bonnie79
04.07.12, 09:24
Jakiś czas temu podczas wyjazdu służbowego poznałam Pakistańczyka, który mówiąc delikatnie adorował mnie i skaladał dość orginalne propozycje....z uwagi na fakt, że stoi w zawdowej hierarchii wyżej niż ja tylko się uśmiechałam i udawałam, że nie do końca rozumiem czego on ode mnie chce. Po powrocie do Polski myślałam, że mam go z głowy, ale się okazuje, że nie do końca. Pan już szuka ciekawej konferencji naukowej w Polsce i planuje mnie odwiedzić . Wypisuje w mailach jaka jestem wspaniała itd....Oczywiście ma żone i dzieci. Ostatnio zaczęłam się wkurzać ponieważ ciągle pisze jaka ta jego żona jest be, że ciągle siedzi w domu i tyje....a jak się go zapytałam dlaczego jego żona w takim razie nie wróci do pracy (była przed ślubem nauczycielem akademickim), to on oczywiście daje do zrozumienia, że jej miejsce jest przy dzieciach w domu i, że ona jest w domu bardzo szczęśliwa. Rozumiem różnice kulturowe i je szanuję, ale do cholerki to po co mi narzeka jaka ta jego żona okropna, nudna i mało atrakcyjna...jak reagować na takie treści? ignorować? pisać co o tym myślę?
Dzisiaj przeszedł samego siebie i poprosił żebym zaproponowała jakiś zestaw ćwiczeń dla jego żony, aby ćwicząc w domu udało się jej skutecznie schudnąć...