Dodaj do ulubionych

Muszę ją odzyskac...

28.08.11, 23:08
Witam wszystkich, jestem tu nowy ale chcialbym przedstawic wam moja sytuacje i poznac wasze opinie i rady.
Bylismy razem od 10 miesiecy, dla jednych malo, dla innych dlugo, ale byly bardzo intensywne. Mamy po 23 lata ale jestesmy stosunkowo dojrzali i oboje mamy za soba kilka zwiazkow mniejszych i wiekszych. Oboje od samego poczatku wiedzielismy ze tym razem to cos znacznie wiecej. Bardzo szybko zakochalismy sie w sobie i bylo nam jak w niebie razem. Niestety to co czulem do niej i to w coraz wiekszym stopniu, po prostu mnie przerastalo, balem sie tego. Balem sie czegos tak powaznego poniewaz spokojnie widzialem ją w mojej przyszlosci i nie mowie tu o roku czy dwoch. Ona czula to samo, bo sama mi to powiedziala wprost. Niestety mi to nigdy nie przeszlo przez gardlo... I tu zaczyna sie poczatek konca ktory doprowadzil do obecnej sytuacji. Przez ten irracjonalny strach i glupote, bo inaczej tego nie mozna nazwac, sprawialem jej wiele przykrosci na rozne sposoby. Odpychalem ją od siebie czesto, bo bylem pewny ze ona i tak bedzie przez to jeszcze bardziej o mnie zabiegac. Bralem ją za pewnik. Bylem totalnie slepy bo ona nieraz dawala mi znac ze to dla niej bardzo przykre i ciezkie. Oczywiscie byly to pojedyncze przypadki, poza tym bylo cudownie jak zawsze i dawalem jej wtedy wszystko od siebie. Nie wytrzymala juz niestety tej hustawki emocjonalnej. Dodatkowo przez to zet ak bardzo ją kocham bywalem bardzo zadrosny. Co prawda nie dawala mi duzo powodow do zazdrosci ale potrafilem czesto wypomniec jej bylych w niezbyt mily sposob. Gwozdziem do trumny dla niej byl moj kontakt z moja byla, ktorego wyjatkowo nie mogla zniesc. Bylem z moja byla w stosunkach kolezenskich, niezbyt czesty kontakt, ale mialem po niej wiele pozostalosci roznego rodzaju, gdyz bylismy razem ponad 2 lata. To jakies wspolne fotki na koncie na nk na ktore juz od dluzszego czasu nie wchodzilem, jakas jej bielizna zaplatana w mojej szafie odkryta przez nia jak pomagala mi sie przeprowadzac, jakies wiadomosci, zarowno z czasow jak z nia bylem i obecnych. Najgorsze ze kiedy pewnego dnia mielismy jakas mala sprzeczke, zagadalem do bylej na gg i napisalem tam pare przykrych rzeczy o niej, ktore na moje nieszczescie ona potem przeczytala. Miala manie sprawdzania mnie jesli chodzi o ta byla.  Bylem totalnie slepy, zamiast zerwac ten kontakt i miec spokoj, brnalem wto, krzywdzac moja milosc. Ze wzgledu na nasze ogromne uczucie i to jak wspaniale bylo nam razem, ona znosila to bardzo dlugo. Ale nie moge sie teraz dzwic ze taka hustawka emocjalna musi kiedys wykonczyc czlowieka. Oczywiscie ona tez miala swoje za uszami, jak kazdy, ale ja zdecydowanie przesadzalem i to wylacznie moja wina. Ta swiadomosc boli jeszcze bardziej.
Tydzien temu w piatek jak to ujela "cos w niej peklo" i poinformowala mnie ze juz nie ma sily i mam ja zostawic. Uznalem ze poniosly ją emocje wiec przeprosilem kilka razy, przytulalem dlugo i zapewnialem ze kocham. Po tym pisalismy do siebie i dzwonilismy i nic jednoznacznie nie wskazywalo na to ze to juz naprawde koniec. Dwa dni pozniej czyli w niedziele musialem wyjechac z miasta na jakis tydzien i przed pociagiem podjechalem do niej po cos co zostawilem. Wszedlem pogadalismy chwile neutralnie i juz chcialem wychodzic kiedy ona chwycila mnie za reke i powiedziala zebym poszedl z nia do jej pokoju. Polozylismy sie na lozku, przytulilem ją, a ona w jednej chwili wpadla w ogromny placz, cala sie trzesac. Zdolala tylko wydusic z siebie "nie chce zebys wyjezdzal". Po chwili uspokoilem ją i ku mojemu zdziwieniu zaczelismy sie calowac, piescic i w koncu kochalismy sie. Dwa razy. Wychodzac powiedzialem jej jeszcze raz jak bardzo ja kocham i chce zeby bylo dobrze, tylko potrzebuje troche pomocy z jej strony i wsparcia. Dla mnie ten dzien byl jednoznaczny i z pewnoscia nie wskazywal na to ze ona ze mna skonczyla. Bedac poza miastem, dzwonilem do niej i tu sie dopiero zaczelo. Slyszalem tylko za kazdym razem ze ona musi miec teraz czas dla siebie, chce sie uczyc  (ma poprawke we wrzesniu) i ze ona juz podjela decyzje i jej nie zmieni. Nie musze wam chyba mowic co dzialo sie dalej. Najgorsze co moglem chyba robic, czyli dzwonienie, pisanie, wyslalem kwiaty z liscikiem, zapewnianie jak ją kocham, ile zrozumialem przez to wszystko, ze juz nie bedzie tej emocjonalnej jazdy, ze otworzylo mi to oczy ze moge ja stracic... Ogolna desperacja, wielu z was pewnie wie doskonale o czym mowie.

Troszke sie uspokoilem ok. piatkui wrocilem troche szybciej bo liczylem ze osobista rozmowa cos wskora. Napisalem jej nawet recznie list na 8 stron, ktory naprawde byl prosto z serca. Jak sie pewnie domyslacie fail byl jeszcze wiekszy niz przez telefon. Totalna sciana z jej strony. Ani lzy czy przejecia czytajac moje wypociny i widzac moja skruche. Powiedziala ze jej uczucia sie nie zmienily, ale ze ona nie ma juz sily, nie ufa mi juz i nie potrafi uwierzyc w to co mowie. Bylo to dokladnie wczoraj popoludniu. Zaraz po wyjsciu dostalem jeszcze smsa "kocham cie ale nie potrafie zaufac", odpisalem jej tylko ze ma to sobie jeszcze raz dokladnie wszystko przemyslec kilka razy, a ja bede na nia czekal. Odpisala tylko "przemysle". I wlasciwie tylko to slowo trzyma mnie teraz przy zyciu. Jakby tego bylo malo zadzwonila do mnie poznym wieczorem. Bylem silny i udalem ze wszystko jest ok. Spytalem dlaczego dzwoni a ona na to ze nie moze sie uczyc, glosik miala bardzo przygnebiony. Pogadalismy jeszcze chwile i na tym by sie na razie cala historia skonczyla. Czy tylko mi sie wydaje czy wysyla ona teraz sprzeczne sygnaly? do tego jeszcze wczoraj usunela wszystkie nasze wspolne zdjecia z facebooka. Dobilo mnie to strasznie chociaz nie mam sie co dziwic.

Wiem jedno... Kocham ją najbardziej na świecie i zrobie wszystko zeby ją odzyskac. 
Ten wstrzas byl mi chyba potrzebny i teraz juz nie boje sie moich uczuc i widze wszystkie swoje bledy i gdyby tylko dala szanse naprawilbym to. Ona twierdzi ze mialem juz wiele szans... Tylko ze ja nie bylem tego swiadomy

Jak myslicie, czy istnieje w ogole szansa ze wroci do mnie? Co robic zeby tej szansy pomoc? Poki co po prostu sie nie odzywam...
Obserwuj wątek
    • salma75 Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:10
      Naprawdę z chęcią pomogłabym, ale to jest takie... dłuuugie :/.
      • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:15
        Moglbym napisac 10000 razy tyle o tym jak bardzo chcę ją odzyskać i jak bardzo ją kocham i żałuję swoich błedów
        • salma75 Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:17
          A mógłbyś skrócić, tak do 4 zdań?
          • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:20
            Zeby wyrazac opinie i rady w takich sytuacjach trzeba znac cala sytuacje bo kazdy zwiazek jest inny. No i w tych pierwszych dniach po rozstaniu kazdy szczegol jest istotny zeby moc przewidziec czy jet szansa
          • niezmiennick Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:21
            Chcesz jednym słowem?
            • salma75 Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:24
              niezmiennick napisał:

              > Chcesz jednym słowem?
              >

              Dawaj!
              • niezmiennick Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:26
                grafomania
                • salma75 Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:29
                  niezmiennick napisał:

                  > grafomania
                  >

                  Tak myślałam! Miałam nosa, że nie czytałam :D.
              • samuela_vimes Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:26
                salma75 napisała:

                > niezmiennick napisał:
                >
                > > Chcesz jednym słowem?
                > >
                >
                > Dawaj!

                Ja też poproszę streszczenie.
                • niezmiennick Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:31
                  Lepiej włącz jaką latynonowelę. Tam chociaż plenery są ciekawe.
      • 3artka Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:20
        Ja doczytałam.

        Mój wniosek: po pierwsze dziecinada, sorry, ale tak jest; po drugie jak dalej będziesz się starał i zapewniał, jakim byłeś idiotą to powinna do Ciebie wrócić; po trzecie masz nauczkę, że uczuciami nie można żonglować. Powodzenia.
        • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:22
          Juz chyba nie widze sensu zapewniac bez konca. Ona to wszystko wie juz. A wszedzie czytam porady zeby nie odzywac sie jaks czas po tym jak zerwie z Toba...
          • 3artka Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:29
            Odzywaj się tylko nie bądź nachalny typu 20 smsów dziennie. Wszystko z wyczuciem.
            • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:36
              Mam wlasnie dylemat, bo w koncu to wszystko z mojej winy, wiec jak wlasciwie calkowity brak kontaktu ma mi pomoc w odzyskaniu jej?
              • 3artka Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:41
                Przeczytaj jeszcze raz to, co napisałam post wyżej i posłuchaj starszej koleżanki.
          • wicked_selecta omg 30.08.11, 21:55
            grow a pair
      • sootball Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 00:17
        plaga naszych czasów, ostre uczulenie na literki.
        • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 00:33
          Pisze z ipada, wybacz
          • sootball Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 00:49
            ale to do Salmy było ;)
    • cala_w_kwiatkach Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:21
      A ja przeczytałam wszystko, ale mocno watpie w prawdziwosc pierwszej czescie trzeciego zdania.
      • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:23
        cala_w_kwiatkach napisała:

        > A ja przeczytałam wszystko, ale mocno watpie w prawdziwosc pierwszej czescie tr
        > zeciego zdania.
        >
        >

        Masz na mysli mnie czy ją? I dlaczego?
    • m-kow Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:29
      Salma ma rację, musisz się nauczyć stopniować napięcie i dawkować informacje. Najpierw jakieś dwa lata ( no może być ostatecznie 10 miesięcy ) opisujesz swoje idealne życie i kaskady szczęścia przy boku narzeczonej. Potem zakładasz nowy nick i lekko zaznaczasz, że się nieco popie...ło ( lepiej samo oczywiście niż z Twojej winy ), a następnie rozwijasz opowieść.
      Zbiegają się wszyscy poklepują po plecach i udzielają dziesiątek rad z kalendarza.
      A poważniej już zupełnie, z perspektywy człowieka po 40 tce, jedynie szczerość może Cię uratować, ta taka zwykła niemodna obecnie szczerość. Powiedz, nie pisz tylko powiedz, co Tobą kierowało i czemu uważasz, że to było głupie.
      Jeśli to nie pomoże to pewnie nic nie pomoże.
      Naukę na przyszłość masz bez wątpienia.

      ---
      "Statek coraz bardziej przecieka, pasażerowie jeszcze nie wiedzą, ale pierwszy oficer wie i po cichu ubiera kamizelkę ratunkową. Żeby pasażerowie nie zauważyli nalewającej się wody, to przelewa ją z sali balowej do maszynowni (czyli środki z OFE do ZUSu)." K. Rybiński
      • sootball Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 00:53
        jedynie szczerość
        > może Cię uratować, ta taka zwykła niemodna obecnie szczerość. Powiedz, nie pisz
        > tylko powiedz, co Tobą kierowało i czemu uważasz, że to było głupie.
        Chyba najlepsza rada.
        Daj jej tez trochę odetchnąć, ale odzywaj się czasem że jesteś i czekasz na nią.
    • six_a Re: Muszę ją odzyskac... 28.08.11, 23:57
      jasiutoty?
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 00:01
      List tylko na 8 stron napisałeś?

      Kiepściutko...

      Z tego co czytam to byłeś ujowym chłopakiem na codzień, tylko dopiero jak powiedziała ci "mam dość" to postanowiłeś pokazać na co cię stać. Jak dziewczyna mądra to nie da się nabrać.

      Wielka miłość, a sam piszesz że byłeś dla niej niedobry. Zero współczucia z mojej strony.
      • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 00:07
        Bywalem czasami, ogolnie bylo naprawde bosko. Ale to i tak chyba bylo za duzo dla niej...
        • marguy Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 01:20
          Mamy po 23 lata ale jestesmy stosunkowo dojrzali...

          No w to to ja nie uwierze za zadna cene.
          dibbs, tobie tylko sie wydaje, ze jestes dojrzaly.
          Dojrzaly czlowiek nie bawi sie w odpychanko-przytulanki, nie funduje partnerowi emocjonalnej hustawki tylko dba o niego, dba o uczucie, dba o ziazek.
          Zachowales sie jak szczeniak i - zgodnie z logika - teraz skomlisz jak on.

          Jednak zycze tobie, zeby udalo sie uratowac te milosc i zebys do konca zycia zapamietal sobie to, ze ludzie to nie zabawki a ich uczucia nie sa instrumentem muzycznym na ktorym mozna bezkarnie grac.
          Te wszystkie wypisywanie przez kolorowe czasopisma pierdoly o damsko-meskiich taktykach, zabawach w podchody dobre sa dla zapoznionych w rozwoju gimnazjalistek, a nie dla doroslych ludzi.

          Powodzenia.

          ps. i nie mysl sobie, ze jej zaufanie odzyskasz w ciagu kilku kwadransow.
          Na to trzeba czasu wiec cierpliwosci takze tobie zycze.
          • elito Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 08:01
            Napewno uratujesz ten zwiazek jak chcesz to potrafisz a widac ze dziewczyna cie kocha daj jej troche czasu na nauke i przemyslenia ale odzywaj sie do niej i napewno zmien taktyke swojego zachowania jesli ci naprawde na niej zalezy po drugie po co ci pamiatki po bylej? takie rzeczy bola tym bardziej kobiete ona mysli ze dalej zalezy ci na tamtej ....trzeci problem to zaufanie z tym bedzie najgorzej ,ufala ci ale teraz bedziesz mial ograniczone zaufanie z jej strony mysle ze duzo straciles bo nigdy juz nie zaufa ci do konca zawsze bedzie to ale....powodzenia i walcz tak dlugo jak bedzie trzeba jeszcze masz szanse to naprawic
            • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 08:11
              Tez mysle że minimalny kontakt z wyczuciem bedzie lepszy niz jakikolwiek brak kontaktu. Ale nie mam pojecia cos napisac... Tesknie? Czy po prostu jak Ci idzie nauka? Nie mam pojecia jak ona to teraz odbierze....
    • zajonc.o.poranku Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 08:09
      > jakas jej bielizna zaplatana w mojej szafie
      Nie ma tak głupich ludzi, to musi być fake.

      Ale na wypadek gdyby nie to:
      Nie jesteś stosunkowo dojrzały tylko młody i głupi. Krzywdziłeś dziewczynę, żeby się dowartościować a kiedy powiedziała dość nagle zapragnąłeś być czuły i delikatny.
      Chcesz rady? Proszę bardzo: duży rozbieg, baranka w ścianę i daj dziewczynie spokój, może sobie znajdzie kogoś normalnego.
      • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 08:28
        Moze i masz racje ale kazdy uczy sie na bledach i jesli sie kogos naprawde kocha to mozna dac mu druga szanse. Wierze ze jak tylko zobaczy ze moja obecna postawa nie mija, to da jej do myslenia.
        • malamelania Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 08:38
          Idź za ciosem, pisz następny list.Tym razem na 16 stron. ;)
          • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 08:43
            Chyba jednak nie zartownisiu ;)
        • zajonc.o.poranku Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 09:31
          Z tego co przeczytałem to miałeś milion szans. Nie widzę powodu żeby milion pierwsza miała cokolwiek zmienić.
    • bezpocztyonline Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 09:12
      dibbs88 napisał:

      > sprawialem jej wiele przykrosci na rozne sposoby. Odpychalem ją od siebie czesto, bo
      > bylem pewny ze ona i tak bedzie przez to jeszcze bardziej o mnie zabiegac. Bralem ją za
      > pewnik.
      > Co prawda nie dawala mi duzo powodow do zazdrosci ale potrafilem czesto wypomniec jej > bylych w niezbyt mily sposob.

      > i poinformowala mnie ze juz nie ma sily i mam ja zostawic.

      > i zrobie wszystko zeby ją odzyskac. 

      Klasyka.

      I będziecie "żyli długo i szczęśliwie" aż szanowny pan powróci do swoich przyzwyczajeń.
      I wszystko zacznie się na nowo.
    • wicehrabia.julian Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 09:17
      dibbs88 napisał:

      > Przez ten irracjonalny strach i glupote, bo ina
      > czej tego nie mozna nazwac, sprawialem jej wiele przykrosci na rozne sposoby. O
      > dpychalem ją od siebie czesto, bo bylem pewny ze ona i tak bedzie przez to jesz
      > cze bardziej o mnie zabiegac. Bralem ją za pewnik. Bylem totalnie slepy bo ona
      > nieraz dawala mi znac ze to dla niej bardzo przykre i ciezkie. Oczywiscie byly
      > to pojedyncze przypadki, poza tym bylo cudownie jak zawsze i dawalem jej wtedy
      > wszystko od siebie. Nie wytrzymala juz niestety tej hustawki emocjonalnej. Doda
      > tkowo przez to zet ak bardzo ją kocham bywalem bardzo zadrosny.

      człowieku związki są dla ludzi zrównoważonych, ty powinieneś udać się na kilka miesięcy do sanatorium, gdzie łagodny pan doktor codziennie robiłby ci lewatywę
      • malamelania Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 09:37
        IMHO to troll
        ale lewatywa na pewno nie zaszkodzi
        • wicehrabia.julian Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 09:45
          malamelania napisała:

          > ale lewatywa na pewno nie zaszkodzi

          bo jak wiadomo jest lekarstwem na wszystko
          • malamelania Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 09:58
            taaajest!
            symulantom precz! netowym takoż
      • marguy Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 14:29
        wicehrabia.julian napisał:
        > człowieku związki są dla ludzi zrównoważonych, ty powinieneś udać się na kilka
        > miesięcy do sanatorium, gdzie łagodny pan doktor codziennie robiłby ci lewatywę


        julek,
        po co dajesz zle rady?
        Na ciebie lewatywa nie podzialala wiec i na niego nie podziala.
    • anna_sla Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 10:15
      nie wiem co Ci doradzić, co powinieneś zrobić. Jedno wiem na pewno, nie powinieneś czekać, cały czas bądź gdzieś blisko, utrzymuj kontakt, odwiedzaj ją (choćby tylko na kawę), bo jak zostawisz ją samą sobie to ona może spróbować utopić żale w innych ramionach i wtedy to dopiero będzie "ściana". Ona nie wysyła sprzecznych sygnałów, ona się tylko miota ze swoimi uczuciami, dlatego mówi "nie" a potem dzwoni. To dla Ciebie wciąż szansa, bo wciąż kocha mocno.

      A kiedy wcześniej dawała Ci szanse?? Za każdym razem jak jej dopiekłeś, przecież nie musiała Ci wprost mówić "daję Ci kolejną szansę". Samo to, że nie piznęła za Tobą drzwiami za każdym razem kiedy zrobiłeś jej przykrość było szansą dla CIebie.

      A teraz weź się w garść i krąż wokół, krąż.. znasz to powiedzenie: "kropla drąży skałę częstym padaniem"?! Mój obecny mąż też tak krążył a ja też szłam w zaparte, że "nie", też miałam dość. I co? I teraz jesteśmy szczęśliwym małżeństwem z trójką dzieci :P:D:D
      • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 11:18
        Dziekuje Ci za odpowiedz.

        Ja prostu nie postrzegalem tego jako szanse. Potrzebowalem takiego impulsu jak teraz zeby przejrzec na oczy i zrozumiec pare rzeczy.

        Nie wiem w jaki sposob mam krazyc wokol niej... nie chce byc natretny teraz.

        Ale wciaz wierze i chce zeby moja historia potoczyla sie podobnie do Twojej.
        • marguy Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 14:37
          dibbs,
          wcale nie musisz sie narzucac i byc natretny. Badz po prostu obecny, do dyspozycji i - przede wszystkim - zmien sposob myslenia; przejdz z "ja" na "my" i daj jej to do zrozumienia.

          Daj jej do zrozumienia, ze intersujesz sie nia dla niej samej, a nie dla siebie.
          Wiekszosc mezczyzn ma z tym problem wiec nie jestes potworem. Po prostu wolniej przechodzicie na podwojne myslenie.
      • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 31.08.11, 15:47
        A jak długo krążył i czy był to neutralmy kontaktnczy on mowil i robil cos wiecej?
    • takajatysia Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 15:05
      I tu zaczyna sie poczatek konca ktory doprowadzil do obecnej sytuacji. Przez ten irracjonalny >strach i glupote, bo inaczej tego nie mozna nazwac, sprawialem jej wiele przykrosci na rozne >sposoby. Odpychalem ją od siebie czesto, bo bylem pewny ze ona i tak bedzie przez to >jeszcze bardziej o mnie zabiegac. Bralem ją za pewnik.

      To po tym związku może dojrzejesz i już głupot nie będziesz wyprawiał, ale to już raczej w następnym...Chyba, że dziewczyna da sobą pomiatać dalej. Generalnie nie wiem dlaczego uważasz się za dojrzałego, ale chyba wszystkie duże dzieciaki tak mają.
    • kadfael Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 15:16
      Najpierw dorośnij, a potem sie bierz do zakładania związku. Inna sprawa, że niektórzy nigdy nie dorastają...
    • lailetta Re: Muszę ją odzyskac... 29.08.11, 19:31
      ... ciekawe, bo jakby ktoś pisał o mnie, z tym że ja jestem tą nią...
      jadę na podobnym wózku, z tą różnicą, że było ciut bardziej harcorowo, dłuższy związek i więcej lat, ale z perspektywy czasu mam na to inne spojrzenie, które może Ci pomoże.
      słusznie ktoś Ci poradził - daj jej czas. ona cierpi, ma do Ciebie żal i może czuje złość. nie można wyzbyć się tych emocji z dnia na dzień. sobie też musisz dać czasu na przemyślenia, bo pewnie w niej tkwił problem, że tak długo to znosiła, ale musisz się zastanowić co Ciebie skłoniło do takiego postępowania. odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jeżeli do siebie wrócicie nie powtórzysz tych samych schematów. dlaczego boisz się zaangażowania. dlaczego wszystko sie odwróciło, kiedy to ona powiedziała dość. daj sobie czas na zastanowienie się nad sobą, dopiero po tym jak to zrobisz, staraj się o nią. bo ryzykujesz, że wpadniesz w to samo G i tą biedną dziewczynę wykończysz. ona też musi przemyśleć gdzie i jak postawić swoje granice. od niej zależy, czy będzie na tyle silna, aby stawić Ci opór w Twoich manipulacjach. do tego czasu poprostu bądź. zadzwoń lub wyślij esa jak się czuje, czy wszystko w porządku. ryzykujesz tylko tym, że nie odzyskasz już jej zaufania, zyskasz zrozumienie swojego postępowania i jego konsekwencje.
      ... a swoją drogą - manipulantką nigdy nie byłam i nie będę i nie potrafię zrozumieć dlaczego ludzie są świadomie tak bezlitośni dla innych ludzi... kończy się zawsze tym, że ktoś cierpi... manipulant też, może po pewnym czasie... tak ciężko jest powiedzieć: "nie znam tego uczucia i się go boję, boję się zaangażować, nie wiem tego co chcę, dajmy sobie trochę czasu albo odkryjmy to razem, powoli, nie spieszac się"... czego tu brakuje? szczerości? przyznania się do własnych słabości? brak wiary w siebie? w innych? czemu, do jasnej anielki, ludzie manipulują emocjami innych???
    • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 07:17
      Powiedziała mi wczoraj ze ona nigdy nie wchodzi dwa razy do tej samej rzeki.
      Boli jak sku...syn... ale to niestety juz naprawde koniec...
      • ursyda Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 14:16
        Powiedz jej, że "wchodzenie do tej samej rzeki" nijak się ma do tej sytuacji.
        • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 14:23
          Cokolwiek jej mówie napotyka tylko wielka ściane i do tego zlosliwe docinki i wypomnienia...
          • ursyda Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 14:27
            No ale sam popatrz młody człowieku, trzymasz majtki i zdjęcia byłej, spotykasz się z nią i jeszcze masz pretensje, że jej to przeszkadzało. Mnie by przeszkadzało a ja już starsza pani jestem:)
            • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 14:40
              Nie miałem pretensji, z byłą się nie spotykałem tylko sporadyczny kontakt smsowy, nawet nie telefony... powtarzałem jej wiele razy że to tylko neutralny kontakt, ze ona już nie ma dla mnie znaczenia...
              • ursyda Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 14:53
                Mam dziś galaktyki cierpliwości więc ci odpowiem. Jesli nic dla Ciebie nie znaczyła i jeśli był to tylko neutralny kontakt ale przeszkadzało to osobie, którą ponoć kochasz i liczysz się z jej uczuciami to dlaczego po prostu nie zerwałeś tego "sporadycznego" kontaktu?
                Jakbym wiedziała, że trzymasz majki byłej, jej zdjęcia i jeszcze się dowiedziała, że macie kontakt to uznałabym, że jest coś na rzeczy.
    • mirtillo25 Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 13:16
      Być może masz 23 lata, ale problem masz licealny.

      Chcesz ją odzyskać? No to rusz swoje 4 litery do swojego pokoju i powywalaj zdjęcia i inne rzeczy od swojej byłej! Porażka, że miałeś jej bieliznę. To jakiś Twój fetysz?
      Chcesz budować nowy związek, a ciągle siedzisz w starym... Na cholerę Ci te rozmowy z byłą? I to jeszcze o obecnej dziewczynie?! Przegiąłeś. O to najpewniej jest najbardziej wkurzona. To jest swego rodzaju zdrada. Zobacz, jak to z boku wygląda: opowiadziałeś o Waszych intymnych sprawach swojej byłej dupie, z którą uprawiałeś seks. Porażka.
      Na cholerę Ci jakieś miśki i pierdoły, które dostałeś od niej w prezencie? Na moje oko nie przeszła Ci mięta do ex, dlatego kolekcjonujesz te wszystkie pamiątki. Nie dasz rady bez tego żyć??? Masz 5 lat czy jesteś dorosłym facetem?
      Chyba nie wiesz, czym jest prawdziwa miłość, skoro głupich zdjęć nie potrafisz wyrzucić, żeby tylko nie ranić ukochanej. Nie wierzę, że nie wiedziałeś, że je dalej masz lub że nie miałeś czasu ich usunąć. Typowa ściema. Takie coś najbardziej mnie wkurza w facetach.
      Spróbuj ją odzyskać, ale - tak jak napisałam wyżej - zerwij kontakt z byłą i zlikwiduj wszelkie ślady po tamtym związku.
      Aha, nie próbuj tych zdjęć chować w laptopie, nie zgrywaj na płytę lub na maila pod jakąś tajemniczą nazwą, bo i tak je znajdzie :) A jak je znajdzie po wielu Twoich zapewnieniach, że je wyrzuciłeś, to Cię z hukiem zostawi.
      Faceci nie zdają sobie sprawy jakie posiadamy zdolności szpiegowskie ;)
      • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 14:07
        Nie miałem żadnych pierdółek. Owszem trochę bielizny bo była przesiadywała kiedyś u mnie dużo i miała sporo rzeczy w moim pokoju, niektórych nigdy nie zdążyła zabrać. Wyrzuciłem sporo jej rzeczy, ale została ta jedna cholerna sztuka gdzieś zawinięta.
        Z byłą pożegnałem się na dobre jak tylko zdałem sobie sprawę co się stało tydzień temu. Oczywiście strasznie sie obraziła, ale nie rusza mnie to bo nic do niej nie czulem od dawna.
        Na razie pozostało mi tylko czekać, ale ciągle chodzą mi po głowie jakieś romantyczne pomysły rodem z filmów, które może choć trochę by ją ruszyły i dały do myślenia. Wiem wiem... desperacja... ale nie moge nic na to poradzic...
        • ursyda Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 14:19
          dibbs88 napisał:

          > chodzą mi po głowie jakieś romantyczne pomysły rodem z filmów, które może choć trochę by ją ruszyły i dały do myślenia. Wiem wiem... desperacja... ale nie moge nic na to poradzic...

          :)
    • a_nonima Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 14:08
      Program naprawczy musi przebiegać niezwykle delikatnie.
      Nie narzucaj się, nie wyskakuj z lodówki, nie pisz dwudziestu smsów dziennie.
      Jak już ktoś napisał - krąż!! Zaproś ją niezobowiazująco do kina albo poproś o pomoc w zakupie czegoś tam. Moze jeszcze nie teraz, ale za dni kilka.
      Nie biadol, nie użalaj się nad sobą. Bądź otwarty, wesoły, a jest sznsa, że ją na nowo do siebie przyciągniesz.
    • magda_emm Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 14:33
      Przeczytałam to.

      Odpychałeś ją... dowartościowywało cię to tak? Czułej się pewniej, pewniej, coraz pewniej a teraz co?
      Druga taka jak ona już Ci się nie przytrafi. Nawet ona sama już nigdy nie będzie taka sama PRZEZ CIEBIE.
      Teraz płacz bo miałeś wszystko, a teraz nie masz nic. Już nigdy nie będzie Ci ufała i wierzyła tak jak kiedyś nawet jeśli wróci. Zniszczyłeś JEJ MIŁOŚĆ, JEJ ZAANGAŻOWANIE, NIĄ SAMĄ.
      • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 14:36
        Gdyby tylko wróciła, starałbym się z całego serca nawet i latami, żeby mi ufała i wierzyła. Wiem to.
        • ursyda Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 14:39
          Zawsze mnie zastanawia, dlaczego wiecie to już po fakcie.
          • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 14:43
            Na to Ci nie odpowiem, ale jestem tego pewniejszy niz czegokolwiek byłem w zyciu...
            • ursyda Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 14:56
              I świetnie.
              Tylko co teraz. Jak była z Tobą to nie byłeś tego pewny i sobie pogrywałeś i to się teraz zemściło.
              Szczerze mówiąc, nie wiem co powinieneś teraz zrobić bo przy takiej sytuacji u mnie raczej nie miałbyś szans.
    • zielona.zgaga Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 15:04
      Jak nabruzdziles to teraz cierp.
      Szczerze? Nie wierze w cudowne przemiany.
      Wyrzadziles jej krzywde emocjonalna i dziewczyna sie szarpie ze swoimi uczuciami. bo serducho mowi jedno a rozum drugie. Z doswiadczenia wiem, ze jak kobieta juz podejmie decyzje to pozamiatane.
      Na twoim miejscu nie zameczalabym jej swoja osoba jakis czas. Niech odetchnie, niech opadna te zle emocje i niech zateskni. Po jakims czasie mozna sprobowac zaprosic do kina.
      Ale czy ty sie chlopie zmienisz?? Jak chemia opadnie znowu wrocisz do swojej wlasnej skory.
      • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 15:10
        Ja już się zmieniłem. To wstrząsnęło mną niewyobrażalnie...
        • zielona.zgaga Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 15:41
          Jak czlowiek zdesperowany to mu sie wydaje, ze moze gory przenosic, a potem sie okazuje, ze zapomnial albo mu sie nie chce.
    • n.michal Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 15:31
      piekna i romanyczna jest twoja historia jednak bardzo typowa w tym wieku zeby nie nazwac jej naturalna. chyba kazdy chlopak zanim dojrzeje do bycia mezczyzną musi przejsc podobny chrzest. wiem jak glupio to zabrzmi, ale wiem co czujesz, posluchaj wujka Michała naprawde twoje życie nie skończy sie na tej historii bez wzgledu na to jak sie ona zakonczy.
      teraz manual czyli zrob to sam:
      - pozytywnie do swiata, do innych, do niej
      - zrob master plan co zrobisz dla siebie, dla niej i jak to sprzedaz
      - zero banalow i grania pod publiczke - bedzie cie bardzo mocno obserwowala jedna krzywa akcja i bedziesz szukal nowej milosci (co tez ma swoje plusy;) pamietaj ze na tej milosci zycie sie nie konczy to daje zdrowy dystans)
      - byc w delikatnym kontakcie (tylko zadne nk, fb i gg bo to wymysl szatana i daje zludne poczucie kontaktu, a tak naprawde slabe zaangazowanie i kreatywnosc) sms, przypadkowe spotkanie, spontanicznie podrzucony obiad do pracy, szkoły, parku
      - byc romantycznym ale nie gamoniem, nie marudzic, nie rozpaczac
      - nie naciskac, nie narzucac sie, nie gadac o: emocjach, uczuciach, milosci, nie wchodzic w szczegoly sytuacji i rozmow - szukac wspolnych temetow, pasji dac sie poznac od nieznanej strony (po 10 miesiacach znajomosci to malutka buleczka z maselkiem)
      - sluchac nawet jak nie wiesz co mowi
      - spisac na kartce 3 rzeczy, cechy ktorych nie masz a ona chcialaby zebys je mial i zrobic to
      - ogolnie stac sie wersja poprawiona samego siebie, niby taki sam ale inny

      jak sie nie uda to przy nastepnym podejsciu bedziesz mial latwiej, glowa do gory.

      Kobiety sa najlepszymi nauczycielami, dziekuje:)
      • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 15:50
        Wierzę i będę wierzył i walczył gdyż kiedy zapytałem ją prosto w oczy, czy nie ma żadnej jakiejkolwiek szansy już kiedykolwiek... nie umiała odpowiedzieć i powiedziała tylko "nie wiem"
        • n.michal Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 16:03
          nie zadawac takich pytan, dzialac nie biadolic.
          • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 16:05
            To może to ze napisala mi pare dni temu to byly najcudowniejsze miesiace jej zycia? to musi cos znaczyc
        • sal-la Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 16:11
          Jak juz przeczytalam ten elaborat to tez cos podpowiem od siebie.
          Kobiety generalnie tak maja, ze lubia troche podramatyzowac. Jako starsza kolezanka powiem ci ze w tej sytuacji pewnie siedzialabym na piwie z przyjaciolkami i pomiedzy placzem i inwektywami w twoim kierunku, zapewnialabym ze to juz koniec i wiecej cie widziec nie chce.... myslac sobie po ciuchutku, ze tak naprawde to czekam na jakikolwiek kontakt od ciebie. I tu maja racje osoby powyzej, nie przesadzaj z tym kontaktem bo nie bedzie miala kiedy czekac! Dodatkowo - ona musi sobie udowodnic ze pocierpiales juz dostatecznie, wiec pewnie troche to czasu zajmie. Kolezankom tez bedzie musiala to jakos wytlumaczyc (3mc do mnie wypisywal, w koncu sie zlamalam, on taki zakochany we mnie). Nie przesadzajmy, nie zdradziles jej, nie zabiles nikogo, mlody jestes i glupi, wiec cierp za bledy ale mysle ze ostatecznie wybaczy. Odzywaj sie co jakis czas, tzn smsy w stylu "jak idzie nauka" itp, zeby musiala odpowiedziec i zeby wiedziala ze sie nia interesujesz. Za jakis czas namow na spotkanie, bo chcesz porozmawiac (i oczywiscie siedz cicho i wysluchaj co ona ma do powiedzenia, znies jej wyrzuty zapewniajac ze to juz sie nie powtorzy). I ani slowa o tym forum bo cie w dupe kopnie jak odkryje, ze plan dzialania byl podpowiedziany przez obce baby nudzace sie w pracy:P
          • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 16:16
            Podbudowalas mnie :) dziekuje Ci
            Tez tak uwazam, nie zrobiłem nic wyjątkowo strasznego, a ludzie potrafią i nawet zdrade wybaczyc wiec dlaczego mialbym nie miec nadzieji skoro nic takiego jej nie zrobilem lub podobnego?
    • kochanic.a.francuza Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 17:28
      Ja sie dziwie, ze Twoja ukochana tak dlugo Cie znosila. Na jej miejscu jeszce bym Ci wyslala gacie mojego nowego faceta i kopie erotycznego listu od niego.
      • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 17:32
        ale ona taka jak Ty nie jest i dlatego wiem, że muszę ją odzyskać
        Pzdr
      • babyboy4 Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 18:03
        Żenada, Ty się uważasz za dojrzałego?? jesteś niedojrzały emocjonalnie i nie tylko...., nie szanowałeś kobiety więc teraz płacisz najwyższą cenę za swoją głupotę dojrzały chłopczyku. Mam nadzieje, że wyniesiesz konsekwencje ze swoich zachowań na przyszłość, powodzenia
        • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 30.08.11, 18:20
          Ok faktycznie pewnie nie jestem dojrzały pod wieloma względami, ale tak wyniosłem konsekwencje, odzyskam ją w końcu i będzie zajebiście.
          Za kilka miesięcy jeszcze tu napiszę :)
          • babyboy4 powodzenia 30.08.11, 21:12
            najważniejsze to umieć przyznać się do błędu, jeśli rzeczywiście tak myślisz, że ją odzyskasz to zajebiście i powodzenia. Nastawienie to już połowa sukcesu. tylko zacznij traktować ją jak należy, życzę pozytywnego zakończenia:)
            • elito Re: powodzenia 30.08.11, 21:42
              staraj sie widac ze ona dalej cie kocha z tego co piszesz ,zostaw jej jakiegos kwiatka lub wyslij cos romantycznego ,zrob cos zeby widziala ze potrafisz sie zmienic....
              • kasumi.73 Re: powodzenia 31.08.11, 00:13
                zanim przeczytam wszystkie posty-tez mialam takiego dupka.podobna sytuacja,takie samo durne zachowanie.Nie twierdze ze jestem okazem dojrzalosci emocjonalnej,ale te wszystkie chamskie zagrywki,idiotyczne teksty,uciekanie przed odpowiedzialnoscia i budowaniem zwiazku,a jeszcze ten kontakt z byla...ja juz nie wroce i jej tez nie radze.No ilez mozna czekac az chlopczyk dorosnie..
                ---Z moim ex mamy kontakt,stara sie,jest bardziej odpowiedzialny,ale tez nie ufam bo to syndrom mysliwego i kroliczka.
                Jestes pewien ze jak ci ulegnie,to nadal bedziesz cud miod i malinka?
                Moze zmienie zdanie o tobie jak przeczytam wszystko od deski do deski
    • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 31.08.11, 15:00
      Napisalem do niej dzisiaj i wymielismy pare smsow, neutralnych oczywiscie. Po chwili ona zadzwonila, zaczelismy chwile gadac o pie...ch chociaz mi trzasl sie glos a ona tez wydawala sie pogubiona. W koncu zapytala o jakies jej buty ktore sa u mnie, stare trampki, o ktore wlasciwie nie pytala wczesniej a mam je u mnie od marca. Mam nadzieje ze to byl tylko pretekst a nie prawdziwy powod telefonu :(
    • lusseiana Re: Muszę ją odzyskac... 31.08.11, 15:21
      Cóż, do dojrzałości to Ci brakuje tyle, co polskiej średniej krajowej do norweskiego odpowiednika. Także nie kadź sobie jaki to świetny gościu z Ciebie, tylko przyjmij do wiadomości swoje siano we łbie i zrób coś z tym - jesteś na dobrej drodze, bo chociaż do błędów się przyznajesz, więc za parę lat może będą z Ciebie ludzie. A dziewczynie daj spokój i podziękuj za to, że tyle z Tobą wytrzymała. Mam nadzieję, że nie wróci do Ciebie, bo to by znaczyło, że jest głupsza niż ustawa przewiduje albo ma ukryte zapędy masochistyczne.
    • whiny Re: Muszę ją odzyskac... 31.08.11, 19:26
      Przez 2 lata bylam w sytuacji Twojej dziewczyny. W sumie w jeszcze gorszej, bo doszly efekty specjalne w postaci jego problemow z alkoholem.
      Mimo tego ze sie "miotalam" tak na prawde marzyłam o tym, zeby w koncu przestac sie miotac i po prostu od niego odejsc. Udalo mi sie przy drugim podejsciu; za pierwszym razem eks nie dal za wygrana, obiecywal poprawe, na kazdym kroku prezentowal dowody swojej cudownej przemiany, potrafil mi nawet wyliczyc wszystkie swoje bledy!! Oh jakze sie zmienil ;) Mimo tego ze po zerwaniu bylo mi cudownie samej, nie potrafilam nie dac mu szansy. Sielanka trwala 2 miesiace, potem wszystko wrocilo ze zdwojona sila.
      Nie mialam psychicznej sily zerwac z nim raz a porzadnie dlatego ze niektorym kobietom (w tym mi, na szczescie juz sie wyleczylam) wlacza sie niezrozumiale sucze przywiazanie do oprawcow, brutali, egoistow itp itd. :)
      Wiec moja subiektywna rada to zostawic ta dziewczyne w cholere, nie meczyc, nie pisac i nie dzwonic. Sam przyznales sie do tego ze nie zauwazyles szans ktore, jedna po drugiej, od niej dostawales. Wiec srednio zaslugujesz na kolejne (znow bardzo subiektywna ocena).




      • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 31.08.11, 19:34
        Dzieki za opinie i przykro mi ze mialas taka sytuacje, ale ja nie mam zadnych problemow i nalogow. Tyle ze ja po prostu wiem ze sielanka nie trwalaby 2 miesiace, a znacznie, znacznie dluzej, a cokolwiek spieprzyc bedzie juz mogla tylko ona, bo ja takich bledow nie popelniam dwa razy.
        Odzyskam ją i juz nie strace, wiem o tym, po prostu wiem.
        • bakejfii Re: Muszę ją odzyskac... 01.09.11, 12:34
          Tworkow City.
        • whinybitch Re: Muszę ją odzyskac... 01.09.11, 15:22
          Pisze pod nowym nickiem.
          Tak, wiem ze nie masz zadnych nalogow, nie o nalogi w moim poscie chodzilo tylko o podobienstwa naszych sytuacji.

          Strasznie jestes butny i pewny siebie skoro zakladasz ze "cokolwiek spieprzyc bedzie juz mogla tylko ona". Biorac pod uwage Twoj pierwszy post bledy popelniales wielokrotnie i dopiero po mentalnym lisciu zdales sobie z nich sprawe. Wiec prawdopodobienstwo zafundowania jej powtorki z rozrywki, wybacz mi, jest duze. Zwlaszcza ze Twoja poprawa wynika nie z faktu ze Ci przykro ze jej przykro tylko z ze strachu przed rozstaniem.
          Ale moge sie mylic:)
          • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 01.09.11, 15:29
            Mylisz się. Nie byłoby żadnej powtórki, po prostu to wiem.
            Wczoraj rozmawialiśmy chwilę na skype i niestety nie wygląda to dobrze przynajmniej na ten moment. Wiele gorzkich słów padło z jej strony, a nawet powiedziała, że myślała o tym żeby mieć ze mną dzieci i spędzić przyszłość ze mną. Tylko że wszystko spieprzyłem.

            Mówi że chce zapomnieć i że chce zapomniec co czula, bo samej jest jej lepiej.

            Ja tymczasem właśnie zlozylem podanie o urlop dziekanski i lece na rok do Anglii z kolegą który też akurat się wybiera.

            Nie życzę nikomu popełnienia moich błędów. Jeśli macie kogoś obok siebie kogo kochacie, powiedzcie mu to w tej chwili i przytulcie mocno

            Pozdrawiam
    • wendd Re: Muszę ją odzyskac... 01.09.11, 21:32
      A ja kompletnie w tę nagłą gorącą miłość nie wierzę. Koleś kręcił na kilka frontów, w żaden się zbytnio nie angażując, a kiedy oficjalna dziewczyna straciła do niego cierpliwość zapałał nagle wielkim "uczuciem".
      I teraz będzie się "starał", żeby ją odzyskać, bo to i obciach wśród kumpli i pewnie jak na razie lepszego towaru nie ma na oku.
      A jak się dziewczyna zdecyduje jednak wrócić, to poczuje się już na maksa pewny siebie i wszystko wróci do starej normy.
      O ile nie urządzi towarzyskiej pokazówki i po miesiącu ją rzuci.
      • dibbs88 Re: Muszę ją odzyskac... 01.09.11, 21:49
        Kolacje, wyjazdy, kwiaty bez okazji, jej ulubiona bizuteria wiele razy, spontaniczne male romantyczne gesty, gotowanie i kolacje przy swiecach, noszenie na rekach, fajerwerki w lozku za kazdym razem... i duzo duzo wiecej

        To nie angażowanie się?
        • wendd Re: Muszę ją odzyskac... 01.09.11, 22:41
          słodzisz sam sobie, wzruszając się jeszcze pewnie w trakcie tym jaki jesteś fantastyczny i wspaniałomyślny...:)
          a Twoja wielka "miłość" to jedynie miłość własna
        • kol.3 Re: Muszę ją odzyskac... 02.09.11, 13:09
          dorośnij i zmądrzej, choć chwilowo objawów ani jednego, ani drugiego nie widać..
    • margie89 Re: Muszę ją odzyskac... 02.09.11, 12:06
      spróbuj ją gdzieś zaprosić (np. na kawę czy piwo) i umawiając się od razu zaznacz, że chcesz z nią szczerze porozmawiać o tym co się wydarzyło. Jeśli odmówi Ci tej rozmowy to marne szanse.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka