Dodaj do ulubionych

Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany

24.05.12, 22:21
Skorzystałam z toalety w McŚmieciu.

Wewnątrz przewijak przytwierdzony do ściany z informacją KLUCZ U KIEROWNIKA ZMIANY.

Tzn. wpadamy z woniejącym (nie różami) dzieciorem do WC, łapiemy przewijak... Stop! Dzieciora z powrotem pod pachę i do lady - niech wonieje całej kolejce - szukać kierownika zmiany.

Chusteczki nawilżające takoż były u kierownika zmiany.

Pytanie: co kieruje managerem?
Obserwuj wątek
    • six_a Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 22:26
      >Pytanie: co kieruje managerem?
      opaczność

      poza tym nie widziałam jeszcze woniejącego niemowlaka, chyba że nago by chodził. dorośli to dopiero śmierdzieć potrafią.
      • lacido Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 22:32
        e to Ty mało z dziećmi bywasz, przeciętne dziecko potrafi nieźle skazić powietrze, po zdjęciu pieluchy to już armagedon :D
        • six_a Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 23:01
          a kto mu będzie w tej wydumanej kolejce do menedżera ściągał pieluchę? chyba matka niespełna rozumu;)
          • lacido Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 23:14
            chyba nie doczytałaś o skażeniu przed zdjęciem :)
            • six_a Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 23:25
              no nie wiem, widocznie się nie znam, chociaż trochę tego badziewia zaliczyłam i nigdy nie było tak, żeby ubrany dzieciak, który nawalił do pieluchy, śmierdział na całą okolicę, chyba że wylazło poza pieluchę, to moooże.
              • raduch Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 23:47
                six_a napisała:

                > no nie wiem, widocznie się nie znam, chociaż trochę tego badziewia zaliczyłam i
                > nigdy nie było tak, żeby ubrany dzieciak, który nawalił do pieluchy, śmierdzia
                > ł na całą okolicę, chyba że wylazło poza pieluchę, to moooże.
                >
                >
                Yhy. Już tam mniejsza z tym, że przyznaję rację, ale wyobraziwszy sobie... Rżę, pszepani. :D
          • varna771 Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 23:23
            six_a napisała:

            > a kto mu będzie w tej wydumanej kolejce do menedżera ściągał pieluchę? chyba ma
            > tka niespełna rozumu;)

            ale takich matek niespełna rozumu jest dużo :)
            • six_a Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 23:32
              musicie zmienić otoczenie, poważnie mówię, bo tesz Wam się tak porobi.

              w ogóle najśmieszniejsze jest to, że ten konkretny makdonald to jest najciaśniej upakowany stolikami lokal, jaki na oczy widziałam. niemowlaka to tam można przytargać co najwyżej na plecach, bo wózek na pewno się nie przeciśnie.
    • good_morning pekaes poznan 24.05.12, 22:27
      papier toaletowy na zewnatrz kabin! tak jakies poltora-dwa metry od drzwi, na przeciwleglej scianie ;D
      Szkocja nie ma szans...
      • maitresse.d.un.francais papier toaletowy też powinien być u kierownika 24.05.12, 22:36
        zmiany
      • tyggrysio Re: pekaes poznan 24.05.12, 23:14
        Tak samo jest w katowickim Spodku. Człowiek przyzwyczajony zawsze ma paczkę chusteczek idąc do publicznej toalety, gorzej jeśli nie... wtedy słychać, jak się znajomi nawołują i proszą o podzielenie chusteczkami. Co kierowało ludźmi planującymi remont Spodka?!
    • lacido Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 22:31
      to jeszcze nic
      próbuję dostać się do urzędu wejściem dla niepełnosprawnych i ludzi z wózkami a tu kartka, że klucz u portiera do którego żeby się dostać trzeba wleźć na piętro :)
    • varna771 Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 22:31
      nie wiem co kieruje menago , a co kieruje Toba ,że nazywasz dzieci "dzieciorami"?
      • lacido Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 22:33
        wiesz, ja bym u.ego po pachy dziecka bobaskiem nie nazwała :D
        • varna771 Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 22:36

          myslę, że swojego też byś nie nazwała dzieciorem nawet brudnego po pachy :)


          "Zawsze mi się wydawało, że żyjemy w czasach, gdzie jakieś atawizmy zostały skutecznie zagłuszone i opanowane. Nic bardziej mylnego. Kumpel poznał pannę, zborsuczyli się oboje i teraz ona już układa sobie z nim życie, no bo skoro z nią współżył to musi być dalszy ciąg...
          A niby dlaczego ma być coś dalej? Naciągamy majty i żyjemy dalej :) " by Sibeliuss
          • lacido Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 22:49
            nazywam nawet jeśli nie jest w takim stanie :D

            odbiło wam już zupełnie nie nazywać młody, nie nazywać dziecior , co za ludzie :)
            • varna771 Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 22:51
              biedne dziecko ....
              • lacido Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 22:58
                jak takaś biedna to jeszcze cię pogłaskam :)
      • lady-z-gaga Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 22:36
        prawda? zwyrodnialec jeden
        dzieciątko się mówi
      • maitresse.d.un.francais a co jest złego w formie "dziecior"? 24.05.12, 22:37
        Dziecior to dziecior.

        A jak mam nazywać? Bobaski najdroższe?
        • varna771 Re: a co jest złego w formie "dziecior"? 24.05.12, 22:38
          maitresse.d.un.francais napisała:

          > Dziecior to dziecior.
          >
          > A jak mam nazywać? Bobaski najdroższe?
          a kto mówi o babaskach czy też o dzieciątku ? po prostu dziecko :)
          • maitresse.d.un.francais Re: a co jest złego w formie "dziecior"? 24.05.12, 22:41

            > a kto mówi o babaskach czy też o dzieciątku ? po prostu dziecko :)
            >
            Ale tak koniecznie?

            Bo wolę "dziecior".
            • six_a Re: a co jest złego w formie "dziecior"? 24.05.12, 23:05
              o, a myślałam, że mianownik poj. to dzieciór jak motór;)
      • raohszana Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 13:48
        A cóż takiego strasznego jest w nazwaniu dzieciaka dzieciorem?
    • lidka449 Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 22:36
      > Pytanie: co kieruje managerem?
      wazne,ze jest a ze nie mozna z tego praktycznie korzystac to insza inszosc
      absurd kolejny ...
      • i.am.girl Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 22:46
        Ale czy te absurdy nie są cudowne? :) Człowiek się na przemian śmieje, płacze, wkurza i puka w czoło. No coś nas wyróżnia od Europy no. Trzeba zrobić listę największych absurdów, tylko nie wiem czy miała by gdzieś koniec
        • lacido Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 22:50
          no chyba że dziecku plecami albo nogawką wychodzi wtedy nie ma się z czego śmiać niestety ;/
        • lidka449 Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 24.05.12, 22:51

          > Ale czy te absurdy nie są cudowne? :) Człowiek się na przemian śmieje, płacze,
          > wkurza i puka w czoło. No coś nas wyróżnia od Europy no. Trzeba zrobić listę na
          > jwiększych absurdów, tylko nie wiem czy miała by gdzieś koniec
          wolalabym wszystko zgodnie z regulaminem,z normami i zasadami
          widocznie to nas przerasta tacy jestesmy the best ;)
        • maitresse.d.un.francais Nie, nie są 24.05.12, 23:09
          Organizację (i gospodarkę) wolałabym niemiecką.

          Esprit - francuskie.

          Nasze mogą zostać wędliny. Wódek nie piję.
    • facettt A w jakim to kraju, please ? 24.05.12, 23:09
      bo nie znosze durnego wyrazania emocji.

      tylko realia praszu.
      • maitresse.d.un.francais GPS też ci może podać? 24.05.12, 23:12
        wyższa formo życia, wyrażająca emocje w sposób niedurny (a może niemająca emocji?)

        Polska, Warszawa, Śródmieście, skrzyżowanie Jana Pawła(d. Marchlewskiego) i Solidarności (d. Świerczewskiego).

        • facettt no. 24.05.12, 23:17
          i dopiero wtedy ma to sens.
          PS. bylem od tego skrzyzowania oddalony o jakie 500 m - wiec lubie sie trzymiec realiow.
          • lacido Re: no. 24.05.12, 23:22
            a zmienia to coś w temacie?
            • maitresse.d.un.francais TRZYMać, nie trzymieć 24.05.12, 23:32
              możesz więc odwiedzić odnośny McŚmierdziel i obejrzeć odnośną toaletę, jeśli ci to potrzebne do szczęścia.
              • lacido ale ja nic nie trzymiem :) 24.05.12, 23:42

                • maitresse.d.un.francais to było do facetta ;-) 24.05.12, 23:49
              • facettt Trzymieć - nie trzymac. :) 24.05.12, 23:52
                maitresse.d.un.francais napisała:
                > możesz więc odwiedzić odnośny McŚmierdziel i obejrzeć odnośną toaletę, jeśli ci
                > to potrzebne do szczęścia.

                Nie raz odwiedzalem.
                Nie znosze BELKOTU forowego - "jak to mi zle".

                Napisz do wlasciciela - a nie smec na foro.
                Bo akurat te (moje) okolice sa w znakomitym stanie.


                • maitresse.d.un.francais Nie interesuje mnie, czego nie znosisz 24.05.12, 23:58
                  Od lat piętnuję błędy językowe i foro o tym wie. Wiedzieć powinieneś i ty.

                  Będę sobie śmiecić, gdzie mi się podoba. Znalazła się wyższa forma życia, wszystko mu durne i niczego nie znosi. Idź do psychologa.
                  • facettt na temat , please 25.05.12, 00:11
                    bo co do "obledow" jezykowych to robie to samo.

                    czy rozmowa byla o czyms innym - Czyli o Muranowie?
                    bo jesli tak . to przepraszam.
                    • maitresse.d.un.francais rozmowa była o absurdach dnia codziennego 25.05.12, 00:17
                      tak, to ty się wciąłeś z uwagami o lokalizacji miejsca, osądem cudzych zachowań tudzież uwagami w stylu "Ja facettt jestem wyższą formą życia niż wy".

                      Na forum mężczyzna zapraszamy.
                      • facettt a skond :) 25.05.12, 00:25
                        jestem tylko muranowskim patriota :)

                        a jezeli firma - o ktorej wspominasz, a ktora znam
                        funkcjonuje do d...
                        to sie do niej zwroc.
                        i nie placz mi tu na foro.

                        Buenas Noches.
                        • maitresse.d.un.francais Moje kurde foro! 25.05.12, 00:30
                          Będę sobie pisać, co mi się spodoba.

          • six_a Re: no. 24.05.12, 23:33
            no widzisz, pięcet metruf i nie czułeś nic.
            znaczy w porządku.
    • berta-death Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 00:32
      To ty masz dziecko?!?!?!?!
      • spawacz.drewna Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 00:43
        tez mnie to zdziwilo
        • kbjsht Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 11:19
          spawacz.drewna napisał:

          > tez mnie to zdziwilo

          haha co pojazd
          • spawacz.drewna Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 11:28
            ze co?
      • maitresse.d.un.francais A co to ma do rzeczy??? 25.05.12, 14:47
        Na wózku też nie jeżdżę, a absurdy związane z traktowaniem niepełnosprawnych ruchowo zauważam.
    • kora3 Rzeczywiście wygląda to groteskowo, ale 25.05.12, 10:02
      domyślam się co moze kierować managerem: niechęc do pokrywania z własnych pieniedzy kosztów zakupu kolejnych przewijaków, albo niechęć do tłumaczenia sie dlaczego kolejny zniknął.
      Niestety - przykro to przyznać, ale fakt - u nas ludzie kradną :(

      Łupem pada niemal wszystko, co nie jest sztywno utwierdzone do podłoża:(
      Przykład? Ostatnio byłam w pewnej knajpce. W toalecie nie było mydła - powiedziałam o tym barmance, wysłała panią, która przyniosłą całą butelkę mydła w płynie, taką standardową. Po jakiej pół godzinie z toalety skorzystała kolezanka i ...znów nie ma mydła. Wyparowało.
      Takie mydło kosztuje grosze, a w knajpce znów tak tanio nie jest, żeby przypuszczać, ze odwiedzają ją ludzie w nędzy. Czyli całkiem niebiedni ludzie kradną mydło z knajpy. Pogadałyśmy chwilkę z barmanką na odchodnym. Uświadomiła nam, że ginie praktycznie wszystko, co mozna wyniesc: papier toaletowy, mydło, kufle, łyżeczki, filizanki, spodki, zestawy naczynek z przyprawami, serwety. Szczególnie w okresie "ogródkowym" to istna plaga jesli chodzi o sztućce i inne stołowe rzeczy. Sama raz na włąsne oczy widziałam, jak kobieta jakaś bedąca w towarzystwie szerszym całkiem bez krępacji wkładała do torebki zestaw przypraw razem rzecz jasna ze stojakiem do niego. Podeszłam i zapytałam dlaczego to robi, usłyszałam "A g... to panią obchodzi" z ust elegancko ubranej pani, która własnie skosumowała posiłek, za którego cenę mozna kupić od cholery takich zestawów do przypraw.

      Po takich doświadczeniach nie dziwę się, że takie rzeczy, jak przewijąk sa zamknięte na kłodkę, a w sklepie ochroniarz łazi za człowiekiem jak za potencjalnym złodziejem :(
      • alpepe Re: Rzeczywiście wygląda to groteskowo, ale 25.05.12, 10:13
        sama prawda. Gdyby ludzie byli cywilizowani, potrafili się zachować i nie kradli, żaden klucz u kierownika zmiany nie byłby konieczny.
        • kora3 To bardzo przykre Alpepe:( 25.05.12, 10:43
          Szczególnie dla ludzi, którzy nie mają inklinacji do wynoszenia nieswoich rzeczy z knajp, toalet, czy biur.
          Kiedyś mi opowiadał kolega z przyznam, sporym oburzeniem, że u nich w firmie, gdzie dotychczas była zawsze firmowa kawa, herbata, mleczko, śmietanka, ogólny dostep do długopisów, spinaczy, notatników itd. nagle zmieniono strategię i postawiono automat do kawy, papier toaletowy jest najtańszy, szary, mydło w płynie też gorsze, a przybory biurowe są teraz reglamentowane i wydzielane skąpo. On uwazał, ze to taka strategia oszczednosciowa firmy i poniekąd tak było, ale z powodów innych niż nagły atak skąpstwa, czy zła kondycja finansowa firmy.
          Wkrótce rozmawiał o tym z kierownictwem i dowiedział się, że w firmie potrafił się "wyczerpać" zapas kawy, która normalnie starczała na miesiac w jeden dzień. W WC wiecznie nie było papieru, systematycznie uzupełnianego, z rezerwuaru na mydło w płynie potrafiło ono zniknąć w godzinę, a materiały biurowe też tajemniczo wyparowywały.
          Po jakimś zcasie pokojarzono, ze tak się dzieje od czasu, kiedy w zespole jest nowa pracownica. Jako, ze wczesniej nie zdarzały się takie rzeczy. Ona zresztą najbardziej pyskowała z powodu nowych "standardów". A ze papla była, to kiedyś wprost się wygadała, ze teraz to człowiek nie ma nawet czego wziać do domu z biura. Jak na nią naskoczyli była zdziwiona - dla tej młodej kobiety standardem było upuszczanie do słoika mydła z rezerwuaru, zabieranie z kibla papieru toaletowego, a z kuchni kawy, czy herbaty do domu! Nie widziała w tym nic złego, czy choćby wstydliwego...
          • alpepe Re: To bardzo przykre Alpepe:( 25.05.12, 11:24
            zgroza, choć kiedyś, za komuny w sklepach nie było niczego, a w zakładach pracy jakieś wyposażenie biurowe było.
            Ale te czasy minęły. Wszystko można kupić.
            • kora3 Re: To bardzo przykre Alpepe:( 25.05.12, 11:51
              no to raz, a dwa jak zauwazam, to kradną takie rzeczy jak mydło, czy kawe ludzie, których naprawde na zakup tego jest stać. Po prostu tak "oszczedzają" i jeszcze są indywidua dumne z tego, jak to potrafią "skombinować" to czy tamto. Kompletnie nie dociera do nich, ze to taka sama kradzież, jakby zwinęli mydło w płynie z drogerii, albo kawe ze sklepu.

              Kiedyś do szału doprowadzali mnie ochroniarze w drogerii na R. Łazili za człekiem, jak za jakimś złodziejem. Zrozumiałam, kiedy po raz kolejny nie mogłam znaleźć na półce testera podkładu. Poszłam po konsultantkę i przyznaję poirytowana powiedziałam jej, że u nich wiecznie brakuje testerów i tracą na tym, bo nie kupię nieznanego mi produktu "na oko". Pani stwierdziła, ze ma tego swiadomośc, ale niestety także testery padają łupem nieuczciwych klientów:(
        • kseniainc Re: Rzeczywiście wygląda to groteskowo, ale 25.05.12, 11:41
          Niestety dziadostwo u nas widać na każdym kroku. Kultury za grosz. Polskie społeczeństwo jest zawistne i nie nauczone szacunku ani do drugiego człowieka ,ani jego pracy. Znam kilka wyjątków, ale mam wrażenie , że to już ostatnie egzemplarze...........
      • berta-death Re: Rzeczywiście wygląda to groteskowo, ale 25.05.12, 12:52
        Zauważ, że McDonald to jest franczyzowa knajpka, czyli wszystkie standardy ma odgórnie narzucone, z wyjątkiem jakiś detali. A nie jest to luksusowy lokal przeznaczony dla jakiś wyższych sfer. Raczej taka klasyczna tania jadłodajnia dla tych, którym się najgorzej powodzi. To u nas funkcjonuje jako atrakcja dla w miarę zamożnych. Gdzie indziej też mają jakieś dziwne zasady zamykania wszystkiego na klucz, płatne toalety itp, czy tylko u nas. A jeśli tylko u nas, to czyżby to oznaczało, że byle menel z zachodu ma wyższą kulturę osobistą od naszego wykształciucha zarabiającego powyżej średniej krajowej?
        • kora3 Berto 25.05.12, 13:31
          w McD nie bywam, ani w Polsce, ani za granicą - wiec co do tamtejszych standardów - nie wiem.

          wiem natomiast, jak się niektórzy ludzie potrafią zachowywać - tak jak opisałam. W PL to nie są wyjątki bynajmniej, takich ludzi jest sporo :(

          Pamiętasz absurdy z "Misia" - miski przyśrubowane do stołów i łyżki na łańcuchu? A oplecione łąńcuchami koła maluchów i zestaw kłódek na dzwiach i lusterach w jakiejś polskiej komedii (tytułu nie pomnę)? Niestety wygląda na to, ze od tamtego czasu niewiele sie zmieniło w naszej mentalnosci. Całkiem sporo ludzi niebiednych wcale, jak pisałąm wczesniej kradnąc takei drobiazgi nie postrzega tego wcale jako nagannego zachowania, tylko wrecz uważa, że są zwyczajnie zaradni umiejąc "skombinować" coś tam, na zakup czego poniekąd ich stać.
          Widziałam już całkiem powaznych ludzi wynoszących z jakeijś imprezy okraszonej kateringiem soki w kartonach, butelki z wodą mineralną (nieotwarte, po kilka sztuk), a nawet ciastka i owoce! Wiem, zapłacone i dlaczego ma sie zmarnować:) Ale to chyba gospodarz imprezy moze zaproponować, zeby zabrać sobie, bo nietkniete i zostało, a nie uczestnicy konferencji mają sobie to brać sami? Nie wspomne o tym, że na ogół takie zachowanie cechuje ludzi, których naprwdę stac na butelkę wody mineralnej, czy karton soku.


          W zeszłym roku wpadliśmy sobie do Czech wypoczywając w pewnej polskiej miejscowosci z dośc sporą ekipą. Zamowiliśmy litrowe piwa czeskie. Podano je w bardzo oryginalnych kuplach. Pijemy sobie, a pani kelnerka dośc bacznie sie nam przygląda, co rusz zerkała na nas. Po piwku jeden z kolegów, maniak zbierania ciekawych kufli do piwa (ma ich kilkadziesiąt, kupionych, darowanych) podszedł do pani i zapytał, czy istnieje mozliwosc odkupienia takiego kufla. Kobitka zbaraniała, mysleliśmy, ze nie rozumie co kolo mówi:) Bo co prawda obsługując nas mówiła po polsku, ale moze ajkieś trudniejsze zdanie niezrozumiałe dla niej...JAk panna odzyskała mowe, to poprosiła szefa, a ten dobrą polszczyzną "zeznał", ze pierwszy raz w zyciu, a prowadzi te knajpę od lat wielu zdarzyło mu się, zeby ktoś zwrócił sie z prośbą odkupienia kufla, a już szczególnie Polak! Bo szczególnie Polakom,jak się kufelki podobają to sobie je zajumają :( Kufel kolega dostał w prezencie wraz z radosnym uściskiem własciciela knajpy, ale niestety to o czym ten restaurator mówił to przykre i niestety - prawda:(
        • maitresse.d.un.francais Nie wiem, za granicą nie bywam w Macu 25.05.12, 14:52
          jak mam tam tanio zjeść, to już wolę u Turka albo Azjaty.
          • maitresse.d.un.francais W kraju też nie 25.05.12, 14:54
            udałam się tam do WC, chętnie bym się udała do publicznego płatnego WC, ale w promieniu kilometra nie było. Półtora kilometra dalej owszem.
      • maitresse.d.un.francais Ale przewijak duża rzecz 25.05.12, 14:49
        Trudno rąbnąć tak, żeby nikt z obsługi się nie zorientował.

        Papier toaletowy mieli, w zamykanym metalowym pojemniku. Takoż w metalowym mydło.
        • kora3 Re: Ale przewijak duża rzecz 25.05.12, 15:00
          teoretycznie tak:)
          a w praktyce, szczególnie, gdy gdzieś jest sporo ludzi, wyniesienie nawet wiekszego przedmiotu nie jest takie trudne. Jesli zdarzają sie kradzieże umywalek i desek klozetowych, a nawet szafek łazienkowych (autentyk z hotelowej toalety w hotelu mojego znajomego), to i przewijak sie da zwinąć. Tym bardziej, że przecież przewijak mozna mieć własny i załozmy wziąc go z samochodu do toalety. W to, ze ktoś przyniósł z sobą deskę klozetową, czy umywalkę, albo szafkę raczej trudno uwierzyć:) a mimo to, ze wydaje sie nieprawdopodobne by to niepostrzezenie wyniesc, takie rzeczy sie zdarzają.
      • lacido Re: Rzeczywiście wygląda to groteskowo, ale 25.05.12, 22:41
        a jak wytłumaczysz zamknięte na klucz drzwi dla niepełnosprawnych i info że klucz u portiera (po schodkach rzecz jasna)
        • maitresse.d.un.francais Re: Rzeczywiście wygląda to groteskowo, ale 26.05.12, 16:30
          lacido napisała:

          > a jak wytłumaczysz zamknięte na klucz drzwi dla niepełnosprawnych i info że kl
          > ucz u portiera (po schodkach rzecz jasna)

          To jest tak zwane ZASTĘPOWANIE MÓZGU PROCEDURAMI. (określenie mojej rodzicielki).

          Co ciekawe, egzamin na asystenta osoby niepełnosprawnej zawiera wiele pytań teoretycznych, które sprawdzają właśnie znajomość zastępowania mózgu wyżej wymienionymi.
    • fajnajozia Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 12:12
      Wewnątrz przewijak przytwierdzony do ściany z informacją KLUCZ U KIEROWNIKA ZMIANY

      A jak kierownik zmiany zaśpi? I nie wiadomo gdzie trzyma klucz? Albo klucz jest pod kluczem?
    • twojabogini Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 13:26
      Kretynizm nim kieruje i tyle.

      Owszem, zdarzają się kradzieże kawy, mydła, testerów i przypraw. Jednak bywam tu i tam z aktualnym niemowlakiem, bywałam z poprzednim. Przewijaki są i były ogólnie dostępne, nie są ani dewastowane, ani kradzione (w urzędach, restauracjach, placówkach służby zdrowia, sklepach i galeriach handlowych).

      Jak już jesteśmy przy temacie przewijaków - jest ich za mało. Nie ma ich w muzeach, ani w pubach, ani w większości restauracji, ani w kinach, ani w publicznych toaletach, których zresztą też nie ma, ani w innych miejscach gdzie normalnie bywa się z dziećmi. W polskim pociągu z przewijakiem spotkałam się tylko raz - lokalna kolej na Hel.

      I jeszcze się wyżalę, a co tam - przewijaki notorycznie są montowane w damskich toaletach. Mi to w sumie nie przeszkadza, ale mój mąż miał zawsze z tym kłopot - wejść do babskiego kibla, nie wejść? czy ojciec może skorzystać z pokoju dla "matek karmiących"? No dlaczego, dlaczego robi się "miejsca przyjazne mamie" a nie po prostu rodzicom?

      • six_a Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 13:34
        >ani w pubach, ani w większości restauracji, ani w kinach,

        to najprawdopodobniej znaczy, że do tych miejsc nie należy ciągać niemowląt, chyba że są wyraźnie zaproszone.
        • twojabogini Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 14:59
          six_a napisała:

          > >ani w pubach, ani w większości restauracji, ani w kinach,
          >
          > to najprawdopodobniej znaczy, że do tych miejsc nie należy ciągać niemowląt, ch
          > yba że są wyraźnie zaproszone.


          Niemowlę to taka istotka, która jest przywiązana do mamy lub taty. Mama i tata to z kolei ludzie - tacy, którzy maja ochotę czasem zajrzeć do pubu, czasem zjeść obiad w restauracji, a czasem wpaść do kina. Niemowlę w tym nie przeszkadza, ani mamie, ani tacie, ani osobom trzecim. Zazwyczaj śpi sobie w chuście lub w foteliku, albo sobie siedzi po prostu i patrzy.
          Nie widzę żadnych przeciwwskazań w zabieraniu niemowlaka tam, gdzie ja się wybieram. Bo niby jakie one miałyby być?
          • six_a Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 15:06
            niemowlę to taka istotka, której nie należy fundować łomotów dolby stereo ani smrodu papierosów od uprzejmych ludzi w pubie, którzy wyszli co prawda na zewnątrz lokalu, ale wiaterek wwiewa wszystko do środka.

            są zresztą seanse dla rodziców z niemowlakami (a przynajmniej kiedyś były), jak sądzisz, skąd taki pomysł w ogóle?

            > Bo niby jakie one miałyby być?
            no np. takie jak wspomniałaś. że miejsca te zwyczajnie nie są przystosowane dla niemowląt. nie mają przewijaków, nie mają wysokich krzesełek. a ludzie przychodzą tam nie po to, żeby posłuchać kwilenia rozkosznych bobasków. w tym celu można się udać np. na plac zabaw. co gorąco polecam.
            • twojabogini Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 15:39
              six_a napisała:
              > niemowlę to taka istotka, której nie należy fundować łomotów dolby stereo ani s
              > mrodu papierosów od uprzejmych ludzi w pubie, którzy wyszli co prawda na zewnąt
              > rz lokalu, ale wiaterek wwiewa wszystko do środka.

              Tu się zgadzamy, tyle, że są spokojne puby osiedlowe, gdzie gra się w bilard, spotyka z kolegami i koleżankami, którzy też przychodzą ze swoimi niemowlakami, pije colę, albo sok. Te same puby wieczorem wyglądają inaczej, ale żaden rozsądny rodzic nie zabierze tam wtedy niemowlaka.

              > są zresztą seanse dla rodziców z niemowlakami (a przynajmniej kiedyś były), jak
              > sądzisz, skąd taki pomysł w ogóle?

              Są. I nie zawsze zapewniają przewijaki. Ja chodziłam do kina z niemowlakami również na normalne seanse, chociaż wybierałam seanse puste, gdy jest mniej ludzi. Lubię oglądać filmy w kinie. Nikomu to nie przeszkadzało, nieraz po seansie ludzie się dziwili, że na sali był taki maluch.

              >w tym celu moż
              > na się udać np. na plac zabaw. co gorąco polecam.

              O ile pobyt malucha w restauracji z mamą lub tata jest uzasadniony tym, że rodzice chcą coś zjeść, a w kinie choćby tym, że czekają na starsze rodzeństwo niemowlaka, które ogląda najnowszą kreskówkę, której nie może przegapić - to totalnie nie wiem co miałby robić niemowlak na placu zabaw? Po drabinkach się wspinać? Z punktu widzenia epidemiologicznego pobyt na placu zabaw nie umywa się do zakupów, kina czy restauracji - bo to dzieci rozsiewają najwięcej zarazków. Poziom zagrożenia dla niemowlaka na placu zabaw tez jest wysoki - dzieci biegają, nie uważają, rzucają przedmiotami, zaglądają do wózka, starając się przy tym wywalić jego zawartość. Nie widzę takich zagrożeń, ani w pubie, a ni w restauracji, nie mówiąc już o muzeum.
              • six_a Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 15:50
                > Tu się zgadzamy, tyle, że są spokojne puby osiedlowe, gdzie gra się w bilard, s
                > potyka z kolegami i koleżankami, którzy też przychodzą ze swoimi niemowlakami,
                no jeżeli tak jest, to fajowo, wystarczy poprosić właściciela o przewijak i zmianę nazwy na osiedlowy klub mam, prawda?

                > to totalnie nie wiem co miałby robić niemowlak na placu zabaw?
                nie niemowlak, tylko ludzie, którzy chcą spędzić czas w towarzystwie dzieci i dziecięcego hałasu.

                po drugie tak sobie myślę, że celowo robisz z tego demagogię i przeginasz z żądaniem wpuszczania niemowląt absolutnie wszędzie, bo rodzic ma prawo coś tam, gdy ma przy sobie dziecko. a jeśli taka jesteś tolerancyjna, to bądź i w drugą stronę. czyli tam, gdzie przebywają prawie wyłącznie dzieci, pozwól na palenie picie oraz imprezy dla dorosłych. bo oni też mogą chcieć wejść absolutnie WSZĘDZIE, nawet tam, gdzie nikt ich sobie nie życzy.

                uważam, że część żądań rodziców małych dzieci jest uzasadniona: muzea, restauracje w ciągu dnia - jeśli zapewniają sprzęt dla dzieciaków - ołkej. natomiast kina, puby, kluby - czyli wszędzie tam, gdzie atmosfera z zasady nie sprzyja dziecku NOŁ, nawet jeśli mamusia czy tatuś mają taką fantazję. sorry, ale jeśli starzy nie mają wyobraźni i rozsądku, to właściciel lokalu albo inni goście niech zwrócą uwagę i będą mieli rację.
                • twojabogini Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 16:23
                  six_a napisała:

                  > no jeżeli tak jest, to fajowo, wystarczy poprosić właściciela o przewijak i zmi
                  > anę nazwy na osiedlowy klub mam, prawda?

                  Jak osiedlowy pub zrobi drzwi przez które przejedzie wózek inwalidzki to ma twoim zdaniem zmienić status na osiedlowy klub kaleków? A jak urząd zamontuje przewijak to tez ma się nazwać urzędem rodzicielskim, czy tam maciorowym? W sejmie w ostatniej kadencji zamontowano przewijak dla posłanek z dziećmi, jak rozumiem sejm powinien zmienić nazwę na sejmamowisko? To normalne, ze w miejscach publicznych, gdzie bywają, a czasem wręcz muszą przebywać rodzice z dziećmi montuje się choćby pieprz.ny przewijak. Tak samo jak normalne jest montowanie podjazdów, poręczy i podestów dla osób niepełnosprawnych.

                  > > to totalnie nie wiem co miałby robić niemowlak na placu zabaw?
                  > nie niemowlak, tylko ludzie, którzy chcą spędzić czas w towarzystwie dzieci i d
                  > ziecięcego hałasu.

                  Rodzice to nie "ludzie którzy chcą spędzać czas w towarzystwie dzieci", to nie pedofile, tylko normalnie ukształtowane jednostki. Rodzice muszą funkcjonować społecznie i mają takie samo prawo do korzystania z przestrzeni publicznej jak osoby bezdzietne. nawet jeśli dziecko czasem się zes.a a czasem wydrze - w autobusie, na poczcie, w urzędzie. I tak, w muzeum i pubie też.

                  a jeśli taka jesteś tolerancyjna, to bądź i w drugą st
                  > ronę. czyli tam, gdzie przebywają prawie wyłącznie dzieci, pozwól na palenie pi
                  > cie oraz imprezy dla dorosłych. bo oni też mogą chcieć wejść absolutnie WSZĘDZI
                  > E, nawet tam, gdzie nikt ich sobie nie życzy.

                  Czym innym jest obecność rodziców z dziećmi w przestrzeni publicznej, czym innym wprowadzanie w strefy dla dzieci oraz przestrzeń publiczną zachowań typu imprezka, fajek piwko. Swoją drogą dziwne masz kryteria dorosłości - papierochy i "imprezy dla dorosłych " (co masz na myśli?porno?alkohol?).

                  Mówimy o przestrzeni publicznej, gdzie palenie, picie jest zabronione, w przeciwieństwie do zabierania ze sobą dzieci. Rodzice mają prawo przebywać w przestrzeni publicznej i mają prawo oczekiwać przewijaka. W bibliotece narodowej jest palarnia, przewijaka w toalecie nie ma. Niemowlakom wstęp wzbroniony.
                  Swoją drogą uważam, ze palenie w muzeach byłoby bardzo fajne (może tylko kustosze od obrazów i zbiorów sztuki antycznej i średniowiecznej mają inne zdanie). Tym chętniej chlapnęłabym sobie co nieco w teatrze - zwłaszcza jak jest klimat , jakieś Moskwa-Pietuszki czy coś (aktorzy w berlinie tak se chlapnęli na scenie, ze jeden zleciał z podestu, - poza scenariuszem - to i widzom chyba wolno?) A na placach zabaw w ramach równości obok strefy dymy, piwka może zamontować jeszcze podesty obserwacyjne dla pedofili oraz strefy gołych genitaliów dla ekshibicjonistów?

                  • six_a Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 16:41
                    > Jak osiedlowy pub zrobi drzwi przez które przejedzie wózek inwalidzki to ma two
                    > im zdaniem zmienić status na osiedlowy klub kaleków? A jak urząd zamontuje prze
                    > wijak to tez ma się nazwać urzędem rodzicielskim, czy tam maciorowym? W

                    po pierwsze kalek, po drugie nie kalek, tylko niepełnosprawnych, po trzecie po co ta egzaltacja?


                    Rodzice muszą funkcjonować s
                    > połecznie i mają takie samo prawo do korzystania z przestrzeni publicznej jak
                    czy ja już pisałam, że manipulujesz rozmową? NIKT NIE KWESTIONUJE obecności dzieci w autobusach, urzędach, hipermarketach i gdziekolwiek indziej, gdzie rodzic z musu przeważnie idzie z dzieckiem, a gdyby miał możliwość zostawienia go w miejscu interesującym dla dziecka, to by to zrobił. nagle okazuje się, że ten sam rodzic, który nie zabiera dziecka do pracy, nie zabiera go na skoki bungee, musi no po prostu musi wejść z nim do pubu. śmieszne to jest, nic więcej.

                    > Czym innym jest obecność rodziców z dziećmi w przestrzeni publicznej, czym inny
                    > m wprowadzanie w strefy dla dzieci oraz
                    przestrzeń publiczna to nie pub. do pubu wchodzą tylko chętni, w przestrzeni publicznej poruszamy się wszyscy.

                    a strefy są dokładnie tym samym. pub jest umowną strefą dla dorosłych. wolisz, żeby wstawili tam napis: dzieciom wstęp wzbroniony, czy po prostu sama to jakoś rozumiesz, że pewne miejsca nie są przeznaczone dla małych dzieci i niemowląt, ponieważ raz: szkodzi im np. duże natężenie hałasu, b) nie można od nich wymagać tego samego, czego wymaga się od dorosłych w takich miejscach, a to oznacza, że będą przeszkadzać innym i najprawdopodobniej nie będzie można nic z tym zrobić poza usunięciem przymusowym.


                    >W bibliotece narodowej jest palarnia, przewijaka w toalecie nie ma.
                    bo jest to miejsce, do którego zwyczajowo nie przychodzą niemowlaki ani się ich tam nie przyprowadza, co jest w tym dziwnego?
                    natomiast gdy raz na ruski rok trafi się ktoś, kto przyjdzie z niemowlakiem, to go pewnie wpuszczą, ale oczekiwanie w związku z taką jedną wizytą sprzętu dla niemowląt, basenu z piłkami dla starszych i konsol z grami dla nastolatków byłoby przegięciem.

                    >Tym chętniej chlapnęłabym sobie co nieco w teatrze
                    nie wiem a propos czego, ale można se chlapnąć, na niektórych spektaklach podają wino;), a jak nie, to w przerwie w bufecie se można chlapnąć. np. w operze wino w kieliszkach jak najbardziej jest:)


                    > Ana placach zabaw w ramach równości obok strefy dymy, piwka może zamontować jes
                    > zcze podesty obserwacyjne dla pedofili oraz strefy gołych genitaliów dla ekshib
                    > icjonistów?
                    hmm, no wiesz, skoro normalni dorośli pijący piwko są dla ciebie tym samym co pedofile i ekshibicjoniści, to tym bardziej nie wiem, czemu się pchasz do pubów z niemowlakami w chuście. wyraźnie zakrawa na zboczenie :P
                    • twojabogini Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 16:55
                      six_a napisała:
                      > czy ja już pisałam, że manipulujesz rozmową? NIKT NIE KWESTIONUJE obecności dzi
                      > eci w autobusach, urzędach, hipermarketach i gdziekolwiek indziej, gdzie rodzic
                      > z musu przeważnie idzie z dzieckiem, a gdyby miał możliwość zostawienia go w m
                      > iejscu interesującym dla dziecka, to by to zrobił. nagle okazuje się, że ten sa
                      > m rodzic, który nie zabiera dziecka do pracy, nie zabiera go na skoki bungee, m
                      > usi no po prostu musi wejść z nim do pubu. śmieszne to jest, nic więcej.

                      Ty manipulujesz rozmową. Ja uważam, że nie powinno być problemem, że rodzic gdzieś zabrał dziecko, czy to pub, czy to muzeum, czy urząd. Ty lansujesz tezę, ze rodzic może zabierać dziecko tam gdzie MUSI, oraz ze są miejsca, które interesują dzieci i takie, które ich nie interesują. W odniesieniu do niemowlaka to bzdura - niemowlaki interesują się tym, aby być przy swoich rodzicach, a gdzie to im wisi - w pubie, w muzeum, w urzędzie.
                      Żaden rodzic, który jest rozsądny nie zabierze dziecka w miejsce dla niego nieodpowiednie - do zadymionego pubu, na dyskotekę itp. Resturacja jest miejscem odpowiednim i dlatego gdy idziemy zjeśc coś całą rodziną - to idziemy wszyscy, niemowlak tez. Podobnie z kinem i muzeum. Rodzice są ludźmi i nie tylko maja prawo załawtiac z dziećmi to co "muszą", ale też i mają prawo korzystać z tych uprawnień co ludzie bez dzieci i robić to co lubią. Czy się komuś to podoba czy nie. bez odbioru.
                      • six_a Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 17:07
                        ja w ogóle nie lansuję żadnych tez poza dwiema: niektóre miejsca nie są dla dzieci i wymieniłam konkretnie pub i kino (oba ze względu na natężenie dźwięku, a pub także za palenie, bo wszyscy wiemy, jak to wygląda, chyba że nie bywamy tak naprawdę, to nie wiemy. druga teza powinna być łatwiejsza do strawienia: niektórzy rodzice są idiotami.
                        dziękuję.
                        • best.yjka Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 18:39
                          six_a napisała:

                          > ja w ogóle nie lansuję żadnych tez poza dwiema: niektóre miejsca nie są dla dzi
                          > eci i wymieniłam konkretnie pub i kino

                          Dodam muzea i czytelnie. Raz byłam świadkiem kiedy dziecię w nosidełku trenowało płuca. Po jakiś pięciu minutach obsługa muzeum poprosiła o wyjście. Echo dało wszystkim dobrze do wiwatu. Rodzice zdziwieni byli, "bo przecież to TYLKO dziecko". A oni na wakacjach i jak można ich tak potraktować!
                          I trzykrotnie w czytelni. Obsługa biblioteki podeszła i poprosiła o wyjście.



                          • maitresse.d.un.francais Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 19:33
                            best.yjka napisała:

                            > six_a napisała:
                            >
                            > > ja w ogóle nie lansuję żadnych tez poza dwiema: niektóre miejsca nie są d
                            > la dzi
                            > > eci i wymieniłam konkretnie pub i kino
                            >
                            > Dodam muzea i czytelnie. Raz byłam świadkiem kiedy dziecię w nosidełku trenował
                            > o płuca. Po jakiś pięciu minutach obsługa muzeum poprosiła o wyjście. Echo dało
                            > wszystkim dobrze do wiwatu. Rodzice zdziwieni byli, "bo przecież to TYLKO dzie
                            > cko". A oni na wakacjach i jak można ich tak potraktować!
                            > I trzykrotnie w czytelni. Obsługa biblioteki podeszła i poprosiła o wyjście.

                            Też darło?
                            >
                            >
                            >
                            • best.yjka Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 20:00
                              Płucka miały zdrowe. Do mamuś nie docierało, że innym ryczący przychówek może przeszkadzać. Zawsze to samo tłumaczenie. Wypłacze się i przestanie. Fakt, że po półgodzinie ryku pewnie zasnęłoby z wyczerpania. Ale obsługa biblioteki jakoś nie przyjmowała tych tłumaczeń.
                              • maitresse.d.un.francais Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 20:14
                                best.yjka napisała:

                                > Płucka miały zdrowe. Do mamuś nie docierało, że innym ryczący przychówek może p
                                > rzeszkadzać.

                                Zdaje się, że w regulaminie biblioteki jest OBOWIĄZEK ZACHOWANIA CISZY?

                                Skąd się biorą takie mamuśki, no kurde żesz baran! I jeszcze czuje się taka pokrzywdzona wielce.
                                • best.yjka Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 21:02
                                  maitresse.d.un.francais napisała:


                                  > Zdaje się, że w regulaminie biblioteki jest OBOWIĄZEK ZACHOWANIA CISZY?
                                  >
                                  > Skąd się biorą takie mamuśki, no kurde żesz baran! I jeszcze czuje się taka pok
                                  > rzywdzona wielce.

                                  Jest. Wszędzie. Nikt nie robił problemów, jak dzieciak zaczął płakać, a matka się nim zajęła. 5-10 minut, może się zdarzyć. Nie każde dziecko da się uspokoić w minutę. Ale po pół godzinie ryku i pełnej obojętności? Wzruszenie ramion - BO DZIECKO MUSI SIĘ WYPŁAKAĆ, a ona nie ruszy tyłka i nie sprawdzi w czym problem.
                                  Doprowadzało do białej gorączki nie tylko bibliotekarki. Bardzo miłe, uczynne panie i nie dziwię się, że reagowały w ten sposób.
                                  • maitresse.d.un.francais No to się mówi: zapraszamy jak się wypłacze :-PPP 25.05.12, 21:09
                                    Oczywiście, że nie tylko bibliotekarki, nic dziwnego, sama po pięciu minutach miałabym ochotę wyrzucić mamusię z użyciem osobistej siły fizycznej, bez powoływania się na regulamin. :-PPP
            • kitek_maly Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 19:13
              > posłuchać kwilenia rozkosznych bobasków

              :D
      • raohszana Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 13:57
        Cóż, muzeum i pub to chyba miejsca w które nie wlecze się niemowlęcia? Muzeum raczej go nie zainteresuje, a w pubie to palą, piją i jest mało dzieciorowo.
        • berta-death Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 14:13
          Muzeum może zainteresować matkę niemowlaka. Zawsze można go wsadzić w chustę i iść nadrobić zaległości kulturalne. Co za różnica dla dziecka gdzie spaceruje, czy w galerii handlowej czy galerii sztuki. Urlop macierzyński czy wychowawczy to moim zdaniem idealny czas na zwiedzanie różnych ciekawych rzeczy, typu parki, muzea, galerie. W końcu kto powiedział, że całymi dniami trzeba siedzieć w garach, mopach, albo na forum.
          • kora3 Tak Berto 25.05.12, 14:22
            ale mamę niemowlaka, czy też jego tate moze zainteresować również np. kolejka linowa na Kasprowy, albo lot szybowcem, czy cesną np. dzieciakowi to tita gdzie śpi, w kolejce górskiej, czy w samolocie, a trudno wymagać, zeby takie przewijaki były absolutnie wszedzie.
        • twojabogini Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 15:05
          raohszana napisał:

          > Cóż, muzeum i pub to chyba miejsca w które nie wlecze się niemowlęcia? Muzeum r
          > aczej go nie zainteresuje, a w pubie to palą, piją i jest mało dzieciorowo.

          Dlaczego nie można zabrać niemowlęcia do muzeum albo pubu?Czemu to zaraz nazywa się "wleczeniem" dziecka? A do sklepu można zabierać dzieci? Jeszcze trochę i okaże się że autobusem z niemowlakiem tez nie wolno jeździć. Rodzice mają przestać uczestniczyć w normalnych relacjach społecznych?

          Muzeum interesowało mnie. Mój młody siedział sobie w nosidełku i albo spał, albo popatrywał, to na ludzi, to na obrazy czy co tam akurat oglądałam. 12 lat temu w muzeach, które odwiedzałam z młodym nie było zazwyczaj gdzie wózka wstawić, niemowlaka przewinąć, a zdarzało się mi też usłyszeć, że z dzieckiem to "nie wolno". W galeriach, zwłaszcza małych przyjmowani byliśmy miło. A kto zakazał?

          Jedyny oficjalny zakaz wprowadzania dzieci dokądkolwiek obowiązuje w BUW-ie. Niestety nie mogę zbojkotować tej instytucji, bo muszę czasem korzystać z jej usług. Doprawdy nie rozumiem co złego by się stało gdyby wlazła miedzy regały z książkami z dzieciakiem na chuście. W innych bibliotekach nikt nie widzi problemu.
          • six_a Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 15:27
            >Jedyny oficjalny zakaz wprowadzania dzieci dokądkolwiek obowiązuje w BUW-ie.
            przypuszczam, że skoro mowa o wprowadzaniu, to dotyczy to dzieci chodzących. tych przypiętych chustami i w nosidełkach raczej nie. z drugiej strony z uwagi na to, że w czytelniach/bibliotekach zwykle panuje nakaz zachowania ciszy, nawet i to byłoby zrozumiałe, gdybyś zamierzała tam siedzieć z dzieckiem godzinami.
            jeśli wchodzisz tylko wybrać książkę albo poszukać czegoś, to nie wyobrażam sobie, żeby nie wpuścili.
            • twojabogini Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 15:44
              six_a napisała:

              > przypuszczam, że skoro mowa o wprowadzaniu, to dotyczy to dzieci chodzących.

              Dotyczy wszystkich dzieci aż do bodajże 16 roku życia. Niemowlaków na rękach też. Co mnie wkurza, bo zimą starszy musiał się kręcić bo BUWie, podczas gdy najchętniej zaszyłby się gdzieś w kącie z książką. W innych bibliotekach tak robi i nikomu nie przeszkadza.

              W Buwie są "akwaria", gdzie można gadać, więc nie widzę problemu, żeby jedno akwarium było dla matki z dzieckiem.

              > jeśli wchodzisz tylko wybrać książkę albo poszukać czegoś, to nie wyobrażam sob
              > ie, żeby nie wpuścili.

              Póki co nie wpuszczają nawet na wybranie książki, nawet jak dziecko jest na chuście. Prędzej przemycisz jedzenie i napój niż niemowlaka.
              • six_a Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 15:55
                > Dotyczy wszystkich dzieci aż do bodajże 16 roku życia.
                nie, osoby do lat 16 nie mogą sobie wyrobić karty, która uprawnia do samodzielnego poruszania się po bibliotece.

                ale czy poszłaś tam z niemowlakiem w chuście i poprosiłaś, żeby wpuścili, a odmówili właśnie z powodu dziecka??? bo coś mi się zdaje, że fantazjujesz teraz.
                • twojabogini Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 16:32
                  > ale czy poszłaś tam z niemowlakiem w chuście i poprosiłaś, żeby wpuścili, a odm
                  > ówili właśnie z powodu dziecka??? bo coś mi się zdaje, że fantazjujesz teraz.

                  Nie, nie fantazjuję. Cała zimę dwa lata temu (kiedy mały był naprawdę mały) chcąc iść do biblioteki musiałam załatwiać sobie opiekę do niemowlaka. Stąd zresztą problemy męża z korzystaniem z pokojów dla mam karmiących i toalet damskich z przewijakiami - bo to głównie on zajmował się małym i tez nie zawsze miał ochotę siedzieć cały dzień w domu.

                  O tym, ze buw nie toleruje dzieci wogóle, a nie tylko małych dzieci dowiedziałam się z kolei w ferie zimowe (też dwa lata temu). Ponieważ mały był mały, a starszy miał dzień wolny przed wyjazdem podzieliliśmy się dziećmi. Starszy był bardzo zadowolony, że spędzi dzień "w książkach". Z bibliotek i czytelni korzysta, więc nie miałam obaw żeby go zabrać. No i d...Nie wejdzie, bo jest regulamin, że 10 lat to za mało.
                  Studenci i pracownicy naukowi oraz osoby, których zawód wymaga dokształcania zdaniem BUW i innych większych bibliotek nie powinni mieć dzieci. Albo obowiązkowo mieć nianie.
              • maitresse.d.un.francais Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 15:55

                > Póki co nie wpuszczają nawet na wybranie książki, nawet jak dziecko jest na chu
                > ście.

                W chuście!!!
          • raohszana Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 15:55
            Bogowie, ideologię sobie dorobiła od razu. Czy ja mówię o zakazie? Nie mówię, to proszę mi dziecka w brzuch nie wmawiać. I gdzie znalazłaś w mojej wypowiedzi coś o sklepach, autobusach, a? Nie ekstrapoluj od razu swoich ideologii na mnie.

            Muzeum nie kojarzy mi się z miejscem dla dzieci. Czemuż? Ot, może Twoje ciche, jednego takiego zatykam książką i siedzi cicho, ale sporo dzieci jest zwyczajnie hałaśliwych. Muzeum to jednak miejsce nie na wrzaski, a zbyt wielu ciekawych rzeczy dla tak małych dzieci tam nie ma.
            Z czystej, nieludzkiej ciekawości - dowiem się zaraz jak to dyskryminuję i zabraniam, bo mam odmienne zdanie?
            • twojabogini Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 16:41
              raohszana 25.05.12, 13:57 Odpowiedz

              Czy ja mówię o zakazie? Nie mówię, t
              > o proszę mi dziecka w brzuch nie wmawiać.

              Nie - twój tekst brzmiał tak: "Cóż, muzeum i pub to chyba miejsca w które nie wlecze się niemowlęcia? Muzeum raczej go nie zainteresuje, a w pubie to palą, piją i jest mało dzieciorowo. "
              a teraz piszesz tak: Muzeum to jednak miejsce nie na wrzaski,

              Dzieci nie zajmują się wrzeszczeniem przez cała dobę. Z małym chodziłam sobie po muzeach i galeriach i pubach i restauracjach i było okej. Wiele mam by chodziło też zamiast truć d..y mężom, że na macierzyńskich i wychowawczych są zamknięte w domu, ale... No właśnie przecież muzea to nie miejsce na wrzaski.
              w pubach w Polsce już nie palą. Wrzeszcza raczej wieczorami. W dzień jest spokojnie, można coś przegryźć, obejrzeć teledysk, w bilarda popykać, spotkać się ze znajomymi.

              Walczę ze stereotypem, że przestrzeń publiczna nie jest dla rodziców z dziećmi - bo to skutkuje izolacją rodziców, a przede wszystkim kobiet - mam małych dzieci. Przez 10 lat w trakcie których nie miałam małego dziecka sytuacja się pogorszyła. Może przybyło parę przewijaków tu i ówdzie (bywa, że pod kluczem, jak w poście tytułowym), ale akceptacja dla dzieci w przestrzeni publicznej spadła.

        • varna771 Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 17:40
          raohszana napisał:

          > Cóż, muzeum i pub to chyba miejsca w które nie wlecze się niemowlęcia? Muzeum r
          > aczej go nie zainteresuje, a w pubie to palą, piją i jest mało dzieciorowo.

          myślałam że w pubach nie wolno palić :) coś się zmieniło ?
          • maitresse.d.un.francais a propos Twojej sygnaturki 25.05.12, 17:47
            Sibi naprawdę wierzył w wyeliminowanie atawizmów i stworzenie Nowego Rozumnego Człowieka? Ha, ha.
      • kora3 Wiesz , wierze co na słowo 25.05.12, 14:08
        że nie ma przewijaków w restauracjach (nie szukałam nigdy, to nie wiem) i uwazam, ze owszem, być powinny, ale w pubach, muzeach i kinach to daruj:) Jeszcze piszesz, że to rzekomo miejsca, gdzie normalnie bywa się z dziećmi:) Pub dyskusyjne miejsce dla mnie do normalnego przebywania z dziecmi. Ale kino, muzeum - ok całkiem normalne, tylko u licha nie z niemowlakiem chyba, a temu raczej potrzebny jest przewijak, a raczej temu, kto niemowlę przewija. Do kina z niemowlęciem? A po co? Chyba, zeby sie rozpłakał i przeszkadzał innym, albo własnie wymagał przewijania i przeszkadzania innym widzom wychodzeniem z num i powrotem na miejsce. Niemowlak w muzeum? Jaki to sens?
        jasne, sa rodzice potrafiący w praktyce udowodnić, ze z dzieckiem w nosidełku mozna robić dosłownie wszystko, ale niech się nie dziwią w zwiazku z tym, że np. w kolejce linowej, albo w szybowcu nie ma przewiijaka:)

        O ile wiem, nie ma chyba czegoś takiego, jak przedział dla karmiących matek. Jest przedział dla podróżnych z małymi dziećmi. I zająć go mozna kazda osoba podrózująca z dzieckiem o ile się nie mylę do lat 3 czy 4 bez zwgledu na to, czy jest jego matką, ojcem, babcią, dziadkiem , czy obcą mu osobą, której rodzice powierzyli dziecko (np. opiekunką). Czy jakaś kobieta będzie się krepowała przy meżczyźnie opiekującym sie dzieckiem nakarmić włąsne piersią - to już inna sprawa. Nawet jesli taki przedział potocznie nazywa się "dla matki z dzieckiem" to jak wspomniałam jest on dla dziecka z opiekunem płci dowolnej

        A sprawa przewijaka w damskiej toalecie. No cóż - wg mnie wydumane. Nie sądze, by jakakolwiek kobieta miała wątpliwosci w jakim celu z pieluchą i niemozwlakiem gosc wchodzi do damskiej toalety. Tylko kompletna kretynka mogłaby pomyslec, ze w jakimś niecnym celu, a poza kabiną w toalecie nie robi sie chyba jakiś bardzo wstydliwych rzeczy...
        • berta-death Re: Wiesz , wierze co na słowo 25.05.12, 14:24
          Niektórzy ludzie mają więcej niż jedno dziecko i te starsze zazwyczaj chadzają już do kin. A jak są na tyle duże, żeby zostać same na sali a na tyle małe, żeby samemu sobie do kina pojechać, to niekiedy najlepszym rozwiązaniem jest zawieźć starsze do jakiegoś multipleksu, żeby sobie poszło do kina a samemu z młodszym poczekać przed salą. Są tam takie mini kawiarnie, gdzie można posiedzieć te półtorej godziny. A jak tak, to i toaleta z przewijakiem by się przydała.
          • kora3 Re: Wiesz , wierze co na słowo 25.05.12, 14:32
            no tak, ale wiesz, nie przesadzajmy znów, ze wszedzie te przewijaki być powinny. Ten konkretny przykład, który podałaś do mnie przemawia:)
        • maitresse.d.un.francais Matka pragnie zwiedzić muzeum 25.05.12, 15:01
          a niemowlak noszony w chuście zazwyczaj jest cicho - jeśli nie śpi, to nawet obudzony się nie drze.

          Widziałam niemowlaka, którego mama przechodziła przez metalowe drzwi metra (nie u nas). Drzwi zgrzytnęły potępieńczo z siłą jakichś 80 decybeli, odpowiedziało im echo, a niemowlak się owszem obudził, ale nic nie powiedział.;-)
          • kora3 OK kochanico 25.05.12, 15:12
            nic przeciwko realizacji tego pragnienia nie mam:) Rzecz w tym, ze prawdopodobnie stosunkowo niewiele mam musi decydować się na owo zwiedzanie z niemowlakiem, skoro nie dostrzega się potrzeby wyposażenia w przewijaki, a takową dostrzega się np. w galeriach handlowych.
            Jesli takich mam trafi się na przykład 3 na kwartał, to widać nie widza koniecznosci doposazenia w przewijak. Szczególnie gdy chodzi o muzeum takiej wielkosci, ze nie spedza sie w nim pół dnia. W całej masie miejsc, gdzie mama moze chcieć pójsc z niemowlęciem, albo być do tego zmuszoną (bo np. nie ma gdzie dzieciecia zostawić) nie ma przewijaków. Np. nie ma ich w komisariatach policji, a przeczież moze być tak, ze matka, czy ojciec z niemowlakiem są tam z powodu skłądania wyjaśnień, czy doniesienia, co czasem trwa ...Nie ma ich też z wielu sądach i prokuraturach.

            Osobiscie uwazam, że dziwne jest, że nie ma toalet nawet nie wspomnę o przewijakach w povliżu duzych osiedlowych placó zabaw. Nie mówię już o 2 hustawkach i piaskownicy pod blokiem, ale o takich wiekszych typu "wioska dziecięca". Pzrez to rodzice z dziećmi już popieluchowymi muszą je "wysadzać" w krzakach (bo dzieciak najprawdopodobniej nie wytrzyma do domu) uczac czegoś paskudnego siłą rzeczy, a jeeśli rodzić jest z 2 dzieci, np. maluchem i starszym i maluch zrobi w pieluchę to nie ma gdzie go przewinąć i to jest skandal wg mnie, bo to są miejsca DLA dzieci ewidentnie.
        • twojabogini Re: Wiesz , wierze co na słowo 25.05.12, 15:21
          kora3 napisała:

          > że nie ma przewijaków w restauracjach (nie szukałam nigdy, to nie wiem) i uwaza
          > m, ze owszem, być powinny, ale w pubach, muzeach i kinach to daruj:)

          Puby to bardzo fajne miejsca na spotkania. Odkąd się w nich nie pali, jak najbardziej nadają się do zabierania niemowląt. Nie mówię o imprezie nocnej, gdzie jest pełno nawalonych ludzi i głośna muzyka. Ale na godzinkę postukać sobie w bilarda mogę wpaść z maluchem na chuście. Mam siedzieć przy garach albo przy piaskownicy?
          Co do kina - chodziłam z niemowlakami na seanse. Spali sobie, ja sobie film obejrzałam i ok. Komu to przeszkadza?Pomijam zaprowadzanie starszego dziecka - nie będę jeździć w tę i z powrotem - muszę z niemowlakiem poczekać. Przydałby się przewijak.
          Co do damskich toalet i pokojów matki z dzieckiem - mąż spotkał się z rożnymi reakcjami pań - w tym "niech pan stąd wyjdzie", "a żona nie mogła wejść?" "ja tu karmię!!!" (mój mąż - ja zaraz też będę TU karmił!!!). Poza tym to jednak ma wydźwięk, że dziećmi małymi zajmują się kobiety. Ja nie lubię takich stereotypów.
          W kolejce linowej nie oczekuję przewijaka, ale w toalecie na stacji kolejki linowej - jak najbardziej. Podobnie jak na lotnisku dla szybowców. Ale o czym my mówimy, skoro w takich miejscach w ogóle nie ma tolaet?

          Koszt montażu przewijaka jest żenująco niski. Za 100 można zamontować wypas model z pasem do zapięcia dziecka i podwyższonymi bokami i co tam jeszcze.

          Obecnie przewijam niemowlaka gdzie popadnie - skoro nie ma przeznaczonych do tego miejsc (zimą zrobiłam to w urzędzie , w którym nie było przewijaka a toaleta wyglądała jak wychodek po 30 latach eksploatacji bez sprzątania - na krzesłach dla oczekujących. Ochroniarz mi zwrócił uwagę, wiec poprosiłam go o wskazanie odpowiedniego miejsca, no i nie było takiego). Jak komuś przeszkadza nie musi patrzeć.
          • kseniainc Re: Wiesz , wierze co na słowo 25.05.12, 15:27
            a skok z bandzi masz już zaliczony ze swoim bobo?
            Skoro znasz realia-polskie realia, to zachowujesz się jak najzwyklejsza chamka. Gdybyś mnie kupę pod nos podstawiła w jakiejkolwiek poczekalni wylądowałaby na Twojej głowie. Ty sobie życzysz przewijaków, których montowaniem ja się nie zajmuję, a ja nie życzę sobie wąchania cudzych odchodów.
            • twojabogini Re: Wiesz , wierze co na słowo 25.05.12, 15:52
              kseniainc napisała:

              > a skok z bandzi masz już zaliczony ze swoim bobo?

              Nie i nie planuję. Ale mam prawo jako matka normalnie żyć, robić zakupy, załatwiać sprawy urzędowe, korzystać z publicznego transportu. Także korzystać z dóbr kultury - kina, muzeum, galerii. To, ze zabieram ze sobą niemowlaka jest daleko bardziej naturalne i normalne, niż zatrudnienie niani.

              > Skoro znasz realia-polskie realia, to zachowujesz się jak najzwyklejsza chamka

              Jak rozumiem mam nie załatwiać spraw w urzędzie, bo polskie realia nie przewidują, że w sprawach dzieci i rodziców rodzice przyjdą z dzieckiem? Skoro rodzice maja dopełnić rożnych obowiązków formalnych - zarejestrować dziecko, urlop wychowawczy, prawo do alimentów, pobrać świadczenie rodzinne, itp. i wymaga to osobistego stawiennictwa - to że wezmą ze sobą dziecko?

              > . Gdybyś mnie kupę pod nos podstawiła w jakiejkolwiek poczekalni wylądowałaby n
              > a Twojej głowie. Ty sobie życzysz przewijaków, których montowaniem ja się nie z
              > ajmuję, a ja nie życzę sobie wąchania cudzych odchodów.

              To nie oglądaj. Ja dziecko przewinąć muszę, kiedy jest ładna pogoda, robię to na ławce, kiedy jest brzydka, to tam gdzie muszę. Nawet w poczekalni urzędu (choć wolałabym na przewijaku). Nie zamierzam trzymać dziecka w g...
              • six_a Re: Wiesz , wierze co na słowo 25.05.12, 16:01
                >Ale mam prawo jako matka normalnie żyć, robić zakupy, załatwiać sprawy urzędowe, korzystać z publicznego transportu.

                ale po co włączasz do rozważań to, co jest oczywiste i czemu nikt się temu nie sprzeciwia, i mieszasz to z rozrywkami dla dorosłych. nieładnie tak manipulować dyskusją:)
                • twojabogini Re: Wiesz , wierze co na słowo 25.05.12, 16:46
                  six_a napisała:

                  > ale po co włączasz do rozważań to, co jest oczywiste i czemu nikt się temu nie
                  > sprzeciwia, i mieszasz to z rozrywkami dla dorosłych. nieładnie tak manipulować
                  > dyskusją:)

                  Co jest rozrywka dla dorosłych? Zjedzenie w restauracji? Załatwienie sprawy w urzędzie? Skorzystanie z kibla w MC donald? Wypicie coli w pubie?

                  Zresztą skoro to "rozrywki" dla dorosłych a rodzice sa dorosli...przecież dziecku w bibliotece książki do czytania nie dam bo nie umie, w pubie trzymam go przy sobie, po stole do bilarda nie łazi, a w urzędzie - skoro mam załatwiać sprawy związane z rodzicielstwem - to przewijak powinni dać. Ja się tam nie pcham.Państwo mnie zaprasza (do obowiązkowej rejestracji dziecka np.), to niech stworzy warunki.
                  • kseniainc Re: Wiesz , wierze co na słowo 25.05.12, 17:04
                    skoro mam załatwiać spraw
                    > y związane z rodzicielstwem - to przewijak powinni dać. Ja się tam nie pcham.Pa
                    > ństwo mnie zaprasza (do obowiązkowej rejestracji dziecka np.), to niech stworzy
                    > warunki.

                    I znów jesteś krótkowidzem;-p
                    Urząd to tak samo miejsce do załatwienia spraw przez ludzi bezdzietnych. Nie ma przymusu posiadania potomstwa, jak i nietaktem jest , a raczej zwyczajnym chamstwem zmuszanie ludzi do wąchania kup.....Za grosz poszanowania do blixniego;-p
                  • six_a Re: Wiesz , wierze co na słowo 25.05.12, 17:15
                    jesteś tak zafiksowana na swoich dzieciach, że po prostu nie da się trafić z żadnym argumentem. nawet z takim, że nie wszystkie dzieci muszą zachowywać się tak wzorowow jak Twoje i siedzieć w tej chuście grzeczniutko jak trusie (już to widzę swoją drogą, chłe chłe). Ty jesteś przyzwyczajona do odgłosów swoich dzieci, a innym będzie przeszkadzało sapnięcie i stęknięcie. zrozumże to. a nie jesteś tam sama, więc należałoby się zastanowić jednak także nad prawami innych w tej bibliotece dajmy na to.

                    przy czym nic na siłę. jeśli nie masz wyjścia, to co masz zrobić, prawda? ale jeśli prowadzasz tam dzieci na zasadzie, bo ja mam prawo ze swoim dzieckiem, a inni niech się dostosują, to jest to naruszanie zwyczajów i chamstwo po prostu.
              • kseniainc Re: Wiesz , wierze co na słowo 25.05.12, 16:25
                To nie oglądaj. Ja dziecko przewinąć muszę, kiedy jest ładna pogoda, robię to n
                > a ławce, kiedy jest brzydka, to tam gdzie muszę. Nawet w poczekalni urzędu (cho
                > ć wolałabym na przewijaku). Nie zamierzam trzymać dziecka w g...

                Na szczęście nie wszystkie matki są tak pretensjonalne jak Ty-inaczej mielibyśmy gó..niany kraj;-)
                Na szczęście inni rodzice nie są tak antyspołeczni jak Ty i starają się by innuch jednak nie "uszczęśliwiać"smrodem gdzie popadnie .
                Dobrze, że są jeszcze matki, które widzą trochę wiecej niż czubek własnego nosa;-)
          • berta-death Re: Wiesz , wierze co na słowo 25.05.12, 15:40
            Toalety w PL to zupełnie inna bajka. Nie ma ich i koniec. Zwłaszcza publicznych. A te co są to o pomstę do nieba wołają, zwłaszcza w urzędach. Liczenie, że właściciele pubów i restauracji, będą świadczyć toaletowe usługi dla ludności, jest szczytem chamstwa ze strony miast i gmin. Co innego jak wejdzie od czasu do czasu pojedynczy klient, ale jak ktoś ma w jakimś chodliwym miejscu knajpę, to w sezonie turystycznym potrafi mu tam wejść po kilka kilkunasto albo kilkudziesięcioosobowych wycieczek dziennie.
            A nie tylko dzieci trzeba przewijać czy biec z nimi na zawołanie do toalety bo nie potrafią wytrzymać długo. Jeszcze są osoby chore, starsze, czy niepełnosprawne. Nie tak dawno była afera, bo bank jakiemuś seniorowi nie chciał udostępnić toalet.
            • six_a Re: Wiesz , wierze co na słowo 25.05.12, 16:03
              >Liczenie, że właściciele pubów i restauracji, będą świadczyć toaletowe usługi dla ludności, jest szczytem chamstwa ze strony miast i gmin.

              ależ w większości lokali tak nie jest. musisz coś kupić, żeby mieć prawo skorzystania z toalety. tak samo jest w macdonaldzie.

              dlatego trochę dziwi mnie, że osoba, która się tam żywi czy też po prostu cokolwiek kupiła, żeby zdobyć kod do kibelka, pisze o makśmieciu;)

              niech se do hyatta wejdzie jak nie pasuje standard.
              • maitresse.d.un.francais Po pierwsze, nie piszę 25.05.12, 16:07
                o McŚmieciu, tylko o McŚmierdzielu

                nie żywię się tam i nie chodzi mi o standard lokalu (standard toalety całkiem zwyczajny), tylko o oferowane jedzenie :-PPPP
                • six_a Re: Po pierwsze, nie piszę 25.05.12, 16:15
                  "Skorzystałam z toalety w McŚmieciu."

                  to jak skorzystałaś z toalety, weszłaś, gdy ktoś wychodził?
                  toaleta jest na kod, kod masz na paragonie, gdy coś kupisz. może być woda, woda powinna być zjadliwa nawet tam:)
                  • maitresse.d.un.francais Re: Po pierwsze, nie piszę 25.05.12, 16:17
                    six_a napisała:

                    > "Skorzystałam z toalety w McŚmieciu."
                    >
                    > to jak skorzystałaś z toalety, weszłaś, gdy ktoś wychodził?

                    to ustrojstwo na drzwiach mieli zepsute

                    zaraz na mnie wsiądą obrońcy własności prywatnej o okradzenie McŚmierdziela
              • maitresse.d.un.francais Hyatta po drodze nie było :-PPPPP 25.05.12, 16:08
                Jak będzie, nie omieszkam skorzystać. :-P
          • kora3 Ależ Bogini, ja osobiscie nie mam 25.05.12, 15:42
            nic przeciwko chodzeniu z dzieckiem, gdzie sie komu podoba o ile to dziecko mi nie przeszkadza, a jesli nie jest głośne i nie mam okazji obserwować z koniecznosci obrzydliwosci typu jego kupa - to mi nie przeszkadza.

            Chciałąm ci tylko uswiadomić, że być moze w wielu miejscach mam z niemowlakami bywa mało, w zwiazku z tym isntytucja, czy lokal nie widzi koniecznosci montowania przewijaka.
            Koszt tu niewiele ma do rzeczy, raczej ze tak powiem - popyt. No bo z tego co piszesz, ten koszt jest na tyle niski, ze w zasadzie kazdy z nas mógłby sobie zamontować w domu:) Bo przecież zawsze moze nas odwiedzić ktoś z niemowlakiem:)

            Co do pokoju dla karmiących. Wiesz, domyslam się, ze Twój małzonek nie karmi jednak piersią. Nie chodzi mi teraz o zaden stereotyp, a o fizjologię :) a te pokoje są przeznaczone głownie dla pan karmiących piersią (acz wcale nie tylko), bo nie wszystkie panie uwazają za naturalne nakarmić dziecko piersią na przyklad w pasazu galerii handlowej na ławce.
            Niektóre wstydza się wyciągać piers przy obcych ludziach i dlatego karmią w takim pokoju. A skoro wstydza się obcych ludzi, to dlaczego nie twego meza? Skoro przecie obcy tudzież? Maz powinien wykazać zrozumienie, bo akurat on nie miałby problemu nakarmić dziecko butelką na wspomnianej ławeczce. A skoro nie - to uwazam, ze powinien poczekac, az pani karmienie skończy, oporzadzi sie (wszak też musi nie?) i wyjdzie.
            • twojabogini Re: Ależ Bogini, ja osobiscie nie mam 25.05.12, 16:01
              > Co do pokoju dla karmiących. Wiesz, domyslam się, ze Twój małzonek nie karmi je
              > dnak piersią. Nie chodzi mi teraz o zaden stereotyp, a o fizjologię :)

              Pokoje dla "mam karmiących" zawierają niezbędny sprzęt do oporządzenia niemowlaka - przewijak, umywalkę, kontakt np. do włączenia podgrzewacza. Są to więc de facto pokoje dla rodziców z niemowlakami.

              > Maz powinien wykazać zrozumienie, bo akurat on nie miałby
              > problemu nakarmić dziecko butelką na wspomnianej ławeczce.

              Na ławce tata nie podgrzeje pokarmu. Nie położy na niej dziecka na czas, gdy będzie miał zajęte ręce. Pomijam, że na pewnym etapie rozwoju karmienie oznacza konieczność zmiany pieluchy. A zimą na ławeczce nie zrobisz nic. Musisz skorzystać z pokoju do karmienia "dla mam" - nawet jeśli jestes ojcem.

              A skoro nie - to uwazam, ze powinien poczekac, az pani karmienie skończy, oporzadzi sie (wszak też musi nie?) i wyjdzie.

              Mąż z pewnością nie miałby nic przeciwko temu żeby poczekać, raczej nie jest maniakiem oglądania scen karmienia. Za to głodny niemowlak raczej nie zrozumie, ze pokoje są dla mam karmiących i choć może jednocześnie korzystać z nich parę osób to istnieje segregacja płciowa rodziców i ojcowie są na gorszej pozycji...
              • kora3 Uwawzam, ze się czepiasz, sorry 25.05.12, 21:35
                głodny niemowlak nie umiera zaraz z głodu. 3 minuty da rade poczekać, dokłądnie tak samo, jakby ojciec jadąc z nim samochodem nie miał mozliwości podgrzania butelki, przewinięcia w tym momerncie itd.
                • maitresse.d.un.francais Re: Uwawzam, ze się czepiasz, sorry 26.05.12, 16:31
                  kora3 napisała:

                  > głodny niemowlak nie umiera zaraz z głodu.

                  Umierać nie umiera, ale gębę, o przepraszam, najsłodszą buziuchnę jak rozedrze, to może konkurować ze strażą pożarną.
                  • kora3 OK, ale podgrzewacz mozna 26.05.12, 16:53
                    włączyć do prądu gdziekolwiek, nie tylko pokoje dla karmiących są np. a galeriach handlowych zelektryfikowane. Nie przypuszczam, by fajna pani ekspedientka odmówiła uroczemu (w co nie watpię) mezowi Twojej Bogini, gdyby ten poprosił o taką przysługę. :)

                    A argument, ze na ławeczce w galerii nie mozna butelką nakarmić dziecka, bo jest zimno mnie nie przekonuje - wszak owego dziecka do karmienia chyba sie do naga nie rozbiera, zresztą jak to jest, że przy karmieniu zamarznie, a przy łazeniu z nim po galerii - nie?

                    Kobieta karmiąca piersią ma prawo czuć się skrepowana obecnoscią przy tym obcego faceta, nawet jesli ten też karmi swoje dziecko. Niektóre babki wrecz ostencayjnie karmią w miejscach publicznych, inne nieostentacyjnie, ale traktują te czynnośc naturalnie, nawet na oczach innych, ale są i takie, które krepują się przy ludziach i dla nich przede wszystkim jest ten pokój. Niespecjalnie dziwi mnie, ze jesli babka sie krepuje, to takze obcego goscia:)
      • maitresse.d.un.francais Niech mąż wchodzi! Te z przewijakami 25.05.12, 14:57
        to są toalety jednoosobowe, bab tam nie spotka, a jak wyjdzie z bebesem na ręku, to i tak żadna czekająca się nie zdziwi
        • kora3 Re: Niech mąż wchodzi! Te z przewijakami 25.05.12, 15:02
          no dokładnie, to już wydumane wg mnie. Przecież jesli tam ktoś jest, to jest zamkniete. Skoro otwarte to nikogo nie ma, wiec zadnej pani tam nie zaskoczy :) a chyba nikt nie bedzie się dziwił, ze facet z niemowlakiem wlazł do damskiej WC, skoro tam jest przewijak
        • twojabogini Re: Niech mąż wchodzi! Te z przewijakami 25.05.12, 16:05
          Do jednoosobowych z przewijakami nie ma problemu :)

          Mówię o przewijakach zamontowanych w damskich toaletach. Alternatywa jest męska bez przewijana i bez mozliwości wjazdu wózka. Są takie - i kobiety zgłaszają niechęć wobec obecności w nich mężczyzny. To krępujące dla obu stron. Podobnie jak z pokojami "mam karmiących" - one są dla rodziców z dziećmi, ale zdarzają się nawiedzone baby, które nie życzą sobie mężczyzny - bo on nie "karmi" (nie przewija i nie myje rak przed podaniem dziecku butelki?) i nie jest "mamą". No nie jest, ale niemowlak wymaga nakarmienia i przewinięcia, niezależnie czy jest z nim mama czy tata.
          • maitresse.d.un.francais Re: Niech mąż wchodzi! Te z przewijakami 25.05.12, 16:10
            twojabogini napisała:

            > Do jednoosobowych z przewijakami nie ma problemu :)
            >
            > Mówię o przewijakach zamontowanych w damskich toaletach. Alternatywa jest męska
            > bez przewijana i bez mozliwości wjazdu wózka. Są takie - i kobiety zgłaszają
            > niechęć wobec obecności w nich mężczyzny.

            A.

            Dobrze, osobiście mogę wyrazić zgodę na wjeżdżanie Twojego męża i innych chłopów z bebesami do damskiej, jeśli tam jest przewijak (co ma chłop w końcu robić?), ale za inne baby nie odpowiadam.
    • trypel Re: Niemowlaka pod pachę i do kierownika zmiany 25.05.12, 14:18
      nie wiem co kierowało tym managerem ale osobiscie wolę korzystać z urządzenia czystego a nie takiego na które każdy moze położyć co zechce, napluć, nasmarkać itd.

      Nie wiem ile dzieci masz i z iloma kupami miałaś do czynienia ale przedłużenie pobytu kupy w pieluszce o 15-30 s (tyle pewnie potrzeba czasu na wzięcie klucza) nie wiąże się z żadnymi problemami a dziecko od tego nie umiera. Jak sobie tyłek odparzyło to raczej przez wcześniejsze 30 minut jak przez ostatnie 30 s.

      Jesli ten klucz jest do dyspozycji (a znając McBułę to pewnie tak) to rozwiazanie zdecydowanie mi nie przeszkadza. Chociaż ideałem byłoby osobne pomieszczenie dostępne i dla ojca i matki ZAMYKANE na klucz :)

      Ikea fajna jest pod tym względem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka