Dodaj do ulubionych

co mam kurde robić...?

11.04.12, 10:45
jestem stara i głupia, w ub. roku wdałam sie w romans z kolegą. Oczywiscie problem w tym, że oboje jestesmy w kilkunastoletnich związkach. I teraz odwieczne pytanie poziomu nastolatki, skąd wziąc siłę, by to zakończyć, skoro wydaje mi się, że go kocham, pociąga mnie niesamowicie, uwielbiam z nim spedzac czas na długich rozmowach. I chyba własnie tych rozmów brakuje mi bardziej niż samych doznań fizycznych, które oczywiście tez są cudowne. Na wspólna przyszłośc szans nie ma, każdy z nas ma w miare poukładane zycie rodzinne, których zburzenie naszym wspólnym zdaniem zabiłoby uczucie, które nas łaczy. Może zabrzmi to cynicznie, materialistycznie itp, ale gdy byłoby nas stac na wspólne zamieszkanie już bylibyśmy razem. Chwilami potrafię nad tym wszystkim przejśc do porzadku dziennego, ale cześciej bardzo mi go brakuje, żałuje, że nie jest mój na codzień.

Wylejcie na mnie kubeł zimnej wody, pomyj albo coś wymyślcie.
Obserwuj wątek
    • six_a Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 10:59
      >jestem stara i głupia,
      jak słowo daję, że nie wiem, co z tym zrobić.
    • i.am.girl Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 11:35
      Zastanów się bo zazwyczaj jest tak, że to co nie osiągalne najbardziej 'rajcuje'. Żadna tam miłość, zauroczenie, normalne po kilkunastu latach znudzonej żony znudzonego męża. Przejdzie.
    • lopi123 Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 11:55
      Krótko-spie...j w podskokach
    • mamalgosia Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 11:58
      october.fest napisała:

      > jestem stara i głupia,
      jeśli Cię to pocieszy, to ja też.
      Ale również nie wiem, co z tym zrobić
      • maitresse.d.un.francais Mamalgosiu 11.04.12, 17:48
        Stanowczo zaprzeczam, jakobyś była głupia!

        Co do wieku - nie wiem, ile sobie liczysz. Jeśli jakieś 85, to istotnie jesteś stara.
    • mr.man Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 12:06
      Jak nie chcesz kończyć, to nie kończ. Co za problem mieć romans? Jak ci to nie wadzi, to na zdrowie. Bierzesz dzień za dniem i zobaczysz, co z tego wyniknie.

      Zastanawia mnie inna rzecz. Jesteś z nim od roku. Czemu nagle chcesz jakieś dramatyczne kroki podejmować? Czyżby emocje trochę opadały i potrzebny był nowy strzał adrenaliny i dramatu? Z tego co napisałaś, miłość miłością, ale dom i poukładane życie ma też swoją wartość. Stąd mój dylemat? Czy tobą po prostu nie steruje nuda pani z klasy średniej i w średnim wieku.

    • znana.jako.ggigus żyj dalej w nudnym związku z 11.04.12, 12:08
      facetem, który cię nie pociąga, a tego drugiego wywal z życia. Za parę lat przeistoczysz się w jedną z tych zasznurowanych kobiet, co to z braku kontroli nad własnym życiem kontrolują życie innych (np. tego niepociągającego męża/dziecka) czy też mają poczucie kontroli nad własnym ciałem (diety/ucieczka w chorobę).
      Albo w jakiś inny sposób dasz ujście dręczącej cię coraz b. frustracji i rozgoryczeniu. Za parę lat będziesz miała ten specyficzny gorzki rys koło ust.
      • ursyda Re: żyj dalej w nudnym związku z 11.04.12, 12:27
        O hohoho, jaka śmiała teza. Wróżymy z kart czy z fusów? To może teraz ja:

        Odejdź do faceta, który cię nie pociąga i daje nowy dreszcz, a tego drugiego, starego wywal z życia. Za parę lat, kiedy już znudzisz się temu nowemu i wymieni cię na jeszcze nowszy dreszcz, przeistoczysz się w jedną z tych zasznurowanych kobiet i zatęsknisz do poczucia bezpieczeństwa i czułości, jaką dawał ci ten który z tobą był i z braku kontroli nad własnym życiem zaczniesz kontrolować życie innych (np. tego niepociągającego męża/dziecka) lub też mają poczucie kontroli nad własnym ciałem (diety/ucieczka w chorobę). Albo w jakiś inny sposób dasz ujście dręczącej cię coraz b. frustracji i rozgoryczeniu jako kobiecie porzuconej . Za parę lat będziesz miała ten specyficzny gorzki rys koło ust.
        • simply_z Re: żyj dalej w nudnym związku z 11.04.12, 12:30
          zawsze zastanawiam sie...dlaczego zakladacie ,ze w tych starych zwiazkach dzialo\dzieje sie dobrze,a maz jest idealem?
          czy nie jest tak ,ze kobiety reaguja emocjonalnie ,poniewaz same mialby ochote na skok w bok ale nie decyduja sie bo sie boja?
          • ursyda Re: żyj dalej w nudnym związku z 11.04.12, 15:05
            Bo jak się dzieje źle to anonimowo kobiety chętnie o tym piszą, choćby po to by się wybielić. Tu nie ma o tym ani słowa.
          • my_favourite_axe Re: żyj dalej w nudnym związku z 11.04.12, 19:10
            simply_z napisała:

            > zawsze zastanawiam sie...dlaczego zakladacie ,ze w tych starych zwiazkach dzial
            > o\dzieje sie dobrze,a maz jest idealem?
            > czy nie jest tak ,ze kobiety reaguja emocjonalnie ,poniewaz same mialby ochote
            > na skok w bok ale nie decyduja sie bo sie boja?

            dużo bardziej prawdopodobne jest to, że kobiety które miałyby ochotę na skok w bok będą wtórowały autorce żeby nie przejmowała się starym ramolem, który musi być okropny jeśli ona zdecydowała się go zdradzić.

            • october.fest Re: żyj dalej w nudnym związku z 11.04.12, 21:32
              mój mąż nie jest zadnym ramolem, jest w moim wieku:) a kochanek (jakos nie lubie tego okreslenia, ale nazwijmy po imieniu;) jest kilka lat starszy ode mnie:)
              • my_favourite_axe Re: żyj dalej w nudnym związku z 11.04.12, 21:35
                october.fest napisała:

                > mój mąż nie jest zadnym ramolem, jest w moim wieku:) a kochanek (jakos nie lubi
                > e tego okreslenia, ale nazwijmy po imieniu;) jest kilka lat starszy ode mnie:)

                to cudownie ;);):);)
                ale nieważne, chodzi o zasadę.
                • madame_charmante Re: żyj dalej w nudnym związku z 12.04.12, 22:01
                  zasada jest taka - w dobrym związku nie ma miejsca na 3 osobę. Jeśli ona się pojawia, to znaczy, że cos w nim nie klapuje, choćby na zewnątrz przypominało to ogród rozkoszy.

                  autorka wątku pisze, że tęskni za rozmowami z ukochanym... widać tego własnie nie ma w jej związku.. i przepraszam za retoryczność pytania - czy to naprawdę takie rzadkie???
        • znana.jako.ggigus wróżyć trzeba umieć 11.04.12, 12:31
          trudno kontrolować życie kogoś, od kogo się odeszło to raz. A dwa - autorkę postu pociąga jej nowy romans. Lubi z nim gadań i ma z nim fajny kontakt.
          A co kontroli życia małżonków/dzieci i ucieczki w chorobę/dietę - akurat obserwuję parę takich przypadków w otoczeniu, kiedy ludziom wypalił się ogień w związku, nie mają odwagi zerwać i nadają sens swemu życiu w inny sposób.
          • ursyda Re: wróżyć trzeba umieć 11.04.12, 12:39
            znana.jako.ggigus napisała:

            > trudno kontrolować życie kogoś, od kogo się odeszło to raz.
            Dlaczego? Śmiem twierdzić, że łatwiej. Zresztą sama o tym piszesz, że zacznie kontrolować życie tego od kogo odeszła.

            A dwa - autorkę postu pociąga jej nowy romans. Lubi z nim gadań i ma z nim fajny kontakt.
            Ilu znasz ludzi z którymi lubisz rozmawiać i masz z nimi fajny kontakt? Ja mnówstwo - w tym wielu mężczyzn.

            > A co kontroli życia małżonków/dzieci i ucieczki w chorobę/dietę - akurat obserwuję parę takich przypadków w otoczeniu, kiedy ludziom wypalił się ogień w związku, nie mają odwagi zerwać i nadają sens swemu życiu w inny sposób.

            Sama znam takich. Ale nie postawię tezy, ze to co napisałaś jest jedyne i sluszne i tak się to na pewno skończy, bo znam wiele odwrotnych przypadków (takich jakie ja opisałam)
            • znana.jako.ggigus Re: wróżyć trzeba umieć 11.04.12, 12:50
              źle mnie zrozumiałaś z tym kontrolowaniem. Miałam na myśli kontrolę nad życiem nieciekawego męża/partnera, z ktorym autorka postu została. Trudno kontrorlować życie osoby, od której się odeszło. To podpowiada zdrowy rozsądek.
              Co innego mieć z kimś fajny kontak i lubić sobie z nim pogadać, a co innego odczuwać jeszcze pociąg fizyczny, to dwie zupełnie inne rzeczy - płaszczyzna społeczna i erotyczna.
              Nigdy nie pisała,. że to co uważam, jest jedyne i słuszne, ale cieszy mnie bardzo, że masz o mnie taką opinię:))
              • znana.jako.ggigus PS tu widzę małą sprzeczność 11.04.12, 12:52
                w Twojej pierwszej wypowiedzi:
                Odejdź do faceta, który cię nie pociąga i daje nowy dreszcz
                Ale może to tylko literówka i jedno nie za dużo.
                • ursyda Re: PS tu widzę małą sprzeczność 11.04.12, 13:09
                  no.
              • ursyda Re: wróżyć trzeba umieć 11.04.12, 13:10
                Nie mam żadnej. Nie znam Cię.
                • znana.jako.ggigus ironia, ursydo, ironia. Broń 11.04.12, 13:16
                  niebezpieczna.
                  A że mnie zafrapowałaś, mam pytanie: jak wyobrażasz sobie kontrolę nad życiem osoby, powiedzmy nieciekawego męża, od którego odeszłaś?
                  • ursyda Re: ironia, ursydo, ironia. Broń 11.04.12, 13:25
                    Nie wyobrażam sobie. Ale czytam forum i wiem, że wszystko jest możliwe.
                    Co z tą ironią?
                    • znana.jako.ggigus Re: ironia, ursydo, ironia. Broń 11.04.12, 13:33
                      no to skoro sobie tej kontroli nie wyobrażasz, po kiego o niej piszesz? patrz Twoje posty powyżej.
                      ( bo powoli nie widzę sensu w Twoich postach, wyznam)
                      ironia - nic, wyjaśniłam ci, że napisalam to ironicznie. W realu pewnie byś to dostrzegła w tonie głosu, ale post to trudniejsza forma komunikacji.
                      • ursyda Re: ironia, ursydo, ironia. Broń 11.04.12, 13:36
                        Rozumiem.

                        znana.jako.ggigus napisała:

                        > no to skoro sobie tej kontroli nie wyobrażasz, po kiego o niej piszesz? patrz T
                        > woje posty powyżej.
                        > ( bo powoli nie widzę sensu w Twoich postach, wyznam)
                        > ironia - nic, wyjaśniłam ci, że napisalam to ironicznie. W realu pewnie byś to
                        > dostrzegła w tonie głosu, ale post to trudniejsza forma komunikacji.
                        • znana.jako.ggigus ale ja rozumiem coraz mniej. 11.04.12, 13:42
                          No nic, kobieta pozostanie zagadką. Przynajmniej niektóra...
                          • ursyda Re: ale ja rozumiem coraz mniej. 11.04.12, 14:02
                            No wiem.
                            • znana.jako.ggigus tyle że uprzejmość wymaga, jeśli ktoś 11.04.12, 14:10
                              równie uprzejmie sygnalizuje, że czegoś nie rozumie, że się mu wyjaśni.
                              O ile oczywiście ma się ochotę na dyskusję.
                              A poza tym nadal chciałabym wiedzieć, jak KONKRETNIE wyobrażasz sobie kontrolę nad życiem osoby, którą usunęłaś z życia. np. ta kontrola nad nieciekawym mężem, którego autorka, załóżmy, porzuciła. Gdybyś mogła, ursydo, tak parę słów wyjaśnienia, byle w miarę prosto.
                              • ursyda Re: tyle że uprzejmość wymaga, jeśli ktoś 11.04.12, 14:31
                                Nie mam ochoty na dyskusję. Tzn mam ale nie na to konkretne zagadnienie bo to nie jest dla mnie temat do dyskusji a tym bardziej tłumaczenia co miałam na myśli, szczególnie, że jak zauważyłaś jedynie parafrazowałam Twoje słowa i wkradły się tam błędy zarówno stylistyczne jak i merytoryczne.
                                A kontrolować można np. być po rozwodzie a nadal dostawać tysiące maili z odpowiedzią jak się powinno żyć, obchodzić święta, myśleć i ubierać. Owszem, można tych maili nie otwierać i nie czytać ale nie w przypadku gdy się ma np. wspólne dziecko. Owszem, można się tym nie przejmować i owszem można mieć to w dupie i nie dać się kontrolować. Ale próby kontrolowania a my tu o próbach kontroli piszemy.
                                Będziesz mnie tak przeczołgiwać bo się nie zgadzam z Twoim zdaniem, ze na pewno, jesli zostanie przy mężu to zgorzknieje a jak odejdzie i da się ponieść fali to będzie cudnie. Otóż nie i nadal tak uważam, oraz to ,że koleżanka jest w naprawdę xujowej sytuacji i wrogowi nie życzę.
                                Mam nadzieję, że to było w miarę prosto.
                                I nie pisz mi o uprzejmości bo ja uprzejma nie jestem - spytaj kochanicy francuza - ona też nie lubi jak ktoś się z nią nie zgadza.



                                znana.jako.ggigus napisała:

                                > równie uprzejmie sygnalizuje, że czegoś nie rozumie, że się mu wyjaśni.
                                > O ile oczywiście ma się ochotę na dyskusję.
                                > A poza tym nadal chciałabym wiedzieć, jak KONKRETNIE wyobrażasz sobie kontrolę
                                > nad życiem osoby, którą usunęłaś z życia. np. ta kontrola nad nieciekawym mężem
                                > , którego autorka, załóżmy, porzuciła. Gdybyś mogła, ursydo, tak parę słów wyja
                                > śnienia, byle w miarę prosto.
                                >
                                • znana.jako.ggigus oo! tak myślałam, że jesteś bez powodu wkurzona 11.04.12, 14:37
                                  pisanie tysiąca maili to nie jest kotrola, a stalking i jest to karalne w wielu krajach.
                                  Kontrola to (za Słownikiek Jęz: Pol. PWN-u)
                                  1. «sprawdzanie czegoś, zestawianie stanu faktycznego ze stanem wymaganym»
                                  2. «nadzór nad kimś lub nad czymś»

                                  i stąd moje pytanie. A że Tobie się wkradły błędy, stąd moje niezrozumienie.
                                  Nie oczekuję, że ktoś się ma ze mną zgadzać, ale jeśli ktoś pisze o kontroli nad życiem byłego męża, a ma na myśli wysyłanie 1000 maili (co jest pewną formą kontroli, bo autor 1000 maili zajmuje dużo miejsca w myślach adresata), to chyba mam prawo zapytać - o co chodzi.
                                  Twojego powodu wkurzenia się nie rozumiem, ale może masz zły dzień i potrzebujesz boksu.
                                  • ursyda Re: oo! tak myślałam, że jesteś bez powodu wkurzo 11.04.12, 14:46
                                    Wkurzona to ja nawet nie jestem teraz po twojej pseudo psychoanalizie. :D


                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                    > pisanie tysiąca maili to nie jest kotrola, a stalking i jest to karalne w wielu
                                    > krajach.
                                    > Kontrola to (za Słownikiek Jęz: Pol. PWN-u)
                                    > 1. «sprawdzanie czegoś, zestawianie stanu faktycznego ze stanem wymaganym&
                                    > #187;
                                    > 2. «nadzór nad kimś lub nad czymś»
                                    >
                                    > i stąd moje pytanie. A że Tobie się wkradły błędy, stąd moje niezrozumienie.
                                    > Nie oczekuję, że ktoś się ma ze mną zgadzać, ale jeśli ktoś pisze o kontroli na
                                    > d życiem byłego męża, a ma na myśli wysyłanie 1000 maili (co jest pewną formą k
                                    > ontroli, bo autor 1000 maili zajmuje dużo miejsca w myślach adresata), to chyba
                                    > mam prawo zapytać - o co chodzi.
                                    > Twojego powodu wkurzenia się nie rozumiem, ale może masz zły dzień i potrzebuje
                                    > sz boksu.
                                    >
                                    • znana.jako.ggigus niestety, nie zajmuje sie ocena 11.04.12, 15:05
                                      kogokolwiek po postach. O wkurzeniu mam prawo pisac, biorac pod uwage twoje niczego nie wyjasniajace wypowiedzi. No w sumie wiem, ze kiedy piszesz o kontroli, to ja bym uzyla slowa terror psychiczny. Dobre i to, bo mamy inne poglady.
                                      • ursyda Re: niestety, nie zajmuje sie ocena 11.04.12, 15:21
                                        O jezu jaka ty męczybuła jesteś. Próba kontroli jest swego rodzaju terrorem psychicznym, czyż nie?

                                        znana.jako.ggigus napisała:

                                        > kogokolwiek po postach. O wkurzeniu mam prawo pisac, biorac pod uwage twoje nic
                                        > zego nie wyjasniajace wypowiedzi. No w sumie wiem, ze kiedy piszesz o kontroli,
                                        > to ja bym uzyla slowa terror psychiczny. Dobre i to, bo mamy inne poglady.
                                        • znana.jako.ggigus ano byc moze 11.04.12, 17:41
                                          a na serio: nie, proba kontroli kogokolwiek nie musi byc terrorem psychicznym.
                                          Mnie tylko zastanawialo, jak chcesz kontrolowac zycie ludzi, z ktorym nie masz do czynienia, ale teraz juz wiem, ze obydwie uzywamy innych pojec.
                                          hehe, czym ja cie tak denerwuje, sie zastanawiam, serio.
                                  • kochanic.a.francuza Re: oo! tak myślałam, że jesteś bez powodu wkurzo 11.04.12, 15:12
                                    Ja Ci powiem o co chodzi Ursydzie: facet ja zdradzil, odszedl i zostawil z dziecmi. Od tego czasu reaguje na wszystkie "okolozdradowe watki" nieadekwatnie do ich wagi. Odbiera wszystko bardzo osobiscie, nie moze pogodzic sie z tym co sie stalo, zmiazdzy kazdego zdradzajacego, kazda kobiete, ktora potencjalnie zaprasza do zdrady itp. Bardzo przezywa.
                                    Obeszla soe z Toba bardzo kulturalnie. Mi kazala spie...dlac tylko dlatego, ze zapytalam forumowiczow czy facet zaleca sie czy nie.
                                    Nalezy lukiem omijac.
                                    • ursyda Re: oo! tak myślałam, że jesteś bez powodu wkurzo 11.04.12, 15:20
                                      :D
                                      Jest i wielka nieobecna:DD
                                      Giguś to wszystko prawda. Oraz to, że mam tłuste włosy!
                                      • znana.jako.ggigus ano byc moze 11.04.12, 17:45

                                    • znana.jako.ggigus tak myslalam, szczerze piszac 11.04.12, 17:44
                                      tak myslalam, kiedy czytalam jej posty o kontroli zycia, ergo terrorze psychicznym.
                                      To dodam od siebie, ze mialam przyjaciolke, 10 lat i obeszla sie ze mna b., b. okrutnie (gdzie sie konczy wspolnota interesow, czytaj bo on mial takie ladne oczy, to sie najglebsza przyjazn zamienia w nienawisc).
                                      Ale przezylam i nie przenosze tego przezycia na kazde problemy czy formowe pytania w tej kwestii. Uwazam, ze trzeba byc wobec siebie nieco twardym:)
                                      • ursyda Re: tak myslalam, szczerze piszac 12.04.12, 16:08
                                        Ej, to ile mam tych dzieci i kto mnie zdradził?
      • stephanie.plum Re: żyj dalej w nudnym związku z 11.04.12, 16:50
        nienotak,

        koniecznie trza kopnąć w duppę faceta, z którym się coś sensownie buduje od kilkunastu lat.

        a dlaczego? a dlatego, że jeśli się tego nie zrobi, grożą zmarszczki wokół ust!!!

        chyba, że człowiek ruszy głową i zrozumie, że zgorzknienie i przymus kontroli innych jest funkcją charakteru, nad którym się nie pracuje, a nie nieuniknioną konsekwencją tego, że człowiek jest w stanie dokonywać w życiu wyborów i odmawiać sobie czasem czegoś.

        czyli co, te rozpieszczone, które gonią za każdym kaprysem to nigdy zmarszczek miały nie będą?
        • znana.jako.ggigus nie tego tez nie pisalam 11.04.12, 17:50
          po prostu nie ma sensu bycia z kims, jesli sie zwiazek wypalil.
          nie pisalam tez o leceniu za kazdym kaprysem. jesli sie jest z kims rok, to raczej nie jest to kaprys.
          zgorzknienie i przymus kontroli towarzysza tym ludziom, ktorzy przegrali swoje zycie (albo tak mysla).
          ale nie lubie odpowiadac na posty, ktore skladaja sie z moich przekreconych, bo tak pasujacych autorce postu mysli.
    • a_nonima Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 12:55
      Napisałam na priva.
      • alikate Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 13:34
        "Na wspólna przyszłośc szans nie ma, każdy z nas ma w miare poukładane zycie rodzinne, których zburzenie naszym wspólnym zdaniem zabiłoby uczucie, które nas łaczy.
        Może zabrzmi to cynicznie, materialistycznie itp, ale gdy byłoby nas stac na wspólne zamieszkanie już bylibyśmy razem."

        Jedno zdanie przeczy drugiemu.
        Wymyśliłaś to wszystko, bo się nudzisz?
        • october.fest Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 13:51
          nie wiem, gdzie widzisz sprzeczność. Niczego nie wymysliłam.
          • alikate Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 15:29
            "october.fest napisała:

            " nie wiem, gdzie widzisz sprzeczność. Niczego nie wymysliłam."


            O, tu widzę:
            "Na wspólną przyszłość szans nie ma, każdy z nas ma w miare poukładane zycie rodzinne, których zburzenie naszym wspólnym zdaniem zabiłoby uczucie, które nas łączy."

            A, później piszesz:

            "Może zabrzmi to cynicznie, materialistycznie itp, ale gdy byłoby nas stac na wspólne zamieszkanie już bylibyśmy razem."
      • october.fest Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 13:52
        dziekuje, odpisałam:)
    • wez_sie ja wiem 11.04.12, 13:53
      poczekaj na pazdziernik i jedz na oktoberfesta.
      tam bedzie duzo panow w twoim wieku
      • october.fest Re: ja wiem 11.04.12, 13:54
        to znaczy: w jakim:)
        • znana.jako.ggigus nie, nie na Oktoberfeście 11.04.12, 14:10
          wszyscy są pijani! na trzeźwo zapomną.
        • wez_sie Re: ja wiem 11.04.12, 15:01
          no masz pewnie z 40 lat
          albo i 50
          • october.fest Re: ja wiem 11.04.12, 15:12
            pewnie z 40? Pewnie nie:) czy 40 to az tak strasznie dużo...?
            • vandikia Re: ja wiem 11.04.12, 21:39
              to ile masz lat skoro jesteś w kilkunastoletnim związku?
              zaczynałaś jako 10latka czy jak?
              • october.fest Re: ja wiem 12.04.12, 07:52
                jestesmy z moim mężem od prawie 20 lat razem:)
    • mumia_ramzesa Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 13:57
      Po kilkunastu latach pracy nie stac Was na wynajecie mieszkania? To faktycznie, kurde, nie wiem co robic.

      • october.fest Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 14:27
        wynajem kwadratu to jest wg mnie strata pieniedzy, ładowanie w nie swoje.
        • mumia_ramzesa Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 15:04
          To nie macie razem zdolnosci kredytowej co na jedno wychodzi.
        • bagietka4 Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 15:12
          Ładujesz w swoje doznania i możliwość poznania. Ładujesz w swoje emocje, za to warto płacić, przecież tam sie nie przeniesiecie, a tylko spotykać będziecie. Pol na pół, chyba warto.

          october.fest napisała:

          > wynajem kwadratu to jest wg mnie strata pieniedzy, ładowanie w nie swoje.
    • athroposs Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 14:30
      czytając takie wypowiedzi zawsze zastanawiam się, czy tak samo rozdarty wewnętrznie i miotający się jest również kolega-kochanek :)
      bo coś czuję, że on jednak znacznie mniej :)
      • october.fest Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 14:34
        odnosze podobne wrażenie, chociaż wyglada, iz jest zazdrosny, często mnie wypytuje o rózne rzeczy, ale stara sie ich nie komentowac. Męska natura jest inna, mozemy na to pomstować, ale nie jestesmy w stanie tego zmienic. Dlatego mysle o rozstaniu i chce, aby to była moja decyzja.
        • kochanic.a.francuza Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 18:05
          No i tu juz bym sobie dala z panem spokoj.
          Sam zdradza, ale Ty masz byc krysztalowa. Po roku zycia z Toba bedzie Cie wyrzucal, ze jestes latawica bo zdradzilas meza.
          Wiekszosc mezczyzn jest perfidna.
          Jak da mnie to tylko zauroczenie przecietniakiem, Twoj kryzys wieku sredniego, znudzenia "uporzadkowanym" zyciem. Za pare miesiecy oblejesz sie rumiencem, ze w takim pajacu sie kochalas.
          • october.fest Re: co mam kurde robić...? 12.04.12, 07:55
            Nie, to nie tak. Mysle, że mu po prostu na mnie zależy. Jak mnie na nim i tez nie znosze świadomości, że sypia ze swoja żoną.
    • maly.jasio Przede wszystkim - uwazac na schody... :) 11.04.12, 15:04
      by sie to przypadkiem nie wysypalo....

      a reszte pozostawic biegowi czasu.
    • lady-z-gaga Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 18:05
      > jestem stara i głupia,

      potwierdzam, co pisały przedmówczynie: ani na jedno, ani na drugie lekarstwa nie wynaleziono :)

      w ub. roku wdałam sie w romans z kolegą. Oczywiscie prob
      > lem w tym, że oboje jestesmy w kilkunastoletnich związkach.

      Oczywiście :) gdyby było inaczej, romans nie byłby taką atrakcją

      I teraz odwieczne p
      > ytanie poziomu nastolatki, skąd wziąc siłę, by to zakończyć,

      sama sobie odpowiedziałaś: z internetu :))))

      skoro wydaje mi si
      > ę, że go kocham, pociąga mnie niesamowicie, uwielbiam z nim spedzac czas na dłu
      > gich rozmowach. I chyba własnie tych rozmów brakuje mi bardziej niż samych dozn
      > ań fizycznych, które oczywiście tez są cudowne.

      Jesli to prawda, rozmowy można zostawić ;)

      Na wspólna przyszłośc szans nie
      > ma, każdy z nas ma w miare poukładane zycie rodzinne, których zburzenie naszym
      > wspólnym zdaniem zabiłoby uczucie, które nas łaczy. Może zabrzmi to cynicznie,
      > materialistycznie itp, ale gdy byłoby nas stac na wspólne zamieszkanie już byl
      > ibyśmy razem.

      A więc jesteście zgodni, że Wasze uczucie nie wytrzymałoby pogorszenia warunkow materialnych....w takim razie masz odpowiedź, ile jest warte.
      Rzeczywiście, wydaje Ci się, że kochasz

      Chwilami potrafię nad tym wszystkim przejśc do porzadku dziennego
      > , ale cześciej bardzo mi go brakuje, żałuje, że nie jest mój na codzień.
      >

      Ja żałuję, że nie mogę codziennie jeść czekolady. Życie jest brutalne :/

      aha, zapomniałabym....

      https://static.nasza-klasa.pl/img/gifts_icons/25
      • october.fest Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 21:34
        dzięki Lady, kubeł wody bardzo mi pomógł:D poza tym bardzo rzeczowo piszesz. Pozdrawiam:)
    • kochanic.a.francuza Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 18:08
      Sama piszesz, ze tylko Ci sie cos wydaje. Ze najbardziej brakuje Ci rozmow.
      Jakby mi sie tylko wydawalo, to bym sie bardziej skupiala na trzymaniu tajemnicy niz nad rozstaniem z mezem.
      Nic nie rob dopoki nie jestes pewna.
      • october.fest Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 21:33
        Pisze: wydaje mi się, bo nie chce stawiac kategorycznych tez:) miłośc to dojrzałośc i odpowiedzialnośc m.in., a mnie tego chyba brakuje.
        • mijo81 Re: co mam kurde robić...? 12.04.12, 00:38
          Ojejku, po prostu żal ci że z tego nic poza dymankiem nie będzie
          • october.fest Re: co mam kurde robić...? 12.04.12, 07:57
            O, o, o! :)
    • moonogamistka Re: co mam kurde robić...? 11.04.12, 18:51
      Poczekaj, az sam Cie rzuci:-))) Wystarczy, ze go zaczniesz namolnie nekac swoimi uczuciami i planami wspolnymi na przyszlosc:-)
    • october.fest podciągnęłam ten watek, bo 28.05.12, 12:47
      w piatek zostawiłam tego faceta. z przyczyn jak na wstępie. Jezu, jak boli:/

      Twraz czekam, aż czas zrobi porzadek z moja głową i sercem (kolejnośc dowolna;P).
      • kseniainc Re: podciągnęłam ten watek, bo 28.05.12, 12:55
        czas? A Ty na swoje postępowanie wpływu nie masz? Zajmij się codziennością, myślę ze masz trochę zajęć;-)
        • october.fest Re: podciągnęłam ten watek, bo 28.05.12, 14:01
          mama wpływ, ale bez upływu czasu nic nie zrobię, bo myśli o nim towarzysza każdej mojej czynnosci.
    • maly.jasio w tym tkwić... :) 28.05.12, 14:07
      october.fest napisała:
      Może zabrzmi to cynicznie,
      > materialistycznie itp, ale gdy byłoby nas stac na wspólne zamieszkanie już byl
      > ibyśmy razem.

      - no ale nie stac i zimna pupa. znam ten bul :)

      > Wylejcie na mnie kubeł zimnej wody, pomyj albo coś wymyślcie.

      - nie zrobimy, ani jednego, ani drugiego.

      - bo skoro wasz nie stac na zmiany, to pozostaje w tym tkwic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka