Dodaj do ulubionych

związki z rozwodnikami

07.07.04, 00:00
Jestem rozwodnikiem z dość krótkim stażem, jeszcze się do tej roli nie
przyzwyczaiłem, ale mniejsza o to. Otóż jestem ciekawy opinii Szanownych Pań
w kwestii związków z takimi jak ja. Bo różnych opinii się nasłuchałem i
naczytałem. Ale nadal wydaje mi się ,że niewiele wiem :-( I dlatego tak
sobie tu wszedłem licząc na słowo, dwa ( ewentualnie trzy ) w tej sprawie.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • madbach Re: zwiazki z rozwodnikami 07.07.04, 08:08
      A jestem rozwodka z rocznym stazem:) Jeszcze nie uslyszalam niepochlebnych
      opinii o moim stanie cywilnym. Bo przeciez to normalna rzecz. Robi sie
      nienormalna, kiedy czlowiek nie uczy sie na wlasnych bledach i rozwodzi sie po
      raz kolejny, potem znowu i potem jeszcze raz... Kochanek mojej tesciowej jest
      rozwiedziony 3 (!) razy!.
      Osobisnie nie mam nic przeciw rozwodnikom ( jakbym miala byla by to hipokryzja
      najwyzszego stopnia). Ale spoleczenstwo chyba lagodniej ocenia kobiety po
      rozwodzie (pewnie ja zdradzil, zostawil, itp) niz mezczyzn (no tak, pewnie ja
      zdradzal).
      Nie przejmuj sie innymi, zyj dalej i wyciagnij wnioski z rozwodu. pozdrawiam.
    • capa_negra Re: związki z rozwodnikami 07.07.04, 08:22
      Kolejna łata z lubością przypinana innym przez co niektóre osoby o "jedynie
      slusznym toku myslenia"
      Rozwodnik nie równa sie trędowaty, ani inna cholera czy siła nieczysta.
      To poprostu człowiek któremu z róznych przyczyn obiektywnych czy subiektywnych
      w poprzednim związku sie nie udało.
      Nie oznacza to równiez, że automatycznie nie uda mu sie w innym związku.
      Moi rodzice się rozwiedli i maja sie swietne.
      Moj mąż był rozwodnikiem.
      Pewnie sama tez byłabym rozwódka gdyby nie drobny szczegół - poprostu
      wcześniej "nie czułam miety" do zalegalizowania poprzedniego wieloletniego
      związku i zyłam na kocia łapę.
      Tak nam się zycie ułozyło, ale nie oznacza to automatycznie, że moi rodzie mój
      mąż czy jesteśmy be.
      Inna sprawa, że takie związki bywaja trudne poniewaz sią niejednokrotnie
      obciązone zobowiązaniami z przeszości, ale to jest to ryzyko na które
      decydujemy się bądź nie
    • Gość: Rozsądna Re: związki z rozwodnikami IP: 213.77.38.* 07.07.04, 10:43
      Ja tam przeciwko rozwodnikom nic nie mam...byle dzieci nie miał :)
      • anka2413 Re: związki z rozwodnikami 07.07.04, 11:39
        wiesz co, jak zakochasz sie w takim to i dzieci ci nie będą przeszkadzać,
        człowiek jak chce to do wszystkiego sie przyzwyczaji
        • Gość: Rozsądna Re: związki z rozwodnikami IP: 213.77.38.* 07.07.04, 12:09
          wiesz co, jak zakochasz sie w takim to i dzieci ci nie będą przeszkadzać,
          > człowiek jak chce to do wszystkiego sie przyzwyczaji

          Nie przyzwyczai się, wiem, co mówię, ja tam przyzwyczaić się nie mogłam, a Ty?

    • Gość: ona Re: związki z rozwodnikami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.04, 11:41
      to nic złego ze sie rozwiodłes ale powiedz jakie masz relacje z była zona i
      ewentualnie dziecmi
    • ziouta Re: związki z rozwodnikami 07.07.04, 11:56
      Spotykam się z rozwodzącym się, jesteśmy ze sobą jakiś czas, jego sprawa
      rozwodowa już trwała dwa lata...Trwa dalej i potrwa...Nie jest czasami łatwo,
      ale najważniejsze jest to, że się kochamy i po prostu chcemy być ze sobą...I
      wiesz oboje jesteśmy ze sobą szczęśliwi a to najważniejsze. Życzę powodzenia w
      nowym związku i kobiety, która będzie akceptowała Twoją przeszłość oraz
      zrozumienia otoczenia;o) Hm...A z punktu widzenia mojej psiapsiułki ten z
      odzysku jest lepszy, bo się bardziej stara i docenia udany związek :o)
      • Gość: Rozsądna Re: związki z rozwodnikami IP: 213.77.38.* 07.07.04, 12:12
        z punktu widzenia mojej psiapsiułki ten z
        > odzysku jest lepszy, bo się bardziej stara i docenia udany związek :o

        BULLSHIT!!!!!

        Jest bardziej ostrożny i zwodzi panienkę, której w głowie ślub, dzieci itd. I
        wcale się nie stara aż tak bardzo.
        • capa_negra Re: związki z rozwodnikami 07.07.04, 12:20
          Chyba miałas/masz bardzo smutne zycie
          Taka nieufnośc musi byc męcząca
    • pom Re: związki z rozwodnikami 07.07.04, 12:31
      Swojemu codziennie łopatą do głowy wkładam, że rozwiedziony facet nie jest II
      kategorii. Bo on sam gdzieś, po cichu ma takie wyobrażenie o sobie.
      Mam na koncie kilka przymiarek do "kawalerów do wzięcia", którzy ewidentnie mi
      uświadomili, że ten mój rozwodnik z dwójką dzieci, z którym teraz jestem to
      najlepsze, co mogło mi się w życiu wydarzyć w sferze związków.

      Jeżeli jesteś fajnym facetem, który po prostu źle trafił, czyli nie dogadał się
      ze swoja byłą żoną, nie dobrał szczęśliwie - to masz ogromne szanse na
      odnalezienie siebie w szczęśliwym związku.
      A kobieta, która nie potrafi Ciebie zrozumieć, nie kocha, z założenia unika
      rozwodników - nie jest po prostu dla Ciebie.
      • anka2413 Re: związki z rozwodnikami 07.07.04, 12:33
        Amen :))
    • glonik Re: związki z rozwodnikami 07.07.04, 15:40
      Ja jestem rozwiedzione raz. Moje ŻU dwa razy. I co? Mamy nie spróbować kolejny
      raz? Nie czujemy się ludźmi gorszej kategorii, choć może inni mają na tan temat
      inne zdanie. Mój, za przeproszeniem narzeczony [ ;-)] ma dzieci z poprzedniego
      związku. Jedno samodzielne, drugie uczące się. Nie ukrywał tego, a ja twierdzę,
      że to jego zasmarkany obowiązek opłacać naukę, płacić alimenty i być OJCEM.
      Teraz, kiedy to piszę, jest u dziecka, które ma chłopaka, ale tylko ojciec
      zaradzi nieszczęściu pt. awaria ciepłej wody. I co? I naprawdę dobrze, że się
      poczuwa, mimo iż rzadko się spotykamy i może tych 2-3 godzin bym pożałowała.
      Tylko komu? Dziecku? Jemu? Sobie? To kompromis, który mnie niewiele kosztuje, a
      utwierdza w przekonaniu, że mam do czynienia z przyzwoitym facetem. Czy się nie
      boję, że jakaś następna po mnie może być? Może. Tego nikt nie przewidzi, nawet
      w przypadku pierwszego związku. Dlatego biorę to, co jest, a nieźle jest ;-), a
      potem.........a potem niech się dzieje, co ma się dziać.
      Rozwiedzeni, w tym ja i moje ŻU mają takie samo prawo do ułożenia sobie życia,
      jak pozostali, dziewiczy i pierwszorazowi.
      Pozdrawiam. I pamiętaj, nie do trzech razy sztuka, tylko do...tego właściwego.


      Nie jest gorszy, tak samo, jak ja gorsza nie jestem.
      • anka2413 Re: związki z rozwodnikami 08.07.04, 15:22
        Gloniku przesyłam ci całusy, podoba mi sie to co napisałaś bardzo.
    • Gość: Ania Re: związki z rozwodnikami IP: 195.150.115.* 07.07.04, 18:07
      Ja jakiś czas temu poznałam pewnego rozwodnika. Chętnie "zaprzyjaźniłabym" się
      z nim bliżej.... ale on niestety nie ma na to ochoty :-((((
    • port11 Re: związki z rozwodnikami 08.07.04, 00:20
      Hej, dzięki za Wasze opinie. Są dość zróżnicowane, ale generalnie nie wieszacie
      psów na rozwodnikach. No właśnie i tu też jest inna sprawa - rozwodnik
      rozwodnikowi nierówny.

      Wiadomo, że rozpad związku mógł następwować w różnych okolicznościach - bywa,
      że dramatycznych. Wydaje mi się, że wiele zależy od formy rozstania, a może
      jescze bardziej od tego co potem się między "exami" dzieje. Ktoś zadał pytanie
      jakie mam aktualnie relacją z moją byłą. Wiem, że zabrzmi to dziwnie - ale
      dopiero po rozwodzie na nowo zaczęliśmy normalnie ze sobą rozmawiać i chyba
      okazywać sobie więcej szacunku. Oby tak zostało (ale z drugiej strony może być
      różnie) . Z moim synkiem tym bardziej mam dobry kontakt - tu nigdy nie było
      problemu.

      Sam rozwód to dziwna sprawa szczególnie jak się ma trzydzieści parę lat i
      właściwie kawał życia przed sobą. Ale wydaje mi się, że akurat faceci nie mogą
      dramatyzować, wiem, że dla kobiet rozwód jest czymś jeszcze cięższym niż dla
      nas. To tylko co mnie czasami drażni to właśnie próba wrzucania wszystkich
      rozwodników do jednego worka. Facet może bić , gwałcić i przychodzić codziennie
      nachlany do domu, ale to mąż, "trwa w związku" - jest o.k. Z drugiej strony
      ktoś może wykorzystać i porzucić 10 kobiet, ale jeszcze nie stanął na ślubnym
      kobiercu - też jest o.k. bo jest wolny - bo nie jest po rozwodzie. A ktoś
      podejmie decyzję , że czas skończyć z męczeniem obu stron i otoczenia -
      zdecydować się na rozwód i już ma - w oczach znacznej części pań - przekopane.

      Moim zdaniem ważniejsze jest to jakim jesteś człowiekiem, a nie to czy jesteś
      albo nie - rozwodnikiem .

      p.s.
      Ciekaw jestem czy są tu osoby, które też od niedawna są rozwiedzione i jak one
      przez to przechodzą - szczególnie jak teraz budują nowe związki ?
      • madbach Re: zwiazki z rozwodnikami 08.07.04, 08:25
        --Jak napisalam wczesniej, jestem rozwiedziona od roku. Z bylym mezem nie
        utrzymuje zadnych kontaktow, naszego rozstania niestety nie mozna nazwac
        kulturalnym:(, bylo wiele szarpaniny i wzajemnych oskarzen, zarowno z jego jak
        i z mojej strony.
        Mojego obecnego faceta poznalam gdy bylam z mezem w separacji, jestesmy razem
        prawie dwa lata.I musze przyznac, ze rozwod i wszystko, co z nim zwiazane
        zostawia gleboki slad w psychice. Mimo ze moj chlopak jest wspanialym
        czlowiekiem, ktory zasluguje na zaufanie i na wszystko, co najlepsze, czesto
        zdarza mi sie byc zaborcza, zazdrosna i podejrzliwa. Staram sie jak moge tego
        po sobie nie okazywac, bo to w koncu nie on jest winien.
        Z drugiej strony jestem wielu rzeczy bardziej swiadoma, wiem jakie bledy
        popelnilam w poprzednim zwiazku i wyciagam wnioski.I wiem, ze tym razem mi
        (nam) sie uda.
        Kolejne zwiazki ludzi po rozwodzie prawie zawsze sa obciazone przezyciami z
        rozwodu, niestety...




        Na swiecie jak w lazni, im kto wyzej siedzi, tym bardziej sie poci...
    • Gość: anne Re: związki z rozwodnikami IP: *.man.polbox.pl 08.07.04, 15:13
      Ja też nie mam nic przeciwko rozwodnikom, Jestem w takim okresie życia, iz
      zapewne za kilka miesięcy sama będę rozwódką, w dodatku z jeszcze nie
      narodzonym dzieckiem. I jeżeli dojdzie do rozwodu i będę potem zaczynać życie
      na nowo, to wydaje mi się, że chciałabym zaczynać je właśnie z rozwodnikiem.
    • Gość: Magdula Re: związki z rozwodnikami IP: *.client.comcast.net 08.07.04, 21:55
      Dwa tygodnie temu wyszlam za maz za ROZWODNIKA.Mam 28 lat on 42.Wspanialy
      czlowiek,nie tylko maz ale przyjaciel.Jest ojcem czternastoletniego
      chlopca.Jego byla zona po 10 latach malzenstwa doszla do wniosku ze ich
      malzenstwo nie ma sensu bo cytuje:NIGDY SIE NIE KLOCA I NIGDY JEJ NIE
      UDERZYL.No coz widac ze sa kobiety ktore lubia mocne wrazenia.Ja za nimi nie
      przepadam.Moim zdaniem kazdy ma prawo do ulozenia swojego zycia
      ponownie.Rozwiedziony nie znaczy wybrakowany.Wszystkim tym ktorym nie powiodlo
      sie pierwszym razem zycze powodzenia i wytrwalosci.Badzcie szczesliwi na swoj
      sposob.
      • Gość: lili Re: związki z rozwodnikami IP: 217.11.142.* 09.07.04, 14:27
        A ja jestem z rozwodnikiem i zaczynam tego powoli żałowac. Wiecznie ciągnące
        ogony.. On nie chce mięc juz więcej dzieci, bo ma, żadnych ślubów, bo
        najważniejszy jest sam dla siebie. Tak twierdzi.. Wkurza mnie to i meczy. Nie
        wiem czy długo jeszcze wytrzymam.
    • Gość: Kashmir Re: związki z rozwodnikami IP: 149.156.5.* 09.07.04, 15:24
      Teraz jestem wątpliwa, emocjonalnie wyprana, zdezorientowana i nic nie wiem...
      Mam nadzieję, że to tylko krótka chwila:) Kiedy pojawi się w moim życiu ktoś
      ważny, nie będzie żadnych wątpliwości, argumentów i pretekstów...
    • Gość: karinka Re: związki z rozwodnikami IP: 193.19.212.* 09.07.04, 17:32
      Spotykam sie właśnie z jednym panem, który jest wtrakcie rozwodu i gdybym
      wiedziała, ze tak to bede znosic to nie zgodziałabym sie!Przede wszystkim mam
      nadzieje, że nie rozczulasz sie nad soba tak jak on!Jak można chciec na nowo
      ulozyc sobie zycie wspominajac ciągle to co bylo?i to bedac z inna kobieta!?
      Mało tego, cytuje "nie ma zaufania do zadnej kobiety..."!To po cholere zawracac
      jakiejs głowe i robic jej nadzieje?Wiem, że to jesy ciężkie ale pewnych mysli
      sie nie wypowiada. Każdy ma jakies przejscia i to, że nie mialo sie z kims
      ślubu nie oznacza ze rozstanie mniej boli...Moja rada:pomyśl zanim powiesz!
      Powodzenia-zycze znalezienia wyrozumialej kobiety!Bycie z kims świeżo po
      przejsciach nie jest łatwe....Ale serce nie sługa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka