Dodaj do ulubionych

Czy Wy naprawdę...

13.03.13, 22:37
Idąc z facetem na PIERWSZĄ randkę, zakładając, że jest to wasze pierwsze spotkanie sam na sam (gość był poznany przypadkowo i pobieżnie przez sprawy zawodowe lub towarzyskie albo z portalu randkowego) bierzecie serio pod uwagę możliwość zakończenia w łóżku tego wieczoru???
Obserwuj wątek
    • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 22:41
      skąd to przypuszczenie?
    • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 22:46
      jeriomina napisała:

      > Idąc z facetem na PIERWSZĄ randkę, zakładając, że jest to wasze pierwsze spotka
      > nie sam na sam (gość był poznany przypadkowo i pobieżnie przez sprawy zawodowe
      > lub towarzyskie albo z portalu randkowego) bierzecie serio pod uwagę możliwość
      > zakończenia w łóżku tego wieczoru???
      Nigdy na pierwszej randce
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 22:48
        na drugiej? :)

        • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 22:52
          jan_hus_na_stosie2 napisał:

          > na drugiej? :)

          Nie, na drugiej też nie - trzeba się przecież poznać
          trudno określić liczbą - 3, 5 czy która tam - czas pokaże. Czasami pośpiech jest niewskazany :p

          Jasiu a powinno na 2 ?
          • jan_hus_na_stosie2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 22:56
            powinna wtedy gdy będzie czuła, że tego chce :)

            no i to chyba zależy od wieku, o ile kiedyś byłem bardziej wyrozumiały w tych kwestiach to dzisiaj na pewno nie czekałbym miesiącami aż księżniczka postanowi okazać mi swoje względy :)
            • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:01
              jan_hus_na_stosie2 napisał:

              > powinna wtedy gdy będzie czuła, że tego chce :)
              >
              > no i to chyba zależy od wieku, o ile kiedyś byłem bardziej wyrozumiały w tych k
              > westiach to dzisiaj na pewno nie czekałbym miesiącami aż księżniczka postanowi
              > okazać mi swoje względy :)

              ale ja nie mówię o czekaniu miesiącami - zdecydowanie długo za długo ;)
              ale na 2 to chyba zbyt wczesnie nie sądzisz ?
              • jan_hus_na_stosie2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:03
                mila2712 napisała:

                > ale na 2 to chyba zbyt wczesnie nie sądzisz ?

                sądzę :)
                • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:06
                  no widzisz jak się zgadzamy :)
                • wielkafuria Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:18
                  o mamo, tez tak myslalam ale sie okazało ze takie myslenie to pic na wode :P
        • wielkafuria Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:16
          na drugiej tak :P:P
          w sumie to kurcze blade, jestesmy doroslymi ludzmi i mozemy robic co chcemy i co jest dobre dla nas a nie robi krzywdy innym.
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 22:46
      a która randka jest optymalna wg Ciebie na seks? :)

    • berta-death Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 22:49
      Czym się różni pierwsza randka od trzeciej? Ja bym się najbardziej obawiała chorób wenerycznych i tego, że to jakiś zboczeniec albo seryjny morderca. Abo się kogoś zna na tyle, żeby mu zaufać albo nie. Liczba randek nie ma tu najmniejszego znaczenia.
      • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 22:50
        No ale ja właśnie to mam na myśli. IMHO jedna randka to za mało, żeby kogoś poznać na tyle, by mu pozwolić wniknąć w swoje wnętrze w sensie dosłownym.
        • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 22:55
          no poezja
          • jan_hus_na_stosie2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:00
            robisz się coraz bardziej oschła
            • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:02
              jan_hus_na_stosie2 napisał:

              > robisz się coraz bardziej oschła
              a jak na to wpadłeś?
              • jan_hus_na_stosie2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:04
                i sarkastyczna

                • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:05
                  jesteś przewrażliwiony
                  • jan_hus_na_stosie2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:10
                    tylko troszeczkę :)
                    • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:11
                      jan_hus_na_stosie2 napisał:

                      > tylko troszeczkę :)
                      to juz nie mój problem
                      • jan_hus_na_stosie2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:12
                        co Cię ugryzło? obraziłaś się na cały świat?
                        • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:13
                          jan_hus_na_stosie2 napisał:

                          > co Cię ugryzło? obraziłaś się na cały świat?
                          ja?
                          niby czemu?
                            • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 09:32
                              uspokoiło mnie to że aż ubiję, usiekę
                        • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:14
                          Jasiu
                          zabierasz mi kwestię
                          to ja piętro niżej zapytuję Grinkę co ją ugryzło :)
                          • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:17
                            mila2712 napisała:

                            > Jasiu
                            > zabierasz mi kwestię
                            > to ja piętro niżej zapytuję Grinkę co ją ugryzło :)
                            to może ustalcie kto i o co pyta
                            • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:21
                              No My to znaczy ja i Jan Hus na stosie2 pytamy o to samo ale każdy na innym piętrze:
                              co Cię ugryzło ?
                              • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:25
                                mila2712 napisała:

                                > No My to znaczy ja i Jan Hus na stosie2 pytamy o to samo ale każdy na innym pi
                                > ętrze:
                                > co Cię ugryzło ?
                                nie wiem o co ci chodzi
                                • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:30
                                  o nic
                                  już jestem cicho ale muszę coś jeszcze napisać:
                                  ja powinnam mieć grobowy humor bo jutro idę do chirurga zapisać się na zabieg usunięcia pieprzyka
                                  to jakaś masakra - noc z głowy :/
                                  • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:32
                                    eee, nie bój się, to nie boli. Miałam to.
                                    • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:37
                                      jeriomina napisała:

                                      > eee, nie bój się, to nie boli. Miałam to.
                                      Tak wiem nie boli, jest znieczulenie, małe nacięcie ale cóż z tego strachu to nie umniejsza
                                      ja i szpital to 2 różne kierunki a tu jeszcze 3 uczestnik szanowny pan chirurg

                                      Nic słuchawki na uszy i jakoś noc minie :)
                      • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:13
                        o ja też otrzymałam podobną odpowiedź :/
          • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:04
            nieśmiało zapytam: nie zgadzasz się z tym ?
            • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:06
              mila2712 napisała:

              > nieśmiało zapytam: nie zgadzasz się z tym ?
              z czym?
              • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:07
                oj to może źle zrozumiałam
                co to oznaczało poezja ?
                • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:08
                  nie wiesz co to jest poezja?
                  • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:11
                    Jezu
                    Grinuś wiem, choć jestem ekonomistką to wiem
                    co Cię dzisiaj ugryzło?
                    w jakim kontekście to napisałaś ?
                    • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:12
                      no to chyba z drzewka wynika
                      • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:16
                        tak mi się skojarzyło: my jak ślepy z głuchym o kolorach :)))
                        • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:18
                          zapewne
        • wielkafuria Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:19
          uhm.... czasami po 5 minutach pierwszej randki robi Ci się ciepło ;) i jest chemia i napiecie i wszystko na raz :P
          • mam.kaszel Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 18:09
            ehe... :P i trzeba się powstrzymywać :P
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 22:51
        berta-death napisała:

        > Czym się różni pierwsza randka od trzeciej?

        dwiema poprzedzającymi :)
      • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 22:54
        w burdelu się nie boją
        • berta-death Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 22:56
          W burdelu to i ja bym się nie bała. Zwłaszcza w takim legalnym, mającym dobrą opinię, gdzie panowie prostytuci są sprawdzonymi, zdrowymi i zawsze ogumionymi facetami.
          • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:05
            A wiesz berto że przed HPV nawet guma nie chroni?
            • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:06
              jeriomina napisała:

              > A wiesz berto że przed HPV nawet guma nie chroni?
              tak jak i przed głupotą
              • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:10
                Mówisz na podstawie własnego doświadczenia? :)
                • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:12
                  nie
            • kino.mockba Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:11
              jeriomina napisała:

              > A wiesz berto że przed HPV nawet guma nie chroni?

              Jak na osobę, która zaczyna życie seksualne od małżeństwa jesteś niesamowicie nastraszona przez weneryczną propagandę.
              • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:15
                Wiesz, trochę minęło od tamtego doświadczenia ;-)
                • kino.mockba Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 06:36
                  I nic się nie zmieniło, bo dalej jesteś wystraszona.
                  • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 06:38
                    To nie kwestia strachu. Nie będę się na forum wywnętrzać.
            • berta-death Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:21
              Ale regularne badanie partnera już tak. Jak nie ma widocznych oznak choroby to i zakażać nie powinien.
              • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:23
                Haha, pokaż mi faceta, który chętnie biega na badania :) w dodatku to są kosztowne badania.
                • berta-death Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:26
                  Prostytut z ekskluzywnego burdelu za pieniądze klientek będzie się badał, nawet codziennie i codziennie certyfikat przedstawi. Nawet od czołowego lekarza w mieście.
                • berta-death Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 00:41
                  Zerknęłam do googla żeby na własne oczy zobaczyć czego to ta prezerwatywa nie powstrzyma. Łomatko, teraz to co najmniej do końca roku mam abstynencję zapewnioną. A jeszcze marzec się nie skończył.
                  • wielkafuria Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:21
                    to wez stresc, bo mnie sie szukac nie chce :P
                    • berta-death Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:42
                      No wpisz sobie w wyszukiwarkę HPV i zobacz jakie ładne zdjęcia wyjdą. A tych swoich czasoumilaczy to wysyłasz na badania?
            • princess_yo_yo Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 14:56
              tak na serio, rozumiem ze ludzie maja rozne swoje osobiste preferencje, z kazdym facetem z ktorym spalas przechodzilas cala serie badan przed faktem i odczekujac odpowiednia 'karencje' bo nie kazda bakteria czy wirus jest wykrywalny natychmiast? logicznym w takim razie byloby zrobic 1 serie badan i potem nastepna za jakis czas ze wiac pod uwage wszystko co sie moglo stac tuz przed seria nr 1. trudno mi sobie wyobrazic jak zminimalizowac expozycje na wszelkie mikroby w miedzyczasie, jest ich cala masa i seks nie jest wcale potrzebny zeby sie czyms nieprzyjemnym zarazic.
      • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 22:55
        berta-death napisała:

        > Czym się różni pierwsza randka od trzeciej? Ja bym się najbardziej obawiała cho
        > rób wenerycznych i tego, że to jakiś zboczeniec albo seryjny morderca. Abo się
        > kogoś zna na tyle, żeby mu zaufać albo nie. Liczba randek nie ma tu najmniejsze
        > go znaczenia.
        pierwsza randka o trzeciej zazwyczaj różni się wszystkim :)
      • sid.l Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 18:45
        > Ja bym się najbardziej obawiała chorób wenerycznych i tego, że to jakiś zboczeniec albo seryjny morderca.

        Ja jakoś szczególnie tego drugiego. Zwłaszcza, gdyby był to obcy facet, a nie ktoś ze znajomych znajomych.
    • chinski_czosnek Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 22:53
      Nie ma takiej opcji :) Nie dla zasady - nie mam ochoty na seks z kimś kogo nie znam, nie czuję.
    • leniwy_pierog Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 22:55
      Nigdy nie byłam na randce z kimś, kogo wcześniej nie poznałam trochę lepiej:)
    • hothotterviolett Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:22
      Oczywiście. Skąd w innym wypadku miałabym wiedzieć, czy zgadzać się na drugą randkę?
    • sheep2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:25
      jeśli obydwoje na siebie lecimy, chemia jest i najważniejsze - ja mam na to ochotę to oczywiście, że tak!
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:32
        sheep2 napisała:

        > jeśli obydwoje na siebie lecimy, chemia jest i najważniejsze - ja mam na to oc
        > hotę to oczywiście, że tak!


        i idziesz jak ta owieczka na rzeź :)
        • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:34
          jan_hus_na_stosie2 napisał:

          > sheep2 napisała:
          >
          > > jeśli obydwoje na siebie lecimy, chemia jest i najważniejsze - ja mam na
          > to oc
          > > hotę to oczywiście, że tak!
          >
          > nie, najpierw idzie do spowiedzi
          > i idziesz jak ta owieczka na rzeź :)
        • sheep2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:34
          tak właśnie, na rżnięcie niewinnej
          • jan_hus_na_stosie2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:39
            to mało romantyczne :)

            • wielkafuria Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:24
              romantyzm jest przereklamowany.
              a dobre rżnięcie jest na wagę złota.
              • lolcia-olcia Re: Czy Wy naprawdę... 15.03.13, 14:52
                jak jesteś wyposzczony i napalony jak chomik chyba
      • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:40
        sheep2 napisała:

        > jeśli obydwoje na siebie lecimy, chemia jest i najważniejsze - ja mam na to oc
        > hotę to oczywiście, że tak!

        szybka jesteś i odważna - jednym słowem ryzykantka
        • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:41
          A potem będzie przy okazji jakiś badań płacz i zgrzytanie zębów
          • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:42
            dokładnie
            • sheep2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:47
              może wam podesłać odpowiednie info na temat antykoncepcji i zabezpieczeń, bo widzę, że koleżanki zielone w tej dziedzinie
              • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:52
                dziękuję
                moja wiedza jest wystarczająca

                mam po prostu inne zdanie na temat zakończenia randki - pierwszej randki :p
              • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:57
                sheep2 napisała:

                > może wam podesłać odpowiednie info na temat antykoncepcji i zabezpieczeń, bo wi
                > dzę, że koleżanki zielone w tej dziedzinie
                i swojego kolegę
                • sheep2 Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 00:00
                  nie traktuję ludzi przedmiotowo więc kolegi sama musisz sobie poszukać
          • sheep2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:43
            spoko, jestem wyedukowana w tej dziedzinie - antykoncepcji i zabezpieczeń przeciwko chorobom przenoszonym droga płciową
            • jan_hus_na_stosie2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:45
              jesteś jak Samantha ;)

          • leniwy_pierog Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 09:15
            Ale wiesz, że zarazić się można nie tylko na pierwszej randce? Bez różnicy, kiedy uprawiacie seks, jeśli wcześniej nie zdecydujecie się na badania. Niejedna osoba przejechała się na tym, że partner/partnerka to taka sympatyczna, inteligentna, kulturalna i fajna osoba, a tacy przecież nie miewają HIV, ani żadnych innych nieprzyjemnych dolegliwości.
            • triismegistos Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 09:37
              Odnoszę wrażenie, że niektóre panie z tego wątku nigdy nie słyszały o prezerwatywach, za to wyznają wiarę w cudowną moc zaangażowania chroniącego przed zarażeniem...
              • sid.l Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 18:40
                > Odnoszę wrażenie, że niektóre panie z tego wątku nigdy nie słyszały o prezerwatywach,
                > za to wyznają wiarę w cudowną moc zaangażowania chroniącego przed zarażeniem...

                Nie tylko w tym wątku tak jest, ale w ogóle w życiu. A później taka jest zdziwiona, bo przecież sypiała tylko ze swoim facetem.
              • princess_yo_yo Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 18:50
                wiara ma to do siebie ze nie musi isc w parze z rzeczywistoscia, i nie musi tez brac pod uwage tego ze regularne badania moga co najwyzej pomoc w leczeniu bo na profilaktyke w wiekszosci przypadkow jest juz za pozno...
                wiara w jednorazowe badanie jest jeszcze bardziej zludna niestety.
                • sid.l Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 18:54
                  > wiara w jednorazowe badanie jest jeszcze bardziej zludna niestety.

                  Czy to się tyczy wszelakich badań i dowodzi, że badać się nie warto?:)
                  Cudów nie ma, ale lepiej uważać bardziej, niż mniej.
                  • princess_yo_yo Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 21:48
                    oczywiscie ze badac sie warto, I dotyczy to nie tylko chorob wenerycznych ale trzeba sobie zdawac sprawe ze skutecznosci badan profilaktycznych jak tez mechanizmow rozprzestrzeniania roznych chorob I ryzyka w roznych kontekstach.

                    biorac pod uwage poziom skoncentrowania na swoim zdrowiu I przerazenia 'mikrobami' + dosc nieadekwatne podejscie do rzeczywistego ryzyka u niektorych forumek w polaczeniu z wiara ze 3 lub 10 randka I poddanie sie badaniom daje poczucie bezpieczenstwa mam wrazenie ze czytam ludzi z rozdwojeniem jazni.
          • princess_yo_yo Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 14:47
            bez ryzyka (w tym wypadku rozumiem ze racjonalnie kontrolowanego przez kondom) nie ma zabawy. dlatego hipohondrycy nie powinni sie bawic w ten sposob.
        • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:43
          u mnie na wsi na takie mówią puszczalskie, ale w mieście pewnie jest inaczej
          • sheep2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:45
            wiesz, ja nie kupczę seksem - jak mam ochotę to się bzyknę nawet i po 10 minutach znajomości.
            • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:49
              Od takich osób jak Ty trzymam się z daleka...
              a co do zieloności - obyś się kiedyś nie przekonała, jak już będzie za późno.
              Śmieszne i żałosne.
              • sheep2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:53
                ochhh....
                a co jest żałosne? świadomość swoich potrzeb i siebie samej czy co?
                • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:55
                  masz rację,
              • sfornarina Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:54
                jeriomina napisała:

                > Od takich osób jak Ty trzymam się z daleka...
                > a co do zieloności - obyś się kiedyś nie przekonała, jak już będzie za późno.
                > Śmieszne i żałosne.

                Mamy pierwszą forumową cnotkę. Która następna?

                Ps. śmieszna jesteś i żałosna. zarazem.
                • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:55
                  Kiepskie wnioski wyciągasz. No ale nie spodziewałam się innych ;-)
            • chinski_czosnek Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:51
              Niesamowicie głębokie doznanie to musi być ;P
            • wielkafuria Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:26
              no to ja czekam do drugiej ewentualnie :P
          • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:46
            wszędzie pewnie tak samo

            pośpiech niewskazany - widać nie dla wszystkich
            • sheep2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:51
              wiesz, ja się nigdy nie wypowiadam kolektywnie, co i Tobie polecam. Jeśli Ty lubisz sobie czekać i odliczać randki, ok, ale nie narzucaj swojego stajla wszystkim dookoła i tym bardziej nie obrażaj
              • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:52
                Nie powinnaś czuć się obrażona, skoro to Twój "stajl" jak powiadasz.
                Wiesz, przychodzą mi dosadniejsze określenia na myśl ale ich nie użyję :)
                • sheep2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:56
                  wiesz, obrażają się tylko służące więc spoko - ja nią nie jestem. może jaśniej - nie oceniaj czyjegoś postępowania.
                  • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:59
                    > - nie oceniaj czyjegoś postępowania.
                    Hahaha. Zabronisz mi?
                    • sheep2 Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 00:02
                      hmm... chciałam Ci tylko podpowiedzieć, że ocenianie jest słabe
                    • dziewczyna_rzeznika Re: Czy Wy naprawdę... 15.03.13, 16:05
                      Zabronić, nie zabroni... Ale czy naprawdę warto?
                  • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 00:11
                    sheep2 napisała:

                    > wiesz, obrażają się tylko służące więc spoko - ja nią nie jestem.

                    widać hrabiowskie pochodzenie masz

                    może jaśniej
                    > - nie oceniaj czyjegoś postępowania.
              • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:54
                tak wolę poczekać....
                nie narzucam nikomu mojego zdania
                i nie obrażam
                • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:58
                  mila2712 napisała:

                  > tak wolę poczekać....
                  > nie narzucam nikomu mojego zdania
                  > i nie obrażam
                  Miluś, przecież Ty mężata i dzieciata jesteś
                  • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 00:02
                    gr.eenka napisał:

                    > mila2712 napisała:
                    >
                    > > tak wolę poczekać....
                    > > nie narzucam nikomu mojego zdania
                    > > i nie obrażam
                    > Miluś, przecież Ty mężata i dzieciata jesteś
                    W życiu nie tylko pory roku się zmieniają :/
                    • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 00:04
                      pieprzyć takie życie
                      • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 00:06
                        Oj długo by opowiadać
                  • mila2712 Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 00:04
                    Jak to powiadają: podwójnie skreślona
                    • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 00:07
                      mila2712 napisała:

                      > Jak to powiadają: podwójnie skreślona
                      nie znam wszystkich powiedzonek
                      • justin.timberlake Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 01:30
                        ja znam
          • leniwy_pierog Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 09:18
            A jak mówicie na facetów uprawiających seks na pierwszej randce? Pewnie "prawdziwy mężczyzna"
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:41
      a ja znalazłem piosenkę o jeriominie :)
      www.youtube.com/watch?v=kcaclcZrRao
      • gr.eenka Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:44
        jedna marnie skończyła
      • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:46
        Jasiu, ja gram na skrzypcach. Reszta się zgadza :)
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:48
          w sumie skrzypce to taka mniejsza wiolonczela, przynajmniej na moje niefachowe oko ;)
          • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 13.03.13, 23:50
            Rodzina ta sama ;-)
    • allatatevi1 Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 00:05
      To zależało od sytuacji.
      Jak kogoś znałam pobieżnie, np. po jednej imprezie to oczywiście nie.
      Musiało być parę kaw itd.

      Ale jak się umawiałam z facetem, którego i tak już parę miesięcy znałam, widywałam codziennie, np. byliśmy w tej samej paczce znajomych, to tak, bez problemu.
      • justin.timberlake Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 01:32
        czy kierowca tramwaja tez sie lapie do tych znajomych co moga liczyc na numerek?
        • allatatevi1 Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 01:49
          minasz?
          czy inny nasz forumowy macho się tak sfrustrował, że aż nowy nick sobie założył?
          • justin.timberlake Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 01:53
            allatatevi1 napisała:

            > minasz?

            niki?
    • nie.mam.20 kuj zelazo poki gorace :-{) 14.03.13, 00:28
      nie potwierdzam, nie zaprzeczam - jak sie uklada, to czemu nie?
      Bo sie forumowe ciocie zgorsza?

      ps - jak sie dalo, bralem na pierwszej randce, nie jestem przesadny.
    • fiigo-fago Wskazane byście brały ;) 14.03.13, 01:18
      Kilka razy mi się zdarzyło iść do łózka na takiej pierwszej randce. I faktycznie kilka panien nie założyło takiego scenariusza, i potem się wstydziły że maszynka do golenia nie była w użyciu od jakiegoś czasu. :D
      • kochanic.a.francuza Re: Wskazane byście brały ;) 14.03.13, 14:40
        Ale co, jakos odczucia gorsze z paroma wlosami na krzyz?
        • fiigo-fago Re: Wskazane byście brały ;) 14.03.13, 20:26
          kochanic.a.francuza napisała:
          > Ale co, jakos odczucia gorsze z paroma wlosami na krzyz?

          Fizyczne może i nie gorsze, ale ja mam bardzo mocno rozwinięty zmysł estetyczny. I dla mnie seks to nie tylko zwyczajna kopulacja, ale symfonia zmysłów. To tak jak by na koncert wiolonczelowy przyszedł dodatkowo dziad z bałałajką i zaczął na niej przeraźliwie rzępolić fałszując. Koncert dalej byłby koncertem, ale łyżka dziegciu jednak potrafi zepsuć beczkę miodku. ;)
    • sumire Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 07:25
      mało tego. kiedyś zaciągnęłam do domu faceta poznanego trzy godziny wcześniej.
      minęło właśnie pięć lat od tamtej pory - nadal jesteśmy razem.

      ogólnie rzecz biorąc, w młodości różne rzeczy się zdarzały, mniej i bardziej głupie, ale to wszystko miało jeden plus - oduczyłam się oceniać ludzi przez pryzmat takich zachowań.
    • triismegistos Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 07:52
      Tak, serio i naprawdę. Wybacz uszczypliwość, ale uważam, że bzykanie na pierwszej randce, pod warunkiem że masz na nie ochotę i nie oczekujesz bók wi czego jest zdrowsze niż regularne pukanie się z facetem, do którego się bez wzajemności wzdycha.
      • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 12:24
        Przegięłaś z tą wycieczką osobistą. Ale rozumiem Twoje motywy :) Jakoś trzeba się odgryźć, skoro w głębi ducha się czuje, że się jest ... no dobra, powstrzymam się :)
        • triismegistos Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 12:30
          Że się jest kim? Śmiało jerionimo, nie krępuj się. Śmieszy mnie twoja zasadniczość w tym temacie.
          Lubię seks, zdarzają mi się i one night standy, i "przyjaźnie z bonusem", natomiast idiotycznym dla mnie jest utrzymywanie stałej relacji z kimś, kto moich uczuć nie odwzajemnia.
          Jeśli ze swoimi zranionymi uczuciami poczujesz się lepiej nazywając mnie dosadnymi słowy to proszę bardzo, nie żałuj sobie :)
          • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 12:37
            Twoje posty to kolejny dowód na to, że choćby się swoją sytuację opisało w milionach szczegółów to i tak zawsze jakiś procent forum jej nie zrozumie. Nie Ty się spotykałaś przez ostatni rok z facetem, z którym ja się spotykałam i nie Ty wiesz, jak to do końca wyglądało i nie Ty wiesz, co mnie skłoniło tak naprawdę do zakończenia jej. Ale za to widzę, że sprawia Ci wielką frajdę wytykanie mi tej historii, chociaż jej tak naprawdę nie znasz, akurat w tym wątku nie związanej kompletnie z tematem. Gdybyś była naprawdę mądrą, dojrzałą i wyzwoloną osobą, za jaką chcesz na tym forum uchodzić, to odczepiłabyś się ode mnie i od moich spraw, zwisałoby Ci to. Ja nie łażę za Tobą po wątkach i nie wypisuję, jaką musiałaś być osobą niespełna rozumu, skoro zadawałaś się ze złodziejami którzy potrafią przylać Ci w mordę. Naprawdę chcesz kontynuować dyskusję na tym poziomie?
            • sfornarina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 12:45
              Jak ja Cię nie lubię.

              Jesteś jedną z najbardziej aroganckich bufonowatych bab, jakie bywają na tym forum. Święta nieskalana, której się wydaje, że skoro umie grać na skrzypcach (co w każdym wątku podkreślasz), to może całemu światu dyktować, jak mają żyć.

              Ps. Wolę fortepian. I też umiem grać.
              • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 12:46
                sfornarina napisał(a):

                > Jak ja Cię nie lubię.

                To masz problem.

                >
                > Jesteś jedną z najbardziej aroganckich bufonowatych bab, jakie bywają na tym fo
                > rum. Święta nieskalana, której się wydaje, że skoro umie grać na skrzypcach (co
                > w każdym wątku podkreślasz), to może całemu światu dyktować, jak mają żyć.
                >
                > Ps. Wolę fortepian. I też umiem grać.

                Ojej, ajej.
                • sfornarina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 12:50
                  > > Jak ja Cię nie lubię.
                  >
                  > To masz problem.

                  Raczej odwrotnie. Zauważyłam, że większość tutaj cię nie lubi.
                  • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 12:59
                    Ja zauważyłam odwrotną tendencję, zresztą nie zależy mi szczególnie na sympatii bądź antypatii bliżej nieokreślonych literek w internecie :) Internetowe fora to nie miejsce na szukanie przyjaciół, śmieszna jesteś z tymi swoimi emocjami "lubię", "nie lubię" - poziom przedszkola :)
                    • triismegistos Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:03
                      Jeśli zauważyłaś odwrotną tendencję to chyba masz skłonności do samooszukiwania się.
                      • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:09
                        Ach, jej, no i co jeszcze wymyślisz? :)
                      • kochanic.a.francuza Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 14:43
                        Ja tam lubie jeriomine. Wcale sie ona nie oszukuje.
                        • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 15:11
                          Merci.
                          Tak czy owak argumenty w stylu "nikt Cię tu nie lubi" świadczą o wysooookim poziomie argumentującego :D :D :D
                          • triismegistos Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 15:33
                            Aż się boje zapytać o czym świadczą argumenty w rodzaju "ziew", albo "bo twój wspólokator był złodziejem".
                            A propos tego ostatniego, śpieszę poinformować, że mam teraz sąsiadkę jehowitkę. Będzie nam wszystkim bardzo wesoło, jak użyjesz tego w jakiejś dyskusji w ramach miażdżącego argumentu.
                            • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 15:35
                              Znów pokazujesz swój poziom, skoro nawet nie potrafisz prawidłowo napisać nazwy innego wyznania.
                              I to Twoje pluralis maiestatis... :D
                              Jak dotąd to mnie jest wesoło, gdy czytam Twoje posty :)
                              • triismegistos Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 15:39
                                Widzę, że samooszukiwanie się masz we krwi :D
                                • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 15:41
                                  Hm, nie przypominam sobie, żebym jakiekolwiek posty tutaj pisała swoją krwią :D
                    • sfornarina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:03
                      > Ja zauważyłam odwrotną tendencję, zresztą nie zależy mi szczególnie na sympatii
                      > bądź antypatii bliżej nieokreślonych literek w internecie :)

                      Och, przepraszam, na uznaniu Tobie tylko zależy. Przecież nie każdy gra na skrzypcach!

                      Nie masz pojęcia, kto siedzi na tym forum i czym ludzie się zajmują. Spróbuj jednak swoim ograniczonym (nawet jeśli dość elokwentnym) rozumkiem pojąć, że są tu i lepiej od Ciebie wykształceni, i odnoszący większe sukcesy, i lepiej radzący sobie w życiu osobistym.
                      Naprawdę nie ma potrzeby innym dyktować, jak mają żyć.
                      • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:08
                        Ludzie naprawdę wielcy, odnoszący sukcesy i taaacy meeega spełnieni nie odczuwają zwykle potrzeby krzyczeć o tym na forum :D
                        Bardzo jesteś wiarygodna :D :D :D
                        I kompleksy masz straszne...
                        • sfornarina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:10
                          > Ludzie naprawdę wielcy, odnoszący sukcesy i taaacy meeega spełnieni nie odczuwa
                          > ją zwykle potrzeby krzyczeć o tym na forum :D

                          Jaka piękna autoironia :D
                          Mało kto krzyczy tu o swoich sukcesach tak głośno, jak ty.
                          • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:13
                            Uważasz że przyznanie się do tego, jakie się ma wykształcenie zawodowe jest krzyczeniem o sukcesach?
                            Nie no, robisz się coraz zabawniejsza :D
                            • sfornarina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:17
                              > Nie no, robisz się coraz zabawniejsza :D

                              Lepiej być zabawnym niż śmiesznym.
                              EOT
                              • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:18
                                No wreszcie się poddałaś :D
            • triismegistos Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 12:48
              Ale dlaczego tak boli cię, że ktoś pobieżnie ocenia twoją sytuację, skoro uparcie prezentuje płytki osąd różnych spraw? Trochę konsekwencji moja droga :D
              Ps. Nie przypominam sobie, żebym łaziła za tobą po różnych wątkach.
        • kino.mockba Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:30
          jeriomina napisała:

          > Przegięłaś z tą wycieczką osobistą. Ale rozumiem Twoje motywy :) Jakoś trzeba s
          > ię odgryźć, skoro w głębi ducha się czuje, że się jest ... no dobra, powstrzyma
          > m się :)

          Dziewczyno, nie piernicz głupot. Nic się u ciebie nie zmieniło, dalej jesteś cnotką niewydymką, nawet bez uzewnętrzniania się na forum.

          Założę się, że pisząc tego posta zarumieniłaś się i zawstydziłaś szukając odpowiedniego słowa, a potem urosłaś we własnych oczach, bo przypomniałaś sobie swoje zasady moralne.
          • sfornarina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:34
            <like>
          • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:34
            kino.mockba napisał(a):

            > jeriomina napisała:
            >
            > > Przegięłaś z tą wycieczką osobistą. Ale rozumiem Twoje motywy :) Jakoś tr
            > zeba s
            > > ię odgryźć, skoro w głębi ducha się czuje, że się jest ... no dobra, pows
            > trzyma
            > > m się :)
            >
            > Dziewczyno, nie piernicz głupot. Nic się u ciebie nie zmieniło, dalej jesteś cn
            > otką niewydymką, nawet bez uzewnętrzniania się na forum.
            >
            > Założę się, że pisząc tego posta zarumieniłaś się i zawstydziłaś szukając odpow
            > iedniego słowa, a potem urosłaś we własnych oczach, bo przypomniałaś sobie swoj
            > e zasady moralne.

            ???
            chyba mnie z kimś mylisz :)
            • kino.mockba Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 14:54
              jeriomina napisała:

              > ???
              > chyba mnie z kimś mylisz :)
              >

              Czy ty naprawdę musisz wszystko utrudniać?

              Re: Czy Wy naprawdę...
              kino.mockba 13.03.13, 23:11 Odpowiedz
              jeriomina napisała:

              > A wiesz berto że przed HPV nawet guma nie chroni?

              Jak na osobę, która zaczyna życie seksualne od małżeństwa jesteś niesamowicie nastraszona przez weneryczną propagandę.
              • jeriomina Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 15:08
                Rozumiem, że poprzez zacytowanie naszej korespondencji chcesz mi udowodnić, że prawidłowo intepretujesz, co mam na myśli. Przykro mi, nie udało się.
                W każdym razie określenie cnotka-niewydymka na pewno do mnie nie pasuje. Bo jest określeniem postawy skrajnej. Skrajności mnie drażnią, bo świadczą o fanatyzmie :)
    • konikmorski1976 Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 08:20
      Po pierwsze NIGDY nie umówiłabym się z kolesiem z portalu randkowego, to już chyba trzeba być desperatką. Poznanego przez pracę czy znajomych zaciągnęłabym do łóżka gdyby mi się podobał nawet w połowie pierwszej randki. Dorośli ludzie umawiają się żeby uprawiać seks, a nie pitolić o księżycu.Do kina i na kolację można pójśc potem:)
      • triismegistos Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 08:27
        Tak z ciekawości, dlaczego masz takie zdanie o portalach randkowych?
    • tanebo Stawiam piwo 14.03.13, 09:43
      pierwszej która nie da sobie poczochrać mu bobra!
      • kino.mockba Re: Stawiam piwo 14.03.13, 09:50
        Przecież to jakiś gó...arz! I piszę to ja, małolata.
      • gr.eenka Re: Stawiam piwo 14.03.13, 09:50
        tanebo napisał:

        >
        > pierwszej która nie da sobie poczochrać mu bobra!

        to by była pedofilia, przecież to dzieciak
        • gr.eenka Re: Stawiam piwo 14.03.13, 09:51
          może być Okocim
          • tanebo Re: Stawiam piwo 14.03.13, 09:55
            Nie ma lekko. Musisz długo pościć, tak przystojnego sobie znaleźć, zaprosić na randkę, i nie przespać się z nim. Dowodem niech będzie taśma filmowa.
            • gr.eenka Re: Stawiam piwo 14.03.13, 13:25
              tanebo napisał:

              > Nie ma lekko. Musisz długo pościć, tak przystojnego sobie znaleźć, zaprosić na
              > randkę, i nie przespać się z nim. Dowodem niech będzie taśma filmowa.
              chrzanić facetów, sama sobie kupię piwo
    • twojabogini Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 11:44
      Spotkałam w przeszłości paru mężczyzn, z którymi po prostu połączyła mnie namiętność. Randek jako takich nie było. Ogólnie randki jako wstęp do seksu to dość dziwaczny wymysł. Albo z kimś chce iść do łóżka, albo do kina, restauracji, opery.

      Aktualnie jeśli idę na randkę, to absolutnie nie po to, żeby mieć seks, tylko po to, żeby miło spędzić czas. Jeśli mamy ochotę na seks, zostajemy z mężem w domu, albo udajemy się tam gdzie mamy ochotę go mieć.
      • justin.timberlake Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 16:10
        Chodzisz na randki a maz Cie blogoslawi przy drzwiach?
    • twojabogini prezerwatywy 14.03.13, 11:55
      Ze zdumieniem czytam, że spora część forumowiczek, które dotąd uważałam za światłe, sądzi, że na choroby weneryczne cierpią tylko kompletnie obcy i niesympatyczni mężczyźni. A jeśli pan stanie się już znany (po przepisowej ilości randek) i okaże się miły i zacznie się rodzić jakiś rodzaj więzi - będzie to gwarancją jego zdrowia.
      Co do prezerwatyw - nie ma stuprocentowej ochrony przed choróbskami. Ale prezerwatywa zmniejsza ryzyko zakażenia większością z nich, tych najgroźniejszych. Ktoś tu podniósł argument, że nie chroni przed HPV. Tak z ręką na sercu, ile pań wie, czy ich stały partner, a nawet małżonek jest nosicielem HPV?
      Podstawowa ochroną jest wykonywanie badań. Rzadko zdarza się tak wielka namiętność, że nie można poczekać paru godzin na wyniki. Zwłaszcza jeśli w międzyczasie jeszcze się randkuje i nie wychodzi poza fazę miziania.
      Gdy trafia się namiętność taka, że "do łóżka" trzeba pójść już (a się zdarza) - pozostaje szybkie szacowanie ryzyka i prezerwatywa właśnie. Przy czym uważam, że osoby w stałych związkach nie powinny tak się dawać ponosić emocjom - bo w razie czego ryzykują nie tylko swoim zdrowiem. Zatem jeśli kochanek - to przebadany i w prezerwatywie.


      • jeriomina Re: prezerwatywy 14.03.13, 12:26
        twojabogini napisała:

        > Ze zdumieniem czytam, że spora część forumowiczek, które dotąd uważałam za świa
        > tłe, sądzi, że na choroby weneryczne cierpią tylko kompletnie obcy i niesympaty
        > czni mężczyźni. A jeśli pan stanie się już znany (po przepisowej ilości randek)
        > i okaże się miły i zacznie się rodzić jakiś rodzaj więzi - będzie to gwarancją
        > jego zdrowia.

        Dokładnie tak samo uważam - nikomu nie można wierzyć, nawet jeśli się go bardzo lubi, to raz. A dwa, że naprawdę większośc z tych chorób często męzczyznom żadnych objawów nie daje.
      • berta-death Re: prezerwatywy 14.03.13, 13:09
        W fazie miziania też się można zarazić. Większość chorób wenerycznych to jednak przypadłości dermatologiczne. Żeby się ich ustrzec, to trzeba by chyba używać prezerwatyw takich jakie w nagiej broni mieli.

        Jako, że poczułam się wywołana do tablicy, bo też pisałam o korzyściach lepszego poznania się, to śpieszę wyjaśnić, że chodziło mi o to, żeby delikwent był kimś z grona wspólnych znajomych. Czyli, żebym chociaż plotek na jego temat miała szansę wysłuchać. A takie rzeczy czy ktoś jest poukładany i całe życie miał jedną partnerkę, również spokojną poukładaną osobę, czy imprezowicz zaliczający po kilka panien w każdej knajpie, zazwyczaj znajomi wiedzą. Podobnie jak to co to za osoba w ogóle jest, czy nie jaki zbok, psychopata czy ktokolwiek od kogo lepiej trzymać się z daleka. Owszem, zdarza się, że nawet najbliższa rodzina nie wie, że ktoś podwójne życie prowadzi, ale to są rzadkie przypadki. Można jakieś paskudztwo złapać przypadkowo, nawet od stałej partnerki a nawet na basenie jak się ma pecha, natomiast też trzeba brać pod uwagę rachunek prawdopodobieństwa. W końcu i zwykłe podanie ręki komuś może się skończyć zakażeniem czymś obrzydliwym. Pod tym względem to wszyscy biznesmeni ryzykują.
    • fuzja.jadrowa Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 12:26
      Nie wsiadlabym do samochodu, nie zostalabym sam na sam z calkiem obcym mi czlowiekiem, nie mowiac o zakonczeniu pierwszego spotkania w lozku. Balabym sie, ze mnie zaciuka i zakopie w lesie.

      • triismegistos Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 12:31
        Nie mów, że nigdy w życiu nie jechałaś taksówką?
        • fuzja.jadrowa Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 12:34
          Mam sprawdzonego szofera.
        • kalllka Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 12:40
          kto ci taki ladny i sprawny metronom zrobil traszka?
        • berta-death Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:15
          To chyba nie to samo, zwłaszcza jak jest to radio taxi. Trudniej kogoś utłuc i zakopać w lesie, skoro są świadkowie, że zabrało się tego kogoś na przejażdżkę. Facet poznany w sieci czy knajpie jest kompletnie obcy i anonimowy. Chyba, że jesteś tak nowoczesna i otwarta, że wszem i wobec głosisz z kim, gdzie i po co idziesz.
      • sumire Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 12:43
        większości gwałtów i morderstw nie popełniają nieznajomi, więc... :) acz obawę rozumiem - po upływie kilku(nastu) lat od epoki dużego wyluzowania łapię się czasem za głowę, gdy wspominam, co robiłam. z drugiej strony nieszczególnie tego żałuję, bo potrafię wyobrazić sobie większe niebezpieczeństwa i grzechy niż chędożenie na pierwszej randce (albo i bez randki).
    • jeriomina Jeszcze dodam... 14.03.13, 13:34
      Zakładając ten wątek zadałam zaledwie pytanie.
      Tak, ja jestem inna. Uważam, że to kwestia zasad, szacunku do samej siebie, także ostrożności i mam prawo tak uważać. Za coś, co powinno być docenione jako wartość sama w sobie, posypały się gromy :) (inna rzecz, że zabawne są te oburzające się wirtualne literki). Drogie forumowiczki, jeśli jesteście takie ach och przekonane, że nie robicie nic złego ani godnego potępienia, decydując o swoim ciele zawsze i wszędzie, co dotyczy również rozkładania nóg na pierwszej randce, to czemu tak się strasznie oburzacie na kogoś, kto robi inaczej niż Wy? Czemu tak głośno krzyczycie? :) Odpowiedzcie sobie na to pytanie ale uczciwie... :)
      Ja tam się nie oburzam na Was, obojętne mi Wasze zdrowie i Wasze inne problemy, zadałam to pytanie z ciekawości czystej :)
      No i mamy efekty :)
      Mechanika działania forum jak zwykle niezawodna :)
      • triismegistos Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 13:42
        Nie jerionimo, nie oburza mnie, ze nie "rozkładasz nóg" na pierwszej randce, szczerze mówiąc mam w odwłoku na której to w końcu zrobisz.
        To w końcu ty, zakładając wątek, pokazałaś, że cię bolą cudze zachowania godowe.
        Oburza mnie natomiast twoja hipokryzja i wtykanie nosa w czyjeś nierzadko intymne sprawy.
        • jeriomina Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 13:49
          Wtykanie nosa? A od kiedy to odpowiadanie na posty i wątki tworzone na tym forum jest obowiązkowe? Jeśli ktoś się wypowiada w danym wątku, to musi się liczyć z tym, że kto inny to skomentuje. Ty masz prawo komentować subiektywnie moje sprawy, a ja nie mam prawa komentować cudzych, w tym Twoich? Na forum są równi i równiejsi?
          Gdyby zadane przeze mnie pytanie było nie na miejscu, moderacja by je usunęła. Na tym forum działa dość sprawnie.
          Jeszcze raz tłumaczę, nic mnie nie boli, raczej dziwi jeśli w ogóle rusza, wątek na FK najczęściej zakładam z nudów :)
          I jeszcze jedno - gdybyś faktycznie miała w odwłoku, co robię, to byś nie pisała w moich wątkach, nie powoływała się na inne wątki w wątku nie na temat... no sama sobie zaprzeczasz triis.
          • triismegistos Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 14:09
            Cyba przeceniasz ważność swojego tyłka. Mam gdzieś co z nim robisz, a dyskutuje z tobą, bo oburza mnie twoja głupota i hipokryzja.
            I wiesz co, masz rację, odpowiadanie na posty nie jest obowiązkowe. Może na przyszłość zastanów się chwile, zanim wyskrobiesz coś, co cię kompromituje.
            • jeriomina Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 14:11
              Może na prz
              > yszłość zastanów się chwile, zanim wyskrobiesz coś, co cię kompromituje.

              I vice versa.
              Wiesz co to znaczy subiektywny? Polecam się zaznajomić z definicją.
              • triismegistos Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 14:28
                Wiem co znaczy to słowo. I wierzę ci na słowo, że subiektywnie uważasz, że pukanie się z miłości z facetem, który ma cię gdzieś jest wyrazem większego szacunku do siebie samej niż radosne bzykanie na pierwszej randce.
                I doceń proszę, że piszę o seksie wulgarnie. Robię to tylko dla ciebie.
                • jeriomina Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 14:29
                  Nuuuuudy. Ziew.
      • sfornarina Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 13:43
        > Zakładając ten wątek zadałam zaledwie pytanie.

        Jesteś pewna?

        > Drogie forumowiczki, jeśli jesteście takie ach och
        > przekonane, że nie robicie nic złego ani godnego potępienia, decydując o swoim
        > ciele zawsze i wszędzie, co dotyczy również rozkładania nóg na pierwszej randce
        > , to czemu tak się strasznie oburzacie na kogoś, kto robi inaczej niż Wy?

        Początki schizofrenii? Poczytaj własne komentarze (poniżej). Może załapiesz.



        A potem będzie przy okazji jakiś badań płacz i zgrzytanie zębów (przecież łóżko na pierwszej randce = hiv, hpv i kiła w jednym)

        Od takich osób jak Ty trzymam się z daleka...
        a co do zieloności - obyś się kiedyś nie przekonała, jak już będzie za późno.
        Śmieszne i żałosne.
        (komentarz do słów koleżanki, która nie widzi w szybkim bzykaniu niczego złego)

        Nie powinnaś czuć się obrażona, skoro to Twój "stajl" jak powiadasz.
        Wiesz, przychodzą mi dosadniejsze określenia na myśl ale ich nie użyję :)
        (here we go again)
        • jeriomina Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 13:46
          Ty masz jak widzę problem z odróżnieniem czyichś postów od swoich własnych komentarzy, które do nich dodajesz ;-)
          Miałaś już się nie odzywać?
          Ps. Chyba nie rozumiesz określenia cnotka-niewydymka. Polecam słownik slangu, siedząc w UK można zapomnieć prawidłowej polszczyzny.
          • sfornarina Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 13:51
            > Ps. Chyba nie rozumiesz określenia cnotka-niewydymka. Polecam słownik slangu, s
            > iedząc w UK można zapomnieć prawidłowej polszczyzny.

            Nie ja użyłam tego określenia. Coś ci się pomerdało:)
            • jeriomina Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 13:52
              Ale się pod nim podpisałaś, używając facebookowego określenia "like".
              I jeszcze wcześniej gdzieś użyłaś podobnego. Ale zignorowałam Cię wtedy :)
      • sumire Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 14:07
        to ja odpowiem za siebie.
        z szacunkiem do siebie nie mam najmniejszych problemów. z systemem wartości toże - uważam się za dobrego i uczciwego człowieka, uczciwego również wobec siebie. nie chciałabym, żeby ktoś oceniał mnie przez pryzmat tego, co robiłam w zaciszu sypialni, bo uważam, że to wybitnie niemiarodajne i raczej żałosne kryterium. tego rodzaju wątki miewają niestety charakter dość mocno wartościujący i nie bardzo wiem, jaki jest ich cel poza tym właśnie wartościowaniem. bo do czego jest Ci w istocie potrzebna wiedza o tym, czy ktoś idzie do łóżka na pierwszej randce albo nawet i nie na randce?

        nie oburzam się na nikogo, kto uważa inaczej niż ja - to nie jest moja sprawa, jak kto chce, niech czeka i do ślubu. luzik. ale oburzyłabym się bardzo, gdyby ten ktoś pokusił się o ocenianie moich, zgoła innych decyzji w tych sprawach. choć może oburzać się nie warto, bo wielu poznałam takich, co szczycili się żelaznymi zasadami, aż któregoś dnia życie te zasady w bardzo gwałtowny sposób weryfikowało.
        • sfornarina Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 15:53
          > uważam się za dobrego i uczciwego człowieka, uczciwego również wobec siebie
          > . nie chciałabym, żeby ktoś oceniał mnie przez pryzmat tego, co robiłam w zacis
          > zu sypialni, bo uważam, że to wybitnie niemiarodajne i raczej żałosne kryterium

          Podpisuję się pod sumire.

          Zamiast oceniać ludzi po ich łóżkowych zwyczajach, wolę ich mierzyć tym, co własną pracą od podstaw, bez koneksji, osiągnęli.
          • justin.timberlake Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 16:15
            Z punktu widzenia kobiety moze tak ale zdrowy na glowie chlop nie wiaze sie z baba co ja pol wsi mialo.
            Proste zasady funkcjonujace od tysiacleci. I zaklinanie rzeczywistosci nic nie da. Dla wiekszosci normalnych facetow (zauwaz nie pisze wszystkich) ta z bogata przeszloscia bedzie zawsze ta gorsza.
            • sfornarina Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 16:16
              > Z punktu widzenia kobiety moze tak ale zdrowy na glowie chlop nie wiaze sie z b
              > aba co ja pol wsi mialo.

              Hola, mówimy o pójściu do łóżka na pierwszej randce, a nie na sypianiu z każdym, z kim się na randkę pójdzie.
              Mylisz pojęcia.
              • justin.timberlake Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 16:21
                Aha
                To to jak o to idzie to nie mam zastrzezen byle by randka nie byla w kazda sobote.
            • sumire Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 16:31
              a skąd on niby będzie wiedział, co ona w przeszłości robiła? nie ma obowiązku przedstawiania nowym partnerom szczegółowego raportu z kim, ile razy i po której randce człowiek figlował. to raz. dwa - im człowiek starszy, tym bardziej musi liczyć się z faktem, że partner w podobnym wieku będzie miał mniej lub bardziej bogate doświadczenia erotyczne. nieważne, czy to kobieta, czy facet. po trzecie - przeszłość to przeszłość. w codziennym życiu nie ma najmniejszego znaczenia, bo fakt, że ktoś za młodu zmieniał kochanków co drugi dzień zwykle nie przeszkadza w założeniu później rodziny i zapewnianiu jej godziwego bytu. i po czwarte wreszcie - bogate doświadczenie to właściwie plus, i to duży, bo nikt nie rodzi się z olśniewającym talentem erotycznym, człowiek musi się tego uczyć.
              • fuzja.jadrowa Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 17:15
                > i po czwar
                > te wreszcie - bogate doświadczenie to właściwie plus, i to duży, bo nikt nie ro
                > dzi się z olśniewającym talentem erotycznym, człowiek musi się tego uczyć.

                Nie trafia do mnie ten argument. Bogate doswiadczenie wcale nie musi wplywac rozwijajaco na ten "talent". Z zimnej ksiezniczki czy egoistycznego bubka, dzieki czestym numerkom, zrobi sie mistrz ceremonii? Przeciez seks to nie tylko wyuczone techniki.

                Zreszta, nowego partnera i tak musisz nauczyc sie od nowa, zgrac z tym konkretnym. Mozesz uwazac sie za specjalistke w robieniu loda, a nowemu kochankowi ze swoimi nabytymi umiejetnosciami i nawykami nie podpasowac.
                • sumire Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 17:34
                  nie no, jasne, że kiepskiego nastawienia się nie wyleczy, niskiego libido nie napompuje za pomocą częstych figli, a z nowym partnerem dograć się trzeba. ale trening czyni mistrza, jak we wszystkim. poza tym z dogrywaniem się też równie bywa, bo zdarzało się w historii ludzkości niejeden raz, że pierwsze bzykanie ze świeżym kochankiem było o niebo bardziej satysfakcjonujące niż dwusetne z poprzednim. to trochę skomplikowane sprawy są, ale mimo wszystko nikt nie rodzi się genialny w te klocki.
                • sid.l Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 18:47
                  Zgadzam się. A nawet śmiem twierdzić, że np. ktoś po dwóch związkach może być lepszy w te klocki, niż ktoś po 20 partnerach seksualnych.
                • princess_yo_yo Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 18:59
                  to nie dokladnie tak, zgranie jest napewno potrzebne i troche trwa ale jesli zalozymy ze mamy dwoje ludzi o podobnych temperamentach i bez wyraznych dysfunkcji albo specyficznych waskich upodoban jesli chodzi o seks to doswiadczenie pomaga (chociaz stawialabym na jakosc doswiadczenia a nie na ilosc). to nie jest kwestia techniki ale odbioru drugiego czlowieka, bycia otwartym na nowe doswiadczenie, doznania i partnera.
            • sid.l Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 18:44
              > Z punktu widzenia kobiety moze tak ale zdrowy na glowie chlop nie wiaze sie z baba
              > co ja pol wsi mialo.

              Kobity ze wsi uciekają do miast, a na wsiach zostają kawalerowie, którzy mądrzą się przed kolegami, że Kaśki nie chcieli, bo spała ze Zdziśkiem, a Zośki nie chcieli, bo gotowała gorzej niż mamusia.:)
      • good_morning nie wiem, co kto pisze, 14.03.13, 17:28
        bo mi sie nie chce czytac (wiec przeczytalam tylko zalozycielski i ten 'jeszcze dodam' ;)), ale z Twojego wpisu wnioskuje, ze gramy w jednej kapeli - Ty i ja ;) i ze chyba w tej kapeli nie ma zbyt wielu muzykow :D
        poza tym mi obojetne, kto, gdzie i w co pogrywa ;)
      • sid.l Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 18:38
        > Drogie forumowiczki, jeśli jesteście takie ach och przekonane, że nie robicie nic złego ani
        > godnego potępienia, decydując o swoim ciele zawsze i wszędzie, co dotyczy również
        > rozkładania nóg na pierwszej randce, to czemu tak się strasznie oburzacie na kogoś, kto robi
        > inaczej niż Wy?

        Yyy... ale tutaj to chyba opisujesz swoje podejście, a nie twoich interlokutorek?
        Fajnie, ze jesteś pewna swojej postawy. Jeszcze lepiej byłoby, gdybyś była jej na tyle pewna, że nie musiałabyś posiłkować się kimś, kto uważa inaczej, na zasadzie "jestem lepsza, bo tak nie robię". Szacunku do siebie na podstawie zachowań łóżkowych nie skomentuję.:) A to, czy jesteś "inna"... Na tym forum może tak (chociaż cholera wie, pewnie gromada by się uzbierała, plus panowie prawiczkowie), ale w rzeczywistości kobiet myślących jak ty zapewne jest większość. Tak więc do poczucia wyjątkowości musi ci wystarczyć, że jesteś z Krakowa, w którym się urodziłaś. :D
        • kino.mockba Re: Jeszcze dodam... 15.03.13, 08:33
          Post podsumowujący cały wątek:]
      • leniwy_pierog Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 21:47
        Tu nie chodzi o gromy. Po prostu jest kompletnie nielogiczne zakładanie, że seks na pierwszej randce jest bardziej ryzykowny od seksu na dziesiątej randce. Bezpieczeństwo zależy przede wszystkim od zastosowania prezerwatywy oraz wcześniejszych badań. Jesli chcesz uprawiać seks bez zabezpieczenia i nie widziałaś aktualnych badań swojego partnera to seks jest tak samo ryzykowny na pierwszej randce, jak i w noc poślubną.
        Poza tym bardzo wulgarnie i seksistowsko odnosisz się do kobiet, używając określeń w rodzaju "rozkładać nogi". Poza tym ani słowem nie zająkniesz się na temat tego, czy nierozsądni mężczyźni tez są tacy pozbawieni zasad i szacunku do samych siebie, że biorą pod uwagę seks na pierwszej randce. I dlatego to co piszesz wkurza. Także mnie, która ani nigdy nie uprawiała seksu na pierwszej randce, ani nigdy nie była na randce z osobą mało znaną.
        • sheep2 Re: Jeszcze dodam... 14.03.13, 22:31

          "rozkładać nogi" - używając tego określenia autorka dobitnie wskazuje swój stosunek do seksu. nie jest on postrzegany przez nią jako przyjemność, coś co się robi jak ma się ochotę i samej decyduje z kim i kiedy, ale formę zapłaty - poczekasz to ci dam, bo nie jestem łatwa, puszczalska etc.
          Traktuje siebie nie podmiotowo, a przedmiotowo.
          • piataziuta Re: Jeszcze dodam... 15.03.13, 12:57
            > "rozkładać nogi" - używając tego określenia autorka dobitnie wskazuje swój sto
            > sunek do seksu. nie jest on postrzegany przez nią jako przyjemność, coś co się
            > robi jak ma się ochotę i samej decyduje z kim i kiedy, ale formę zapłaty - poc
            > zekasz to ci dam, bo nie jestem łatwa, puszczalska etc.
            > Traktuje siebie nie podmiotowo, a przedmiotowo.

            popieram
      • piataziuta oooj jeriomina... 15.03.13, 12:56
        > Zakładając ten wątek zadałam zaledwie pytanie.
        > Tak, ja jestem inna. Uważam, że to kwestia zasad, szacunku do samej siebie, tak
        > że ostrożności i mam prawo tak uważać. Za coś, co powinno być docenione jako wa
        > rtość sama w sobie, posypały się gromy :) (inna rzecz, że zabawne są te oburzaj
        > ące się wirtualne literki). Drogie forumowiczki, jeśli jesteście takie ach och
        > przekonane, że nie robicie nic złego ani godnego potępienia, decydując o swoim
        > ciele zawsze i wszędzie, co dotyczy również rozkładania nóg na pierwszej randce
        > , to czemu tak się strasznie oburzacie na kogoś, kto robi inaczej niż Wy? Czemu
        > tak głośno krzyczycie? :)

        Zakładając ten wątek zasugerowałaś, że robienie inaczej niż ty jest niewłaściwe i gorszące,
        a w dalszych postach użyłaś określenia "rozkładanie nóg na pierwszej randce" i wymknęło ci się (w personalnych wycieczkach z trismegistos), że tylko dziwki tak robią.

        Tym samym, nie wiadomo skąd i po co określiłaś dziwkami, całą grupę piszących tu niczego niewinnych ci osób, tylko dlatego, że mają inne zdanie niż ty.
        I teraz odwracasz kota ogonem?
        Ty hipokrytko.
    • anus-hka Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 13:55
      przezorny zawsze ubezpieczony - ze tak powiem ;-))
    • kochanic.a.francuza Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 14:37
      Na pierwszej randce to ja tylko obwachuje.
    • light_in_august Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 14:41
      Z zasady nie narzucam sobie żadnych sztucznych nakazów/zakazów/granic. Gdybym miała ochotę pójść do łóżka po pierwszej randce, bo akurat zadziałałaby wielka chemia, miałoby miejsce jakieś szczególne porozumienie, to dlaczego nie? Bo mama/babcia/ksiądz zabronili?? ;)
      Tylko u mnie zawsze było tak, że po tej pierwszej randce od razu wiedziałam, czy jest szansa na związek i jeśli była, to miałam poczucie, że mogę iść na całość (i summa summarum zawsze w takich przypadkach faktycznie kończyło się dłuższym związkiem, więc moje przeczucia się sprawdzały).
      Czyli podsumowując - mogę iść do łóżka od razu, jeśli wiem, że jest szansa na dłuższą, stałą znajomość. Jednorazowe wyskoki raczej nigdy mnie nie interesowały...
    • stephanie.plum Re: Czy Wy naprawdę... 14.03.13, 16:04
      gdyby na pierwszej randce odpracował zaręczyny i ślub, to tak.
      :~P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka