IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 16:04
W piątek skończył się świat taki jaki znałam. Zostałam zdradzona i nieważne
co się tam działo. Zostałam zdradzona i coś się skończyło. Ból był tak
ogromny , nigdy nie zapomnę tego co wtedy poczułam . 12 lat razem i jeden
moment a wszystko stało się inne. I choć bardzo chcę nie potrafię już , choć
staram się. Czy musiał mnie zdradzić żeby poczuć co naprawdę dla niego znaczę
czy to jest następne kłamstwo. W jednej chwili człowiek który był dla mnie
tym jedynym kimś przestał cokolwiek znaczyć , patrzę i widzę kogoś innego.
Prosił żebyśmy spróbowali jeszcze raz , spróbujmy tylko że mi to ju z jest
obojętne. A może go jednak kocham , skoro to piszę . Chciałabym żeby ten
koszmar się już skończył.
czasami nie zdajemy sobie sprawy jaki wpływ to co robimy ma na życie innych.
Ja się o tym przekonałam . I ty który to czytasz nigdy nie dopuść do tego
żeby ktoś też musiał tego doświadczyć.
chybajestem
Obserwuj wątek
    • envi Re: Dlaczego? 19.05.04, 17:31
      jeśli uważasz że jest co ratować to się w to pakuj jeśli nie widzisz sensu to
      zostaw to.Nie rozdrapuj ran.odejdź.Zapomnij.skąd wiesz że drugi raz tego nie
      zrobi?taka zadra zostaje chyba już zawsze między ludźmi.
    • Gość: Nexus Re: Dlaczego? IP: *.toya.net.pl 19.05.04, 17:42
      ja tam bym zdrady nie wybaczyl, gdybysmy mieli dzieci zacisnal bym zeby i zyl z
      nia tylko dla ich dobra, gralbym chyba dopoki nie dorosna i tego same nie
      zrozumieja, nie, zdrada jest nie do wybaczenia, co innego zycie po zdradzie, co
      innego wybaczyc to
      • Gość: Mariusz Re: Dlaczego? IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 19.05.04, 18:19
        Ja nie wybaczyłbym nawet mając dzieci. Nie byłbym już nigdy szczęśliwy z taką
        kobietą, a dzieci by tylko na tym ucierpiały. Już chyba byłoby dla nich
        lepiej,gdybym ich odwiedzał, ale nie widzieliby chorej sytuacji domowej.
        Ale wiem jedno- jeśli się kocha tak mocno, to się nie zdradzi. Ci, co mają inne
        zdanie widocznie nie kochają tak mocno.
        • envi Re: Dlaczego? 19.05.04, 18:25
          hmm,ja osobiście też nie wybaczyłabym zdrady,nie potrafiłabym już kochać
          takiego człowieka.Jeśli jednak uważasz że dla Ciebie wygodniej/lepiej będzie
          wybaczyć zdradę i potrafisz to zrobić to zrób to.Jednak ja uważam że inwestycja
          w związek z takim człowiekiem to strata czasu.
      • Gość: patrycja ehh nie masz pojecia o czym piszesz IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 20.05.04, 15:38
        Piszac o dzieciach widac ze nie masz o tm pojecia. Nie ma nic gorszego niz
        uslyszec jako odchowane dziecko, ze twoi rodzice sie nie kochali, tworzyli
        fikcje dla ciebie i dla ciebie poswiecili najlepsze lata swojego zycia zeby cie
        odchowac.
    • Gość: mok-ka Re: Dlaczego? IP: 195.245.213.* 19.05.04, 18:35
      Nie odchodź...
      Wybacz, choć to bardzo trudne, daj jeszcze jedną szansę.
      Nie przekreśla się tak szybko 12 lat...
      Trzymaj się. Rzuć się w wir prac służbowych lub domowych.
      Zagłusz pracą ból.Pozdrawiam.m.
      • Gość: kobita do mokki IP: 62.233.163.* 19.05.04, 18:41
        mokka on przekreslil te 12 lat bardzo latwo :(
        • Gość: mok-ka Re: do mokki IP: 195.245.213.* 19.05.04, 18:49
          Rozumię, ze jesteś zła, rozżalona, wściekła.Też tak bym się czuła...
          Dla mnie ważne byłoby, czy miał z nią romans i to było uwieńczenie ich działań,
          czy to był jeden, niezobowiązujący numerek. Taki bym chyba wybaczyła, ale
          czegoś więcej nie.pozdr.m.
      • Gość: chybajestem Re: Dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 19:20
        Masz rację że te 12 lat cos znaczy , przypominam sobie wspaniałe chwile ,
        wspaniałe uczucia. Ale zaraz nachodzi mnie obraz tej kobiety jak mój mąż trzyma
        ją w obieciach. I żeby było smieszniej poznał przez internet. Nic do niej nie
        czuje , tak mówi , ale w tej chwili to bez znaczenia.
        Czy czas może coś takiego uleczyć? Czy to zawsze będzie już stało między nami.
        • manra pragniemy byc kochani brutto, nie netto 20.05.04, 12:22
          "Życie nie pieści - pieśćmy się sami"- ostatnio złowiłam tę myśl w starym
          zbiorku sentencji z "Przekroju" i odtąd mam ją ciągle na ustach i w głowie.
          Zdrada boli? Ba, depcze i opluwa Twoje poczucie własnej wartości, zabija ufność
          i zaufanie i bolesnie zderza z bezlitosna rzeczywistością. Coś się kończy, coś
          zaczyna. Powtórzę banalny przykład - to tak jak z przeciętym sznurkiem - mo zna
          go związać, ale supeł pozostanie. Potraktuj to jako kolejne doświadczenie (dużo
          mi zajęło żeby się nauczyć takiego podejścia do zdarzeń), postaraj się
          uświadomić sobie, że przez to i Ty coś zyskałaś - dystans do uczucia i związku,
          czas na przemyslenia... wiem, że to nic w porównaniu z tym, co musiałaś przezyć
          i nadal przżywasz... jedyne, co może Ci pomożyć uleczyć psychikę, to odcięcie
          się, choćby częściowo, od tego, co się wydarzyło.
          ostatnie miesiące były dla mnie potwornie ciężkie - miałam same problemy i
          stałye uczucie niepokoju i dysonansu. Tylko zdystansowanie się - na pewnien
          czas przynajmniej - może pomóc.
          "cóż nas moga ochodzić nieszczęścia? albo o ne miną, albo my miniemy" (Pellisson)
          a co do niego - nie znam szczegółów, ale jedyne,co moge poradzić to - daj
          szansę. OSTATNIĄ. i nigdy więcej nie tłumacz go przed samą sobą tym, że tyle
          czasu spędziliście razem ani niczym innym. to Ty jesteś pokrzywdzona, a on
          powinien stawac na rzęsach i klaskać powiekami żeby Ci choć częśc cierpienia
          wynagrodzić. nie zapominaj o tym - to w końcu Twoje życie.
          pozdrawiam, trzymaj się ciepło :*
    • Gość: kobieta Re: Dlaczego? IP: 62.233.163.* 19.05.04, 18:38
      taaaak jasne
      facet jest kompletnym kretynem jesli tlumaczy sie w tak zalosny sposob
      pomysl ze w takim razie przez te 12 lat zylas zludzeniami, bo on tak naprawde
      dopiero w piatek przekonal sie ile dla niego znaczysz
      jesli ma jakies powazne wady albo cos jeszcze ci w nim przeszkadza to moze to
      dobry moment zeby dac panu kopa w tylek
      jesli dotad byl twoim idealem faceta, to musisz sie zastanowic, czy bedziesz w
      stnie wybaczyc czy nie bedzie ci latwiej zyc bez niego
      jestem zdania ze facet powinien panowac nad swoim k....m, a nie odwrotnie
    • chooligan Re: Dlaczego? 20.05.04, 12:51
      Zartujesz chyba. I najwyraźniej jestes cholernie przewrażliwiona na swoim
      punkcie. Co jaka zdrada? Że twoj mąż wsadził siusiaka między nogi jakiejś laski
      to juz robisz wielkie halo? Poczekaj za lat 5-10, przejdzie mu ochota na takie
      zabawy. Ty nie zostaniesz sama a poza tym bedziesz miec juz na niego haka i on
      bedzie sie bardziej z toba liczył. Jeżeli on sie nie zakochał w innej to takie
      sprawy nie są zdrada przez duże 'Z'
      • kobieta_na_pasach Re: Dlaczego? 20.05.04, 13:18
        Masz rację. Ja proponuję jeszcze autorce wątku zemstę, a mianowicie bcie z
        facetem wyłącznie ze względów materialnych. To będzie go bardziej bolało niz
        zdrada z innym.

        chooligan napisał:

        > Zartujesz chyba. I najwyraźniej jestes cholernie przewrażliwiona na swoim
        > punkcie. Co jaka zdrada? Że twoj mąż wsadził siusiaka między nogi jakiejś
        laski
        >
        > to juz robisz wielkie halo? Poczekaj za lat 5-10, przejdzie mu ochota na
        takie
        > zabawy. Ty nie zostaniesz sama a poza tym bedziesz miec juz na niego haka i
        on
        > bedzie sie bardziej z toba liczył. Jeżeli on sie nie zakochał w innej to
        takie
        > sprawy nie są zdrada przez duże 'Z'
      • Gość: chybajestem Re: Dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 13:27
        Akurat ten siusiak nie jest najważniejszy a jeżeli tego nie wiesz to znaczy że
        nie wiesz także czym jest zaufanie , wierność , zwykła lojalność. I( pewnie nie
        wiesz co znaczy zawieść to , stracić coś bezpowrotnie.
        Mówisz że tylko wsadził siusiaka , widocznie potrafisz traktować faceta jako
        coś przypiętego do fiutka , jak to ktoś napisał na jakimś forum.
        Szkoda tylko że ja odczuwam w tej chwili wstręt na samą myśl że teraz mi mógłby
        wsadzić tego siusiaka. A sex mieliśmy naprawdę zwariowany i udany.
        Jestem przewrażliwiona , może , i co z tego że za ileś lat przejdzie mu
        ochota . Może wtedy już nie będziemy razem , bo naprawdę skończyło się coś.
        Zyczę ci zasad jakichkolwiek
        • Gość: obierzyna Re: Dlaczego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.04, 13:45
          To moze on chcial wreszcie sprawdzic jak to jest kochac sie normalnie, bo
          bozemu?
        • chooligan Re: Dlaczego? 20.05.04, 14:01
          Zastanów się o co ci chodzi. Czy o to że on przestał cie kochać czy o to że
          gziczył się z inną. Jeżeli to drugie to zalecałbym rozwagę. Po prostu znam pary
          które to przechodziły i teraz jest im dobrze. A starość to jakieść 20-30 lat
          życia wiec warto mieć kogoś przy boku, szczególnie niegroźnego już wówczas na
          takie pokusy.
          Zalecam abyś mu twardo i groźnie wyjaśniła swoje stanowisko i postawiła
          jednoznaczne ultimatum (cos tam wymyślisz) którego spełnienie da mu szanse.
          Ważne aby był pewien że ma jeszcze szanse. Bo inaczej zapętlicie się i klamka.
      • willow_girl Re: Dlaczego? 20.05.04, 18:21
        chooligan napisał:

        > Zartujesz chyba. I najwyraźniej jestes cholernie przewrażliwiona na swoim
        > punkcie. Co jaka zdrada? Że twoj mąż wsadził siusiaka między nogi jakiejś
        laski
        >
        > to juz robisz wielkie halo?

        Kochales kiedys kogos, tak naprawde? I chcesz powiedziec, ze potrafilbys
        wybaczyc osobie, ktora jest dla Ciebie wszystkim, ktorej ufasz bez zastrzezen -
        ze zdradzila to zaufanie? Ze przekreslila to wszystko, co Was laczy(lo), bo
        miala ochote na seks z kims innym? Ze robila z nim to samo, co z Toba, ze tak
        samo, jak Ciebie, jego obejmowala ciasno nogami?
        Zdrada to nie tylko kwestia fizycznosci - nagle tracisz swoj glowny punkt
        oparcia, staly grunt usuwa Ci sie spod nog...
        Nawe starajac sie wybaczyc, chyba nigdy nie mozna tego zapomniec...
      • chybajestem Re: Dlaczego? 24.02.19, 14:20
        Wiesz co? Miałes racje. 15 lat temu to pisalam, ale ty miales racje. Teraz tez bym komus mogla tak doradzic ale bym tego nie zrobila, choc wiem ze bym miala racje:)
    • Gość: nebbia Re: Dlaczego? IP: *.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 14:15
      nie odchodź, daj szansę, żeby wszystko naprawić. Jakie znaczenie ma jeden
      wyskok w porównaniu do 12 lat??
      To próba waszych uczuć, ale wierz mi, że można wybaczyć i zapomnieć. Powodzenia
    • niuniek6 Nie przejmuj sie bo faceci tak maja.... 20.05.04, 15:14
      Nie przejmuj sie bo faceci tak maja. To potrzebne od czsu do czasu dla zdrowia
      i higieny ducha.
      A jak wpadl??
      • Gość: chybajestem Re: Nie przejmuj sie bo faceci tak maja.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 16:26
        Jak wpadł?
        Dostał maila od niej , bardzo intymnego. Troszkę bawiłam się grafiką i nie
        wyłączyłam programu , zrobił screen ekranu jak go czytał. Może dlatego tak mi
        ciężko . I co najbardziej dziwne ten screen nie powinien być wtedy zrobiony.
    • winna3 Re: Dlaczego? 20.05.04, 17:05
      Ile masz lat? Ja bylam z moim mezczyzna 8 lat ( to byl moj pierwszy taki
      powazny partner) bylo roznie.Ale w koncu zaczela sie monotonia i zamiast szukac
      rozwiazania dla poprawy naszego zwiazku ja sie zakochalam. Odeszlam...
      Zostawilam bol i tylko bol i zyje z poczuciem winy caly czas. Moj byly chce bym
      wrocila a ja nie wiem jak chce zyc i z kim...Ale kocham go nadal jak dawniej...
      Z tym,ze nie wiem co mam zrobic. Prosze nie potepiajcie mnie ...nikt naprawde
      nie wie jak to przezywam i co czuje...
      • Gość: chybajestem Re: Dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 18:09
        Mam 33 lata , przeszło 12 lat byliśmy małżeństwem , wcześniej byliśmy ze sobą
        rok czasu. Mam trzy córki , które teraz przeżywają piekło. Zgoda na to że
        będziemy razem równa się zaufaniu. Nie potrafię żyć z kimś dla pieniędzy , bo
        dzieci są czy jeszcze z jakichś innych bezsensownych powodów. Ktoś wcześniej
        napisał że wychowywanie dzieci w chorym związku to coś najgorszego . Zgadzam
        się z tym.
        Tylko co zrobić żeby zaufać jak wszystko w środku krzyczy nie .
        Jeśli odeszłaś to przynajmniej byłaś uczciwa .
        • Gość: alpinus Re: Dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 18:30
          co wiesz o rywalce?
          Co wiesz na temat tej zdrady?
          co on mówi, jak tłumaczy ten stan rzeczy?
          • Gość: chybajestem Re: Dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 18:40
            Nic o niej nie wiem , on chyba też nie za bardzo . To kobieta poznana w necie.
            Mówi że tak naprawdę nic się nie stało. Że chciał tylko poznać kogoś w realu z
            kim tyle czasu gadał w internecie. A to co się stało wyszło samo z siebie.
            Prosił o przebaczenie , powiedział że zrobi wszystko żeby to naprawić i on
            wierzy że może coś zrobić. Czyż to nie jest typowe???
            Czy mam się dać nabrać na czułe słówka??
            Najgorsze jest to że podejrzewam kogoś o kłamstwo , kogoś kto jeszcze tydzień
            temu był dla mnie wszystkim. Ciężko mi uwierzyć że może on być tak perfidny i
            dlaej to z nią ciągnąć. Ale tak samo trudno było mi uwierzyć że może mie
            zdradzić. A jednak stało się.
            Teraz słyszę od niego słowa za którymi tęskniłam od dawna. Ale nie znaczą one
            już tego samego co kiedyś.
            chybajestem
            • Gość: Alpinus Re: Dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 19:11
              daj mu szansę, ale postaw konkretne warunki i obserwuj sytuację. Tak naprawdę
              jeszcze nic strasznego się nie stało. Pomyśl, że ludzie ( kobiety ) przechodzą
              przez gorsze sytuacje. Mogłabyć to prawdziwa zdrada, długoletni romans. On ma
              nauczkę i wie , ze nie mozna w ten sposób z Tobą postępować.Nie ma sensu
              niszczyc z takiego( po latach stwierdzisz błahego )powodu waszego małżeństwa.
              • Gość: ciekawa Re: Dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 21:26
                Czas leczy rany, daj sobie trochę czasu. Twoje serce i dusza podpowiedzą Ci same
                co masz zrobić, czy wybaczyć, czy skończyć to wszystko. Niech się wyprowadzi na
                jakiś czas a Ty w końcu sama dojdziesz do tego czy dasz radę dalej to ciągnąć.
                Potrzebujesz teraz spokoju i samotności a Jego osoba tylko będzie Ci o wszystkim
                przypominała. Musisz się otrząsnąć i wtedy podejmij decyzję co do waszego
                wspólnego bądź nie życia. Mnie najbardziej zawsze boli, że niektórzy są jak
                dzieci, zrobią coś złego i uważają, że należy im się wybaczenie, bo przecież
                żałują i zrozumieli swój błąd w ogóle się nie zastanawiając nad cierpieniem
                drugiej osoby.
    • mickey.mouse Re: Dlaczego? 20.05.04, 21:43
      Facet, ktory kocha i jest szczesliwy z kims kogo kocha, nie zdradzi.
      Oczywiscie, kwestia seksu w zwiazku itd., ale nie tylko. To kwestia jakości
      wspolnego zycia, i to wcale nie tej materialnej jakosci.
      Zastanow sie, czy aby na pewno wszystko w porzadku bylo w Waszym zyciu, czy to
      co Wam obojgu doskwierało wciaz istnieje, a jesli tak, czy da sie to naprawic.
      Jesli nie, daj sobie i jemu spokoj z tym zwiazkiem.
    • Gość: chybajestem Re: Dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 23:38
      Postanowiłam się rozstać. Chcę to skończyć i ułożyć sobie życie od nowa. Wiem
      że nie będzie mi łatwo z trójką dzieci ale przynajmniej będę miała do siebie
      szacunek. Jeszcze niedawno myśl że mogłabym go nigdy więcej nie dotykac , nie
      czuć jego zapachu była nierealne. To było niemożliwe. A w tej chwili nie czuję
      nic , może tylko ulgę. Na pewno pozostanie tęsknota , przyzwyczajenie zrobiło
      swoje. Ktoś może pomyśleć że nie kochałam go jeśli tak łatwo mi to przychodzi.
      Kochałam go całym sercem ale ból jest silniejszy, czuję się skrzywdzona i
      poniżona. Nigdy nie zdradziłam męża , czasami o tym rozmawialiśmy. Byłam dumna
      z tego że on również mi jest wierny. Byłam tak bardzo tego pewna.
      Rzeczywiście mieliśmy ostatnio małe spięcia jak to w małżenstwie bywa. Nie
      mogliśmy się dogadać , ale to nie tłumaczy tego co on zrobił.
      Czy ja będę jeszcze kiedyś szczęśliwa?? Chciałabym w to wierzyć , moja córka w
      to wierzy.
      Dziękuję za rady , wbrew pozorom można z nich coś wyciągnąć :))
      pozdrawiam
      jestemnapewno
      • chooligan [...] 21.05.04, 08:12
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • Gość: chybajestem Re: Dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.04, 10:17
          Masz rację że wszystko sprowadza się do dupy tylko nie do mojeje niestety.
          A moje córki to zrozumieja . Wszystkie będą kiedyś kobietami , najstarsza 12-
          letnia w tej chwili już wie o co chodzi. Ma do ojca ogromny żal , i nie
          przypuszczam żeby któraś z nich chciała żeby mama musiała robić z siebie
          męczennicę dla ich dobra. A naprawdę nie ma nic gorszego niż wychowywanie
          dzieci w związku który istnieje tylko dla nich. Przykro mi że tego nie
          rozumiesz , widocznie nie rozumiesz też albo przestałeś rozumieć co znaczy
          uczciwość , taka zwykła ludzka uczciwość. I jak dobrze jest na sercu gdy żyjemy
          w zgodzie z nią.
          • chooligan Re: Dlaczego? 21.05.04, 10:27
            Córkami sie nie podpieraj bo statystycznie przynajmniej jedna z nich też będzie
            zdradzać swojego kiedys tam męża. I po której stronie wtedy staniesz?
            • Gość: chybajestem Re: Dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.04, 13:44
              A nie uważasz że dziecko wychowywane w rodzinie w której doszło do zdrady ,ma
              większe szanse na to że znajdzie się wsród tych statystycznych 30%. Może
              właśnie to że zobaczą że zdrada jest zła i nie do wybaczenia uchroni je w
              przyszłości przed popełnieniem czegoś takiego. Wzorce wyniesione z dziedziństwa
              stają się obowiązującymi jak by nie było , więc nie odwracaj wszystkiego tak
              jak ci wygodnie ale spróbuj troche pomysleć.
              • chooligan Re: Dlaczego? 21.05.04, 13:57
                OK, twój wybór. Nie sądze tylko aby to było dobre.
                A sprawy dopiero teraz zaczną się zabagniać i to pojedyncze bzyknięcie panienki
                z gadugadu okaże sie fraszką.
                • Gość: alpinus Re: Dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.04, 14:37
                  święta racja, chooliganie.
                  Teraz "urazona duma "zobaczy co to znaczy życie w pojedynkę, samotnie, bez
                  wsparcia. Bzyknął i co świat się zawalił. Nie on pierwszy i nie ostatni.
                  Co , kobieto sądzisz , ze tabun wolnych facetów, juz czeka na Ciebie.
                  Z tej samotności i TY zostaniesz kochanką jakiegoś żonatego i zrobisz innej
                  kobiecie to co zrobiono Tobie, bo stwierdzisz po pewnym czasie, ze Ci tez coś
                  się należy od zycia.
        • Gość: ciekawa Re: Do Chooligana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.04, 10:28
          Jak śmiesz Ją oceniać, nigdy nie zrozumisz co czuje zdradzona kobieta, która
          całą siebie kocha męża, stworzyła mu dom, miejsce do którego się chce wracać i
          wiele innych ważnych spraw, zbudowała na tym związku całe swoje życie, oparła
          plany na przyszłość, a On to zwyczajnie opluł dla zaspokojenia swojej chuci.
          Łatwo jest gadać takie bzdury, jak się nie jest w czyjejś skórze. Nic człowieku
          nie rozumiesz i nie wiesz o związku, prawdziwym i głębokim dwojga ludzi, że
          takie rzeczy wypisujesz. Dla tych, którzy mają jakieś zasady życiowe Jej decyzja
          nie jest żadnym zaskoczeniem a poza tym to Jej decyzja i nie Tobie ją oceniać.
          • Gość: chybajestem Re: Do Ciekawej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.04, 10:37
            Miło mi że ktoś w tym zwariowanym i nieczułym świecie rozumie jeszcze co znaczą
            podstawowe słowa , miłośc , wierność, uczciwośc.
            serdecznie pozdrawiam
        • winna3 Re: Dlaczego? 21.05.04, 16:55
          Nie mieszaj w to dzieci i nie nazywaj jej histeryczka, bo nie wiesz wogole o
          czym piszesz .
          • winna3 Re: Dlaczego? 21.05.04, 16:57
            winna3 napisała:

            > Nie mieszaj w to dzieci i nie nazywaj jej histeryczka, bo nie wiesz wogole o
            > czym piszesz .
            Ta wypowiedz jest do tego co nie ma pojecia o czym pisze. Lepiej nie zabieraj
            glosu
    • carri Re: Dlaczego? 21.05.04, 14:52
      Chce napisac cos cieplego i nie wiem, jak zaczac. Przede wszystkim podziwiam
      Cie za odwage odejscia od meza. W glebi ducha mam nadzieje, ze moze Wam sie
      jeszcze ulozy, ale to wszystko wymaga czasu, przemyslenia, przecierpienia. Ja
      nie potrafilam zrezygnowac z meza, mimo ze nie mialam jeszcze dzieci i gdy do
      mnie dotarlo, ze nie poradze sobie z tym zaszlam w ciaze. Na poczatku bylam
      zalamana. Nie wiem, czy to wplyw hormonow, czy to co przezylam przez niego, ale
      nie chcialo mi sie zyc, ciagle ryczalam i wszystko rozpamietywalam, zwlaszccza,
      ze w moim przypadku nie byla to tylko fizyczna zdrada. Teraz, od kilku dni mam
      dobry okres i nadzieje, ze wszystko wroci do normy. On sie stara, a moj
      brzuszek delikatnie zaczyna kopac. Nie wiem, czy bede jeszcze szczesliwa,
      napewno nie tak jak kiedys. Ale juz nie chce konczyc ze soba, bo mam dla kogo
      zyc. Ty masz trzy corki i uwierz, ze za pol roku inaczej bedziesz na to
      patrzec. Dla mnie zdrada tez byla najgorsza z mozliwych rzeczy i bylam
      szczesliwa, ze moga ufac bezgranicznie mezowi. Okazalo sie, ze nie moge i swiat
      sie zawalil. W tej chwili wole myslec, ze mial jakas depresje, ze sie pogubil w
      zyciu, ze stalo sie cos bardzo zlego, zeby docenil te dobre rzeczy. Moze za
      chwile znow poczuje, ze go nienawidze i siebie rowniez za to, ze nie umialam
      odejsc, ze za bardzo kochalam. Jak bede z nim sie kochac, to znow bede myslec,
      czy nie bylo mu z nia lepeiej. Ale tych mysli jest coraz mniej i mam nadzieje,
      ze kiedys nie bedzie ich prawie wcale. A moze bedzie ich wiecej i jednak go
      zostawie. Nie wiem, teraz wole sie cieszyc, bo juz za duzo plakalam. Cokolwiek
      zrobisz, mam nadzieje, ze bedziesz szczesliwa i zadnej deyzji nie pozalujesz.
      Powodzenia!
      • Gość: chybajestem Re: Dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.04, 15:21
        Carri z całego serca życzę Ci wszystkiego dobrego, będę trzymała kciuki za
        Ciebie , Twojego męża i Wasze dziecko. Mam nadzieję że się odnajdziecie ,
        bardzo szczerą nadziję. Bardzo wzruszył mie Twój list , może dlatego że jesteś
        w ciąży , dla mnie pierwsza ciąża to był najpiękniejszy okres w życiui być może
        właśnie ze względu na te wspomnienia coś mnie jeszcze trzyma przy nim.
        Zobaczymy się dopiero jutro i tak naprawdę dopiero jutro będę wiedziała co
        dalej będzie. Zdaję sobie sprawę że to nie dotyczy tylko mnie a nas obojga więc
        decyzja nie może być tylko moja.
        Kiedyś myślałam że łatwo postawić się na czyimś miejscu i wyobrazić sobie co on
        czuje. Nieprawda , nikt nie zrozumie tego co sam nie przeżył. Cały świat się
        wali , i do głowy przychodzą myśli o które się wcześniej nie podejrzewaliśmy.
        Ja też płakałam i dalej płaczę i nie wiem czy kiedyś pozbędę się tego czegoś co
        rozgościło się w moim sercu i zadaje co chwila ból.
        Wiem że zabrzmi to głupio w tej sytuacji , ale uśmiechaj się i nie myśl o złym
        dla dego malństwa co nosisz pod sercem. Ja też dla moich dzieci próbuję robić
        dobrą minę , bo one są najważniejsze . Takie wydarzenie pozwala spojrzeć na
        swoje życie bardziej krytycznie a może bardziej obiektywnie :)))
        Naprawdę chciałabym żeby Ci się udało , może będzie Ci lepiej jak sobie
        pomyślisz że jest gdzieś ktoś kto Ci dobrze życzy , i to tak całkiem
        bezinteresownie.
        Wszystkiego dobrego:))))))))
        • carri Re: Dlaczego? 21.05.04, 15:28
          Ale cieplutko mi sie zrobilo na serduszku! Ja Tobie tez zycze jak najlepiej i
          mam nadzieje, ze wszystko sie ulozy. Zobaczysz, choc czasem wydaje sie to
          wierutna bzdura, jeszcze powiemy, ze zycie jest piekne!
        • zlewozmywak1 Re: Dlaczego? 21.05.04, 15:43
          Nie chce drapac twoich ran, ale napisz jak zachowywał sie zdrajca od momentu
          gdy zdradził do momentu kiedy sie wydało. I czy wydaje ci sie, ze jedynie tylko
          wpadka była powodem ze zaczął sie tłumaczyc i skomleć. Gdybys nie zobaczyła
          maila, dalej udawałby, ze nic sie nie stało. Chciałbym sie wczuc w jego stan
          miedzy bzyknieciem a wpadką. Patrzył ci w oczy?
          • Gość: chybajestem Re: Dlaczego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.04, 16:19
            Właśnie o to chodzi że jeszcze w srodę wieczorem zapewniał mnie że jestem tą
            jedyną:)))Gdybym nie zobaczyła tego maila nie powiedziałby mi o tym, jestem
            tego pewna.
            Gdy wszystko się wydało nie przybiegł do mnie z przeprosinami, nie był dla mnie
            bardzo miły. Następnego dnia tłumaczył to tym że nie wiedział co robić , a i
            tak bym go pewnie nie wysłuchała i tu miał rację . Niewiele pamiętam z tego co
            się działo tego dnia.
            Mam wrażenie że on myślał że wszystko będzie jak dawniej , dopiero po czasie do
            niego dotarło że to jednak może być koniec. I widziałam że się przeraził.
            Od tamtej chwili usłyszałam tak wiele ciepłych słow od niego , być może
            szczerych a może jednak nie. W normalnych okolicznościach słuchałabym tego z
            wypiekami na twarzy , a teraz budziły tylko moją nieufność.
            Powiedział że ta kobieta nic , ale to absolutnie nic dla niego nie znaczy. Że
            tak naprawdę to jej wina , spotkali się tylko na kawę , bo akurat był w jej
            mieście (mój mąż dużo jeździ po Polsce). I że to tak samo z siebie wyszło, a
            on:)))starał się być tylko miły. Powiedział również że nie chce tego wyjaśniać
            z nią , że też chciałby o tym zapomnieć. Ale dlaczego ja mam wierzyć w to
            wszystko. Sam przyznał że gdybym nie zobaczyła tego maila to nie wie jak by się
            to dalej potoczyło.
            Może patrzeć mi w oczy , zapewnia że nigdy więcej nie dopuści do tego żebym
            jeszcze kiedykolwiek tak cierpiała.
            Ale czy ja teraz mogę być pewna że to pierwszy raz ? Nie ufam mu tak bardzo jak
            kiedyś ufałam i w nic już nie wierzę. Okłamywał mnie od jakiegoś czasu i
            przychodziło mu to bez większych problemó. Jeszcze jedno , powiedział że
            spotkał się z nią już drugi raz , tylko że za pierwszym to rzeczywiście
            skończyło się na wypiciu kawy. I że nigdy nie dał jej żadnych nadziei że może
            być coś z tego , tylko że z tego maila wynika coś innego . Pisze ona tam między
            innymi o swoim mężu , który czuje że ona się od niego oddala.
            Czy możliwe jest żeby ta kobieta wmówiła sobie to wszystko??? Czy jego miłe
            słowa , sam przyznaje że czasami uwodzicielskie wzięła na poważnie gdy tak
            naprawdę nie znaczyły nić głębszego ? Mój mąż nie gadał na gg a na grach , miał
            tam przyjaciól tak jak i ja. I to jedna z tych przyjaciółek , teraz to nie
            jestem nawet pewna czy to tylko ona jedna.
            Sama nie wiem , wiem tylko jedno coś się skończyło. Rozpisuje się , ale jak
            piszę mogę sama na to spojrzeć troszkę inaczej. Dzięki ze ktoś to czyta :)))
            • chooligan Re: Dlaczego? 21.05.04, 20:04
              kurzas mordas, weź sie wreszcie za jakąś robotę domową bo twój facio faktycznie
              odejdzie z potem bedzie na internet i cyklistów
    • carri Re: Dlaczego? 24.05.04, 10:04
      Napisz co u Ciebie po weekendzie. Widac swiatelko w tunelu?
    • lukrecja8 Re: Dlaczego? 24.05.04, 14:16
      uważam, że to jest niemożliwe, żeby licząc od jednego pamiętnego dnia (ślub mam
      na myśli), przez kilkadziesiąt lat nie mieć pociągu fizycznego do kogoś innego
      niż mąż/żona. Owszem, ze względu na ten właśnie dzień i wszystko co jest z tym
      związane nie powinno się mu ulegać. Ale jak pokazują niezwykle liczne
      przykłady - różnie z tym bywa. I ja bym to tak traktowała.
      • liloom zostac nie zostac... 24.05.04, 15:06
        O rany! Ale ci wspolczuje. Sama nie iwem co bym zrobila w takiej sytuacji. Dac
        szanse czy nie dac? Jasne ze gwarancji nie ma, ze sie nie powtorzy, nikt nigdy
        z nikim takiej pewnosci nie ma i miec nie bedzie, tylko najgorsze w tym
        wszystkim jest, ze zostalo zachwiane zaufanie i niewiadomo czy to mozna
        odbudowac. Bo teraz moze przy kazdym spotkaniu na kawe czy emailu bedziesz
        patrzyla podejrzliwie i niuchala co to i czy to. Teraz masz to na swiezo, wiec
        moze dziala jakas chec wypieprzenia faceta na ksiezyc, z jednej strony bym ci
        to radzila, ale z drugiej rozwalic wszystko to przeciez tylko chwila. Zakonczyc
        mozna zawsze. Nie mozesz sie gdzies wyprowadzic na chwile zeby przemyslec?
        Zobaczysz czy mozna przezyc bez niego i co bedzie, jak on zareaguje? Bo jesli
        facet jezdzi to koniecznie jest naprawde pewnosc i pelne zaufanie czy jakas
        kawa nie skonczy sie tak samo. Sorry, moze cie dobijam, ale tak sobie glosno
        pisze moje mysli.
        Ktos kiedys powiedzial, ze zdrada powstaje juz w momencie gotowosci do niej.
        A co do Twojej decyzji to zrob co ci serce podpowiada i bron boze nie sluchaj
        zdania innych. Jak bez niego nie wytrzymasz to daj mu jeszcze jedna szanse
        uswiadamiajac mu ze bedzie pod lupa, bo stracilas zaufanie, ktore on musi sie
        starac odbudowac, jesli mu zalezy. Jesli nie jestes w stanie - to odejdz.
        Rozwiazanie posrednie podpowiedzialam wyzej.
        Powodzenia i trzymaj sie.
    • obrotowy palant. - nie nadaje sie do zdrad. 24.02.19, 17:03
      zeby to robic trzeba sie tego wpierwej nauczyc - dyskrecji, planowania etc...

      w koncu nie o to chodzi - by sprawdzic z tego powodu bol partnerowi,
      ale zeby w dyskretnym zaciszu alkowy miec z tego dodatkowa przyjemnosc.
      • karolllka Re: palant. - nie nadaje sie do zdrad. 28.02.19, 09:29
        Kombinowanie, planowanie i inne manewry. Jak nie chodzi o to, żeby sprawiać ból partnerowi to lepiej go zostawić żeby mógł sobie ulożyć życie z kimś, kto nie będzie potrzebował dodatkowych przyjemności poza związkien
        • adria231 Re: palant. - nie nadaje sie do zdrad. 03.03.19, 07:13
          Facet zdradził swoją żonę. Zamiast starać się ją przeprosić powiedział, że będzie to robił zawsze, gdy zwątpi w jej miłość.
          Tylko tak można zrozumieć jego debilne tłumaczenie. Tego żadna normalna kobieta nie jest w stanie wybaczyć. Po takich przejściach długo kobieta zechce żyć w pojedynkę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka