z-u-z-a-n-n-a
16.12.13, 18:23
Mieszkam na wygnajewie.....takim totalnym - miasteczko 3 tys mieszkańców :) Przeprowadziłam się tu z własnej nieprzymuszonej woli z dużego miasta (500tys), zadomowiłam a teraz szaleje....tu nie ma pracy!! Pracuje teraz za jakieś marne grosze ale niestety umowa mi się kończy i cholera wie co dalej....oczywiście wysyłam swoje aplikacje na oferty pracy jeśli trafi się czasem coś innego niż magazynier albo opiekun osób starszych ale niestety odpowiedzi nie dostaje.....nawet głupiego zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną...NIC. Wpadłam na pomysł by wysłać swoje CV do najbliższego dużego miasta(ok 500 tys) i odzywają się do mnie!!Są mną zainteresowani. W środę jadę na 2 etap rekrutacji....no ale co jeśli dostane ta prace?góra na rękę dostane 2 tys ( i ta jak dobrze pójdzie- pracownik administracji), dojazdy do miasta 300zł miesięcznie no i ewentualne bilety na tramwaj. Ale jest perspektywa dalszego rozwoju i robiłabym coś co lubię. Praca od 8 do 16 z domu bym musiała wyjeżdżać o 5:40, o 7:15 byłabym w centrum i stamtąd jeszcze 20 min tramwajem do pracy. Bus powrotny mam o 16:15 , na który raczej nie zdążę a następny 17:45!! w domu jestem o ok 19:15.
Da się tak żyć??Mam dwójkę dzieci.....przeprowadzka nie wchodzi w grę, ponieważ mąż tu się fajnie ustawił i mamy mieszkanie a w ogóle niestety obawiam się że nie starczyło by nam pieniędzy na życie w dużym mieście ( wynajem mieszkania itd tutaj mamy już własnościowe- bez kredytu)
Ostatnio dostałam propozycję pracy u siebie na wygnajewie jako kelnerka......wypłata przyzwoita jak na tą okolice, praca naprzeciw mojej kamienicy :) Ale jakoś wcale mnie ta praca nie kręci wręcz przeciwnie......Co byście zrobiły na moim miejscu?