Dodaj do ulubionych

Jak długo?

10.06.12, 12:29
Witam. Chciałbym zapoznać się z kobiecym punktem widzenia w pewnej sprawie.
Może coś o sobie najpierw. Mężczyzna 40 lat, po rozwodzie, bez dzieci, bez zobowiązań, dość niezależny. Od rozwodu ponad 3 lata, w międzyczasie zdarzyły się dwa związki, ale bez wielkiego uczucia z mojej strony, z których się wycofałem.Jakieś pół roku temu miałem epizod z portalem randkowym, gdzie poznałem pewną kobietę. Właściwie to ona do mnie napisała i dość szybko się spotkaliśmy. Nie zrobiła wielkiego wrażenia na mnie, ale wydała mi się interesująca, zaproponowałem kolejne spotkanie i zaczęliśmy się widywać raz w tygodniu, czasem rzadziej : na kawie, winie, później w domu. Seks się zdarzy raz, była raczej niechętna, poza tym dość namiętne pocałunki i to wszystko. W międzyczasie zadurzyłem się, zafascynowałem i nie kryłem się z tymi uczuciami - może to błąd. Pani natomiast stawała się coraz bardziej chłodna, twierdziła, że potrzebuje więcej czasu, że za szybko itd. po 4 miesiącach doszło do rozmowy. Oświadczyła, że nie odwzajemnia moich uczuć, zależy jej na znajomości, chce się widywać, ale potrzebuje czasu. Stwierdziłem, że zakończę tą znajomość. Nie widywaliśmy się jakieś półtora miesiąca i w końcu zadzwoniłem, bo jednak zależy mi na tej kobiecie. Bardzo się ucieszyła, znowu spotkania, tym razem częstsze, była bardziej miła niż poprzednio, ale znów zaczyna być chłodniejsza.
Tu pojawia się dylemat. Czy faktycznie jest tak, że jej zależy, ale potrzebuje dużo czasu na zaufanie, przekonanie się, nabranie pewności (to dość zamknięta osoba), czy może zwyczajnie nie wie czego chce ale, jak twierdzi nikt jej tak jeszcze nie adorował, i ją to bawi, zaspakaja jakieś pragnienia. A może zwyczajnie się mną bawi, a ja naiwniak jestem ?
Jak to jest? Sądzę po sobie, bo ja potrzebuję stosunkowo niewiele czasu, aby wiedzieć, czy kogoś chcę, a przynajmniej wiem, czy chcę brnąć w to dalej. A to chyba drugi raz w życiu mi się przytrafiło. Może u innych takie decyzje, nabieranie przekonania trwają dłużej. Jak to było u was?
Wiem, że nie dostanę gotowej odpowiedzi, ale będę wdzięczny za pogląd osób postronnych.
Obserwuj wątek
    • samuela_vimes Re: Jak długo? 10.06.12, 12:42
      jedni szybko się angażują inni nie, daj babce szanse i czas jak o to prosiła
    • khadroma Re: Jak długo? 10.06.12, 13:41
      Typowe. Jak kobieta jest zainteresowana, to facet ją spławia. A jak ma go gdzieś, to on wtedy lata za nią i jest strasznie zakochany.
      • outsider_40 Re: Jak długo? 11.06.12, 06:53
        khadroma napisała:

        > Typowe. Jak kobieta jest zainteresowana, to facet ją spławia. A jak ma go gdzie
        > ś, to on wtedy lata za nią i jest strasznie zakochany.

        Nie wiem, czy typowe, ale faktycznie tak bywa
    • kbjsht Re: Jak długo? 10.06.12, 14:19
      'co kraj to obyczaj', ja też po krótkim czasie już wiem czy ktoś mi odpowiada, czy nie
    • condessa Re: Jak długo? 10.06.12, 14:31
      ja tam mysle, ze ona nie czuje chemii, ale ze nie ma nic innego na horyzoncie to sie z toba spotyka. raczej nic z tego nie bedzie bo ma cie jako zabijacz czasu i jak pojawi sie ktos kto ja zainteresuje naprawde to ci podziekuje za wspolprace.
      no ale moze sie myle.... ile ludzi tyle roznych przypadkjow.
    • beatrix-kiddo Re: Jak długo? 10.06.12, 14:38
      Nie chcę Cię martwić, ale ja na to, żeby zaufać mojemu obecnemu mężowi, potrzebowałam siedmiu lat :-)
      • koham.mihnika.copyright jak mozna wydac sie za kogos, do ktorego nie ma 10.06.12, 16:19
        sie zaufania?
        Co siedzi w osobie, ktora potrzebuje siedmiu lat na okazania zaufania?
        Toz to chore.
        Przez siedem lat, to sie mozna przyzwyczaic. I owszem.
      • light_in_august Re: Jak długo? 10.06.12, 16:27
        To świetnie, że Twój mąz tak długo czekał i że się w tym wypadku opłaciło. A co gdybyś jednak nie zaufała? 7 lat stracone? Nie polecałabym takich eksperymentów...
        Ja tak przekonywałam do siebie pewnego pana, a on mówił, że cos tam czuje, ale że to jeszcze nie to, że potrzebuje czasu... Z 2 lata to trwało. A potem pan poznał inną i "zaufał" jej w ciągu 2 dni, a mnie radośnie kopnął w zadek. Także tak optymistycznie bym na to czekanie nie patrzyła, bo różnie może być ;)
    • good_morning Re: Jak długo? 10.06.12, 14:45
      > szybko itd. po 4 miesiącach doszło do rozmowy. Oświadczyła, że nie odwzajemnia
      > moich uczuć, zależy jej na znajomości, chce się widywać, ale potrzebuje czasu.

      moze odwzajemni, a moze nie
      a moze odwzajemni komu innemu
      ale jak ci zalezy i masz czas ;)
    • facettt rok maximum. 10.06.12, 15:20
      jedna Ci tu doradzila, ze potrzebowala siedmiu lat.
      znam ten bol, ale odradzam.

      jest taka stara zasada znana od pokolen:

      maximum rok czasu.
      jezeli po roku dana osoba nie moze sie zdecydowac - przezprowadza sie decydujaca rozmowe
      i ew. dziekuje za wspolprace.
      • beatrix-kiddo Re: rok maximum. 10.06.12, 15:32
        facettt napisał:

        > jedna Ci tu doradzila, ze potrzebowala siedmiu lat.
        > znam ten bol, ale odradzam.
        Ale mój drogi, owszem, zajęło mi 7 lat zaufanie mojemu M., ale za to jesteśmy teraz bardzo szczęśliwym, kochającym się małżeństwem. Może czasem warto poczekać?
        • samuela_vimes Re: rok maximum. 10.06.12, 15:38
          eee mi też długo zajęło, tym bardziej że mój obecny niemąż był moim współlokatorem i dobrym kumplem a jak nie byliśmy razem to przychodziła do nas jego eks wtedy obecna ;-)
          i miałam do za wyrywacza i złego mężczyznę, bo ją rzucił :-)
        • facettt Na dwoje babka wrozyla. 10.06.12, 15:41
          beatrix-kiddo napisała:


          > Ale mój drogi, owszem, zajęło mi 7 lat zaufanie mojemu M., ale za to jesteśmy t
          > eraz bardzo szczęśliwym, kochającym się małżeństwem. Może czasem warto poczekać
          > ?

          No ja akurat tez czekalem (6 lat) i stwierdzam (poniewczasie), ze niewarto bylo.
          A Mozna bylo te lata spedzic ciekawiej.

          Ale gratuluje, ze niektorym czekanie sie oplaca.
      • outsider_40 Re: rok maximum. 11.06.12, 07:05
        facettt napisał:

        > jedna Ci tu doradzila, ze potrzebowala siedmiu lat.
        > znam ten bol, ale odradzam.
        >
        > jest taka stara zasada znana od pokolen:
        >
        > maximum rok czasu.
        > jezeli po roku dana osoba nie moze sie zdecydowac - przezprowadza sie decyduja
        > ca rozmowe
        > i ew. dziekuje za wspolprace.

        To trwa ponad siedem miesięcy. Rzeczona decydująca rozmowa chodzi mi po głowie właśnie teraz. Nie wiem, czy to dobry pomysł, bo sam również nie lubię być stawiany pod murem. Nie zawsze podejmuje się wtedy racjonalne decyzje, czasami zagrają emocje.
    • six_a Re: Jak długo? 10.06.12, 15:58
      >Seks się zdarzy raz, była raczej niechętna,

      no to chyba jej się nie podobasz pod tym względem.
      nad czym się tu zastanawiać?
      • outsider_40 Re: Jak długo? 11.06.12, 07:17
        six_a napisała:

        no to chyba jej się nie podobasz pod tym względem.
        > nad czym się tu zastanawiać?
        >

        W pocałunkach i pieszczotach jest bardzo namiętna, często bywa dominująca, reaguje również dość ekspresyjnie i potrafi robić to naprawdę bardzo bardzo długo. Wnoszę z tego, że jednak nie jest tak, jak piszesz. A może chcę w to wierzyć. Nie wiem, jak jest naprawdę.
        • six_a Re: Jak długo? 11.06.12, 09:20
          >i potrafi robić to naprawdę bardzo bardzo długo.

          przepraszam, ale jak długo? i dlaczemu nic z tego nie wynika?
          może za rękę ją potrzymaj. to można robić naprawdę długo i bez obciachu.

          zresztą po opisie innych gierek widać, że panna jest dziwna, albo jest jeszcze w jakimś innym układzie.
    • light_in_august Re: Jak długo? 10.06.12, 16:01
      Jeśli odpowiada Ci znajomość w takiej formie, to czekaj.
      jeśli potrafisz wyłączyć swoje oczekiwania, emocje i cieszyć się tym, co macie w tej chwili, to czekaj.
      Ja bym chyba nie czekała. Jeśli jest chemia, są chęci z dwóch stron, to wiadomo to już po jakimś czasie. Natomiast bycie z kimś, kto stroi tego rodzaju fochy, raz przyciąga, raz odpycha, niby chce, ale nie chce, niby nie chce, ale chce i może tak to ciągnąć lata - o nie, dzięki, to jednak trochę toksyczne i druzgocące dla psychiki drugiej strony.
      Może też być tak, że ta kobieta gra w grę pt "goń mnie". Jak sie do niej zbliżasz, to ona się oddala. Jak Ty się oddalasz, to jej nagle zaczyna zależeć. Typowy układ toksyczny, gdzie jedna strona jest unikaczem bliskości i nałogowcem kochania w jednym. Niestabilność emocjonalna nie wróży dobrze związkowi.

      Daj jej czas, pewnie, dlaczego nie. Ale wyznacz sobie jakiś rozsądny termin, a potem daj spokój. Dla swojego dobra. Bo w czasie tego czekania na nią w nieskończoność życie Ci umknie i wiele szans na inne znajomości.
      • cold.wind.blows Re: Jak długo? 11.06.12, 17:49
        light_in_august napisała:

        > Jeśli odpowiada Ci znajomość w takiej formie, to czekaj.
        > jeśli potrafisz wyłączyć swoje oczekiwania, emocje i cieszyć się tym, co macie
        > w tej chwili, to czekaj.
        > Ja bym chyba nie czekała. Jeśli jest chemia, są chęci z dwóch stron, to wiadomo
        > to już po jakimś czasie. Natomiast bycie z kimś, kto stroi tego rodzaju fochy,
        > raz przyciąga, raz odpycha, niby chce, ale nie chce, niby nie chce, ale chce i
        > może tak to ciągnąć lata - o nie, dzięki, to jednak trochę toksyczne i druzgoc
        > ące dla psychiki drugiej strony.

        Nie jest to dla mnie łatwe, bo nigdy nie zabiegałem tak bardzo o kobietę. Frustruje mnie to i chyba zaczyna odciskać piętno na psychice, ale ja raczej niecierpliwy bywam


        > Może też być tak, że ta kobieta gra w grę pt "goń mnie". Jak sie do niej zbliża
        > sz, to ona się oddala. Jak Ty się oddalasz, to jej nagle zaczyna zależeć. Typow
        > y układ toksyczny, gdzie jedna strona jest unikaczem bliskości i nałogowcem koc
        > hania w jednym. Niestabilność emocjonalna nie wróży dobrze związkowi.

        Widzisz, boję się, że tak jest i wycofując się w pewnym momencie sam zacząłem grać w tę grę. I trafia mnie szlag, bo ciekawi mnie co zrobi, gdy znowu odpuszczę. A ja wiem, czego chcę i powinienem być konsekwentny. Mężczyznom takie rzeczy nie przystoją.
        >
        > Daj jej czas, pewnie, dlaczego nie. Ale wyznacz sobie jakiś rozsądny termin, a
        > potem daj spokój. Dla swojego dobra. Bo w czasie tego czekania na nią w nieskoń
        > czoność życie Ci umknie i wiele szans na inne znajomości.

        To mi się wydaje najrozsądniejsze.
        • six_a Re: Jak długo? 11.06.12, 18:57
          a gdzie outsider? przeminął z zimnym wiatrem?
          :)
        • light_in_august Re: Jak długo? 11.06.12, 19:40

          > Widzisz, boję się, że tak jest i wycofując się w pewnym momencie sam zacząłem g
          > rać w tę grę. I trafia mnie szlag, bo ciekawi mnie co zrobi, gdy znowu odpuszcz
          > ę.

          Jestem gotowa sie założyć, żeby kiedy odpuścisz, to ona zapadnie nagle na "syndrom odwróconych pleców" i zacznie się za Tobą uganiać :) I tak "w koło Macieju".

          > A ja wiem, czego chcę i powinienem być konsekwentny. Mężczyznom takie rzeczy
          > nie przystoją.

          Hmm, nie w tym rzecz, że mężczyznom coś nie przystoi. Chodzi raczej o to, że będąc niekonsekwentnym, pozwalasz jej w jakimś sensie sobą manipulować.
        • czlowiek-na-torze Re: Jak długo? 12.06.12, 13:22
          cold.wind.blows napisał:

          > (...)

          Wtopa roku... :-). To jest tak żenujące, że nawet mnie zabrakło złośliwego komentarza!
    • kora3 no gotowej odp. na pewno nie dostaniesz 11.06.12, 08:01
      a i z domniemywaniem moze być srednio trafione.
      Bo wiesz, moze być tak, ze kobitka zwyczajnuie trzyma Cię w odwodzie, bo ogólnie ejsteś ok, ale akurat nie zaiskrzyło, jednak teraz aktualnie nikt się nie trafia interesujący, wiec pospotykać się moze...

      Moze też być tak, że kobitka jest po przejsciach, albo w ogóle z trudem i bardzio powoli wchodzi w bliższe relacje, bo się tego z najrózniejszych przyczyn obawia. Dlatego, gdy znajomosc przechodzi w jakąś blizszą faze, wycofuje się.
      • greedex5 Re: no gotowej odp. na pewno nie dostaniesz 12.06.12, 15:06
        > Bo wiesz, moze być tak, ze kobitka zwyczajnuie trzyma Cię w odwodzie, bo ogólni
        > e ejsteś ok, ale akurat nie zaiskrzyło, jednak teraz aktualnie nikt się nie tra
        > fia interesujący, wiec pospotykać się moze..
        To jednak najbardziej prawdopodobne. Ja działam na zasadzie "wszystko albo nic" i w zależności od częstości spotykania się po góra 4 miesiącach bym wiedziała.
    • anna_sla Re: Jak długo? 11.06.12, 08:56
      trudno stwierdzić o co tej pani chodzi, znamy ją tylko z Twojego opisu. Tylko Ty możesz dojść do sedna sprawy. Daj jej jeszcze trochę czasu... tylko z drugiej strony lipnie byłoby gdybyś Ty się zakochał po uszy a ona nadal nie zrobiłaby nic przybliżającego Cię do niej lub wręcz wycofała się całkowicie. Próbuj szczerze rozmawiać o uczuciach, może ją kiedyś ktoś skrzywdził za bardzo (fizycznie lub psychicznie) i jeszcze nie jest gotowa o tym mówić?
    • king.james Re: Jak długo? 11.06.12, 09:09
      Może odczuwa specyficzny lęk przed bliskością i dobrze jest jej tylko, gdy pozostajecie na etapie "podchodów", flirtu, delikatnego przekraczania barier osobistych, a przy większej ingerencji w życie zaczyna się podświadomie bronić?
    • maggpie Re: Jak długo? 11.06.12, 12:15
      A powiedziała ci wprost, że ciebie nie chce?
      Jeśli nie, to nie rozumiem o co ci chodzi. Może porozmawiaj otwarcie? Ludzie na ogół różnie mają - a ty, np. za dużo bierzesz do siebie (jako przytyk). A nie powinieneś. Kojarzysz mi sie z tym kawałem o facecie, który szedł pożyczyć do sąsiada wiertarke. I tak pod góre kombinował, że .......... Znasz? ;]

      Może ona musi z czymś się w samotności uporać, żeby dać sie ponieść fali? itd.
      Powiem ci, że my z mężem mieliśmy dwa takie 'zastoje' i oba nie wynikały z potrzeby zweryfikowania kwestii 'my', a dotyczyły zupełnie innych spraw. Raz ja potrzebowałam przerwy na zamknięcie kilku spraw, potem on, choć u niego o co innego chodziło. Nieważne zresztą. W życiu różnie jest, nie ma jasnych wytycznych, gotowych rozwiązań i sztampowych odpowiedzi na pytanie: 'dlaczego ona?'.

      Pozdrawiam :)
    • princess_yo_yo Re: Jak długo? 11.06.12, 12:30
      nie wiem jak dlugo ale z lawki rezerwowych tudziez tak zwanej 'friend zone' jest sie dosc trudno wydostac, przynajmniej u mnie.
    • moonogamistka Re: Jak długo? 11.06.12, 19:00
      Kobieta Cie poderwala, nie zrobila wrazenia na Tobie, spotykales sie "bo z braku laku" i nagle, gdy zaczyna Ci uciekac- palasz do niej miloscia:-D A do niej masz pretensje, ze zachowuje sie podobnie:-D
      Slodkie:-)
      Madra baba:-)
    • mahadeva Re: Jak długo? 11.06.12, 19:56
      ja tez wiem dosc szybko, ale nie lubie spieszyc sie za bardzo z wyznaniami - ale skoro sie decyduje na spotkania, tzn., ze jestem zainteresowana na powaznie :) wiec zachowanie pani wydaje sie dziwne
    • mamalgosia Re: Jak długo? 12.06.12, 14:07
      Ja przyznam, że też potrzebuję mało czasu na zawarcie głębszej, ważnej dla mnie znajomości, lub - przeciwnie - do przekonania, że takiej ważnej znajomości z tego nie będzie. 4 miesiące wystarczyłyby mi do takiego rozeznania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka