Gość: PDW
IP: 62.233.236.*
11.08.04, 11:42
Kobietki, ciągle narzekacie na swoich mężów, że są tacy, czy owacy. Np. cytat
pani "mooki" z jej postu:
"A on: że jestem coraz głupsza, grubsza, ciotowata, leniwa, beznadziejna, że
odciągam Go od rodziny, pracy, sportu, że zle wychwuję dzieci, że nie
sprzątam, że źle prowadze samochód, jestem tępa itd.itd."
Pytam się Was, czy oni przed ślubem tak dobrze udawali kochających, słodkich
i miłych panów, czy może to były Wasze pobożne życzenia? Czy myślałyście, że
się zmienią po ślubie? Czy nie widziałyście jacy są? Czy miłość jest aż tak
ślepa? Czy może myliłyście chamstwo z męskością, jak to mądrze napisała
kiedyś jedna pani i teraz w normalnym życiu wychodzi Wam to bokiem?
Wiem, że partner to nie kiełbasa, nie powąchasz i niektóre rzeczy wychodzą po
ślubie, ale czy aż tak musi być zle, czy przed ślubem pewne cechy charakteru
nie ujawniają się? Ludzie (panowie i panie), miejcie przed ślubem oczy
szeroko otwarte, żebyście nie musieli ich przymykać po ślubie!!
Postawiłem same pytania, ale znam wielu facetów kochających swoje żony,
mówiących im o tym, a tu taki czarny obraz. Choć często bywa, że Ci kochający
i starający się mężczyźni sa nie doceniani przez swoje małżonki. Też pytanie
gdzie mieli oczy? Tyle fajnych dziewczyn na nich czekało.