zemsta.blondynki
11.12.11, 09:21
jesteście w związku, na jakichś dodatkowych kursach/szkoleniach poznajecie kogoś, nadajecie na tych samych falach, generalnie jesteście dobrymi kumplami na tych zajęciach. czasem na grupowym piwie gdzieś na uboczu zaczynacie się sobie zwierzać, bo czujecie, że druga osoba może być waszą bratnią duszą. po czym okazuje się, że podobacie się jemu/jej. co robicie?
ja jestem w kropce, bo myślałam, że naprawdę możemy być dobrymi kolegami, częste rozmowy na tematy osobiste w jakiś sposób zbliżyły mnie do niego na tyle, że nie widzę powodu, dla którego miałabym kończyć tę znajomość, ale on poprosił, byśmy lepiej po prostu zachowywali się tak, jakbyśmy się nie znali. starałam się jakoś podbudować go (jest dość neurotyczny, a tu w dodatku dobiło go to nieszczęśliwe zakochanie we mnie), że ma w sobie mnóstwo siły, że obdarza nią także i mnie, że wszystko mu się poukłada itd. ale że nie widzę sensu udawania, że się nie znamy.
mój facet twierdzi, że powinnam uciąć to całkowicie i nie chodzi już o zdradę, ale o to, że takimi wspólnymi wypadami na piwo/rozmowami tylko pogłębiałabym jego nieszczęśliwe uczucie. a ja naprawdę odnalazłam w nim bliską osobę (w sensie koleżeńskim), bo na co dzień poza swoim facetem nie mam się komu zwierzyć, szczerze pogadać, wyżalić.
co wy byście zrobili?