Szacunek do ciała

02.05.13, 21:18
tzw. oczywiście, wyrażający się czasem upływającym od poznania mężczyzny do jego zawleczenia za włosy do łóżka.

ile musi upłynąć, żeby nikt "normalny" nie posądził o brak szacunku?

tak pytam orientacyjnie, bo zaczęłam odliczać i nie wiem, kiedy przestać.
    • eat.clitoristwood Daj mu zaczerpnąć powietrza, 02.05.13, 21:23
      coby nie zszedł zanim dojdzie, wystarczy.
    • facettt Szacunek do ciała i ducha 02.05.13, 21:23
      Ty wpadnij na "moje foro" - "kochanki"
      tam sie przekonasz - ze gdy orkiestra gra - to nigdy nie jest ani za pozno - ani za wczesnie.
    • alpepe Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 21:28
      six_a, kocham CIĘ!!!
      Ale ty to wiesz.
      • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 09:23
        bo tylko Ty mnie rozumiesz
        całuski :)
        • iwonamarta83 Re: Szacunek do ciała 08.05.13, 12:44
          ja Ciebie też rozumiem
          czekałam miesiąc od poznania
          ale wyszłam z obiegu rok temu, i w sumie teraz też nie wiedziałam jak to jest w tych czasach, bo wcześniej taki dylemat miałam pare lat temu, w sumie wtedy tego dylematu nie miałam, :D
    • mila2712 Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 21:29
      six_a napisała:

      > tzw. oczywiście, wyrażający się czasem upływającym od poznania mężczyzny do jeg
      > o zawleczenia za włosy do łóżka.
      >
      > ile musi upłynąć, żeby nikt "normalny" nie posądził o brak szacunku?
      >
      > tak pytam orientacyjnie, bo zaczęłam odliczać i nie wiem, kiedy przestać.

      Trudno określić.
      Jedna osoba powie że już na pierwszym spotkaniu inna że po 5 a jeszcze inna że po 10...
      • six_a Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 21:37
        > Jedna osoba powie że już na pierwszym spotkaniu inna że po 5 a jeszcze inna że
        > po 10...

        a ty co powiesz? bo z oceną szanowania się innych chyba nie miałaś problemu?
        • mila2712 Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 21:41
          six_a napisała:

          > > Jedna osoba powie że już na pierwszym spotkaniu inna że po 5 a jeszcze in
          > na że
          > > po 10...
          >
          > a ty co powiesz? bo z oceną szanowania się innych chyba nie miałaś problemu?

          Tak nie miałam. Według mnie po kliku spotkaniach...

          Każdy ma prawo do własnego zdania
        • gree.nka Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 22:28
          six_a napisała:

          > > Jedna osoba powie że już na pierwszym spotkaniu inna że po 5 a jeszcze in
          > na że
          > > po 10...
          >
          > a ty co powiesz? bo z oceną szanowania się innych chyba nie miałaś problemu?
          >
          a jeśli się kogoś zna tak ok kilka lat to kiedy?
          • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 10:22
            > a jeśli się kogoś zna tak ok kilka lat to kiedy?
            to jest szczególnie skomplikowany przypadek, myślę, że bez zgody kurii się nie obejdzie.
            • gree.nka Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 10:30
              six_a napisała:

              > > a jeśli się kogoś zna tak ok kilka lat to kiedy?
              > to jest szczególnie skomplikowany przypadek, myślę, że bez zgody kurii się nie
              > obejdzie.
              >
              raczej sprawa uległa przedawnieniu.
    • znana.jako.ggigus Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 21:31
      np: 7 lat, 7 miesiecy, 17 dni, 67 minut i 7 sekund.
      Sa ludzie, co sie b. szybko poznali i sie trzymaja, sa i stratedzy, co to wyliczali, a kiedy pani wypada, zeby nie bylo ze za latwa, ani ze za trudna, oziebla znaczy sie, nie wiadomo, do gorsze. Puszczalska czy cnotka niewydymka, wieczne rozterki tych, co sie zajmuja zyciem innych. Albo kiedy pan ma wolna chate od zony, tez by jakos trzeba wyliczyc, zeby nie bylo wpadki i mimo starannosci sie rozpadlo.
      Regul nie ma. Stosunki miedzyludzkie to nie jakas matma.
    • vandikia Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 21:57
      w pewnym wieku to po pierwszej randce też wypada :)))
      wyłącz mózg włącz emocje i miłego baraszkowania :)
    • vandikia Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 21:59
      i idąc tokiem. kto to ten "normalny" i co Cię obchodzi co kto myśli, no błagammm
      • six_a Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 22:22
        a nie, mnie wogle:)
        tak się zastanawiam, po co mieszać jakiś szacunek do sytuacji, w których ani nie robi się nic nielegalnego, ani nic nagannego. takie tam sztuczne wyznaczanie granic przyzwoitości;)
        • eat.clitoristwood Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 22:32
          six_a napisała:
          > a nie, mnie wogle:) (...)

          No, teraz to kręcisz, jak ten gruby śruby. ;P
          Poco ftenczas wontek zakuadauaś?
          • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 10:20
            > Poco ftenczas wontek zakuadauaś?
            bo on żaluzyjny jest ten wątek:)
        • vandikia Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 23:13
          no właśnie, weź te wszystkie z góry narzucone teksty wywal w kąt i baw się dobrze, nie przegap :)
          • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 10:21
            > i baw się dobrze, nie przegap :)
            prosz mię nie pospieszać, dopiero jestem przy teorii:)
          • kochanic.a.francuza Re: Szacunek do ciała 04.05.13, 08:16
            A to siksa zakochala sie? I bedzie seks za przyzwoitym razem???
            No, to znikna wszystkie "ciete riposty". Siksa bedzie teraz nadawac a'la Zetka.
            Hi, hi. Co to sie porobilo...:)))
    • stephanie.plum Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 22:30
      ale czyj szacunek i do jakiego ciała?
      • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 09:27
        naród nie czyta, krytyk ma rację;)

        forum.gazeta.pl/forum/w,16,144244929,144244929,Zachowanie_kobiety_po_wspolnej_nocy.html
    • tycho99 Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 22:55
      ja swój szacunek do ciała wyrażam poprzez codzienną gimnastykę i ablucje
      • eat.clitoristwood Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 23:06
        tycho99 napisał:
        > ja swój szacunek do ciała wyrażam poprzez codzienną gimnastykę i ablucje

        Ja dodatkowo, lewatywę, cotygodniową.

        Dobrze jest też intensywnie opróżniać przewody moczowe, wyciskaniem przez przesuwanie.
        • mila2712 Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 23:09
          eat.clitoristwood napisał:

          > tycho99 napisał:
          > > ja swój szacunek do ciała wyrażam poprzez codzienną gimnastykę i ablucje
          >
          > Ja dodatkowo, lewatywę, cotygodniową.
          o.O
          I tak spokojnie o tym piszesz :p
          > Dobrze jest też intensywnie opróżniać przewody moczowe, wyciskaniem przez przes
          > uwanie.
          już bardziej obrazowo nie dało rady ? ( hahahahahhahaahha )
        • magadanskaya Re: Szacunek do ciała 05.05.13, 15:08
          matkojedyna ;D ;*
      • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 12:13
        > ja swój szacunek do ciała wyrażam poprzez codzienną gimnastykę i ablucje
        bardzo zacnie, brawo.
        ja jeszcze klękam przed sobą z szacunku, ale nie wiem, czy należy głośno o tym pisać.
    • gree.nka Re: Szacunek do siebie 02.05.13, 22:58
      szacunek do ciała to y nie podskoczyć powyżej tyłka
      • mila2712 Re: Szacunek do siebie 02.05.13, 23:00
        gree.nka napisała:

        > szacunek do ciała to y nie podskoczyć powyżej tyłka
        jak mozna podskoczyć powyżej tyłka ?
        • eat.clitoristwood Re: Szacunek do siebie 02.05.13, 23:10
          mila2712 napisała:
          > jak mozna podskoczyć powyżej tyłka ?

          Młynarski śpiewał, że nie można.
          Ale on myślał o swojej.
          Wyżej cudzej można, jak najbardziej.
          Wyżej swojej wymaga ćwiczeń, intensywnej jogi połączonej z różańcem bolesnym.
          • mila2712 Re: Szacunek do siebie 02.05.13, 23:14
            eat.clitoristwood napisał:

            > mila2712 napisała:
            > > jak mozna podskoczyć powyżej tyłka ?
            >
            > Młynarski śpiewał, że nie można.
            > Ale on myślał o swojej.
            > Wyżej cudzej można, jak najbardziej.
            > Wyżej swojej wymaga ćwiczeń, intensywnej jogi połączonej z różańcem bolesnym.

            I co próbowałeś ?
            hahahahahahahahah
            Umiesz poprawić kobiecie humor :)
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: Szacunek do siebie 03.05.13, 02:48
              Eat umie, ale, tak się złośiliwiąc ciut, łatwiej taką kobietę rozbawić, co z przenośniami jest na bakier;>
        • gree.nka Re: Szacunek do siebie 03.05.13, 03:18
          mila2712 napisała:

          > gree.nka napisała:
          >
          > > szacunek do ciała to y nie podskoczyć powyżej tyłka
          > jak mozna podskoczyć powyżej tyłka ?

          chodzi o to że bez względu na wysilek - się nie da
    • berta-death Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 23:11
      Z godzinkę to by jednak wypadało w knajpce przy piwku albo kawie posiedzieć. Inaczej to pomyślą, że jesteś łatwa i dajesz od ręki niczym tirówka.
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 23:13
      > tzw. oczywiście, wyrażający się czasem upływającym od poznania mężczyzny do jego
      > zawleczenia za włosy do łóżka.

      Według mnie ze 2-3 miesiące, ale ja jestem dosyć staroświecki plus się nie znam, ponieważ posiadłem dotychczas jedynie dwie kobiety, choć lat kończę niebawem już dwadzieścia dziewięć (to sporo).

      Co do wspomnianych kobiet: obie były ładne, w tym jedna bardzo. Ta bardzo jest obecnie związana z lekarzem, a ta po prostu ładna z prawnikiem. Efekt jest taki, że obecnie nienawidzę lekarzy, prawników i ładnych kobiet, zwłaszcza bardzo.

      PS W następnym wcieleniu chciałbym być tym szczęściarzem, dla którego Six_a tak nerwowo odlicza. I jak się zdaje, nie jestem w tym osamotniony. Spodziewam się, że to mężczyzna co się zowie, pierwsza klasa. :)
      • thelma333.3 Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 20:18
        hehe, na tym forum to jestes nowka nie smigana
    • lacido Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 23:14
      myślałam, że o zdrowym żywieniu będzie :)
      • eat.clitoristwood Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 23:37
        lacido napisała:
        > myślałam, że o zdrowym żywieniu będzie :)

        W pewnym sensie jest, o zdrowym żywieniu zmysłów. :)
    • minasz Re: Szacunek do ciała 02.05.13, 23:22
      nie wiem sixa ile masz lat ale ja to bym go szybko do tego łózka zaciagał jak mu stoi
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 02:53
      ja tam nie mam głowy do liczb;) zawsze mi się mylą dni, tygodnie, sekundy, lata - ale zawsze źle
    • volupte Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 08:45
      Nie bierzesz pod uwagę że facet moze sie szanować? Wielu uważa ze ch....na smietniku nie znaleźli;-)
      • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 09:25
        może, ale nie musi.
        na zdzira i nieszanującego się i tak nie zarobi.
    • devilyn Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 09:26
      3 spotkanie wystarczy ihaaaaaa :D
    • tatibi Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 09:37
      A ile czasu musi uplynac zeby dac klucze mieszkania, kluczyki do samochodu, dostep do konta? Ten szacunek do wlasnego ciala polega na tym zeby nie traktowac je jak mniej warte od posiadanych przedmiotow materialnych. Pojdziesz do lozka wplywem impulsu z tym kto sie nawinie ale klucza od mieszkania juz kolesiowi z baru nie powierzysz czyli typowe oddzielenie strefy seksualnej od rozsadku.
      • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 10:08
        > Pojdziesz do lozka wplywem impulsu z tym kto sie nawinie ale klucza od mieszkania juz kolesiowi z baru nie powierzysz

        może i coś na rzeczy być, ale raczej chodzi o zaufanie do siebie tudzież do drugiej osoby. normalnie, jak masz ochotę na ciastko, to nie zastanawiasz się raczej nad przyszłym kosztem diety sprowadzającej cię ze 189 kg do 80, ponieważ jako człowiek rozsądny wiesz, że zjedzone pod wpływem impulsu ciastko do wagi 189 kg cię nie doprowadzi.

        poza tym powierzanie kluczy nie jest dziś jakimś warunkiem dostępu do związków lub seksu.

        poza tym 2: porównywanie ciała do rzeczy materialnych kompletnie mi się nie widzi, ponieważ rzeczy materialne mogą stracić wartość w wyniku uwarunkowań zewnętrznych, czyli niezależnie od twoich planów i woli. z ciałem tak się nie dzieje, ponieważ umysł może mu nadać dowolną wartość. uważasz swoje ciało za cenne, będzie ono dla ciebie cenne także po spełnieniu impulsu. jeśli nadajesz mu niską wartość, ta wartość się nie podniesie, choćbyś czekał z seksem do przekazania kluczy.
        • tatibi Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 10:32
          Nie rozumiemy sie niestety. Chodzi mi o to ze pojscie do lozka i to bez specjalnych przemysliwan uznaje sie za cos modnego i pozadanego. Ile tu juz bylo watkow typu , facet ktorego nie specjalnie znam po pierwszej randce proponuje seks ,a odpowiedzi najczesciej sa typu, co ci zalezy, raz sie zyje, nie badz cnotka itp. Czy myslisz ze takie same wypowiedzi bylyby w watku: gosciu po pierwszej randce chce pozyczyc ode mnie moj samochod. Myslisz ze pisano by wtedy, nie badz sknera, ale centus, jak masz to daj, samochod sie nie wymydli, badz nowoczesna??? Naprawde uwazasz ze zeby byc kims blisko cielesnie to nie trzeba sie nad tym szczegolnie zastanawiac tylko tak biec za impulsem bo przeciez trudno sobie odmawiac jak czlowiek ma ochote?
          • gree.nka Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 10:38
            te co tak gadają są przykładnymi żonami i matkami. Więc wiedzą co robić- słuchaj się ich a dobrze na tym wyjdziesz. Tzn za mąż wyjdziesz :)
            • tatibi Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 11:41
              Oj jaka straszna wizja miec rodzine i dzieci. A fe!
              Nie lazac do lozka z kim popadnie z pewnoscia zmniejszam ryzyko zakazenia choroba weneryczna, HIV-em i wirusowym zapaleniem watroby Zmniejszam ryzyko gwaltu i pobicia. To pewnie niewiele w porownaniu z tym czego dostarcza spontaniczny seks z ledwie co poznanym facetem. No coz moja strata.
              • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 12:10
                >To pewnie niewiele w porownaniu z tym czego dostarcza spontaniczny seks z ledwie co poznanym facetem.

                a dlaczego uważasz, że wybrany przez ciebie facet (do tego spontanicznego seksu) to byłby jakiś sory za wyraz menel, obowiązkowo zarażony hivem i gwałciciel w jednym? upodobania miewa się z reguły dość określone, więc można założyć spokojnie, że spodobałby ci się taki sam typ faceta, niezależnie od tego, czy poszłabyś na ten spontaniczny seks czy nie.

                to, czy pójdziesz z nim na pierwszej czy na piątej randce nie ma specjalnie znaczenia, ponieważ, żeby kogoś dobrze poznać, trzeba - jak głosi przysłowie - beczkę soli zjeść;) te kilka randek naprawdę nie robi różnicy ani tym bardziej nie daje gwarancji ochrony przed chorobami, cholerycznym charakterkiem czy innymi tam przyjemnościami. to taka ułuda trochę, że po piątej randce wszystko będzie ok. może będzie, a może nie będzie.
                • thelma333.3 Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 20:22
                  a tu nie masz racji;
                  to ze bylo zaledwie 5 randek, czy ile tam, nie znaczy, ze sie tego faceta zna od tych 5 randek;
                  moze to byc przeciez ktos ze znajomych, ktos z pracy, moze znajomy kogos z rodziny, kolega brata/ brat kolezanki ze studiow itp itd; ludzie nie zyja w prozni;
                  piszesz tak, jakbys zakladal poznanie faceta albo na internecie albo w barze; wtedy faktycznie po 5 randkach nadal nie wiemy nic;
                  • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 21:05
                    przecież wyraźnie stoi w wątku wyjściowym "od POZNANIA", a nie że jednego znasz pięć minut, a drugiego przez 5 randek i 22 lata wstecz, bo to był znajomy wujka ciotki brata ojca.
                    • thelma333.3 Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 21:46
                      motasz;
                      nawet jesli ja poznam facet 5 minut temu, ale moja kolezanka zna go od dziecka to nie jest to samo, co facet poznany w barze 5 minut temu, o ktorym nikt nie wie nic;
                      a poza tym to jak szybko kogos poznajemy, w sensie ze dowiadujemy sie czegos o tej osobie, tez zalezy od relacji, od tego czy ktos jest otwarta osoba, czy nie , czy mowi o sobie itp itd;
                      wiec 5 randek z jednym nie bedzie rowne 5 randkom z innym;
                      • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 21:55
                        nie bardzo rozumiem, co ma jakaś twoja koleżanka do faceta, którego poznajesz? chodzisz na randki z obstawą koleżeńską czy może zanim się kimś zainteresujesz, robisz wywiad wśród jego rodziny i znajomych.

                        sytuacja jest hipotetyczna, poznajesz faceta i czujesz, że mogłabyś z nim iść do łóżka zaraz i teraz - idziesz czy czekasz dla zasady te mityczne x randek?
                        • mariuszg2 Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 22:58
                          czujesz, że mogłabyś z nim iść d
                          > o łóżka zaraz i teraz ?

                          zawsze mnie to fascynuje..... na czym polega takie uczucie?
                          to jest jakieś pieczenie, swędzenie, ssanie...może jakiś ból lub ucisk?

                          bo u facetów to działa jak automatyczna skrzynia biegów w aucie....
                          • six_a Re: Szacunek do ciała 04.05.13, 11:53
                            > zawsze mnie to fascynuje..... na czym polega takie uczucie?
                            z grubsza polega na tym samym, tyle że nie widać przez spodnie, co znacznie ogranicza ryzyko obciachu towarzyskiego.

                            a ze swędzeniem to najlepiej do lekarza się udać.
                            • mariuszg2 Re: Szacunek do ciała 04.05.13, 20:05
                              six_a napisała:

                              > > zawsze mnie to fascynuje..... na czym polega takie uczucie?
                              > z grubsza polega na tym samym, tyle że nie widać przez spodnie, co znacznie ogr
                              > anicza ryzyko obciachu towarzyskiego.
                              >
                              > a ze swędzeniem to najlepiej do lekarza się udać.....

                              ....znaczy się oglądasz się w towarzystwie za spodniami? a gdzie Ty tam swój wzrok kierujesz? he?....

                              był taki kolega - miłośnik kiltów - ale dawno go nie czytałem....

                              co do swędzenia - byłem
          • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 11:22
            po pierwsze, nie napisałam nigdzie, że uważam to za modne lub że poszłabym z kimś do łóżka z tego właśnie względu.

            >gosciu po pierwszej randce chce pozyczyc ode mnie moj
            nie byłoby takiego wątku, ponieważ mało kto moim skromnym zdaniem nie łączy dziś seksu z koniecznością dzielenia się innymi rzeczami materialnymi - mieszkaniem, samochodem czy czymkolwiek. i nie ma to nic wspólnego z rozsądkiem, po prostu seks się wyniósł ze sfery majątkowo-spadkowej i ustawiającej życie aż do śmierci do sfery codziennej porównywalnej z jedzeniem, co ma swoje wady i zalety.

            > tylko tak biec za impulsem bo przeciez trudno sobie odmawiac jak czlowiek ma ochote?
            pokazałam już na przykładzie ciastka, że za takimi impulsami biega się codziennie. ale seks ma szczególne znaczenie, ponieważ część nadal uważa go za majątek i towar (patrz wyżej).

            >bo przeciez trudno sobie odmawiac jak czlowiek ma ochote?
            czy gdybyś musiała sobie odmawiać jedzenia uznałabyś to za komfortowe życie? wątpię. poza tym nie przeginaj w drugą stronę. impulsy seksualne, gdzie chcesz teraz i zaraz nie trafiają się codziennie. nie mówię o uzależnieniach od seksu i innych anomaliach, tylko o w miarę przeciętnych osobach.
            • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 11:23
              poprawka: mało kto moim skromnym zdaniem łączy dziś seks
              • gree.nka Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 11:41
                no i po seksie z każdym wystarczyłoby tak jak pojedzeniu w restauracji otrzeć usta serwetką, zapłacić rachunek i wrócić z powrotem do pracy.
                Czemu tak jeszcze nie ma, skoro seks wszyscy traktują jak potrzebę jedzenia, oddychania czy wypróżniania? Dlaczego wciąż nie ma takiej akceptacji? Przecież można by było idąc ulicą , przekochać się gdzieś pod ścianą i wyrzucić do kosza prezerwatywę. Porównuję tu do jedzenia takiego ulicznego, zapiekanka, czy zjedzenie loda.
            • gree.nka Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 11:37
              sixa , no dobrze, jeśli seks jest taką naturalną potrzebą jak jedzenie i w ten sam sposób powinien być zaspakajany - to czemu od zawsze i nadal, burdele i korzystanie z usług prostytutek jest czymś negatywnym. A przecież można by je traktować na równi z sklepami nocnymi.
              • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 12:02
                seks jest naturalną potrzebą, ale przecież inną niż jedzenie, więc i zaspokajasz go innymi metodami i z inną częstotliwością, a nie "w ten sam sposób" jak apetyt. nie kupujesz go i nie traktujesz jak towar, o ile nie zrobiłaś z tego "zawodu", dlatego burdele, w których kupujesz seks, nie cieszą się wielkim szacunkiem.

                a ponieważ większość nie traktuje seksu jak towar, to ani nie musi nim handlować ani zastanawiać się czy już dojrzał jak szyneczka i można go skonsumować.
                • gree.nka Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 12:11
                  six_a napisała:

                  > seks jest naturalną potrzebą, ale przecież inną niż jedzenie, więc i zaspokajas
                  > z go innymi metodami i z inną częstotliwością, a nie "w ten sam sposób" jak ape
                  > tyt. nie kupujesz go i nie traktujesz jak towar, o ile nie zrobiłaś z tego "zaw
                  > odu", dlatego burdele, w których kupujesz seks, nie cieszą się wielkim szacunki
                  > em.

                  no dobrze, burdel i prostytutki są sprzedajne. To czemu pogardliwie mówi się o puszczalskich, dupodajkach? Kobiety to wymyślił? Koleżanka pochwaliła się koleżance że sypia z połową osiedla i ta druga z zazdrości tak o niej mówi, bo sąsiad nie chce na nią patrzeć? Czy może to opinia panów, którzy dzielą się informacją przy piątkowym piwie, gdzie przed powrotem do domu dobrze jest jeszcze wskoczyć na chwilkę?
                  > a ponieważ większość nie traktuje seksu jak towar, to ani nie musi nim handlowa
                  > ć ani zastanawiać się czy już dojrzał jak szyneczka i można go skonsumować.
                  >
                  >
                  • gree.nka wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 12:12
                    i jesli powiesz, że to norma i cool to ja tu z cała wsią się przepuszczę.
                    • alpepe Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 13:02
                      jeśli ci to sprawi przyjemność?
                      • mariuszg2 Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 13:45
                        nie znałem Pani od tej strony...podoba misie....
                        • alpepe Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 14:02
                          nic nie jest takie, jak się wydaje.
                          Ani six_a ani ja rozpustne nie jesteśmy, ale też nie widzimy nic złego w przygodnym seksie, nawet, jeśli same być może (bo nie wiem, jak six_a) nie miałyśmy okazji.
                          • gree.nka Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 14:13
                            alpepe napisała:

                            > nic nie jest takie, jak się wydaje.
                            > Ani six_a ani ja rozpustne nie jesteśmy, ale też nie widzimy nic złego w przygo
                            > dnym seksie, nawet, jeśli same być może (bo nie wiem, jak six_a) nie miałyśmy o
                            > kazji.

                            to skąd wiesz, że zabicie kogoś jest czymś złym?
                            zakładam, że ty ani sixa nikogo nie zabiłyście.
                            • six_a Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 14:49
                              a odkąd seks jest czymś złym, że porównujesz do zabijania?
                              jap. tak krzywego podejścia to jeszcze nie widziałam.
                              • mariuszg2 Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 14:55
                                six_a napisała:

                                > a odkąd seks jest czymś złym, że porównujesz do zabijania?
                                > jap. tak krzywego podejścia to jeszcze nie widziałam.

                                greenka ma racje....podczas seksu mezczyzna poswieca miliony istnień..najczęściej bezproduktywnie tylko dla tego żeby miesnie gladnie się wygladzaly w wzwiedizonym owalu....

                                bo tak sobie Pani w swoim ego samolubnym wygzila.... i po co?
                                Bo tam gdzies jest jedno istnienie zywe (albo i nie) któremy się wydaje ze sa Termopilami ....

                                a tak wogle to hau hau i kuśtyk merdu merdu
                                • gree.nka Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 15:57
                                  ani słowa nie
                                • alpepe Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 16:29
                                  Nie jesteś za stary na pisanie takich bredni?
                                  Od kiedy to plemniki to "istnienia"?
                                  • mariuszg2 Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 18:50
                                    alpepe napisała:

                                    > Od kiedy to plemniki to "istnienia"?

                                    od zawsze....
                                    już Ci tłumaczę....

                                    komórka jajowa się uwali i leży i czeka....nie wiadomo na co... wielka dama... wkoło sama... ma cieplutko, wymoszczone, wygodnie....

                                    a plemniki?
                                    wpadają przeszczęśliwe i rozbisurmanione kupą i pędzą....a tu proszę.... szok! zdrada!, podstęp!

                                    pokręcone i niezmierzone korytarze, ciemne, gorące, mokre, oslizgle gdzie gnieżdżą się śmiercionoścne potwory....bakterie, wirusy,

                                    na wstępnie wiele z nich ginie w odmętach od uderzen, gorąca, niszczą je te potwory....ale co tam.... twardym czeba być...walą dalej, heroicznie, niezłomnie, bo mają misie do spełnienia...tajną ..ale ważka....a tu chxj....kwasy....i znowu garść dziarskiej wiary ginie ....ale co tam...reszta biegnie dalej...i łup wpadają....uderzają....ale co to? macki, rzęski i nne takie....oplątują, duszą i miażdżą wytrwałych bohaterów.... ale oni są sprytniejsi....przedzierają się machają tymi witeczkami żwawo ...przedzierają się do ścianki i dalej do środka.....już niewielu ich .... i braknie sil i umierają dalej.... ale jest jeden.... jeden na milion...tu przerywnik muzyczny...
                                    www.youtube.com/watch?v=s9B7hgSztA0
                                    i to on dokonuje dziela....dobiera się do tego leniwego rozpaskudzonego tłuściocha i robi porządek....

                                    chyba, że się okaże że owocem nowego porządku jest dziewczynka........
                                    • alpepe Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 19:03
                                      taa
                                      • mariuszg2 Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 19:49
                                        no sama widzisz że mam racje :D
                                    • gree.nka Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 19:07
                                      a jak cieplutko ma w jajniku, ale to tak a propo ciepła :)
                              • gree.nka Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 14:56
                                six_a napisała:

                                > a odkąd seks jest czymś złym, że porównujesz do zabijania?
                                > jap. tak krzywego podejścia to jeszcze nie widziałam.
                                >
                                >
                                nie porównuję czynności tylko podejście do niego.
                                alpepe napisała, że nie uprawia przygodnego seksu ale nie uważa go za zły
                                tak samo można podejść do stwierdzenia, że zabijanie nie jest czymś złym bo nie zabijam.
                                skoro zabijanie uważamy za coś złego to na jakiejś podstawie, nawet jeśli sami tego nie doświadczyliśmy. Skąd zatem przekonanie, że skoro czegoś nie robimy to to z 'automatu' nie jest złe?
                                • six_a Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 14:58
                                  >tak samo można podejść do stwierdzenia, że zabijanie nie jest czymś złym bo nie zabijam
                                  co za brednie, jak słowo daję.
                                  ręce opadajo.
                                  • gree.nka Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 15:06
                                    six_a napisała:

                                    > >tak samo można podejść do stwierdzenia, że zabijanie nie jest czymś złym b
                                    > o nie zabijam
                                    > co za brednie, jak słowo daję.
                                    > ręce opadajo.
                                    >
                                    po prostu nie potrafisz na to spojrzeć z perspektywy innej niż to co ci się wydaje, uważasz.
                                    A przecież to co ci się wydaje i to co uważasz jest na jakiejś podstawie. Nawet własne zdanie wyrabia się na jakiejś podstawie i w rzeczywistości jest ono tym co jest dla nas wygodniejsze, łatwiejsze, prostsze. Ostatecznie byśmy nie wyszli na prostaków można to ubrać w odpowiednie słowa.
                                    • six_a Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 15:20
                                      jak znajdziesz sensowne analogie, to wrócę do tej rozmowy. ale że na razie jeszcze ani jedna ci nie wyszła, muszę powiedzieć bajos.
                                      nudzą mnie te wizje sodomy i gomory oraz tłumaczenie oczywistości.
                                    • alpepe Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 16:32
                                      ja ci powiem coś. Księgę Kapłańską czytałaś?
                                      • gree.nka Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 16:51
                                        alpepe napisała:

                                        > ja ci powiem coś. Księgę Kapłańską czytałaś?

                                        nie
                                        • alpepe Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 17:37
                                          to poczytaj, o książki Ratzingera nawet nie pytam.
                                          W skrócie: religia i nauka kiedyś były jednym, a nakazy religijne służyły zachowaniu zdrowia ludzi i porządku społecznego. Tak było i w przypadku seksualności. Zgwałcił ktoś dziewicę na polu, musiał ją poślubić. Twarde prawo, fakt, bo co zrobić z "pohańbioną", co to bękarta mogłaby do domu przynieść, jeszcze jedną gębę do wykarmienia. Stąd się wzięło to "szanowanie się". Nie było środków antykoncepcyjnych, kobiety robiły jak małe motorki, a i tak nic nie miały i nic nie znaczyły bez ojca, brata a potem męża. To byly świetne normy na tamte czasy, pragmatyzm w czystej postaci, ale minęło grubo ponad 2000 lat od ludu pielgrzymującego na pustyni. Popatrz, w przykazaniach nie ma nic o seksie pomiędzy ludźmi wolnymi. Zakaz jest skierowany do mężczyzn, którzy pożądają czegoś, co do nich nie należy. W dzisiejszych czasach możesz się zabezpieczyć przed niechcianą ciążą, która kiedyś była katastrofą, seksząc się z osobą wolną nie powodujesz żadnych kryzysów w społeczności, no chyba, że, jak opisano w wątku obok, obrażą się jacyś cisi wielbiciele, a zawistnice wezmą cię na języki. Normy stworzono kiedyś i na naszych oczach one się zmieniają. Tak tak, Kościołowi to nie w smak, bo ile wśród katolików chodzących do kościoła niby jest osób nieszanujących rodziców, nieświęcących dnia świętego, zabijających ludzi i kradnących? To batem ich: chciałeś/ chciałaś seksu, i nie jest to adresowane tylko do osób w związkach, ale do osób wolnych. Wzbudza się poczucie winy, ale zgoła z innych powodów, niż te, które przyświecały twórcom przykazań, bo chyba nie wierzysz w to, że Bóg cokolwiek wyrył w kamieniu.
                                          • gree.nka Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 18:35
                                            skoro te normy to przeszłość, to wytłumacz mi o co jest tyle szumu w przypadku zdrady w związku. Nie sądzę, by nawet konkubinaty były wstanie akceptować wolność seksualną partnera o ile ona nie dotyczy ich wspólnego spółkowania.
                                            O ile zdrada dotyczy obu stron - to pewnie nie ma problemu, co w przypadku gdy jedno jest wierne a drugie nie? Czy w takim konkubinacie mężczyzna jest wstanie tolerować to, że jego konkubina sypia z jego kumplami od piwa?

                                            Co tu nam pomoże przemyślenie papieży, skoro problem jest w zwykłym przestrzeganiu dekalogu.
                                            • alpepe Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 18:54
                                              ZWIĄZEK to co innego. Nie rozumiem, czemu seks ci się kojarzy albo ze zdradą albo z pochwałą zabójstwa. Jeśli ktoś się zobowiązał do zapewnienia wyłączności seksualnej, to jest świnią, jeśli nie dotrzyma. Chodzi o umowę. Taka jedna tu na forum umówiła się z facetem, że ich związek akurat obędzie się bez wyłączności seksualnej. Co do konkubinatu, to wszystko zależy, na ile partnerzy są wobec siebie samych i siebie wzajemnie szczerzy, czego oczekują i jak definiują swój konkubinat. Jak dla mnie, to tylko w małżeństwie można od małżonka oczekiwać wierności, bo on się zobowiązał do jej zachowania. W zdradzie chyba to boli najbardziej, że ktoś nie dotrzymał słowa, podtarł sobie tyłek wartościami, w imię których odstąpiło się część "ja" na rzecz "my".
                                              • gree.nka Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 19:18
                                                dlaczego bycie w związku ma ograniczać korzystanie z seksu z inną osobą niż partner skoro seks jest naturalny i dopuszcza się możliwość seksu bez związku jako działanie oczywiste, traktowane jako potrzeba taka sama jak jedzenie?

                                                Niestety ja to widzę jako dwulicowość - taką dulszczyznę. Bedąc sami ewentualnie mężczyzną możemy uprawiać seks dowolnie jak chcemy bo to wynika z potrzeby organizmu. W takim przypadku normalny jest seks z osobą przypadkową, seks przypadkowy czy ja to ktoś nazwie.
                                                W przypadku gdy jesteśmy w związku nawet tak luźnym jak konkubinat to już taka ptrzeba seksu powinna być ograniczona do partnera. A co jeśli partner ma małe potrzeby albo jest po pewnym czasie dla nas nieatrakcyjny? Czy nadal nasza naturalna potrzeba seksu jest ograniczona zobowiązaniem i nie można uprawiać seksu z kimś obcym, przypadkowo poznanym wtedy gdy nam się strasznie chce?

                                                I jeszcze jedno, wspomniałaś wcześniej o zgwałconych kobietach czy wykorzystanych dawniej, gdzie był odgórny nakaz poślubienia jej w przypadku ciąży bądź by nie było niechcianej ciąży. Dziś - czy mówienie o kobiecie, że każde dziecko ma z innym nie jest podszyte pogardą wobec niej? Wina jej jest taka, że nie miała pieniędzy na pigułkę a miała potrzebę seksu.
                                                Inna sprawa jak to wygląda w przypadku takiej wielkomiejskiej dziewczyny o potrzebach seksu, zaspokajanych z kimkolwiek byle tylko zaspokoić swoją potrzebę. Ok. w wielkim mieście to normalne ale czy ona się chwali swojemu już partnerowi o tym zaspokajaniu? I jeśli tak , to jak się odniesie do tego obecny partner?
                                                • alpepe Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 19:38
                                                  gree.nka napisała:

                                                  > dlaczego bycie w związku ma ograniczać korzystanie z seksu z inną osobą niż par
                                                  > tner skoro seks jest naturalny i dopuszcza się możliwość seksu bez związku jako
                                                  > działanie oczywiste, traktowane jako potrzeba taka sama jak jedzenie?

                                                  Napisałam: tylko w małżeństwie uznaję wyłączność seksualną, bo tak definiowane jest m.in. małżeństwo. Co do analogii z jedzeniem, to jesz wszystko jak leci i wszędzie? W małżeństwie jest monodieta i tyle. Masz seks, teoretycznie dostępny cały czas,.
                                                  >
                                                  > Niestety ja to widzę jako dwulicowość - taką dulszczyznę. Bedąc sami ewentualni
                                                  > e mężczyzną możemy uprawiać seks dowolnie jak chcemy bo to wynika z potrzeby or
                                                  > ganizmu. W takim przypadku normalny jest seks z osobą przypadkową, seks przypad
                                                  > kowy czy ja to ktoś nazwie.
                                                  A kto tak twierdzi?
                                                  > W przypadku gdy jesteśmy w związku nawet tak luźnym jak konkubinat to już taka
                                                  > ptrzeba seksu powinna być ograniczona do partnera. A co jeśli partner ma małe p
                                                  > otrzeby albo jest po pewnym czasie dla nas nieatrakcyjny? Czy nadal nasza natur
                                                  > alna potrzeba seksu jest ograniczona zobowiązaniem i nie można uprawiać seksu z
                                                  > kimś obcym, przypadkowo poznanym wtedy gdy nam się strasznie chce?
                                                  Kto tak twierdzi?
                                                  >
                                                  > I jeszcze jedno, wspomniałaś wcześniej o zgwałconych kobietach czy wykorzystany
                                                  > ch dawniej, gdzie był odgórny nakaz poślubienia jej w przypadku ciąży bądź by n
                                                  > ie było niechcianej ciąży.
                                                  Dziś - czy mówienie o kobiecie, że każde dziecko ma
                                                  > z innym nie jest podszyte pogardą wobec niej? Wina jej jest taka, że nie miała
                                                  > pieniędzy na pigułkę a miała potrzebę seksu.
                                                  A co łączy te dwa obrazki?
                                                  > Inna sprawa jak to wygląda w przypadku takiej wielkomiejskiej dziewczyny o potr
                                                  > zebach seksu, zaspokajanych z kimkolwiek byle tylko zaspokoić swoją potrzebę. O
                                                  > k. w wielkim mieście to normalne ale czy ona się chwali swojemu już partnerowi
                                                  > o tym zaspokajaniu? I jeśli tak , to jak się odniesie do tego obecny partner?
                                                  >
                                                  Mimo najszczerszych chęci, nie rozumiem pytania. Facet, który sądzi, że jego obecna partnerka powinna być carte blanche, powinien przede wszystkim puknąć się w głowę. Six_ę i mnie zaskoczyło to,że to kobiece nicki najbardziej pluły na dziewczynę, która spędziła noc z nieznanym jej facetem. Jak sobie tak teraz zrobiłam przegląd znajomych mężczyzn, to żaden normalny by się nie oburzał, nawet mój żyjący w celibacie katolicki znajomy.
                                                  • mariuszg2 Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 19:57
                                                    alpepe napisała:

                                                    > Napisałam: tylko w małżeństwie uznaję wyłączność seksualną, bo tak definiowane
                                                    > jest m.in. małżeństwo. Co do analogii z jedzeniem, to jesz wszystko jak leci i
                                                    > wszędzie? W małżeństwie jest monodieta i tyle. Masz seks, teoretycznie dostępny
                                                    > cały czas,.

                                                    Nie no... jakbyn jadl wkółko jedno i to samo moja dieta doprowadziłaby mnie szybko do grobu....

                                                    małżeństwo...ble...ochyda!...jakieś femisnistki to wymyśliły! Żaden rozsądny facet nie uznaje małżeństwa.....
                                                    dlatego w małżeństwie poczebna jest (albo jakby to Lechu powiedział) poczebny jest pluralizm!
                                                    Bez tego żadno malżenstwo (ble) nie ma racji istnienia...
                                                  • gree.nka Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 20:01
                                                    no włąśnie, zupełnie nie rozumiem pogardza się prostytutkami i tzw utrzymankami czy sponsorkami.
                                                  • mariuszg2 Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 20:03
                                                    gree.nka napisała:

                                                    > no włąśnie, zupełnie nie rozumiem pogardza się prostytutkami i tzw utrzymankami
                                                    > czy sponsorkami.

                                                    ja je bardzo cenie....nigdy nie płace mniej niż sobie życza...choć zawsze się targuję....
                                                  • facettt kutwa, kto nimi pogardza ? 03.05.13, 20:25
                                                    gree.nka napisała:
                                                    no włąśnie, zupełnie nie rozumiem pogardza się prostytutkami i tzw utrzymankami
                                                    czy sponsorkami.


                                                    ktorys raz Ci to juz pisze, a Ty swoje ?

                                                    Kto nimi pogardza ?
                                                    koltunska, provincjonalna holota ?
                                                    - ta nie jest opiniotworcza, chociaz oczywiscie istnieje i to jakas 1/3 Narodu (polskiego)
                                                  • gree.nka Re: kutwa, kto nimi pogardza ? 03.05.13, 20:27
                                                    pewnie reszta to te prostytutki i kolejny procent ich użytkownicy
                                                  • gree.nka Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 20:00
                                                    to jest tolerancja ilości wcześniejszych partnerów ? to do ilu siętoleruje - 2,3, do 10 a może dwudziestu, no bo jaka jest różnica w tolerowanej 10 a dwudziestoma czy więcej?
                                                  • mariuszg2 Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 20:04
                                                    jak to dobrze, że jutro wraca słonce...skończę swoje malowanie a nie jakieś tam goopoty 3cio majowe
                          • mariuszg2 Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 14:41
                            alpepe napisała:

                            > nic nie jest takie, jak się wydaje.
                            > Ani six_a ani ja rozpustne nie jesteśmy, ale też nie widzimy nic złego w przygo

                            Erudycja niczym Matka Teresa z Kalkuty.... pewnie sixa sama za siebie powie....(mam nadzieje, ze mi w 4 oczy w zmroku pośród poświaty świec w oparach subtelnej muzyki średniowiecznej...połechtani zgniłym zapachem mokrego zimnego kamioenia z wieży szczurów w Kruszwicy...mchem porossłej...)

                            > dnym seksie, nawet, jeśli same być może (bo nie wiem, jak six_a) nie miałyśmy o
                            > kazji.

                            przygodny seks mnie mierzi....wolę stałe partnerki....choćby ich było tysiące....
                            • alpepe Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 16:31
                              no tak, w kościele byłeś i jak cię okadzono, tak jeszcze ci zaczadzenie nie przeszło.
                              • mariuszg2 Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 18:53
                                w święta państwowe do kościoła nie chodzę....a zaczedzenie jest i owszem.... jest ponuro, pada i zimno i musiałem rozpalić w kominku....
                                • alpepe Re: wiesz, ja jestem dość postępowa 03.05.13, 19:04
                                  Akurat to święto kościelne jest. Oj, oj.
                                  • mariuszg2 Re: wiesz, ja jestem dość postę 03.05.13, 19:52
                                    Każdy dzień jest świętem w krk.... codziennie się kogoś tam czci i upamiętnia....bez przedady.... jakbym miał czcić każdą kobietę która kocham nie wstałbym z kolan....

                                    ten nie jest i już .... mało tego nawet flagi nie wywiesiłem....
                                    o!
                  • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 12:18
                    >Kobiety to wymyślił? Koleżanka pochwaliła się koleżance że sypia z połową osiedla i ta druga z zazdrości tak o niej mówi, bo sąsiad nie chce na nią patrzeć?

                    w wątku obok o tym seksie po paru godzinach - dowalaniem o braku szacunku i qrwach zajęły się akurat obie płcie. nie sądzę, by normalni ludzie chwalili się z kim sypiają oraz po ilu dniach czy godzinach, więc takie rozważania przepychankowo-chwalipięckie to mnie naprawdę nie interesują. wiadomo też, że łatwiej ocenić kogoś niż siebie, oraz że my zawsze święci, a inni źli. nie sądzę, by płeć odgrywała w tym większą rolę.
                    • gree.nka Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 12:23
                      six_a napisała:

                      > >Kobiety to wymyślił? Koleżanka pochwaliła się koleżance że sypia z połową
                      > osiedla i ta druga z zazdrości tak o niej mówi, bo sąsiad nie chce na nią patrz
                      > eć?
                      >
                      > w wątku obok o tym seksie po paru godzinach - dowalaniem o braku szacunku i qrw
                      > ach zajęły się akurat obie płcie. nie sądzę, by normalni ludzie chwalili się z
                      > kim sypiają oraz po ilu dniach czy godzinach, więc takie rozważania przepychank
                      > owo-chwalipięckie to mnie naprawdę nie interesują. wiadomo też, że łatwiej ocen
                      > ić kogoś niż siebie, oraz że my zawsze święci, a inni źli. nie sądzę, by płeć o
                      > dgrywała w tym większą rolę.
                      >

                      nie chodziło mi o fakt chwalenia się, tylko o wulgarny, pogardliwy stosunek do osoby, która seks uważa za coś naturalnego - powiedzmy jak rozmowę, podanie ręki na przywitanie.
                      Taka osoba widząc sąsiada wita się, rozmawia chwilę - to jest naturalne, czasami wynika z potrzeby kontaktu z inną osobą. Więc czemu nie pójść dalej w tej naturalizacji potrzeb i na przywitanie nie przekochać się pod trzepakiem czy przy śmietniku osiedlowym?
                      • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 12:28
                        >Więc czemu nie pójść dalej w tej naturalizacji potrzeb i na przywitanie nie przekochać się pod trzepakiem czy przy śmietniku osiedlowym?

                        no nie wiem, gree.nka, może z tego samego powodu, dla których większość osób wybiera sikanie w toalecie, a nie pod płotem. po prostu dla większości nadal jest to czynność intymna, co nie oznacza "nienaturalna".
                        • gree.nka Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 12:33
                          six_a napisała:

                          > >Więc czemu nie pójść dalej w tej naturalizacji potrzeb i na przywitanie ni
                          > e przekochać się pod trzepakiem czy przy śmietniku osiedlowym?
                          >
                          > no nie wiem, gree.nka, może z tego samego powodu, dla których większość osób wy
                          > biera sikanie w toalecie, a nie pod płotem. po prostu dla większości nadal jest
                          > to czynność intymna, co nie oznacza "nienaturalna".
                          >
                          >
                          no dobrze, zmieniamy miejsce kopulacji. Na przywitanie i porozmawianie wybieramy mieszkanie swoje bo u sąsiada w domu siedzi żona z drącym się niemowlakiem, który może trochę utrudnić tę sąsiedzką rozmowę.
                          • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 12:35
                            > no dobrze, zmieniamy miejsce kopulacji.
                            nie wiem, o co ci chodzi, sorej.
                            • gree.nka Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 12:43
                              six_a napisała:

                              > > no dobrze, zmieniamy miejsce kopulacji.
                              > nie wiem, o co ci chodzi, sorej.
                              >
                              >
                              wiesz, tylko nie masz nic mądrego do powiedzenia.
                              • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 13:13
                                >tylko nie masz nic mądrego do powiedzenia.
                                no nie mam. nie znam żadnych dupodajek, nie sprawia mi przyjemności wulgaryzowanie seksu, ani mojego ani czyjegoś, i nie chciałabym "się przekochać z cało wsio", żeby coś tam udowadniać, dokładnie nie wiadomo nawet co.
                    • stokrotka_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 12:32
                      six_a napisała:

                      > wiadomo też, że łatwiej ocen
                      > ić kogoś niż siebie, oraz że my zawsze święci, a inni źli. nie sądzę, by płeć o
                      > dgrywała w tym większą rolę.

                      Dobrze mówisz, sisi. :-)
                • gree.nka no i dalej 03.05.13, 12:20
                  idąc tokiem naturalnej potrzeby seksu, skąd bierze się problem zdrad?
                  czemu partnerzy robią sobie nawzajem hm, powiedzmy wymówki, że ich zdradził?
                  No przecież ile można zjeść tej pomidorówki, czasami człowiek ma ochotę na chleb ze smalcem i kiszonym ogórkiem.
                  • six_a Re: no i dalej 03.05.13, 12:31
                    tak, zanim pojedziemy dalej, udowodnij, że seks nie jest naturalną potrzebą dojrzałego płciowo człowieka, bo widzę, że masz największy problem z zaakceptowaniem tego prostego faktu, a naturalność myli ci się z naturalizmem i chyba turpizmem, bo wszystko starasz się na siłę zdeformować i obrzydzić.
                    • gree.nka nic podobnego 03.05.13, 12:43
                      six_a napisała:

                      > tak, zanim pojedziemy dalej, udowodnij, że seks nie jest naturalną potrzebą doj
                      > rzałego płciowo człowieka, bo widzę, że masz największy problem z zaakceptowani
                      > em tego prostego faktu, a naturalność myli ci się z naturalizmem i chyba turpiz
                      > mem, bo wszystko starasz się na siłę zdeformować i obrzydzić.
                      >
                      mimo tu starań wielu osób o przekonanie pozostałej populacji ludzi, że seks jest tak naturalny jak kichnięcie - to wcale taki nie jest.
                      Przez większość , no może częśc jest odbierany jako coś osobistego, intymnego. Coś co nie jest na sprzedaż - bo to by było prostytuowanie się, nie jest do wglądu postronnych osób - bo
                      jest zbyt intymny. I nie jest naturalne gdy to są przypadkowe osoby, bo po prostu to nie jest zgodne z zasadami moralnymi większej części społeczeństwa.
                      Seks jest zbyt intymny, tworzy i wynika z więzi z drugim człowiekiem. To przez to osoby zdradzone tak cierpią.
                      Gdyby tak nie było - nie byłoby nazwy zdrady w odniesieniu do związku dwojga ludzi.
                      Być może to wynika z naszej kultury, ale skoro w niej jesteśmy to powinniśmy się do niej dostosować. Inne postępowanie jest odbierane negatywnie. I nie sądzę by postępowość tu coś zmieniła.
                      Nie piszę o poligamii, która jest częścią kultury, nacji, narodu.
                      Nie wiem, czy w tamtej kulturze naturalne jest wymienianie się żonami z innego harlemu.
                      • stokrotka_a Re: nic podobnego 03.05.13, 12:50
                        gree.nka napisała:

                        > mimo tu starań wielu osób o przekonanie pozostałej populacji ludzi, że seks jes
                        > t tak naturalny jak kichnięcie - to wcale taki nie jest.

                        A kto próbuje przekonywać innych, że seks jest tak naturalny jak kichnięcie? Seks jest też naturalny, ale niewiele ma wspólnego z kichaniem.

                        > I nie jest naturalne gdy to są przypadkowe osoby, bo po pros
                        > tu to nie jest zgodne z zasadami moralnymi większej części społeczeństwa.

                        Mieszasz naturalność z zasadmi moralnymi większości społeczeństwa.

                        > Być może to wynika z naszej kultury, ale skoro w niej jesteśmy to powinniśmy si
                        > ę do niej dostosować. Inne postępowanie jest odbierane negatywnie. I nie sądzę
                        > by postępowość tu coś zmieniła.

                        Gdyby wszyscy ludzie dostosowywali się do zasad danej kultury, to obawiam się, że taka kultura jakos kostniała i zamknięta nie przetrwałaby długo.

                        > Nie wiem, czy w tamtej kulturze naturalne jest wymienianie się żonami z innego
                        > harlemu.

                        Z Harlemu może nie, ale z Bronxu może tak. ;-)
                        • gree.nka Re: nic podobnego 03.05.13, 13:32
                          gdyby nie przestrzegano norm społecznych i kulturowych uchodzi 'płazem' artystom. Wówczas to jest rozpatrywane pod kątem jego wyrazu artystycznego a nie społecznego. O ile artyście może i wypada biegać z gołym tyłkiem po ulicy , to już zwykłemu Kowalskiemu - nie.
                          Postęp cywilizacji nie ma nic wspólnego z seksem - tzn pomijając jego prokreacyjne właściwości.
                          • gree.nka Re: nic podobnego 03.05.13, 13:33
                            albo skutki - jak kto woli
                          • stokrotka_a Re: nic podobnego 03.05.13, 22:45
                            gree.nka napisała:

                            > gdyby nie przestrzegano norm społecznych i kulturowych uchodzi 'płazem' artysto
                            > m. Wówczas to jest rozpatrywane pod kątem jego wyrazu artystycznego a nie społe
                            > cznego. O ile artyście może i wypada biegać z gołym tyłkiem po ulicy , to już z
                            > wykłemu Kowalskiemu - nie.

                            Kowalskim nie wypada, ale naturalną jest rzeczą czynienia przez ludzi tego, co nie wypada.

                            > Postęp cywilizacji nie ma nic wspólnego z seksem - tzn pomijając jego prokreacy
                            > jne właściwości.

                            Nie zgadzam się z tym. Seks i seksualność są czynnikami potężnie wpływającymi na działania ludzi, w tym wynalazców, artystów, filozofów, polityków i wielu wielu innych.
                            • gree.nka Re: nic podobnego 03.05.13, 23:00
                              stokrotka_a napisała:


                              >
                              > Nie zgadzam się z tym. Seks i seksualność są czynnikami potężnie wpływającymi n
                              > a działania ludzi, w tym wynalazców, artystów, filozofów, polityków i wielu wie
                              > lu innych.

                              co do wynalazców - to nie sądzę, bardziej są skupieni na nauce , tworzeniu, ale mogę się mylić. co do artystów - moje zdanie jest takie, że wykorzystują seks, swoją seksualność by zwrócić na siebie uwagę z racji braku czegoś innego. To tak jak wokalistki biegają prawie z gołymi cyckami gdy nie bardzo potrafią śpiewać. A politycy, władza uderza im do głowy i rozluźnienie seksualne - np bungabunga ynika raczej z ich władzy i przeświadczenia, że są nietykalni na równi bogom. Seks w tych grupach jest bardziej wypaczony niż naturalny.
                              • stokrotka_a Re: nic podobnego 03.05.13, 23:15
                                gree.nka napisała:

                                > co do wynalazców - to nie sądzę, bardziej są skupieni na nauce , tworzeniu, ale
                                > mogę się mylić.

                                Myślę, że się mylisz. Oczywiście są tacy, którym seks zwisa, ale znam historie takich wynalazcow i wynalazczyn, dla których życie erotyczne było źródłem energii napedzajacych inne działania.

                                > co do artystów - moje zdanie jest takie, że wykorzystują seks,
                                > swoją seksualność by zwrócić na siebie uwagę z racji braku czegoś innego. To t
                                > ak jak iwokalistki biegają prawie z gołymi cyckami gdy nie bardzo potrafią śpiewać.

                                Interesujące te twoje poglądy, ale też nieco niepokojące - zdaje się, że w dość negatywny sposób postrzegasz sprawy związane z seksem.

                                > A politycy, władza uderza im do głowy i rozluźnienie seksualne - np bungabu
                                > nga ynika raczej z ich władzy i przeświadczenia, że są nietykalni na równi bogo
                                > m. Seks w tych grupach jest bardziej wypaczony niż naturalny.

                                Znów wulgaryzujesz problem niepotrzebnie. To nie o to chodzi. Władza to potężny afrodyzjak, więc ludzie wiele robią dla zdobycia władzy, żeby zapewnić sobie zaspokajanie naturalnych potrzeb seksualnych, które natura zapisała nam w genach.
                                • gree.nka Re: nic podobnego 03.05.13, 23:21
                                  stokrotka_a napisała:

                                  > gree.nka napisała:



                                  > > ak jak iwokalistki biegają prawie z gołymi cyckami gdy nie bardzo potrafi
                                  > ą śpiewać.
                                  >
                                  > Interesujące te twoje poglądy, ale też nieco niepokojące - zdaje się, że w dość
                                  > negatywny sposób postrzegasz sprawy związane z seksem.
                                  nie masz ku temu żadnych przesłań, opierasz się na bzgurze napisanej wcześniej.
                                  >
                                  > > A politycy, władza uderza im do głowy i rozluźnienie seksualne - np bung
                                  > abu
                                  > > nga ynika raczej z ich władzy i przeświadczenia, że są nietykalni na równ
                                  > i bogo
                                  > > m. Seks w tych grupach jest bardziej wypaczony niż naturalny.
                                  >
                                  > Znów wulgaryzujesz problem niepotrzebnie. To nie o to chodzi. Władza to potężny
                                  > afrodyzjak, więc ludzie wiele robią dla zdobycia władzy, żeby zapewnić sobie z
                                  > aspokajanie naturalnych potrzeb seksualnych, które natura zapisała nam w genach
                                  > .
                                  tak, premier Włoch dość osobliwie je zaspokajał, nie mnie osobliwie samoobrona
                                  ale to ja wyrażam się wulgarnie.
                                  popatrz na świat, włącz wiadomości, przeczytaj jakąś sensowną wiadomość i spróbuj samodzielnie wyciągnąć wnioski
                                  • stokrotka_a Re: nic podobnego 04.05.13, 17:41
                                    gree.nka napisała:

                                    > stokrotka

                                    > nie masz ku temu żadnych przesłań, opierasz się na bzgurze napisanej wcześniej.

                                    Mam ku temu przesłanki, no chyba że to co piszesz to nie twoje prawdziwe słowa.

                                    > tak, premier Włoch dość osobliwie je zaspokajał, nie mnie osobliwie samoobrona
                                    > ale to ja wyrażam się wulgarnie.
                                    > popatrz na świat, włącz wiadomości, przeczytaj jakąś sensowną wiadomość i sprób
                                    > uj samodzielnie wyciągnąć wnioski

                                    Ale to przecież nie o to chodzi. Przedmiotem dyskusji nie są patologiczne zachowania niektórych ludzi. Masz osobliwości sposób postrzegania swiata i odbiegasz od tematu, wulgaryzujac problem.
                      • six_a Re: nic podobnego 03.05.13, 13:07
                        >że seks jest tak naturalny jak kichnięcie - to wcale taki nie jest.

                        oczywiście, że taki jest. ale poza naturą ludzie mają też kulturę, która obwarowuje go różnymi zakazami np. zakazem uprawiania w miejscach publicznych, oraz moralność, która to moralność w twoim akurat wydaniu objawia się upodobaniem do klasyfikowania innych jako dupodajki.

                        > Gdyby tak nie było - nie byłoby nazwy zdrady
                        zdrada akurat wynika z umowy - umowy na niezdradzanie się, a nie z tego, czy traktuje się seks jako naturalny czy jako kuriozum.

                        wulgaryzowanie seksu i marudzenie o dupodajkach oraz ogólnie zafascynowanie tym, co kto z kim oraz ile razy - wynosi się z domu, w którym seks był traktowany w sposób wulgarny.
                        • gree.nka Re: nic podobnego 03.05.13, 13:40
                          six_a napisała:

                          > >że seks jest tak naturalny jak kichnięcie - to wcale taki nie jest.
                          >
                          > oczywiście, że taki jest. ale poza naturą ludzie mają też kulturę, która obwaro
                          > wuje go różnymi zakazami np. zakazem uprawiania w miejscach publicznych, oraz m
                          > oralność, która to moralność w twoim akurat wydaniu objawia się upodobaniem do
                          > klasyfikowania innych jako dupodajki.
                          akurat w tych przykładach, czy wypowiedziach posługiwałam się wyrażeniami używanymi ogólnie w społeczeństwie. Nie podałam nigdzie swojego przykładu, odniesienia czy odczucia. Pisałam wszędzie jak pewne sprawy są postrzegane przez społeczeństwo. Nic nie poradzę, że społeczeństwo to również ja i ty.

                          > > Gdyby tak nie było - nie byłoby nazwy zdrady
                          > zdrada akurat wynika z umowy - umowy na niezdradzanie się, a nie z tego, czy tr
                          > aktuje się seks jako naturalny czy jako kuriozum.
                          >
                          nie sądzę by osoby wchodzące w związek - jakikolwiek- deklarowały po pierwszej spędzonej nocy, obiecaj mi, że od teraz już mnie nie zdradzisz z tą rudą Kaśką z pod 10- wydaje mi się, że to właśnie wynika z tego, że te dwie osoby są z sobą w danym okresie.
                          > wulgaryzowanie seksu i marudzenie o dupodajkach oraz ogólnie zafascynowanie tym
                          > , co kto z kim oraz ile razy - wynosi się z domu, w którym seks był traktowany
                          > w sposób wulgarny.
                          >
                          przyznam się, nigdy nie widziałam kochających się rodziców - nie wiem jak oni to robią, wulgarnie, czy nie.
                          • six_a Re: nic podobnego 03.05.13, 14:47
                            > Pisałam wszędzie jak pewne sprawy są postrzegane przez społeczeństwo.
                            a kto twierdził w tej rozmowie, że normalne jest uprawianie seksu na ulicy? chyba nie ja.

                            przecież manipulujesz tą rozmową od początku: naturalne najpierw równało się konieczność zaspokajania jak apetytu, teraz konieczność uprawiania seksu pod każdym płotem. nie rozumiesz najwyraźniej tego, że naturalne nie musi oznaczać ani z częstotliwością posiłków, ani w miejscach publicznych. nie poradzę.


                            > przyznam się, nigdy nie widziałam kochających się rodziców - nie wiem jak oni t
                            > o robią, wulgarnie, czy nie.
                            a co za różnica? jakimś cudem uwielbiasz wulgaryzować seks i sprowadzać go do kopulacji. co mnie akurat obchodzi, dlaczego? ciebie to powinno obchodzić, ja tylko stwierdzam fakt.
                            • gree.nka Re: nic podobnego 03.05.13, 15:03
                              six_a napisała:

                              > > Pisałam wszędzie jak pewne sprawy są postrzegane przez społeczeństwo.
                              > a kto twierdził w tej rozmowie, że normalne jest uprawianie seksu na ulicy? chy
                              > ba nie ja.
                              wybiórczo podchodzisz do moich wypowiedzi. Wygląda to tak: ok rozumiem co znaczy to słowo to se na nie odpiszę.
                              > przecież manipulujesz tą rozmową od początku: naturalne najpierw równało się ko
                              > nieczność zaspokajania jak apetytu, teraz konieczność uprawiania seksu pod każd
                              > ym płotem. nie rozumiesz najwyraźniej tego, że naturalne nie musi oznaczać ani
                              > z częstotliwością posiłków, ani w miejscach publicznych. nie poradzę.
                              nie mówimy o każdym seksie, nie każdy seks jest przygodny z pierwszym lepszym partnerem

                              >
                              > > przyznam się, nigdy nie widziałam kochających się rodziców - nie wiem jak
                              > oni t
                              > > o robią, wulgarnie, czy nie.
                              > a co za różnica? jakimś cudem uwielbiasz wulgaryzować seks i sprowadzać go do k
                              > opulacji. co mnie akurat obchodzi, dlaczego? ciebie to powinno obchodzić, ja ty
                              > lko stwierdzam fakt.
                              Fakt? chyba jednak chodzi ci o tę gazetę - niestety nigdy nie czytałam, nie wypowiem się nawet nie porównam bo nie wiem do czego.
                              nic podobnego. To przygodny seks, z byle kim, byle gdzie wulgaryzuje seks. To już nie moja zasługa.
                              • six_a Re: nic podobnego 03.05.13, 15:25
                                >To przygodny seks, z byle kim, byle gdzie wulgaryzuje seks.
                                gdybyś w ogóle czytała ten wątek, zamiast faktu, superekspresu i poradnika domowego, to byś wiedziała, że w tym wątku o takim seksie się nie mówi. tak się składa, że to mój wątek i ja określiłam, o jakim seksie będzie mowa. chcesz pogadać o swoim ulubionym temacie, czyli dupodajkach i seksie pod płotem z menelami, załóż swój wątek.
                                • gree.nka Re: nic podobnego 03.05.13, 15:37
                                  six_a napisała:

                                  > >To przygodny seks, z byle kim, byle gdzie wulgaryzuje seks.
                                  > gdybyś w ogóle czytała ten wątek, zamiast faktu, superekspresu i poradnika domo
                                  > wego, to byś wiedziała, że w tym wątku o takim seksie się nie mówi. tak się skł
                                  > ada, że to mój wątek i ja określiłam, o jakim seksie będzie mowa. chcesz pogada
                                  > ć o swoim ulubionym temacie, czyli dupodajkach i seksie pod płotem z menelami,
                                  > załóż swój wątek.
                                  >
                                  no widzisz, sam czytasz moje wypowiedzi wybiórczo, tylko to co ci pasuje i domawiasz resztę .
                                  >
                      • facettt Kultura wiejska - a wielkomiejska 03.05.13, 15:24
                        gree.nka napisała:
                        > Być może to wynika z naszej kultury, ale skoro w niej jesteśmy to powinniśmy si
                        > ę do niej dostosować. Inne postępowanie jest odbierane negatywnie. I nie sądzę
                        > by postępowość tu coś zmieniła.


                        Nie odbieraj tego, jak docinek - gdyz to obsolutnie nie o to chodzi.
                        Mieszkasz w lokalnej spolecznosci i bardzo sie z nia liczysz, bo jestes "na widoku".
                        Stad to ciagle powtarzanie - co i jak jest/moze tu byc odbierane.

                        Ja mieszkam w liberalnym klimacie wielkomiejskim i mam serdecznie w d...
                        co inni o mnie mysla (wyjawszy prace, ale z pracy biore pieniadze,
                        wiec siedze cicho i sie nie wychylam).
                        Natomiast w "normalnym" zyciu obyczaje i obowiazujaca kulture po prostu pomijam i omijam, a patrze tylko na obowiazujace PRAWO.
                        • gree.nka Re: Kultura wiejska - a wielkomiejska 03.05.13, 15:45
                          nie sądzę by seks wiejski jakoś różnił się od tego miejskiego. Zasada jest niestety ta sama.
                          Co do mojej społeczności - to jest różna. Wielkomiejskość to tylko ułuda. Wynika może z tego, nikt mnie nie zna = nikt nie widzi. W sytuacji gdy zmienia się status finansowy i z wielkomiejskiej aglomeracji przeniesie się na zamożniejsze przedmieścia - już może być problem z taką swawolą.
                          Ktoś może napisze, że to wychodzi dulszczyzna - jednak moim zdaniem to są normy kulturowe, środowiskowe, których się tak szybko nie złamie. Bo cóż da złamanie?
                          • facettt Re: Kultura wiejska - a wielkomiejska 03.05.13, 15:59
                            gree.nka napisała:
                            > nie sądzę by seks wiejski jakoś różnił się od tego miejskiego. Zasada jest nies
                            > tety ta sama.

                            - sam seks sie nie rozni, rozni sie tylko podejscie (lokalnej spolecznosci, a wiec i indywidualne)
                            w klimacie wielkomiejskim przyklada sie mniej obowiazujacej kultury i MORALNOSCI do seksu - a wiecej wlasnych zyczen i pragnien.
                            slowem - jest wieksza wolnosc.

                            Wielkomiejskość to tylko ułuda.

                            - nie to nie uluda, to rzeczywistosc.

                            a może z tego, nikt mnie nie zna = nikt nie widzi.

                            - no WLASNIE DLATEGO !

                            W sytuacji gdy zmienia się status finansowy i z wielkomiejskiej aglomeracji przeniesie się na zamożniejsze przedmieścia - już może być problem z taką swawolą.

                            - oczywiscie, bo znowu jest sie (jak Ty) na widoku.

                            > Ktoś może napisze, że to wychodzi dulszczyzna - jednak moim zdaniem to są normy
                            > kulturowe, środowiskowe, których się tak szybko nie złamie. Bo cóż da złamanie?

                            - Alez nie zaprzeczam. I wlasnie dlatego, ja wies to bardzo lubie, ale zeby pojechac tam na weekend, albo urlop i potem spowrotem do domu :)

                            PS. W dawnych czasach, gdy przyjezdzalem do ciotki ze dwa razy udalo mi sie wybrac sobie wiejska dziewuche na zabawie w remizie i... do stodoly.
                            Nie ukrywam, ze do dzis wspominam to z rozrzewnieniem :)))
                            • gree.nka Re: Kultura wiejska - a wielkomiejska 03.05.13, 16:22
                              facettt napisał:

                              >
                              > PS. W dawnych czasach, gdy przyjezdzalem do ciotki ze dwa razy udalo mi sie wyb
                              > rac sobie wiejska dziewuche na zabawie w remizie i... do stodoly.
                              > Nie ukrywam, ze do dzis wspominam to z rozrzewnieniem :)))
                              podsumowując, wieś niewiele się różni od wielkiego miasta:)

                              seks z chłopakiem z miasta, który przyjechał do wujostwa na święta.
                              • facettt dzisiaj nie :) 03.05.13, 23:24
                                gree.nka napisała:
                                > podsumowując, wieś niewiele się różni od wielkiego miasta:)
                                >
                                > seks z chłopakiem z miasta, który przyjechał do wujostwa na święta.

                                jasne, ze nie.
                                - gdy zaistnieje anonimowosc.
              • facettt W Polsze, ale nie tutaj 03.05.13, 14:20
                gree.nka napisała:
                to czemu od zawsze i nadal, burdele i korzystanie z usług prostytutek jest czymś negatywnym.
                A przecież można by je traktować na równi z sklepami nocnymi.

                Moze w Polsze, ale nie tutaj u mnie. Te przybytki traktuje sie na rowni ze sklepami nocnymi,
                tyle ze wchodzi sie do nich nie po alkohol, a za inna potrzeba.
                Korzystanie z nich nie jest tez zadnym powodem do dumy, czym mozna by sie chwalic
                (jak np. "wyjeciem" atrakcyjnej panienki z pubu), ale tez nie jest zadnym powodem do wstydu.
                Naturalnie, nie opowiada sie tego kolegom w obecnosci ich zon :)

                Kilka razy przeszedlem sie noca miejscowa uliczka czerwonych latarni, gdyz to czarujacy widok
                - te skapo ubrane czekoladki usmiechajace sie w witrynach...
                Przy powrotnym spacerze troche sie juz zloszcza, gdy widza, ze facet nie przyszedl tu jako klient z kasa, a tylko "ogladacz" co to chce sie na te czekoladki napatrzec za frico :)
        • tatibi Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 10:53
          A co porownania z jedzeniem slodyczy, pewnie od jednego ciastka sie nie utyje ale od 10 juz tak, a zazwyczaj tak bywa ze osoby nie bedace w stanie kontrolowac swoich pragnien koncza jako grubasy lub jako osobnicy wiecznie goniacy za milosnym spelnieniem.Odkrywszy w koncu za ani kolejne ciastko ani kolejny kochanek czy kochanka nie uczyni ich ani o jote szczesliwszymi a doklada rozczarowan.
          • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 11:25
            nie piszę o anomaliach i zachowaniach kompulsywnych.
    • mvszka Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 09:40
      > ile musi upłynąć, żeby nikt "normalny" nie posądził o brak szacunku?

      przy świadkach będziecie ten seks uprawiać?

      >zaczęłam odliczać i nie wiem, kiedy przestać.

      jak dojdziesz do zera
      • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 10:11
        no gdzie Ty żyjesz? :)
        zawsze Cię ktoś życzliwy podsumuje, tak jakbyś sama nie umiała;)
    • mariuszg2 Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 09:51
      six_a napisała:

      > tzw. oczywiście, wyrażający się czasem upływającym od poznania mężczyzny do jeg
      > o zawleczenia za włosy do łóżka.

      to zależy jak długie wlosy ma mezczyzna...jeżeli to krotkostrzyzony blondyn o dużej masie ciala to zawleczenie może potrwać....zwlaszcze ze zaciagajaca może się okazac drobniutka niepozorna istota a lozko mieć wysokie boki
      • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 10:11
        właśnie, łysi. wykreślić łysych.
        ;)
        • gree.nka Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 10:19
          six_a napisała:

          > właśnie, łysi. wykreślić łysych.
          > ;)
          >

          no gdzie wasza kreatywność?!
          Czy koniecznie trzeba przeciągać przez te szczebelki do środka? Na zewnątrz już się nie da?
          Ja widziałam na filmie, że można.
          • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 10:24
            szczebelki to chyba w łóżkach dla dzieci są. informuję, że mam bez szczebelków. psa z kulawą nogą to na pewno zainteresuje.
            • mariuszg2 Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 13:42
              six_a napisała:

              > psa z kulawą nogą to na pewno zainteresuje.

              hau hau..(kuśtyk, kuśtyk) ...wrrrr...hau (merdu merdu kuśtyk) auuuu!..au..hhau
              • six_a Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 14:56
                > hau hau..
                hapoel azor dziś gra, chyba obejrzę;)
    • light_in_august Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 11:26
      Nie wiem, o co cho... Jaki szacunek do ciała? Jeśli się idzie do łóżka z własnej woli i dlatego, że ma się ochotę, to gdzie tu brak szacunku (a już zwł. do ciała)? Ewentualny brak szacunku do siebie (ale nie do ciała ;)) mogłabym dostrzec w sytuacji, kiedy kobieta idzie do łóżka nie dlatego, że chce, ale np. dlatego, że partner tego oczekuje i ona stara się spełnić te oczekiwania. Albo boi się odmówić, albo chce uzyskać jakąś mglistą korzyść, ale robi to wbrew sobie.
    • kruche_ciacho tzn ze jak poszlam na 2giej randce 03.05.13, 11:33
      do lozka to nie szanuje swego ciala???
      BBBzdura.

      Powiedzialabym raczej ze zrobilam to z szacunku dla swego ciala ;)
      • sundry Re: tzn ze jak poszlam na 2giej randce 03.05.13, 13:27
        Może nie tyle z szacunku, co z sympatii do niego;) Ot, zrobiłaś mu dobrze:)
        • kruche_ciacho Re: tzn ze jak poszlam na 2giej randce 03.05.13, 14:09
          na drugiej randce o nim nie myslalam tylko o sobie :)

          mysle ze w pewnym wieku pytanie, kiedy wypada isc do lozka zeby sobie ktos cos nie pomyslal, jest bez sensu
          • six_a Re: tzn ze jak poszlam na 2giej randce 03.05.13, 15:28
            o nim = o ciele, a nie o facecie.
            (raczej:)
            • kruche_ciacho Re: tzn ze jak poszlam na 2giej randce 03.05.13, 16:48
              racja, a to blysnelam..... :-/

              (ps. jestem blondynka)

        • facettt sio z tym wolontariatem ! 03.05.13, 15:32
          sundry napisała:
          > Może nie tyle z szacunku, co z sympatii do niego;) Ot, zrobiłaś mu dobrze:)

          Sio z tym wolontariatem. Do lozia to sie idze z sympatii do siebie i aby SOBIE zrobic dobrze !
          Druga strona ma byc tylko akceptowalna - co wielkodusznie nazywa sie "podobaniem" :)
          • kruche_ciacho Re: sio z tym wolontariatem ! 03.05.13, 16:49
            ja to nazwalam castingiem ;)
          • sundry Re: sio z tym wolontariatem ! 04.05.13, 11:41
            Ale ja właśnie to miałam na myśli, co słusznie zauważyła sixa, a zresztą można zrobić dobrze obu stronom:)
    • allerune Re: Szacunek do ciała 03.05.13, 13:23
      dla mnie zasada jest prosta, jeśli któryś z poprzednich "miał" szybciej niż ja... dziewczyna się puszczała :P
      • coffei.na mega teoria! 03.05.13, 13:35
        allerune napisał:

        > dla mnie zasada jest prosta, jeśli któryś z poprzednich "miał" szybciej niż ja.
        > .. dziewczyna się puszczała :P

        A może...zwyczajnie nie byłeś godzien? :-P
        • allerune Re: mega teoria! 03.05.13, 17:54
          skoro i tak się udało to raczej jednak byłem... ale nie lubię gdy ktoś był bardziej godzien ode mnie :P
    • stephanie.plum szacunek dla czasu 03.05.13, 13:35
      życie jest krótkie, nie ma co marnować czasu na jakieś dywagacje, najpierw - już czy nie już,
      a potem - dobrze czy nie dobrze.
      ja w każdym razie wychodzę z takiego założenia, więc dla czasu oszczędności zadaję się tylko z takim jednym, co go nie opuszczę aż do śmierci.
      bo z nim mogę odrazu, żadnych strategij nie trzeba.
      • mariuszg2 Re: szacunek dla czasu 03.05.13, 13:44
        > ja w każdym razie wychodzę z takiego założenia, więc dla czasu oszczędności zad
        > aję się tylko z takim jednym, co go nie opuszczę aż do śmierci.
        > bo z nim mogę odrazu, żadnych strategij nie trzeba.

        o i to bardzo jest rozsądne....
        ale chyba jakiś cichy skok w bok przewidujesz dla urozmaicenia.... (bez opuszczani nia kogokolwiek do śmieci) co?
        • stephanie.plum Re: szacunek dla czasu 03.05.13, 13:55
          mówią o mnie, że mam grację słonicy, więc cichy skok mógłby się nie udać.

          już prędzej kogoś "opuszczę do śmieci", to można zrobić z łoskotem.
          • mariuszg2 Re: szacunek dla czasu 03.05.13, 14:44
            czeba próbować....w slonicach najpiękniejsze jest to że je dopuszczją do porcelany a one już wiedza co z tym zrobic
Inne wątki na temat:
Pełna wersja