com/
          • pieniadzezrobsam Ok, teraz masz rację :) 09.06.11, 19:27
    • pieniadzezrobsam Singielki też dostają kredyty 09.06.11, 17:02
      >W tym miesiacu rozpoczelam stala prace w malej firmie w stolicy.

      Musisz mieć umowę na czas nieokreślony. Nie wiem, czy pisząc "stałą pracę" miałaś na myśli taką umowę. Musisz pracować minimum 6 miesięcy i przedstawić zaświadczenie o zarobkach za ten czas

      > Chce kupic mieszkanko w bloku, w innym miescie.

      Czy to jest miasto daleko od Wawy i małe? Jeśli tak, to banki mogą Cię odesłać do placówek w tym mieście.

      > Mam 30 lat, karte kredytowa, ktora regularnie splacam i kredyt gotowkowy na 10 tys obecnie, tez regularnie splacany.

      Karta kredytowa i kredyt terminowo spłacane budują Ci pozytywną historię kredytową w BIKu - to dobrze, ale z drugiej strony spada Ci zdolność kredytowa. Musisz sobie sprawdzić zdolność kredytową w różnych bankach

      > Chcialabym wziac kredyt mieszkaniowy na kwote 40-50 tys pln. Jest wklad wlasny, 50-60 % (zalezy, czy uda mi sie sprzedac auto)

      To niska kwota kredytu. Powinnaś go dostać, jeśli masz zarobki w okolicach 3000 pln netto, ale jest jedna ważna rzecz - dla banku spada Twoja zdolność kredytowa, gdy kupujesz mieszkanie w innym mieście. Musisz przecież wciąż sama najmować mieszkanie w Warszawie, żeby gdzieś mieszkać, a wynajem Twojego mieszkania nie przyniesie Ci dużych przychodów (chyba, że kupisz je w Krakowie, Poznaniu, czy Wrocławiu). Jest jeszcze jedna sprawa - pracownicy banku nie będą koło Ciebie latać ze względu na niski kredyt, a więc też niską premię dla nich. Musisz uzbroić się w cierpliwość i przypominać o sobie regularnie

      > Banki sa raczej niechetne do udzielenia kredytu! Mimo duzego wkladu wlasnego, i > malej kwoty! A moze dlatego, ze dopiero zaczelam prace?

      Jak nie masz zaświadczenia o zarobkach z 6 miesięcy, to zapomnij o kredycie. Czasem zdarza się, że jakiś getin będzie chciał zaświadczenie tylko z 3 miesięcy, ale za to da Ci najdroższy kredyt na rynku. O małej kwocie kredytu już pisałem. Bankowi się to opłaca, ale nie jego pracownikom. Przy małym kredycie napracują się tak jak przy dużym, a premię dostaną małą. Od Twojego kredytu będzie to max. kilkaset zł. Jeden przepchnięty wniosek kredytowy w hipotece to ok. miesiąc pracy, więc na kilkaset zł premii skuszą się desperaci albo początkujacy doradcy. Jak Cię będą olewali pracownicy liniowi, to idź do dyrektora placówki. To może pomóc, ale nie musi.

      > Mam tez wrazenie, ze potrzeba cale mnostwo zaswiadczen i papierow.
      > Mnie to okropnie demotywuje.

      Jak Cię to demotywuje, to nie dostaniesz kredytu. Bank musi się zabezpieczyć. Bez zaświadczeń możesz pożyczyć w innych "instytucjach". Jak nie spłacisz w im w terminie, to wezmą Twoją nerkę, albo dwie.

      > W jakim banku bralyscie kredyt? Jak Wam poszlo? Czy mozliwe, ze jesli jeden bank odmowi, inni moze udzielic kredyt?

      Każdy bank ma własną politykę kredytową i odmowa w jednym nie oznacza odmowy w innych. Najłatwiej dostać kredyt w banku, gdzie kredyty są najdroższe (getin, polbank, euro, luckas, pko bp) a najtrudniej tam, gdzie są najtańsze (ing, bzwbk, millenium, deutsche bank, dnb nord). Jet jednak pewne ale - jeśli odmówili Ci kredytu, bo kiedyś nieterminowo spłacałaś jakiś inny kredyt, albo masz jakieś dodatkowe zobowiązania, o których nie wspomniałaś, to prawdopodobnie wszystkie banki Ci odmówią

      > Ile czasu zajmuje caly proces, od zlozenia papierow do wplaty gotowki na konto?

      Bank nie wpłaci Ci na konto, tylko na konto sprzedającego mieszkanie. Zajmie Ci to ok. 1-2 mies. Nigdy nie ufaj, jak ktoś w banku będzie Ci mówił o 2 tygodniach - to taki "chłyt" marketingowy.

      > na "apartament" w stolicy chyba nigdy nie bedzie stac.
      Ja w Ciebie wierzę :) na pewno kiedyś zarobisz na swój apartament :) A tak na serio, apartament kosztuje od 2 mln pln w górę. Niewielu Warszawiaków mieszka w apartamentach. Poza tym, na apartamenty banki nie udzielają kredytów, bo ciężko to cholerstwo później sprzedać

      Mam nadzieję, że choć trochę pomogłem. Powodzenia i pozdrawiam.
      ............
      pieniadzezrobsam.blogspot.com/
      • jaqbek2 Re: Singielki też dostają kredyty 09.06.11, 17:23
        Ja załatwiłem w 2 tygodnie, dzięki wspanialej pani Monice z banku Millennium, poleconej przez koleżankę. Musiałem załatwić w 2 tygodnie i załatwiłem. Biegania z papierami troszkę było, ale do przeżycia.
        • mariela1987 Re: Singielki też dostają kredyty 09.06.11, 17:33
          o co wam chodzi z tą Warszawa ? losie...
          • pieniadzezrobsam ??? 09.06.11, 19:13
            Nie rozumiem pytania kotku
        • pieniadzezrobsam Nie wierzę 09.06.11, 19:11
          Siedzę w tym biznesie od dawna i jak nie zobaczę to nie uwierzę, pozdrawiam :)

          ...................
          pieniadzezrobsam.blogspot.com/
          • fikcyjne-konto Re: Nie wierzę 09.06.11, 19:50
            Kredyt to pestka. Najpierw sprawdzić w internecie jakie ktory bank ma aktualnie oferty. Potem uderzyć do np 3 na rozmowę. Wzięć wniosek i listę potrzebnych dokumentow.
            Ja w 2 bankach w 2 tygodnie miałam decyzję. Komplet dokumentów daje developer, zaświadczenia o zarobkach od ręki z prac, wniosek pół godziny na wypełnienie i potem tylko poczekać aż bank przemieli dane. Mieszkanie z drugiej ręki to dodatkowo wypisy z KW -na ogół też od ręki w Sadzie więc wcale tyle biegania za dokumentami nie ma. Moje 2 banki do których wtedy startowałam w 2 tygodnie dały decyzję. Wybrałam ten który dawał lepsze warunki.
      • maiasa Re: Singielki też dostają kredyty 10.06.11, 07:28
        Dziekuje za porady @ pieniadzerobsam :)

        Wiec wyglada na to, ze przy mojej kwocie wynagrodzenia da sie zalatwic kredyt.
        Natomiast za krotko pracuje. Chyba nie ma wyjscia, jak poczekac te 3 m-ce i wtedy sie ubiegac o kredyt.
        Umowa jest na czas nieokreslony. Wiec we wrzesniu teoretycznie moglabym zaczac dzialac. Moze do tego czasu jeszcze cos odloze, jesli zminimalizuje koszty wakacyjne.
        • pieniadzezrobsam Reklamuję Ci zczekać 6 mies. 10.06.11, 09:28
          Banki, które udzielają kredytów na zaświadczenie z 3 mies. mają dużo gorsze warunki. Dostaniesz tam kredyt, który będzie znacznie droższy niż w innych bankach. Radzę zaczekać dodatkowe 3 miesiące i dostać tańszy kredyt.
          Jeszcze jedno, jeśli Twoja zdolność kredytowa będzie zbyt niska, zamknij kartę kredytową (moższ spróbować ją później dostać jeszcze raz, jak już dostaniesz kredyt) i spłać kredytem hipotecznym kredyt gotówkowy, który masz."Hipo" jest znacznie tańszy, niż zwykła "gotówka" a poza tym taka operacja podniesie Ci zdolność kredytową.

          Pozdrawiam

          ..................
          pieniadzezrobsam.blogspot.com/
    • mahadeva Re: Kobieta, singielka i kredyt mieszkaniowy. Ehh 09.06.11, 17:49
      racja, kazdy kogo nie stac na wypasiony apartament w stolicy powinien sobie strzelic w glowe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka