kora3
20.08.11, 20:21
no własnie - spotykacie sie z czymś takim?
Miałąm ostatnio okazję mimowolnie przysłuchiwać sie rozmowie dwóch pań na temat goscia, którego nie znałam, a który już nie żyje. Panie są z pozoru niegłupimi kobietami. Z pozoru, bo to co usłyszałam zmroziło mnie. Nie, nie podsłuchiwałam, po prosytu byłam umówiona z jedną, pojawiłą sie zdruga poznałam je z sobą, okazało się, ze obie znały dobrze owego goscia, no i zaczeły o nim gadac. Jedna była jego kolezanką, a druga kochanką.
Obie wychwalały go, ze był świetny w dziedzinie sztuki, jaką uprawiał. Mozliwe, jak mówie - nie znałam, nie wiem. Ale prócz tego był alkoholikiem, zapił sie na smierc.
Panie opowiadały o jego zonie, jaka to złą, bo póki nie pił było dobrze, a jak zaczał, to przestała go kochać ponoć i wspierac go. Nawa;lały tak z pół godziny, aż niesmiało zauwazyłam, ze ja sie kobiecie nie dziwię, bycie zoną alkoholika musi nie być fajne i nic dziwnego, ze miewała tego dosc. Dowiedziałam się od pani, która była kochanką, ze nie wiem o czym mowie, bo on mieszkał u niej tydzień i było cudownie poza tym, ze był ciągle na rauszu: muzyczka, seks itd. Pozwoliłam sobie zauwazyc, ze tydzień to nie rok np. a i w domu mógł sie inaczej zachowywac, zwazywszy na to, ze jak pani podkreslała, zony nie kochał (no raczej mozliwe, skoro miał kochankę), ale uswiadomiono mi, ze to nieprawda, bo to był cudowny facet i na pewno w domu też taki. Pozwoliłam sobie raczej watpic, czym wzbudziłam antypatię:) i zarzucono mi brak zrozumienia.
Co w tych kobietach siedzi, ze takie bzdury wyplatają. JAsne, rozumiem, jedn a znałą go od piaskownicy, druga z nim sypiała, mają o nim dobre wspomnienie, ale chyba niegłupie bavki powinny jakoś logicznie myslec: ze alkoholik majacy kochankę pewnie mógł dawac sie we znaki małzonce i to inna relacja niż romansowa, czy kolezeńśka.