juan.martin.del.uotro
02.08.11, 12:36
Bo nie jestem oszustem. Nie przeszkadza mi pusta druga połowa łóżka o poranku, nie przeszkadza mi, że po powrocie z pracy do domu nie ma się do kogo odezwać. Nie potrzebuję też kobiety "menadżera obejścia", sam się tym doskonale potrafię zająć. Kocham moje życie. Nie wierzę, że miłość istnieje, to po prostu wymiana świadczeń między stronami, absolutnie nie bezinteresowna.
A dobry seks lubię. Natomiast nie chcę go dostawać w zamian za nadzieję na coś więcej, nie lubię zwodzić kobiet bajkowymi obietnicami o dwójce dzieci, psie i wielkim ogrodzie, i słowami o wielkiej miłości. Układom "rżnij swojego przyjaciela" bardzo daleko do ideału, ale rozumiem, że niektórzy pragną tej odrobiny ciepła, nieobecnego w bardziej bezosobowych seksualnych relacjach. W mojej sytuacji za seks po prostu najlepiej zapłacić. Na rynku jest mnóstwo fantastycznego seksu. Strony takie jak odloty i tej strony bezpośrednia konkurencja to nie tyle wierzchołek gory lodowej, to seksualny McDonald's. Prawdziwa przyjemność i olśniewająco piękne kobiety (i interesujące!) kryją się gdzie indziej.
Nie oczekuję tu oklasków dla mojej szlachetności i etyki, dziwi mnie tylko, że wszystkich płacących za seks tak łatwo wsadza się do jednego wora.