Dodaj do ulubionych

w potrzasku miedzy prawda a inna prawda

18.07.12, 12:39
Dawno mnie nie bylo, wiec czas na kolejny dylemat rodzinny;)

Ostatnio, a wlasciwie od jakiegos czsu, myslalem o tym i gadalem nawet z siostra i nie moge tego ogarnac na wszystkich polach. Otoz zacznijmy od tego, ze moja matka przez lata wychowania a takze dzis zdecydowanie premiuje moja siostre a mnie stawia w pozycji 'gorszego'. Na dzien dzisiejszy nawet przy byle okazji podkresla, jaka ona dobra a ja zly. Moja siostra sama tez przyznala, ze widzi, ze istnieje ten problem.
Do rzeczy, matka przytka mnie i wciaga w te debaty siostre, w rozmaitych porownaniach (jak na przyklad w ostatniej klotni, ni z gruszki ni z pietruszki stwierdzila ' rodzice to powinni dawac corkom co najmniej trzy razy wiecej niz synom i pomagac, syn to sobie powinien sam poradzic' i tego typu wymysly, powolujac sie na dodatek na rzekome slowa jakiejs ciotki, ktora powiedziala, ze mojej siostrze to powinni 'wiele wiecej pomoc niz mnie', na 9% jestem pewien ze matka to zmyslila.
Ja skomentowalem najpierw, ze ta zasada nigdzie nie istnieje tylko w umyslach niektorych osob, a w ogole w patriarchalnych spoleczenstwach to syn(owie) z reguly byli i sa dziedzicami wiekszosci majatku/ nastapcami tronu itp. Ale to oczywiscie pole nauki i wiedzy, obce mojej matce z zalozenia, bo ona wie lepiej, wiec w koncu dodalem, ' no tak czy owak, i tak wlasnie zrobiliscie, pomogliscie corce wiecej' i zaraz burza, ze jak to, ze dostalismy tyle samo i ze powinni jej pomoc wiecej ale dali jej tyle co mnie- co jak mowilem, jest klamstwem, ale mniejsza ao to.



Glówny problem: moja siostra strasznei sie burzy i denerwuje, gdy te dyskusje sie odbywaja i gdy ja 'kontruje' argumenty rodzicow. Ma troche racji, i ja sam to podkreslam, ze to nie jej wina, ze dostala wiecej od rodzicow czy byla/jest lepiej traktowana, ale to odpowiedzialnosc rodzicow (glowni matki, bo ojciec to jest sam 'ponizej' wlasnej corki w hierarchii domowej). Zarazem, jesli ja ciagle slysze, ze mialem 'w nieuprawniony sposob tyle samo poparte klamstwami,' to nie moge tego nie komentowac i nie przywolywac faktow.

Taki potrzask psychologiczno- dyskusyjny. W relacji mojej i siostry powstal taki temat taboo- tego wlasnie faworyzowania jej w przeszlosci. Z jednej strony ja rozumiem, bo jest bezsilna, bo nie ona byla sprawca tego faworyzowania, z drugiej nieco mnie denerwuje, bo sie strasznie puszy na samo wspomnienie tego faktu- w koncu prawdy historycznej, ktora sama uznala.


OCzywiscie, pomijam kwestie ciaglego debatowania tej sprawy- i ja tego tematu nie wywoluje i nie poruszam, tylko matka (tak jak w ostatnium, ww przykladzie) natomiast wymaganie mojej siostry jest takie, ze wobec ustawicznych i ciaglych komantarzy i czynow faworyzujacych ja ja mam milczec, bo 'to nie moja sprawa tylko jej i rodzicow'. To i historia i trwa, bo ona np dostaje pomoc finansowa i rzeczowa czesto, w przeciwienstwie do mnie, ale jak mowie, juz nawet z tym poczuciem, ze jestem gorzej traktowany moge sie pogodzic- ja wiem swoje, i po prostu akceptuje rzeczywistosc- ale co mnie irytuje, to ciagle klamstwa pokrywajace to (zapewne tworzone, by zaciemnic istote problemu i fakt niesprawiedliwosci).

Troche dlugie, ale dawno mie nie bylo haha. Tak czy owak- pomozcie mi zrozumiec postawe siostry, bo jak mowie, czesciowo ja rozumiem, a czesciowo mnie denerwuje. Mam wrazenie, ze ona troche gra na dwa fronty- tu z rodzicami dobrze zyc i brac co daja, a tu ze mna tez dobrze zyc i przyznac mi racje, ale unikac konfrontacji faktow. Tylko nie wiem, czemu ona boi sie tej konfrontacji, tzn wiem, albo inaczej domyslam sie, ale domysly moje sa nieco cyniczne, wiec pytam o opinie.
Dzieki.
Obserwuj wątek
    • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 12:57
      Aha, wlasciwie pytanie podstrawowe mogloby byc rowniez:
      czy córki powinny dostawac/dziedziczyc więcej niż synowie, jak popularny jest ten sąd i skąd sie wziął?
      • annajustyna Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 13:07
        To jakas bzdura totalna. Ale trzeba bylo zostac ksiedzem, to moze bys jednak siostre w oczach mamy przycmil? ;)
      • anaisanais96 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 19.07.12, 19:50
        Ja znam zupełnie inną zasadę. MOi rodzice zawsze powtarzają ze syn jest ważniejszy. No i synowie zawsze więcej dostają. córki są od tego by pomagać rodzicom i na starość być oparciem, opiekunką itp. Z moich obserwacji wynika jednak że wzwyczaja rodzice faworyzują jedno z dzieci i tak jest w większości rodzin.
    • raohszana Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 13:08
      No i co? Bo nie rozumiem problemu. Duży chłopiec, a trzyma się mamine i siostrzanej spódnicy i ryczy, bo jego traktowali inaczej. Deal with it i żyj dalej, a nie szlochasz.
      • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 13:38
        raohszana napisał:

        > No i co? Bo nie rozumiem problemu. Duży chłopiec, a trzyma się mamine i siostrz
        > anej spódnicy i ryczy, bo jego traktowali inaczej. Deal with it i żyj dalej, a
        > nie szlochasz


        Nie szlocham, tylko pytam o opinie. Mniej chodzi o historie, a bardziej o obecne relacje. Sytuacja byla wywolana komentarzem matki w dniu wczorajszym.

        A takie sprawy wbrew pozorom nie kocnza sie nigdy. Co bedzie, jak rodzice beda starzy i niedołeżni? Kto bedzie nimi sie zajmował- czy tez bedzie zasada 'córka trzy razy bardziej'? Znajac życie, to na odwrot. Slyszlaem, zbyt wiele opowiesci rodzinnych, gdzie faworyzowane dziecko wypieło na mamusie dupę a to 'gorsze' na starosc pielęgnowało. Tylko zalezy, czy ktos pragnie byc kolejnym 'szlachetnym przegranym' i wzruszajace meloyjki na starosc kiedy matka 'zrozumie'.

        • wersja_robocza Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 13:45
          Jednak to już tylko od ciebie będzie zależało, czy i ile okażesz tej szlachetności.
        • raohszana Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:25
          Jak widać to Ty CHCESZ się taplać w rodzinnym sosiku rozliczeń, marudzeń i rozróżnień. Życia swojego nie masz?
          • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:28
            raohszana napisał:

            > Jak widać to Ty CHCESZ się taplać w rodzinnym sosiku rozliczeń, marudzeń i rozr
            > óżnień. Życia swojego nie masz?
            >


            tO nie chęc, to raczej przymus wewnętzny.
            • stokrotka_a Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:31
              kropidlo5 napisał:

              > tO nie chęc, to raczej przymus wewnętzny.

              Jeśli nie jesteś w stanie kierować własnym postępowaniem, to udaj się do psychologa.
            • raohszana Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 19.07.12, 14:59
              Czyli chcesz. Jakbyś nie chciał to byś się wyleczył.
        • poezja1983 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 19.07.12, 14:26
          rzeczywiście niepotrzebnie rozpamiętujesz takie sytuacje. po pierwsze bo to cie rani a dwa że do nieczego nie prowadzi. nie raz pisałeś jaka jest twoja matka-nie zmienisz jej choćby nie wiem co. zozumieć jej nawet nie próbój. a może jesttaka dlatego, że sama jako córka była niedoceniana i teraz popełniabłąd w drugim kierunku? ja widzę trzy wyjścia: albo zaakceptujesz obecny stam rzeczy i a; przestaniesz komentować słowa matki, b: będziesz głosno wyrażał swoje opinie i w doopie miał że urazisz siostre z matką, albo przestaniesz spotykać się z matką. twój wybór sam wiesz co dla ciebie najlepsze.
          a co do opieki? czujesz się w obowiązku opiekować starą matką? jeśli tak to ok i nie wymawiaj niczego innym(siostrze) albo nie zakładaj że będziesz się opiekował.zawsze znajdą się domy spokojnej starości.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 13:08
      Zasada numer jeden.

      Nigdy nie WYMAGAJ od kogoś (nawet bliskich) szczególnego traktowania czy darów.

      Zasada numer dwa.
      Nigdy nie wypominaj bliskim szczególnego traktowania czy darów dla innych osób.

      Bo to są sprawy które nie podlegają pod racjonalną ocenę - to są kwestie prywatnych preferencji i ustalen. Owszem, możemy sobie podyskutować o naturze stosunków społecznych i społeczeństwie patriarchalnym, ale proponowałbym to robić w innym towarzystwie niż rodzina :D
      • lonely.stoner Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 13:21
        graf ma racje!

        Ale tu mama dygresja z mojej strony - jesli faktycznie przy was obojgu tocza sie tego typu dyskusje to masz prawo powiedziec co i jak - to ze siostra twierdzi ze to sprawa miedzy nia i rodzicamki i nie masz prawa sie wtracac, by bylo jedynie wtedy prawdziwe,gdyby matka przy Tobie czy przy was bojgu tego typu zdan jakie opisales nie wyglaszala. Poniekad jestes w to wciagany i juz. Z siostra zachowaj jakie chcesz uklady, ale wydaje mi sie, ze ona raczej powinna stanac po Twojej stronie i sama cos powiedziec matce na takie glupie odzywki - jesli tego nie robi, to albo jej najwyrazniej pasuje tego typu uklad, albo czuje sie winna podswiadomie i chce uciszyc nie tyle Ciebie, co glos wlasnego sumienia.

        Poza tym to uwazam ze jesli nie jestes zalezny od rodzicow w jakis sposob to mozesz sobie darowac z nimi zycie po dobroci i uczestnictwo w tego typu idiotycznych dyskusjach, powiedziec im co myslisz raz a dobitnie, albo w ogole urzadzic karczemna awanture, obrazic sie i miec swiety spokoj na reszte zycia :D Byc milym i odwiedzac ich tylko wowczas gdy skoncza takie glupie gadanie. To oczywiscie wersja jesli masz konkretnie gdzies co oni mysla i masz juz naprawde dosc toksycznego ukladu. Postaw siebie na pierwszym miejscu i wymagaj od innych zeby Cie tez tak traktowali, a jak nie to won.
        • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 13:27
          Dzieki lonelystoner, tez mam wlasnie takie odczucia, ale jak zwykle nie jestem ich pewien.
          • lonely.stoner Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 13:38
            Skoro jeden sposob nie dziala, to wyprobuj inny, troche glupio robic wkolko cos co nie daje rezultatu. Chciales po dobroci- nie udalo sie, to moze sprobuj inaczej- tym bardziej jesli naprawde masz dosc takiego 'gadania', wysluchiwanika bzdetow i ustawiania siebie w hierarchi waznosci wg czyjegos widzimisie. Kazdy jest tak samo wazny, a wiadomo ze tym bardziej boli takie zanizanie wlasnej wartosci czy waznosci przez najblizszych. Dlatego ja uwazam ze nie ma zadnego obowiazku dac sie w taki sposob manipulowac emocjonalnie.
            • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:17
              lonely.stoner napisała:

              > Skoro jeden sposob nie dziala, to wyprobuj inny, troche glupio robic wkolko cos
              > co nie daje rezultatu. Chciales po dobroci- nie udalo sie, to moze sprobuj ina
              > czej- tym bardziej jesli naprawde masz dosc takiego 'gadania', wysluchiwanika b
              > zdetow i ustawiania siebie w hierarchi waznosci wg czyjegos widzimisie. Kazdy j
              > est tak samo wazny, a wiadomo ze tym bardziej boli takie zanizanie wlasnej wart
              > osci czy waznosci przez najblizszych. Dlatego ja uwazam ze nie ma zadnego obowi
              > azku dac sie w taki sposob manipulowac emocjonalnie.

              Niestety, jedyna metoda wychodzi to urwac kontakt, inaczej to sie bedzie odbijalo jak czkawka. Ja naprawde mam inne sprawy na glowie, zmienilem kraj pobytu, szukam pracy, nie mam kobiety, mam jakies rozne emocjonalne dylematy- i najmniej mi do szczescia jest potrzene wikłanie sie w rodzinne bagno i udowadniania.

              Problem jest z siostra, z ktora ogolnie mam kontakt dobry, a swoja droga ktora ciagle rodzicom wygaduje jak ja zniszczyli emocjonalnie (tak, uwaza sie za pokrzywdzona, bo ja wyksztalcicli ale wedlug jej odczuc, ponizali jako kobiete i stad nie ma rodziny, mimo 33 na karku).

              Kontakt mam z nia dobry, ale poki nie ma na horyzoncie rodziny, jak sie pojawia matka i ojciec, to wlacza sie inna chemia, hierarchie i bzdety rodzinne.

              Zreszta o samo jest z ojcem. Ojciec jest ciaglke poniewierany przez matke, jest w hierarchii rodzinnej na przedostatnim miejscu- tuz przede mna. Z nim moge sie dogadac, poki nie wlacza sie temat rodziny i klimaty. Chociaz on tez przywykl mnie traktowac z gory, jak debila- ale taka natura, sam jest kopany i kopie tego, ktory jeszce nizej.

              Tylko, ze ja juz 'jeszcze nizej' nie jestem i nie chce byc. Rodzina- jako calosc, jako pewien organizm- broni sie jak ognia zmian. Broni sie moich rewolucji, w imie ktorych chce awansowac do grona rownych innym, i spycha mnie w role najgorszego, bo tak bylo zawsze i tak bylo wygodniej.






              • stokrotka_a Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:20
                kropidlo5 napisał:

                > Tylko, ze ja juz 'jeszcze nizej' nie jestem i nie chce byc. Rodzina- jako calos
                > c, jako pewien organizm- broni sie jak ognia zmian. Broni sie moich rewolucji,
                > w imie ktorych chce awansowac do grona rownych innym, i spycha mnie w role najg
                > orszego, bo tak bylo zawsze i tak bylo wygodniej.

                Jeśli tak rzeczywiście jest, to nie wiem, dlaczego jeszcze utrzymujesz kontakt z toksycznymi rodzicam.
                • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:23
                  stokrotka_a napisała:
                  > Jeśli tak rzeczywiście jest, to nie wiem, dlaczego jeszcze utrzymujesz kontakt
                  > z toksycznymi rodzicam.


                  z czysto irracjonalnych powodow.
                  • stokrotka_a Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:29
                    kropidlo5 napisał:

                    > z czysto irracjonalnych powodow.

                    No to postąp w końcu racjonalnie i kontakt zerwij.
                  • lospecchio Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:38
                    kropidlo5 napisał:

                    > stokrotka_a napisała:
                    > > Jeśli tak rzeczywiście jest, to nie wiem, dlaczego jeszcze utrzymujesz ko
                    > ntakt
                    > > z toksycznymi rodzicam.
                    >
                    >
                    > z czysto irracjonalnych powodow.

                    Czytałeś głośną swego czasu książkę Alice Miller " Bunt ciała" ? Przeczytaj, to o Tobie i Twoich rodzicach.
      • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 13:34
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > Zasada numer jeden.
        >
        > Nigdy nie WYMAGAJ od kogoś (nawet bliskich) szczególnego traktowania czy darów.


        Nie szczególnego- równego. I nie wymagaj- tylko mów prawde (czyli jak nie dostalem, to nie mow ze dostalem). Priorytetem jst tu prawda, a drugorzedna sprawa ewentualny postulat rownosci, bo jestem realista tutaj.



        >
        > Zasada numer dwa.
        > Nigdy nie wypominaj bliskim szczególnego traktowania czy darów dla innych osób.
        >
        >


        Nie wypominasz komus, ze dostal od kochanki drogi pierscionek- ale w rodzinie to jednak jest jakas calosciowa chemia. Uwazas zatem, ze dzieci moga byc traktowane nierowno i nie powinny z tego powodu czuc zadnego dyskomfortu? Nieco to dziwne.

        > Bo to są sprawy które nie podlegają pod racjonalną ocenę - to są kwestie prywat
        > nych preferencji i ustalen. Owszem, możemy sobie podyskutować o naturze stosunk
        > ów społecznych i społeczeństwie patriarchalnym, ale proponowałbym to robić w in
        > nym towarzystwie niż rodzina :D


        Tak, jak pisalem, ja tego tam nie dyskutuje, tylko zostalem wciagniety w taki dialog. A pomijajac dyskusje o wielkich sprawach, jest cos takiego, jak proste poczucie sprawiewlidowsci, krzywdy czy solidarnosci, charakterystyczne dla kazdego.
        I oczywiscie nie chodzi o mierzenie z waga atomowa i suwmiarka, ale ogolne wrazenie.
        • stokrotka_a Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 13:44
          kropidlo5 napisał:

          > Nie wypominasz komus, ze dostal od kochanki drogi pierscionek- ale w rodzinie t
          > o jednak jest jakas calosciowa chemia. Uwazas zatem, ze dzieci moga byc traktow
          > ane nierowno i nie powinny z tego powodu czuc zadnego dyskomfortu? Nieco to dziwne.

          Dzieci mogą być nierówno traktowane, a rodzice nie mają obowiązku dzielenia po równo. To co należy do nich może być dzielone zgodnie z ich wolą. Jeśli masz z tym problem to stań na włąsnych nogach, miej własne osiągnięcia i się z nich ciesz. Nie oczekuj żadnych darów.
          • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 13:56
            stokrotka_a napisała:

            > >
            > Dzieci mogą być nierówno traktowane, a rodzice nie mają obowiązku dzielenia po
            > równo. To co należy do nich może być dzielone zgodnie z ich wolą. Jeśli masz z
            > tym problem to stań na włąsnych nogach, miej własne osiągnięcia i się z nich ci
            > esz. Nie oczekuj żadnych darów.


            To sie nazywa złe wychowanie. A jak rodzice moga traktowac nierowno, to tez moga byc nierownoi traktowani- tak czy nie?


            Tak czy owak, i tak to nie ja mam z tym problem, tylko matka.
            • stokrotka_a Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:12
              kropidlo5 napisał:

              > To sie nazywa złe wychowanie. A jak rodzice moga traktowac nierowno, to tez mog
              > a byc nierownoi traktowani- tak czy nie?

              Oczywiście, rodzice też moga być nierowno traktowani i często są. Ty masz prawo się od tego odciąć i zerwać lub ograniczyć kontakty z rodzicami do minimum. Obawaiam się, że rodziców nie zmienisz, a zachowując się jak pokrzywdzone dziecko, tak naprawdę krzywdę robisz sobie sam.

              > Tak czy owak, i tak to nie ja mam z tym problem, tylko matka.

              Oj, nie zgadzam się z tym. Z tego, co piszesz wynika, że masz mnóstwo z tym problemów.
          • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:10
            Stokrotka, do Ciebie tz mam pytanie, co radzisz?


            Matka mowi , ze ty powinnas dostawac duzo mniej niz twoje rodzenstwo. Ze za dobrze ci, bo dostalas tyle samo (choc dostalas mniej, ale zostanmy przy tyle samo)

            Co odpowiadasz matce? Jak reagujesz? Mowisz' masz mamo racje, moze wam oddam albo rodzenstwu'?


            Ciekaw jestem propozycji, moze spojrze na to z innej strony.
            • princess_yo_yo Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:16
              mowisz matce ze niech sobie robi co chce i ze masz to gleboko w duupie po czym wprowadzasz to zdanie w czyn (manie w duupie). wy wszyscy mieszkacie pod jednym dachem ze ciagle debatujecie na takie tematy? to dopiero jazda.
              • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:19
                princess_yo_yo napisała:

                > mowisz matce ze niech sobie robi co chce i ze masz to gleboko w duupie po czym
                > wprowadzasz to zdanie w czyn (manie w duupie). wy wszyscy mieszkacie pod jednym
                > dachem ze ciagle debatujecie na takie tematy? to dopiero jazda.



                Nie, to przy okazji 'rodzinnych spotkac'. Ja sie nie widzialem osobiscie z nimi prawie 2 lata, teraz sie widuje czesto od 2 tygodni i to pewnie wielki bład.


            • stokrotka_a Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:18
              kropidlo5 napisał:

              > Matka mowi , ze ty powinnas dostawac duzo mniej niz twoje rodzenstwo. Ze za dob
              > rze ci, bo dostalas tyle samo (choc dostalas mniej, ale zostanmy przy tyle samo)

              > Co odpowiadasz matce? Jak reagujesz? Mowisz' masz mamo racje, moze wam oddam al
              > bo rodzenstwu'?

              Ja odpwwoiedziałabym: mamo, ja nie chcę od ciebie niczego i jeśli chcesz, to wszystko możesz oddać mojemu rodzeństwu. Ja cieszę się, że sobie zawdzięczam to, co mam, a to co ewentualnie dostałam chętnie oddam na cel charytatywny.
              • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:22
                stokrotka_a napisała:
                >>
                > Ja odpwwoiedziałabym: mamo, ja nie chcę od ciebie niczego i jeśli chcesz, to ws
                > zystko możesz oddać mojemu rodzeństwu. Ja cieszę się, że sobie zawdzięczam to,
                > co mam, a to co ewentualnie dostałam chętnie oddam na cel charytatywny.


                Powaznie? Jestes albo bardzo uduchowiona, albo przeceniasz swoje sily. To nie tak prosto. Bo po takej odpowiedzi przeciez bylby ciag dalszy- szantaze, straszenia, pretensje.

                przeciez tu chodzi o to, by gonic krolickza, a nie by go zlapac.
                • stokrotka_a Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:27
                  kropidlo5 napisał:

                  > Powaznie? Jestes albo bardzo uduchowiona, albo przeceniasz swoje sily. To nie t
                  > ak prosto. Bo po takej odpowiedzi przeciez bylby ciag dalszy- szantaze, strasze
                  > nia, pretensje.

                  Nie, jestem bardzo praktyczna i nie chciałabym sobie zawracać głowy czyimiś manipulacjami podpartymi ewentualnymi darowiznami. Opuściłam dom w wieku 18 lat i od tamtej pory utrzymuję się sama. Mam rodzeńśtwo i nie interesuje mnie, czy i ile dostali od rodziców. Wolę decydować o sobie sama, a ty wolisz bawić się w te rodzinne podchody.

                  > przeciez tu chodzi o to, by gonic krolickza, a nie by go zlapac.

                  Jeśli sam z własnej woli chcesz się w tę "zabawę" bawić, to dlaczego narzekasz?
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:13

          > Nie szczególnego- równego. I nie wymagaj- tylko mów prawde (czyli jak nie dosta
          > lem, to nie mow ze dostalem). Priorytetem jst tu prawda, a drugorzedna sprawa e
          > wentualny postulat rownosci, bo jestem realista tutaj.

          > Nie wypominasz komus, ze dostal od kochanki drogi pierscionek- ale w rodzinie t
          > o jednak jest jakas calosciowa chemia. Uwazas zatem, ze dzieci moga byc traktow
          > ane nierowno i nie powinny z tego powodu czuc zadnego dyskomfortu? Nieco to dzi
          > wne.

          Widzę że nic nie rozumiesz.

          Dobrze, to jak krowie na rowie.
          Nie wymagaj nawet równego traktowania.
          Choćby i siostra dostała dom i samochód, to ty i tak nie masz prawa żądać czy też oczekiwać że taka niesprawiedliwość zostanie ci zrekompensowana.

          W takim podziale przywilejów czy majątku liczą się emocje - więc nie jesteś w stanie przekonać kogoś do swojej racji argumentami.
          • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:27
            g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

            >>
            > Widzę że nic nie rozumiesz.
            >
            > Dobrze, to jak krowie na rowie.
            > Nie wymagaj nawet równego traktowania.
            > Choćby i siostra dostała dom i samochód, to ty i tak nie masz prawa żądać czy t
            > eż oczekiwać że taka niesprawiedliwość zostanie ci zrekompensowana.
            >
            > W takim podziale przywilejów czy majątku liczą się emocje - więc nie jesteś w s
            > tanie przekonać kogoś do swojej racji argumentami.


            A dlaczego nie mozna oczekiwac? Co w tym oczekiwaniu zlego? To chyba normalne, ze czlowiek domaga sie sprawiedliwosci jakiejs.


            Chyba ze chodzi ci o sam proces emocjonalny wewnetrzny.

            Tak, czy owak- kij ma da konce, mozna niewiele oczekiwac i niewiele oferowac.

            ja tak naprawde poniekad sie ciesze z takiego obrotu spraw na dzien dzisiejszy. Z racji tego, ze bylem ten 'gorszy' to przynajmniej w pozniejszych latach bede mial mniej obowiazkow by sie rodzicami zajmowac, z czystym sumeiniem pozwole zajac sie tym siostrze- w imie zasady 'croka trzy razy bardziej'.


            A moze o to w tym wszystkim chodzi, cholera go wie.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:32

              >
              > A dlaczego nie mozna oczekiwac? Co w tym oczekiwaniu zlego? To chyba normalne,
              > ze czlowiek domaga sie sprawiedliwosci jakiejs.

              Bo nie ma czegoś takiego jak sprawiedliwość, nie ma czegoś takiego jak "się należy".


              > ja tak naprawde poniekad sie ciesze z takiego obrotu spraw na dzien dzisiejszy.
              > Z racji tego, ze bylem ten 'gorszy' to przynajmniej w pozniejszych latach bede
              > mial mniej obowiazkow by sie rodzicami zajmowac, z czystym sumeiniem pozwole z
              > ajac sie tym siostrze- w imie zasady 'croka trzy razy bardziej'.

              Oj, żebyś się nie zdziwił...
              • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 17:30
                Now alsnie bym sie nie zdziwil, bo slyszalem, z zycia i literartury, wiele opowiesci, gdzie ten 'gorszy' na starosc okazuje sie byc bardziej lojalny niz ten faworyzowany, ale ja tego powtarzac zamiaru nie mam, tym bardziej, ze to nie byloby nagle 'osnienie' tylko realizacja tego, o czym byla dawno mowa.

                A czy 'nie ma czegos takiego jak sprawiedliwosc' to sie niue zgodze, skoro samo slowo istnieje (we wszystkicj jezykach) to znaczy, ze cos takiego jest. W angielskim masz nawet, w zaleznosci od odcienia- fairness, justice, gdzie pierwsze wskazuje na sprawiedliwosc 'tu i teraz' a drugie na sprawiedliwosc 'dziejowa'.

                Oczywiscie, nie ma i nie bedzie jasnej definicji sprawiedliwosci, ale sa pewne normy, ogolne wytyczne itp. No i po co jest prawo, regulaminy, zasady? Po co sa kodeksy i konstytucje? sprawiewlidowsc istniala nawet w czasach niewolnictwa i dyktatury- swoista, specyficzna, ale istniala.

                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 17:35
                  To może inaczej. Nie istnieje prawne, moralne ani społeczne zobowiązanie czy też reguła aby dzieci traktować równo bądź tak samo.
                  I proponowałbym tego nie oczekiwać.
                  • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 17:41
                    g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                    > To może inaczej. Nie istnieje prawne, moralne ani społeczne zobowiązanie czy te
                    > ż reguła aby dzieci traktować równo bądź tak samo.
                    > I proponowałbym tego nie oczekiwać.


                    Nie istnieje tez prawne, moralne ani społeczne zobowiązanie czy też reguła aby dzieci traktować inaczej czy tez jedno wyrozniac kosztem innego. To takie przeciaganie liny. Nie istnieje nakaz calowania sie, ale wiadomo, ze ludzie lubia sie calowac. I tak samo tu, raczej norma jest to, ze rodzice powinni byc sprawiedliwi i grac fair play.

                    Wydziedziczenia czy inne tego typu 'dyskrminacje' sa traktowane jako wyjatek, w uzasadnionych okolicznosciach, i to wlasnie raczej odwrotnych niz tutaj opisywane. To znaczy, gdy syn czy corka sa faworyzowane a wykaza sie niewdziecznoscia. A nie na starcie.

                    Wiec, pierwsza sprawa to oczekiwanie spolczne i prawne- ktore podkresla koniecznosc rownego traktowania w wielu formach (tak jak dzielenie automatyczne spadkow itp, mozliwosci odwolania/zakwestionowania spadku itp). Ale druga rzecz, wazniejsz, to jest taka, czy wszystkim stronom uklad pasuje.

                    Jesli rodzice nie chca traktowac rowno potomstwa, to nie moga tez oczekiwac rownego traktowania od potomstwa, kropka.


                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 18:34

                      > Jesli rodzice nie chca traktowac rowno potomstwa, to nie moga tez oczekiwac row
                      > nego traktowania od potomstwa, kropka.

                      No i?

                      Z tego co rozumiem często pojawiają się u was rozmowy co do tego ile się komu należy.
                      No wiec tłumaczę że nic się nikomu nie należy. Każdy daje innym tyle ile chce. Czy to miłości czy uwagi czy dóbr materialnych. A reszcie nic do tego.
                      Postępowanie spadkowe to jest wtedy gdy darczyńca nie ma już nic do gadania :D
                      • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 19.07.12, 12:44
                        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                        > No i?
                        >
                        > Z tego co rozumiem często pojawiają się u was rozmowy co do tego ile się komu n
                        > ależy.
                        > No wiec tłumaczę że nic się nikomu nie należy. Każdy daje innym tyle ile chce.
                        > Czy to miłości czy uwagi czy dóbr materialnych. A reszcie nic do tego.
                        > Postępowanie spadkowe to jest wtedy gdy darczyńca nie ma już nic do gadania :D


                        Ty mówisz tutaj o realiach nihilistycznych czy ludzi czy rodzin bez zasad i wtedy zgoda, natomiast z reguły ludzie mają pewne poczucie sprawiedliwości, fair-play itp- i o tym ja mówię. Nie ma jednej definicji tego, nie ma jednej miary i uniwersalnegho środka, ale samo zjawisko istnieje i jest bardzo silne.

                        Ja rozumiem, ze to taka pociągająca brutalna logika a'la Janusz Korwin Mikke i taka logike w swej istocie istnieje w życiu, ale to jest logika bez kontekstu, taki fundament logiczno-słowny.
                        W realnym zyciu obok postaw skrajnych- wykorzystywania, jednostronnego poswiecenia, znecania sie, niewolnictwa itp- istnieja tez postawy zasad, reguł i sprawiedliwosci. Oczywiscie, w ramach danych granic wytyczanych czasem i miejscem.



                        Reguły moga byc elastyczne, ale powinny byc uzasadnione. Zasady 'wedle widzimisie' dzialaja tylko o tyle, o ile osoba je narzucajaca ma jakas przewage (rodzic, pracodawca, wlasciciel niewolnikow. esesman w oswiecimiu) i tutaj tez nie zawsze ta przewaga jest stala, dozywotnia, choc czasem jest (jak w przypadku niewolnictwa czy wiezniow nazistowskich)

                        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 19.07.12, 17:26

                          >
                          > Ty mówisz tutaj o realiach nihilistycznych czy ludzi czy rodzin bez zasad i wt
                          > edy zgoda, natomiast z reguły ludzie mają pewne poczucie sprawiedliwości, fair-
                          > play itp- i o tym ja mówię. Nie ma jednej definicji tego, nie ma jednej miary i
                          > uniwersalnegho środka, ale samo zjawisko istnieje i jest bardzo silne.

                          Nie, ja mówię o osiągnięciu komfortu emocjonalnego i szczęścia w życiu.
                          Może to trochę zalatuje buddyzmem, ale naprawdę wyzbycie się zbędnych oczekiwań i pretensji.
                          Im tego mniej tym mniej rzeczy się denerwuje i martwi.
                  • jowita771 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 19.07.12, 17:02
                    > To może inaczej. Nie istnieje prawne, moralne ani społeczne zobowiązanie czy te
                    > ż reguła aby dzieci traktować równo bądź tak samo.

                    Nieprawda. Nawet, jak zapiszesz spadek jednemu dziecku, to drugie może się domagać zachowku. Żeby wydziedziczyć dziecko, trzeba mieć solidny powód, a nie taki, że mam ma kaprys, woli Zuzię niż Karolka i już. To prawo jest właśnie odzwierciedleniem społecznego oczekiwania, by rodzice traktowali dzieci równo.
                    • stokrotka_a Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 19.07.12, 17:13
                      jowita771 napisał:

                      > Nieprawda. Nawet, jak zapiszesz spadek jednemu dziecku, to drugie może się doma
                      > gać zachowku. Żeby wydziedziczyć dziecko, trzeba mieć solidny powód, a nie taki
                      > , że mam ma kaprys, woli Zuzię niż Karolka i już. To prawo jest właśnie odzwier
                      > ciedleniem społecznego oczekiwania, by rodzice traktowali dzieci równo.

                      Prawdę piszesz, ale rodzic może w ramach darowizny przekazać np. wybranym dzieciom dwolny swój majątek za życia. Ten przekazany majątek nie wchodzi w skład spadku, więc nie liczy się od niego należnego zachowku.
                      • jowita771 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 19.07.12, 17:57
                        Zależy, jak długo przed śmiercią był przekazany, jeśli nie minęło 10 lat, to wlicza się do spadku.
                        • stokrotka_a Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 19.07.12, 18:04
                          Tego nie wiedziałam. Problem jest jednak w tym, że darowizny często są przekazywane z ręki do ręki - jedno dziecko dostaje przez lata więcej niż inne i nie da się tego udowodnić przed sądem ani wyliczyć, ile ta faktyczna darowizna była w sumie warta.
                          • jowita771 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 19.07.12, 19:12
                            Ale to nie jest w porządku. Pewnie można kochać jedno dziecko bardziej, ale uważam, że rodzic powinien się postarać, żeby to mniej kochane dziecko tego nie wyczuło. Uważam, że ma taki moralny obowiązek, nie ma obowiązku się rozmnażać.
                            • stokrotka_a Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 20.07.12, 08:33
                              jowita771 napisał:

                              > Ale to nie jest w porządku. Pewnie można kochać jedno dziecko bardziej, ale uwa
                              > żam, że rodzic powinien się postarać, żeby to mniej kochane dziecko tego nie wy
                              > czuło. Uważam, że ma taki moralny obowiązek, nie ma obowiązku się rozmnażać.

                              Tak ogólnie rzecz biorąc, to masz rację - nie jest to w porządku, ale w przypadkach szczególnych może być w porządku, ponieważ sprawiedliwie nie zawsze oznacza po równo.
      • jowita771 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 19.07.12, 16:52
        > Zasada numer jeden.
        >
        > Nigdy nie WYMAGAJ od kogoś (nawet bliskich) szczególnego traktowania czy darów.
        >
        > Zasada numer dwa.
        > Nigdy nie wypominaj bliskim szczególnego traktowania czy darów dla innych osób.

        A przed tymi dwiema powinna być jeszcze jedna - jeśli masz więcej, niż jedno dziecko - traktuj je równo.
        • stokrotka_a Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 19.07.12, 18:07
          jowita771 napisał:

          > A przed tymi dwiema powinna być jeszcze jedna - jeśli masz więcej, niż jedno dz
          > iecko - traktuj je równo.

          Równo niezależnie od tego, co dla rodziny czy dla rodziców robi potomek?
    • wersja_robocza Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 13:19
      kropidlo5 napisał:

      > Ale to oczyw
      > iscie pole nauki i wiedzy, obce mojej matce z zalozenia, bo ona wie lepiej,

      Noooo jesteś mistrzem. Piękne epistoły piszesz. A to wyżej to taka wisienka. Plus określenie prawda historyczna.:D Masz interesujące charaktery w rodzinie i dzięki temu tam świetnie pasujesz.:D
      • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 13:29
        wersja_robocza napisała:

        > kropidlo5 napisał:
        >
        > > Ale to oczyw
        > > iscie pole nauki i wiedzy, obce mojej matce z zalozenia, bo ona wie lepie
        > j,
        >
        > Noooo jesteś mistrzem. Piękne epistoły piszesz. A to wyżej to taka wisienka. Pl
        > us określenie prawda historyczna.:D Masz interesujące charaktery w rodzinie i d
        > zięki temu tam świetnie pasujesz.:D


        Wiesz, forum to nie katedra unisersytecka i uzywa sie jezyka potoczngo.
        • wersja_robocza Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 13:34
          Ależ używaj, używaj.:)
    • lospecchio Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 13:42
      Ty podobno parcujesz za granicą w Anglii (mniejsza już o to że za inne stawki, wyzsze niz Twoja siostra tu w Polsce), Twoja siostra jest tu , zapewne pomaga na codzień w różny sposób rodzicom, więc oni w zamian pewnie poczuwają się do większej pomocy .

      A tak w ogóle w jakiej sytuacji materialnej, osobistej jest Twoja siostra. Ma rodzinę, dzieci , męża, pracuje, gdzie, za ile? A właściwie jak jej pomogli rodzice? Co jej dali? A co Tobie?


      Wybacz, ale dla mnie żałosne jest takie rozliczanie się z własną siostrą, wypominanie jej że dostała więcej niż Ty od rodziciów.





      • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 13:53
        lospecchio napisała:

        > Ty podobno parcujesz za granicą w Anglii (mniejsza już o to że za inne stawki,
        > wyzsze niz Twoja siostra tu w Polsce), Twoja siostra jest tu , zapewne pomaga n
        > a codzień w różny sposób rodzicom, więc oni w zamian pewnie poczuwają się do wi
        > ększej pomocy .
        >
        > A tak w ogóle w jakiej sytuacji materialnej, osobistej jest Twoja siostra. Ma
        > rodzinę, dzieci , męża, pracuje, gdzie, za ile? A właściwie jak jej pomogli rod
        > zice? Co jej dali? A co Tobie?
        >
        >
        > Wybacz, ale dla mnie żałosne jest takie rozliczanie się z własną siostrą, wypo
        > minanie jej że dostała więcej niż Ty od rodziciów.
        >
        >
        >
        >
        >





        Nie. To nie jest wypominanie, to obrona. Od lat ciagle slysze przytyki, ze siostra jest lepsza, ze powinna dostac wiecej, i ten ostatnio byl kuliminacja.

        Co do sytuacji osobistej to ja bylem za granica, ale bedac tam zarabialem (nominalnie) i tak mniej niz ona tu, siostra ma dobre wyksztalcenie i zarabia kilka srednich krajowych od wielu lat, ja natomiast zarabialem wiekszosc zycia najnizsza krajowa (i min dlatego wyjechalem na kilka za granice).

        Ja wyliczac nie lubie i w ogole mnie to nie obchodzi, mam inne problemy, ale ciagle jestem w te tematyke wciagany. I przez siostre i przes starych.



        A co do pytania, jak zostalem 'wyrozzniony' tona przyklad tak, ze siostra zostala wyslana na dzienne 5 letnie studia do Warszawy, a ja na 3 letnie na prowincje, bo 'inaczej nie bylo stac', nie dosc ze dluzej to dostawala wicej pieniedzy ('bo warszawa drozsza') Ja nawet nie mialem szans na start w Warszawie- gdzie chcialem studiowac dziennie. Musialem isc na byle co wlasciwie glownie, by uciec pzed wojskiem ja zreszta nawet tego nie skonczylem, bo musialem wziac kredyt studencki w trakcie

        Ale mniejsza o to, to nie jest główny problem. Problemy sa dwa. Pierwszy- to ciagłe pretensje do mnie i porownania (negatywne dla mnie) nas dwojga. Stawianie siostry w pozycji lepszej. Pretensje, ze ona miala lepsza prace (a jaka miala miec, jak sokonczyla dobre studia), ze ona ma samochod a mnie sie tzeba wstydzic bo autobusem jezdizlem itp.


        A drugie, to po prostu po co w ogole te gadki, ze ja niby mialem za duzo i ze jej powinni pomoc jeszcze wiecej, bo byla pokrzywodzona- gdy w rzeczywistosci byla premiowana, ale nawet jakby nie byla, to i tak takie gadki sa zbyteczne.
      • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:07
        A tak w ogole, to co radzisz?

        Matka mowi do ciebie, ze ty powinienen dostawac duzo mniej niz twoje rodzenstwo. Ze za duzo dostales i ze za duzo dostajesz ( chociaz dostajesz/les mniej).

        Co odpowiadasz matce? Jak reagujesz?

        Ciekaw jestem propozycji, moze spojrze na to z innej strony.
        • lospecchio Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 14:28
          Radzę zdystansować się, przestać liczyć na to, że ktoś, rodzice powinini Ci coś dać, wspomagać, wynagrodzić niesprawieliwie wg Ciebie rozdzieloną pomoc pomiedzy Tobą, a siostrą.

          Jak coś dadzą to dobrze, jak nie to trudno, nie płakać, nie wypominać, tylko liczyć na siebie, patrzeć swego, pracować uczciwie. Bogu dziękować, że dał zdrowie, siły, że możesz samodzielnie kierować swoim losem.

          PS Na rynku pracy w Polsce faceci są uprzywilejowani.
          • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 17:48
            lospecchio napisała:

            > Radzę zdystansować się, przestać liczyć na to, że ktoś, rodzice powinini Ci co
            > ś dać, wspomagać, wynagrodzić niesprawieliwie wg Ciebie rozdzieloną pomoc pom
            > iedzy Tobą, a siostrą.
            >
            > Jak coś dadzą to dobrze, jak nie to trudno, nie płakać, nie wypominać, tylko li
            > czyć na siebie, patrzeć swego, pracować uczciwie. Bogu dziękować, że dał zdrowi
            > e, siły, że możesz samodzielnie kierować swoim losem.
            >
            > PS Na rynku pracy w Polsce faceci są uprzywilejowani.


            To nie jest odpowiedz na moje pytanie. Pytalem, co odpowiedziec w takiej sytuacji. 'Dziekuje'?
            To, ze swiat jest niesprawiedliwy, nie znaczy, ze nie mozna o swoja dzialke walczyc i jej sie domagac. Oczywiscie, do tanga trzeba dwojga.


            Poza tym juz mowilem, ja- mimo, ze sie z tym nie zgadzam- dawno pogodzilem sie z dyskryminacja i nie o to w ogole chodzilo w tej dyskusji, tylko o prawde. To znaczy, ze jesli sie kogos dyskryminuje, to zeby temu nie zaprzeczac i nie zaklamywac.

            Ale to tylko slowa i przepychanki, to co sie liczy, to fakty, ja zylem w przekonaniu, ze mimo bycia dyskryminowanym mam wobec rodzicow wielkie zobowiazania jakies, a teraz uwazam, ze mam takie obowiazki, jakie ialem prawa, zasada symetrii, im sie to nie podoba, bo podwaza od lat zbudowana konstrukcje, w imie ktorej ja zostalem stworzony do tego, by sluzyc ludzkosci (rodzinie) i nic z tego nie miec, ze ja mam zbierac ciosy, moge byc legalnie ponizany, traktowany jak osoba drugiej kategorii, obsmiewany itp. Jak czrny w RPA.

            Niestety albo stety, ja czarnym w RPA nie jestem (choc myslalem, ze jestem).




    • allatatevi1 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 13:48
      Ludzie są różni. W mojej rodzinie z kolei nie znosili nigdy wyemancypowanych kobiet.
      Ich pogląd był taki, że kobieta albo mam męża i dzieci, albo jeśli jest panną to powinna mieszkać z rodzicami i im usługiwać. Mój brat dostał mieszkanie i samochód, ja nic - chcieli żebym do czasu zamążpójścia mieszkała z nimi i była ich służącą.

      Ale na szczęście tak mi się ułożyło w życiu, że już po maturze wyjechałam, zaczęłam sama na siebie zarabiać, równocześnie studiując. Nie potrzebowałam żadnej pomocy, choć przyznam że nie zawsze było łatwo.

      I wiesz co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze? Że kiedy moi rodzice zorientowali się, że nie są w stanie mną manipulować nie dając mi pieniędzy, to kompletnie zmienili taktykę i chcieli zacząć mi dawać pieniądze, żeby tylko mieć nade mną kontrolę. Ale wyśmiałam ich jak chcieli mi i mojemu mężowi dołożyć pieniądze do organizacji wesela.
      Woleliśmy uzbierać sami nawet kosztem wyrzeczeń niż dać im pretekst do wtykania nosa w nasze życie.
    • beenthere Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 15:04
      Ja w rodzinie bylam czarna owca, moja siostra ksiezniczka. Pewnie dlatego dosc szybko zaczelam zarabiac, wyprowadzilam sie z domu, pozniej wyjechalam za granice.W miedzyczasie kupilam auto bo mialam dosc gadania ze trzeba mnie gdzies podwiezc raz na 2 tyg. I odkad stalam sie calkowicie niezalezna, 1000km od rodziny, zwisa mi i powiewa jaki samochod dostanie moja siostra, albo ile pieniedzy dostanie na wakacje. Z siostra kontakt mamy bardzo dobry, czesto smieje sie przy niej z tej niesprawiedliwosci, bo zmotywowalo mnie to do samodzielnosci (ona pracowala w zyciu miesiac, ja w jej wieku mialam za soba ze 3 przepracowane lata), a ona zostala leniem;) Wiec nie ma tego zlego, mam w zyciu lepiej niz moglam kiedys marzyc, tylko z mama sie czasem pokloce tak dla zasady, ale bardziej ironicznie jej wytykajac gdzie i kiedy postapila nie fair. Tak wiec radze ci olac to, dorosly jestes,udowodnij im i sobie ze potrafisz sobie poradzic, zamiast plakac jakie to zycie niesprawiedliwe.
      • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 17:37
        beenthere napisała:

        > Ja w rodzinie bylam czarna owca, moja siostra ksiezniczka. Pewnie dlatego dosc
        > szybko zaczelam zarabiac, wyprowadzilam sie z domu, pozniej wyjechalam za grani
        > ce.W miedzyczasie kupilam auto bo mialam dosc gadania ze trzeba mnie gdzies pod
        > wiezc raz na 2 tyg. I odkad stalam sie calkowicie niezalezna, 1000km od rodziny
        > , zwisa mi i powiewa jaki samochod dostanie moja siostra, albo ile pieniedzy do
        > stanie na wakacje. Z siostra kontakt mamy bardzo dobry, czesto smieje sie przy
        > niej z tej niesprawiedliwosci, bo zmotywowalo mnie to do samodzielnosci (ona pr
        > acowala w zyciu miesiac, ja w jej wieku mialam za soba ze 3 przepracowane lata)
        > , a ona zostala leniem;) Wiec nie ma tego zlego, mam w zyciu lepiej niz moglam
        > kiedys marzyc, tylko z mama sie czasem pokloce tak dla zasady, ale bardziej iro
        > nicznie jej wytykajac gdzie i kiedy postapila nie fair. Tak wiec radze ci olac
        > to, dorosly jestes,udowodnij im i sobie ze potrafisz sobie poradzic, zamiast pl
        > akac jakie to zycie niesprawiedliwe.


        Roznie sie układa, raz brzydkie kaczątkko okaze sie łabędziem, a raz pozostanie stara kaczka, czsciej pewnie wlasnie tak. Ja nie jestem w zadnej z tych skrajnosci, na pewno pewne konsekwencje negatywne tej 'nierownosci' ponioslem, pewne ominalem, od 15 lat jestem na wlasnym utrzymaniu, wiec sobie radze- choc czesto jest ciezko.

        Ale nie o to chodzi przeciez, zebym im mial pokazywac czy udowadniac- tylko o to im chodzi przeciez, matka tylko czeka aby wysmiac porazke i przywlaszczyc sukces, nie raz juz to przerabialem, nawet probowala zawlaszczyc to, ze pojechalem za granice (ze niby dzieki niej, bo moglem isc do zawodowki i nie umiec jzyka, takie tam bzdury) i dyrygowac mna.

        Cala sytuacja wyjsciowa polegala na jej komentarzu- zlosliwym i wrednym, a caly problem polegal na dylemacie odnosnie zachowan rodzenstwa. Dyskusja skrecila w kierunku 'czy rodzice powinni byc fair' oraz 'czy kropidlo marudzi i ma racje ze marudzi' a mnie chodzilo bardziej o zrozumienie myslenia osoby, ktora jest w 'uprzywilejowanej' pozycji.

        Sadzac po sobie samym, zakladalbym, ze tego przywileju nienaleznego bym nie chcial. Nie chcialbym byc wyrozniony przez rodzicow kosztem rodzenstwa, nie chcialbym dostac wiecej i jakbym dostal to bym apelowal o to, by kazdy dostal, i na pewno bym nie mial zalu do brata czy siositry cxzy wujka o to, ze zostal skrzywodzony i protestuje.

        Tak mowie i tak mysle, ale nie wiem oczywiscie jakby bylo naprawde, badam sposob myslenia osoby w takiej roli i to byk glowny temat.
        • beenthere Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 19.07.12, 12:25
          > Sadzac po sobie samym, zakladalbym, ze tego przywileju nienaleznego bym nie chc
          > ial. Nie chcialbym byc wyrozniony przez rodzicow kosztem rodzenstwa, nie chcial
          > bym dostac wiecej i jakbym dostal to bym apelowal o to, by kazdy dostal, i na p
          > ewno bym nie mial zalu do brata czy siositry cxzy wujka o to, ze zostal skrzywo
          > dzony i protestuje.
          A widzisz, to pewnie taka postawa "gorszego" dziecka, ja tez mam takie altruistyczne pociagi;) Tyle ze i twoja i moja siostra sa wychowane zupelnie inaczej, cale zycie dostawaly cos za nic, skad wiec mialyby wiedziec ze to niesprawiedliwe? Poza tym to juz przeszlosc, nie ma co roztrzasac, zyj sobie po swojemu i nie zastanawiaj sie co by bylo gdyby.

          > Ale nie o to chodzi przeciez, zebym im mial pokazywac czy udowadniac- tylko o t
          > o im chodzi przeciez, matka tylko czeka aby wysmiac porazke i przywlaszczyc suk
          > ces, nie raz juz to przerabialem, nawet probowala zawlaszczyc to, ze pojechalem
          > za granice (ze niby dzieki niej, bo moglem isc do zawodowki i nie umiec jzyka,
          > takie tam bzdury) i dyrygowac mna.
          Ja tam udowadniam sobie, zawsze fajnie milo sie zaskoczyc na swoj temat;)
          Co do mamy, to juz nawet dla mnie przegiecie, co innego pomoc jednemu dziecku mniej na starcie niz drugiemu, co innego gnoic cale zycie. Masz na pewno toksyczna rodzine, skoro juz tyle czasu na swoim jestes czemu wciaz sie masochistycznie zadreczasz? Wiesz ze dyskusje do niczego nie prowadza, matka wciaz ci zycie zatruwa, obniza samoocene itp. Spotykaj sie z rodzicami na swieta i tyle, lepiej dla psychiki i spokoju ducha.
          • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 19.07.12, 12:51
            Na pewno punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, ale tez istnieje empatia i wyobraznia. Zreszta jak mowilem, siostra w rozmowach ze mna przyznaje (choc z oporami pewnymi) fakt mojej gorszej sytuacji (kiedys i teraz) ale buntuje sie przeciw temu, gdy ja o tym samym wspominam w rozmowach z matka czy ojcem, czyli jest to taki jakby temat taboo.

            Zreszta co ciekawe siostra sama ciagle spiera sie z matka i obarcza ja odpowiedzialnoscia za wlasne problemy emocjonalne, ale jakos matka ma do niej stosunek wyrozumialy, jak mowilem, tu jest jakas hierarchia silna i chora, gdzie mnie umiejscowili na dole i ja latami sie na to godzilem (bo nie bylem swiadom tej hierarchii, albo raczej- bo myslalem, ze tak byc musi) a ja od jakiegos czasu to zrozumialem i juz mi to nie pasuje, ale ciezko jest widac odwrocic porzadek, ktory obowiazywal przez dziesieciolecia i pewnie nie uda sie to nigdy.

    • berta-death Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 18.07.12, 17:59
      A po co ty w ogóle jeszcze zadajesz się z tą swoją rodzinką? Nie lubią cię, nie chcą cię, nie możesz na nich liczyć w żadnej sprawie i jeszcze ci dokopują na każdym kroku. Masochista jakiś jesteś czy co? Zmień nazwisko, adres, telefon i zerwij z nimi wszelkie kontakty. Do niczego nie są ci potrzebni.
      • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 19.07.12, 12:37
        ha, wiśta wio łatwo powiedziec. Takie rodziny pełne sa sprzecznych zachowan i intencji. Nie lubia, ale nie dadza odejsc. Chca bys naraz był i nie był. A jak nie, to włącza sie cały arsenał środków- łącznie ze straszeniem samobójstwem (już praktykowane), szantaż emocjonalny itp, oczywiście wiadomo, ze nie powinno sie ulegac, ale- nie od razu Kraków zbudowano.

        • poezja1983 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 19.07.12, 14:53
          przebrnęłam przez cały wątek. chłopie weź się jakoś wylecz z tego pokrzywdzenia. chcesz mić żal- to miej. ale juz nie licz, że kogokolwiek zmienisz. jedyna osoba jaka możesz zmienić jesteś ty sam.

          a co bym odpowiedziała twojej mamie na zaczepki- ty masz swoje zdanie, ja swoje. uszanujmy sie i nie dyskutujmy na takie tematy bo oboje wiemy jak się skończy. kolejna próba wciągnięcia cie w dyskusje: nie mam ochoty rozmawiać o tym-przed chwilą powiedziałem. jeśli nadal zamierzasz ciągną tą dyskusję ja wychodzę bo nie mam zamiaru bić niepotrzebnie piany. nie działa to wychodzę i nawet groźby samobójcze mnie nie powstrzymają
    • anna_sla Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 19.07.12, 15:55
      > Tylko nie wiem, czemu ona boi sie tej konfrontacji,

      bo wprowadza to ją w stan zażenowania, nie wie co zrobić, co powiedzieć.. mój mąż jest w podobnej sytuacji, choć nie chodzi o finanse i pomoc. Moja mama faworyzuje mojego męża nad swoje dzieci. Mi to zwisa, ale mojemu starszemu bratu nie. Widzę jak się czuje głupio mój mąż gdy mama mu nadskakuje i gdy mój brat to komentuje....hmmm, przykład?? Jedyny taki, który utrwalił mi się dobitnie w pamięci, to było kilka lat temu. Robiliśmy remont dachu u mamy (moja mama mieszka z moimi braćmi), moi bracia, ojciec, ja, kuzyn (główny fachowiec) i z doskoku po pracy mój mąż. 3 dni pierwsze robiliśmy bez niego, codziennie na obiad zupa (bo w biegu robiona, nikt nie narzekał, wszak mama też się przy robocie udzielała). Na 4ty dzień miał przyjechać mój mąż i wtedy mama zerwała się i ona musi koniecznie kurczaka upiec, bo W.. będzie głodny :D. Mój brat się oburzył, bo całymi dniami harowaliśmy od rana do wieczora, targaliśmy łaty, wspinaliśmy się jak koty, ciągaliśmy blachy i na kurczaka nie zasłużyliśmy :D:D
      • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 19.07.12, 16:25
        To nie jest tak, ze ja lubie sie w tym grzebac i to analizowac, to raczej dylemat dotyczacy postawy siostry/elacji z nia, ktore ogolnie sa bardzo dobre, pomijajac ten aspekt, ktory jest 'wybuchowy'. ciezko jest nieco zyc w konstelacji, gdzie czlowiek ogranicza kontakty z czescia rodziny, a nie ogranicza z inna czescia, podczas gdy te dwie czesci dobrze zyja same ze soba, tworza sie dziwne duety.
        Moze tez siostra wedlug gra 'role' z rodzinnej hierarchii, jak cala reszta, i pewnie boi sie/ nie chce tej roli zmieniac, a ja jestem jedynym burzycielem, tak wlasciwie ja jestem najbardziej zainteresowany zmiana tych rodainnych rol, bo one sa dla mie najbardziej szkodliwe, a reszta, w tym isostra, czuje sie 'zle a dobrze', taka hipoteza, bo boja sie zmian, nowego, niepewnosci, lepiej patologicznie ale swojsko/znano.
        Taka hipoteza.
    • tfu.tfu Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 20.07.12, 09:37
      a mówiłeś rodzicom jak się czujesz? bo to, że nam tu opowiedziałeś (narażając się na różne przytyki) problemu nie rozwiązuje. w mojej rodzinie sytuacja była równie dziwna, ale istniał podział na faworytów: babcia miała swoich, dziadek swoich. niesmak pozostaje.
      powinieneś powiedzieć o swoich odczuciach rodzicom, po prostu. powiedzieć, że jest ci przykro, że nie czujesz się kochany itd. może niczego to wyznanie nie zmieni, ale przynajmniej powiesz, że ta sytuacja cię uwiera. albo list napisz.
      • poezja1983 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 20.07.12, 12:17
        już nawet kiedyś pytał czy warto list pisać(o ile dobrze pamiętam). swoja drogą ciekawe,czy tan listczy jakiekolwiek wyznania zostały poczynione ze strony kropidło5
        • kropidlo5 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 22.07.12, 13:41
          Listu nie pisalem, probowqlem to na telefon i na zywo zalatwic, ale kompletna porazka, bo po prosty starszy nie chca sluchac. Zamieniaja w zart, agresywne atakuja lub wykoslawiaja moje postulaty.
          Na przylad usiadlem i mowie: sluchajcie, nie zycze sobie nazywania mnie leniem i pasozytem (staky repertuar przez cale zycie, nie poparty faktami) i mysle, ze moje wmaganie to chyba nie tak duzo- naet moga sobie myslec, ze jestem leniem i paszytem, ale niech mi tego nie mowia, bo mi to info do niczego ie potrzebne, slyszalem 100000 razy, wiecm, dziekuje.
          I co oni na to?
          najpierw 'nikt cie tak nigdy nie nazywal' by za chwile samemu sobie przeczyc i mowic 'ale ty jestes leniem to jak cie inaczej nazwac' i za moment 'to juz zazartowac nie mozna' i tak kazde mozliwe tlumaczeie, aby nie zderzyc sie z prosta jak drut prosba- i aby zachoac swoje 'prawo' do krytykanctwa, przytykow, chamstwa itp.

          To jest problem- inna definicja praw i tego, czego mozna ocekiwac. po prostu starzy przywykli, ze sranie mi na glowe to ich naturalne przyrodzone prawo, i jak ja mowie 'no pasaran, skonczylo sie babci sranie' to oni sie wija jak piskorze jakby ktos ulubion zabawki zabieral, uznalem wiec problem za prakycznie nierozwiazywalny.
    • taja11 Re: w potrzasku miedzy prawda a inna prawda 21.07.12, 19:39
      Lubię czytać posty kropidła ... :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka