Gość: dori
IP: *.pl / *.enterpol.pl
19.05.04, 15:25
kurde chyba zaczynam wymiekac.jestem 4 rok z facetem.wszystko niby ok
mieszkamy razem, kochamy sie , podobne priorytety plany na przyszlosc itp
ale ...
no wlasnie ze tez zawsze musi byc to piekielne ale:(
facet jest normalnie oziebly i nieczuly. nie pomagaja tlumaczenia i rozmowy
pt.potrzebuje twojej bliskosci zarowno fizycznej jak i psychicznej. nic!!!
jak grochem o sciane!! nie pomaga takze moje wstrzymywanie sie od kreceniea
kolo niego na jakis okres czasu ani zadne inne gierki (zreszta nie przepadam
za takimi metodami). 2 dni lekkie przelamanie, wymuszone pocalunki czy
przytulenie a potem wszystko wraca do normy czyli ja sie do niego lasze a on
to znosi aczkolwiek nie potrzebuje.
szlag mnie trafia!!! mam uczucie ze ciagle sie narzucam, zanudzam go
swoimi "nienaturalnymi"potrzebami dotyku i rozmowy. ech...:(((
czy da sie kogos nauczyc czulosci?? czy mam sobie dac spokoj??
poradzcie mi cos bo po glowie zaczynaja misie platac mysli o czulym i cieplym
kochanku, a chyba nie tak to powinno byc.