trotula
21.12.12, 21:37
Pewnie przez tytuł wątku wydam się forumowiczom wstrętnym trollem lub wstrętnym babsztylem, co to zabił swoje dziecko, a teraz zadaje głupie pytania (z czym nie będę polemizować), no ale zaryzykuję. Postaram się zwięźle.
Jak w temacie - zaszłam w ciążę z eks. Przyznaję, że totalna głupota z naszej strony, znajomość po zerwaniu miała charakter sentymentalno-seksualny, nie wchodziliśmy sobie nawzajem w życia i nikt niczego nie deklarował. Powodem naszego rozstania było to, że jegomość ma spektrum autyzmu (Asperger) i na dłuższą metę nie dało się z nim wytrzymać. W kwestiach nie wymagających wsparcia psychicznego i uruchomienia empatii wykazywał zazwyczaj chęć pomocy (coś naprawić, załatwić itp), nie był, jak dotąd, typową szują.
W każdym razie stało się, wpadliśmy. Zadzwoniłam do niego w zeszłą sobotę, podzielić się nowiną i usłyszałam, że jest na imprezie poza miastem i odezwie się jak wytrzeźwieje (!). W międzyczasie zdążył jeszcze zadzwonić do znajomej, która pracuje w tutejszej służbie zdrowia i umówić mnie na konsultację z lekarzem (mieszkam w kraju gdzie aborcja jest legalna). Adres lekarza miał mi wysłać smsem, którego oczywiście nadal nie dostałam. W ogóle słuch po nim zaginął, nie odpowiada na maile, wyłączył telefon.
Po czymś takim w końcu dotarło do mnie oczywiście jakim to dupkiem jest pan i wzięłam sprawy w swoje ręce. Umówiłam się na operację w prywatnej klinice i od wczoraj nie jestem już w ciąży, za co zapłaciłam niemałą sumę z własnej kieszeni.
Pomijając aspekty moralne usunięcia ciązy, które pewnie i tak zostaną przywołane, jak to bywa zwykle w tego rodzaju wątkach, moje pytanie brzmi: czy -jak odradza Konfucjusz- wkroczyć na drogę zemsty? Niech się podenerwuje...czy odpuścić?
Na potencjalne przytyki, że mam co chciałam i wart Pac Pałaca, odpowiem: ano, niestety.