Dodaj do ulubionych

Jak dalej żyć? :(

03.09.11, 14:24
Witam, może ktoś z was mi doradzi jak mam sobie poradzić z moim problemem. Jesteśmy małżeństwem od 5 lat. Ja mam 26 lat mąż 30. Mamy dwójke swoich dzieci w wieku 3 i 5 lat i z mojego pierwszego małżeństwa syn 9 lat. Mąż od początku małżeństwa zachowuje się nie odpowiedzialnie. Ciągłe kłótnie. 3 lata temu gdy byłam w ciąży poszedł do innej, mieszkał u niej ponad pół roku. Gdy urodziłam dziecko, nawet nas nie odwiedził w szpitalu :( jak mały miał 3 miesiące to się pojawił i po raz piwerwszy zobaczył dziecko, przepraszał, chciał wrócić. Po długim zastanowieniu dałam mu szansę. Było lepiej, myślałam że się zmienił, że zmądrzał. Gdy zaszłam w kolejną ciąże i pojechałam do szpitala rodzić w tym czasie z mężem była znajoma opiekunka do opieki nad synkami. Mąż pracował a opiekunka zostawała z dzieciakami. Wyszłam ze szpitala, wszystko było ok, po pół roku przeprowadzaliśmy się do innego mieszkania. W czasie przeprowadzki znalazłam pod dywanem zużytą prezerwatywę. Nigdy się nie kochamy w prezerwatywie, biorę tabletki. Powiedziałam to mojemu mężowi a on powiedział że to napewno poprzedni lokatorzy zostawili. Zaczełam podejrzewać że mnie zdradził z opiekunką gdy ja byłam w szpitalu. Ona jest po 30 ale atrakcyjną kobietą. No ale niczego mu nie miałam jak udowodnić. Temat został zamknięty. Od roku nam się wogóle nie układa, ciągle kłótnie. Potrafi wyjść z domu i nie wrócić przez 5 dni. Dwa miesiące temu przegrał w maszyny 1000 zł teraz wział 2 tyś i nie ma go już od 3 dni, tel nie odbiera. Nie mam co dzieciom dac do jedzenia, jedzą chleb z margaryną. jesteśmy zadłużeni na mieszkanie na 3 tyś facet w poniedziałek przyjeżdża po kase a ja nawet złotówki nie mam. Wszystko zabrał mąż i poszedł w długą. Mówiłam mu zeby zostawił na jedzenie że trzeba zapłacić za mieszanie a on powiedział że to są jego pieniądze, że on je zarobił. Nie wiem co robić, nie mam nikogo kto mógłby mi pomóc, boję się że nas wyrzucą. Chciałam od niego odejść z dziećmi, mam dość ale nie mam dokąd. Czy jest jakieś wyjsc ie z tej beznadziejnej sytuacji? Proszę, dajcie mi jakieś rady, co mam dalej robić? :(
Obserwuj wątek
    • raohszana Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:28
      No, ale przecież zaczęła się już szkoła! Lekcji tym dzieciom nie zadają, jakiegoś sprzątania świata nie organizują?
      • kochanic.a.francuza Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:32
        A mowilas temu "mezowi", ze chcesz odejsc?
        Moze powiedz mu, ze odchodzisz, ale nie masz mozliwosci wziasc dzieci, wiec niech sie nimi zajmie. Zobacz co on na to. Tylko nie przy dzieciach takie gatki.
        • raohszana Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:35
          kochanic.a.francuza napisała:

          > A mowilas temu "mezowi", ze chcesz odejsc?
          *
          Ale ja nie mam menża. Na szczęście. Lub nie.

          > Moze powiedz mu, ze odchodzisz, ale nie masz mozliwosci wziasc dzieci, wiec nie
          > ch sie nimi zajmie. Zobacz co on na to. Tylko nie przy dzieciach takie gatki.
          *
          Dzieci też nie mam. Ale gatki mam.

          Drzewko :P
          • spawacz.drewna Re: Jak dalej żyć? :( 04.09.11, 01:58
            moze chociaz chlopaka masz? albo wibrator?
            • raohszana Re: Jak dalej żyć? :( 04.09.11, 02:13
              spawacz.drewna napisał:

              > moze chociaz chlopaka masz? albo wibrator?
              *
              A co, artykuł o mnie piszesz?
        • listek-3 Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:46
          kochanic.a.francuza napisała:

          > A mowilas temu "mezowi", ze chcesz odejsc?
          > Moze powiedz mu, ze odchodzisz, ale nie masz mozliwosci wziasc dzieci, wiec nie
          > ch sie nimi zajmie. Zobacz co on na to. Tylko nie przy dzieciach takie gatki.

          Mówiłam mu wiele razy że chce odejść ale on dobrze wie że nie mam gdzie i to wykorzystuje. Wie że sobie zabaluje, wróci i ja pogadam i na tym się skończy. Uwierzcie mi że gdybym miała gdzie pójść to bym się nie zastanawiała ale naprawde nie mam gdzie. Nie mam rodziny a do znajomych nie da rady bo sami mają rodziny albo mieszkaja z rodzicami.
          • kochanic.a.francuza Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:01
            To wymysl jakas bajeczke, ze masz gdzie isc i idziesz.
            I faktycznie wyjedz na 3 dni do kolezanki.
            Chodzi o to zeby zobaczyl, ze grozba zostania z trojka dzieci jest realna.
            Mezczyzni kochaja zolzy, no to zolza trza byc.
            A i sama wydaj 1000zl na gry. Tzn, schowaj i powiedz, ze przegralas w jednorekiego bandyte czy cos i ze "fajnie bylo, teraz wiem dlaczego to tak lubisz, to tak wspaniale odpreza".
            Poudawaj, ze Ci odbilo. Znam pania co tak zrobila, tylko, ze jej na prawde odbilo, ale okazalo sie to zbawienne, bo maz przestal grywac, uswiadomil sobie, ze nie da sie tak zyc.
            Slyszalam tez o kobiecie, ktora zostawila trijke dzieci i wyjechala do USA. FAcet sie zalil, ze on nie wie jak gotowac przc czy sprzatac. A inny facet, zdaje sie Malachowski odparl, ze bylo sie przygladac i pomagac jak zona byla. Jakby miala w nim oparcie to by nie zwiala.
            W kazdym razie udawaj zimna suke, to jedyny sposob na zimnych drani.
            • listek-3 Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:08
              kochanic.a.francuza napisała:

              > To wymysl jakas bajeczke, ze masz gdzie isc i idziesz.
              > I faktycznie wyjedz na 3 dni do kolezanki.
              > Chodzi o to zeby zobaczyl, ze grozba zostania z trojka dzieci jest realna.
              > Mezczyzni kochaja zolzy, no to zolza trza byc.
              > A i sama wydaj 1000zl na gry. Tzn, schowaj i powiedz, ze przegralas w jednoreki
              > ego bandyte czy cos i ze "fajnie bylo, teraz wiem dlaczego to tak lubisz, to ta
              > k wspaniale odpreza".
              > Poudawaj, ze Ci odbilo. Znam pania co tak zrobila, tylko, ze jej na prawde odbi
              > lo, ale okazalo sie to zbawienne, bo maz przestal grywac, uswiadomil sobie, ze
              > nie da sie tak zyc.
              > Slyszalam tez o kobiecie, ktora zostawila trijke dzieci i wyjechala do USA. FAc
              > et sie zalil, ze on nie wie jak gotowac przc czy sprzatac. A inny facet, zdaje
              > sie Malachowski odparl, ze bylo sie przygladac i pomagac jak zona byla. Jakby m
              > iala w nim oparcie to by nie zwiala.
              > W kazdym razie udawaj zimna suke, to jedyny sposob na zimnych drani.

              Nie mam takiej koleżanki do której mogłabym pojechac na kilka dni a po zatym bałabym się dzieci z nim zostawić bo jest nieodpowiedzialny!!!!!
          • vandikia Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:03
            pan idzie w długą, Ty zmieniasz zamki, występujesz o rozwód i o alimenty
            piszesz pismo do tego, kto ma przyjść do Ciebie z prośbą o odroczenie spłaty
            idziesz do miejscowego ośrodka pomocy, gdzie się da
            • listek-3 Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:10

              vandikia napisała:

              > pan idzie w długą, Ty zmieniasz zamki, występujesz o rozwód i o alimenty
              > piszesz pismo do tego, kto ma przyjść do Ciebie z prośbą o odroczenie spłaty
              > idziesz do miejscowego ośrodka pomocy, gdzie się da
              >

              Na zamki też trzeba mież pieniądze, łatwo mówić. Jak nie mam na dzień dzisiejszy za c dać dzieciom jeść. A facetowi za mieszkanie wisimy 3000 zł i to już ostatnia szansa.
              • vandikia Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:14
                no łatwo mówić ale czego oczekujesz?
                przecież to nie było tak, że się dzisiaj rano obudziłaś i to wszystko się wydarzyło, tylko to był jakiś proces
                idź na wieś, teraz są wykopki, za dzień zbierania ziemniaków możesz zarobić ok 80zł i jak zagadasz, to jeszcze worek ziemniaków dostaniesz do domu
          • horpyna4 Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:12
            No to nie odchodź, tylko pozwij męża o alimenty; do tego nie trzeba rozwodu. Niech przynajmniej buli co miesiąc zasądzoną kwotę na swoje dzieci, wtedy będziesz mogła jakoś planować najpotrzebniejsze wydatki.
            • kochanic.a.francuza Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:16
              To tez jakis sposob.
              Jesli chodzi o pieniadze idz moze do pomocy spolecznej i opowiedz o swoim problemie. Musz abyc jakies prawne regulacje na takie cos. No jak mozna wlasne dzieci glodem mozyc. Dadza tak najpotrzebniejsze rzeczy, jak jedzienie, i moze poradza co zrobic?
      • alienka20 Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:35
        Powinni zwiększyc liczbę godzin matematyki, może by te historie jakiś sens logiczny miały i więcej ludzi by się nabrało xD
        • raohszana Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:37
          alienka20 napisała:

          > Powinni zwiększyc liczbę godzin matematyki, może by te historie jakiś sens logi
          > czny miały i więcej ludzi by się nabrało xD
          *
          O, to, to! I obowiązkowo nauczać logiki oraz o ciągach przyczynowo-skutkowych. A także więcej zwracać uwagę na naukę myślenia, a nie klepania przykładów.
          Tak to wymyślilim projekt uzdrowienia polskiego szkolnictwa!
          • alienka20 Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:40
            Trzeba szybko opatentować, bo Hallowa zajrzy na forum i nam ukradnie :[. Ale kto nas na listy wyborcze wtedy weźmie z taką wizją?
            • raohszana Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:42
              alienka20 napisała:

              > Trzeba szybko opatentować, bo Hallowa zajrzy na forum i nam ukradnie :[. Ale kt
              > o nas na listy wyborcze wtedy weźmie z taką wizją?
              *
              Chiba nikt, bo kto to słyszał - uczyć myśleć?! Głupimi łatwiej rządzić.
              • alienka20 Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:43
                I stąd amnestie dla leni i matołów
                • kochanic.a.francuza Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:53
                  Nie macie sie z czego natrzasac...:/
                  Azeby i Wam tak kiedys wiatr zawial w oczy...
                  Zero empatii
                  • raohszana Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:16
                    Ale to trollem się mamy przejmować?
                    Oj ciociu, no!
                  • mumia_ramzesa Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 16:19
                    Autorce tak zawialo, ze chyba mozg uszami wywialo. Po co sobie robila 2 dzieci z takim
                    dupkiem?
                  • alienka20 Re: Jak dalej żyć? :( 04.09.11, 00:13
                    Ja od facetów nie chcących się dzielić własnym przychodem i przepuszczającym go na automatach trzymam sie raczej z dala. To samo tyczy się alkoholików i palaczy. Przetrawione na jednym i starczy.
                  • lidka_77 empatia? hm 04.09.11, 13:06
                    najpierw są uniesienia, robienie wszystko, żeby zrobić sobie dobrze, a potem są pretensje, że ma się trójkę dzieci i nieodpowiedzialnego męża.
                    może gdyby ludzie nie byli takimi zwierzętami, nie poddawali się głównie fizjologii, którą nazywają miłością, byłoby inaczej.

                    i tak - jestem zawistną rozgoryczoną starą panną. hough!

                    i ktos kiedyś powiedział, że mężczyźni żeniąc się mają nadzieję, że żona się nei zmieni, a kobiety mają własnie nadzieję, że mężczyzna się zmieni. i w tym cały problem.

                    a co do tematu watku, odcinając złośliwość, to nie wiem co można zrobić. A może są jakieś specjalistyczne fora, gdzie kobieta może uzyskać pomoc? Może są jakies domy samotnej matki, gdzie można by chwilowo się zatrzymać? Może jakaś instytucja kościelna by pomogła, w końcu nie wszyscy katolicy to oszołomy interesujące się tylko komórkami jajowymi i płodami, może któryś pomoże tez już tym narodzonym?
      • anaisanais96 Re: Jak dalej żyć? :( 04.09.11, 19:44
        to już jest nudne. W co drugim wątku ktoś musi napisać o uczniach i końcu wakacji. Nie masz nic do powiedzenia to nie pisz i tyle. Twoje życie jest poukładane to nie znaczy ze inni nie mają problemów.
    • berta-death Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:29
      Po co w ogóle jesteś z takim idiotą. Przecież on od samego początku nie rokował na sensownego męża. Głupotą było wiązanie się z nim. Jeszcze większą dawanie mu kolejnej szansy i robienie sobie kolejnego dziecka. Ale to, że nadal z nim jesteś to już na upośledzenie umysłowe zakrawa.
      • piotr_57 Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:05
        berta-death napisała:

        > Po co w ogóle jesteś z takim idiotą.

        Ciągnie swój do swego!
    • best.yjka Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:29
      listek-3 napisała:
      > Ja mam 26 lat mąż 30. Mamy dwójke swoich dzieci w wieku 3 i 5 lat i z mojego pierwszego małżeństwa syn 9 lat.
      ?
      • vandikia Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:33
        osobiście znam dziewczynę, która urodziła mając lat 15, tyle że jej się ułożyło w życiu, nie jest to więc takie nierealne :)
        • raohszana Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:36
          vandikia napisała:

          > osobiście znam dziewczynę, która urodziła mając lat 15, tyle że jej się ułożyło
          > w życiu, nie jest to więc takie nierealne :)
          *
          No ok, ale jak rodziła mając lat 16 - to małżeństwo musiało być za zgodą sądu i ze starszym od niej, więc:
          a) jak to potrafiła załatwić a potem nagle przestała umieć dbać o swoje
          b) tatuńcio pierwszego powinien bulić
          • vandikia Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:41
            nie wnikam, mówię tylko że można zajść w ciążę mając lat 14 i urodzić mając lat 15 :)
            • raohszana Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:42
              vandikia napisała:

              > nie wnikam, mówię tylko że można zajść w ciążę mając lat 14 i urodzić mając lat
              > 15 :)
              *
              Ale wtedy nie ma mowy o małżeństwie :)
          • listek-3 Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:56
            raohszana napisał:

            > vandikia napisała:
            >
            > > osobiście znam dziewczynę, która urodziła mając lat 15, tyle że jej się u
            > łożyło
            > > w życiu, nie jest to więc takie nierealne :)
            > *
            > No ok, ale jak rodziła mając lat 16 - to małżeństwo musiało być za zgodą sądu i
            > ze starszym od niej, więc:
            > a) jak to potrafiła załatwić a potem nagle przestała umieć dbać o swoje
            > b) tatuńcio pierwszego powinien bulić
            >

            Już odpowiadam. Syna urodziłam jak miałam 17 lat a ślub wzięłam cywilny jak miałam lat 18 ale to małżeństwo było horrorem, nie będe wdawała się w szczególy bo to już nie istotne. Rozwiodłam się i poznałam obecnego męża, zaszłam z nim w ciąże i się pobraliśmy.
            • kadfael Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:12
              Czyli pierwszy bład nie nauczył Cię niczego i popełniłas po raz drugi ten sam, tylko tym razem masz juz dwójkę?! Matko - nie napisze ześ troll, bo niestety znam podobne sytuacje - i jak najbardziej się zdarzają. Nie ma tez co kopac leżącego. Powiem Ci co ja bym zrobiła - choc nie wierzę, że skorzystasz z rady.
              Po pierwsze pan powinien zastać po powrocie walizki na korytarzu i zmienione zamki tudzież pozew o rozwód i alimenty.
              Po drugie - nie wiem jaką i czy masz pracę - zakładam, że nie - oczywiście zaczęłabym szukac pracy - a póki co -zacząć starać sie o dodatek mieszkaniowy, żeby płacic czynsz -kobiety z trójką dzieci raczej na bruk nie wyrzucą, ale to nie znaczy, że możesz pozwolić narastac długowi. A dzieci szkoła, przedszkole - i dokształcanie, szukanie pracy - jesteś młoda, zdrowa cos znajdziesz.
            • anais_66 Re: Jak dalej żyć? :( 04.09.11, 01:39
              listek-3 napisała:

              > Syna urodziłam jak miałam 17 lat a ślub wzięłam cywilny jak miałam lat 18 ale to małżeństwo było horrorem, nie będe wdawała się w szczególy boto już nie istotne. Rozwiodłam się i poznałam obecnego męża, zaszłam z nim w ciąże i się pobraliśmy.

              Dlaczego zdecydowałaś się aż na troje dzieci w tak młodym wieku i w tak ciężkiej sytuacji materialnej? Pisałaś wyżej, że nie używacie prezerwatyw, bo bierzesz tabletki... Z drugiej strony "poznałam obecnego męża, zaszłam z nim w ciąże i się pobraliśmy". Może zaprzestań już się rozmnażać dla dpbra tych, co chleb z margaryną jedzą.
              • raohszana Re: Jak dalej żyć? :( 04.09.11, 01:47
                Dał dowolnie wybrany bóg dzieci - miał dać i na dzieci. A tu klops.
                • anais_66 Re: Jak dalej żyć? :( 04.09.11, 02:17
                  raohszana napisał:

                  > Dał dowolnie wybrany bóg dzieci - miał dać i na dzieci. A tu klops.
                  >
                  Znaczy spieprzył sprawę?
                  • raohszana Re: Jak dalej żyć? :( 04.09.11, 02:23
                    anais_66 napisała:

                    > Znaczy spieprzył sprawę?
                    *
                    I to trzy razy! To wiesz, nie można pani winić, ona tylko poddaną woli boskiej!
    • swiete.jeze Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:31
      Powiedz, że jesteś trollem.
      • raohszana Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:32
        swiete.jeze napisała:

        > Powiedz, że jesteś trollem.
        *
        A dopuszczasz inną możliwość?
    • fajnajozia Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 14:38
      " jesteśmy zadłuże
      > ni na mieszkanie na 3 tyś facet w poniedziałek przyjeżdża po kase a ja nawet zł
      > otówki nie mam. Wszystko zabrał mąż i poszedł w długą. Mówiłam mu zeby zostawił
      > na jedzenie że trzeba zapłacić za mieszanie a on powiedział że to są jego pie
      > niądze, że on je zarobił. Nie wiem co robić, nie mam nikogo kto mógłby mi pomóc
      > , boję się że nas wyrzucą. Chciałam od niego odejść z dziećmi, mam dość ale nie
      > mam dokąd. Czy jest jakieś wyjsc ie z tej beznadziejnej sytuacji? Proszę, dajc
      > ie mi jakieś rady, co mam dalej robić? :("

      Ale netu Ci jeszcze nie odłączyli ? Młodsze dzieci do przedszkola, starsze chyba do szkoły chodzi a Ty do pracy.
      • listek-3 Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:00
        fajnajozia napisała:

        > " jesteśmy zadłuże
        > > ni na mieszkanie na 3 tyś facet w poniedziałek przyjeżdża po kase a ja na
        > wet zł
        > > otówki nie mam. Wszystko zabrał mąż i poszedł w długą. Mówiłam mu zeby zo
        > stawił
        > > na jedzenie że trzeba zapłacić za mieszanie a on powiedział że to są jego
        > pie
        > > niądze, że on je zarobił. Nie wiem co robić, nie mam nikogo kto mógłby mi
        > pomóc
        > > , boję się że nas wyrzucą. Chciałam od niego odejść z dziećmi, mam dość a
        > le nie
        > > mam dokąd. Czy jest jakieś wyjsc ie z tej beznadziejnej sytuacji? Proszę,
        > dajc
        > > ie mi jakieś rady, co mam dalej robić? :("
        >
        > Ale netu Ci jeszcze nie odłączyli ? Młodsze dzieci do przedszkola, starsze chy
        > ba do szkoły chodzi a Ty do pracy.

        Jeszcze nie odłączyli, mam jeszcze 2 tygodnie do zapłaty więc narazie jest. Pracowałam przy opiece nad starszą panią ale młodszy zaczął chorować i musiałam zrezygnować z pracy. Jest chorowity i dlatego jest mi trudno podjąć pracę.
    • malamelania Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:01
      Mamy dwójke swoich dzieci w wi
      > eku 3 i 5 lat

      3 lata temu gdy byłam
      > w ciąży poszedł do innej, (....)
      przepraszał, chciał wrócić. Po długim zas
      > tanowieniu dałam mu szansę.

      Gdy zaszłam w kolejną ciąże i pojechałam do szpitala rodzić w tym czasie z męże
      > m była znajoma opiekunka do opieki nad synkami

      Brakuje jednego dziecka!!!! Coś z nim zrobiła, gadzino?
      :DDDDDDDD
      • listek-3 Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:05
        malamelania napisała:

        > Mamy dwójke swoich dzieci w wi
        > > eku 3 i 5 lat
        >
        > 3 lata temu gdy byłam
        > > w ciąży poszedł do innej, (....)
        > przepraszał, chciał wrócić. Po długim zas
        > > tanowieniu dałam mu szansę.
        >
        > Gdy zaszłam w kolejną ciąże i pojechałam do szpitala rodzić w tym czasie z męże
        > > m była znajoma opiekunka do opieki nad synkami
        >
        > Brakuje jednego dziecka!!!! Coś z nim zrobiła, gadzino?
        > :DDDDDDDD

        Naucz się czytac ze zrozumieniem! Najstarszego syna mam z byłym mężem a 2 z obecnym.
        • piotr_57 Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:09
          listek-3 napisała:


          >
          > Naucz się czytac ze zrozumieniem! Najstarszego syna mam z byłym mężem a 2 z obe
          > cnym.

          Ja uważam, że skoro z pierwszym mężem miałaś jedno dziecko, z drugim dwoje, to znaczy, ze już najwyższy czas trzeciemu urodzić trójkę. Zawszeć to trzy becikowe.
          • listek-3 Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:15
            piotr_57 napisał:

            > listek-3 napisała:
            >
            >
            > >
            > > Naucz się czytac ze zrozumieniem! Najstarszego syna mam z byłym mężem a 2
            > z obe
            > > cnym.
            >
            > Ja uważam, że skoro z pierwszym mężem miałaś jedno dziecko, z drugim dwoje, to
            > znaczy, ze już najwyższy czas trzeciemu urodzić trójkę. Zawszeć to trzy becikow
            > e.

            Jesteś jarząca jak świeca żarowa. Tyle ci powiem. Skoro nie masz nic sensownego do powiedzenia to po co się w tym wątku wogóle udzielasz? Okres masz? Żegnam!!!!
        • malamelania Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:11
          Ja? :DDDDDD
          Naucz się trollować, bo kiepsko Ci idzie.
          • listek-3 Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:18

            malamelania napisała:

            > Ja? :DDDDDD
            > Naucz się trollować, bo kiepsko Ci idzie.

            Widzę że wybrałam nie odpowiednie forum, no trudno są jeszcze inne. Może na innym forum siedzą dojrzalsze kobiety które będą potrafiły mi coś doradzić. nara żałosne żmije !!!!!!!!
            • raohszana Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:19
              listek-3 napisała:

              > Widzę że wybrałam nie odpowiednie forum, no trudno są jeszcze inne. Może na inn
              > ym forum siedzą dojrzalsze kobiety które będą potrafiły mi coś doradzić. nara ż
              > ałosne żmije !!!!!!!!
              *
              My tu są żałośni. Okiej. A Ty jaka jesteś?
    • piotr_57 Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:06
      To na 99% ściema. Ale jeśli nie to udaj sie do bj32, na pomocne e-mamy.
      forum.gazeta.pl/forum/f,615,Pomocne_emamy.html
      One tam są wyspecjalizowane w rozmawianiu z takimi orlicami.
      • kadfael Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:14
        Oj - nie ściema! Niestety tacy ludzie istnieją :(
        • alienka20 Re: Jak dalej żyć? :( 04.09.11, 11:11
          Kiedyś miałam taka pacjentkę, co jednocześnie chciała alimentów i nie chodzić za łby po sądach, by facetowi nie szkodzić, bo już żonaty i ma trójkę dzieci, a do tego co jej zmajstrował się nie przyznawał. Wskazałam jej ścieżkę, jak alimenty uzyskać, ale jak zobaczyłam jej pełną bólu minę, to żałość mię złapała.
    • adela38 Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:15
      Skladasz do sadu wniosek o zabezpieczenie potrzeb rodziny- to rodzaj alimentow i nie potrzebny do tego rozwod. Zastanow sie nad ewentualnoscia rozwodu i zacznij szukac sobie jakiejs pracy.
      To tak na poczatek...
    • six_a Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 15:27
      zapisałam dane i stwierdziłam ewidentny brak czwartego dziecka na stanie.
      pora się ogarnąć i przeszukać pod łóżkami, może jeszcze jakaś prezerwatywa się znajdzie w tej nowej chałupie.
    • mumia_ramzesa Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 16:27
      A co to za facet ma przyjsc po pieniadze?
    • moonogamistka Re: Jak dalej żyć? :( 03.09.11, 16:52
      Sorry..od poczatku byl nieodpowiedzialny a Ty brnelas w kolejne dzieci?
      Nawet jesli jestes durna jaksandalek to moze zacznij myslec o dzieciach, ich stabilizacji i spokoju?
      W kazdym wekszym miescie sa organizacje chroniace kobiety, dzialajace za darmo. Zglos sie po pomoc. masz dostep do netu, wrzuc miasto w google i szukaj. I dziaj kobieto, dzialaj.
      Jak nie dla siebieto dla dzieciakow.
      Tam Ci doradza,pomoga.
    • spawacz.drewna Re: Jak dalej żyć? :( 04.09.11, 01:59
      Mąż od początku małżeństwa zachowuje się nie odpowiedzialnie

      to juz wiesz
    • pendzacy_krolik z takim problemem to na "Rodzinne" 04.09.11, 08:16
      tam sa ludzie,ktorzy maja podobne problemy i ekspert,ktory doradza.tu co najwyzej dowiesz sie,czemu masz tyle dzieci.ja sama chetnie bym sie dowiedziala.
    • disa Oddaj dziecko ;/ 04.09.11, 09:15
      26 lat 9letnie dziecko więc 16lat zajście
      ślub w wieku 18

      Obecny mąż od 5 lat (czyli w wieku 21 ślub, a przynajmniej w wieku 20lat poznanie)
      aktualnie masz z nim dzieci w wieku 3 i 5 lat

      Między pierwszym dzieckiem, a pierwszym z nowego małżeństwa jest 4 lata różnicy



      "3 lata temu gdy byłam w ciąży (jak rozumiem to drugie dziecko z Twoim obecnym) poszedł do innej, mieszkał u niej ponad pół roku. Gdy urodziłam dziecko, nawet nas nie odwiedził w szpitalu :( jak mały miał 3 miesiące to się pojawił i po raz piwerwszy zobaczył dziecko, przepraszał, chciał wrócić. Po długim zastanowieniu dałam mu szansę. Było lepiej, myślałam że się zmienił, że zmądrzał. Gdy zaszłam w kolejną ciąże i pojechałam do szpitala rodzić " czyli rodzić trzecie dziecko z obecnym mężem, a 4 łącznie ;]

      no więc powinnaś mieć jeszcze jakieś 8 miesięczne dziecko

      Oddaj dziecko, albo poproś panią z matematyki o korepetycje, a kogoś dorosłego o naukę logicznego myślenia ;]
      • best.yjka Re: Like it n/t 04.09.11, 20:52
    • lidka_77 nie mogę zrozumieć jak 04.09.11, 13:01
      prezerwatywa mogła się znaleźć pod dywanem..zużyta prezerwatywa?!
      to tak jakby..facet po wszystkim wytarł penisa w firankę, szok
    • cowgirl_ride Re: Jak dalej żyć? :( 04.09.11, 13:55
      Koniecznie trzecie dziecko a na czas porodu, męski opiekun do dzieci. Jak z nim się też prześpi (dla pewności, zainstaluj mini-kamerę) to sądzę, że powinnaś na poważnie przemyśleć ten związek. Albo czwarte dziecko.
    • reniatoja Re: Jak dalej żyć? :( 04.09.11, 14:10
      To teraz w ktorym jestes miesiacu ciazy?



      Oczywiscie, ze zle forum wybralas. CZego tutaj oczekujesz?

      Idz do jakichs osrodkow pomocy spolecznej w swoim miejscu zamieszkania, mozesz z pewnoscia uzyskac wiele zrodel pomocy. Sama osobiscie znam dziewczyne, ktora ma dwoje dzieci, nie ma meza, nigdy nie pracowala legalnie, ma zasilki, rente na jedno z tych dzieci, gdyz zalatwila sobie jakies zaswiadczenia, ze ono ma problem zdrowotny wymagajacy jej stalej obecnosci, pracuje sobie na lewo (sprzata domy sasiadkom), placi ubezpieczenie KRUS, grosze, w sumie ma ok. 2000 zl miesiecznie, wystarcza jej na wszystko, no ale trzeba sobie takie swiadczenia wychodzic, samo sie nie zalatwi. Skoro potrafilas zorganizowac sobie DWA SLUBY, troje dzieci, jeden rozwod, to chyba potrafisz polazic po urzedach i pozalatwiac sobie jakies zasilki. I przy okazji zacznij szukac pracy. I wg mnie, powinnas stosowac antykoncepcje, nie sadze, ze czwarte dziecko powinno przyjsc na swiat, chyba, ze od czworki wzrastaja zasilki jako ze rodzina wielodzietna - to pomysl i o czwartym. Kombinuj, a nie tylko sie uzalaj.

      Meza oczywiscie przepros i popros, zeby do Ciebie wrocil. Popros tez, zeby Ci obiecal, ze sie zmieni. Na pewno to zrobi (tzn. obieca)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka