glosna_muzyka
08.09.12, 15:40
Spotkaliśmy się kilka razy i to nie było to. On zachowywał się bardzo dziwnie, grał w jakieś dziwne gry, wychodził z propozycją spotkania a potem traktował na bardzo duży dystans, większy niż wobec swoich luźnych znajomych (to dusza towarzystwa). Poza tym jest trochę przeczulony na swoim punkcie i nie można na nim polegać. Zupełne dealbreakers jak dla mnie. W końcu postanowiłam to przerwać, nie mieliśmy już kontaktu i było super.
Odezwał się znowu i znowu się widzieliśmy i znowu wniosek ten sam: nie chcę z nim niczego zaczynać. Ale nic na to nie poradzę, że chociaż nie wyobrażam sobie bycia z nim, kiedy się widzimy nie mogę oderwać od niego wzroku, ani on ode mnie.
Mamy potencjał na typową dysfunkcyjną parę: oboje przewrażliwieni na własnym punkcie, nie akceptujący się wzajemnie. Nie mogący o sobie zapomnieć. Proponował jeszcze potem spotkanie, odmówiłam, kontakt się urwał, on nie odpisał. Mam powody, by sądzić, że się bardzo wkurzył i postanowił odpuścić. Co właściwie byłoby najlepszym rozwiązaniem, dla obojga.
Nie mogę o nim zapomnieć i chciałabym go jeszcze zobaczyć. Spotykam wielu mężczyzn, ale on jest najzabawniejszym i najsłodszym facetem jakiego spotkałam od długiego czasu, chociaż wiem, że jako para nie mamy szans. Co mam robić?