bighortensja
12.09.11, 19:47
Wyprowadziłam się. Rozpiłam z kumpelą flachę tokaja dla uczczenia wolności. Miałam zamiar definitywnie o bucu zapomnieć. Niestety, zaczęły się telefony z pytaniem o pierdoły. Potem mail z przeprosinami za awanturę "ale sama ją wymusiłam", i takie tam drobiażdżki. Dzisiaj kolejna, idiotyczna kłótnia przez telefon (wiem, mogłam nie odbierać" zakończona żądaniem, żebym mu odesłała wszystkie prezenty.
Żebym mu odesłała wszystkie prezenty! Wyobrażacie sobie?
Uszczypnijcie mnie, bo nie mogę uwierzyć...