dyskopata
28.11.11, 23:54
Zastanawia mnie pewne zjawisko, które w swoim życiu odnotowałem już kilkakrotnie. Sytuacja wygląda tak: dziewczyna zakochuje się (jest zauroczona) w chłopaku. On jej wprost mówi, ale taktownie, grzecznie i jednoznacznie mówi, że ten związek nie ma szans. Dalej wiąże ich jakaś nić sympatii, spotykają się na wspólnych imprezach, rozmawiają, czasem gdzieś wspólnie wyjdą. Takie relacje trwają miesiące (zdarzało się, że lata). W tym czasie ona znajduje sobie chłopaka (czasem kilku), ich relacje ciągle wyglądają tak samo - po prostu lubią się. Jednak, gdy on sobie znajduje dziewczyna, ona zrywa kontakt niemal z dnia na dzień, mimo że jemu wciąż zależy na takich relacjach, o czym jasno mówi. Skąd się biorą u niektórych pań takie przejawy egoizmu? Dlaczego im wolno wchodzić w związki, a jemu nie?