Dodaj do ulubionych

zerwanie sms-em

06.11.11, 10:10
watek rozrywkowo-filozoficzny. nie mam wielkiego doswiadczenia w zrywaniu i nie cierpie tego robic, wlasciwie zupelnie nie umiem i najczesciej mecze sie tak dlugo, az ta smutna powinnosc spadnie na druga osobe.
no ale dwa razy w zyciu mi sie zdarzylo. zadzwonilam, poprosilam o spotkanie, potem face to face wylozylam kawe na lawe. do glowy by mi nie przyszlo by okazac taki brak szacunku dla drugiej osoby jak zerwanie smsem czy mailem. co wiecej obiecalam, ze jak pan "porzucony" bedzie mial problem i chcial pogadac, wyjasnic, to jestem do dyspozycji. jak ktos zrywa to na ogol chce sie juz odciac od delikwenta, ale delikwent zazwyczaj ma wowczas klebowisko mysli i uczuc, uznaje wiec za swoj psi obowiazek jako osoby rzucajacej udzielac wszelkich wyjasnien w razie potrzeby.

i teraz do sedna. ze mna zerwano rowniez razy dwa. nie jakies tam kilkurandkowe znajomosci, ale dwa powazne wielomiesieczne/letnie zwiazki. w obu przypadkach przez sms. pomijam gorycz bycia porzuconym. trzeba przelknac bo wiadomo, ze nikogo sie nie zmusi. ale to forma mnie dobila. oznacza to dla mnie brak szacunku, tchorzostwo i chec latwego pozbycia sie natretnej muchy. zerwanie smsem nie daje mozliwosci na udzielenie wyjasnien, ktorych osoba porzucana potrzebuje jak powietrza. i dobitnie pokazuje: tak malo dla mnie znaczyles/as, ze nie zaslugujesz nawet na rozmowe.

tak sobie mysle. zgadzacie sie czy macie inne zdanie/perspektywe?
Obserwuj wątek
    • ikcort Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 10:20
      > najczesciej mecze sie tak dlugo, az ta smutna powinnosc spadnie na druga osobe.

      Typowe…

      > tak sobie mysle. zgadzacie sie czy macie inne zdanie/perspektywe?

      Ja się nie zgadzam i mam inne zdanie/perspektywę. Otóż po pierwsze: jakie to ma znaczenie, czy się rozstaniesz przez maila/esemesa/telefon czy w cztery oczy? Rozwiązanie pierwsze jest nawet lepsze, bo mniej stresujące. Po drugie: co ma szacunek do tego? I po trzecie, najważniejsze – na cholerę komu w takich razach są potrzebne "wyjaśnienia"? Co chcesz "wyjaśniać"?
        • ikcort Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 10:38
          > moze takie, ze pewnych sytuacji nie rozwiazuje sie przez maila, sms czy przez telefon.

          Bo? Moja się kiedyś oburzała, że jakaś jej znajoma właśnie zerwała z kimś esemesem, to jej powiedziałem: „Kochana, jeśli kiedyś przyjdzie ci do głowy, żeby ze mną zerwać, to również bardzo proszę SMS-em”. Ona na to: „A jeśli tobie, to proszę w cztery oczy”. Świetnie! umowa stoi.

          Tak, zdecydowanie wolałbym, żeby tego rodzaju wiadomości były mi dostarczane pisemnie, a nie ustnie. Szkoda mi nerwów na takie rozmowy.
            • ikcort Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 10:49
              > bo to tylko swiadczy o osobie ktora w ten sposob postepuje - tchorz i prostak bez jaj.

              Wręcz przeciwnie, zerwanie SMS-em jest to dowód empatii i delikatności. Ja właśnie gardzę tymi, którzy przymuszają do tego rodzaju rozmów o tzw. powodach; zapewne robią to, by się odrobinę powywyższać i ulepszyć swoje poczucie własnej wartości, kosztem strony porzucanej.
                  • lia.13 Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 19:14
                    zdarzyło mi się być w związkach, które się zakończyły, czy to z mojej przyczyny czy też osoby drugiej. Jeśli ktoś z kimś jest w związku to zakładam, że nie tylko tę osobę kocha, pragnie ale także zwyczajnie lubi. W przypadku zerwania "poprzez rozmowę" dopuszczam możliwość dalszej znajomości. W przypadku zerwania sms-em, mailem czy przez facebooka :D nie dopuszczam takiej ewentualności ;) Co więcej, zdarzyła mi się kiedyś sytuacja, w której zostałam rzucona przez komunikator. I co? Chłopak pewnie myślał, że przejdzie mu to bezboleśnie. Otóż nic bardziej błędnego. Strasznie się wkurzyłam. Mnie się nie da tak łatwo spławić. Nawrzucałam mu ostro. Oczywiście nie wiedział o co się pieklę.
                    Po pół roku sam się odezwał z przeprosinami "za formę". Efekt? Nie jesteśmy parą, to byłoby niemożliwe po tym wszystkim, bo my faktycznie nie pasowaliśmy do siebie, jednak pozostaliśmy, może nie przyjaciółmi, ale bliskimi kolegami. Czyli można? Można ;)
                      • lia.13 Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 00:35
                        A ty potrafisz czytać ze zrozumieniem "buraku"? Skoro po pół roku sam zadzwonił przepraszając za swoje wcześniejsze zachowanie, mówiąc "przemyślałem sprawę i doszedłem do wniosku, że źle Cię potraktowałem, źle się zachowałem, itd, itp...", to chyba znak, że to nie wykazałam się buractwem tylko on prawda? To on zabiegał o odnowienie znajomości (która zresztą trwa do dziś), nie ja. Zatem chyba coś musiało być na rzeczy.
                        Poza tym, gdzieś, kiedyś, na jednym forum znalazłam ciekawą opinię: "jak w sklepie sprzedawca wciśnie Ci felerną pralkę to nie wahasz się zrobić mu awantury, a jak w związku ktoś Cię oszukuje, bawi się Twoimi uczuciami, to masz się unieść honorem. Kurcze, niby z jakiej racji?" I ja się pod tym podpiszę rękami i nogami. Moje uczucia to coś najważniejszego na świecie. Ważniejszego niż jakaś tam pralka czy inna rzecz materialna. Dlatego jak ktoś bawi się moimi uczuciami to robię awanturę. I powiem szczerze, że dobrze na tym wychodzę ;)
                        • ona85ona85 Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 02:13
                          Fajny punkt widzenia. Generalnie zerwanie przez sms to chamstwo i tyle. Tylko mnie się w takiej sytuacji nie chce takiej osobie nic wyrzucać, po prostu choćby nie wiem, co, ten ktoś przestaje dla mnie istnieć. Ale to już kwestia indywidualnego okazywania pogardy burakom :P
                • zemsta.blondynki Re: zerwanie sms-em 11.11.11, 16:38
                  ale coś w tym jest. sama zerwałam z facetem przez maila. uważam, że na żywo miałby prawo oczekiwać całkowitej szczerości i jestem mu to winna, ale wiem też, że zrywając i pozostawiając go z tą szczerością samego byłoby mu jeszcze ciężej. miałby usłyszeć, że jest dla mnie za mało męski, że jest niezaradny, że muszę być jego matką, zamiast partnerką, że wszystkiego się boi itd? przecież dobiłabym chłopa. wolę żeby myślał, że to ja jestem beznadziejna, bo zrywam przez maila i znalazł sobie inną kobietę, niż żeby myślał cały czas jaki to on nie jest beznadziejny i nie znalazł nikogo.
                • banzai123 Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 02:11
                  Jeśli rozstanie jest gwałtowne i może być zaskoczeniem dla drugiej strony wykonanie go przez SMS w ogóle nie uważam za nic złego, tak długo, jak idzie za tym zaoferowanie spotkania i rozmowy.

                  Bycie rzucanym nigdy nie jest miłe, więc całe to gadanie pt. "Okazał mi brak szacunku!" jest jak dla mnie kanalizowaniem żalu, który powstaje w takiej sytuacji zawsze. Zaś po tym jak wiele, wiele lat temu zostałem właśnie zaproszony na rozmowę 'w cztery oczy' i bez uprzedzenia potraktowany newsem po rozstaniu w ogóle nie rozumiem co ludzi tak ciągnie do tych bezpośrednich oświadczeń, gdzie ktoś przywala komuś po głowie wieścią i patrzy, jak druga strona się na jej oczach się rozsypuje.
                  • ona85ona85 Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 02:16
                    No w sumie rozumiem i się zgadzam. Ale u mnie zdarzyło się, że facet napisał w smsie, że to koniec, i tyle. Zero szans na uzyskanie wyjaśnień, po prostu wysłał sobie "eska" i zniknął. Ugh! Więc takiemu czemuś mówię zdecydowane nie. Ale napisać i zaproponować, że w razie czego się wyjaśni i porozmawia? To co innego.
                    • maczor Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 13:26
                      Może to właśnie chodzi o cel zerwania. Jeżeli celem jest zakończenie kontaktów to forma sms jest całkiem odpowiednia - pozwala szybko zakończyć to co musi być zakończone. Jeżeli chodzi o ilość bólu to i tak każdy przypadek jest inny i nie ma złotej reguły. Natomiast jeżeli ma to być "zerwanie" czyli raczej ostateczna groźba zerwania bo można przegadać i spróbować jeszcze dalej być ze sobą to wtedy forma osobista jest bardziej wskazana.

                      Jako osoba rzucana miałbym się poczuć lepiej bo ktoś się będzie patrzył na moje męki i płacze? Przy osobistym zrywaniu osoba rzucana, która nie chce się rozstać ma nadzieję i walczy co często potęguje ból i dodaje jeszcze upokorzenia.

                      Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że rzucanie przez sms jest bardziej humanitarne bo pozwala rzucanemu (rzucanej) na odreagowanie złością na rzucającego (rzucającą) i w ten sposób danie ujścia emocjom.

                      Jedno jest pewne - należy się zawsze zastanowić czy jest szansa na dogadanie się, jak zareaguje osoba rzucana na daną sytuację i podjąć swoim zdaniem najwłaściwszą decyzję bo nie ma jednego, najlepszego sposobu.

                      Każde twierdzenia że to chamstwo itp. nie mają pokrycia w rzeczywistości bo różne są sytuacje - co jak się rozstajesz z chamem i furiatem, który może cię uderzyć? Czy wtedy to też jest chamstwo?

                      Warto trochę pomyśleć szerzej nad tematem przed ferowaniem kategorycznych sądów.
              • e-droczek Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 13:33
                Na pewno są pewne osoby, które spotykają się by zerwać i prawią o tym dlaczego itp. Są i jednak takie, które mówią, że to koniec, nie ma co rozmawiać, chwilę odczekają, aż ta druga strona to przetrawi, dają buziaka na odchodne i odchodzą.
              • szrama_z_szarm Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 14:28
                > Wręcz przeciwnie, zerwanie SMS-em jest to dowód empatii i delikatności. Ja właś
                > nie gardzę tymi, którzy przymuszają do tego rodzaju rozmów o tzw. powodach; zap
                > ewne robią to, by się odrobinę powywyższać i ulepszyć swoje poczucie własnej wa
                > rtości, kosztem strony porzucanej.

                Oczywiście na randki również chadzałeś z smsem, z nim konwersowałeś, ba- seks zapewne też z bytem wirtualnym a nie z żywą, WYBRANĄ przez ciebie kobietą uprawiałeś?
                Zerwanie smsem to nie tylko brak przysłowiowych jaj- to brak szacunku dla osoby, z którą się było.I brak cywilnej odwagi, by komuś dotąd bliskiemu powiedzieć, że się odchodzi. I umieć odpowiedzieć na ewentualne pytanie dlaczego.

                • rumpa Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 16:04
                  odpowiedzieć na pytanie dlaczego? żartujesz? odpowiedź jest jedna - już cie nie kocham, a niby jaka ma być? co chcesz usłyszeć - kocham tylko ciebie ale jestem prymitywem i czystość naszego uczucia nas przerosła, więc wolę tę rudą/blond dziwkę/ bogatego starucha/ nieskomplikowanego mięsniaka? nie ma dobrej odpowiedzi i już, po prostu coś się kończy. Co chcesz zrobić z info że jesteś porzucona/y bo - jestes nudna, jesteś brzydka, biedny, nie masz samochodu, całkiem cool ale trafił się lepszy/a?
                  Chodzi o to, że niektórzy myślą że przekonają, że jak się dowiedzą dlaczego, to obiecają poprawę i bedzie dobrze albo zawrzeszczą biedaka/czkę że ma chore wyobrażenia i jest dupkiem że nie docenia co ma. Czasem po prostu nie wychodzi i nic na to nie można poradzić, dorośnijcie ludzie.
                  Po co to jeszcze rozdrapywać?
                  • ona85ona85 Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 02:21
                    No spoko, ale powiem Ci, że ja właśnie chciałabym usłyszeć "byłaś za głupia", "byłaś za brzydka", "masz głupi śmiech" - cokolwiek, co przesądziło lub było najważniejszym czynnikiem. Dzięki temu wiedziałabym, jak patrzą na mnie faceci, którzy są ze mną blisko, byłaby szansa na poprawę w kolejnym związku.

                    Albo choćby inna kobieta. Lepiej jest wiedzieć, że np. facet wrócił do byłej dziewczyny, niż się zadręczać, że zrobiło się coś nie tak.

                    No i ja bym chciała usłyszeć przepraszam, pomyliłem się. I jakieś słowa otuchy, co z tego, że trochę przekłamane. Może ja lubię, kiedy mi się miło ściemnia i słyszę "byłaś dla mnie bardzo dobra, na pewno Ci się ułoży, wszystkiego dobrego".
                    • rumpa Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 07:07
                      "byłaś za głupia", "
                      > byłaś za brzydka", "masz głupi śmiech" - cokolwiek, co przesądziło lub było naj
                      > ważniejszym czynnikiem.

                      przesądziło to, że cie przestał kochać i dlatego zobaczył te "głupotę", "brzydotę" bo musiał sobie to jakoś zracjonalizować.

                      Dzięki temu wiedziałabym, jak patrzą na mnie faceci, kt
                      > órzy są ze mną blisko, byłaby szansa na poprawę w kolejnym związku.

                      nie faceci tylko jeden konkretny facet, który w dodatku szuka racjonalnej wymówki dla całkowicie nieracjonalnych uczuć - super sposób aby spieprzyć sobie kolejny związek z INNYM panem.

                      niż się zadręczać, że zrobiło się coś nie tak.

                      jak facet kocha i chce żeby wyszło, to rozmawia co się zrobiło nie tak,nawet zrobi awanturę ale jak nie kocha - to nie. Więc spoko, jakby kochał to by cię ratował z rynsztoka a nie tylko nie miał pretensji o odpysknięcie szefowi. Tak to działa.

                      No i ja bym chciała usłyszeć przepraszam, pomyliłem się. I jakieś słowa otuchy,
                      > co z tego, że trochę przekłamane. Może ja lubię, kiedy mi się miło ściemnia i
                      > słyszę "byłaś dla mnie bardzo dobra, na pewno Ci się ułoży, wszystkiego dobrego
                      > ".

                      jedyne co ma tu sens, bo na logikę się w kwestii uczuć nie sili. Ok takie masz upodobania, ja bym się czuła beznadziejnie dla przykładu.
                      To takie ostatnie chapniecia powietrza ryby na piasku
                      • ona85ona85 Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 13:25
                        Szczerze? Przekonuje mnie to, co piszesz. Może faktycznie lepiej nie usłyszeć racjonalizacji i wyliczenia rzekomych wad, bo to faktycznie obarczałoby nas w kolejnym związku.

                        To prawda, że jeśli jesteśmy zakochani/kochamy, to druga osoba nie ma wad, w tym sensie, że jak coś nie pasuje, to się o tym rozmawia i to zmienia, a nie zrywa kontakt.

                        A, sama nie wiem. Jako osoba, z którą zerwano w ten sposób, czułam się podle, ale i tak bym się czuła. Może rozmowa dawałaby nadzieję, a po smsie jej nie ma...? Serce mi mówi, że chciałabym wierzyć, że mam jeszcze szanse, ale rozum krzyczy "po co, koniec to koniec".
                  • szrama_z_szarm Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 21:39
                    Dopuszczasz istnienie ludzi, którzy za dupków uważają nie tych, którzy przestali kochać a wyłącznie tych, którym zabrakło cywilnej odwagi, by o tym fakcie powiedzieć stojąc twarzą w twarz?
                    I tak, może się zdarzyć, że strona opuszczana będzie prosić. Może nawet płakać. Osobiście wolałabym czuć (po fakcie) upokorzenie z powodu łez a nie z zakończenia znajomości smsem.
                    I również w tej formie (sms) nie chciałabym otrzymać informacji o pogrzebie, ślubie czy utracie pracy.
                    No ale to ja.
              • sofitell Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 09:53
                Otóż to, w sms-ie jest chociaż element prawdy, a rozmowa to chęć kulturalnego się wyłgania, tudzież wymyślanie powodów na siłę, tak, aby kogoś nie urazić jeszcze więcej, kogo i tak sie już uraziło. No bo jak komuś wytłumaczyć, że to już koniec. I co ? Podać prawdziwe powody, żeby jeszcze bardziej upokorzyć? Po zastanowieniu uważam, że to bardziej okrutne i samolubne.
              • agatsu Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 10:58
                Nigdy nie słyszałam o nikim, kto by zrywał z kimś innym, żeby się powywyższać. Trzeba by być całkowicie pozbawionym empatii. Jestem pewna, że zrywający przez sms boją się konfrontacji. Szkoda, bo rozmowa może naprawdę pomóc. Nawet nie chodzi o zyskanie informacji na przyszłość. O wiele ważniejsze jest danie możliwości odejścia drugiej osobie z twarzą. "Budowanie złotego mostu", tak to się nazywa w negocjacjach, prawda?
                Dobrze przeprowadzona rozmowa może nie tylko być pomocą dla osoby z którą się zrywa, może też być ulgą dla strony zrywającej.

                Ze mną kiedyś ktoś zerwał tak, że chociaż zrobiło mi się ciemno przed oczami, to nie mam żalu. Ucieszę się jak się spotkamy, ale sama nie szukam kontaktu. I chyba o to chodzi?
                  • six_a Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 12:23
                    a co to jest "prawda" przy rozstaniu? prawda jest zawsze taka sama, zrywającemu coś nie pasuje i nie chce tego ciągnąć, jakiejś innej, ciekawszej "prawdy" się spodziewasz?. można to powiedzieć w formie wyrzutu: bo ty jesteś takiowaki, a można powiedzieć tak, żeby nie zwalać poczucia winy na drugą stronę.

                    nie każdy związek prowadzi do ślubu i aż śmierć nas nie rozłączy. jak ktoś nie jest sobie w stanie wyobrazić zerwania, to może w ogóle nie jest gotowy na wchodzenie w związek?
                  • agatsu Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 12:48
                    Odpowiedziałam na post ikcort, tam jest o wywyższaniu.

                    Czy ja gdzieś piszę o całej prawdzie? Piszę o prawdzie która pozwoli drugiej stronie zachować twarz, a przy okazji może być konstruktywna.
              • madame_charmante Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 17:15
                logika do d.. py. jeśli jestem porzucana, to jaki tu powód do wywyższania się ? chyba raczej przeciwnie?
                jeśli porzucam, to muszę się liczyć z raczej mało sprzyjającą wywyższaniu się reakcją porzucanej osoby.

                sorry gościu, skiepściłes.
                cbdo..
            • majkel33 nie zgadzam się :) 06.11.11, 14:08
              zerwanie to ciężka chwila i dla mnie mejl daj możliwość zebrania w sposób przemyślany wszystkich swoich powodów w jakiejś delikatniejszej formie niż powiedzenie prosto w twarz spadaj... po drugie daje drugiej osobie szansę na reakcję w samotności i w momencie ewentualnej późniejszej rozmowy obie strony są do takiej rozmowy emocjonalnie odpowiednio przygotowane a nie tak, że jedna osoba jest kompletnie zaskoczona i w rozmowie dostaje lewy sierpowy bez żadnej gardy :)
              oczywiście, jeśli po mejlu druga strona nada chce się spotkać to nie można się przed takim spotkaniem uchylać. I w takiej formie, wg mnie, nie ma żadnego braku szacunku i żadnego braku jaj a wręcz przeciwnie...
              pozdrawiam
          • lubiesurimi Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 15:42
            brzmi, jakbyś skończył właśnie 15 lat.

            smutna sprawa, że ludzie potrafią być tacy niedojrzali. swoją drogą masz spore szczęście, że żyjesz w super nowoczesnych czasach. gdyby nie było komórek, to o co byś poprosił..o telegram? list? :)

            żałosne.
      • ona85ona85 Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 02:10
        Właśnie to ma znaczenie. Jak ktoś zrywa, pokazuje Ci, że nie jesteś dla niego dość dobra. Więc spada Ci poczucie własnej wartości. Przeważnie.
        Jak zrywa smsem, to znaczy, że nie chciało się mu nawet ruszyć tyłka i zebrać na odwagę, żeby powiedzieć Ci o tym w twarz. Jakbyś nie była tego warta. Czyli dodatkowo obniża Ci poczucie własnej wartości.

        A jakbym usłyszała, że ktoś przeprasza, że podaje nawet skunksiałe argumenty, że mnie przytula na pożegnanie, czułabym się doceniona jako człowiek. Po prostu.
    • wybory_wojta_gminy Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 10:31
      Mój kolega z podwórka zerwał kiedyś z dziewczyną przez domofon:

      Kolega: Dzień dobry, czy zastałem Paulinę?
      Mama Pauliny: Tak, już proszę.
      Paulina: Słucham?
      Kolega: Cześć Paulina, zrywam z tobą.

      No ale miał wtedy czternaście lat.
      • rejestracja_konta_gazeta.pl Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 17:59
        Z lektury niektórych postów powyżej wynika, że także wielu dorosłych zachowało młodzieńczy stan umysłu, zatrzymując się w rozwoju emocjonalno-społecznym na poziomie czternastolatka. Dobrze chociaż, że intelektualnie są na tyle sprawni, żeby dorobić sobie do tego jakieś uzasadnienie. Tyle na ich korzyść.
    • fajnajozia Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 10:56
      "oznacza to dla mnie brak szacunku,
      > tchorzostwo i chec latwego pozbycia sie natretnej muchy. zerwanie smsem nie da
      > je mozliwosci na udzielenie wyjasnien, ktorych osoba porzucana potrzebuje jak p
      > owietrza. i dobitnie pokazuje: tak malo dla mnie znaczyles/as, ze nie zasluguje
      > sz nawet na rozmowe"

      To samo dotyczy tej kretyńskiej, nowej tradycji :
      "W ten wigilijny dzień zaśnieżony, kiedy w kościele uderzają dzwony, przyjmijcie życzenia pełne radości, a w Nowym Roku szczęścia i pomyślności życzy Karolinka z caluteńką rodzinką"
      • fieldsofgold Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 10:59
        no wlasnie, zastanawiam sie czy to moze zalezec od osoby. podobnie, jesli facet mnie rzuca to wole uslyszec: nie kocham cie i nie chce z toba byc - bo to po prostu jest jedno szybkie ciecie i skraca meki. niestety czesto ludzie trzepia frazesy w stylu: nie jestem ciebie wart, zaslugujesz na cos lepszego, zostanmy przyjaciolmi blablabla, co tylko przedluza agonie i niepotrzebne nadzieje porzucanego.
      • rumpa Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 16:09
        dokładnie, sadyzm, czułabym się jak idiota na ławie oskarżonych, co mnie obchodzi dlaczego i co mysli o mnie pani/pan co mnie przestał kochać? A może wcale tak nie mysli,po prostu sie odkochał bo już i tyle a tylko mu głupio z totalnym odjazdem uczuciowym , usiłuje znaleźć racjonalne powody i dlatego nagle cos mu przeszkadza? dla tych samych powodów ktoś może dla mnie stracic głowę kompletnie.
    • fieldsofgold Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 10:57
      w skrajnym przypadku od jedengo z kolegow slyszalam wersje, ze po trzech latach zwiazku po prostu przestal odzywac sie do swojej dziewczyny, odbierac telefon i odpisywac na smsy z jej prosbami o wyjasnienia :-) to juz w ogole tragedia.

      a temat pojawil mi sie w glowie, bo ostatnio jeden z tych panow, ktory byl uprzejmy zakonczyc nasza znajomosc smsowo odezwal sie wlasnie z prosbami o spotkanie i ponowna szanse. pomijam juz, zem dawno z pana wyleczona. ale jak sobie przypomne ten sms po dwoch latach zwiazku to mnie targa. i co, jakby ponownie nie wyszlo to znowu zbedzie mnie smsem? dziekuje.

      sms to jest cos lekkiego, blahego, krotkiego i malo oficjalnego. ciezko to polozyc na wadze wraz z kilkuletnim zwiazkiem, ktory byl swego czasu jedna z najwazniejszych rzeczy w zyciu danej osoby.
        • ferro2 Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 11:12

          sa ludzie, z ktorymi nie da sie pogadac, moze faktycznie sms jest w porzadku, cicho bez stresu, bez tlumaczen, bo na pewno byly sygnaly, ze cos nie gra, na pewno byly rozmowy, a jak nie skutkowalo, wysyla sie e-maila czy sms i po sprawie. Czasem ludzie sami sie o to prosza.

          Przegrać to nie znaczy nie mieć racji.
        • aga_marc Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 12:52
          związek to dwie osoby, a ty piszesz tylko o sobie.A ta druga osoba? wiesz co czuje i co myśli o takim sposobie "rozmowy"? Ja poczułabym się bardzo źle, zlekceważona , a o drugiej stronie myślałbym "tchórz", "prostak" itd. Myślę, że jeśli ludzie są w związku, to znają i SZANUJĄ druga osobę na tyle, żeby przynajmniej wiedzieć co na ten temat myśli ten drugi/druga i nie mieć tego w doopie.
          • rumpa Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 16:20
            czego chcesz się dowiedzieć? konkretnie? i co da ci ta informacja?
            chcesz usłyszeć komunały - jesteś wspaniała, to ja, wszystko moja wina
            chcesz usłyszeć listę swoich wad, które jeszcze pół roku wcześniej go rozczulały, a przestały , bo przestał kochać a nie na odwrót
            a może jakis solidny powód - sorry słonko, kocham cię nad zycie, ale tamta jest bogatsza i firmę po teściu odziedziczę ewentualnie machnąłem dzieciaka, to był tylko seks, no ale rozumiesz, muszę się zachować jak mężczyzna?
            cokolwiek nie usłyszysz, to będzie tylko racjonalizacja, wyszukiwanie powodów, gnojenie siebie albo ciebie zależnie od charakteru, aby tylko wyjśnić absolutnie niewyjaśnialną tajemnicę - koniec miłość, koniec iskry, koniec ciepła, poczatek zimy, śmierć.
            Jedyna rzecz która jest pewna, to to że przestał cie kochać. To wyjasnia i ustala sms. No chyba że uważasz że on jest kretynem i nie wie, czy kocha czy nie i sama musisz ustalić ten zasadniczy fakt.
        • ateofi Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 12:54
          Zakładając, że nie masz doczynienia z jakimś psycholem, to drugiej osobie należy się szacunek, nawet gdy z nią zrywasz. W przeciwnym wypadku wychodzi się na dupka!!!
            • ateofi Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 09:02
              Nie Kolego, wyrazem szacunku jest rozmowa w "cztery oczy", zwłaszcza gdy związek trwał jakiś czas. SMS oznacza, że partner zrywający nie szanuje osoby, z która był a także jest tchórzowskim zachowaniem!!!
              • six_a Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 10:00
                tajest. w ogóle nie rozumiem problemu. jeśli związek był korespondencyjny, żegnamy się korespondencyjnie, jeśli smsowy - smsowo, jeśli zaoczny - zaocznie, a jeśli zwykły stacjonarny - STACJONARNIE (chyba że nie ma takiej możliwości, np. z powodu odległości)!
                i tyle. co tu można więcej wydumać?
              • grassant Re: zerwanie sms-em 08.11.11, 00:00
                :))) to też jest forma rozstania. o czym tu mówić?

                bywają też rozstania typu porzucenie obustronne, w dodatku przy dobrej znajomości mogą odbywać się bez słów :)))
                • lacido Re: zerwanie sms-em 08.11.11, 21:18
                  grassant napisał:

                  > :))) to też jest forma rozstania. o czym tu mówić?
                  >

                  w takim razie życzę tego typu rozstań :)

                  > bywają też rozstania typu porzucenie obustronne, w dodatku przy dobrej znajomoś
                  > ci mogą odbywać się bez słów :)))

                  no ja się z takim nie spotkałam, widać kultura słowa jednak odchodzi i niektórzy cofają się do epoki braku werbalnych sposobów porozumiewania :)
      • oliwija Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 20:59
        "w skrajnym przypadku od jedengo z kolegow slyszalam wersje, ze po trzech latach zwiazku po prostu przestal odzywac sie do swojej dziewczyny, odbierac telefon i odpisywac na smsy z jej prosbami o wyjasnienia to juz w ogole tragedia"

        ta u mnie tak było po 6 latach.... tylko ze ja nie prosiłam o wyjaśnienia, dotałam sms-a po tygodniu nieodzywania sie nieodbierania telefonów- Jestem w pięknej dębowej trumnie 2 metry pod ziemią. nie szukaj mnie- to był hit!
    • berta-death Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 11:20
      To wszystko przez to, że młodzieży nie uczy się już sztuki savoir vivre. W przeciwnym wypadku wiedziałby co oznacza tekst, z którym jeszcze można się spotkać w dawnych filmach bądź książkach: to nie jest rozmowa na telefon.
        • marrysienka Co z tym panem ponownie kontaktującym się? 06.11.11, 17:53
          Nie zastanawiałaś się, czy by nie zostawić panu "otwartej" furtki? Napisać, czemu nie (bez jakichkolwiek obietnic). A potem być niezwykle skąpą w smsach i kontaktach, tak, żeby trochę się namęczył i o ciebie pozabiegał? Wiem, że to brzmi trochę perfidnie, ale on już kiedyś zagrał nieładnie. Po prostu, jak się trochę nabiega i pozabiega o ciebie, zaangażuje się, powiedzieć mu - przepraszam, ale tamten sms to naprawdę było nie w porządku i nie mam ochoty na nowy związek z tobą?
      • bezsenna_pani Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 13:21
        Wszystko zależy od sytuacji. Jak już ktoś wyżej stwierdził, czasem nie ma się innego wyjścia i kultura czy odwaga nie mają tu nic do rzeczy.

        Sztuka savoir vivre ewoluuje wraz ze społeczeństwem więc wspominanie z łezką w oku zachowań pt. „to nie jest rozmowa na telefon” brzmi trochę jak „za moich czasów młodzież była inna”. Pewnie, że była, bo zmieniają się czasy i ludzie.

        Jak słyszę taki tekst to w sekundę skacze mi ciśnienie i zaczynam się stresować więc albo niech mój rozmówca w ogóle nie zaczyna tematu przez telefon/Inne środki przekazu albo od razu stawia kawę na ławę.

        W innym wypadku jest to po prostu dodatkowe znęcanie się.

        Osobiście zawsze lubię wiedzieć na czym stoję. Jeśli partner chce się rozstać, nie mam nic przeciwko żeby poinformował mnie o tym przez tel. lub mailem.
        Jedyne, co budzi moje obrzydzenie, to brak postawienia sprawy jasno, kręcenie, uniki. Wóz albo przewóz.
        • banzai123 Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 02:22
          Ależ współczesne podręczniki dobrego wychowania jak najbardziej przewidują możliwość zerwania 'zdalnego', nakazują tylko dać drugiej stronie możliwość rozmowy! I popieram - nie ma gorszych komunikatów niż "musimy porozmawiać" oraz "to nie jest rozmowa na telefon". To jak demonstrowanie więźniowi narzędzi tortur - najwzyklejsze znęcanie się w imię źle pojętej kultury.
        • rabat73 Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 15:26
          Ja miałem taką o to sytuację. Moja była dziewczyna, z którą byłem 7 lat nagle zaczęła zachowywać się dziwnie. Coś się działo. Po jakims czasie doszło do rozmowy w której powiedziała, że chce sobie pozyć swobodnie, pouzywać z uciech życia. Mieliśmy kryzys, zapewniała, że nie ma nikogo innego, że to nie to. Zaczęłą mnie unikać, nie chciała spotykać i takie tam. Po pewnym czasie , po moich próbach jej odzyskania dostałem smsy, że to już koniec, że mam o niej zapomnieć. Zapytałem w smsie czy ma kogoś, odpowiedziała, że jest już ktoś i żebym o niej całkowicie zapomniał. Po 7 latach szczęśliwego związku..... Ta forma całkowicie mnie zbiła z nóg, świat mi się zawalił. Po miesiącu prowadzała się już z innym gościem a wzięłą z nim ślub. Ja załamany oczywiście jej unikałem i nie odzywałem sie do niej, postanowiłem przeprowadzić się do większego miasta obok i zapomnieć. Tak zrobiłem, poznałem swoją obecną żonę i chyba o niej zapomniałem. Po kilku latach postanowiłem wrócić z rodzina do swojego rodzinnego miasta, tam sprzedałem mieszkanie a tu postawiłem dom. Jakiś rok temu, gdy się zorientowała, że go buduje, napisała do mnie na NK e-mail, że mi gratuluje budowy i że chciała by zasłużyć na to bym sie do niej odezwał. Nie reagowałem. Mamy mnóstwo wspólnych znajomych, czasem pisała jakieś komentarze na NK pod zdjęciami na których byłem. Ostatnio nie wytrzymałem i do niej napisałem. Była bardzo zaskoczona i podjęła wyzwanie. No zaczęło się.... żyję z poczuciem winy że tak się stało, prosze wybacz, przepraszam itd. Oczywiście wygarnąłem jej to, że postąpiła w taki sposób wysyłając smsa i nie było jej stać po 7 letnim związku wyjaśnić mi tego wprost. Uważałem że mi się to należało, nie byłem jej przelotnym chłoptasiem. Uważam to za tchórzostwo i brak szacunku do drugiej osoby.
          Chciałbym tu zaznaczyć, że każdy przypadek można traktować indywidualnie. Jeżeli któś miał 2-3 randki to taka forma zbycia wydaje mi się do zaakceptowania. Jeżeli to był długi i poważny związek to już nie. Chyba, że ktoś sobie życzy inaczej.
      • edinku Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 18:45
        Najlepiej nie zadawać się z takimi typami, po których widać, że nie stać ich na rozwiązanie sprawy kulturalnie.
        Życie mnie nauczyło, że czasem po prostu widać kogo na ile stać pod tym względem.
        Jak ktoś ma takie pomysły to daje o sobie najlepszy dowód klasy :(
    • miau_weglowy Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 11:33
      mamy
      mozna to zrobic pod wplywem impulsu (jednak po uprzednich przemysleniach i wahaniach)
      jak sie 'szklanka przeleje'
      do czego przyznaje sie nizej podpisana
      na obrone mam tyle, ze na prosbe o wyjasnienia, wyjasnien udzielilam
      a zeby bylo jeszcze lepiej, calkiem niezle sie kumplujemy dzis ;)
    • ateofi Masz rację!! 06.11.11, 12:52
      Mądry post, z ltórym w pełni się zgadzam. Klasę człowieka poznasz włsnie po tym jak kończy związek a nie jak go zaczyna!!! Rozmowa w cztery oczy jest psim obowiązkiem osoby zrywającej jeżeli ma ona minimum godności i odwagi cywilnej. Ja również zrywałam z chłopakami, tudzież oni zrywali ze mną, ale nigdy żadna ze stron nie posługiwała się sms'em.
    • spiwor Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 13:13
      Zdarzylo mi sie.

      W cztery oczy nie moge patrzec wtedy jak ona cierpi, nie nawidze jej smutnych lez na policzku... Nie nawidze wyjasniania... Po prostu mnie to rozbraja.

      Nie mozna tak po prostu "nie jestesmy stworzeni dla siebie" i juz?

      Po co dodatkowych cierpien, trzeba przeciez jeszcze mnostwo cierpienia w dlugim czasie by zapomniec.
      • navaira Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 18:17
        > W cztery oczy nie moge patrzec wtedy jak ona cierpi, nie nawidze jej smutnych l
        > ez na policzku... Nie nawidze wyjasniania... Po prostu mnie to rozbraja.
        Tłumaczenie z emo na polski: mam w dupie jej uczucia, nie mam ochoty oglądać jak się maże i słuchać jej wyrzutów, strata czasu, który można przeznaczyć na randkę z inną.

        > Po co dodatkowych cierpien, trzeba przeciez jeszcze mnostwo cierpienia w dlugim
        > czasie by zapomniec.
        Jakoś cierpienie osoby zrywającej mniej mnie wzrusza niż osoby, z którą zerwano, zwłaszcza drogą smsową.
        • spiwor Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 20:29
          > Tłumaczenie z emo na polski: mam w dupie jej uczucia, nie mam ochoty oglądać ja
          > k się maże i słuchać jej wyrzutów, strata czasu, który można przeznaczyć na ran
          > dkę z inną.

          Nie tak do konca, wydawalo sie to dobrym rozwiazaniem bo to osoba ktorej nie potrafie sklamac a wyjasnienie dlaczego, mogloby bardziej ja zranic i wyzwolic w niej poczucie winy.
          Lepiej zeby pomyslala, ze jestem sk...wielem i ulozyla sobie zycie z kims kto zaakceptuja ja taka jaka jest.
    • sic-transit A jeśli wyjaśnienia nie są możliwe? 06.11.11, 13:21
      No bo czy powiedzieć prawdę, jeśli powodem rozstania jest to, że ona nie robi loda z połykiem, albo on ma za małego? A może ma za małe cycki, a ta druga większe? Albo on ma za mało kasy?

      Czy nie lepiej po prostu wysłać SMS-a, zamiast wciskać jakiś beznadziejny kit:

      - Wiesz, to nie chodzi o ciebie, ale o mnie. A właściwie to w większości o ciebie.

      I lepiej by Ci było, gdybyś dowiedziała się tej prawdy?
      • fieldsofgold Re: A jeśli wyjaśnienia nie są możliwe? 06.11.11, 20:55
        sic-transit napisał:

        > No bo czy powiedzieć prawdę, jeśli powodem rozstania jest to, że ona nie robi l
        > oda z połykiem, albo on ma za małego? A może ma za małe cycki, a ta druga więks
        > ze? Albo on ma za mało kasy?
        >
        > Czy nie lepiej po prostu wysłać SMS-a, zamiast wciskać jakiś beznadziejny kit:
        >
        > - Wiesz, to nie chodzi o ciebie, ale o mnie. A właściwie to w większości o cieb
        > ie.
        >
        > I lepiej by Ci było, gdybyś dowiedziała się tej prawdy?

        no jasne!!! dla mnie to jest bardzo istotna wiedza. chce wiedziec czy dlatego, ze sie znudzil, znalazl inna albo dlatego, ze nie umiem prasowac koszul.
        • sic-transit Re: A jeśli wyjaśnienia nie są możliwe? 06.11.11, 21:46
          Ale chcesz to wiedzieć, żeby mieć się czym dołować i powód do wzmacniania kompleksów?

          Zerwał, czyli po prostu związek mu nie pasuje. Ludzie nie muszą do siebie pasować i tyle. I nie ma co się powodów doszukiwać. To jak z pytaniem: dlaczego kura przeszła przez drogę. Bo mogła - i tyle. Powód (prawie) zawsze jest jeden: ktoś już nie chce być z kimś. Cała reszta - te wszystkie prasowanie koszul, lody z połykiem itp., to tylko próby werbalizacji i dorabiania teorii do prostego faktu - on już nie chce być z tobą.

          Owszem - lepiej jest wiedzieć, żeby ciekawość nas nie zżerała, ale generalnie - nie ma co się rozwodzić nad końcem...
          • fieldsofgold Re: A jeśli wyjaśnienia nie są możliwe? 06.11.11, 22:01
            nie no jasne, ze powod jest jeden i ja wlasnie nie rozumiem owijania tego w bawelne w stylu "jestes dla mnie za dobra" itd. moze wyjasnienia to jest zle slowo, chodzi raczej o sama rozmowe, taki "rytual przejscia". ciezko nagle z dnia na dzien przestac rozmawiac z kims, z kim sie spedzalo mnostwo czasu przez zalozmy dwa lata. uwazam, ze sms tego nie zapewnia.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 13:24
      Myślę że to zależy od tego jak rozpada się związek.
      Gdy widać że obu stronom przestaje zależeć i więcej mają do siebie żalu niż sympatii, to wbrew pozorom łatwiej rozstać się elegancko (o ile oczywiście jesteśmy w fazie cichej konfliktów, a nie gwłatownej :)) - po prostu obu osobom już nie zależy i są z faktem rozstania w miarę pogodzeni.

      Co innego gdy jedna strona "rzuca" drugą, gdzie ta druga jest zaangażowana/zakochana itp.
      wtedy faktycznie trzeba więcej odwagi cywilnej aby zrobić to w sposób elegancki. Co zresztą może się przeciwko temu odważnemu odwrócić.
    • sloneczko_najjasniejsze Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 14:01
      Najgorsze jest to, że zerwanie sms-em czy mailem to i tak jakieś szczątki przyzwoitości przy metodzie "na nieboszczyka". Polega ona na tym, że partner/ka ni z tego ni z owego stwierdza, że związek przestał jego/ją satysfakcjonować i postanawia przerwać go bez słowa wyjaśnienia. Nie przychodzi, nie dzwoni, nie pisze, nie odbiera telefonu, nie odpisuje na maile, sms-y nie otwiera drzwi. Co za pieprzone czasy, że ludzie traktują siebie jak zabawki. Cały szacunek i odpowiedzialność za losy drugiego człowieka w dobie indywidualizmu szlag trafił.
    • sta-fraszka Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 14:33
      fieldsofgold napisała:

      nie mam wielkiego doswiadczenia w zrywaniu i nie
      > cierpie tego robic, wlasciwie zupelnie nie umiem i najczesciej mecze sie tak d
      > lugo, az ta smutna powinnosc spadnie na druga osobe.

      Dla mnie osobiscie to jest objaw najwiekszego braku szacunku, jaki mozna pokazac drugiemu czlowiekowi. Meczy sie siebie, meczy sie te druga osobe (bo jak ma oczy to widzi, ze cos nie tak) albo sie ja oszukuje (udajac ze wszystko jest ok), marnuje sie jej czas i gra sie na jej emocjach.

      Jakbym miala do wyboru cos takiego albo bycie "zerwana" smsem, to biore ten sms w ciemno.
      Bo przynajmniej nikt mi glowy nie zawraca, nie oszukuje mnie.
      Bo tchorzem jest w obu przypadkach.
    • ka-mi-la789 Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 15:03
      Nie rozumiem oburzenia kapiącego ze wszystkich wypowiedzi w tym wątku. Zrywanie przy pomocy esemesa to przecież tylko logiczna konsekwencja waszych obyczajów i podejścia do życia i ludzi. Skoro zamiast uczuć uprawiacie "związki", męża czy żonę zastępuje "partner", a kobieta stawiająca jakiekolwiek wymagania i oczekująca minimum szacunku jest traktowana (i to również przez inne kobiety!) per "księżniczka", które to słowo w gwarze dzisiejszego proletariatu jest jednym z cięższych wyzwisk, to się nie dziwcie, że się te "związki" kończą tak, jak się zaczynały i trwały - bez zbędnych formalności, ustaleń i zobowiązań. A skoro nie jesteście "księżniczkami" (bo to jest, jak wiadomo, be) to logiczne jest, że jesteście traktowane jak kuchty. Pretensje możecie mieć do siebie.
          • tanahoe Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 16:05
            Raz zostałam tak potraktowana. Muszę przyznać, że dość skuteczne było bo stwierdziłam, że super. Gość, który w ten sposób załatwia takie sprawy naprawdę nie zasługuje na nic. Nawet nie powinno się łzy żadnej wypłakiwać za takim tchórzem. Więc może osobie, która coś takiego przeczyta łatwiej jest stwierdzić - co za palant i co ja w nim widziałam.
            No ale metoda godna gimnazjalisty...
          • six_a Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 19:17
            różnica niewielka. to, czy ktoś mi mówi dzień dobry czy nie mówi albo w jaki sposób się żegna nie jest konsekwencją jakości danego związku ani tego czy druga strona jest księżniczką czy kuchtą. to należy do zachowań wyniesionych z domu. albo się ma dla kogoś tyle szacunku, by się z nim spotkać po latach czy miesiącach związku albo się nie ma.

            ale rozumiem, że podzielić świat na księżniczki i kuchty oraz wartościowe związki małżeńskie i gó...ane związki pozostałe jest baaaaaaaardzo przyjemnie.
            • ka-mi-la789 Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 19:24
              > albo się ma dla kogoś tyle szacunku, by się z nim spotkać po latach czy miesiąc
              > ach związku albo się nie ma.

              Na szacunek trzeba zasłużyć.

              > ale rozumiem, że podzielić świat na księżniczki i kuchty oraz wartościowe związ
              > ki małżeńskie i gó...ane związki pozostałe jest baaaaaaaardzo przyjemnie.

              Czego nie doczytam, to sobie dośpiewam. Czyli jak zwykle u ciebie.
              • six_a Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 19:33
                >Na szacunek trzeba zasłużyć.
                taaa, stara wymówka chamów podłej maści.
                bez urazu;)


                > Czego nie doczytam, to sobie dośpiewam. Czyli jak zwykle u ciebie.
                nie no nie przesadzaj, twój pierwszy post w tym wątku jest dosyć stronniczy. znaczy ty po jednej stronie, a po drugiej: miejcie pretensje do siebie.

                a jak to się ma do sytuacji opisanej w poście wyjściowym? z opisu wynika, że pani była kuchtą? czy po prostu wyssałaś to z trybu rozwiązania umowy związkowej: skoro tak zerwał, to musowo była kuchtą.
                • ka-mi-la789 Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 19:42
                  > taaa, stara wymówka chamów podłej maści.

                  Rozumiem, że czujesz szacunek do takiego na przykład Kadafiego? Bo jak nie, to jesteś cham podłej maści.

                  > nie no nie przesadzaj, twój pierwszy post w tym wątku jest dosyć stronniczy. zn
                  > aczy ty po jednej stronie, a po drugiej: miejcie pretensje do siebie.

                  A do kogo można mieć pretensje o własne postępowanie? Nie mam w tym przypadku na myśli tego jednostkowego przypadku, tylko ogólną tendencję.

                  czy po prostu wyssałaś to z trybu rozwiązania umowy związkowej:

                  Ja nie wysysam.

                  > skoro tak zerwał, to musowo była kuchtą.

                  Powtarzam: nie odnoszę się do przypadku, tylko do ogólnospołecznego obyczaju. A jeżeli koniecznie chcesz tak zwanego kejs stadi, to proszę bardzo: nie wierzę, że opisane zagranko było pierwszym prostacko-tchórzliwym zachowaniem przedmiotowego osobnika, bo jednostki zachowujące się dojrzale i odpowiedzialnie nie infantylnieją z dnia na dzień. A skoro tolerowała takie postępowanie wcześniej, zamiast po pierwszej chamówie zasunąć ostrego kopa na rozpęd, to co ją dziwi?
                  • six_a Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 20:07
                    kadafi to głupi przykład, zakładam, że dobrze wiesz dlaczego, więc daruję sobie tłumaczenie jak krowie na rowie.

                    > A do kogo można mieć pretensje o własne postępowanie?
                    hmm, może ja czegoś nie rozumiem, ale jeśli są dwie osoby i ta druga zrywa w taki, a nie inny sposób, to to nie jest MOJE postępowanie, tylko jej. więc nie mogę mieć pretensji do SIEBIE za to konkretne zachowanie.

                    >kejs stadi
                    wypowiedziałaś się w wątku, który zawierał taki właśnie kejs. a co z niego zrobiłaś, to widać.


                    > nie wierzę, że opisane zagranko było pierwszym prostacko-tchórzliwym zachowaniem

                    bardzo być może, tyle że teza była globalna i do wszystkich, którzy śmieli się oburzyć, żeby nie wyglądało na przywalenie personalne, co nie?;)
                    • ka-mi-la789 Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 16:50
                      > kadafi to głupi przykład, zakładam, że dobrze wiesz dlaczego,

                      Każdy przykład przeczący twoim tezom jest głupi :/. Jak zazwyczaj, kiedy argumentów brak.

                      > hmm, może ja czegoś nie rozumiem, ale jeśli są dwie osoby i ta druga zrywa w ta
                      > ki, a nie inny sposób, to to nie jest MOJE postępowanie, tylko jej. więc nie mo
                      > gę mieć pretensji do SIEBIE za to konkretne zachowanie.

                      Ale jeżeli angażujesz się w relację, którą ex definitione można zerwać właśnie w ten sposób, bo żaden przepis nie wymaga tłumaczenia się jak w przypadku małżeństwa, to musisz zaakceptować, że takie zerwanie może nastąpić. Pretensje i gorzkie żale są w tym przypadku nie na miejscu.

                      > wypowiedziałaś się w wątku, który zawierał taki właśnie kejs. a co z niego zrob
                      > iłaś, to widać.

                      Co mianowicie?

                      > bardzo być może, tyle że teza była globalna i do wszystkich, którzy śmieli się
                      > oburzyć, żeby nie wyglądało na przywalenie personalne, co nie?;)

                      Nie całkiem rozumiem, o co chodzi, ale nie zamierzałam przywalać personalnie ani grupowo. Po prostu usiłowałam pokazać palcem pewien związek przyczynowo-skutkowy, którego święcie oburzeni nie dostrzegają.
                  • fieldsofgold Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 20:41
                    ka-mi-la789 napisała:

                    > nie wierzę,
                    > że opisane zagranko było pierwszym prostacko-tchórzliwym zachowaniem przedmiot
                    > owego osobnika, bo jednostki zachowujące się dojrzale i odpowiedzialnie nie inf
                    > antylnieją z dnia na dzień. A skoro tolerowała takie postępowanie wcześniej, za
                    > miast po pierwszej chamówie zasunąć ostrego kopa na rozpęd, to co ją dziwi?

                    chyba troche poplynelas z tym wysuwaniem wnioskow, ale juz zauwazylam, ze jestes specjalistka od wrozenia przez internet
                  • fieldsofgold Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 20:49
                    ka-mi-la789 napisała:

                    >> Rozumiem, że czujesz szacunek do takiego na przykład Kadafiego? Bo jak nie, to
                    > jesteś cham podłej maści.

                    no nie wiem co powiedziec na tak z d. wziete porownanie :-))))))))
              • lia.13 Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 19:36
                ka-mi-la789 napisała:

                > > albo się ma dla kogoś tyle szacunku, by się z nim spotkać po latach czy m
                > iesiąc
                > > ach związku albo się nie ma.
                >
                > Na szacunek trzeba zasłużyć.

                Aż się tutaj zakrztusiłam herbatą. Słuuuuchaaaaam? A skąd u Ciebie założenie, że osoba "rzucana" na szacunek nie zasłużyła? Twoim zdaniem pewnie osoba zgwałcona, zamordowana czy pobita również sobie na to zasłużyła, bo w przeciwnym razie opresor by czegoś takiego nie zrobił? Ofiara przemocy domowej również sobie zasłużyła na bicie i wyzwiska w domu? Podobnie jak dziecko molestowane latami przez ojca?


                > > ale rozumiem, że podzielić świat na księżniczki i kuchty oraz wartościowe
                > związ
                > > ki małżeńskie i gó...ane związki pozostałe jest baaaaaaaardzo przyjemnie.
                >
                > Czego nie doczytam, to sobie dośpiewam. Czyli jak zwykle u ciebie.

                Wiesz, ja odczytałam Twój post dokładnie tak samo jak sixa. Nie da się go inaczej odczytać, bo dokładnie to napisałaś: Mąż i żona są cacy a partner i partnerka są be, i im nie należy się szacunek. Można ich rzucać sms-em.
                • ka-mi-la789 Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 19:48
                  lia.13 napisała:


                  > Aż się tutaj zakrztusiłam herbatą.

                  Biedulka. Skoro nie potrafisz samodzielnie pić, to może poproś kogoś dorosłego o pomoc.

                  Słuuuuchaaaaam? A skąd u Ciebie założenie, ż
                  > e osoba "rzucana" na szacunek nie zasłużyła? Twoim zdaniem pewnie osoba zgwałco
                  > na, zamordowana czy pobita również sobie na to zasłużyła, bo w przeciwnym razie
                  > opresor by czegoś takiego nie zrobił? Ofiara przemocy domowej również sobie za
                  > służyła na bicie i wyzwiska w domu? Podobnie jak dziecko molestowane latami prz
                  > ez ojca?

                  Ja pierniczę, ależ masz wyobraźnię. Szkoda, że intelekt za nią nie nadąża.

                  > Wiesz, ja odczytałam Twój post dokładnie tak samo jak sixa.

                  To znaczy, że żadna z was nie rozumie tekstu pisanego. Nie wiem, czy jest się czym chwalić.

                  Nie da się go inacz
                  > ej odczytać,

                  Da się, maleńka, tylko trzeba mieć IQ nieco wyższe od ameby.

                  bo dokładnie to napisałaś: Mąż i żona są cacy a partner i partnerk
                  > a są be, i im nie należy się szacunek. Można ich rzucać sms-em.

                  Dokładnie to napisałam? To przeklej fragment mojego posta, w którym dokładnie to napisałam. Albo - jeśli nie chcesz tracić czasu - od razu idź do lekarza i powiedz, że masz urojenia.
                  • lia.13 Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 00:44
                    "Skoro zamiast uczuć uprawiacie "związki", męża czy żonę zastępuje "partner (...), to się nie dziwcie, że się te "związki" kończą tak, jak się zaczynały i trwały - bez zbędnych formalności, ustaleń i zobowiązań." To jest właśnie ten fragment, o który prosiłaś. Dokonałaś jasnej krytyki związków partnerskich, zestawiając "partnera" - czegoś gorszego z "mężem" - czymś lepszym. Na serio sądzisz, że małżeństwo daje gwarancję bardziej godnego zakończenia jego trwania? No fakt, "zrywany" dowiaduje się o zerwaniu nie sms-em a listem poleconym :)
                    P.S. W nawiązaniu do poniższego fragmentu:
                    ka-mi-la789 napisała:
                    > lia.13 napisała:
                    > > Aż się tutaj zakrztusiłam herbatą.
                    >
                    > Biedulka. Skoro nie potrafisz samodzielnie pić, to może poproś kogoś dorosłego
                    > o pomoc.

                    Bez wycieczek osobistych poproszę ;)
                    • ka-mi-la789 Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 17:02
                      > "Skoro zamiast uczuć uprawiacie "związki", męża czy żonę zastępuje "partner (..
                      > .), to się nie dziwcie, że się te "związki" kończą tak, jak się zaczynały i trw
                      > ały - bez zbędnych formalności, ustaleń i zobowiązań." To jest właśnie ten frag
                      > ment, o który prosiłaś. Dokonałaś jasnej krytyki związków partnerskich, zestawi
                      > ając "partnera" - czegoś gorszego z "mężem" - czymś lepszym

                      A gdzie a mojej wypowiedzi są przymiotniki "gorszy" i "lepszy", słoneńko, no gdzie?

                      Na serio sądzisz,
                      > że małżeństwo daje gwarancję bardziej godnego zakończenia jego trwania? No fakt
                      > , "zrywany" dowiaduje się o zerwaniu nie sms-em a listem poleconym :)

                      Nie wiem, co oznacza dla ciebie sformułowanie "godne zakończenie", ale w przypadku małżeństwa inicjator rozwodu ma obowiązek wytłumaczyć się z motywów swojego działania. Rzadko też bywa, że dowiadujesz się o rozejściu listem poleconym - zazwyczaj wcześniej małżonek, któremu się znudziło, informuje o swoich zamiarach, bo mieszkając pod jednym dachem naprawdę trudno ukryć tego rodzaju plany. Często również się wyprowadza. Ma też zobowiązania wobec strony porzuconej. W "związku" nie ma uciążliwości, obowiązków i kosztów, które są nieodłączną częścią małżeństwa; jak się znudzi, to możesz zwyczajnie zatrzasnąć za sobą drzwi, ale to drugie też może. A ty musisz to zaakceptować. Wot wsio.
                      • lia.13 Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 22:36
                        > Rzadko też bywa, że dowiadujesz się o rozejściu listem poleconym -

                        Widać niewiele wiesz o rozstaniach małżeństw. Zdziwiłabyś się jak wielu małżonków dowiaduje się o rozstaniu dopiero z pozwu rozwodowego otrzymanego właśnie listem poleconym. Dlaczego? Ano dlatego, że w przypadku walki o rozwód z orzeczeniem winy współmałżonka, lepiej jest zadziałać z zaskoczenia.

                        > zazwyczaj wcześniej małżonek, któremu się znudziło, informuje o swoich zamiarac
                        > h, bo mieszkając pod jednym dachem naprawdę trudno ukryć tego rodzaju plany. Cz
                        > ęsto również się wyprowadza. Ma też zobowiązania wobec strony porzuconej.

                        Wydaje Ci się, że będąc z kimś w związku jest inaczej? Pary niemałżeńskie też często mieszkają razem, a co do planów rozwodowych to znam wiele przypadków, w których wyprowadzka następowała jak ten grom z jasnego nieba.

                        W "zw> iązku" nie ma uciążliwości, obowiązków i kosztów, które są nieodłączną częścią
                        > małżeństwa; jak się znudzi, to możesz zwyczajnie zatrzasnąć za sobą drzwi, ale
                        > to drugie też może. A ty musisz to zaakceptować. Wot wsio.

                        Oczywiście, że stan dokonany trzeba zaakceptować. Wiele rzeczy na świecie trzeba zaakceptować. Jak Ci umrze matka czy ojciec to też musisz to zaakceptować, ale czy to oznacza, że nie możesz płakać? Nie możesz być zła na los? Jednemu nauczycielowi w Toruniu kiedyś uczniowie założyli na głowę kosz na świeci, nakręcili film komórką i rozprowadzili nagranie wśród znajomych. On też ten stan zaakceptował. Pewnie akceptował ich złe zachowanie dużo wcześniej, skoro do tego w ogóle doszło.
                        • ka-mi-la789 Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 22:59
                          lia.13 napisała:

                          > Widać niewiele wiesz o rozstaniach małżeństw.

                          Fakt, nigdy się nie rozstawałam z mężem.

                          Zdziwiłabyś się jak wielu małżonk
                          > ów dowiaduje się o rozstaniu dopiero z pozwu rozwodowego otrzymanego właśnie li
                          > stem poleconym. Dlaczego? Ano dlatego, że w przypadku walki o rozwód z orzeczen
                          > iem winy współmałżonka, lepiej jest zadziałać z zaskoczenia.

                          I przez miesiące albo i lata poprzedzające tę przesyłkę ni huhu nie da się zajarzyć, że w zachowaniu męża/żony coś się zmieniło, że nasze stosunki się popsuły, krótko mówiąc, że coś nie gra.

                          > Wydaje Ci się, że będąc z kimś w związku jest inaczej? Pary niemałżeńskie też c
                          > zęsto mieszkają razem,

                          Tym łatwiej zauważyć zmiany zachowania drugiego uczestnika interakcji zapowiadające nadchodzący jej koniec.

                          a co do planów rozwodowych to znam wiele przypadków, w k
                          > tórych wyprowadzka następowała jak ten grom z jasnego nieba.

                          A w ilu z tych wielu przypadków ofiara gromu robiła wszystko, żeby nie zobaczyć zachmurzenia? Zresztą, nigdy nie twierdziłam, że papirek z USC albo kościelne zaklęcia cokolwiek gwarantują.

                          > Oczywiście, że stan dokonany trzeba zaakceptować. Wiele rzeczy na świecie trzeb
                          > a zaakceptować. Jak Ci umrze matka czy ojciec to też musisz to zaakceptować, al
                          > e czy to oznacza, że nie możesz płakać?

                          Nad samą śmiercią tak. Płacz nad tym, że śmierć była spowodowana rakiem a nie wylewem jest bez sensu. A wątkotwórczyni nie płacze nad rozstaniem, tylko nad tym, że dokonało się ono w sposób, który jej nie pasuje. To jest różnica.

                          > Nie możesz być zła na los?

                          Jeżeli zmarli ze starości, w wyniku choroby, którą sami na siebie ściągnęli, albo w wypadku, który sami spowodowali, to nie, nie mogę. W pierwszej sytuacji śmierć jest naturalną koleją rzeczy, pretensje do losu byłyby idiotyczne. W dwóch pozostałych przypadkach pretensje mogę mieć wyłącznie do nich. Co więcej, zdarzyła mi się jedna z wymienionych sytuacji. Nie mam pretensji do losu, bo los nie miał tu nic do roboty. Mam pretensje do ojca, który sam na siebie śmierć sprowadził.

                          Jednemu nauc
                          > zycielowi w Toruniu kiedyś uczniowie założyli na głowę kosz na świeci, nakręcil
                          > i film komórką i rozprowadzili nagranie wśród znajomych. On też ten stan zaakce
                          > ptował. Pewnie akceptował ich złe zachowanie dużo wcześniej, skoro do tego w og
                          > óle doszło.

                          Jak napisałam to samo, to się fields śmiertelnie obraziła.
                          • fieldsofgold Re: zerwanie sms-em 08.11.11, 08:23
                            ka-mi-la789 napisała:

                            > Jeżeli zmarli ze starości, w wyniku choroby, którą sami na siebie ściągnęli, al
                            > bo w wypadku, który sami spowodowali, to nie, nie mogę. W pierwszej sytuacji śm
                            > ierć jest naturalną koleją rzeczy, pretensje do losu byłyby idiotyczne. W dwóch
                            > pozostałych przypadkach pretensje mogę mieć wyłącznie do nich. Co więcej, zdar
                            > zyła mi się jedna z wymienionych sytuacji. Nie mam pretensji do losu, bo los ni
                            > e miał tu nic do roboty. Mam pretensje do ojca, który sam na siebie śmierć spro
                            > wadził.

                            kamila bredzisz coraz bardziej. naprawde zal czytac.

                            > Jak napisałam to samo, to się fields śmiertelnie obraziła.

                            nie mam bladego pojecia o czym piszesz. przypomnij prosze.
                  • poe Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 05:47
                    @ka-mi-la789

                    Nie trac nadzieji, istnieja jeszcze ludzie, ktorzy posiadli sztuke czytania ze zrozumieniem :-) Wydaje mi sie jednak, ze niektore osoby ale powinny sie podszkic w tej materii albo przestac czytac z teza. Podziwiam jednak Twoj upor do kopania sie z koniem... ;-)

                    Podzielam Twoja opinie, co do przyczyn i skutkow oraz o tym, ze taki czlowiek zwykle w ciagu dwoch lat jakos wczesniej te rysy charakteru objawi... Pozdrawiam serdecznie!
                    • ka-mi-la789 Re: zerwanie sms-em 08.11.11, 00:24
                      poe napisał:

                      > Podziwiam jednak Twoj upor do kop
                      > ania sie z koniem... ;-)

                      Ech, te moje apostolskie skłonności... Walczę z nimi, ale jeszcze czasem wygrywają.
                      >
                      > Podzielam Twoja opinie, co do przyczyn i skutkow oraz o tym, ze taki czlowiek z
                      > wykle w ciagu dwoch lat jakos wczesniej te rysy charakteru objawi... Pozdrawiam
                      > serdecznie!

                      Pozdrawiam wzajemnie :).
      • sta-fraszka Re: zerwanie sms-em 06.11.11, 15:53
        No ale wartosc czlowieka poznaje sie glownie po tym, jak traktuje ludzi sobie podleglych (i tych o nizszym statusie spolecznym).
        Latwo jest szanowac ksiezniczke (bo profity jakies z tego moga byc).
        Okazac szacunek pomocy kuchennej dla czlowieka z klasa jest czyms oczywistym, dla prostaka, niekoniecznie.
      • shigella Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 09:37
        ka-mi-la789 napisała:
        > Nie rozumiem oburzenia kapiącego ze wszystkich wypowiedzi w tym wątku. Zrywanie
        > przy pomocy esemesa to przecież tylko logiczna konsekwencja waszych obyczajów
        > i podejścia do życia i ludzi. Skoro zamiast uczuć uprawiacie "związki", męża cz
        > y żonę zastępuje "partner
        Droga Kamilo, czy mozesz wyjasnic mnie prostej kobiecie, sprzecznosc jaka widzisz miedzy zwiazkiem a uczuciem? Chcialabym Ci rowniez przypomniec, ze malzenstwo to takze zwiazek.
        Nie bardzo rowniez rozumiem jak obraczka i papierek ma wplynac na szanowanie mnie przez partnera.

        > a kobieta stawiająca jakiekolwiek wymagania i oczek
        > ująca minimum szacunku jest traktowana (i to również przez inne kobiety!) per "
        > księżniczka", które to słowo w gwarze dzisiejszego proletariatu jest jednym z c
        > ięższych wyzwisk,
        Musze sie poobracac wsrod proletariatu zatem, wydawalo mi sie bowiem do tej pory, ze proletariuszki zazwyczaj potepiaja kobiety oczekujace elementarnego szacunku, wspolpracy i dzielenia obowiazkow domowych. Najgorszym wyzwiskiem na forumciach jak do tej pory bylo "ty feministko".
        Nie oczekuje, ze ktos mnie bedzie widzial we mnie ksiezniczke czy kuchte, w zupelnosci wystarcza mi potraktowanie mnie jak czlowieka.
        • ka-mi-la789 Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 18:20
          shigella napisała:

          > Droga Kamilo, czy mozesz wyjasnic mnie prostej kobiecie, sprzecznosc jaka widzi
          > sz miedzy zwiazkiem a uczuciem?

          Nie sprzeczność, tylko rzadkie współwystępowanie.

          Chcialabym Ci rowniez przypomniec, ze malzenstw
          > o to takze zwiazek.

          Ale o małżeństwie mówi się per "małżeństwo". Słówko "związek" w lengłidżu tego forum oznacza coś, co prawo ochrzciło mianem "konkubinat".

          > Nie bardzo rowniez rozumiem jak obraczka i papierek ma wplynac na szanowanie mn
          > ie przez partnera.

          Szacunek nie ma w tym przypadku tak naprawdę nic do rzeczy. Istotą zagadnienia jest łatwość "związku", który można stworzyć i zlikwidować z dnia na dzień i który nie wiąże się z żadnymi trudnościami, kosztami ani zobowiązaniami. Dlatego jest coraz powszechniejszy. Tyle, że ta łatwość działa w dwie strony. Ty nic nie musisz i facet nic nie musi. Ty możesz wyjść, trzaskając drzwiami, jemu też wolno. Ty nie masz obowiązku się tłumaczyć i on nie ma. Wchodząc w taką relację, trzeba to zaakceptować. Obrażanie się o to, że kochaś zrobił to, co mu wolno, jest nie na miejscu.

          > Musze sie poobracac wsrod proletariatu zatem, wydawalo mi sie bowiem do tej por
          > y, ze proletariuszki zazwyczaj potepiaja kobiety oczekujace elementarnego szacu
          > nku, wspolpracy i dzielenia obowiazkow domowych.

          O, właśnie o to mi chodzi. Właśnie takie kobiety są traktowane per "księżniczki", które to słowo niesie ze sobą spory ładunek lekceważenia. Całkiem niedawno był tu wątek jakiejś laski zostawionej przez kochasia w nocy na środku ulicy, w którym autorka zastrzegła się: "nie jestem jakąś księżniczką, ale...". Bo księżniczka jest be. Bo bezczelnie czegoś się od chłopa domaga.

          Najgorszym wyzwiskiem na forum
          > ciach jak do tej pory bylo "ty feministko".

          Pewnie nie te wątki czytam.

          > Nie oczekuje, ze ktos mnie bedzie widzial we mnie ksiezniczke czy kuchte, w zup
          > elnosci wystarcza mi potraktowanie mnie jak czlowieka.

          A dlaczego miałoby tak być? Przecież "partner" niczego ci nie obiecuje (traktowania jak człowieka również), że sięgnę po ukochany argument wyzwolonych obyczajowo.
          • six_a Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 18:37
            Szacunek nie ma w tym przypadku tak naprawdę nic do rzeczy. Istotą zagadnienia jest łatwość "związku", który można stworzyć i zlikwidować z dnia na dzień i który nie wiąże się z żadnymi trudnościami, kosztami ani zobowiązaniami. Dlatego jest coraz powszechniejszy. Tyle, że ta łatwość działa w dwie strony. Ty nic nie musisz i facet nic nie musi. Ty możesz wyjść, trzaskając drzwiami, jemu też wolno. Ty nie masz obowiązku się tłumaczyć i on nie ma. Wchodząc w taką relację, trzeba to zaakceptować. Obrażanie się o to, że kochaś zrobił to, co mu wolno, jest nie na miejscu.

            jeśli chodzi o takie aspekty, to każdy związek jest łatwy. małżeństwo nie gwarantuje ani że mąż będzie cię traktował jak księżniczkę, ani że nie ma prawa do wyjścia i trzaśnięcia drzwiami + dalszego porozumiewania się za pomocą pism sądowych czy adwokata. w przypadku skrajnego lekceważenia norm i zasad ze swoimi wymaganiami odnośnie szacunku i tłumaczeń będziesz mogła takiemu mężu;) co najwyżej nagwizdać.

            dziwne te podziały związkowe wydumałaś i nielogiczne. wieloletnie konkubinaty też mają wspólne sprawy, np. wspólny majątek czy zobowiązania wobec dzieci. nie są gorsze od małżeństw, a już na pewno brak małżeństwa nie daje żadnego prawa do lekceważenia drugiej strony. takie rzeczy się zdarzają niezależnie od statusu związku, jak się człowiek spotka z elementarnym brakiem kultury.
            • ka-mi-la789 Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 19:05
              six_a napisała:

              > jeśli chodzi o takie aspekty, to każdy związek jest łatwy. małżeństwo nie gwara
              > ntuje ani że mąż będzie cię traktował jak księżniczkę, ani że nie ma prawa do w
              > yjścia i trzaśnięcia drzwiami + dalszego porozumiewania się za pomocą pism sądo
              > wych czy adwokata.

              Ale przynajmniej się porozumiewa. Rozwiązanie małżeństwa jest też deko trudniejsze niż "związku". Ponadto uprzedni ślub pozwala wyegzekwować podział majątku czy alimenty. Poza tym mnie - w przeciwieństwie do znakomitej większości wypowiadających się w tym wątku - bardziej bolałoby samo porzucenie niż sposób jego dokonania, przywiązuję bowiem większą wagę do treści niż do formy. Jeżeli chłop daje mi kopa, to walenie focha o to, że zrobił to przez adwokata, przez esemes czy na ulicznym billboardzie zamiast oznajmić mi radosną wieść na kolacji przy świecach jest śmieszne.

              w przypadku skrajnego lekceważenia norm i zasad ze swoimi wy
              > maganiami odnośnie szacunku i tłumaczeń będziesz mogła takiemu mężu;) co najwyż
              > ej nagwizdać.

              Niekoniecznie. Tłumaczyć się będzie musiał przed sądem, a brak szacunku może zdecydować o orzeczeniu jego winy, co ma pewne konsekwencje.

              > dziwne te podziały związkowe wydumałaś i nielogiczne.

              To znaczy, że polskie prawo też jest dziwne i nielogiczne, bo konkubinaty traktuje dokładnie tak samo jak ja.

              wieloletnie konkubinaty t
              > eż mają wspólne sprawy, np. wspólny majątek

              Niekoniecznie. W konkubinacie - w przeciwieństwie do małżeństwa - wspólnota majątkowa nie powstaje automatycznie.

              > czy zobowiązania wobec dzieci.

              Wobec dzieci, owszem. Wobec siebie wzajemnie - nie. Zresztą, dzieci mają słaby związek z tematem wątku.

              nie
              > są gorsze od małżeństw,

              Nie twierdzę, że są gorsze, tylko łatwiejsze.

              a już na pewno brak małżeństwa nie daje żadnego prawa d
              > o lekceważenia drugiej strony.

              A dlaczego nie? Obiecywał ci coś (że po raz kolejny sięgnę po ukochany argument zwolenników luzu obyczajowego)? Bo w małżeństwie, owszem, obiecywał.

              takie rzeczy się zdarzają niezależnie od statusu
              > związku, jak się człowiek spotka z elementarnym brakiem kultury.

              Tylko że nie zawsze konsekwencje są takie same.
              • six_a Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 19:45
                > Rozwiązanie małżeństwa jest też deko trudniej
                > sze niż "związku"

                tak, deko tak. wspólny majątek do dzielenia wcale nie jest tak oczywisty w czasach intercyzy. może też okazać się, że do dzielenia są wyłącznie długi i kredyty;)
                alimenty na eksmałżonka/małżonkę są dostępne tylko w określonych warunkach, a nie z zasady.

                > a brak szacunku może zdecydować o orzeczeniu jego winy, co ma pewne konsekwencje.
                eeee:) wysoki sądzie, bo on się przestał odzywać i tylko smsy przysyła?
                przy najlepszych chęciach, nie sądzę, by to podziałało.

                > bardziej bolałoby samo porzucenie niż sposób jego do
                > konania, przywiązuję bowiem większą wagę do treści niż do formy. Jeżeli chłop d
                > aje mi kopa, to walenie focha o to, że zrobił to przez adwokata, przez esemes c
                > zy na ulicznym billboardzie zamiast oznajmić mi radosną wieść na kolacji przy ś
                > wiecach jest śmieszne.
                czy ja wiem, czy to śmieszne? znaczy kolacja przy świecach byłaby dosyć komiczna z takiej okazji;)
                ale generalnie jakieś tam formy obowiązują i wynikają z norm, savoir vivre'u czy po prostu ludzkiej przyzwoitości.

                >Wobec siebie wzajemnie - nie
                nie powstaje automatycznie, to nie znaczy, że nie powstaje w ogóle. jeśli wzięli wspólnie kredyt, to nadal mają wspólny problem, tak samo, jeśli dorobili się wspólnie jakiegoś majątku i chcieliby po rozstaniu sprawiedliwie podzielić.

                >Nie twierdzę, że są gorsze, tylko łatwiejsze.
                twierdzisz, np. umieszczając "związek" czy "partner" w cudzysłowie i używając pogardliwego tonu i określeń w odniesieniu do związków partnerskich, takich jak "luz obyczajowy".

                > Bo w małżeństwie, owszem, obiecywał.
                no i co z tego że obiecywał. tak samo może przesłać smsa i tyle go widzieli - poziom poszanowania podobny do związku "luźnego obyczajowo" możliwości wyegzekwowania szacunku w tym konkretnym przypadku zerowe.

                > Tylko że nie zawsze konsekwencje są takie same.
                a dlaczego nie są takie same, każdy człowiek, który okazuje innym lekceważenie w taki czy inny sposób, jest chamidłem. nie będzie mniejszym chamidłem tylko dlatego, że jest mężem swojej żony, a jego żona nie będzie przez to mniej lekceważona niż konkubina jakiegoś tam konkubenta.

                patrzymy na to od zupełnie innej strony. ja traktuję każdy związek jako równoprawny i wymagający szacunku oraz zachowania pewnych form. Ty dzielisz na lżejsze i cięższe, twierdząc, że szacunek należy się tylko w tych cięższych, bo ci z lżejszych z zasady nie zasługują.
                równie dobrze mogłabyś twierdzić, że na twoje "dzień dobry" trzeba sobie zasłużyć. no chyba nie trzeba, bo w określonych sytuacjach po prostu powinnaś je wypowiedzieć, o ile nie chcesz być uznana za gbura;)
                • ka-mi-la789 Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 21:12
                  > tak, deko tak. wspólny majątek do dzielenia wcale nie jest tak oczywisty w czas
                  > ach intercyzy.

                  Tyle, ze intercyzę trzeba zawrzeć, a wspólnota małżeńska powstaje automatycznie jako sytuacja difoltowa w braku innej deklaracji.

                  > eeee:) wysoki sądzie, bo on się przestał odzywać i tylko smsy przysyła?
                  > przy najlepszych chęciach, nie sądzę, by to podziałało.

                  "Przestał się odzywać" może być powodem rozpadu pożycia. Jeżeli przestał z przyczyn innych niż utrata mowy, to jak najbardziej jest to jego wina. Nie twierdzę, że sąd orzeknie ją tylko z powodu "przestał się odzywać", ale kamyk do ogródka to będzie.

                  > ale generalnie jakieś tam formy obowiązują i wynikają z norm, savoir vivre'u cz
                  > y po prostu ludzkiej przyzwoitości.

                  Ciekawe, że amatorek cudzych mężów normy i ludzka przyzwoitość nie obowiązują (ponownie nawiążę do jednego z ulubionych motywów tego forum brzmiącego: "ona ci nic nie obiecywała"). To po pierwsze. Po drugie, te same normy stosujesz wobec całej ludzkości? Kiedy się wyprowadzasz z mieszkania, tłumaczysz się sąsiadom ze swojej decyzji?

                  > nie powstaje automatycznie, to nie znaczy, że nie powstaje w ogóle.

                  Wyobraź sobie, że o tym wiem. I właśnie to, że wspólnota nie powstaje automatycznie, to jedno z ułatwień konkubinatu w porównaniu z małżeństwem.

                  jeśli wzięl
                  > i wspólnie kredyt, to nadal mają wspólny problem,

                  Jeśli. Bo jeżeli nie chcą wspólnego kredytu, to nikt ich do tego nie zmusi, natomiast małżonkowie - jeżeli nie mają rozdzielności, o którą trzeba się postarać - ex definitione odpowiadają solidarnie za swoje zobowiązania.

                  tak samo, jeśli dorobili się
                  > wspólnie jakiegoś majątku i chcieliby po rozstaniu sprawiedliwie podzielić.

                  Apiać: majątek konkubentów jest wspólny tylko wtedy, jeżeli wyraźnie tego chcą.

                  > twierdzisz, np. umieszczając "związek" czy "partner" w cudzysłowie

                  Robię to, ponieważ używanie akurat tych słów na określenie akurat tych zjawisk jest lingwistyczną nieporadnością. Kpię z nieudolnego posługiwania się językiem, z moim stosunkiem do samego zjawiska nie ma to nic wspólnego.

                  i używając p
                  > ogardliwego tonu i określeń w odniesieniu do związków partnerskich, takich jak
                  > "luz obyczajowy".

                  Bo to jest luz obyczajowy, jak każde łamanie obowiązujących dotychczas zasad. A że dopatrujesz się pogardy w moich wypowiedziach, to już tylko twoja interpretacja, na którą wpływu nie mam.

                  > no i co z tego że obiecywał. tak samo może przesłać smsa i tyle go widzieli

                  No, właśnie nie. Musi się zgłosić do sądu i gęsto tłumaczyć.

                  > a dlaczego nie są takie same, każdy człowiek, który okazuje innym lekceważenie
                  > w taki czy inny sposób, jest chamidłem.

                  Mam rozumieć, że zerwanie esemesem jest lekceważeniem, ale manie "najlepszych przyjaciół(ek)" w sytuacji pozostawania w "związku" (sorawka, będę jednak pisać to w cudzysłowie), do czego sama fields przyznała się w niedawnym wątku na ten temat, lekceważeniem nie jest? Bo dla mnie ta druga sytuacja jest dużo bardziej nie do przyjęcia.

                  > patrzymy na to od zupełnie innej strony.

                  Zdążyłam zauważyć.

                  ja traktuję każdy związek jako równopr
                  > awny i wymagający szacunku oraz zachowania pewnych form.

                  Każdy? Znajomość z sąsiadem z drugiego piętra i stosunek zatrudnienia wiążący cię z pracodawcą też? Bo, widzisz, to także są związki. Właśnie dlatego używanie tego słowa na określenie konkubinatu czy innego romansu mnie śmieszy. Wszystkich tych ludzi traktujesz tak samo jak męża, narzeczonego, kochanka, czy kogo tam masz?

                  > i cięższe, twierdząc, że szacunek należy się tylko w tych cięższych, bo ci z l
                  > żejszych z zasady nie zasługują.

                  Szacunek się nie należy, już o tym pisałam. Ci z lżejszych po prostu nie mają podstaw do żądania, żeby ich traktowano wyjątkowo, bo i z jakiej racji? Dlatego, że facet z tobą sypia? Marny argument w czasach, kiedy w ciągu życia uprawia się seks nawet z kilkuset osobnikami (a kilkudziesięciu to już chyba norma), a rozwiązłość jest nie tylko akceptowana, ale nadaje jej się fikuśne nazwy w rodzaju "one night stand" czy "swingowanie". Bo razem chodzicie na popijawy do znajomych? Bo czasem wyjedziecie wspólnie na weekend? W rozpatrywanym przypadku fields chyba nawet nie mieszkała ze swoim facetem, co byłoby równoznaczne z jakąś tam wspólnotą (kosztów utrzymania, prowadzenia gospodarstwa domowego, uciążliwości codziennego życia) i stanowiłoby pewną podstawę do oczekiwań zgodnie z zasadą: "daję, więc mam prawo brać". Taką relację bardzo niewiele różni od znajomości z kolegami z pracy (z którymi też wyskakujesz na piwo raz na parę tygodni).

                  > równie dobrze mogłabyś twierdzić, że na twoje "dzień dobry" trzeba sobie zasłuż
                  > yć.

                  Poniekąd. Są osobnicy, którym "dzień dobry" nie mówię, bo w kontaktach ze mną zarobili raczej na życzenia nagłego zgonu niż miłego dnia.

                  w określonych sytuacjach po prostu powinnaś je wypo
                  > wiedzieć, o ile nie chcesz być uznana za gbura;)

                  Otóż to: w określonych sytuacjach, a nie każdemu mijanemu człowiekowi z racji samego faktu, że raczy istnieć.
                  • six_a Re: zerwanie sms-em 07.11.11, 23:16
                    > Tyle, ze intercyzę trzeba zawrzeć, a wspólnota małżeńska powstaje automatycznie
                    > jako sytuacja difoltowa w braku innej deklaracji.
                    niech sobie powstaje jakkolwiek difoltowo, nie ma to żadnego wpływa na większą szacowność małżonki.


                    "Przestał się odzywać" może być powodem rozpadu pożycia
                    no może być powodem albo może być skutkiem, zależy kto ma sprawniejszego adwokata;)

                    > Ciekawe, że amatorek cudzych mężów normy i ludzka przyzwoitość nie obowiązują (
                    > ponownie nawiążę do jednego z ulubionych motywów tego forum brzmiącego: "ona ci
                    > nic nie obiecywała").
                    nie ma to specjalnie związku z tematem. oczywiście, że powinna obowiązywać. co do ulubionych motywów forum jako worka, to nie wydaje mi się, bym była właściwym adresem zarzutu, mimo że z forum korzystam.

                    > Po drugie, te same normy stosujesz wobec
                    > całej ludzkości? Kiedy się wyprowadzasz z mieszkania, tłumaczysz się sąsiadom
                    > ze swojej decyzji?
                    no, sv tak ma, że stosuje się go do całej ludzkości, gdzie dane normy obowiązują.
                    tłumaczenie się sąsiadom nie podpada pod żadną normę, ale jak zapytają o powody, to pewnie nie odpowiem: a gó... was to obchodzi. smsa z wypowiedzeniem sąsiedztwa pewnie też nie przyślę;)

                    > Bo to jest luz obyczajowy, jak każde łamanie obowiązujących dotychczas z
                    > asad.
                    świat się zmienia, to i zasady się zmieniają. ale niektórym to tylko z sodomą i gomorą się kojarzy + z luźnymi obyczajami. no o tym już nawet w biblii pisali i jakoś się nie spełniło.

                    > Szacunek się nie należy, już o tym pisałam. Ci z lżejszych po prostu nie mają p
                    > odstaw do żądania, żeby ich traktowano wyjątkowo, bo i z jakiej racji?
                    szacunek do i od innych to raczej domena praw podstawowych, a nie jakichś wymyślnych wymagań i wyjątkowego traktowania. coś Ci się gruntownie myli.
                    i lepiej nie idź w tę stronę, bo coraz śmieszniej to wygląda. według tych zasad pani w sklepie może ci napluć w twarz, bo wg niej nie zasługujesz na nic lepszego, i powinnaś to uznać za jej święte prawo.

                    > Robię to, ponieważ używanie akurat tych słów na określenie akurat tych zjawisk
                    > jest lingwistyczną nieporadnością.
                    kręcisz, moja droga. to jest taka sama nieporadność jak nazywanie kogoś chłopakiem/dziewczyną/sympatią/przyjaciółką itepe. zresztą niektórzy wcale nie uciekają przed określeniem konkubina/konkubent. więc nie sprowadzaj tego do problemu wstydu i nieporadności.

                    >Musi się zgłosić do sądu i gęsto tłumaczyć.
                    powtarzasz to już któryś raz, a przecież nie wiesz, kto wystąpi o rozwód. a z góry zakładasz, że ten, co odejdzie będzie pozwanym i obowiązkowo będzie się tłumaczył.

                    > Mam rozumieć, że zerwanie esemesem jest lekceważeniem, ale manie "najlepszych p
                    > rzyjaciół(ek)" w sytuacji pozostawania w "związku" (sorawka, będę jednak pisać
                    > to w cudzysłowie), do czego sama fields przyznała się w niedawnym wątku na ten
                    > temat, lekceważeniem nie jest? Bo dla mnie ta druga sytuacja jest dużo bardziej
                    > nie do przyjęcia.
                    aaaa, czyli to jakiś odwet jest? kara za podwójną moralność. to nie wiedziałam, bo nie kojarzę tego drugiego wątku.

                    > Każdy? Znajomość z sąsiadem z drugiego piętra i stosunek zatrudnienia wiążący c
                    > ię z pracodawcą też? Bo, widzisz, to także są związki.
                    akurat miałam na myśli związek emocjonalny. ale związek z pracodawcą też jest w sumie niezły jako przykład. uważasz, że zwolnienie pracownika przez smsa jest właściwą formą?

                    > właśnie dlatego używanie
                    > tego słowa na określenie konkubinatu czy innego romansu mnie śmieszy.
                    małżeństwo to też związek - MAŁŻEŃSKI, pęknąć ze śmiechu można dosłownie.
                    jeśli nie widzisz różnicy między konkubinatem a romansem, to nie poradzę.

                    > Otóż to: w określonych sytuacjach, a nie każdemu mijanemu człowiekowi z
                    > racji samego faktu, że raczy istnieć.
                    w określonych sytuacjach oznacza sytuacje wymagające powiedzenia dzień dobry, oznacza też, że nie zawsze ty będziesz pierwsza mówiąca dzień dobry. ale jeśli nie będziesz pierwsza, to powinnaś na to dzień dobry odpowiedzieć. nie oznacza natomiast twojego widzimisię.
                    żadna różnica.

                    powinnaś to rozumieć, skoro tak bardzo przywiązana jesteś do "niełamania zasad"
                    i to jest ten brak konsekwencji.