Dodaj do ulubionych

Obraziam sie.

26.10.11, 16:17
Pomagamy sobie ze znajoma. Ona uczy moje dziecko matmy, a ja jej dziecko anglika.
Moj mlody cienki z matmy ale nadrabia innymi przedmiotami i marzy o najlepszym liceum w okolicy, o czym znajoma wie. I wczoraj powiedziala mi, ze warto go wyslac do innego prywatnego liceum (niezbyt wysoko notowanego), w ktorym mialby okazje blyszczec swoimi zdolnosciami jezykowymi i bylby najlepszy. Nawet sama go zagadala, czy woli byc noga w renomowanym liceum, czy gwiazda w tym "mniej renomowanym". Chlopak powiedzia, ze woli towarzystwo najlepszych, nie przeszkadza mu byc nawet na dnie.
Czuje, ze gada tak specjalnie, chce nam dopiec, czegos zazdrosci. Moj mlody ma jeszcze sporo czasu do egzaminow, liczy sie ogolna punktacja. Obliczylam, ze matme pieknie nadrobi trzema innymi przedmiotami+wyniki z matmy tez ida do gory dzieki systematycznej pracy. Zreszta chce go nauczyc walki do konca, a nie poddawania sie "bo jestem kiepski z matmy".
Jak myslicie, czy ona tak z dobrego serca czy chce nam dowalic? Ja bym tak przynajmniej nie powiedzial jej synowi, ze nie nie wazne, ze ma beznadziejna wymowe, wystarczy, ze jakos tam wybaka, to co chce, na tych seminariach dla naukowcow-sztywniakow. Niw wazne, ze ma slaba pamiec i zla wymowe, wazne, ze nad soba pracuje.
Pani ma taki sam stopien naukowy co ja, jesli to ma cos do rzeczy. Jest corka naukowca, ja "prywaciarzy" PRL-wskich.
Maz stwierdzil, ze to zazdrosc z powodu wlasnej "pie...watosci" i patrzenie z gory na wszystko, co nie pracuje na uczelni. Ale wole miec szersze spektrum opinii.
Co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • piataziuta Re: Obraziam sie. 26.10.11, 16:27
      że nie powinnaś się nad tym zastanawiać, bo szkoda na to czasu
      • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 26.10.11, 16:33
        A nad czym ma sie zastanawiac, nad Tuskami? Klimatem? Wielorybami?

        lepeij napisz co o tym myslisz. I jak tam te samczyki gdanskie?
        • piataziuta Re: Obraziam sie. 26.10.11, 16:48
          Nad przyjemniejszymi rzeczami.
          Co za różnica co ona myśli? Jeśli jest zazdrosna to jej problem. Zastanawiając się nad takimi rzeczami tracisz podwójnie , bo:
          1) poświęcasz energię na utrzymywanie relacji z niewłaściwą osobą
          2) tracisz czas na myślenie o niej

          Nastąpiła naturalna selekcja i hierarchizacja wśród samczyków i od dłuższego już czasu na prowadzeniu jest jeden :D
          Jestem na etapie walki ze sobą, żeby nie zginąć marnie, gdyż nazbyt dobrze mu to prowadzenie idzie ;)
          • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 26.10.11, 16:53
            No to gratulacje. Ale prowadzic powinna samica, bo samczyk zginie marnie. Dla jego dobra trzeba grac tak, zeby tylko mu sie zdawalo, ze prowadzi;)
            • piataziuta Re: Obraziam sie. 26.10.11, 18:56
              Zawsze staram się robić tak, żeby myśleli, że prowadzą ;)
              Niestety, nie jestem pewna czy w tym wypadku nie jest odwrotnie :P
              Poczekamy, zobaczymy.
    • berta-death Re: Obraziam sie. 26.10.11, 16:31
      > Jak myslicie, czy ona tak z dobrego serca czy chce nam dowalic?

      Zgaduj zgadula co autor wypowiedzi miał na myśli. ;)

      Poza tym zawsze możesz zmienić korepetytora. Naprawdę rzadko się zdarza taki debil, któremu nie dałoby się żadną mocą wyjaśnić schematów rozwiązywania zadań matematycznych. Bo na poziomie szkoły średniej, a już na pewno podstawowej, to do tego właśnie sprowadza się nauka matematyki. Prawdziwe zrozumienie problemu to dopiero wymagane jest na studiach matematycznych, na które jakaś garstka osób się decyduje. Zatem znajdź kogoś kto będzie umiał łopatologicznie i jasno objaśnić synowi problem i po kłopocie.

      A co do liceów, to na dobrą sprawę nie ma większego znaczenia gdzie kto chodzi. Jak ktoś się chce uczyć, to wszędzie się będzie uczyć, jak się nie chce to żadna szkoła mu nie pomoże. I sama matematyka nie przesądza czy ktoś będzie w ogonie czy zostanie liderem.
      • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 26.10.11, 16:40
        "Poza tym zawsze możesz zmienić korepetytora."

        Ja ja tylko tak kurtuazyjnie poprosilam, dla podtrzymania stosunkow. Mlody chodzi na korki, gdzie podobno jest na szczycie grupy. Znajoma wyklada na Univerku i nie ma doswiadczenia w nauczaniu podstawowki. On nie rozumie jej wykladow, a ona interpretuje to jako jego brak zdolnosci. Uwazalam ja za inteligetna osobe. Ale widac inteligencja nie gwarantuje nieomylnosci.

        Syn sobie poradzi jestem jego pewna w 95%, ale mnie dreczy po co tak powiedziala? Czyms ja rozdraznilam? Ja bym sie nie odwazyla nikomu skrzydel podcinac, wole chwalic z przesada.
        • zeberdee24 Re: Obraziam sie. 26.10.11, 16:50
          Wydaje mi się że takie podcinanie skrzydeł to jest taka specyficzna maniera ludzi uczących matematyki na wyższych uczelniach. Ja miałem doczynienia z kilkoma matematykami na studiach i z wyjątkiem jednego profesora który był szefem katedry, wszyscy mieli takie podejście że 'najlepiej sobie dajcie spokój, bo i tak nie dacie rady a nawet jak jakimś cudem zdacie egzamin to tylko dlatego że JA zaniżę punktację'. Nie muszę chyba dodawać że na egzaminie zadania były trudniejsze niż na ćwiczeniach i żadnego zawyżania ocen oczywiście nie było.
          • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 26.10.11, 16:57
            "takie podcinanie skrzydeł to jest taka specyficzna maniera ludzi uczących matematyki na wyższych uczelniach"
            To temat na osobny watek, ale masz racje. Jej sie kiedys wymknelo stwierdzenia, ze:
            "tymi testami [matematycznymi], mozna sprawdzic czy ktos jest naprawde inteligentny".
            Ja z natury czepialska nie jestem, wiec sie nie przejelam tym stwierdzeniem, ale teraz mysle, ze to jest pewnie jej sposob widzenia ludzi.
        • simply_z Re: Obraziam sie. 26.10.11, 16:53
          no po prostu kobieta nie nadaje sie do uczenia, Kiedys czytalam artykul w Przegladzie onauczycielu fizyki ,ktory zostal pedagogiem roku i wychowal rzesze olimpijczykow ,doktorantow itd.
          po prostu potrafi nauczac w precyzyjny i ciekawy spsoob ,Da sie? da sie,
          mialam kiedys nauczyciela matematyki'-genialny facet naprawde ,ktory przyjal pod swoje skrzydla dziewczynke z niezamoznej rodziny, Nauczycielka powiedziala jej ,ze jest opozniona w rozwoju i nadaje sie tylko do zawodowki. Dziewczynka przyswoila matematyke ,nadrobila zaleglosci i dostala sie na politechnike .
          • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 26.10.11, 17:02
            "Dziewczynka przyswoila matematyke ,nadrobila zaleglosci i dostala sie na politechnike ."

            Zawsze trzeba miec ta "second opinion". Ja juz mam, nawet nie "second" a "third" wiec sie nie przejmuje, tylko mnie to meczy, dlaczego ludzie jak juz sie tego tytulu dorobia, tacy nadeci sie staja? Ona jest z pokolenie, ktore z wyzszoscia i pogarda mowi o obecnych studentach, ze taki niski poziom itd. Dokladnie identycznie jak to ma miejsce w Polsce. No przeciez to nie wina tych studentow?! Czy to tak trudno zrozumiec?
            Acha, sama zamierza wyslac dziecko nie do najlepszego liceum w okolicy, a najlepszego w kraju!
            • berta-death Re: Obraziam sie. 26.10.11, 17:20
              Co poradzisz na snobizm? Być może nawet podyktowany jakimiś megakompleksami. Nie wiesz ile wysiłku ją kosztowało dostanie pracy na uczelni i wykształcenie się. Może sama ledwo daje radę to się wyżywa na innych.

              Identyczną mentalność obserwowałam w swoim ogólniaku w przypadku nauczycieli, którzy zostali nauczycielami bo nie udało i się zaistnieć w innym zawodzie. Np poszli na historię bo nie dostali się na prawo, albo na biologię, czy chemię bo nie dostali się na stomatologię albo medycynę. Ci to najbardziej kochali dokopywać i podcinać skrzydła uczniom.
              • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 26.10.11, 17:33
                "Co poradzisz na snobizm? Być może nawet podyktowany jakimiś megakompleksami. "

                Mysisz, ze to snobizm i kompleksy? To mnie podlamalas. Cenilam ja i juz nie wiem z kim sie moge przyjaznic. Wszyscy z kompleksami...Co za swiat. Mialam nadzieje na jakas niestandardowa diagnoze...
        • killarney5 Re: Obraziam sie. 28.10.11, 21:33
          > Ja ja tylko tak kurtuazyjnie poprosilam, dla podtrzymania stosunkow.

          Czyli rozumiem, że zrobiłaś jej łaskę, prosząc ją o uczenie swego potomka.
          I teraz ona, niewdzięcznica, powiedziała, że może nie powinien iść do najbardziej elitarnego liceum - a Ty się zastanawiasz, czy to nie z zazdrości? No cóż, nie ma to jak teorie spiskowe. Ja chyba jestem pierwsza naiwna, bo na Twoim miejscu zastanowiłabym się, czy ona po prostu nie ma racji. Zwłaszcza, że pewnie - zgodnie z zasadami, które tu sama wyłożyłaś - to Ty pewnie zrobiłaś synowi lekkie "pranie mózgu" i wytłumaczyłaś, że powinien iść do elitarnego liceum. No cóż, może jestem naiwna, ale wydaje mi się, że takie liceum nie jest właściwym miejscem dla tych, którym potrzebne są jakiekolwiek korepetycje...

          • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 29.10.11, 15:06
            "No cóż, może jestem naiwna, ale wydaje mi się, że takie liceum nie jest właściwym miejscem dla tych, którym potrzebne są jakiekolwiek korepetycje... "

            Widac, ze nie masz pojecia o dobrych liceach...

            Nie dosc, ze naiwna, to i nierozeznana w temacie.

            Termin "korepetycje" zmienil znaczenie w ostatnich kliku latach. Kiedys brali korki ci co potrzebowali, teraz biora glownie Ci co nie potrzebuja, ale wola na wszelki wypadek byc dwie dlugosci przed innymi.

            Po co tez jad? Lepiej sie poczulas? Dowartosciowalas? Drazni Cie, ze ktos na korki chodzi? Lepiej jakby pil piwo na klatce?
            • killarney5 Re: Obraziam sie. 29.10.11, 17:47
              Kochanico, gdzie ty w moim poście widzisz jad? W tym, że wyłamałam się z chóru osób przyznających Ci rację? A na czym miałoby polegać moje dowartościowywanie się w dyskusji z Tobą? Dla wyjaśnienia: nie drażni mnie, że ktoś bierze korepetycje, drażni mnie Twój stosunek do Twojej znajomej i obsmarowywanie je na forum za to, że śmiała wyrazić odmienną opinię na temat Twojego syna.

              Co do braku pojęcia o dobrych liceach, nie do końca masz rację: moja córka skończyła Batorego ze średnią 5,5, a temat korepetycji w ogóle nie istniał. Oczywiście dla spokoju ducha możesz przyjąć, że fantazjuję.

          • ajnina_1972 Re: Obraziam sie. 02.11.11, 20:27
            niestety, znajoma po prostu może lubić dopiec
            sama na sobie tego doświadczyłam w szkole podstawowej - "ty - do liceum????" wypowiedziane przez nauczycielkę, dopiekanie, że zrobiłam błąd ortograficzny w notatkach - "jak ci się udało zająć pierwsze miejsce w olimpiadzie z polskiego" i tym podobne dogryzki
            tacy ludzie naprawdę istnieją
            więc autorka wątku raczej powinna się skupić na pomocy synowi w osiągnięciu zamierzonego celu, a jeśli mu nie wyjdzie, to pomocy w wybraniu innej drogi życiowej, a nie od razu zastanawiać się, czy aby się ktoś nie myli

            PS moja nauczycielka skończyła w psychiatryku, z powodów nerwicowych na tle nieudanego życia osobistego
    • aroden baba babie wsadzila do d... grabie :) 26.10.11, 16:58
      samo zycie.
      tylko po co smecic o tym na forum ?
    • lonely.stoner Re: Obraziam sie. 26.10.11, 17:00
      moze ona po prostu zdaje sobie sprawe z tego ze twoj syn jest naprawde kiepski z matematyki i moze sobie nie poradzic w tym liceum?? moze wcale jej nie chodzi o jakies tam dopiekanie. zazdrosc czy cos tylko po prostu jest realistka?? a skoro macie nadal z mezem jakies watpliwosci co do jej profesjonalizmu i uwazacie ze mowi tak po to zeby waszemu dziecku podciac skrzydla to moze zmiencie mu korepetytora i zobaczcie co ktos inny powie? ogolnie to ja wiem ile ludzie maja czesto stresu po przeniesieniu sie z gimnazjum/podstawowki do liceum i nagle sie okazuje ze nie tylko sa najgorsi w klasie ale maja zagrozone przejscie z klasy do klasy, pojawiaja sie problemy z nauka, wagary, stres... i korepetycje czesto nic nie pomagaja bo jest to praca ponad sily. Jesli syn jest faktycznie noga z matmy i musi teraz pobierac korki zeby sobie jako tako dawac rade i podciagac wyniki, to jesli trafi do liceum gdzie jest naprawde wysoki poziom z matematyko moze naprawde mu nie byc do smiechu.
      Ja to bym na twoim miejscu zakrecila sie za korkami z tej matmy u jakiegos nauczyciela ktory juz w tym liceum uczy (w tym do ktorego wasz syn sie wybiera) i niech taki ktos oceni czy jest ok, czy lepiej nie narazac dzieciaka na stresy.
      • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 26.10.11, 17:15
        "Ja to bym na twoim miejscu zakrecila sie za korkami z tej matmy u jakiegos nauczyciela ktory juz w tym liceum uczy"

        He, dzieki, Stoner, za wywazona opinie.
        W cywiizowanych krajach nauczyciele szkoni nie daja korepetycji. Nie dlatego, ze im wystarcza do pierwszego, tylko, ze tak jest etycznie:) Czy jak to tam wyrazic.

        Sporo myslalam, czy czasem nie jestem nadambitna mama, malo zdonego dzieciaka, ale cyfry mowia za siebie: chlopak ma sprawdziany co tydzien. W tygodniu, w ktorym sie uczy、jest drugi na 30 osob w dobrej podstawowce. Jak sobie tydzien odpoczywa, jest 15-sty.
        Nie przejmuje sie, bo to tez nauka: jak wazna jest systematycznosc i czym skutkuje jej brak.
        A ze mlody ma tendencje do eksperymentowania na wlasnej skorze, to jeszcze lepiej, nie musze sie produkowac, tlumaczeniem. Sam widzi jak jest.
        Jak sie sprezy to zda, a potem wstyd juz bedzie sie nie uczyc.
        Jak ktos belkcze, to nie biore go za debial, bo jest wiele wybitnych jakal. Tak samo ona nie powinna oceniac tylko na podstawie matematyki.
    • zielona.zgaga Re: Obraziam sie. 26.10.11, 17:45
      Niedobre sa takie rodzice nadambitne psze pani :) (to tak generalnie)
      Taki komentarz z jej strony wcale nie musial byc zlosliwy czy w zlych intencjach.
      Dzieciak o slabej psychice i malej checi wspolzawodnictwa moze nie podolac jesli poczuje, ze jest najslabszy z jakiegos przedmiotu. Moze mowila to w tym kontekscie.
      Z tego co wynika, twoj mlody chce sie zmierzyc. Jego bedzie motywowala zwinnosc matematyczna kolegow zamiast dobijac.
      To po co dorabiac teorie do tego?
      >ze to zazdrosc z powodu wlasnej "pie...watosci" i patrzenie z g
      > ory na wszystko, co nie pracuje na uczelni.<
      • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 26.10.11, 17:52
        "Taki komentarz z jej strony wcale nie musial byc zlosliwy czy w zlych intencjach."

        To mogla sasugerowac liceum z srodka ligi, a nie z samego dolu, co?
        • zielona.zgaga Re: Obraziam sie. 26.10.11, 18:05
          >czy gwiazda w tym "mniej renomowanym". <
          Twoja wypowiedz wcale nie sugeruje, ze proponowala liceum z samego dolu.

          Jesli probuje manipulowac dzieciakiem to zakoncz przygode z korkami u niej, po prostu.
          Nie znam tej pani, ale podejrzewanie ludzi o zle zamiary i zazdrosc nie jest zdrowe. Tym bardziej, ze przeciez jestescie znajomymi i darzylas ja zaufaniem, skoro powierzylas jej swoje dziecko, tak?
          • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 26.10.11, 18:21
            Tak sobie mysle, ze ona moze po prostu sie zmeczyla (zawsze przychodzi po swoich zajeciach, widocznie zmeczona), nie ma wprawy i chce to zakonczyc i mnie specjalnie rozdraznila? Przeciez nie powie po pol roku: ja sie nie nadaje do uczenia podstawowki? Darzylam ja zaufaniem miedzy innymi dlatego, ze zawsze byla bardzo taktowna a tu taki wystrzal z armaty...
            • zielona.zgaga Re: Obraziam sie. 26.10.11, 18:32
              Z jednej strony sie nie dziwie twojej reakcji, bo pewnie tez by mi wystapila piana na pysku, gdyby chodzilo o moje dziecie. Troche jestesmy nadwrazliwe jako matki ;)
              Jesli chodzi o nauczanie to faktycznie zupelnie inne metody stosuje sie na poziomie uniwersyteckim a inne na podstawowym. Ta pani moze byc swietnym wykladowca na uczelni wyzszej ale zupelnie kiepskim na poziomie podstawowym.
              Mnie sie podoba postawa twojego mlodego, niech tak trzyma :)
              • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 26.10.11, 18:38
                "Mnie sie podoba postawa twojego mlodego, niech tak trzyma "

                Nieskromnie przyznam, ze przeczytalam tony na temat ksztaltowania charakteru.
                Czuje sie autorem tej postawy:)
                • zielona.zgaga Re: Obraziam sie. 26.10.11, 18:42
                  to podeslij co. Moj to taki nieoszlifowany diament ( alez skromnie! :D)
                  • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 26.10.11, 19:03
                    "Moj to taki nieoszlifowany diament"

                    Duzo od szlifierki zalezy. Toporkiem go potraktujesz i nici z diamentu.

                    Najbardziej mnie zainspirowala ksiazka prosta niejakiej Dorothy Law Nolte, "Children earn What They Live". Prosto napisana, z przykladami ilustrujacymi codzienne wydarzenie w zyciu dzieci. Wplyw reakcji opiekunow na emocje dziecka i jego dalszy rozwoj.
                    • zielona.zgaga Re: Obraziam sie. 26.10.11, 19:14
                      Nie no, toporkiem to raczej go nie potraktuje, nawet jak mnie wkurzy :)
        • berta-death Re: Obraziam sie. 26.10.11, 19:27
          On się do jakiegoś mat-fizu wybiera czy co? Jedną matematykę będzie miał? Jak na kilkanaście przedmiotów z jednego będzie musiał na korepetycjach cały czas jechać, to przecież nie tragedia jest ani nie powód, żeby nie startować do dobrej szkoły.

          Z tymi elitarnymi szkołami to jest inny problem. Elitarna młodzież to bardzo często snoby i bufony, które muszą błyszczeć i być naj, naj. I jeszcze bardzo lubią gnębić tych, których zakwalifikują jako gorszych od siebie. Te dobre oceny i wysokorankingowe szkoły, które część z nich posiada to tylko jeden z aspektów tego, że chcą być najlepsi. Oprócz tego najczęściej muszą mieć markowe gadżety, markowe ciuchy, dobre samochody, atrakcyjne wakacje, itp. Wiele z tych osób ma nadzianych rodziców na stanowiskach, którymi też się lubią chwalić. I jeżeli twój syn nie będzie w stanie im dorównać zamożnością i pozycją społeczną a przy okazji nie jest osobą z gatunku dobrze sobie radzących w życiu, nie ma wszystkiego w dupie ani nie jest typem samca alfa, który nadaje innym ton, to może mieć przerąbane w takiej elitarnej szkole. Niewykluczone, że znajoma właśnie to miała na myśli sugerując mu nieco mniej prestiżową szkołę, tylko zabrakło jej odwagi cywilnej, żeby wprost powiedzieć o co jej chodzi. Wykorzystała do tego pretekst z matematyką.
          • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 26.10.11, 19:47
            Teraz maly chodzi do tzw snobistycznej podstawowki. I polewa ze smiechu jak matki kolegow prosza o "jesli mozna to czworke z matematyki". Juz wie, ze w dobrych szkolach nie ma samych noblistow. Jest garstka wybitnych i duzo zdolnych, ale bez przesady.

            Jesli chodzi o aspekt materialny, liceum nie jest bajonsko drogie, sredniakow stac. Chodza w mundurkach i maja zakaz wnoszenia do szkoly gadgetow. Generalnie szpanowanie jest wiochmenskie, znajoma o tym wie, wiec watpie, ze chciala takie tresci przekazac.
            Tak sobie myse, czy jej czyms nie urazilam...raz odmowilam wspolnego wyjazdu. proponowala wspolny weekend. Innym razem moj syn protestowal ostentacyjnie, kiedy chciala swojego z moim wyslac na kamping...Moj nie przepada za tamtym, ciut gosnym chwalipieta.
            • berta-death Re: Obraziam sie. 26.10.11, 20:03
              To nie jest kwestia mundurków, wysokości czesnego czy noszenia gadżetów do szkoły. Nie chodzi też o oficjalne stanowiska uczniów, nauczycieli czy dyrekcji. Żeby się dowiedzieć jaka tam w rzeczywistości atmosfera panuje, to trzeba by poznać jakieś osoby uczęszczające do danej szkoły. Życie szkolne tak naprawdę toczy się poza jej murami. Gdzie już zaczyna być istotne w co kto się ubiera, gdzie mieszka, jak mieszka, gdzie na wakacje jeździ, w jakich klubach się bawi i jak się bawi.

              Osoba, która z jakiegokolwiek powodu nie pasuje do ogółu może się źle czuć i być źle traktowana. Nie trzeba nikogo jawnie dyskryminować, żeby dać mu odczuć że jest kimś gorszym. Niestety nie ma takich szkół, które by sobie dobierały uczniów pod względem osobowości, zarówno uczniów jak i rodziców. Wtedy jedynie można by mieć jakąś nadzieję, że faktycznie ta elitarna młodzież jest elitarna pod względem stosunku do nauki, zdolności i ambicji a nie są to tylko najzwyklejsze w świecie popisujące się snoby.
              • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 27.10.11, 05:14
                " Gdzie już zaczyna być istotne w co kto się ubiera, gdzie mieszka, jak mieszka, gdzie na wakacje jeździ, w jakich klubach się bawi i jak się bawi. "


                Wlasnie, umiarkowane, przyzwoite czesne daje podstway by przzypuszczac, ze mnostwo tak takich rodzin jak moja. Znam trzy rodziny, ktore posyaja tam dzieci: normalne rodziny. Sa tez dzieci elity finansowej, ale to jest oczywiscie minimalny procent. Zreszta dziecko tez powinna uczyc sie zyc ze swiadomoscia, ze zawsze beda wokol niego ludzie bogatsi, w czyms lepsi, i ze to nie powinno miec wplywu na jego samopoczucie, wrecz powinien sie cieszyc, ze przyszly ordynator szpitala kopa z nim w pilke na boisku.
                U mnie w pracy jest babka o slabych zarobkach, ktora codziennie jest ubrana w jakies 2 tys. dolarow i dojezdza czerwonym, kobiecym mercedesem. Ot bogata z domu.
                Mam sie zle czuc w jej towarzystwie? Bron Boze. Gadam sobie z nia o wszystkim, jej nie przeszkadza moja sredniakowatosc, a mi jej bogactwo.
                Dzieciak tez musi wiedziec, ze nie zyje po to by byc najlepszy. Ze stan posiadania innych powinien latac kolo nosa, bo w zyciu trzeba robic swoje, a nie sie ogladac na innych.
                Jak bylam w liceum nie moglam pojac skad kolega ma na kilkadziesiat plyt CD, kazda 30 zl. 30 zl. to byl wtedy dla mnie majatek, a on mial tych majatkow kilkadziesiat. Ani razu mu nie pozazdroscilam, ale zawsze dazylam, by sama zdobyc taki majatek. Kolega, choc by przystojny, nie imponowal mi , nie by moim targetem, byl glupi i tyle. Plyty czy kase mial od siostry z Kanady. Zasobnosc innych powinna motywowac, mnie motywuje. Moze tych co doluje, faktycznie nie nalezy posylac do takich szkol. Wiem, ze moje dziecko nie podlamuje sie z powodu takich bzdur.
                • berta-death Re: Obraziam sie. 27.10.11, 09:46
                  Nie miałam na myśli podłamania się z powodu jakiś bzdur, tylko to, że inni mogą go zacząć dyskryminować z powodu mniejszych możliwości finansowych. Dopóki w grupie nie ma atmosfery lansu to problemu nie ma. Nie wiem na ile ta szkoła jest elitarna, bo to może być najzwyklejsza w świecie dobra szkoła, do której chodzi całkiem normalna spokojna młodzież, która chce się uczyć i której nie imponują osoby pokroju paris hilton i która choćby chciała się lansować to nie ma na to dość kasy.
                  Ale może to być też zbór okolicznej typowej bananowej młodzieży, która ostro potrafi dać popalić "gorszym" od siebie. Do wykluczenia z grupy wystarczy niemożność bywania z nimi w drogich miejscach, wyjeżdżania na jakieś drogie wycieczki, organizowania drogich imprez np urodzinowych, czy kupowania innym jakiś kosztownych prezentów jak samemu jest się do kogoś zaproszonym. A jeszcze gorzej jak wszyscy w szkole jadą na jakiś korepetycjach z niemalże wszystkich przedmiotów a poziom nauczania i oceniania jest dostosowany do jakości tych korepetycji a nie tego co uczeń jest w stanie samodzielnie zrobić.

                  To, że pojedyncze osoby robią rewię mody, gadżetów i wczasów to da się przeżyć, gorzej jak jest to udziałem 80% uczniów, albo i więcej. A potem te osoby dziwnym trafem podostają się na elitarne uczelnie i elitarne kierunki i porobią elitarne kariery. Niekoniecznie będąc najlepszymi uczniami. Można się poczuć gorszym w takim towarzystwie. Nie sądzę, żeby świadomość, że koledzy z klasy zostali jakimiś szychami była satysfakcjonująca w sytuacji jak samemu się nie za bardzo ma czym pochwalić.

                  Ja sądzę po sobie. W podstawówce miałam "przyjemność" chodzić do szkoły obłożonej okolicznymi nowobogackimi. Miałam też okazje poznać elitarne osoby, które wybierały się a potem podostawały do elitarnych liceów. I z premedytacją, mimo świadectwa z paskiem wybrałam zwykły ogólniak, z dobrą opinią, ale na pewno nie z czołówki.
                  • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 28.10.11, 19:00
                    "I z premedytacją, mimo świadectwa z paskiem wybrałam zwykły ogólniak, z dobrą opinią, ale na pewno nie z czołówki."
                    I nigdy nie pozalowalas jak juz sie przekonalas, ze biologiczka to niespelniona lekarka, a historych niespelniony prawnik?
                    • berta-death Re: Obraziam sie. 28.10.11, 19:28
                      > I nigdy nie pozalowalas jak juz sie przekonalas, ze biologiczka to niespelniona
                      > lekarka, a historych niespelniony prawnik?

                      Problem w tym, że w tych czołowych liceach też uczą sfrustrowani, niskoopłacani nauczyciele, którzy cierpią z powodu niespełnionych marzeń i ambicji. Matematyk z mojego ogólniaka teraz uczy w jednym z elitarnych liceów, podobnie jak i polonistka z mojej podstawówki. Myślisz, że oni stali się lepszymi nauczycielami w dniu zmiany pracy? Tak samo uczyli w tej przeciętnej szkole jak i uczą teraz.

                      Różnica tkwi w uczniach. W tych elitarnych szkołach często uczy się ambitna snobistyczna młodzież, dla której oczywistą oczywistością jest bycie naj, naj, dostanie się na prestiżowe kierunki prestiżowych uczelni, itp. Z tym, że rzadko kiedy osiągają to własną pracą. Nie jest tajemnicą, że ci uczniowie o niemalże od 1kl uczęszczają na korepetycje, które są formą płatnej protekcji umożliwiającą im dostanie się na wymarzone studia. Na takie lekcje oczywiście można chodzić będąc uczniem dowolnego ogólniaka, z tym, że w tych mniej elitarnych większości uczniów nie stać na coś takiego. Za moich czasów koszt lekcji gwarantujących się dostanie na studia był równoważny cenie dobrego samochodu.

                      Mój przeciętny ogólniak też nie był na ostatnim miejscu w rankingu. Były prawie 2 osoby na miejsce, więc większość uczniów to były osoby ze świadectwami z paskiem, bez większych problemów w nauce. Z tą różnicą, że nie byli to synowie i córki pracowników akademickich, adwokatów, lekarzy, architektów, dyrektorów, prezesów i cholera wie czego jeszcze. Nie były to też osoby zamożne. Może z jednym wyjątkiem. Nie było w związku z tym an rewii mody, ani snobowania, ani bufonady, ani chamstwa, ani lansowania się gadżetami, czy wakacjami ani oceniania nikogo przez pryzmat pochodzenia i zamożności. Z drugiej strony nie było też atmosfery ambicji, nauki i wyścigu szczurów. Takie w sumie dość nijakie to towarzystwo. Ani do nauki ani do rozrywki ani do niczego. Większość poszła na jakieś studia, kilka osób nawet na takie z wyższej półki, ale koniec końców nikt nie został nikim znanym, kasiatym i nie zdobył jakiegoś prestiżowego zawodu czy pozycji społecznej. Ot zwykli zjadacze chleba, chyba, że czegoś o kimś nie wiem, co też się może zdarzyć.

                      Z jednej strony jestem zadowolona z wyboru szkoły, bo te cztery lata przeleciały mi totalnie bezstresowo. Ani nie musiałam się martwić o oceny ani o relacje z nauczycielami ani o odnalezienie się wśród rówieśników. Ale z drugiej strony trochę drażnił i nadal drażni mnie ten totalny tumiwisizm zarówno uczniów jak i nauczycieli. Średnio jest to motywujące do pracy i myślenia poważnie o przyszłości. Nie mam porównania i trudno mi powiedzieć czy w innych szkołach jest podobnie. Nie potrafię też odpowiedzieć na pytanie czy jakbym mogła cofnąć się w czasie to ponownie dokonałabym tego samego wyboru.
                      • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 28.10.11, 19:51
                        "Nie potrafię też odpowiedzieć na pytanie czy jakbym mogła cofnąć się w czasie to ponownie dokonałabym tego samego wyboru."

                        Dziwnie czuje, ze dokonalabys innego wyboru, ale co ja tam wiem.

                        Wyscig szczurow moze zabic, ale "tumiwisizm" tez.
                        • berta-death Re: Obraziam sie. 28.10.11, 20:08
                          Pewnie dokonałabym innego, bo koniec końców liceum nie do końca spełniło moje oczekiwania. Ale tak jak napisałam wcześniej nie jestem pewna czy inne licea, nawet te lepiej notowane w rankingu rzeczywiście okazałyby się lepsze. Zwłaszcza pod kątem poziomu nauczania oraz kompetencji i zaangażowania nauczycieli.

                          Na pewno nie wybrałabym klasy ogólnej, tylko profilowaną. Nawet w tym samym liceum. Profilowane są lepsze bo po pierwsze z wiodących przedmiotów zazwyczaj dostają ambitnych nauczycieli a po drugie idzie tam nieco dojrzalsza i ambitniejsza młodzież, która wie czego od życia chce.
                          • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 28.10.11, 20:17
                            berta-death napisała:

                            > Pewnie dokonałabym innego, bo koniec końców liceum nie do końca spełniło moje o
                            > czekiwania. Ale tak jak napisałam wcześniej nie jestem pewna czy inne licea, na
                            > wet te lepiej notowane w rankingu rzeczywiście okazałyby się lepsze. Zwłaszcza
                            > pod kątem poziomu nauczania oraz kompetencji i zaangażowania nauczycieli.


                            Nie ma czegos takiego jak ideana szkola. W jednej masz stymulujace srodowisko, w drigiej relaksacyjna atmosfere. Chcialoby sie i jedno i drugie, a to w parach nie chodzi.
                            >
                            > Na pewno nie wybrałabym klasy ogólnej, tylko profilowaną. Nawet w tym samym lic
                            > eum. Profilowane są lepsze bo po pierwsze z wiodących przedmiotów zazwyczaj dos
                            > tają ambitnych nauczycieli a po drugie idzie tam nieco dojrzalsza i ambitniejsz
                            > a młodzież, która wie czego od życia chce.

                            Znam pelno dupkow po tych profilowanych klasach. Nie maja czym zaimponowac, to w drugim zdaniu zaraz po przedstawieniu podaja informacje, ze skonczyli mat-fiz gdzies tam. Jedyne osiagniecie, akurat dla mnie tak nieistotne, ze nie wiem co odpowiadac na takie dictum.

                            Inteligencja w normie ale brak umiejetnosci miedzyludzkich poraza. Albo jedna z forumowiczek tutaj: inteligentna, olimpiady, cuda nie wida, a lata na bezrobotnym siedzi. W koncu zaczela sie fotoszopa uczyc (za fundusz z urzedu pracy bodajrze), co i po zawodowce mozna opanowac.
                            Nic po tych profilach, jak brakuje normanie czowieczenstwa, lubienia ludzi. Siano, pycha, duma. Koncza jako sprzedawcy srodkow dopingujacych. A miala byc taka swietlana pezyszlosc. Nie zalowalabym.
                          • ajnina_1972 Re: Obraziam sie. 02.11.11, 20:38
                            a ja dokonałam wyboru jednego z najlepszych w mieście, nie bacząc na to, kto do niego chodzi tylko jak stoi w rankingach
                            nie odstraszyły mnie wieści, kto do niego chodzi, wymagania, nawet zaryzykowałam pójście poza rejon i udało się
                            potem wybrana uczelnia i doktorat i zawód, który lubię
                            wiec może nie dążyłaś do konkretnego celu i stąd ta "średniość", której ja z założenia, pomimo braku koneksji i pieniędzy, nie chciałam się poddać?
          • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 26.10.11, 19:47
            Teraz maly chodzi do tzw snobistycznej podstawowki. I polewa ze smiechu jak matki kolegow prosza o "jesli mozna to czworke z matematyki". Juz wie, ze w dobrych szkolach nie ma samych noblistow. Jest garstka wybitnych i duzo zdolnych, ale bez przesady.

            Jesli chodzi o aspekt materialny, liceum nie jest bajonsko drogie, sredniakow stac. Chodza w mundurkach i maja zakaz wnoszenia do szkoly gadgetow. Generalnie szpanowanie jest wiochmenskie, znajoma o tym wie, wiec watpie, ze chciala takie tresci przekazac.
            Tak sobie myse, czy jej czyms nie urazilam...raz odmowilam wspolnego wyjazdu. proponowala wspolny weekend. Innym razem moj syn protestowal ostentacyjnie, kiedy chciala swojego z moim wyslac na kamping...Moj nie przepada za tamtym, ciut gosnym chwalipieta.
    • gr.eenka zawsze trzeba ciągnąć w góręa nie w dół 26.10.11, 18:53
      i uczyć trzeba się od najlepszych.
    • wez_sie stopień naukowy 26.10.11, 23:10
      a jaki to stopień naukowy sie otrzymuje po ukonczeniu liceum zawodowego?
    • moonogamistka Re: Obraziam sie. 26.10.11, 23:26
      Mam core przed egzaminem do liceum. I mam uczulenie na ludzi chwalacych sie swoimi pociechami. A mam takich mnostwo. Wszyscy bujaja sie na korkach i innych konsultacjach...
      Nie wiem czy ze mna cos nie tak, ale dla mnei to zenujace i wkurzajace. Moja Mloda jest trudna, hiper-wrazliwa, artystka jak cholera, pyskata, rysuje przepiekne mangi, ale nikogo nia nie epatuje tym i nie zameczam. Powoli czuje sie winna, ze ze mna cos nie tak?
      W ogole jaki jest wzor na "SuperNastepnePokolenie? "
      Dac luz czy wbic zeby i wywalczyc??
      • zielona.zgaga Re: Obraziam sie. 27.10.11, 10:21
        Moonka, to jest temat na odrebny watek.
        Chwalenie sie dziecmi to moze nie, ale obiektywna ocena jak najbardziej. Jesli dziecko jest uzdolnione w jakims kierunku to dlaczego o tym nie rozmawiac i traktowac jak cos wstydliwego. Nasze pokolenie i pokolenie naszych rodzicow bylo wychowane w przeswiadczeniu, ze mowic o sobie pozytywnie nie wypada i nalezy wrecz byc skromnym FALSZYWIE SKROMNYM. Na zasadzie jak ktos ci powie, ze masz fajny ciuch, nie odpowiesz – no, tez mi sie podoba – tylko powiesz – eee stare-.
        Dla wlasnych dzieci jestesmy pierwszymi nauczycielami i pierwszymi krytykami, to stad czerpia pierwsze opinie o wlasnej osobie i swoich zdolnosciach. Nie powinnismy umniejszac ich osiagniec tylko ten ogien podsycac w nich i utwierdzac w przekonaniu, ze sie do ciegos nadaja. Ja nie opieram sie a zadnej literaturze fachowej, bo wierze, ze my matki posiadamy instynkt w odpowiednim wychowaniu , dla kazdego to moze oznaczac co niego).
        Wrazliwcom naprawde jest duzo trudniej i nalezy ich wspierac w specjalny sposob 
        (moge sie wypowiadac bo w moim domu same artysty byly i z perspektywy widze jaki wplyw ma sposob wychowania ) Staram sie nie popelniac bledow moich rodzicow i podkreslam umiejetnosci wlasnego dziecka, jednak w taki sposob, ze nie zameczam otoczenia.
        Jesli chodzi o autorke watku to nie odnosze wrazenia, ze chwali sie swoim synem, bo przyznaje, ze z matmy jest cienki. Tu mam bardziej wrazenie, ze autorka lubi podkreslac swoj status spoleczny i w jej mniemaniu najlepsze liceum to to, do ktorego chodza synowie lekarzy a nie to, ktore ma najlepsze osiagniecia.
        • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 28.10.11, 16:41
          "Jesli dziecko jest uzdolnione w jakims kierunku to dlaczego o tym nie rozmawiac i traktowac jak cos wstydliwego."
          Dokladnie. Moze wychowywanie na glupio pewnych siebie bucow jest pomyka, ale traktowanie zdolnosci jako cos wstydiwego jest wrecz krzywdzace. Prawdziwych zdolnosci nikt nie ma w nadmairze. Jesli sie ich nie szuka i nie rozwija, skazuje sie dziecko na ciezkie, niestysfakcjonujace zycie. a zeby zdolnosci rozwijac, naturalnie trzeba o nich mowic. Tylko trzeba wiedziec, ze mowi sie nie wszedzie, nie ze wszystkimi. I trzeba znac umiar.
          Co do mojego statusu spolecznego to sobie mysl co chcesz. Pragne podkreslic, ze lekarzy nie lubie w tym samym natezeniu co klechow. Sama nawet nie wiem skad mi sie to bierze. Ale zapewne nie z ksiezyca. Wiec nie wiem o czym piszesz w ostatnim zdaniu.
          Co do liceow "z osiagnieciami": male masz pojecie o edukacji skoro wyrazasz takie opinie. jestem gotowa rozwinac dyskusje, jesli Ci sie chce.
          • zielona.zgaga Re: Obraziam sie. 28.10.11, 16:56
            Sie nie nerwuj kobito, bo mowie tylko jakie odnosze wrazenie i to nie tylko na podstawie tego watku
            >Teraz maly chodzi do tzw snobistycznej podstawowki<
            przyznaj sama, ze daje do myslenia. Oprocz tego kiedys jakis watas o wstydzie wsrod znajomych lekarzy z powodu jakiegos wykonywanego zawodu.
            Generalnie mi to lata. Swiat jest pelen snobow.
            Zgadzamy sie co do kwestii pielegnowania zdolnosci u dzieci i ok.
            Moj mlody ma dopiero 6 lat wiec nie zasiegnelam jeszcze informacji na temat liceow z osiagnieciami. W przyszlosci zapewne to zrobie, choc ostateczny wybor pozostawie dziecku.
            Na pewno nie bede sie kierowac tym, w ktorym nosza najbardziej szpanerskie mundurki.
            • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 28.10.11, 18:17
              "Moj mlody ma dopiero 6 lat wiec nie zasiegnelam jeszcze informacji na temat liceow z osiagnieciami. W przyszlosci zapewne to zrobie, choc ostateczny wybor pozostawie dziecku. "

              He, he, ostateczny wybor pozostawisz dziecku 15-letniemu, ktory ma o swiecie tyle pojecia co slimak w skorupce. Typowe owijanie w bawelne snobow.
              Co do tzw. liceow z osiagnieciami, wlasnie mialam Ci pisac, ze nie ma czegos takiego. Jest albo nauczyciel z osiagnieciami, albo dziecko z osiagnieciami, a licea tylko na tym buduja swoja fame. jak ze szkoly odejdzie TEN nauczyciel, i To dziecko, to pozostanie zwykle liceum, z nauczycielami oplacanymi tylko 200 zl wicej od tych ze szkol publicznych. Nawet po Harwardzie
              nie wszystkim sie powodzi. Jedyne co atrakcyjne w takich liceach to kilkoro ludzi z ktorymi mozna sie na lata zaprzyjaznic (mowie o rodzicach).

              "Oprocz tego kiedys jakis watas o wstydzie w
              > srod znajomych lekarzy z powodu jakiegos wykonywanego zawodu. "
              He, he, zawsze jak sie o kims pisze, odbierasz to jako zakamufowane wlasne wstydy? No, to tez daje do myslenia. Zreszta masz swietna pamiec, bo ja ledwo sobie watas przypomnialam. Ta twoja pamiec tez daje do myslenia, przyznasz? Wiecej myslec o jakiejs Kochanicy niz ona sama o sobie.

              > Na pewno nie bede sie kierowac tym, w ktorym nosza najbardziej szpanerskie mund
              > urki.

              Dzieci ze szkoly mojego dziecka wygladaja jak pingwiny w tych mundurkach i przemykaja przez miasto w poplochu. Wiecej wstydu niz radosci, ale dwa wielkie problemy rodzic ma z glowy: szpanowanie w szkole ciuchami (dzieciaki szpanuja wszedzie, taka szkola czy siaka i wiele dzieci przez glupie ciuchy cierpi) i odpada zastanawianie sie w co go jutro ubrac. Dwie pary portek, dwie buzki i kupowane seryjnie 6 lat te same skarpetki. Zyc nie umierac. Dobra szkola dobra, choc sporo bucow, jak zawsze w tego typu placowkach. I znowu: buce to byly rodziny lekarskie.



              • berta-death Re: Obraziam sie. 28.10.11, 18:40
                > He, he, ostateczny wybor pozostawisz dziecku 15-letniemu, ktory ma o swiecie ty
                > le pojecia co slimak w skorupce.

                Nie gadaj, że za ciebie rodzice wybierali szkołę średnią. Będziesz pierwszą znaną mi osobą, która nie dokonała tego wyboru samodzielnie.
                I co ze studiami? Statystyczny 18 czy 19-latek też ma zbyt małe pojęcie o świecie i życiu żeby dokonywać tego wyboru samodzielnie, zwłaszcza jak trzeba za nie zapłacić grubą kasę. Potem jeszcze dochodzi małżeństwo. Zawierane też jest zazwyczaj przez bardzo młodych ludzi, którzy nie znają się ani na życiu ani na innych ludziach.
                • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 28.10.11, 19:12
                  "Nie gadaj, że za ciebie rodzice wybierali szkołę średnią. Będziesz pierwszą znaną mi osobą, która nie dokonała tego wyboru samodzielnie. "

                  Nie ma czegos takiego jak swiadome wybory. Swiat mlodego czlowieka jest zlepkiem informacji dostarczanych przez otoczenie. Rodzic ma bzika na punkcie palestry bedzie pchal dziecko na prawo, bzika na punkcie fizyki, to na scisle. "Pchanie" oczywiscie roznie sie przejawia, nie musi byc bardzo widoczne. mamusie wiedza, ze to nie trendy. Udaja, ze im zwisa i polewa, tylko czasem dzieciak sie wygada, ze dostal joby za troje, albo ze chce byc magikiem, ale tata widziw nim chirurga.
                  W wiekszosci rodzice stosuje tzw. miekka persfazje: jestes dobra w tym i w tamtym, bylabys swietnym ....., nazwa zawodu. Normalnie jak na katechezie, pranie mozgu tylko moze mniej nachalnie.
                  Tak samo jak wybieranie politykow w wyborach. Jaka swiadomosc?
                  • berta-death Re: Obraziam sie. 28.10.11, 19:40
                    Ale ogólniak to jeszcze nie wybór drogi życiowej. Zwykła szkoła taka jak podstawówka, gdzie wszystkie mają ten sam program i uczą tego samego. Rzadko się zdarza, żeby rodzice ingerowali w to czy potomek chce iść do VII LO, VIII czy jakiegokolwiek innego.
              • zielona.zgaga Re: Obraziam sie. 28.10.11, 18:51
                Jesli chodzi o moje dziecko, to od malego ucze go podejmowania decyzji. Moge go ukierunkowywac, ale chcialabym aby on byl tym, ktory decyduje i zeby byl swiadomy wyborow, ktore decyduja o jego przyszlym zyciu.

                Oczywiscie, ze sa licea, ktore maja osiagniecia. Opierane to jest na wynikach na olimpiadach i odsetku ucznoiw, ktorzy dostaja sie na wyzsze uczelnie z dobrymi wynikami.

                "szpanerskie mundurki" to metafora. Nie mialam na mysli kroju czy tkaniny, z ktorej jest wykonany.

                Nie sledze twoich watkow, nie pochlebiaj sobie. Watek o wstydliwym zawodzie wydal mi sie po prostu durny, dlatego go zapamietalam. Wyobrazilam sobie te atmosfere spotkan, gdzie to same dochtory siedza i jedza bulke przez bibulke i ten jeden biedaczyna co to pracuje w jakims huy wie czym musi udawac. Dla mnie zalosne.
                • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 28.10.11, 19:18
                  " Watek o wstydliwym zawodzie wydal mi sie po prostu durny, dlatego go zapamietalam. "

                  Tez czasem jakies watki zapamietuje ale bez skojarzen z nikiem...

                  Wyobrazilam sobie te atmosf
                  > ere spotkan, gdzie to same dochtory siedza i jedza bulke przez bibulke i ten je
                  > den biedaczyna co to pracuje w jakims huy wie czym musi udawac. Dla mnie zalosn
                  > e.

                  Zalosne, nie zalosne. Dla mnie to nie glupi watek. Czasem nie masz pojecia czym ludzie zyja, jak zyja i czym sie stresuja. Warto wiedziec. I wspolczuc, nie tej pracy, tylko tego stresu.



      • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 28.10.11, 16:24
        I gdzie ja sie tu chwale dzieckiem? Napisaam z czego jest cienki, ani slowa o zdolnosciach.
        Naleze do ludzi, ktorych zbiera na wymioty, jak slyszy rodzicow chwalacych sie swoimi dziecmi.
        "Robercik jest na poziomie dzieci starszych od siebie o dwa lata", "Piotrus rozwija sie szybciej niz rowiesnicy", "Madzia jest najlepsza z anglika2. Uhle...:/
    • miau_weglowy nowe stopnie naukowe no no 26.10.11, 23:28
      corka naukowca
      corka prywaciarzy PRLowskich
    • policjawkrainieczarow Re: Obraziam sie. 29.10.11, 02:27
      > Jak myslicie, czy ona tak z dobrego serca czy chce nam dowalic?

      nie wiem, so ludzie co tak majo, u mnie w klasie był kolo dwujęzyczny bo się wychował za granicą i poszedł do liceum do klasy o profilu językowym (język rozszerzony to ten jego drugi ojczysty). Moim zdaniem głupio, no ale co, sam sobie chciał dowalić?
      zresztą ponoć juz udowodniono w badaniach, że większość ludzi to mając do wyboru byc najbogatszym gościem w mniej zamożnej okolicy albo najbiedniejszym w mocno zamożnej wybrałaby tę pierwszą opcję.
    • porucznik.rzewski Re: Obraziam sie. 29.10.11, 10:42
      Prywatne liceum to panaceum na Twoje/Wasze mierne życie i kompleksy. Możesz się wysilać aż Ci zwieracze puszczą ale nie znajdziesz nawet ćwierć argumentu, że najgorsze prywatne jest lepsze niż jakiekolwiek publiczne.
      • kochanic.a.francuza Re: Obraziam sie. 01.11.11, 18:48
        nie znajdziesz nawet ćwierć argumentu, że najgorsze prywatne jest lepsze niż jakiekolwiek publiczne.

        Zgadzam sie z toba w calej okraglosci, nie, w calej.. jak to bylo? rozciaglosci:)
        ale my nie do najgorszego tylko do najlepszego celujemy. jak wyniki nie wystarcza to idziemy do publicznego, tam tez sa udzie:)
        A te zwieracze to jakas nowa dekoracja literacka?
    • kora3 Wiesz, na Twoim miejscu 29.10.11, 15:50
      niespecjalnie skupiałabym sie na tym, czy kolezanka dokuczała, czy nie. To naprawde drugorzedna sprawa.
      Poniekąd przeraza mnie takie podejscie "pedagogów", ze uczeń ma gdzieś być "gwiazdą". Ucznia liceum ma przygotować do MATURY, która jest przepustką na wybrane studia, a nie do gwiazdowania, albie niegwiazdowania.

      Rozumiem, ze twój syn nie ejst matematycznym orłem. Ale jako osoba, która odwaliła w zyciu wiele godzin korków z matmy na poziomie od podstawówki, po uczelnie powiem ci, że jakoś mało wierze w to, że dzieciak jest kompletnym betonem w tej mierze. Matematyka wymaga korzystania z nabytej już wiedzy w tym zakresie, jak wiekszosc nauk, ale moze jako jedna z najbardziej tego wymagających. Moze być tak, ze twój syn ma zaległosci, które siilnie hamują mu mozliwosci pójscia dalej.

      I nie mów mi, ze to niemozliwe, bo ...ja sama byłam takim uczniem. Sporo chorowałam w nizszych klasach podstawówki, sanatorium, do tego kiepskawa nauczycielka. No i byłam moze nie słaba, ale dosc przecietna z matmy :) do 7 klasy szkoły p[odstawowej, kiedy ją zmieniłam i ...trafiłam na super nauczycielkę tego przedmiotu. Z przecvietniaka stałam się fanem:) co pozwoliło mi zdać do szkoły sredniej o b. wysokim poziomie matematyki, a potem na studia techniczne i na matematykę (której nie zdołałam ukończyć, niestety:( ciągnąc dziennie polibude, a matematykę wieczoro). Może powinnaś wcale nie z powodu obrazy, bynajmniej! zmienic synowi korepetytorkę? Moze jej sposób przekazywania wiedzy do niego nie trafia - pomów z nim o tym po prostu, to nie tak małe dzicko, ze się nie da :)
      • kochanic.a.francuza Re: Wiesz, na Twoim miejscu 29.10.11, 17:29
        "Poniekąd przeraza mnie takie podejscie "pedagogów", ze uczeń ma gdzieś być "gwiazdą". Ucznia liceum ma przygotować do MATURY, która jest przepustką na wybrane studia, a nie do gwiazdowania, albie niegwiazdowania. "

        Moje poglady to juz pewnie hard core czy jak to tam mlodziez nazywa, ale uwazam, ze liceum to jest do nauki funkcjonowania w grupie. Wiedze zdobywa sie studiach, jej maly wycinek. Prawdziwa wiedze zdobywa sie i tak w pracy.
        Dlatego sama jestem zla na siebie i te korki, ale systemu nie zmienie. Plyniemy z nurtem.

        Zrobie tak jak piszesz, tyko musi byc "timing" dobry, na razie nie pasuje.
        Wiem, ze matmy mozna sie wyuczyc, tez tak mialam. Syn w szkole ma piatki i czworki z matmy a zaleglosci w "programie korkow" (tak, istnieje cos takiego). Wiec nierze ze da rade, jesli popracuje, a pracowac chce. Ze mlody sie podciagnie wiem, tylko ona mnie meczy.
        • kora3 Re: Wiesz, na Twoim miejscu 29.10.11, 17:44
          ją sobie odpusc i z tą wypowiedzią i z korkami dla syna. Cop do wiedzy - ogólnie masz rację, choć kiedy patrze na obecnych absolwqentów niektórych uczelni... no niewazne. Liceum ma mu dac mature, jak napisałam, przepustkę na studia. Tyle. Czy uczy funkcjonowanoia w grupie ...zalezy pewnie, od skłąduy grupy też. Ja skończyłam bardzo elitarną szkołę srednią grupa, w postaci klasy była bez zarzutu, za to bedac uczennicą szkoły sredniej wcale nie odczuwałam potrzeby, ni checi blizszych kontaktów z młodzieza spoza tej grupy. Wiec coś było nie tak :) ale było, mineło:) żadna szkoła, ani studia nie naucza prawdziwego zycia, bo to zaczyna sie w pracy :) tak czy owak - trzymam kciuki za matmę syna, a kolesznkae olej :)
        • berta-death Re: Wiesz, na Twoim miejscu 29.10.11, 21:42
          >uwazam, ze liceum to jest do nauki funkcjonowania w grupie.

          Planujesz, że syn do więzienia trafi albo jakiegoś obozu koncentracyjnego? Bo nie widzę w społeczeństwie innej instytucji, gdzie stosunki międzyludzkie byłyby zbliżone do tych szkolnych.
          • kochanic.a.francuza Re: Wiesz, na Twoim miejscu 01.11.11, 18:51
            Bo n
            > ie widzę w społeczeństwie innej instytucji, gdzie stosunki międzyludzkie byłyby
            > zbliżone do tych szkolnych.


            Nie widzisz? Serio? A u mnie w pracy to normalnie podstawowka, gorzej-przedszkole.
            • kora3 Nie, no jednak praca to co innego nt 02.11.11, 19:05

    • protozoan Ale dlaczego? 29.10.11, 21:17
      Ja tu od razu poczynię założenie, że w tym nie było ani jadu ani złośliwości tylko życzliwa rada. No bo tak: pani wykłada na Uniwersytecie, więc ze smarkaterią z podstawówki nie ma za wiele do czynienia. Przyzwyczajona jest jednak do studentów, których uczy się inaczej, no i zapewne są to osoby ze zdolnościami matematycznymi. Więc być może ona nie potrafi ocenić postępów i umiejętności Twojego syna w odniesieniu do jego rówieśników. W jej mniemaniu mogła być to dobra rada, żeby chłopak miał szansę rozwijać to w czym jest świetny, nie będąc ciśniętym ponad miarę i słysząc na okrągło w jak elitarnym i renomowanym miejscu jest. Wiem coś o tym, bo sama skończyłam renomowane liceum (przynajmniej było takie te dwadzieścia lat temu), i to jest mocno stresująca impreza, przynajmniej na początku zanim się człowiek zdoła przyzwyczaić.
      Chociaż tak BTW podejście Twojego syna bardzo mi się podoba, ambitne dziecię masz!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka