czyjeszczewolne
28.10.11, 22:10
przesadzam?
ze swoim facetem spędzamy razem dużo czasu, to jest bardzo uczuciowy związek, porozumienie dusz i tak dalej. Nie ma trzymania na smyczy - spotyka się beze mnie ze znajomymi (nie tak często podobno, jak w czasach singlowskich, ale to tylko dlatego, że nie ma tylu okazji, a nie, że nie pozwalam.)Ogólnie na pewno jest bardziej towarzyski ode mnie, a poza tym przeprowadziłam się dla niego daleko od rodzinnego miasta i nie mam tu jeszcze znajomych (dużo pracuję, ale niestety w małej firmie, więc i w tym samym sosie wciąż).
Dzisiaj się okazało, że jedna ze znajomych zaprasza na piwo. No i tu się zaczyna ... Mogłam pójść, ale jutro rano wsiadam w pociąg (weekend wszystkich świętych..), a po całym tygodniu pracy ponad siły nie specjalnie mi się widzi zarywanie kolejnej nocy, więc powiedziałam:ok, ale ja to tylko tak na 2 godz. bym dała radę. I co on na to? Nie było opcji, że dobre i to, a potem wrócimy (to by i tak była jakaś 24 czy 1.00 w nocy), tylko od razu, że mnie wsadzi potem do taksówki (autobusem się mnie samą boi puścić) a sam wróci do towarzystwa (odwiezienie mnie nie miało by sensu, bo straciłby najlepsze chwile imprezy, a tak rzadko gdzieś wychodzi..)
No i zabolało mnie.