Dodaj do ulubionych

co zrobić..

06.03.02, 09:28
z facetem, który jest huśtawką emocjonalną..?
30 letni rozhuśtany facet - wiem, że to brzmi śmiesznie ale to wcale nie jest
śmieszne..
co zrobić gdy czuje się jak saper na polu minowym..
odejście to najprostsza rzecz, której właściwie nie chcę..
Huśtawka - chcę, nie chcę... jesteś za dobra, za miękka.. nie jesteś..
Boże, jak to piszę to sama widzę, że to zupełnie bez sensu..
flauta - jest za spokojnie, za grzecznie..
poradźcie mi jak go po prostu olewać - nie mam w sobie tej cechy.. nie umiem
wyjść i pieprznąć drzwiami, obrazić się na kilka dni.. jestem łagodnym
człowiekiem nie chcę na siłę "zapuszczać pazurów" tylko po to, żeby mu je
pokazać.. ale może to błąd. Co robić stojąc w ślepej uliczce..
Huśtawki są co kilka miesięcy - potem wszystko ładnie.. tyle, że ta wczorajsza
akcja wyprowadziła mnie kompletnie z równowagi.
Chcę rady - jak się trzaska drzwiami.
Obserwuj wątek
    • Gość: Dzyt Re: co zrobić.. IP: 80.48.251.* 06.03.02, 09:37
      Trzaskanie drzwiami nie jest rozwiązaniem.Musisz być pewna tego, czego chcesz.
      Porozmawiaj z nim poważnie o swoich i jego uczuciach i oczekiwaniach.
      Piszesz, że nie chcesz się z nim rozstawać, ale jaki sens ma życie z kimś, kto
      Cię bardziej wkurza niż ubogaca wewnętrznie. Poza tym zastanów się, czy żyjecie
      ze sobą, czy obok siebie...
      Dzyt
      • agick Re: wiem 06.03.02, 09:40
        że trzaskanie drzwiami nie jest wyjściem - jest początkiem końca.. jakąś
        kompletną paranoją..
        ale co zrobić jeśli już powiedziałam o wszystkim co czuję a zarzut mi
        postawiony brzmi "jesteś za dobra dla mnie". słowo honoru, że to prawda.
        • Gość: dzyt do Was IP: 80.48.251.* 06.03.02, 09:46
          Rozumiem, że jest Ci ciężko i masz wiele wątpliwości, ale SNC ma rację,
          że są pewne granice, a ja uważam dodatkowo, że nie można nikogo kochać na siłę.
          Spróbuj nie spotykać się z nim jakiś czas , nie dzwonić, poczekać na to, co on
          zrobi... (ryzykujesz tylko tyle, że już się nie odezwie - wiem, że słowo "tylko"
          brzmi tu brutalnie, ale to jest jedyne rozwiązanie - poco masz się męczyć całe
          życie...)
          Dzyt
    • Gość: snc Re: co zrobić.. IP: 198.208.26.* 06.03.02, 09:41
      Trzeba podjac decyzje. Sa pewne granice odpornosci na takie traktowanie. Kiedys
      trzeba powiedziec k o n i e c.
      Latwe to nie bedzie. Przez kilka dni morze lez. Ale potem tylko lepiej. Warto
      podjac to wyzwanie.
      • agick Re: co zrobić.. 06.03.02, 09:44
        Gość portalu: snc napisał(a):

        > Trzeba podjac decyzje. Sa pewne granice odpornosci na takie traktowanie. Kiedys
        >
        > trzeba powiedziec k o n i e c.
        > Latwe to nie bedzie. Przez kilka dni morze lez. Ale potem tylko lepiej. Warto
        > podjac to wyzwanie.

        dobrze, że napisałeś że to nie jest łatwe.. nie jest..
        tylko że po wczorajszej "akcji" zaczęłam się zastanawiać czy faktycznie nie
        jestem za dobra.. za grzeczna.. że może zbyt dbam o to, żeby było miło..
        że może facet potrzebuję poczuć, że coś traci - a mając spokojną osobę nie ma
        potrzeby o nią zabiegać..
        tyle, że zmiana tego może być dla mnie za trudna - nie chę budzić w sobie jędzy.

        • Gość: snc Re: co zrobić.. IP: 198.208.26.* 06.03.02, 09:53
          Nie poswiecaj sie dla kogos kto nie jest w stosunku dla Ciebie ok.
          Nie badz ofiara tylko dlatego ze to ma byc trudne.
          Prawie kazdy facet z uplywem czasu szuka wlasnie takiej spokojnej, ulozonej
          dziewczyny. Ale nie kazdy znajduje. Jesli on tego nie widzi to jego strata.
          Pakujac sie w to dalej robisz krzywe samej sobie.
        • messja Re: co zrobić.. 06.03.02, 18:12
          agick napisał(a):

          > Gość portalu: snc napisał(a):
          >
          > > Trzeba podjac decyzje. Sa pewne granice odpornosci na takie traktowanie. K
          > iedys
          > >
          > > trzeba powiedziec k o n i e c.
          > > Latwe to nie bedzie. Przez kilka dni morze lez. Ale potem tylko lepiej. Wa
          > rto
          > > podjac to wyzwanie.
          >
          > dobrze, że napisałeś że to nie jest łatwe.. nie jest..
          > tylko że po wczorajszej "akcji" zaczęłam się zastanawiać czy faktycznie nie
          > jestem za dobra.. za grzeczna.. że może zbyt dbam o to, żeby było miło..
          > że może facet potrzebuję poczuć, że coś traci - a mając spokojną osobę nie ma
          > potrzeby o nią zabiegać..
          > tyle, że zmiana tego może być dla mnie za trudna - nie chę budzić w sobie jędzy
          > .
          >

          nie budz w sobie jedzy, obudz w sobie pytanie: czy ktos "zadobry" nie znaczy dla
          niego przypadkiem nudny? i czy warto w takim razie przejmowac sie kims, kto nie
          potrafi docenic dojrzalej, spokojnej i kochajacej kobiety?
          ja wiem, ze nie... a ty?
          poza tym wyobraz sobie, ze odwracasz sytuacje i ty zaczynasz miec humory
          i "chustawki"... mysle, ze na to zasluzyl... zamiast trzaskac drzwiami, zacznij
          go traktowac jak on traktowal dotad ciebie. najwyzsza pora....
          i nie boj sie, ze bedziesz jedza... to sie nazywa zdrowy egoizm:)))
    • hal9000 Re: co zrobić.. 06.03.02, 09:43
      To trywialne ale...
      Czy byliście u psychologa?
      • agick Re: co zrobić.. 06.03.02, 09:46
        hal9000 napisał(a):

        > To trywialne ale...
        > Czy byliście u psychologa?

        hal, to nie jest trywialne.. nie byliśmy ale może trzeba..
        wiecie, ja chyba nigdy nie zrozumiem facetów - chociaż mam prawie 30 lat.

        • hal9000 Re: co zrobić.. 06.03.02, 09:50
          agick napisał(a):

          > ...mam prawie 30 lat.

          Ech, młodość, młodość...
          (Ja zbliżam się do 40:)
          • agick Re: co zrobić.. 06.03.02, 09:51
            hal9000 napisał(a):

            > agick napisał(a):
            >
            > > ...mam prawie 30 lat.
            >
            > Ech, młodość, młodość...
            > (Ja zbliżam się do 40:)


            nie wyglądasz, że tak powiem.
            • hal9000 Re: co zrobić.. 06.03.02, 09:53
              agick napisał(a):

              > nie wyglądasz, że tak powiem.

              Dzięki za dobre słowo :-)
              • agick Re: co zrobić.. 06.03.02, 09:54
                hal9000 napisał(a):

                > agick napisał(a):
                >
                > > nie wyglądasz, że tak powiem.
                >
                > Dzięki za dobre słowo :-)

                hmm.. a potem się okazuję, że to błąd... bycie dobrym.

                • Gość: nina Re: co zrobić.. IP: *.polcard.com.pl 06.03.02, 10:05
                  byłam w podobnej sytuacji. Rozeszlismy się bo ...byłam za dobra, a on mimo to,
                  że podobno mnie bardzo kochał nie potrafił mi dać tego czego oczekiwałam i
                  potrzebowałam. Teraz nie jest źle ale czasami brak mi jego ... łezka też sie
                  zakreci....
                  • Gość: nina Re: co zrobić.. IP: *.polcard.com.pl 06.03.02, 10:07
                    zapomniałam dodać, że każde wyjście z tej sytuacji będzie bolało ... tylko
                    które zada mniej ran?.... Sama mususz zdecydować.


                    pzdr
                    • agick Re: co zrobić.. 06.03.02, 10:11
                      Gość portalu: nina napisał(a):

                      > zapomniałam dodać, że każde wyjście z tej sytuacji będzie bolało ... tylko
                      > które zada mniej ran?.... Sama mususz zdecydować.
                      >
                      >
                      > pzdr

                      ninka...jest mi strasznie źle - do tego stopnia, że napisałam to na forum..
                      z jednej strony twierdzi, że mu na nie zależy z drugiej wywraca wszystko do góry
                      nogami..
                      jestem optymistką - zawsze staram się mediować w problemach, nie stawiać spraw na
                      ostżu noża ale tak bez końca nie da rady..
                      jak wyrwać ze swojego serca miłość, która jest jak bluszcz...

                      • nina78 Re: co zrobić.. 06.03.02, 10:22
                        doskonale Ciebie rozumiem. Mnie też to strasznie bolało. Byłam w takiej samej
                        sytuacji. Niewiedziałam czy mam byc bardziej stanowcza, krzyczeć, obrażać się,
                        trzaskać drzwiami - choć zadnej z tych rzeczy nie potrafię - czy odejść w
                        milczeniu. Nie wiedziałam z czym lepiej sobie poradze. w końcu odchodziłam
                        pewnie z 10 razy, a on za każdym razem wracał. Pewnnego dnia znowu postanowiłam
                        odejsć, on po kilku dniach prosił abym wróciła i własnie wtedy zdałam sobie
                        sprawę że bez niego pocierpię gora rok, a z nim będzie to o każdy dzień dłużej.
                        Dziś ciężko mi powiedzieć czy dobrze zrobiłam. Są dni lepsze i gorsze, ale tych
                        lepszych jest więcej ...
                        • Gość: snc Re: co zrobić.. IP: 198.208.26.* 06.03.02, 10:34
                          I dobrze. Kto powiedzial ze trzeba z kims zyc za wszelka cene ?
                • hal9000 Re: co zrobić.. 06.03.02, 10:06
                  agick napisał(a):

                  > hmm.. a potem się okazuję, że to błąd... bycie dobrym.

                  Warto być dobrym. Bądź optymistką :-)
    • kwik Re: co zrobić.. 06.03.02, 10:13
      kompletnie nie rozumiem stwierdzenia: jesteś dla mnie za dobra/y
      brzmi jak słabe usprawiedliwienie i pachnie chęcią rozstania.
      tak to odbieram. być może w Waszej sytuacji jest inaczej.
      • Gość: livia Re: co zrobić.. IP: 212.160.156.* 06.03.02, 10:36
        Cos w tym jest! "Jestes dla mnie za dobra." te słowa słyszałam dwa razy w
        życiu. I zawsze oznaczały one lub zwiastowały rozstanie. Nie rozumiem, czy to
        taki meski sposób na zerwanie. Czy wtedy wydaje sie im, że to mniej boli, albo
        ze nie boli wcale???
        Niemniej "jesteś dla mnie za dobra" wypowiedziane nie żartem - to
        najokrutniejsze słowa. Bo jak mozna byc za dobrym dla kogoś kogo sie
        bezgranicznie kocha???
        • Gość: snc Re: co zrobić.. IP: 198.208.26.* 06.03.02, 10:45
          Wbrew pozorom to ma sens. Jestes dla mnie za dobra znaczy tyle co
          nie jestem wart twego uczucia bo ja nie jestem w stanie cie nim obdarzyc.
          • ansha Re: co zrobić.. 06.03.02, 10:51
            Kurka, to może być racja. Nie wiem tylko czemu faceci tak mają, że jak kobieta
            chce ich uczuciem obdarzyć, ale oni jej nie bardzo (mimo że nie raz mają
            ochotę, czyli coś w stylu "chciałbym, sle się boję") to od razu się wycofują i
            zupełnie nie podejmują wyzwania. Tu chyba chodzi o to co zwykle - żeby był
            jakiś pretekst do rozstania.
            • Gość: snc Re: co zrobić.. IP: 198.208.26.* 06.03.02, 10:56
              Mialas po prostu pecha.
          • kwik Re: co zrobić.. 06.03.02, 10:52
            Gość portalu: snc napisał(a):

            > Wbrew pozorom to ma sens. Jestes dla mnie za dobra znaczy tyle co
            > nie jestem wart twego uczucia bo ja nie jestem w stanie cie nim obdarzyc.

            czyli: nie kocham Cię
            • kwik Re: co zrobić.. 06.03.02, 10:53
              kwik napisał(a):

              > Gość portalu: snc napisał(a):
              >
              > > Wbrew pozorom to ma sens. Jestes dla mnie za dobra znaczy tyle co
              > > nie jestem wart twego uczucia bo ja nie jestem w stanie cie nim obdarzyc.
              >
              > czyli: nie kocham Cię

              zjadło kawałek postu:

              i nie chcę z Tobą być

              • Gość: snc Re: co zrobić.. IP: 198.208.26.* 06.03.02, 10:55
                Dokladnie i niestety.
                • kwik Re: co zrobić.. 06.03.02, 11:02
                  czyli agick chce odejść i nie wie jak
                  jej chłopak chce odejśc i nie wie jak
                  może wystarczy porozmawiać i rozstać się, po prostu (?).
                  • Gość: snc Re: co zrobić.. IP: 198.208.26.* 06.03.02, 11:07
                    Trzeba zdecydowac czy to milosc, zazylosc czy moze tylko przyzwyczajenie.
                    Ja tez nie potrafie zyc bez mojego ulubionego kanalu tv.
                • agick Re: snc i kwik.. 06.03.02, 11:06
                  macie chyba rację..
                  to chyba jest to, że on chce odejść ale nie wie jeszcze jak..
                  śmieszne, ale doznałam olśnienia czytając wasze posty - on mnie nie kocha.
                  zapewne szarpie się teraz z myślami jak ja..
                  ja kocham ale nie jestem kochana..
                  na nic trzaskanie drzwiami, dorabianie pazurów i teorii do tej sytuacji - po
                  prostu, to początek końca..
                  Boże daj mi tylko siłę by to przetrzymać. Tylko to chcę.
                • Gość: livia Re: co zrobić.. IP: 212.160.156.* 06.03.02, 12:07
                  To czy nie prosciej i w sumie uczciwiej jest powiedzieć: "Lubię Cię, ale to za
                  mało. Nie kocham Cię i nie potrafię pokochać. Po prostu nie zaiskrzyło". Niz
                  "tak kocham Cię, ale TY JESTES DLA MNIE ZA DOBRA" co w efekcie prowadzi do tego
                  samego. Tyle, że w drugiej wersji to rózne dziwne mysli przychodza do glowy...
    • bird_man olej go i ratuj sie 06.03.02, 11:08
      jak widac z Twojego postu nie kochasz go, wiec masz jeszcze wszystkie szanse
      na zrobienie cos ze swoim zyciem.
      Jako mezczyzna moge Ci tylko poradzic: olej go i to jak najszybciej !
      Spakuj mu walizki jezeli to Twoje mieszkanie, wyprowadz sie jezeli nie ma
      innego wyjscia. Powiedz sobie ze masz szczescie, bo przeciez mogloby sie
      okazac ze on jest psychopata czy alkoholikiem i byloby jeszcze gorzej.
      Ale zycie z galareta na stale ?
      Jak sobie wyobrazasz Twoja przyszlosc?
      Chcesz byc swiata matka Teresa i sie poswiecic ? dla jakich idealow ?
      Olej go i poszukaj sobie kogos innego, nie brakuje jeszcze MEZCZYZN na tym
      swiecie (niestety jestem zajety :-))) ), w najgorszym wypadku mozesz sprawic
      sobie psa czy kota jako przyjaciela lub papuge do towazystwa.
      Chcesz skonczyc jako kuchta domowa czy zdradzajaca zona ?
      pozdrawiam i zycze odwagi
      best regards
      • aise_ bird man 06.03.02, 11:11
        agick ma problem WŁAŚNIE dlatego że GO KOCHA...
      • agick Re: to właśnie jest problem.. 06.03.02, 11:14
        ja go kocham.
    • bukowski27 agick. z punktu widzenia meskiego. 06.03.02, 11:16
      zycze ci jak najlepiej:) ale szcerze ci powiem, przygotuj sie na koniec. twoj
      facet prawdopodobnie si do tego przygotowuje. tak wynika z moich obserwacji.

      pozdrawiam:)
      • aise_ ja też tak sądzę 06.03.02, 11:17
        niestety
        tak chyba wygląda poczatek końca
        • agick Re: boli. 06.03.02, 11:27
          wszystko w środku.
          nie umiem powiedzieć nawet jak bardzo.
          nawet słowa nie umiem dopasować - ja zawsze taka mądra, z milionem rad dla
          wszystkich, z całym uśmiechem, który mam..
          świadomość, że dałam z siebie wiele, może za dużo, nie polepsza ani nie
          umniejsza tego, co teraz czuję..
          Boże, dlaczego nie mam w sobie guzika, żeby wszystko wykasować, wytrzeć i po
          sprawie.. dlaczego..
          nic nie jest ok.
          • kwik poboli, poboli i przestanie 06.03.02, 11:32
            agick, nikt nie obiecywał, że będzie różowo i jak w raju.

            wiem, że to boli - wypłacz się, wyrzuć z siebie wszystkie emocje.
            i zacznij robić coś dla siebie, zorganizuj sobie następne tygodnie tak, jakby
            każdy dzień miał nie 24, a 36 godzin.
            aha, i nie umartwiaj się, głowa do góry :))




            • agick Re: poboli, poboli i przestanie 06.03.02, 11:53
              kwik napisał(a):

              > agick, nikt nie obiecywał, że będzie różowo i jak w raju.
              >
              > wiem, że to boli - wypłacz się, wyrzuć z siebie wszystkie emocje.
              > i zacznij robić coś dla siebie, zorganizuj sobie następne tygodnie tak, jakby
              > każdy dzień miał nie 24, a 36 godzin.
              > aha, i nie umartwiaj się, głowa do góry :))
              >
              >
              na pewno.. tylko, że teraz kompletnie nie wiem co dalej ze sobą zrobić, jaką być..
              poprzedni mój związek był koszmarem kłotni i szarpaniny.. skończył się
              tragicznie - omal mnie nie zabił.. po tym związku obiecałam sobie, że już nigdy
              nie będę dla nikogo dobra. i nie byłam. dwa lata odbijałam to na innych ludziach,
              którzy na to w większości nie zasłużyli..
              poznałam jego - gniew z poprzedniego związku wyparował.. wypalił się..
              byłam normalna - ciepła, taka jak każda normalna kobieta w związku.
              i znowu nie wypaliło...
              i teraz już nie wiem jaka bedę, kim będę..
              nie chce mi się już szukać, próbować, kochać.. nie chce.

              • kwik Re: poboli, poboli i przestanie 06.03.02, 12:10
                agick napisał(a):

                > i teraz już nie wiem jaka bedę, kim będę..
                > nie chce mi się już szukać, próbować, kochać.. nie chce.

                agick, niczego teraz nie szukaj, nie próbuj - bo w tej chwili tego nie
                potrzebujesz.

                a pokochać to musisz teraz SIEBIE. Może skorzystasz z takiego motta: Zrób sobie
                dobrze tzn. - zacznij robić rzeczy, o których zawsze marzyłaś, a nie miałaś na
                nie czasu - dla siebie, swojego samopoczucia, ciała, duszy, właśnej świadomości i
                wrażliwości.

                dobro wraca do ludzi (niekoniecznie natychmiast). i do Ciebie też przyjdzie.

    • bird_man Re: co zrobić.. 06.03.02, 11:55
      no jezeli go kochasz to masz dwa wyjscia:
      1. zostaw go chociaz bedzie bolalo (kwik wie co mowi !)
      2. zostan z nim i za 20 lat zaluj swojego zmarnowanego zycia

      Czy naprawde sadzisz ze z 30-letniego faceta da sie zrobic mezczyzne?
      Jak? Zapiszesz go do harcerstwa ?
      • agick Re: co zrobić.. 06.03.02, 12:05
        bird_man napisał(a):

        > no jezeli go kochasz to masz dwa wyjscia:
        > 1. zostaw go chociaz bedzie bolalo (kwik wie co mowi !)
        > 2. zostan z nim i za 20 lat zaluj swojego zmarnowanego zycia
        >
        > Czy naprawde sadzisz ze z 30-letniego faceta da sie zrobic mezczyzne?
        > Jak? Zapiszesz go do harcerstwa ?

        masz rację jako facet.. nie ma mocy aby zmienić człowieka jeśli on sam tego nie
        chce..
        a nawet jeśli chce, to nie znaczy, że tak się stanie...
        nie chcę za 20 lat płakać nad rozlanym mlekiem... nie chcę płakać dziś ani
        jutro...
        na tę chwilę nie wiem jak poradzić sobie ze stratą tego, co było mi cenne ale
        będę musiała coś wymyśleć..
        im szybciej tym lepiej...
        tyle, że blizna pozostanie.

    • bukowski27 agick. nie pekaj:) 06.03.02, 12:05
      mloda jeszcze jestes:) jeszcze ci zycie zaskoczy. chociaz to banal, ale tak
      bydzie... oby ci etylko dobrze zaskoczylo... zapros bagno do siebie najaks
      bibe, to cie tak rozruszamy ze oniemiejesz... a ja w koncu kwika za kolanao
      bede mogl zlapac... czy to aise mialem zlapac...? czy ciebie...? cholera nie
      pamietam...
      • agick Re: agick. nie pekaj:) 06.03.02, 12:07
        bukowski27 napisał(a):

        > mloda jeszcze jestes:) jeszcze ci zycie zaskoczy. chociaz to banal, ale tak
        > bydzie... oby ci etylko dobrze zaskoczylo... zapros bagno do siebie najaks
        > bibe, to cie tak rozruszamy ze oniemiejesz... a ja w koncu kwika za kolanao
        > bede mogl zlapac... czy to aise mialem zlapac...? czy ciebie...? cholera nie
        > pamietam...

        wiesz, że to dobry pomysł - spotkanie na bańkę..
        pewnie się upiję w cztery trąbki, popłaczę, makijaż mi zjedzie i będę wyglądać
        jak szop pracz... a potem będę śpiewać góralskie piosenki..

        • aise_ Re: agick. nie pekaj:) 06.03.02, 12:46
          bibka dobra rzecz:)
          szop pracz to miłe zwierze
          bukoś cie złapie za kolanko...
          neon zaświeci
          kwik zakwiczy
          a ja odstawie taniec pingwina na szkle:)
    • quba Re: co zrobić.. 06.03.02, 12:08
      wywal faceta na zbity ..., bo inaczej -pozwolisz zmarnować sobie życie
      • agick Re: co zrobić.. 06.03.02, 12:10
        quba napisał(a):

        > wywal faceta na zbity ..., bo inaczej -pozwolisz zmarnować sobie życie


        sam odjedzie..
    • bird_man Re: co zrobić.. 06.03.02, 12:17
      co nas nie ubije, to nas tylko wzmocni
      caluski
      :-))
      • agick Re: bird man.. 06.03.02, 12:29
        bird_man napisał(a):

        > co nas nie ubije, to nas tylko wzmocni
        > caluski
        > :-))

        tak moja Babcia mówiła - co nas nie zabija to nas wzmacnia a tam gdzie woda była
        to będzie.. że wszystko kiedyś wraca na swoje miejsce.. spokój, szczęście i
        miłość..że kiedyś w końcu się ją znajdzie..
        ja jej nie szukałam, sama przyszła.. tyle tylko, że jednostronna..
        nikomu nie życzę kochać bez wzajemności, tych łez, które się cisną pod powieki i
        głosu w głowie "on mnie nie kocha".. takiego oszukania się jak ja się oszukałam.
        powtarzał - nie patrz na słowa, to motyle.. patrz na czyny, to one świadczą o
        człowieku.. i ja patrzyłam na jego czyny - na gesty ciepła, na te ramiona, które
        mnie otaczały, na całą tkliwość jaką mnie otaczał.. i co z tego wyszło..?
        nic.. skoro ani słowa ani czyny nie są świadectwem człowieka, to co nim jest..?
        dziś rano przpraszał, że wie dlaczego mam w sobie taką pustkę.. zapytałam co
        wie.. powiedział, że dlatego bo kretyn nabroił wczoraj.. a we mnie pustka,
        świadomość tego, że nie wiem co robić.

        • kwik AGICK, masz @. 06.03.02, 12:36

          • agick Re: AGICK, masz @. 06.03.02, 12:43
            kwik napisał(a):

            kwisiu, jak słowo daję nie wiem o co pytasz lub stwierdzasz..

            • kwik zajrzyj do swojej skrzynki mailowej 06.03.02, 12:45
        • bird_man Re: bird man.. 06.03.02, 12:38
          a ja i tak zostaje fanem aigcika z mala pupcia....
          :-)))))
          • agick Re: bird man.. 06.03.02, 13:06
            bird_man napisał(a):

            > a ja i tak zostaje fanem aigcika z mala pupcia....
            > :-)))))


            czy ja wiem czy ona taka mała...
            172 cm to i pupcia nie taka maleńka..:)
            • bird_man sama sobie winna.. 06.03.02, 13:10
              no coz, jako Twoj fan czytam zajadle Twoje posty i tak wlasnie w jednym
              wyczytalem...
              lubie sie rumienic i wobrazac.... oh, te meskie fantazje..
              • agick Re: sama sobie winna.. 06.03.02, 13:21
                bird_man napisał(a):

                > no coz, jako Twoj fan czytam zajadle Twoje posty i tak wlasnie w jednym
                > wyczytalem...
                > lubie sie rumienic i wobrazac.... oh, te meskie fantazje..

                nicpoń jesteś...
                a ten mój (już nie mój) ma 196 cm i jest zdecydowanie wiekszy ode mnie...

            • aise_ AGICK 06.03.02, 13:15
              you've got mail...
              • agick Re: AGICK 06.03.02, 13:25
                aise_ napisał(a):

                > you've got mail...


                już nawet odpisałam !!
                dziękuję bardzo..
    • Gość: Pom Re: co zrobić.. IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.02, 13:38
      Nie wiem, czy to jest sposób akturat na tego człowieka, ale czasem trzaśnięcie
      drzwiami jest jak trześnięcie kogoś dobrze w czaszke, po czym trybiki się na
      stawiają, człowiek nagle dostaje olśnienia i już mu przechodzi cała ta
      huśtawka.
      Do czego zmierzam. Na takich dzidziusiów rozstrojonych naprawdę najlepsza jest
      STANOWCZOŚĆ i KONSEKWENCJA. Trzeba huknąć, pokazać, że ma się kręgosłup i
      żadnej ochoty na tego typu demonstracje. Chyba ze to już zmiany na tyle dalekie
      ze klania sie terapeuta i wizyty... ale naprawdę nie zazdroszczę. Mam to za
      sobą... brrrr. Nie wizyty ale takiego mężczyznę. Na samo wspomnienie ciarki po
      plecach chodza.
      Trzaśnij drzwiami ale nie zamykaj ich na klucz. Poczekaj chwile. Może wystawi
      głowe i zacznie Ciebie szukać. To bardzo prawdopodobne. Ale sama mu nie
      nadskakuj, bo on taki "rozchwiany i potrzebuje pomocy". U mnie to zadziałało.

      Pozdrawiam.:)
      • agick Re: co zrobić.. 06.03.02, 13:51
        Gość portalu: Pom napisał(a):

        > Nie wiem, czy to jest sposób akturat na tego człowieka, ale czasem trzaśnięcie
        > drzwiami jest jak trześnięcie kogoś dobrze w czaszke, po czym trybiki się na
        > stawiają, człowiek nagle dostaje olśnienia i już mu przechodzi cała ta
        > huśtawka.
        > Do czego zmierzam. Na takich dzidziusiów rozstrojonych naprawdę najlepsza jest
        > STANOWCZOŚĆ i KONSEKWENCJA. Trzeba huknąć, pokazać, że ma się kręgosłup i
        > żadnej ochoty na tego typu demonstracje. Chyba ze to już zmiany na tyle dalekie
        >
        > ze klania sie terapeuta i wizyty... ale naprawdę nie zazdroszczę. Mam to za
        > sobą... brrrr. Nie wizyty ale takiego mężczyznę. Na samo wspomnienie ciarki po
        > plecach chodza.
        > Trzaśnij drzwiami ale nie zamykaj ich na klucz. Poczekaj chwile. Może wystawi
        > głowe i zacznie Ciebie szukać. To bardzo prawdopodobne. Ale sama mu nie
        > nadskakuj, bo on taki "rozchwiany i potrzebuje pomocy". U mnie to zadziałało.
        >
        > Pozdrawiam.:)

        Pom, w głębi serca liczę, że tak właśnie będzie... że jak pokażę mu pazurki i
        rąbnę tymi drzwiami to się obudzi...
        nawet nie wiesz jak bardzo na to liczę..

        • bird_man Re: co zrobić.. 06.03.02, 15:19
          agick napisał(a):
          > Pom, w głębi serca liczę, że tak właśnie będzie... że jak pokażę mu pazurki i
          > rąbnę tymi drzwiami to się obudzi...
          > nawet nie wiesz jak bardzo na to liczę..
          >


          Pssssst....
          spiacych nie nalezy budzic...

          • Gość: Pom Re: co zrobić.. IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.02, 17:03
            >
            >
            > Pssssst....
            > spiacych nie nalezy budzic...
            >

            Wszystko było by dobrze, niech śpi chłop, ale dziewczyne od jego chrapania już
            głowa boli!
    • Gość: sublima Re: co zrobić.. IP: *.bojary.sdi.tpnet.pl 06.03.02, 15:03
      ja przez dwa lata byłam w zwiazku z facetemz humorami nigdy nic mu nie
      pasowało, zawsze miał do mnie o coś pretensje potem an dokładkę zaczął mnie
      zndradzać kiedy ostatkiem sil skończyłam ten koszmar wyłączyłam swoja zdolność
      odczuwania. stałam sie sopelkiem lodu tak bardzo bałąm sie powtórnego
      skrzywdzenia. dopiero po kilku latach , kiedy nei potrafiłam stworzyć
      normalnego zwiazku (a chcialam bardzo) wylądowałam na rocznej terapii u
      psychologa, i wierz mi pomogo . co prawda teraz uczę się życ od nowa od nowa
      szukać porozumienia z drugim człowiekiem, teraz startuję od zera jestem
      nowicjuszką i zdobywam doswiadczenie jak postępować z bliską osobą, jak z nia
      życ
      dopiero psycholog otworzył mi oczy co robię źle i wskazał właściwą drogę.
      • Gość: agick Re: podaj mi namiar.. IP: 212.160.117.* 06.03.02, 16:50
        Gość portalu: sublima napisał(a):

        > ja przez dwa lata byłam w zwiazku z facetemz humorami nigdy nic mu nie
        > pasowało, zawsze miał do mnie o coś pretensje potem an dokładkę zaczął mnie
        > zndradzać kiedy ostatkiem sil skończyłam ten koszmar wyłączyłam swoja zdolność
        > odczuwania. stałam sie sopelkiem lodu tak bardzo bałąm sie powtórnego
        > skrzywdzenia. dopiero po kilku latach , kiedy nei potrafiłam stworzyć
        > normalnego zwiazku (a chcialam bardzo) wylądowałam na rocznej terapii u
        > psychologa, i wierz mi pomogo . co prawda teraz uczę się życ od nowa od nowa
        > szukać porozumienia z drugim człowiekiem, teraz startuję od zera jestem
        > nowicjuszką i zdobywam doswiadczenie jak postępować z bliską osobą, jak z nia
        > życ
        > dopiero psycholog otworzył mi oczy co robię źle i wskazał właściwą drogę.

        na tego psychologa. poważnie, może to ja jestem toksyczna a o tym nie wiem..
        jeśli mogę pogadać z kimś, kto umie pomóc to zrobię to. Może łatwiej mi będzie
        żyć..
        Bardzo proszę..


    • zlakobieta Re: co zrobić.. 06.03.02, 18:13
      Przeczytalam wszystko i generalnie zgadzam sie z opinia ogolu, ze to poczatek
      konca, jednak pragne Cie ostrzec, ze moze sie zdarzyc tak: terapia wstrzasowa
      zadziala i facet zjawi sie na kolanach z kwiatami w zebach, ale za jakis czas
      wszystko bedzie po staremu.
      Minie rok czy pol i znowu zaczna sie hustawki i wydumane zarzuty. Przeciez
      skoro teraz jestes za dobra, a drzwiami trzasniesz tylko raz (zakladam, ze nie
      zmienisz diametralnie usposobienia) to wlasciwie nic sie nie zmieni. Znowu mu
      przepraszam za wyrazenie "palma odbije", a Ty bedziesz biedna przezywac i latac
      po psychologach.
      Co to za facet, ktory nie potrafi docenic dobroci u kobiety?!
      To on jest popaprany i niech sam idzie do psychologa.
      Bardzo sie martwie, ze uwiklasz sie w toksyczny zwiazek. Nie rob tego. Sa
      wspaniali i mniej skomplikowani mezczyzni na swiecie (taki bukowski - wyraznie
      na ciebie leci ;)))
      Buziaczki.
      • agick Re: co zrobić.. 07.03.02, 09:34
        tak czy owak pójdę do psychologa - mnie samej to potrzebne.. czuję się
        stłamszona, już sama nie wiem jak jestem, jaka mam byc, co jest właściwe a co
        nie..
        myślę, że rozmowa z kimś, kto będzie umiał ocenić całą sytuację z boku, bez
        emocji będzie jest mi potrzebna.. żebym potrafiła znaleźdź środek w tym
        wszystkim.. bo teraz ja sama zaczynam przypominać huśtwakę - na przemian śmieję
        się i płaczę..
        nie mam z nim na razie kontaktu - zniknął... po prostu..
        a ja go nie szukam - wbrew własnej woli..
        • neona oddychaj AGICK 07.03.02, 10:21
          NApieraj na swoją skrzynke
          cos tam na ciebie czeka

          i nie bój się huśtawki

          pamiętaj:

          GDY SIĘ BUDZISZ I NIC CIĘ NIE BOLI,
          WIEDZ, ŻE NIE JESTEŚ JUŻ WŚRÓD ŻYWYCH.
          • agick Re: oddychaj AGICK 07.03.02, 10:35
            neona napisał(a):

            > NApieraj na swoją skrzynke
            > cos tam na ciebie czeka
            >
            > i nie bój się huśtawki
            >
            > pamiętaj:
            >
            > GDY SIĘ BUDZISZ I NIC CIĘ NIE BOLI,
            > WIEDZ, ŻE NIE JESTEŚ JUŻ WŚRÓD ŻYWYCH.

            jesteś..
            nie mam nic na skrzynce..

            • neona Re: oddychaj AGICK 07.03.02, 10:44
              agick napisał(a): >
              > jesteś..
              > nie mam nic na skrzynce..
              >

              wyslalem juz dwie
              (co prawda takie same ale zawsze/...)
              jesli i one nie dotra to
              wysle inaczej

              konto masz agick@poczta.gazeta.pl
              ?

              a jesli chodzi o to ze jestem to

              ...neo nigdy cię nie opusci
              • agick Re: oddychaj AGICK 07.03.02, 11:25
                neona napisał(a):

                > agick napisał(a): >
                > > jesteś..
                > > nie mam nic na skrzynce..
                > >
                >
                > wyslalem juz dwie
                > (co prawda takie same ale zawsze/...)
                > jesli i one nie dotra to
                > wysle inaczej
                >
                > konto masz agick@poczta.gazeta.pl
                > ?
                >
                > a jesli chodzi o to ze jestem to
                >
                > ...neo nigdy cię nie opusci

                neo.. już je odebrałam i odpisałam Ci..
                głupio mi, że tak wyszło z tym wszystkim.. z tym postem na forum ale nie dałabym
                rady wczoraj siedzieć sama i gryźdź się.
                • Gość: Pom Re: oddychaj AGICK IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 12:00
                  Agick, teraz masz najgorszy okres, potem to NAPRAWDĘ minie!!!! A do psychologa
                  idź, to pozwoli Ci się wyciszyć i poukladać myśli.
                  Ze mną historia była taka, że sobie odpuściłam. Złakobieta ma absolutna rację -
                  wroci na kolanach i bedzie przysiegał ze teraz on juz jest inny i bedzie
                  wszystko inaczej. Ale wytnie Ci jeszcze niejeden numer, dlatego sądzę (mam
                  nadzieje ze nie na wyrost), że powinnaś energię skierować na to by się z tego
                  wyrwać, zamiast szukać sił, by tylko wytrwać w tym zwiazku.
                  Ja odpuściłam, choć też bardzo duzo mnie to kosztowało. Stałam się nieufna,
                  boje się mężczyzn, tak naprawdę. Tego że potrafią ranic do krwi. Może dlatego
                  jestem sama. Ale to naprawdę lepsze od szarpaniny, którą przeżywasz. Wcześniej
                  pisałam - trzaśnij drzwiami, może sie opamięta. To prawda. Zlakobieta dodała,
                  ze nie na dlugo mu starczy tch checi. I tez miala rację.

                  Pozdrawiam i trzymaj się dziewczyno.
    • messja Re: co zrobić.. 07.03.02, 12:10
      uwaznie sledze twoj watek (nawet skromnie sie wpisalam, ale pewno nie zauwazylas)
      i ciekawa jestem, co teraz? co zrobileas/zrobil/zrobiliscie? w jakim punkcie
      jestes?


      agick napisał(a):

      > z facetem, który jest huśtawką emocjonalną..?
      > 30 letni rozhuśtany facet - wiem, że to brzmi śmiesznie ale to wcale nie jest
      > śmieszne..
      > co zrobić gdy czuje się jak saper na polu minowym..
      > odejście to najprostsza rzecz, której właściwie nie chcę..
      > Huśtawka - chcę, nie chcę... jesteś za dobra, za miękka.. nie jesteś..
      > Boże, jak to piszę to sama widzę, że to zupełnie bez sensu..
      > flauta - jest za spokojnie, za grzecznie..
      > poradźcie mi jak go po prostu olewać - nie mam w sobie tej cechy.. nie umiem
      > wyjść i pieprznąć drzwiami, obrazić się na kilka dni.. jestem łagodnym
      > człowiekiem nie chcę na siłę "zapuszczać pazurów" tylko po to, żeby mu je
      > pokazać.. ale może to błąd. Co robić stojąc w ślepej uliczce..
      > Huśtawki są co kilka miesięcy - potem wszystko ładnie.. tyle, że ta wczorajsza
      > akcja wyprowadziła mnie kompletnie z równowagi.
      > Chcę rady - jak się trzaska drzwiami.

      • agick Re: co zrobić.. 07.03.02, 12:44
        messja napisał(a):

        > uwaznie sledze twoj watek (nawet skromnie sie wpisalam, ale pewno nie zauwazyla
        > s)
        > i ciekawa jestem, co teraz? co zrobileas/zrobil/zrobiliscie? w jakim punkcie
        > jestes?

        w żadnym - nie widziałam go, nie rozmawiałam z nim..
        zniknął.. po prostu.
        albo myśli co dalej albo przepadł na dobre..
        jestem po środku niczego z własną tragedią.
        • messja Re: co zrobić.. 07.03.02, 13:18
          agick napisał(a):

          > messja napisał(a):
          >
          > > uwaznie sledze twoj watek (nawet skromnie sie wpisalam, ale pewno nie zauw
          > azyla
          > > s)
          > > i ciekawa jestem, co teraz? co zrobileas/zrobil/zrobiliscie? w jakim punkc
          > ie
          > > jestes?
          >
          > w żadnym - nie widziałam go, nie rozmawiałam z nim..
          > zniknął.. po prostu.
          > albo myśli co dalej albo przepadł na dobre..
          > jestem po środku niczego z własną tragedią.

          jak to zniknal? wyjechal, nie zostawil adresu, telefonu, kontaktu?
          a czegobys ty tak naprawde chciala?
          • agick Re: nie kontaktuje się.. 07.03.02, 14:13
            telefon mam, mieszka tam gdzie mieszkał, adresu mailowego nie zmienił.. to nie
            to miałam na myśli.. nie odzywa się.. ja nie inincjuję kontaktu bo teraz jest
            jego ruch..

            co bym chciała..? normalności.. życia bez strachu, że za chwilę coś znów się
            zmieni.. że kolejna huśtawka.. chcę życia z nim.. to trudna sytuacja, ciężko
            jest wyrwać z serca kogoś kogo się kocha..

            teraz pisząc ten post dostałam mail od niego - chce żebym się z nim spotkała bo
            chciałby porozmawiać.. zaprosił mnie na kolacje..
            pójdę na tę kolację a co potem..?
            Będzie dobrze a za parę miesięcy znów coś..? a może jednak nic..?
            Boże, nie wiem co zrobić..
        • hal9000 Re: co zrobić.. 07.03.02, 13:40
          agick napisał(a):

          > w żadnym - nie widziałam go, nie rozmawiałam z nim..
          > zniknął.. po prostu.
          > albo myśli co dalej albo przepadł na dobre..
          > jestem po środku niczego z własną tragedią.

          Regularne napady złego humoru mogą być związane z chorobą.
          Myślę tu o tzw. "chorobie afektywnej dwubiegunowej" zwanej
          także "psychozą maniakalno-depresyjną". Polega ona na w cyklicznych
          wahaniach nastroju: fazy depresyjnej i maniakalnej rozdzielonych
          fazami remisjii. Może to mieć różne nasilenie i nawet być przyczyną
          samobójstwa. A na pewno prowadzi to do niskiej oceny własnej wartości.
          (Przypominają mi się słowa, że nie jest Ciebie wart...)
          W fazie maniakalnej chorzy mogą robić różne głupstwa, mieć szeroki
          gest, tracić pieniądze... Taka eksplozja euforii...

          Nie jestem specjalistą, i nie wiem, czy istnieje postać np. tylko z
          fazą depresji. Zresztą może rację mieli inni forumowicze, że
          facet po prostu myśli jak się ulotnić... Tego na odległość nikt
          nie jest w stanie stwierdzić. Wiem, że zastanawiasz się co robić
          i dlatego poddaję Tobie pod rozwagę także tę ewentualność.
          Dlatego m.in. poradziłem Wam wizytę u specjalisty

          Pozdrawiam i życzę mimo wszystko optymizmu.
          HAL9000
          • Gość: neona Bez przeSadyzmu IP: *.waw.cdp.pl 07.03.02, 14:11
            hal9000 napisał(a):
            > Regularne napady złego humoru mogą być związane z chorobą.
            > Myślę tu o tzw. "chorobie afektywnej dwubiegunowej" zwanej
            > także "psychozą maniakalno-depresyjną". Polega ona na w cyklicznych
            > wahaniach nastroju: fazy depresyjnej i maniakalnej rozdzielonych
            > fazami remisjii. Może to mieć różne nasilenie i nawet być przyczyną
            > samobójstwa. A na pewno prowadzi to do niskiej oceny własnej wartości.
            > (Przypominają mi się słowa, że nie jest Ciebie wart...)

            to nie jest tak.
            gdy opuszcza nas ktoś kogo kochamy
            nasza samoocena spada mimo wszystko

            bo osoba kochana jest częścią naszej samooceny

            nie ma co się straszyć
            kiedy źle się dzieje

            wrażliwi ludzie
            zaczynają myśleć o tym że nie zasługują na miłość
            że są nie na miejscu
            że są nienormalni
            że mają schizofrenię
            że się zabiją
            że nigdy już nikt ich nie pokocha
            że są sami, byli sami i będą sami
            i tak dalej

            i to JEST NORMALNE!
            bo to są tylko złudzenia, lęki,

            wtedy nadchodzi czas na poszerzenie granic
            na nowe pojęcia
            nowe odczucia

            a z psychozą ma to tyle wspólnego co
            Hitchcock z baletem
            • hal9000 Re: Bez przeSadyzmu 07.03.02, 14:37
              Gość portalu: neona napisał(a):

              > > (Przypominają mi się słowa, że nie jest Ciebie wart...)

              Nie miałem na myśli, że Agick jest chora, ale (to tylko hipoteza) jej facet.
              Agick cytowała m.in. jak on mówił, że nie jest jej wart.
              A reakcja Agick jest najzupełniej zrozumiała. Tak jak to zresztą opisałaś.

              Poza tym podkreślam, że to tylko ewentualność do rozważenia a nie mając
              bezpośredniego kontaktu nie można tego stwierdzić. Dlatego radziłem wizytę u
              specjalisty nie tylko dla Agick ale i dla jej faceta.

              Pozdrawiam.
              HAL9000
              • agick Re: Bez przeSadyzmu 07.03.02, 14:48
                hal9000 napisał(a):

                > Gość portalu: neona napisał(a):
                >
                > > > (Przypominają mi się słowa, że nie jest Ciebie wart...)
                >
                > Nie miałem na myśli, że Agick jest chora, ale (to tylko hipoteza) jej facet.
                > Agick cytowała m.in. jak on mówił, że nie jest jej wart.
                > A reakcja Agick jest najzupełniej zrozumiała. Tak jak to zresztą opisałaś.
                >
                > Poza tym podkreślam, że to tylko ewentualność do rozważenia a nie mając
                > bezpośredniego kontaktu nie można tego stwierdzić. Dlatego radziłem wizytę u
                > specjalisty nie tylko dla Agick ale i dla jej faceta.
                >
                > Pozdrawiam.
                > HAL9000


                hal, masz rację.. powinniśmy się przejść do kogoś mądrzejszego od nas.. jeśli nie
                razem to ja na pewno..
                jesteście jak światełko w tunelu - że istnieją normalni faceci.. poważnie..
                dziękuję wszystkim, że zechcieli napisać, poradzić, powiedzieć słowa otuchy..
                że mój post nie pozostał bez odpowiedzi lub nie znalazł się pod obstrzałem
                głupich uwag i wulagryzmu..
                dziękuję za męski punkt widzenia..
                za kobiecą solidarność..
    • Gość: nick Re: co zrobić.. IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.02, 20:56
      Boze drogi... I ktos taki, o kim wlasny facet mowi "jestes za dobra" ma takie
      problemy... Ilu facetow marzy o takiej kobiecie? Za dobrej? Zeby chociaz
      dobrej... Usmiechnij sie! Minie troche czasu i odnajdziesz autentyczna radosc i
      szczescie na nowo. Ciesz sie, szalej, baw do upadlego, korzystaj z zycia, ktos
      odkryje tak wyjatkowa kobiete...

      PS. Raaaaany!!!! Mam 23 lata (co wcale nie oznacza, ze jestem "plochy" hehe),
      oj, jak bym Ci chcial pokazac, ile zycie moze sprawiac radosci...
      • agick Re: nick.. 08.03.02, 09:59
        Gość portalu: nick napisał(a):

        > Boze drogi... I ktos taki, o kim wlasny facet mowi "jestes za dobra" ma takie
        > problemy... Ilu facetow marzy o takiej kobiecie? Za dobrej? Zeby chociaz
        > dobrej... Usmiechnij sie! Minie troche czasu i odnajdziesz autentyczna radosc i
        >
        > szczescie na nowo. Ciesz sie, szalej, baw do upadlego, korzystaj z zycia, ktos
        > odkryje tak wyjatkowa kobiete...
        >
        > PS. Raaaaany!!!! Mam 23 lata (co wcale nie oznacza, ze jestem "plochy" hehe),
        > oj, jak bym Ci chcial pokazac, ile zycie moze sprawiac radosci...


        mam nadzieję, że będzie tak jak piszesz...
        mam nadzieję, że sobie ze wszystkim poradzę, że nie zamknę się w sobie na amen i
        koniec..
        że nie zmienię się w kogoś, kim być nie chcę..
        że będę umiała we właściwym momencie obdarzyć kogościepłem, kogoś kto na to
        zasługuję.. że nie przegapię tego momentu..

        drodzy panowie, których spotkałam na tym forum i którzy zechcieli podać mi rękę w
        takim trudnym dla mnie momencie - dziękuję Wam kolejny raz.
        Dzięki Wam jestem chyba w stanie uwierzyć, że są normalni faceci..

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka