Gość: jo31
IP: *.test.so / *.crowley.pl
30.07.04, 09:05
Jesteśmy ze sobą 14 lat ( małżeństwo od roku , od 7 ze soba mieszkamy)
Ostatnio był kryzys. Szukałam nowych podniet, mąż mnie nudził, nudził mnie
seks ciągle taki sam, rozmowy ciągle o tym samym, wkurzało mnie jego
bałaganiarstwo, czułam że zaczynam nie móc z nim być. Zaczęłam spotykać się z
kimś, ( kawa czasem obiad, nic intymnego!!!)ale flirtowałam, podobałam się
temu nowemu, ciągle mnie komplementował, traktował jak księżniczkę, robił
niespodzianki zabierał w ciekawe miejsca. Zaczęłam się gubić w uczuciach.
Uznałam, że to ostatni moment żeby dać swojemu małżeństwu szansę. Posadziłam
męża i powiedziałam; "jest źle, zróbmy coś bo chyba przestaje mi się podobać
moje życie z Tobą". Wysłuchał spokojnie. Zapytał,czy kogoś mam powiedziałam,
że nie. Rozpoczęliśmy "program naprawczy". On stara się być inny, bardziej
czuły, mniej bałaganiarski :-)), seks nieco odświeżyliśmy :-))), robimy
różne rzeczy RAZEM żeby było mniej nudno ( rower, kino, knajpka z
przyjaciółmi ), naprawdę staramy się oboje ....i wiecie co, kurcze chyba się
udało. Mój mąż jest super! (tamten to ciepłe kluchy, których niestety teraz
trudno się pozbyć :-((( ) Dużo się śmiejemy , tak wiele nas łączy, wspólne
wspomnienia, identyczne poczucie humoru, takie same zainteresowania i w końcu
chyba jednak uczucie! Napisałam to wszystko w b. dużym skrócie, napisałam po
to, żeby pokazać na swoim przykładzie że czasem warto powalczyć. Dziś jestem
b.szczęśliwa byłam bliska zrobienia czegoś czego bym najwyraźniej żałowała.
Banalna jest moja historia, ale prawdziwa. Nie poddawajcie się łatwo
dziewczyny, jesteśmy inteligentniejsze od facetów, umiemy pokierować naszym
związkiem w dobrą stronę, tylko jest jeden warunek ; musimy chcieć!
Pozdrawiam wszystkie "na zakręcie"!