zielonaszminka
30.11.12, 00:23
Witam,
Chciałam poruszyć być może ważny wątek dla każdej z nas.
Chodzi o związek, bycie razem, miłość, wspólna odpowiedzialność, za czym idą w parze poważne decyzje. Mam lat 26, chłopak ( no właśnie - CHŁOPAK) ma 25. Parą jesteśmy od ponad dwóch lat. Razem mieszkamy od roku. "Poważna zabawa", nazwę obecną sytuację. On jest obcokrajowcem(europejczykiem) i w obecnym czasie zaczynają się pojawiać chyba jednak małe różnice kulturowe.
Ja, jak chyba każda kobieta chciałabym oprócz wyznań miłosnych pewnych deklaracji, według mnie taką deklaracją jest przejście w inny stan związku, od "chodzenia ze sobą" do narzeczeństwa, które w moim przekonaniu jest przygotowaniem dwojga ludzi do ślubu, kolejnej ważnej decyzji. Tutaj pojawiają si problemy.
Mianowicie dla mnie jak wyżej napisałam NARZECZEŃSTWO to zdeklarowane przygotowanie do wspólnej drogi, na której już jesteśmy ( tak wizualnie to przedstawiając spotkaliśmy sie na drodze, szliśmy nią razem, a teraz chciałabym chybą wsiąść do samochodu...).
Ten "problem" pojawił się u mnie być może z presji otoczenia, początkowo, później jednak wyrosło to przemyśleń, pragnień a stało się oczekiwaniem na.. no właśnie na co...
Chłopak ( tak sie przecież oficjalnie nazywamy "chłopak i dziewczyna" mimo, iż mieszkamy razem, dwa lata to już chyba dość długi czas aby coś zmienić- nie mowie o ślubie, to kolejna późniejsza decyzja) , zatem chłopak chyba, a nawet na pewno ma obawy, boi się słowa NARZECZENI... według mnie tak.. Aczkolwiek sam powtarza, iż według niego juz od dawna nimi jesteśmy ( no tak łatwizna mieszkamy razem ), ale nie nazywamy się narzeczonymi... zatem ... JAK TO JEST?
Nie chce go zmuszać, próbuje rozmawiać, u niego zareczyny = szybki ślub dla mnie narzeczeństwo ( nie wiem czy z pierścionkiem czy nie to długotrwały okres ... 2-3 lata a potem ślub). Według mnie to oficjalne "bycie ze sobą", wyznanie "chce być z tobą..zobacz!".
Chłopak kontratakuje moje wyznania o niepewnosci i obawach zwiazanych z jego wstrzemięźliwoscią ... czy on minie daje wystarczającej pewnosci... no ale własnie dla mnie nie..
TAKI PROBLEM- BĘDĘ WDZIĘCZNA ZA PORADĘ.. pogubilam się...
POZDRAWIAM!