Dodaj do ulubionych

doświadczone w związkach - radźcie please...

28.10.11, 22:10
przesadzam?

ze swoim facetem spędzamy razem dużo czasu, to jest bardzo uczuciowy związek, porozumienie dusz i tak dalej. Nie ma trzymania na smyczy - spotyka się beze mnie ze znajomymi (nie tak często podobno, jak w czasach singlowskich, ale to tylko dlatego, że nie ma tylu okazji, a nie, że nie pozwalam.)Ogólnie na pewno jest bardziej towarzyski ode mnie, a poza tym przeprowadziłam się dla niego daleko od rodzinnego miasta i nie mam tu jeszcze znajomych (dużo pracuję, ale niestety w małej firmie, więc i w tym samym sosie wciąż).
Dzisiaj się okazało, że jedna ze znajomych zaprasza na piwo. No i tu się zaczyna ... Mogłam pójść, ale jutro rano wsiadam w pociąg (weekend wszystkich świętych..), a po całym tygodniu pracy ponad siły nie specjalnie mi się widzi zarywanie kolejnej nocy, więc powiedziałam:ok, ale ja to tylko tak na 2 godz. bym dała radę. I co on na to? Nie było opcji, że dobre i to, a potem wrócimy (to by i tak była jakaś 24 czy 1.00 w nocy), tylko od razu, że mnie wsadzi potem do taksówki (autobusem się mnie samą boi puścić) a sam wróci do towarzystwa (odwiezienie mnie nie miało by sensu, bo straciłby najlepsze chwile imprezy, a tak rzadko gdzieś wychodzi..)
No i zabolało mnie.

Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:15
      czyjeszczewolne napisała:

      >to jest bardzo uczuciowy związek, porozumienie dusz i tak dalej

      https://emoty.blox.pl/resource/laie_67.gif
      • martishia7 Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:17
        Się podłączę pod Twój komentarz :)
      • ronald.tusk Co się śmiejesz? Zazdrościsz jej wiary...? 28.10.11, 22:18
        W tym goownie wokół lepiej się zatracić i stracić niż udawać, że wszystko jest gitara i ryczeć w poduszkę...
      • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:18
        no ale śmieszne ... Zdanie umiesz sklecić? To coś z sensem poproszę
        • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:21
          to komentarz mój do jana_husa był, ale odpowiedzi się za szybko posypały ... Okazuje się, że nie tylko ja w domku zamiast na imprezie.
          • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:23
            A to jakiś obowiązek jest - imprezować w piątek?
    • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:17
      Erm... ale gdzie jest problem?
      • ronald.tusk Focha strzeliła...nie widzisz? 28.10.11, 22:18
        B/T
        • raohszana Re: Focha strzeliła...nie widzisz? 28.10.11, 22:22
          Dobry foch nie jest zły.
      • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:20
        No problem w tym (przynajmniej dla mnie i właśnie chcę wiedzieć, czy wyolbrzymiam czy nie), że zabolało mnie, że jak już jes okazja, żebyśmy we dwójkę gdzieś do ludzi wyszli, to dla niego te 2 godz. wspólnej zabawy są nic nie warte okazuje się, woli sam pół nocy z resztą towarzystwa...
        • kosc_ksiezyca Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:22
          A gdzie on to powiedział? Jak? Oczami tak pokazywał?
        • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:22
          Ale z czym Ty masz problem? Dlaczego uważasz, że to nie warte nic dla niego, te 2h? Wydziwiasz tak, że nie mogę zakleić Twojego toku myślowego.
        • maitresse.d.un.francais Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:25
          ale bawiliście się dwie godziny, czyż nie? potem ty chciałaś do domku, a on chciał bawić się dalej bez ciebie

          rozumiem, że zabawa z tobą powinna być dla niego tak wartościowa, że jak nie z tobą to wcale, ale ja tu problemu nie widzę
          • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:32
            maitresse.d.un.francais napisała:

            > ale bawiliście się dwie godziny, czyż nie? potem ty chciałaś do domku, a on chc
            > iał bawić się dalej bez ciebie
            >
            > rozumiem, że zabawa z tobą powinna być dla niego tak wartościowa, że jak nie z
            > tobą to wcale, ale ja tu problemu nie widzę

            dzięki, wreszcie coś więcej niż złośliwe komentarze. Może oceniam go zbyt ostro, bo wiem, że sama bym go nie wpakowała do taksówki, tylko solidarnie :) wróciła z nim. Kurczę, nie spotykamy się od miesiąca tylko ponad dwa lata i czy to jest dziwne, że jak idziemy gdzieś razem to wyobrażam sobie, że stamtąd razem wrócimy, chyba że coś nagłego się wydarzy (może już nie wnikajmy co)
            • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:36
              Uwaga, złośliwy komentarz!
              Bidny facet, bo jak na jego inne niż Twoje, wyobrażenia reagujesz jak na wypowiedzi na forum, to on życia nie ma!
              Koniec złośliwego komentarza!
            • szpilkaaaaa Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:37
              Dziwne jest to, że stosujesz zasadę "bo ja na jego miejscu to..." i jeżeli on ma inne podejście do danej kwestii niż Ty, to jest foch. On nie jest Tobą.
              • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:47
                szpilkaaaaa napisała:

                > Dziwne jest to, że stosujesz zasadę "bo ja na jego miejscu to..." i jeżeli on m
                > a inne podejście do danej kwestii niż Ty, to jest foch. On nie jest Tobą.

                no wiem, że nie jest mną. Wiem, że ma inne zdanie na wiele spraw, inne zwyczaje, itp,itd. Szanuję je i nie próbuję zmieniać (bo teraz to chyba myślicie, że ja to ta kontrolująca pancia). Zabolało mnie to, że nie widział, że jest okazja do spędzenia czasu razem gdzieś poza codziennością. Tak się poczułam trochę jak piąte koło u wozu
                • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:51
                  Zaraz, to on w końcu nie poszedł czy co? Przecież tam mieliście spędzić czas i on chciał razem, tak?

                  No nie kapiszi.
                  • szpilkaaaaa Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:52
                    :D
                  • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:54
                    oj roachszana ... Poszedł w końcu sam, bo już tak sobie humor popsuliśmy wzajemnie, że pójście razem by było chyba gorsze. Wróciłam po pracy do domu, a on na imprezę prosto. Wersja, że wsiadam w taksówkę po dwóch godzinach a on mi macha papa nie pasowała mi :(
                    • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:57
                      Czyli problem zrobiłaś Ty, a nie on.
                      Warto było się awanturować i psuć humory, zamiast fajnie się bawić razem przez te 2h?
                      Weźcie idźcie gdzieś razem na to konto, jak już wrócisz i o.
                      • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:02
                        teraz to nie dość, żem z fochem, to jeszcze czarno widzę nasza przyszłość. "Porozumienie dusz' szlag trafił:(
                        • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:04
                          Nie trafił. Porozumienie dusz [ bogowie, ale bzdurne określenie, tak w ogóle ] to nie oznacza, że on ma robić jak Ty chcesz czy mieć takie samo podejście jak Twoje.
                          Robisz z igły widły, jednorazowa sytuacja a problem nie wiadomo jaki.
                          Dla informacji - naprawdę, to, że zostaje na imprezie i nie traci czasu na dowożenie Cię do domu to nie znaczy, że Cię nie chce, nie kocha i ma w nosie.
                          • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:08
                            dzięki :)

                            zdaję sobie sprawę, że mam tendencje do przesadzania, stąd przecież wątek. Ale mógł to jakoś inaczej rozegrać chyba? Czy całkiem mi odbiło już?
                            • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:11
                              czyjeszczewolne napisała:

                              > dzięki :)
                              *
                              Proszsz :)

                              > zdaję sobie sprawę, że mam tendencje do przesadzania, stąd przecież wątek. Ale
                              > mógł to jakoś inaczej rozegrać chyba? Czy całkiem mi odbiło już?
                              *
                              Ale jak inaczej? Odbija Ci nieco ;)
                • szpilkaaaaa Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:51
                  Ale o co Ci chodzi? Że nie prosił żebyś posiedziała dłużej niż 2 godziny?
                  • best.yjka Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:31
                    O oczekiwania księżniczki. Bo się NIE DOMYŚLIŁ buuuuuuuu......
            • maitresse.d.un.francais Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:39
              czyjeszczewolne napisała:

              > maitresse.d.un.francais napisała:
              >
              > > ale bawiliście się dwie godziny, czyż nie? potem ty chciałaś do domku, a
              > on chc
              > > iał bawić się dalej bez ciebie
              > >
              > > rozumiem, że zabawa z tobą powinna być dla niego tak wartościowa, że jak
              > nie z
              > > tobą to wcale, ale ja tu problemu nie widzę
              >
              > dzięki, wreszcie coś więcej niż złośliwe komentarze.

              Nie ma za co, mój był za to ironiczny. Owszem, mniej więcej zrozumiałam o co ci chodzi, ale nie podzielam. To infantylne jakieś.

              Może należało ustalić JEGO i TWOJE oczekiwania.
              • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:40
                Oj Metresa, no chyba wiadomo, że jej ważniejsze, nie? ;)
      • samuela_vimes Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 29.10.11, 15:37
        raohszana napisał:

        > Erm... ale gdzie jest problem?

        No właśnie...?
    • happy_time Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:20
      Nie wiem o co chodzi. O tę taksówkę czy, że boi się puścić cię samą autobusem?
      • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:23
        happy_time napisała:

        > Nie wiem o co chodzi. O tę taksówkę czy, że boi się puścić cię samą autobusem?

        Oj, o to, że chce mnie spławić. Nawet mu przez myśl nie przyszło, że może wrócimy razem. Kurczę, i tak bym pewnie posiedziała tam z nim dłużej.
        • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:24
          Dlaczego spławić? To TY zdecydowałaś, że chcesz tyle i tyle tam siedzieć i masz do niego o to pretensje? :D
          • kosc_ksiezyca Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:42
            No bo on ją chce tak usilnie i mocno spławić, że ona to sobie imaginuje, przyswaja i mówi jako swoje, że chce wracać wcześniej. Oj, jak Ty nic nie rozumiesz! I jeszcze jesteś złośliwy!
            • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:50
              kosc_ksiezyca napisała:

              > Oj, jak Ty nic nie rozumiesz!
              *
              Ta jest, nie rozumiem o co chodzi tej pani i dlaczego pan ma na długość pępowiny chodzić.

              > I jeszcze jesteś złośliwy!
              *
              Zawsze, wszędzie i przy każdej okazji :D
        • maitresse.d.un.francais Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:26
          czyjeszczewolne napisała:

          > happy_time napisała:
          >
          > > Nie wiem o co chodzi. O tę taksówkę czy, że boi się puścić cię samą autob
          > usem?
          >
          > Oj, o to, że chce mnie spławić. Nawet mu przez myśl nie przyszło, że może wróci
          > my razem.

          No przecież ty sama chciałaś wrócić wcześniej, prawda?
          • szpilkaaaaa Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:29
            Typowe dla niektórych kobiet. Nie ma problemów więc trzeba sobie jakiś wymyślić. A że głupi...
        • happy_time Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:39
          Jak to spławić? Przecież to ty chcesz wyjść wcześniej. Uważasz, że skoro ty chcesz to on też musi?
      • ronald.tusk Ja mogę ją podwieźć w razie co... 28.10.11, 22:26
        Po co ma się dziewczyna autobusem szlajać? Wszak to nie XX wiek...
    • lonely.stoner Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:41
      wg mnie to najlepiej by bylo to ustalic od poczatku- to znaczy ja rozumiem twojego posta tak- ze zanim poszliscie powiedzials mu ze chcesz wyjsc wczesniej bo rano musisz gdzies jechac i oczekiwalas ze on wyjdzie z toba razem i wrocicie razem do domu. Ale on tego ani nie potwierdzil, ani nie zaprzeczyl, tylko o 24 jak wyszlas z imprezy wsadzil cie w takse i zostal dalej.
      Moglabys w sumie na przyszlosc to ustalic i sie zapytac jak potem ma byc? mniejsze rozczarowanie by bylo jakbyscie o tym pogadali i by cie facet uprzedzil ze chce dluzej pobalowac i czy nie masz nic przeciwko temu zeby sama wracac do domu?
      • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:52
        trochę mniejsze :) jak skomentował, że odwożenie mnie do domu to strata czasu ... Oj, widzę z tych komentarzy, że infantylna damulka ze mnie, w dodatku z fochem. No cóż, wypada przełknąć i tyle:)
        • lonely.stoner Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 22:56
          czyjeszczewolne napisała:

          > trochę mniejsze :) jak skomentował, że odwożenie mnie do domu to strata czasu .
          > .. Oj, widzę z tych komentarzy, że infantylna damulka ze mnie, w dodatku z foch
          > em. No cóż, wypada przełknąć i tyle:)

          hmm, no odwozenie kogos do domu z imprezy na ktorej sie ma zamiar posiedziec dluzej to jest STRATA czasu.
          Ja ogolnie jak ide gdzies z moim facetem to wychodzimy razem (tez niestety czesto 'przeze mnie' bo rano musze cos tam zrobic), jesli w ogole nie moge isc - to on idzie sam, albo zostaje ze mna w domu. Raczej nie zdarza sie zebym ja wyszla wczesniej i on zostal, ale gdyby tak bylo to pewnie nie mialabym problemu z tym zeby sama wsiasc w taksowke i pojechac. Nie oczekiwalabym ze bedzie wiozl mnie do domu, i potem wracal z powrotem na impreze, bezsensu.
          • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:01
            ale zazwyczaj wracacie razem ze względu na Twoje jakieś sprawy. A jak ja się tego spodziewam, to mnie forumowicze wyszydzają, że foch.. Tu było tak, że jak sie pojawiło zaproszenie i jak powiedziałam, że niestety tylko na jakieś 2 godz. dam radę, to on sobie od razu pomyślał, że odwożenie mnie to strat czasu dla niego i lepiej, jak nie pójdę w ogóle, skoro nie chcę wracać tą taksówką sama. Zabolało. Może niesłusznie, ale chce więcej opinii jeszcze.
            • raohszana Forumu, myśl za mnie! 28.10.11, 23:02


            • szpilkaaaaa Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:06
              To jeszcze raz: on nie jest Tobą jak również nie jest facetem koleżanki Lonely Stoner. Czy to tak trudno zrozumieć?

              A tak z ciekawości: ciągle piszesz "chciałabym to, chciałabym tamto". A powiedziałaś mu o tym?
              • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:12
                no to kurczę wychodzi na to, że mi nie pasuje on, tylko facet taki jak koleżanki LonelyStoner. Chyba może mi jakieś zachowanie partnera nie pasować, tak?
                • szpilkaaaaa Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:20
                  Facet koleżanki Lonely Stoner jest już jak wiesz zajęty. Przykro mi.

                  Owszem, może Ci nie pasować ale na miłość boską w tej sytuacji zdecydowanie przesadzasz. Wszyscy Ci to piszą a Ty nadal swoje. Rozmawiałaś z nim w ogóle o tym czy liczyłaś, że sam się domyśli?
            • maitresse.d.un.francais Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:06
              to on sobie od razu pomyślał, że odwożenie mnie to strat czasu dla ni
              > ego i lepiej, jak nie pójdę w ogóle


              ???

              A skąd wiesz, co sobie pomyślał???

              Zaczynam rozumieć jojczenie tutejszych forumowiczów. Jeśli istotnie trafiają na takie kobiety...

              Następnym razem artykułujesz jasno i wyraźnie oczekiwania.

              Ty: (dzień przed imprezą) ALE KOCHANIE WRÓCISZ ZE MNĄ?
              On: NIE KOCHANIE, ZOSTANĘ JESZCZE.
              Ty: SPŁAWIASZ MNIE???
              On: SAMA CHCESZ PRZECIEŻ WCZEŚNIEJ WRÓCIĆ.
              Ty:NO ALE MYŚLAŁAM, ŻE ZE MNĄ WRÓCISZ!
              On: NIE KOCHANIE, NIE WRÓCĘ Z TOBĄ, CHCIAŁBYM POTEM JESZCZE ZOSTAĆ.

              itd. itp.
              • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:14
                nie było czasu na wcześniejsze komunikowanie, bo o imprezie oboje dowiedzieliśmy się parę godzin przed :(
                • maitresse.d.un.francais Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:21
                  czyjeszczewolne napisała:

                  > nie było czasu na wcześniejsze komunikowanie, bo o imprezie oboje dowiedzieliśm
                  > y się parę godzin przed :(

                  I kwadransa na komunikowanie nie dało się wykroić.
            • lonely.stoner Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:14
              czyjeszczewolne napisała:

              > ale zazwyczaj wracacie razem ze względu na Twoje jakieś sprawy. A jak ja się te
              > go spodziewam, to mnie forumowicze wyszydzają, że foch.. Tu było tak, że jak si
              > e pojawiło zaproszenie i jak powiedziałam, że niestety tylko na jakieś 2 godz.
              > dam radę, to on sobie od razu pomyślał, że odwożenie mnie to strat czasu dla ni
              > ego i lepiej, jak nie pójdę w ogóle, skoro nie chcę wracać tą taksówką sama. Za
              > bolało. Może niesłusznie, ale chce więcej opinii jeszcze.

              no to tez pisze- ustal z nim to na poczatku, ze wolalabys zebyscie wracali razem, moze on uznal ze to nic takiego skoro o tym nie rozmawialiscie wczesniej, a teraz pewnie wroci do domu i zastanie wielkiego focha z niezrozumialego dla niego powodu.
              • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:16
                foch już mniejszy znacznie, ale rozczarowanie pozostało.
                Boję się, że dla niego moje stanowisko, czyli 'jak gdzieś wychodzimy, to wracamy razem' będzie bezzasadne. A dla mnie to istotne jest.
                • maitresse.d.un.francais Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:20
                  czyjeszczewolne napisała:

                  > foch już mniejszy znacznie, ale rozczarowanie pozostało.
                  > Boję się, że dla niego moje stanowisko, czyli 'jak gdzieś wychodzimy, to wracam
                  > y razem' będzie bezzasadne. A dla mnie to istotne jest.

                  A dlaczego?
                  • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:24
                    co dlaczego? Dlaczego istotne dla mnie? No dobre pytanie :) Przemyślę:)
                    • maitresse.d.un.francais Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:26
                      czyjeszczewolne napisała:

                      > co dlaczego? Dlaczego istotne dla mnie? No dobre pytanie :) Przemyślę:)

                      To nie wiesz nawet dlaczego???

                      Kuźwa, mogłabym prowadzić terapię twojego związku.
                      • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:27
                        wiem, ale aż tak się przed obcymi nie otwieram ;)
                        • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:28
                          Z tego co widać - przed dobrze znanym facetem też nie.
                          • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:29
                            no dobra, idę spać, jutro wczesna pobudka. Miłego wieczoru wszystkim :)
          • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:05
            poza tym, to lonely.stoner Ty wychodzisz ze swoim chłopakiem częściej, więc sporadyczne przypadki, gdy chcesz wyjść wcześniej i sama decydujesz, że wrócisz taksą są ok. Ale u nas tych wspólnych wyjść w większym gronie jest mało, więc jak się już zdarzyło to miałam nadzieję, że się ucieszy, że wychodzimy, a nie zmartwi tym, że tylko na 2-3 godziny i będzie wolał pójść sam.
            • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:07
              To w końcu on wolał iść sam? On zdecydował, że Ty nie idziesz czy Ty taką decyzję podjęłaś?
              • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:20
                to jeszcze raz jaśniej może ...:

                1) ja chciałam na 2 godz, bo dłużej fizycznie nie dam rady
                2) on na to, że autobusem mnie nie puści, to taksówką wrócę. Nie odwiezie mnie, bo szkoda czasu, jak impreza w toku
                3) ja rozczarowana, że nie proponuje, że razem wrócimy i szkoda mu czasu na odwiezienie
                4) on, że rzadko wychodzi i chce zostać dłużej
                5) ja na to, że nie idę w takim razie
                • szpilkaaaaa Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:23
                  Gratuluję, jak tak dalej pójdzie to jedyną osobą, na którą będziesz mogła się foszyć będziesz Ty sama :)
                  • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:24
                    Taaa, każe mu spadać, a potem powie, że to on wolał ;)
                    • szpilkaaaaa Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:27
                      Niewdzięcznik! :) Przecież tak się starała!
                      • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:29
                        A on, ten niszczyciel rzyć niewieścich, wpędził ją w lata!
                        • szpilkaaaaa Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:32
                          Na dodatek nie czyta w jej myślach!
                          • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:34
                            Pewno czyta, ale złośliwie robi na przekór!
                            • szpilkaaaaa Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:38
                              :D No dobra: nie chciał żeby szła na to piwo ale przekornie ją zaprosił wiedząc, że i tak foch wygra z rozsądkiem. Tym sposobem ma to co chciał i jeszcze wszyscy uważają ją za histeryczkę. Majstersztyk!
                              • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:42
                                I pewno przewidział, że ona poleci na forumie i dopiero wyjdzie jaka to z niej waryjotka!
                                • szpilkaaaaa Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:44
                                  hahahhahaha

                                  Facet jest geniuszem. Autorka pewnie jednak stwierdzi, że dla niego warto stać się kobietą bluszczem.
                                  • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:46
                                    I tak powstanie Poison Ivy. Gdzie jest Batman?!
                                    • szpilkaaaaa Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:53
                                      Dexter bardziej mi tu pasuje.
                                      • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:56
                                        Tja, na ignorancję to książka, a na niektóre przypadki to tylko 9mm ołowiu i szpadel ;)
                                        • szpilkaaaaa Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 29.10.11, 00:00
                                          Może autorka ma coś z dexterowego "mrocznego pasażera" (tylko to trochę inna wersja: w taksówce) ;)
                                          • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 29.10.11, 00:17
                                            Może lepiej nie wnikać, bo ja chcę żyć! ;)
                • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:24
                  No więc czego Ty chcesz od tego faceta?! To TY zdecydowałaś, że nie pójdziesz, a teraz marudzisz na niego! No proszę, weź to przeczytaj jeszcze raz i chwilę się zastanów!
                  • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:26
                    zdecydowałam, że nie pójdę, bo jak mi zakomunikował, że nie odwiezie mnie, bo to strata czasu, to mi się wychodzenia odechciało
                    • szpilkaaaaa Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:30
                      Długo zamierzasz nam jeszcze udowadniać, że to Ty głupio postąpiłaś a nie on? :)
                    • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:31
                      Ale to TY zdecydowałaś, a do niego masz pretensje nie wiadomo jakie i nadinterpretujesz.
            • maitresse.d.un.francais Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:08
              czyjeszczewolne napisała:

              > poza tym, to lonely.stoner Ty wychodzisz ze swoim chłopakiem częściej, więc spo
              > radyczne przypadki, gdy chcesz wyjść wcześniej i sama decydujesz, że wrócisz ta
              > ksą są ok. Ale u nas tych wspólnych wyjść w większym gronie jest mało, więc jak
              > się już zdarzyło to miałam nadzieję, że się ucieszy, że wychodzimy, a nie zmar
              > twi tym, że tylko na 2-3 godziny i będzie wolał pójść sam.

              Ale zagmatwałaś. Przestaję rozumieć cokolwiek, poza tym, że nie jesteś pewna jego uczuć, i zgodnie z moją metresową tradycją stawiam ci diagnozę: niepewność siebie i brak pewności co do bycia kochaną. Ale mogę się oczywiście mylić.
            • szpilkaaaaa Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:09
              Wolał pójść sam? Skąd ten wniosek?
              • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:23
                no napisałam przecież, że jak się okazało, że mam wracać, to stwierdził, że lepiej jak zostanę w domu, to on nie będzie czasu tracił na odwożenie mnie
                • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:25
                  czyjeszczewolne napisała:

                  > no napisałam przecież, że jak się okazało, że mam wracać, to stwierdził, że lep
                  > iej jak zostanę w domu, to on nie będzie czasu tracił na odwożenie mnie
                  *
                  I czego kłamiesz? Cytuję:

                  "1) ja chciałam na 2 godz, bo dłużej fizycznie nie dam rady
                  2) on na to, że autobusem mnie nie puści, to taksówką wrócę. Nie odwiezie mnie, bo szkoda czasu, jak impreza w toku
                  3) ja rozczarowana, że nie proponuje, że razem wrócimy i szkoda mu czasu na odwiezienie
                  4) on, że rzadko wychodzi i chce zostać dłużej
                  5) ja na to, że nie idę w takim razie "
                  • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:28
                    przeczytaj uważniej i skojarz chronologicznie
                    • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:30
                      Kobieto, tam nie ma nic, że to on powiedział, że lepiej żebyś została. TY stwierdziłaś, że nie idziesz. TY, do chmurwy. Czemu zrzucasz na niego odpowiedzialność, skoro on rzekł ino, że nie ma sensu Cię odwozić i chce zostać dłużej.
                      • czyjeszczewolne Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:35
                        czytaj uważnie i doczytasz się, że powiedział, że skoro chcę iść na tak krótko i będzie kłopot z powrotem, to lepiej, żebym nie szła. Capisci?
                        • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:42
                          Wybolduj mi, gdzie to było, że on nie chce żebyś szła, bo ja dalej nie widzę.
                          • szpilkaaaaa Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:48
                            Jeszcze nie znasz zasad autorki. Odpowiem za nią: domyśl się gdzie :D
                            • raohszana Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:51
                              Ale właśnie czarny kocurz poturlał gdzieś szklaną kulę i nie mogę wyczytać gdzie!
            • lonely.stoner Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:17
              czyjeszczewolne napisała:

              > poza tym, to lonely.stoner Ty wychodzisz ze swoim chłopakiem częściej, więc spo
              > radyczne przypadki, gdy chcesz wyjść wcześniej i sama decydujesz, że wrócisz ta
              > ksą są ok. Ale u nas tych wspólnych wyjść w większym gronie jest mało, więc jak
              > się już zdarzyło to miałam nadzieję, że się ucieszy, że wychodzimy, a nie zmar
              > twi tym, że tylko na 2-3 godziny i będzie wolał pójść sam.

              tak sie zdarza ze akurat wspolnych wyjsc mamy raptem 1 w miesiacu, albo raz na 2 miesiace- taka mamy oboje prace i zycie rozjechane ze nie mozemy czesciej razem nigdzie wychodzic i juz.
              Poza tym uwazam ze powinnas jednak rozmawiac z nim a nie zakladac ze on zgaduje albo telepatycznie sie domysla o czym ty myslisz.
    • buuenos Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 28.10.11, 23:06
      doswiadczone w zwiazkach nie pchalyby sie na impreze wiedzac,ze moga tylko 2 godz tam spedzic ( sie nie oplaca wole sie wyspac tudziez przygotowac do wyjazdu).Ale nie,lepiej pojsc,a na koniec strzelic focha,ze partner woli zostac zamiast wracac z wybranka,kanapki na doge zrobic i kawy naparzyc.
      • best.yjka Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 29.10.11, 01:48
        FOCH podstawą związku. Bez tego ni rusz. Kiedyś trzeba będzie wytłuc zastawę, co się od nielubianej ciotki dostało z okazji zaślubin. Trenuje się przed :p
    • hildegarda-z-plocka Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 29.10.11, 00:23
      no coz, skoro wychodzicie gdziekolwiek naprawde rzadko, to tym bardziej rozumiem to, ze skoro juz raz na miesiac twojemu facetowi udaje sie wyrwac na impreze, to chcialby zostac dluzej. nie rozumiem czemu mialby przerywac impreze wtedy, kiedy ona dopiero sie rozkreca tylko i wylacznie dlatego, ze ty nie masz sily juz na niej siedziec. a tego odwozenia tez za bardzo nie rozumiem- mialby pojechac z toba tramwajem a potem wrocic? czy nie wypic w ogole piwa na imprezie tylko jechac autem/ moim zdaniem, niepotrzebnie robisz probem z takiej pierdoly:)
    • astrofan Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 29.10.11, 00:50
      z zainteresowaniem przeczytałem ten wątek, i mam drobne pytanie do założycielki wątka, czy jako przedstawicielka UFO możesz mi powiedzieć jakim systemem liczbowym się posługujecie?
    • 83kimi Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 29.10.11, 15:18
      Rozumiem, że chciałabyś, żebyście wrócili razem. Z drugiej strony powinnaś zrozumieć, że Ty jesteś bardziej typem domatora, a Twój chłopak imprezowicza. Sama napisałaś, że kiedyś częściej imprezował. Tobie imprezy do szczęścia nie są potrzebne, ale Twój facet jest rozrywkowy i może zwyczajnie brakuje mu wyjść. Powinnaś zrozumieć, że on też ma swoje potrzeby. Chciał, żebyś wróciła taksówką, czyli zależy mu na Twoim bezpieczeństwie.
      Strzelanie fochów nie ma sensu, trzeba było spokojnie wszystko wyjaśnić, jasno przedstawić swoje oczekiwania. Rzadko który facet domyśla się sam, czego oczekuje jego kobieta.
    • facettt biedactwo - juz placze z tego powodu 29.10.11, 15:32
      czyjeszczewolne napisała:
      No i zabolało mnie.


      Masz jeszcze duzo innych podobnie durnych problemow ?
    • hulaszczy_tryb_szycia Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 29.10.11, 16:33
      o żesz kurtfa forum rządzi, forum radzi... jak zwykle.

      jakby mi chłop zaproponował, żebym wróciła z imprezy taksówką, bo dla niego za wcześnie, to bym ze wszystkich stron troskliwie go oglądała, czy ktoś mu czymś w łeb nie zasunął.

      to mówiłam ja, która robi za szofera po każdym meczu i męskiej imprezie, na którą chłop idzie sam.
      • maitresse.d.un.francais Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 29.10.11, 18:32
        jakby mi chłop zaproponował, żebym wróciła z imprezy taksówką, bo dla niego za wcześnie, to bym ze wszystkich stron troskliwie go oglądała, czy ktoś mu czymś w łeb nie zasunął.

        ależ dlaczego?
        • hulaszczy_tryb_szycia Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 30.10.11, 05:24
          > jakby mi chłop zaproponował, żebym wróciła z imprezy taksówką, bo dla niego za
          > wcześnie, to bym ze wszystkich stron troskliwie go oglądała, czy ktoś mu czymś
          > w łeb nie zasunął.
          >
          > ależ dlaczego?

          iii bo ja wiem? może chodzi o bezpieczeństwo, może o zdolność do kompromisu a może o wyższość czasu spędzonego wspólnie nad czasem spędzonym oddzielnie. a może o to, że osobie nie oczadzonej przymusem tolerancji za wszelką cenę zaświta w głowie pytanie, na co też partner zamierza spożytkować drugą połowę nocy pozbywszy się mnie za pomocą taksówki.

          metreso, weź spytaj swojego, czy miałby coś przeciwko byciu odesłanym z imprezy, bo ty sobie jeszcze pobalujesz z chłopakami :)
          • maitresse.d.un.francais Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 30.10.11, 19:17

            > metreso, weź spytaj swojego, czy miałby coś przeciwko byciu odesłanym z imprezy
            > , bo ty sobie jeszcze pobalujesz z chłopakami :)

            Kiedy ja nie mam. A imprez nie znoszę, więc i tak chodziłby sam.
            • hulaszczy_tryb_szycia Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 30.10.11, 23:55
              ano właśnie nie miałam pewności, czy sytuacja ostatnio zmieniła oblicze czy też jeździsz po dziewczynie, że infantylna, choć nie masz pojęcia, co sama byś zrobiła.
              • maitresse.d.un.francais Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 31.10.11, 00:46
                hulaszczy_tryb_szycia napisała:

                > ano właśnie nie miałam pewności, czy sytuacja ostatnio zmieniła oblicze czy też
                > jeździsz po dziewczynie, że infantylna, choć nie masz pojęcia, co sama byś zro
                > biła.

                Mam pojęcie. Powtarzam, nie znoszę imprez.
    • taka-sobie-mysz Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 29.10.11, 22:56
      Na przyszłość radzę nie pytać się na forum o takie sprawy - tutaj same wyzwolone panie bywają, co to na wszystko swoim panom pozwalają, bo przecież mamy XXI wiek i w ogóle i nawet gdyby były w 9 miesiącu ciąży i miały zaraz rodzić a ich facet powiedziałby, że teraz wyjeżdza na 2 tygodnie z kolegami w góry odpocząć - to by się z uśmiechem na ustach zgodziły, no bo one takie wyzwolone są.

      A wracając do tematu - jeśli gdzieś z moim facetem wychodzimy - to naturalne jest, że wracamy razem. Inne rozwiązaniejest dla nas (mnie i mojego partnera) co najmniej dziwne.
      • nowy99 Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 29.10.11, 23:15
        Dla mnie takoż.

        Na przyszlosc niech mu powie, ze nie chce, by on zostawal sam dluzej. Albo, zeby szedl na impre sam.

        Swoja droga jakas rysa na zaufaniu do niego tu mi sie maluje. Moze w tym towarzystwie nie wszyscy godni zaufania? Cos z tym zaufaniem do niego mi tu nie gra. Moze sa ku temu powody. Jesli sa to sie nie ma co dziewczynie dziwic.
      • hildegarda-z-plocka Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 30.10.11, 17:33
        ale o czym ty mowisz? pominmy tutaj kwestie plci: gdybym miala mozliwosc wyjsc na impreze tylko RAZ w miesiacu, a moj facet siwterdzilby, ze nie ma sily i spac mu sie chce, to powiedzialabym mu papa i bawila sie dalej do rana. wiadomo tez, ze nie zostawilabym go w domu z 40stopniowa goraczka, ale gdyby uznal, ze go boli glowa i w ziwazku z tym nie chce mu sie wychodzic, to bym poszla sama a nie skakala wokol niego. i nie rozumiem naprawde o co jest ta cala sprawa. przeciez facet nie chcial jej puscic pieszo droga przez lat 3 km, zeby sobie wracala, tylko chcial, zeby weszla do taksowki i pojechala do domu. autora chyba nie jest ulomna i optrafi wyjsc z taksowki, zaplacic oraz otworzyc drzwi swojego mieszkania bez pomocy chlopaka?
    • sofitell Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 29.10.11, 23:09
      No i zabolało mnie.
      Słusznie, do tego niedobrze rokuje waszemu związkowi.
    • qw994 Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 31.10.11, 09:17
      Ależ ty przesadzasz.
    • kochanic.a.francuza Re: doświadczone w związkach - radźcie please... 31.10.11, 11:59
      Moim zdaniem nie powinas chodzic na imprezy, jesli nie masz na to sil. Imprezowanie to nie jest obowiazek. Wyjscie tylko na dwie godziny brzmi jak przykry obowiazek i zaspokojenie towarzyskiech oczekiwan meza.
      Problem czy przezyjesz to, ze sam sie bawi. Wiekszosc kobiet nie lubi zostac sama w domu kiedy maz "baluje" do pozna, pod jej nieobecnosc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka