headvig
19.01.12, 14:08
Ostatnio obserwuję wokół siebie dwa typy znajomych/koleżanek, bo głównie to baby są:
a) takie, które za wszelką cenę próbują udowodnić mi, że są lepsze ode mnie i na każdym polu z tego powodu próbować mnie zdołować
b) takie, które za wszelką cenę próbują udowodnić mi, że mają gorzej w życiu ode mnie i tym samym wywołać we mnie poczucie winy, że ktoś ma gorzej
Przykłady mogłabym mnożyć, ale podam po dwa do każdego typu znajomych.
Typ A:
- udowodnianie na tzw. kredyt, czyli jak to dobrze jest żyć bez kredytu, a ci co mają we frankach to dobrze im tak (oczywiście mamy we frankach i wszyscy o tym wiedzą)
- na tzw. dziecko, obsypywanie mnie codziennie niezliczoną ilością zdjęć i opowieści o dzieciach, teksty typu „zrób sobie dziecko” (dobrze wiedzą, że straciłam 2 ciąże). Nie zazdroszczę koleżankom dzieci, ale nie muszę wiedzieć o każdym obesranym pampersie.
Typ B:
- na bidulę, czyli „nie mam co do garnka włożyć dziecku ledwo wiążę koniec z końcem, a ty ten dom to masz fajny i duży co?”
- znów na dziecko, czyli „jak będziesz miała dzieci, to dopiero się przekonasz jak to jest ciężko w życiu, teraz to masz sielankę i nie masz żadnych obowiązków” (znów dobrze wiedzą jaka jest sytuacja).
Chyba jestem łosiem i mam na czole wypisane „chcesz wyładować swoje frustracje i niedowartościowanie, to zrób to na mnie”. Robię swoją robotę, nie obnoszę się z swoimi wzlotami i upadkami, nie jestem zbyt wylewna. A tu ciągle mnie coś takiego spotyka... Macie tak samo?
Jak z nimi postępować? Licytować się i zniżać do ich poziomu? Ale po co, nie mam w zwyczaju wywoływania awantur, a do tego niektóre typy to coś w stylu "opluj mnie, a ja powiem, że deszcz pada". Masakra jakaś...