coconut.s
09.03.13, 17:47
nie szukam meza prawnika, lekarza ani innego, ktory da mi powod do nadymania sie i kupe kasy zarobionej na pasozytowaniu na ludzkim nieszczesciu.
ani w ogole portfela czy ustawionego na drabinie hierarchii spolecznej.
nie pogryzlabym przyjaciolki, jesli moj partner odszedlby do niej.
nie podgryzam nikogo w pracy.
ani gdziekolwiek indziej.
nie obrabiam dupy kolezankom i nie intryguje przeciwko nim.
nie uwazam tzw. marginesu tj. bezdomnych, pijakow, downow i innych z polskiej listy -omijac z daleka-, za margines.
kiedy ktos o kim wiem, ze potrzebuje pomocy, nawet sie o nia nie zwraca, proponuje ja. nie zeby glosic jak dalam raz olowek, temu, kto potrzebowal dluzszego podania reki. tylko zeby realnie mu pomoc. w tym czasie nie pojde do centrum handlowego, albo na lans, albo na szkolenie jak uzywac ludzi do swoich celow, albo nie wyskocze na lykend do London.
nie mam cisnienia, na dzieciaka, ani meza.
sluchajcie, do jakiego kraju powinnam sie wyprowadzic? bo tutaj czuje sie dziwnie.)